Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

poniedziałek, 2 października 2017

"Nie przeproszę za to, że kochałam"


Ashlyn Jennings zmierza w kierunku Edgewood, w stanie Wisconsin. To właśnie w trakcie podróży pociągiem nawiązuje kontakt wzrokowy z młodym mężczyzną o niezwykłej barwie oczu. Nie jest w stanie przewidzieć jeszcze wtedy, że spotkają się zaraz na szkolnym korytarzu - w zupełnie innych rolach. W tamtej chwili wybiera się na koncert, gdzie grywa zespół piszący teksty inspirowane poezją samego Szekspira. Dziewczyna ma ochotę wreszcie zacząć żyć - pożegnała siostrę bliźniaczkę, a pozostawione przez nią listy nakazują jej próbować coraz to bardziej zwariowanych rzeczy. Jedna z najbardziej zwariowanych historii w życiu Ashlyn właśnie się zaczyna.

Powieść Brittainy C. Cherry często podejmuje tematykę traumy po stracie bliskiej osoby: jedni tracą kogoś w prologu, inni na początku historii, a do tego jeszcze w finale historii. Mimo tego nie można jasno stwierdzić, że książka opowiada tylko o tym. Losy Ashlyn Jennings i pana Danielsa to w dużo większej mierze historia zakazanego uczucia uczennicy i nauczyciela literatury (dobrze znany wątek dla fanów Pretty Little Liars).

Mimo tak wielu pozytywnych rekomendacji, "Kochając pana Danielsa" to dla mnie powieść, z której zapisałabym raptem tylko kilka cytatów. Może nie tak bardzo styl jak konstrukcja przedstawionej historii burzyła wiarygodność całości, a bohaterowie nie zdołali zdobyć na tyle sympatii aby interesować się ich dalszym losem. Po powieści, która wykorzystuje już dobrze znane wątki, spodziewa się zwykle czegoś nowego - innego podejścia lub interpretacji czy też może i zakończenia. Tutaj próżno tego szukać.

Mam w zbiorach domowej biblioteczki jeszcze jedną powieść od Brittainy C. Cherry, więc dam autorce jeszcze jedną szansę. Kolejny zaś raz natrafiam na powieść z gatunku New Adult, która zupełnie do mnie nie przemawia - choć należę do przedziału tej grupy wiekowej, dla której została ona napisana. Poszukiwania ulubionej powieści z tego gatunku dalej więc trwają.

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry
Wydawnictwo: FILIA   [OPIS]
Typ: opowieść w jednym tomie
Wiek bohaterów: ostatnia klasa liceum (student)
Liczba stron: 432
W skrócie: Tylko i wyłącznie dla fanów New Adult

Znacie powieści Brittainy C. Cherry? Które z nich polecacie?

sobota, 16 września 2017

Dlaczego warto oddawać książki?

W czasie tegorocznych wakacji przekazałam bibliotece publicznej ponad 130 książek. Zamierzam przekazać jeszcze o wiele więcej. Wśród tych książek znalazły się zarówno przeczytane powieści jak i zupełnie nowe egzemplarze, których nie czytał jeszcze nikt - w tym także ja sama.

Decyzja o podarowaniu takiej ilość książek była wynikiem wielu przemyśleń na temat tego, jakim typem czytelnika chciałabym w przyszłości być. Jak powinna wyglądać moja lista lektur? Jakie książki chciałabym widzieć codziennie spoglądając na półki domowej biblioteczki?

"Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana" - wiele razy to słyszałam, ale postrzegać inaczej zaczęłam dopiero wtedy, kiedy pomyślałam, że to ja sama (jako czytelnik posiadający znaczny księgozbiór) mogę szansę na takie nowe życie ofiarować.

Oto kilka prostych reguł, którymi się kieruję kształtując moją przyszłą domową biblioteczkę. Kiedy biorę książkę do ręki i chwilę się nad nią zastanawiam, wybór od tego momentu jest już bardzo prosty.

DLA KSIĄŻEK PRZECZYTANYCH

Sytuacja #1: To najszczęśliwszy scenariusz. Tytuł był dobrze wytypowaną lekturą: intuicja nie zawiodła lub pojawiła się trafna rekomendacja. Teraz na półce znajduje się taka powieść, do której będzie się wracać wielokrotnie i czytać książkę w całości. Kiedy tylko spojrzysz na okładkę i przypomnisz sobie fabułę tej historii, powraca dobry humor i magia wspomnień. Zdecydowanie zostaje na zawsze!

Sytuacja #2: Cóż to była za fabuła! Jakie tempo akcji! Do tego jeszcze takie świetne cytaty! Choć nie powróci się do lektury takiej książki w całości, ilość wartych zapamiętania cytatów jest tak duża, że aż trudno byłoby je wszystkie przepisać. Do scen tych będzie się chciało jeszcze wielokrotnie wracać. Warto pozostawić ją na półce domowej biblioteczki (najlepiej z pozaznaczanymi cytatami - tak aby prędko można było je potem odszukać).

Sytuacja #3: Trafiła się dobra lektura i miło spędzony przy niej czas. To tytuł, który nadal można polecić, ale nie taki do którego lektury wróciłoby się kiedyś jeszcze raz w całości. Warto tylko przepisać z niej cytaty - tych nie ma aż tak dużo. Może jednak dla kogoś innego byłaby to ulubiona powieść? Warto poszukać dla takiej książki nowego czytelnika.

Sytuacja #4: Rekomendacje były zachęcające, ale tytuł zwyczajnie nie odpowiada. Czasu spędzonego na lekturze nie można uznać za całkowicie zmarnowany (to kolejna przeczytana w roku powieść!), lecz skoro było tyle dobrych recenzji tego tytułu, to istnieje spora szansa, że komuś jednak się spodoba. Szukać więc należy nowego domu dla takiej powieści.


DLA KSIĄŻEK (WCIĄŻ) NIEPRZECZYTANYCH

Sytuacja #5: Książka już od bardzo dawna znajduje się na półce. Przestała tam przypuszczalnie nawet kilka lat. Skutecznie zapomniana lub ciągle pomijana przy wyborze kolejnej lektury. Jeśli nadal patrzy się na nią i nie chce przeczytać w najbliższej przyszłości, warto rozważyć znalezienie dla powieści innego czytelnika.

Sytuacja #6: Praktycznie każdemu molowi książkowemu zdarzy się i taki tytuł. Mimo najlepszych chęci przez lekturę trudno jest przebrnąć. Nie pasuje w niej wszystko: zaczynając od postaci, a na stylu czy przebiegu fabuły kończąc. Skoro w czytaniu ma być przyjemność, trudno samemu sobie wyjaśnić godziny spędzone na poznawaniu wykreowanego świata, który niczym nie przyciąga ani tym bardziej nie interesuje. Emocje, które wywołuje w nas lektura, są subiektywne: podoba się albo nie. Wobec siebie jesteśmy szczerzy - nawet jeśli to uznana klasyka, zwyczajnie może nie być tytułem akurat dla nas. Warto dać jej jednak szansę by przeczytał ją ktoś inny.

JAK SZUKAĆ NOWEGO DOMU DLA KSIĄŻEK?

Choć w tak dużej ilości przekazuję książki dla wojewódzkiej biblioteki, są jeszcze inne rozwiązania i scenariusze - każdy z nich zupełnie zrozumiały.

A) Chcesz mieć masę książek w domu i już. Po co szukać im nowego domu? Nie ma znaczenia czy je przeczytasz, radość sprawia sama świadomość, że jest możliwość lektury powieści, jeśli przyjdzie na to akurat ochota. Dom przypominać zaczyna księgarnię (co samo w sobie nie jest przecież niczym złym). Jeśli posiadasz miejsce na taki księgozbiór, nie powinno być problemu. Ty i ja i tak dobrze wiemy, że z premierami kolejnego miesiąca zakupisz kolejne tytuły. Pozostaje dokupować regały.

B) Przeczytany został tytuł, który nie spodobał się aż tak bardzo. Trzeba jednak mieć środki na zakup nowych książek. Książkę sprzedasz lub wymienisz na inny interesujący Cię tytuł. Jest przecież odpowiedni wątek na portalu Lubimy Czytać czy dział książek na portalu Finta. Z uzyskanych środków kupisz nowy tytuł lub też będziesz mieć w całkiem dobrym stanie egzemplarz z drugiej ręki. Twoja biblioteczka się zmienia, ale i tak jest w niej sporo nieprzeczytanych tytułów - sprzedaż czy wymiana zajmują jednak czas.

C) Nie tylko Ty czytasz w rodzinie. Jest też babcia, ciocia, a może siostra czy kuzyna - ktoś, kto też chętnie poznałby fabułę takiej opowieści. Tutaj selekcjonujesz już przyszłego czytelnika i jeśli wyrazi on na to zgodę, przekazujesz swój egzemplarz na zawsze. Nawet jeśli wypożyczasz książkę komuś z kręgu przyjaciół, kolegów czy znajomych to - bądźmy szczerzy - często się zdarzy, że tytuł już do Ciebie nie wróci. Jeśli już powraca, to w diametralnie innym stanie. Nie wszyscy szanują książki tak jak Ty sam. Choć pełnisz funkcję biblioteki, nie nakładasz kar - jedynie możesz książki przestać wypożyczać... lecz i tak będziesz musiał się tłumaczyć.


D) Nazbierało się tych książek sporo: zakup własny, wymiany a do tego i tak pójdziesz i wypożyczysz coś jeszcze z bibliotecznych nowości. Twój dom to mała filia biblioteki - książki zbierasz już przecież od lat, wszystkie z nich szanujesz. Ile razy jesteś w bibliotece, myślisz sobie - to świetny dom dla książek. Może także i dla Twoich? Sama już myśl o tym, ile osób przeczyta w przyszłości powieści, które ofiarowało się na rzecz biblioteki, sprawia satysfakcję. Szczególnie zaś wtedy, kiedy przekazujesz czytelnicze nowości lub tytuły, których w katalogu biblioteki wcześniej nie było.

PODSUMOWANIE: 

Każdy z nas jest innym typem czytelnika. Widok domowej biblioteczki pełnej nowości czekających tylko na lekturę przynosić musi nic innego tylko radość. Co chwila pojawiają się zapowiedzi, które z chwilą swojej premiery też znajdą się obok tych "nowości". Trudno opisać jakie to uczucie, kiedy przynosi się do domu nowe książki - każdy z tytułów niesienie przecież ze sobą szansę niezwykłej lektury. Są też takie części tej domowej biblioteczki, które z czasem wywołują lekkie wyrzuty sumienia pod tytułem: "Kiedy ja to wszystko przeczytam?"

Nie żałuję zgromadzenia takiej ilości książek - cieszę się, że mogłam zrobić z nimi to, co zrobiłam: skoro sama nie miałam czasu ich przeczytać, dałam szansę aby zrobił to ktoś inny.
Teraz w mojej domowej biblioteczce (która idealna jeszcze nie jest) pozostała jeszcze całkiem sporo ilość książek. Wiem, gdzie znajdą swój przyszły dom. Książki powinny być czytane - głęboko w to wierzę i będę się starała cały czas wcielać to w życie. Wcześniej brałam udział w zbiórkach książek na cele charytatywne, tutaj jednak była to inicjatywa własna.

Nawet jeśli zapragnę przeczytać te powieści, które przekazałam już dla biblioteki, przecież cały czas tam są abym i ja jako czytelnik mogła je wypożyczyć. To idealny dom dla książek, a decyzja o przekazaniu części swojego księgozbioru - bardzo dobra inwestycja. Serdecznie polecam, jeśli i Wam od jakiegoś czasu takie myśli chodzą po głowie.

P.S.: A jak Wy zarządzacie swoim księgozbiorem?

niedziela, 3 września 2017

Idąc przez Szklany Most


IDĄC PRZEZ SZKLANY MOST

So Ah prowadzi własną klinikę psychiatryczną. To tylko jeden z powodów, dla których kręci się wkoło niej sporo podejrzanych i niebezpiecznych osób. Prywatna praktyka jest jednak zadłużona, samotność doskwiera, a jednym marzeniem młodej pani doktor pozostaje wyjazd z Korei - celem jest tropikalna wyspa z daleka od tego wszystkiego, co ją spotkało i wciąż spotyka.

WODNE BÓSTWO: Kiedy bohaterka jest coraz bliżej podjęcia decyzji o zamknięciu kliniki, jej ścieżka życia przecina się z pewnym młodym mężczyzną o imieniu Ha Baek. Ten arogancki typ siebie uważa za boga (dosłownie), a So Ah za sługę, który ma mu pomóc - zapewnić lokum, pieniądze, samochód a przede wszystkim swój czas. Kobieta dzielnie odmawia, choć nieporadność nieznajomego we współczesnym świecie (jednocześnie główne źródło humoru tej dramy) budzi w niej co cieplejsze uczucia.

Tylko czy to możliwe, że Ha Baek mówi prawdę, a nieszczęścia w życiu So Ah da się wytłumaczyć inaczej niż nieprzychylnością losu? Na odpowiedź nie musimy zbyt długo czekać.

Początek opowieści jest ujmujący!
ADAPTACJA: "Bride of the Water God" to wakacyjna propozycja z ramówki stacji tvN. To jednocześnie współczesna adaptacja komiksów typu manhwa o tym samym tytule. Młoda kobieta - ogólnie istota ludzka - która znajdzie się przypadkiem wśród bogów, losu łatwego spodziewać się nie może. Sytuacja jest o tyle bardziej skomplikowana, że Ha Baek to jednocześnie następca tronu, który do spełniania ma misje... a utracił swoje umiejętności, jego przeciwnicy zaś swoje moce zachowali także w świecie ludzi.

INSPIRACJE: Początek opowieści uderza w smutniejszy ton i podobnie się kończy. Warto tutaj dodać, że pisząc scenariusz tej dramy nastąpiły zmiany w fabule inspirowane... emitowanym właśnie "Goblinem". I tam nieciekawy los bohaterki tłumaczyły interwencje sił nadnaturalnych, a często znajdowała się ona w centrum rozgrywki - nie mogła brać w niej udziału ani też sama się obronić.

REKOMENDACJA: "Bride of the Water God" to oczywiście zupełnie inna opowieść, której akcja nie jest przeciągana przez długie lata. Wstęp do opowieści jak i jej rozwinięcie przyciągały widza i kazały w niecierpliwości czekać na emisje kolejnych odcinków. Pierwsze zniknięcie wodnego boga i jego ponowne się pojawienie to jakby przedzielenie dramy na pół, gdzie lepszą część mamy już za sobą.
Troszkę zmarnowany potencjał takich obiecujących bohaterów, troszkę w typie melancholijnej baśni o smutnym zakończeniu, która mogła stać się jedną z legend. Tytuł, który warto obejrzeć do samego końca: dla gry aktorów, dla poczucia humoru i pięknej scenografii dla wydarzeń, nie wspominając już o cudownej ścieżce dźwiękowej (Glass Bridge). Jednocześnie także i tytuł, który był na liście ulubionych i po finale z niej gdzieś zniknął.

"Bride of the Water God"
Ilość odcinków: 16
Czas trwania jednego epizodu: 60 minut
Stacja: tvN
Emisja: 3 czerwca - 22 sierpnia 2017
Wciąga od: pierwszego odcinka
Dobra propozycja dla: fanów wątków mitologicznych oraz dla czytelników Kamisama Hajimemashita czy Fushigi Yuugi (manga jak i anime).

Zapamiętam zdecydowanie pierwszą część tej historii! 
Na ten moment o wiele bardziej polecam The Legend of Blue Sea

czwartek, 24 sierpnia 2017

The Legend of the Blue Sea

LEGENDA BŁĘKITNEGO MORZA

Obawiamy się, że nie zdołamy znaleźć miłości swojego życia: tej jednej, prawdziwej i niepowtarzalnej. Co jednak jeśli moglibyśmy zakochać się tylko raz i nie móc tego doświadczenia już nigdy więcej powtórzyć?

Syrena przybywa do świata ludzi. Ma jedną szansę na miłość, bo przez całe swoje życie może pokochać tylko raz. To gatunek zagrożony wyginięciem nie bez powodu - jej miłość musi zostać odwzajemniona, inaczej (niczym w baśni) pożegna się z życiem. I nawet jeśli powróci do morza, nie będzie już mogła cienia życia nazwać nigdy jego pełnią. Jeśli pozostanie na lądzie niekochana, serce będzie twardnieć z każdym dniem.

Serca ludzi to jednak niebezpieczna sprawa. O tym, jak uczucia są zmienne, już na początku informuje ją Heo Joon Jae - mężczyzna, któremu zdążyła oddać już serce. Sama syrena zabrać zaś może tylko jedno - wspomnienia osoby, która pozna jej prawdziwą tożsamość. Tak więcej bohaterowie spotykają się "po raz pierwszy" - jak mogłoby się wydawać - więcej niż jeden raz. Który początek ich historii przekona do nich widza?

Kiedy chcesz komuś pomóc w sekrecie, ale nagle wychodzi na jaw... że to ty.
Podobnie jak w wielu koreańskich dramach także i tu to sny przywołują wspomnienia poprzedniego życia. Czy zły los musi się powtórzyć? A może by tak wystąpić na przekór poprzedniemu przeznaczeniu? Dawne wcielenia zdają się komunikować z teraźniejszymi, śląc ostrzeżenia. Jedni pragną szczęśliwego zakończenia, inni nie chcą dłużej znosić kary za dawne czyny i szykują się do zemsty. Teraźniejszość miesza się więc z przeszłością, ale to wyjątkowo delikatna mieszanka, w której inny los bardziej niż przeszłym zdaje się alternatywnym - równolegle współistniejącym.

Tak więc nasza syrena przepadła na punkcie pewnego tajemniczego iluzjonisty. Spotkanie w Hiszpanii nie jest jednak pierwszym, choć nikt z nich o tym jeszcze nie wie. Relacja początkowo zdaje się skazana na niepowodzenie, ale z czasem coś się zmienia. Długo nie trzeba na to czekać. Shim Chung (imie nadane naszej syrenie) mimo iż na początku nie mówi wcale, zdobywa sympatię Heo Joon Jae. Wymazanie wspomnień powoduje powrót historii do początku, jednak nie wszystko da się zapomnieć. Już w Seulu Heo Joon Jae nie zakochuje się momentalnie w dziewczynie - a teraz ma już ona głos. O miłość przyjdzie zawalczyć każdej ze stron.

To właśnie to (trzecie) spotkanie i taki start historii przekonały mnie do tej dramy. Później z perspektywy już finału, o wiele chętniej wróciłam do pierwszych dwóch odcinków (akcja w Hiszpanii) i doceniłam taki wstęp. "The Legend of the Blue Sea" zaczyna się niczym komedia - wydaje się zbyt przerysowana i niepoważna. Od trzeciego epizodu twórcy uderzają w inny ton, który powoduje iż jak najbardziej poświęcimy swój czas dla takich właśnie opowieści. Moja dwudziesta pierwsza drama koreańska i jednocześnie tytuł, który dołączył do grona ulubionych serialowych opowieści z Korei.  Pamiętajcie, że nie należy żyć, wierząc tylko jednej wersji legendy.

"The Legend of the Blue Sea"
Ilość odcinków: 20
Czas trwania odcinka: 60 minut
Stacja: SBS
Emisja: 16.11.2016 - 25.01.2017
Wciąga od: trzeciego odcinka
Dobra propozycja na: poprawę humoru

Mniej więcej w tym samym czasie była emisja "Goblina" - można było śmiało oglądać równocześnie obie opowieści. Niech nikogo nie zrazi początek, bo drama cały czas się rozkręca i trzyma poziom!

P.S.: Dzisiaj mam urodziny - można śmiało dodać w komentarzach serialowe / filmowe rekomendacje! Każdy tytuł będzie rozpatrzony :)

środa, 9 sierpnia 2017

Magia uroku Grace'ów


Niespodziewana radość czy cykl nieszczęśliwych wydarzeń - całość przypisać można losowi albo... magii. Pojawia się ten strach i zachwyt, że wszystko być może sprawiła tylko i wyłącznie siła woli. Teorię w praktyce postanawia potwierdzić Raven, dla której kluczowe znaczenie ma to, co od zawsze było siłą sprawczą, której zawdzięcza taki a nie inny los.

"Urok" to odpowiednie określenie - właśnie to otaczało rodzinę Grace'ów, krąg ich krewnych i znajomych. Choć całe miasteczko szeptało o magii, to niczego nie można było im zarzucić, niczego nie można było potwierdzić. Rodzina mieszka nad morzem od niepamiętnych czasów, a trójka dzieci budzi w miejscowym liceum cichy szacunek, którego nikt nie podważa mimo przeróżnych plotek.

River wierzy, że przyjmując nowe imię, zmienia też samą siebie. To bohaterka, która podobnie jak inni ulega "magii" Grace'ów, jednocześnie ma też plan. Dziewczyna chce się zbliżyć do tej rodziny aby plotki potwierdzić lub je zdementować. Z czasem zdaje się, że sama pragnie o wiele bardziej by magia istniała niż sami Grace'owi. Tylko, że uroki zdają się nie działać, a klątwa - ciążąca nad rodziną - za zadanie prawdopodobnie ma trzymać elitarny krąg razem. Czy to tylko dziwne tradycje, naszyjniki z muszelek, aromatyczne rośliny i osobliwa charyzma otacza Grace'ów? A może w tej historii mimo to pojawi się magia z prawdziwego zdarzenia?

Opis na okładce powieści Laure Eve może troszkę zmylić czytelnika. Początek historii mocno przypomina wstęp do Sagi Zmierzchu. Szybko jednak widać, że rodzina Gace'ów to nie Cullenowie, a Raven podchodzi do ich sprawy z konkretnym planem. Same zaś losy bohaterów opisane zostały troszkę na zasadach magicznego realizmu - w całą historie równie mocno mogą być zamieszane siły nadnaturalne jak może być za nie odpowiedzialna tylko i wyłącznie wyobraźnia samej bohaterki. Odpowiedź na to zasadnicze pytanie czytelnik otrzymuje dopiero w dramatycznym finale. Może właśnie dlatego pierwszy tom serii czyta się szybko. Sprzyja temu nieskomplikowany styl, tempo wydarzeń i konsekwentnie realizowany zamiar narratorki.

To opowieść, która spodoba się fanom serii takich jak "Piękne istoty" czy "Korytarzem w mrok", gdzie do prawdy trzeba dochodzić stopniowo, ale i igrając z czasem aby zachować przy tym zdrowe zmysły. Wciągnęła mnie ta opowieść, lecz nie jest to jedna z tych powieści, do których wracałabym wielokrotnie: nie zdołałam polubić rodziny Grace'ów, a choć za Raven trzymałam kciuki, to zabrakło tutaj dobrego wątku romantycznego jak w przypadku opowieści Mary Dyer.

"Urok Grace'ów" - Laure Eve
Wydawnictwo: Feeria Young
Typ: seria tom I
W kategorii: magiczny realizm
Stron: 408
W kolejności: NR 21/2017/08/01 (505)
Ciekawostka: Na stronie Empiku można przeczytać pierwsze cztery rozdziały tej powieści i przekonać się czy odpowiada nam styl autorki.

Na FB bloga trwa też konkurs, w którym do wygrania dwie nowości 
- zasady i zgłoszenia TUTAJ!

sobota, 5 sierpnia 2017

Fight For My Way - ile kosztują marzenia


Każdy z nas ma marzenia. Czasem wiedzą o nich dosłownie wszyscy dookoła, czasem są to plany bardzo skryte. Chcemy je realizować, jednocześnie obawiamy się wystawienia ich na starcie z ostrymi zasadami rzeczywistości. I nawet jeśli przyszło w życiu podążyć zupełnie inną drogą, marzenia zawsze pozostają w głębi duszy - wciąż stanowiąc część tego, kim jesteśmy.

POCZĄTEK: Czy można wrócić do porzuconych przed laty marzeń o innej ścieżce kariery, jeśli na przekór temu staje tak wiele przeszkód: wiek, doświadczenie i kwalifikacje? Spróbują się o tym przekonać bohaterowie dramy "Third-Rate My Way", bo do trzech razy sztuka.

BOHATEROWIE: To osoby, którym lada moment stuknie trzydziestka, a nadal czują iż nie zrealizowali jeszcze swoich wielkich planów. Weszli już na dobrze w dorosłe i niezależne życie, każdy dzień ma jednak lekki posmak goryczy.

Ko Dong Man miał szanse na olimpijski medal, jeden mecz eliminacyjny przekreślił szanse w sportach walki. Za to Choi Ae Ra czuje się sobą tylko kiedy znajduje się za mikrofonem. Nawet jednak w centrum handlowym nie udaje jej się na dłużej zostać konferansjerem. Jest jeszcze para pracująca w tej samej korporacji - na zupełnie innych stanowiskach: Kim Joo Man (przyszły zarządzający projektami) i zakochana w nim bez pamięci Baek Seol Hee (infolinia sprzedaży produków). Cała"fantastyczna" czwórka to przyjaciele jeszcze z czasów dzieciństwa, teraz wynajmujący mieszkania w tej samej "willi".

Gdy przyjaźń przeradza się w miłość nie obejdzie się bez kłopotów...
FABUŁA: Powodem do zmiany biegu opowieści jest wybuchowa Choi Ae Ra, która raz jeszcze postanawia udać się na rozmowę wstępną na stanowisko prezenterki telewizyjnej. Ko Dong Man widząc jej starania, pragnie po ponad dekadzie powrócić do sportów walki. W tle mamy i kilka wątków romantycznych: nieudane związki Choi Ae Ra, wiecznie powracająca "dawna" miłość boksera oraz problemy w relacji Baek Seol Hee i Kim Joo Man - ukrywany latami związek niszczy nie tylko sekret ale i rutyna.

STYL: To opowieść bez wątków nadprzyrodzonych, drama ceniona przez fanów za swoją realistyczną fabułę. To pełna humoru historia, w której nie brakuje gorzkich chwil: uczucia zostają zranione, marzenia przekreślone, kolejne przesłuchanie / mecz spisany na straty. Bez obecności marzeń życie traci swój smak, dlatego bohaterowie wciąż walczą. Jest tu też moty porzucenia w dzieciństwie, a późniejszego "przypadkowego" spotkania się członków tej samej rodziny.

REKOMENDACJA: "Fight For My Way" to moja dziewiętnasta już drama koreańska, jednocześnie dopiero druga tak mocno skoncentrowana na sporcie jako dziedzinie dominującej życie. Troszkę się tego obawiałam. Scen walki nie ma jednak zbyt dużo, a jeśli już są to dość krótkie, emocjonujące i ciekawe. Nie przepadam też za typem opowieści, w której bohaterowie znają się od dzieciństwa, dopiero zaś po latach (tu prawie trzech dekadach) zdają sobie sprawę, że są sobie jednak przeznaczeni. Ten wątek też odwrócono na korzyść. Drama nie będzie moją ulubioną, ale z całą pewnością to opowieść pełna humoru i warta polecenia.

"Fight For My Way"
Ilość odcinków: 16
Czas trwania jednego odcinka: 1 godzina
Emisja: maj - lipiec 2017
Ciekawostki: Do obejrzenia produkcji zachęcił mnie fakt, że główna bohaterka (Choi Ae Ra) cierpi na taką samą dolegliwość jak ja - jest to IBS. Ciekawiło mnie jak ukazano to w dramie, bo rzadko spotyka się ten temat na ekranach. Choć choroba nie jest tak poważna - potrafi skutecznie utrudnić normalne funkcjonowanie. Nie jest to też problem o którym dużo by się mówiło. Ukłon w stronę twórców, którzy obdarzają bohaterów nie tylko umiejętnościami, ale równoważą też posiadane przez nich dary - tak jak to w życiu często bywa.

sobota, 29 lipca 2017

"Blisko ciebie" Kasie West


Prawie wszystkie mole książkowe uznają biblioteki za cudowne miejsca pełne wiedzy, przygód i upragnionej ciszy. Wielu z nich marzy o tym, by noc spędzić zamkniętych w wielkich gmachach bibliotek publicznych. Marzenie to spełnia się dla Autumn Collins - licealistki, z której ani jest mol książkowy ani wielbiciela niespodziewanych przygód. Drzwi biblioteki jednak oficjalnie zamknięto, a otwarte zostaną dopiero po trzech dniach długiego weekendu.

POCZĄTEK: Autumn może i nie jest duszą towarzystwa, ale otacza ją grono przyjaciół - popularnych w szkole osobistości. Dziewczyna zdaje się tam trafić z tego powodu iż wykonuje zdjęcia do kronik szkolnych - a na tych wszyscy dobrze chcą wychodzić. Tak pamięta ją też Dax Miller - inny uczeń tego samego liceum, z którym Autumn wylądowała zamknięta w bibliotece.

IDEA: Dwoje (pozornie) nieznajomych znajduje się w niespodziewanej sytuacji, co niesamowicie ich do siebie zbliża w tak krótkim czasie. Tym razem nie jest to winda (jak w "Odległości między tobą a mną"), lecz pomieszczenie znacznie większe - biblioteka publiczna z piętrami, pomieszczeniami socjalnymi, łazienkami, podziemnym parkingiem a nawet dzwonnicą. Autumn zna Dax'a z widzenia, zna też jego złą sławę, która obejmuje pobyt w poprawczaku i mieszkanie w rodzinach zastępczych, a nawet zagrożenie stałym dozorem. Czy taka jest natura chłopaka? I czy uda się uzyskać od niego prawdę?

BOHATEROWIE: Konflikt historii obejmuje trzy osoby. Autumn, której zamknięcie w pomieszczeniu nawet tak dużym nie służy, bo od dawna bierze leki na stany lękowe. Dax dowiaduje się o tym przypadkowo, nie wiedzą o tym natomiast przyjaciele dziewczyny - a tym bardziej chłopak, który jej się podoba. Klasowy żartowniś jeszcze kilka razy postawi Autumn w sytuacji, która bardziej jej zaszkodzi niż pomoże. Dax i Autumn zaufali sobie ze względu na niecodzienne okoliczności, stali się też dla siebie "odskocznią" od stresujących wydarzeń. Czy dziewczyna odda serce klasowemu żartownisiowi czy też może zaufa chłopakowi z taką złą sławą, który nie chce na nikim polegać?

STYL: Narracja poprowadzona jest w pierwszej osobie, a wydarzenia czytelnik poznaje właśnie z perspektywy panny Collins. Kasie West znana jest z sarkastycznego poczucia humoru, w które uzbraja swoich bohaterów i bohaterki. "Blisko ciebie" nie jest tutaj wyjątkiem. Zarówno Autumn jak i Dax, mimo początkowych rozbieżności charakterów, zdają się nadawać na dokładnie tych samych falach.

PODSUMOWANIE: Kasie West kolejną bohaterkę stawia w niecodziennej sytuacji, obdarza talentami (fotografia) jak i problemami (stany lękowe). Na jej drodze pojawia się bohater, który początkowo zdaje się do niej zupełnie nie pasować: młodych mało co łączy, środowisko zaś zdaje się dzielić. "Blisko ciebie" to powieść, która dobrze pokazuje walkę z uciążliwymi dolegliwościami. Mimo zamknięcia w bibliotece (około 1/3 książki) to historia bardzo dynamiczna, gdzie będą jeszcze poszukiwania, wypadek oraz utrata zaufania. Niezaprzeczalnie jedna z lepszych powieści Kasie West - dorównująca "Chłopakowi na zastępstwo". Książka warta rekomendacji.

"Blisko ciebie" - Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young
Typ: opowieść w jednym tomie
W kategorii: Bez wątków paranormalnych
Wiek bohaterów: ostatnie klasy liceum
W kolejności: NR 20/2017/07/04 (504)

CIEKAWOSTKA: Autorka ma też na swoim koncie serie "Pivot Point", która łączy w sobie elementy paranormalne - jak możliwość przewidywania przyszłości. Mam nadzieję, że ta seria także się u nas ukaże i to jak najszybciej. Dobrze jest zobaczyć autora w innym gatunku. Szkoda, żeby możliwość poznanie tej serii nastąpiła dopiero wtedy, gdy wszystkie romanse młodzieżowe zostaną przetłumaczone.

P.S.: Znacie jakieś powieści, w których bohaterowie zostają zamknięci w bibliotece?

wtorek, 25 lipca 2017

Descendants 2 - przygoda Następców trwa

Gotowi na tańce na pirackim statku?
Kto pamięta jeszcze dzieci największych baśniowych złoczyńców, które dostały zaproszenie do królestwa rządzącego przez same pozytywne postacie tych baśni? Przez bohaterów, którzy ich rodziców za złe postępki zesłali na Wyspę Potępionych, jednocześnie na wygnanie skazując ich dzieci? Mal (córka Maleficent), Evie (córka Złej Królowej), Carlos (syn Cruelli De Mon) i Jay (syn Dżafara) wykorzystali jednak mądrze swoją jedyną szansę. Nie zrealizowali planu swoich rodziców, z którym przybyli do Auradonu. Wyzbyli się złego wpływu, a na szacunek kolegów i nauczycieli zapracowali dobrymi a nie złymi uczynkami.

IDEA: Ktoś jednak na Wyspie Potępionych wciąż pozostał. Ktoś nadal znosi los bycia zapomnianym i skazanym nie za własne grzechy - lecz za dziedzictwo swoich rodziców. Na Wyspie Potępionych trudno jest przeżyć trzymając się kodeksu moralnego, nowe pokolenie radzi więc sobie jak tylko może. Właściwie sporo o morzu będzie w tej właśnie kontynuacji.

MOTYW PRZEDOWNI: Skoro "Piraci z Karaibów" to także Disney, dlaczego więc nie wyreżyserować sequela filmu z pirackim motywem przewodnim? Kto z baśniowymi piratami kojarzy się bardziej niż Kapitan Hook i wiedźma Urszula? Dodatkowo mamy jeszcze syna Gaston'a, ale to bardziej przez powiązanie tej postaci z przeszłością pary królewskiej - Belli i Króla Bestii.

CZĘŚĆ DRUGA: Okazuje się, że Evie Carlos i Jay całkiem dobrze odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Tylko przywódczyni grupy Następców (Mal) zdaje się nie pasować do baśniowej wizji szczęśliwego zakończenia. Zbliża się bal na którym zostanie oficjalnie przyjęta na dwór rodziny królewskiej by potem móc zasiąść na tronie u boku Ben'a (syna Króla Bestii i Belli). Im więcej przygotowań, tym częściej Mal ubiega się do czarów. Za mało czasu, za dużo zadań i aż chciałoby się na kogoś wrzasnąć aby mieć chwilę spokoju. To jednak sposób załatwiania spraw na Wyspie Potępionych i to do swojego starego życia tęskni Mal. Tam też postanawia wrócić. Ktoś na Wyspie jednak tylko czeka na swoją okazję - bardzo podobną do tej, której córka Maleficent sama wcześnie nie wykorzystała.


PLUSY: "Descendants 2" to przede wszystkim lepsza pod względem muzycznym kontynuacja. Ten, kto kocha układy taneczne, ten wyczekiwać będzie kolejnych śpiewanych sekwencji. Taniec w wodzie na pokładzie statku będzie zdecydowanie jedną z tych choreografii wartych zapamiętania. Inaczej jest już z fabułą, która wypełnia czas pomiędzy.

MINUSY: Kontynuacja wiele wątków prowadzi dalej, ale sporo też pomija. Dzieci złoczyńców wracają na Wyspę Potępionych wcale nie bojąc się spotkania z rodzicami, od wpływu których szczęśliwie uciekli. Nie zobaczymy (jak w części pierwszej) Złej Królowej czy Dżafara. Twórcy zapowiadali, że "Następcy" skupiać się będą tylko na młodszym pokoleniu, nie można jednak zaprzeczyć iż wiele w tym filmie jest scen niepotrzebnych - a jedną z nich taką kontynuacją wątku można by zastąpić.

PODSUMOWANIE: To oczywiście Disney i produkcja przewidziana tylko i wyłącznie na Disney Channel. Sukienki i stroje prawdziwie baśniowe - zmieniane wielokrotnie ze względu na promocyjne działania - mowa tu oczywiście o całej kolekcji lalek. Pozostaje jednak wrażenie, że skupiono się tylko na tańcu i strojach, jakość fabuły pozostawiając gdzieś w tyle. Poza wątpliwościami Mal, wydarzenia tej części wiele nowego nie wnoszą do historii losów Następców. To teksty piosenek przekazują więcej niż dialogi. Trudno też mówić tu o sporym rozwoju charakteru bohaterów czy zaskakujących zwrotach akcji. Produkcja polecana tylko i wyłącznie dla fanów pierwszej części.

CIEKAWOSTKA: Następcy to także seria książek, które wypełniają akcje pomiędzy filmami. Najnowszy z tytułów, który fabularnie poprzedza wydarzenia z filmowej kontynuacji, nie ukazał się w Polsce. Może doczekamy się jeszcze "Rise of the Isle of the Lost"? Któż to wie. Teraz można za to obejrzeć animowany serial internetowy "Wicked World", który pokazuje wydarzenia między pierwszym a drugim filmowym rozdziałem historii.

niedziela, 23 lipca 2017

"Między tobą a mną"


Co bardziej strasznego może się przydarzyć podczas jazdy windą niż jej awaria? Awaria tego mechanizmu w samym środku kryzysu, kiedy całe miasto Nowy Jork nagle zgasło.

POCZĄTEK: Lucy mieszka tak wysoko, że pozostaje jej już tylko jazda windą. Robi tak od lat, nie pierwszy raz bierze więc udział w takiej sytuacji. Pierwszy raz jednak zostaje tam zamknięta sama z obcą sobie osobą. Nie wiadomo, kiedy nadejdzie pomoc. Byłby to dobry wstęp do thrillera, lecz to nie ten typ historii. Owen jest przykładem odpowiedzialności, którą często bierze nie tylko za siebie, ale i za swojego ojca. Po odejściu matki stanowią teraz dwuosobową rodzinę. Nowy Jork nie robi na chłopaku pozytywnego wrażenia, podobnie jak mieszkanie w suterenie wieżowca i bycie synem dozorcy budynku.

IDEA: Dwoje nieznajomych spotyka się w windzie, a niecodzienna sytuacja zagrożenia sprawia, że dwie obce osoby zaczynają sobie ufać i polegać na tej nowej znajomości. Razem spędzają czas awarii, świetnie się przy tym bawiąc. Pierwszy dzień szkoły zostaje odwołany, to jednak powrót do codzienności ich rozdziela. Czy los znowu ich połączy?

WYKONANIE: Tytuł oryginału to "Geography of You and Me" co bardzo dobrze odzwierciedla charakter tej opowieści. Narracje naprzemiennie prowadzi dwoje bohaterów, a każdy rozdział książki zdają się relacjonować z innego miejsca na kuli ziemskiej. Kiedy Owen podróżuje po Stanach Zjednoczonych, Lucy zwiedza kolejne kraje Europy. Mimo dostępności nowoczesnych technologii ich kontakt ogranicza się do wysyłania sobie pocztówek i sporadycznych maili (głównie za sprawą Owena, który nie był fanem mediów społecznościowych). Więcej widzimy bohaterów osobno niż razem. Tym sposobem książka Jennifer E. Smith opowiada raczej o ich oddzielnych losach niż czasie, który spędzają poznając siebie. Początek jest tak samo otwarty jak i zakończenie - mogło wydarzyć się wszystko, ale równie dobrze i nic.

PODSUMOWANIE: Nowy Jork, Edynburg, San Francisco, Londyn, Paryż i Praga - jeśli macie ochotę na podróż w te wakacje typowo książkowo zamiast palcem po mapie, to warto poznać ile wynosi "Odległość między tobą a mną". To historia o szukaniu siebie, o testowaniu siły młodzieńczego uczucia na próbę odległości i czasu. Lucy i Owen nie tworzą jednak pary, do której losów chciałoby się wielokrotnie wracać. Jednym momentem, jaki pozostaje w pamięci już po lekturze, to początek awarii prądu zachodniego wybrzeża i to, jak się poznali.

"Odległość między tobą a mną" - Jennifer E. Smith
Wydawnictwo: Bukowy Las
Typ: opowieść w jednym tomie
W kategorii: Bez wątków paranormalnych
Stron: 304
W kolejności: NR 19/2017/07/03 (503)
Inne powieści tej autorki: "Tak wygląda szczęście" (tam królowała znajomość przypadkiem zawarta za pomocą internetu, potem zaś przeniesiona do rzeczywistości plus wątek kręcenia filmu)

czwartek, 13 lipca 2017

Suspicious Partner

HISTORIA UTRACONEJ I PRZYWRÓCONEJ NIEWINNOŚCI

Prokurator Noh Ji Wook ma za sobą traumatyczną przeszłość oraz przepowiednię jeszcze z czasów dzieciństwa. Według niej spotka kobietę, która sprowadzać będzie na niego same nieszczęścia i dlatego powinien się jej wystrzegać, kiedy tylko ją ujrzy. W swojej pracy jest sumienny, jego ojciec był prokuratorem i to także pozostawało jego największych marzeniem od niepamiętnych czasów. Tymczasem jeden proces sprawi, że z miejsca prokuratora przesiądzie się do obrony i powróci do znienawidzonej profesji prawnika.

Eun Bong Hee ciężko pracuje aby reprezentować pokrzywdzonych jako najlepszy obrońca. Jej rodzinna historia także naznaczona jest cierpieniem, a w przyszłości nie będzie wcale łatwiej. Dziewczyna zostaje niesłusznie oskarżona o morderstwo swojego byłego chłopaka - jednocześnie syna prokuratora. Wszystko tylko i wyłącznie dlatego, że stała się (nie wiedząc wcale o tym) świadkiem morderstwa. Choć Noh Ji Wook występuje na przekór poleceniom prokuratory i uniewinnia dziewczynę, lecz raz utracone dobre imię bardzo trudno jest przywrócić. O tym właśnie jest ta prawnicza opowieść i trwać będzie nim wina nie zostanie naprawiona, niewinność przywrócona, a morderca schwytany.
Bohaterowie nie zakochują się w sobie w tym samym czasie - a wyczucie czasu oboje mają okropne :)

Eun Bong Hee nie może więc nic poradzić  na to, że nieustannie zakochuje się w młodym prokuratorze. Ten jednak oświadcza jej jasno: to relacja dawno już temu skreślona przez gwiazdy
i skazana na złe przeznaczenie. Czas upływa, a drogi tych dwojga nieustannie się krzyżują. Bohaterka próbuje też oczyścić swoje imię, a sposobem na to jest odnalezienie mordercy. Jedynym jej tropem zaś zapamiętana melodia, którą sprawca nucił... a którą wkrótce i ona jeszcze raz usłyszy, kiedy walczyć będzie o swoje życie.

"Suspicious Partner" to moja osiemnasta w kolejności obejrzana drama koreańska. Nie wciąga od początku, potrzeba na to zdecydowanie kilku odcinków, bo w początkowej historii jest parę przeskoków czasowych. Kiedy fabuła dojdzie już do głównych wydarzeń, opowieść ta niezaprzeczalnie potrafi skraść serce. Co ją cechuje od początku to poczucie humoru i bardzo dobra gra aktorska (w obsadzie jest Ji Chang Wook znany z "Healer").

Gatunek to pomieszanie kilku typów w równej mierze. Jest to komedia, romans i sprawy rozstrzygane tylko i wyłącznie na sali sądowej. Porównanie do dramy prawniczej mam tylko jedno w postaci tytułu "I Hear Your Voice", w której spory udział miały zdolności paranormalne głównego bohatera. Klimatycznie była też o wiele mroczniejsza, gdyż życie traciły nie tylko niespokrewnione z bohaterami ofiary, ale w jednym przypadku także i ich rodzina. Są jednak elementy wspólne: bohater / bohaterka wprowadza się do domu głównej postaci aby razem móc stawić czoła mordercy.

"Suspicious Partner" to świetnie wykonana praca wielu aktorów. Od początku polubić można roztrzepaną trochę Eun Bong Hee tak jak nieporadność ale i urok Noh Ji Wook. Drugoplanowe postacie bardzo wyraziste, podobnie jak postać mordercy. Jego motyw niewyjawiany pozostał aż do przedostatniego odcinka dramy!

Jest tu wybiórcza amnezja sprawcy. Pojawia się i zdrada, której nie było. Dawno temu zapomniane historie łączą się z teraźniejszością. Niewinność utracona zostaje w oczach prawa więcej niż jeden raz i nie zawsze uda się dowieść w sądzie sprawiedliwości. Czy mimo to odnaleźć będzie można szczęście? Wszystkie odpowiedzi znaleźć można w tej właśnie nowości z Korei. Idealna propozycja na wakacyjne wieczory.

"Suspicious Partner"
Rodzaj: drama koreańska
Ilość odcinków: 40
Czas trwania jednego odcinka: 30 minut
Gatunek: prawnicze, romans, komedia
Emisja: 10 maj - 13 lipiec 2017

Nowości w emisji: Następna prawnicza drama w kolejności? To "While You Were Sleeping" już od 27 sierpnia! Tymczasem bardzo polecam również "The Bride of Habaek" - tematycznie zbliżone do "Goblina" - pełna humoru opowieść o młodej doktor ze specjalizacją w psychiatrii, która pacjentów szukać nie musi, gdyż sami stają często na jej drodze... a wśród nich jeden, który twierdzi, że ma boskie moce rodem z przestarzałych legend.

poniedziałek, 10 lipca 2017

"Na wagę snów"


"Mimo wszystko każda opowieść ma własną historię."

Światło świtu wyznaczało koniec życia dla kolejnych kobiet. Zabijane są na rozkaz samego władcy - zaledwie osiemnastoletniego kalifa Khorsanu. Żadna z poślubionych mu żon nie doczekała wschodu słońca następnego dnia. Khalid odebrał jednak życie osobie bardzo bliskiej dla Shahrzad. Teraz to dziewczyna poprzysięgła zemstę, uda się więc do pałacu, a nim nastanie kolejny świt sama odbierze potworowi życie.

"Miłość do straconej duszy jest skarbem na wagę złota. Na wagę snów."

W swojej powieści Renée Ahdieh podejmuje się reinterpretacji początku "Księgi tysiąca i jednej nocy". Dodatkowym uatrakcyjnieniem dla fabuły ma być motyw zemsty, która to kieruje młodą kobietę do pałacu okrutnego władcy. Shahrzad to świetna łuczniczka i nie jest w swoim postanowieniu sama - zdaje się mieć za sobą niemą wolę całego Khorsanu, które dość ma składnia krwawej ofiary. Lecz podobnie jak jej baśniowy odpowiednik sprzed lat, tak i teraz przed zgubnym losem ratuje ją dar opowiadania baśni i ciekawość władcy, który pragnie poznać zakończenie. Nie jest to jednak jedyny powód dla utrzymania Shahrzad przy życiu.

"- Masz rację. Nie jesteś moja [...] Ale ja jestem twój."

W postaci młodego władcy czytelnik próbuje się dopatrzeć bezwzględnego mordercy. Nic takiego jednak nie znajduje, ponieważ w powietrzu wisi romans, który u Shahrzad powoduje ogromny konflikt wewnętrzny. Jak można zakochać się w potworze, jeśli przyszło się tylko i wyłącznie z zamiarem zemsty? Co jeśli uczucie miłości zostanie odwzajemnione? Może wszystko się zmieni, kiedy poznamy powód, dla którego Khalid odbierał kolejne życia?

"... i budzić się, gdy nastanie lepsze jutro."

"Gniew i świt" podejmuje się opowiedzenia na nowo jednej z najbardziej znanych baśniowych historii. Często znajdziemy tu opowieść wewnątrz opowieści, nic jednak nie przyciągnie uwagi bardziej niż odkrycie owego powodu, dla którego młody władca tak krzywdził wiele rodzin. Z czasem można powiedzieć, że chęć poznania tej tajemnicy to niestety jedyne, co trzymało przy lekturze powieści.

niedziela, 2 lipca 2017

Konkurs na Początek Wakacji

Początek tegorocznych wakacji to aż dwa patronaty - dwa cudowne tytuły - którym patronuje Zakładka do Przyszłości. Z tej okazji do wygrania będzie jedna z wspominanych książek:


Do wygrania finał trylogii - "Wieczna Prawda" (przeczytaj w RECENZJI)

Zasady udziału w konkursie, czyli co zrobić aby wygrać:

1. Napisać o tym, który z mitów greckich jest Waszym ulubionym i dlaczego.
2. Obserwować strony Zakładka do Przyszłości oraz stronę Wydawnictwo Papierowy Księżyc na Facebook'u.
3. Będę się cieszyć, jeśli udostępnicie informacje o konkursie czy zaprosicie do udziału w nim znajomych.
4. Zgłoszenia można:
a) napisać w komentarzu pod tym właśnie postem (koniecznie podać adres email, jeśli nie prowadzicie bloga)
b) zostawić komentarz pod postem konkursowym na fanpage'u bloga (LINK)
c) przesłać maila na joanna19polska@gmail.com w tytule wiadomości wpisując "Konkurs na Początek Wakacji"

środa, 28 czerwca 2017

Heartless - Bez serca

Jaka była Kraina Kier, zanim na tronie zasiadła królowa bez serca?


[ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] 
Dawno temu dwie krainy dzieło Lustro. By przedostać się z jednego świata do drugiego, trzeba było dowieść, jak bardzo jest się zdesperowanym, ofiarować dar i przejść przez labirynt, kończący się taflą zwierciadła. Nie bez powodu Krainę Kier i Szachy dzieliło tylko przeszkód. Oto historia o tym, gdy coś przedostaje się i pozostaje po niewłaściwej stronie Lustra.

Kraina Czarów w interpretacji Marissy Meyer to miejsce, w którym można się obudzić obok rzeczy wyśnionej wprost ze swojego snu. Kot z Cheshire to także wyśniony twór Cath - młodej córki markiza dla której matka wybiera czerwony kolor sukni aby przyciągała uwagę na czarno-białym balu. Jedynym czego zaś pragnie Catherine, to otworzenie najlepszej piekarni w całej krainie Kier. Pieczenie to jej pasja, coś w czym jest naprawdę dobra i co sprawia jej satysfakcję. Żeby urzeczywistnić marzenie musiałaby uzyskać dostęp do swojego posagu. Matka nie aprobuje jej planów, a w umiejętnościach córki widzi sposób na zdobycie serca króla.

Źródło: Tumblr
Królewski Trefniś pojawia się dokładnie w tej chwili, kiedy Cath miałaby zaakceptować królewskie zaręczyny. Jest ratuje ją od udzielania odpowiedzi w obecności wszystkich obecnych na balu mieszkańców Krainy Czarów, nie mówiąc od tym, że prawdopodobnie skradł też i serce, wkradając się na stałe do snów młodej markizy. Rozumieją się tak dobrze, że zdaje się iż to nie ich pierwsze spotkanie, a z całą już pewnością nie ostatnie. Choć Cath ma początkowo wątpliwości czy nadworny trefniś traktuje poważnie kwestie uczuć, szybko się przekonuje, że nie tylko urok jego czarów tak ją przyciągał. Dziewczyna pragnie się zakochać, a nie wychodzić za mąż z poczucia obowiązku - nawet jeśli miałaby zaraz po ślubie zasiąść na tronie Kier.

Tymczasem Kraina Kier przestaje być spokojnym miejscem, gdzie zwierzęta rozmawiają z ludźmi w czasie gry w krykieta. Krążyć zaczynają plotki zarówno o Dżabbersmoku jak i małej dziewczynce ze świata Za Lustrem, która wpadła do korytarzy Rozdroży - przejścia między najdalszymi zakątkami Kier.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Chłopak z innej bajki"


Za ladą w sklepie z lalkami dni swoje spędza licealistka Caymen Meyers. Wiedząc, że rodzinny biznes ma spore problemy finansowe, zwalnia się wcześniej ze szkoły aby pomagać w pracy swojej matce. Wydaje się, że bardziej niż matka i córka są one niczym dwie przyjaciółki i powiernice sekretów... Przynajmniej do chwili, w której pojawia się Xander Spence.

Matka od zawsze przestrzegała Caymen przed światem bogaczy, który łudzi przepychem, ale w uczuciach pozostaje zimny i bezwzględny. Reprezentacje tej rzeczywistości obie kobiety początkowo dostrzegają we wnuku pani Spence - jednej z stałych klientek sklepu. Z każdą kolejną wizytą w sklepie czy innym niespodziewanym spotkaniem serce Caymen mięknie, zagłuszając głos rozsądku. Nie pomaga także fakt, że jej matka najwyraźniej także coś przed nią zaczęła ukrywać: wcześniej kładzie się spać, wiecznie chodzi zmęczona, pojawia się nieciekawy znajomy, a utarg z dnia w sklepie nie zostaje jak zawsze od razu wpłacony do banku.

Xander Spence ma dziedziczyć sieć hoteli, choć wcale tego nie chce. Caymen ma przejąć prowadzenie sklepu z lalkami i choć stopnień porównania tych sytuacji nie jest za wielki, to jednak chłopak dostrzega w tym szansę znalezienia jakiś podobieństw między nim a dopiero co poznaną dziewczyną. Proponuje jej przygotowywanie "dni kariery" - wyzwań, które nawzajem będą mogli sobie prezentować tak aby odkryć życiowe ścieżki, których chcieli lub z pewnością nie chcieliby się w przyszłości podjąć.

Rzeczywistość bogaczy i ludzi ledwo wiążących koniec z końcem - czy można przybliżyć do siebie te dwa światy? Na to pytanie starała się odnaleźć wspólnie z czytelnikiem odpowiedź Kasie West. I choć nie będzie to kolejny motyw współczesnego Kopciuszka a bardziej już z początkowej fabuły "Pamiętników Księżniczki", autorka powieści dla młodzieży poradziła sobie tak dobrze, że "Chłopaka z innej bajki" umieściłabym zaraz obok "Chłopaka na zastępstwo". Ten "Z innej bajki" radzi sobie świetnie, z główną bohaterką, którą cechuje sarkazm oraz bohaterem, który jednym zdaniem (o spojrzeniu nie wspominając już nawet) potrafi zjednać sobie jej serce.

Ważny wątek stanowiło w tej powieści wydziedziczenie, a mimo zbliżającego się końca lektury, czytelnik nie miał szans poznać całości tej historii w tle. Przez to tło dla opowieści wydaje się niekompletne. Kasie West znana jest z tego, że często buduje napięcie w powieści od samego początku (jak sekret przeszłości w "Chłopaku z sąsiedztwa"), a tajemnice zdradza dopiero w ostatnim możliwym momencie. Tutaj zabrakło tego miejsca na wyjawienie najistotniejszych faktów dotyczących historii konfliktów matki bohaterki z jej rodzicami.

"Chłopak z innej bajki" - Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young
Typ: opowieść w jednym tomie
W oryginale: The Distance Between Us, 2013
Kategoria: Bez wątków paranormalnych
NR 16/2017/06/03 (500)

Inne powieści tej autorki (każda z nich to opowieść w jednym tomie):

sobota, 17 czerwca 2017

Strażnicy światła


Badanie dowodzą, że jeśli człowiek ma świadomość, że jest obserwowany (kamery w miejscu pracy), zmienia się jego zachowanie. Podobna zasada zdaje się obowiązywać, gdy wiadomo powszechnie, że jakiegokolwiek nadzoru brak - z całą pewnością na wyspie, gdzie mieszka łącznie tylko sześciu biologów. Na archipelagu, który w legendach okrzyknięto mianem "Wysp Umarłych" nie bez powodu. Swoje żniwo zbierały od niepamiętnych czasów i robią to aż do dziś.

"Strażnicy Światła" to tytuł, który niesie w sobie nadzieję na przekór ogarniającej zewsząd ciemności. Tajemnicza okładka polskiego wydania przywodziła na myśl wydarzenia z pogranicza świata duchów. Zupełnie czegoś innego spodziewałam się po tej powieści. Literackich podróży na odcięte od cywilizacji wyspy czytelnik ma już za sobą sporo. Filmy i seriale w tym temacie także nie pozostają daleko w tyle. Choć po prawdzie, to w dobrą pogodę ten niesławny archipelag było widać z San Francisco i odwrotnie. Nie zmieniło to jego natury - ani sumienia jego tymczasowych mieszkańców.

W okolicznych wodach rekiny, plaże pełne słoni morskich, a z nieba spadają dzioby ptaków, celujące prosto w oczy. Kogo i co przyciąga do zamieszkania w takim miejscu? Biologów piękno dzikiej przyrody, Mirandę zaś samotność i pustka. Młoda pani fotograf ma już za sobą noce spędzone na pustyni, dżungli i lodowym pustkowiu. Żadne z tych doświadczeń nie przygotowało ją na "Wyspy Umarłych" oraz zasadę, że w cykl życia za nic interweniować nie można - nieważne czy dotoczyło to zwierząt czy też samych ludzi.

Czytając nagrodzoną powieść Abby Geni, ma się wrażenie, że autorka natknęła się na informacje o "Wyspach Umarłych" i postanowiła do dawnej legendy z czasów kolonialnych dopisać jej współczesną kontynuację. W efekcie zawsze ktoś upada, a dla dwóch osób kończy się to utratą życia. Nie ma w tej powieści za dużo kryminału, więcej w niej z mrocznej opowieści, w której koszmary wypełniły miejsca wypartych wspomnień najgorszych chwil. Młoda kobieta staje się ofiarą napaści, nikomu nie zdradza jednak tego sekretu, który prawie zmusił ją do odebrania sobie życia. Na tak małej wyspie tajemnica długo się nie uchowa, a skoro ktoś inny także o tym wiedział, to zdecydował się nie zareagować. Jak dojść prawdy, gdy pojawiają się kolejne wypadki?

Epilog jest tu bardziej po to by wyjaśnić, kto faktycznie był mordercą, skoro w trakcie powieści nie udało się tego jednoznacznie odkryć, a przedstawionych hipotez nigdy nie potwierdzono. Trzeba jednak przyznać, że jeśli dokładnie spojrzymy na wydanie książki, szczególnie na fragment zamieszczony na początku, łatwiej odgadniemy przebieg wydarzeń.

"Strażnicy światła" to mroczna opowieść, w której bezwzględny świat przyrody staje się odzwierciedleniem natury ludzi, którzy przybyli na te wyspy. Niczym w klasycznych wersjach baśni panuje tu chaos, bo dobro nie zawsze wygrywa, a zło zostaje ukarane na zasadzie zemsty. Trudno zapomnieć przyjdzie przebieg tej historii, choć nie jest to książka, której bohaterów szczególnie polubiłam. Odniesienie co do tytułu powieści znajdujemy praktycznie w finale powieści i dopiero tam odnajdujemy odpowiedzi o prawdziwą naturę "strażników światła".

"Strażnicy światła" - Abby Geni
Wydawnictwo: Kobiecie  [ OPIS ]
Typ: opowieść w jednym tomie
Stron: 320
W kategorii: thriller
Miejsce akcji: archipelag Wysp Farallońskich
W kolejności: NR 15/2017/06/02 (499)

Prolog do powieści i początek Sezonu Rekinów można przeczytać na stronie Taniej Książki

wtorek, 6 czerwca 2017

Tysiąc Odłamków Ciebie


Marguerite poprzysięgła zemstę ojcu. By tego dokonać musi użyć testowanej dopiero technologii podróży między wymiarami. Nieudana próba przeskoku może pozbawić ją życia, ale jaki ma wybór, skoro ból straty ojca i tak rozrywa jej serce? Nie myśląc wiele, przeskakuje by rozpocząć podróż, podążając śladem mordercy. Czy serce nadal pełne będzie gniewu i zemsty, gdy wreszcie się spotkają - nieważne w którym ze światów?

"Tysiąc odłamków ciebie" kusi nie tylko piękną okładką oraz intrygującym wprowadzeniem do trylogii. Jej autorka - Claudia Gray - jest dobrze znana czytelnikowi ze swojej poprzedniej serii (Wieczna Noc), w której dramatycznych zwrotów akcji jak i intryg nigdy nie brakowało. Także i tutaj otrzymujemy imponujący start, który towarzyszy pierwszym stronom lektury. Marguerite to córka pary naukowców, ale z dwóch ich córek to jej przypadła dusza malarki. O technologii wie tylko tyle, ile z zasłyszanych rozmów w trakcie rodzinnych posiłków. Kluczem do wszystkiego jest urządzenie zwane "Firebird", które umożliwia każdemu przeskok między wymiarami. Są pewne ograniczenia: nie można skoczyć do świata, w którym się nie istnieje. Mimo to czeka nas fascynująca (trwająca ponad miesiąc) podróż poprzez dwie alternatywne wersje przyszłości (jedną prawie antyutopijną), jedną bardzo zbliżoną teraźniejszość i świat niczym z carskiej wersji Rosji.

Jeśli znacie serial "The Flash" i spodobała Wam się koncepcja istnienia wielu wszechświatów, gdzie istnieją kolejne sobowtóry tej samej osoby, to podobny pomysł napotkamy w powieści Claudii Gray. Różnicą jest fakt, że w trylogii "Firebird" sobowtóry (czy też wersje tej samej osoby) nie mogą się spotkać. Gdy podróżnik - między wymiarami - przeskakuje do kolejnego ze światów, automatycznie trafia do ciała swojego sobowtóra. Tym samym przejmuje jego ciało i staje się szpiegiem z innego wymiaru. Tu właśnie pojawiają się kwestie etyczne takiego działa, bo czyny bohaterów aż za często sprowadzają kłopoty na ich sobowtóry, które do tej pory wiodły (najczęściej) dość spokojne i zwyczajne życie. Z przybyciem podróżników szybko się to jednak zmienia, a gdy sytuacja staje się zbyt niebezpieczna, zwyczajnie przeskakują oni do kolejnego ze światów, pozostawiając po sobie zamęt. Marguerite też sporo będzie miała na sumieniu.

Najsłabszym punktem pierwszego tomu "Firebird" będzie niestety wątek miłosny. Rodzice Marguerite mieli dwoje bardzo zdolnych asystentów - studentów, którzy pracowali przy opracowywaniu nowej technologii. Jeden z nich (Paul) jest podejrzany o zabójstwo jej ojca, drugi (Theo) pomaga jej przeskakiwać do kolejnych wymiarów i pochwycić mordercę. Serce nie sługa, a szczególnie, gdy wersja osoby z innego wymiaru o wiele bardziej fascynuje niż znany odpowiednik. Marguerite pewna swoich uczuć nie jest, co wprowadza ogromne zamieszanie - szczególnie w życiach jej sobowtórów, które muszą żyć z konsekwencjami decyzji podróżniczki. Wszystko to powoduje, że bardziej niż główna trójka bohaterów w serii tej zapadają w pamięci wiodące dwa czarne charaktery.

Bardzo cieszę się, że Wydawnictwo Jaguar zdecydowało się na wydanie tej serii, a robiąc to pozostało przy oryginalnej koncepcji okładek trylogii, dodając do tego ujmujące tłumaczenie tytułów. Właśnie o tym jest tom pierwszy, co głosi jego tytuł: Marguerite, która odnajduje zarówno siebie jak i ukochane osoby w każdej z wersji wszechświatów - w każdym z wymiarów. Mimo troszkę szwankującego wątku miłosnego z całą pewnością wyczekiwać będę premiery dwóch kolejnych tomów tego cyklu. Nawet jeśli bohaterowie twierdzą, że podróży w czasie tu nie ma (są tylko między wymiarami), to pokrewne rzeczywistości znajdują się na różnych etapach rozwoju. Jeśli z carskiej Rosji można przeskoczyć do świata po globalnym podniesieniu się poziomu oceanów, to dla mnie podróż w czasie jest zaliczona.

"Tysiąc odłamków ciebie" - Claudia Gray
Typ: trylogia tom I
Wydawnictwo: Jaguar
W kolejności: NR 14/2017/06/01 (498)
Stron: 357
W skrócie: Podróże między wymiarami, poznawanie kolejnych wersji siebie, ukryci szpiedzy pod obliczem przyjaciół oraz rozwijająca się dopiero technologia, które za moment zmieni świata. Dlaczego to właśnie Marguerite znalazła się w środku tego konfliktu? Czy chodzi tylko o zemstę i pragnienie poznania prawdy? Wszystkiego dowiedzie się po odbyciu tej absorbującej książkowej podróży.

Czytaliście już serię "Firebird"? Może znacie "Wieczną Noc"?

piątek, 26 maja 2017

Wieczna Prawda


"Nasz pierwszy krok do zniszczenia Podwieczności"

Nikki znów podejmuje walkę o swoje śmiertelne życie i występuje przeciwko fałszywej wersji wieczności. Wszystko zaczęło się od tragedii, jaka ją spotkała, i sposobie jaki się pojawił by sobie ze stratą mogła poradzić. To tak poznała Cole'a - Wiecznego, który zabrał ją po raz pierwszy do Podwieczności. Nikki powróciła na Powierzchnię do świata żywych tylko po to aby móc się pożegnać, zanim upomną się o nią Cienie. Ostatecznie jednak to jej dawna miłość zamiast Nikki przyjęła wyrok. Jack'a udało się jednak z Tuneli odzyskać, ale kosztowało to utratę serca bohaterki. Teraz to Cole kontroluje ponownie jej los, a w planach ma przejęcie tronu w świecie, gdzie wieczność można zdobyć kosztem innych istnień. Nikki nie wierzy w taką wersje wieczności i nie może dopuścić do tego, by się ziściła z nią w roli głównej.

 [ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ]

Długo oczekiwany finał serii z mitologią grecką w tle wreszcie zawitać ma na półkach księgarni. Już na pierwszych stronach tego tomu bohaterowie wpadają na niecodzienny i praktycznie niewykonalny pomysł zniszczenia Podwieczności. Dla Nikki i innych osób kojarzy się ona z cierpieniem niewinnych ponoszonym tylko i wyłącznie dla tego aby Wieczni mogli przedłużać swoje życie o kolejne stulecia. Jeśli zaś podejmować się realizacji niewykonalnych zadań to tylko opierając się o starożytne mity. Tam od zawsze tkwiły wskazówki i odpowiedzi na to, jak przechytrzyć zły los.

Ostateczny team, który zniszczyć ma Podwieczność tworzą Nikki, Jack i jego brat Will oraz oczywiście Wieczny Nikki - Cole. To właśnie jego postać nabiera w tym tomie innego wymiaru, kiedy okazuje się, że zemsta obecnej królowej Powieczności może być dotkliwa. Brodi Ashton zdecydowała się na wątek utraty wspomnień. Czy Cole rzeczywiście utracił wspomnienia czy to jego kolejny podstęp, bo sam przecież nigdy nie przyczyniłby się do upadku miejsca, która zapewnia mu namiastkę wieczności.... A może jednak?

W finałowym tomie zaskakuje spora liczba przeskoków między Powierzchnią a Podwiecznością, jaką nieustannie powiększają bohaterowie. W tomie pierwszym czy drugim możliwość przedostania się do Podwieczności i szczęśliwego z niej powrotu do świata żywych graniczyła z cudem. Tutaj jedyną niedogodność stanowi fakt, że można powrócić do świata żywych w innym zakątku Stanów Zjednoczonych.

Rola finałowego tomu to zamknięcie najważniejszych wątków historii, tak by ona sama nie utraciła na swojej wartości. Od lektury pierwszego tomu nie ukrywałam, że Jack prędko schodzi na drugi plan, kiedy tylko pojawia się Cole. To dla niego i jego relacji z Nikki sięgało się po kolejne tomy tej opowieści. Pomimo intencji czy sposobów działania, Wieczny wiernie trwa przy dziewczynie, w której jest zakochany i jest absolutnie gotowy na wszystko (jak dowodzi tego finał), aby ją ocalić. Z całą pewnością trzymałam kciuki za inne zakończenie wątku tej postaci, choć po zachowaniu Nikki wiadomo kogo zawsze wybierze. To historia niechcianej miłości, gdy jedną już masz.
PREMIERA: 14 CZERWCA
Sam zaś finał rozgrywa się nad wyraz szybko, niczym prędko zbierane horkruksy w "Insygniach". Liczyłam trochę, że choć przez chwilę zobaczymy Nikki na tronie, kiedy plan zablokowania i zniszczenia Podwieczności wydawał się początkowo rozrywać świat w posadach. Mimo wszystko to Cole i jego oddanie powodować będą, że wspominać będę fabułę tej właśnie serii.

"Wieczna prawda" - Brodi Ashton
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Typ: trylogia tom III
W kategorii: Mitologia i Baśnie
W kolejności: NR 13/2017/05/04 (497)
W skrócie: Po raz kolejny mitologia łączy przeszłość z teraźniejszością i zawiera w sobie szansę na odwrócenie złego losu. Podwieczność to ciekawa alternatywa dla przedsionka Hadesu, a jednocześnie zupełnie inne i niespotykane wcześniej miejsce, które zapewniać miało namiastkę wieczności. Trylogia pozwala poznać historie różnych bohaterów, których ścieżki zbiegły się w tym niezwykłym miejscu między światami. To obecnie jedna z lepszych serii z mitologią w nowym wydaniu. Zdecydowanie warta lektury.

Trylogia obejmuje:
Podwieczność  /  Wieczna Więź  / Wieczna Prawda

czwartek, 18 maja 2017

Miłość ze snu


Alicja i Maks - to para ze snów i to bardzo dosłownie. Poznali się w snach i tam też w sobie zakochali. Znają się od lat, a ich relacja od przyjaźni przeszła do uczucia romantycznej miłości. Porą dnia, w której Alicja najbardziej zdaje się żyć, jest nie jawa a właśnie sen. Wszystko zmienia przeprowadzka z Nowego Jorku do Bostonu, gdzie w nowej szkole Alicja spotyka Maksa w realnym świecie. I nie będzie to jej wyśniony happy end dla ich wspólnej historii.

"Miłość ze snu" to w oryginale "Dreamology". Tytuł miał tutaj odwoływać się do fikcyjnej nauki studiującej naturę ludzkich snów. W fabule powieści faktycznie pojawia się instytucja, która zajmowała się nie tylko badaniem, ale i skutecznym leczeniem zaburzeń snu. To do niej trafili kiedyś bohaterowie by latach właśnie tam próbować prześledzić początki swojej wspólnej historii. Tam też znajdujemy rozwiązanie zagadki, jak to się stało, że dwie osoby nie tylko śnią świadomie, ale i zawsze trafiają razem do tego samego snu. Tu niestety eksploracja tematyki ludzkich snów się kończy, a fabuła na powrót skupia na parze bohaterów, którzy muszą odnaleźć drogę do siebie. Choć tak naprawdę dobrze się znają, to jawa inna bywa od rzeczywistości.

"Miłość ze snu" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Lucy Keating. Styl sprzyja szybkiemu tempu lektury, choć fabularnie można tu dostrzec niewykorzystany w pełni potencjał. Rzeczywistość senna zdaje się istnieć tylko dla bohaterów i zmieniać się pod rozkazem ich woli. Stanowi tutaj więc tylko tło dla ich relacji - miejsce akcji dla sennych spotkań. Sny to kopalnia pomysłów i coś o wiele więcej. "Miłość ze snów" nie wnosi nic nowego do tematu, który nadal pozostaje tak niezgłębiony. Nie wysuwa żadnych nowych teorii, a całość skupia na śledzeniu losów "śniącej wspólnie pary".

Zagrożenie dla Alicji i Maksa stanowić ma przenikanie wizji sennych do świata rzeczywistości, co objawia się w dziwnych wizjach mających miejsce poza czasem snu. Niezwykłą więź trzeba więc jak najprędzej przerwać. Jak Alicja ma zdobyć serce chłopaka "ze swoich snów", skoro tak wysoko ceni on sobie swoje codzienne życie, a tak mało sny? Co sądzić, jeśli w snach pozostaje nadal jej bliski i zachowuje się tam samo jak wcześniej, a na jawie nadal ma swoją dziewczynę? Czy konflikt uda rozwiązać się z korzyścią dla obu stron dawnych sennych przygód?

Warto dodać, że wydawnictwo oznaczyło książkę kategorią potencjalnej grupy wiekowej odbiorców. To bardzo duży plus, choć sam wyznacznik istnieje tylko na stronie internetowej wydawcy - Beletrystyka Dla Młodzieży (15 +) - wciąż jest to jednak cenna informacja, dla kogoś kto książkę kupuje na prezent, a nie czytał wcześniej jej recenzji czy całości powieści. Potwierdzenie znajdujemy w trakcie lektury. To słodka historia nastoletniego zauroczenia, które niecodziennie zaczęło się w świecie snu. Czy niezwykłą relację uda się przenieść także do świata rzeczywistości?

"Miłość ze snu" - Lucy Keating
Wydawnictwo Dolnośląskie / OPIS WYDAWCY
Seria: Uwaga młodość (różne tytuły i autorzy)
Liczba stron: 280
W skrócie: Sny to tematyka po którą bardzo chętnie sięgam. Często jednak stanowią one tylko niewykorzystany potencjał i nie są niczym innym niż tylko barwnym tłem, gdzie dziać mogą się rzeczy nierealne. "Miłość ze snu" wybrałam jako lekturę z nadzieją na to, że odnajdę tam ciekawe wykorzystanie motywu snów. Choć autorka wykorzystuje ten wątek, umieszcza go w tytule i opiera na nim fabułę, powieść nie wyróżnia się pod tym względem. "Miłość ze snu" pozostaje opowieścią o nastoletniej miłości, która zrodziła się w świecie snu, a kontynuację swoją miała w rzeczywistości. Jeśli takiej powieści szuka czytelnik, to trafny wybór. Jeśli zaś w kolejnej już powieści z motywem snu poszukuje czegoś nowego, pozostaje tylko szukać dalej.

Warto śledzić aktualne nowości w książkach dla młodzieży- można tam znaleźć prawdziwe perełki.

niedziela, 7 maja 2017

W Morzu Ciekawostek: Miraculous

SUPERBOHATEROWIE Z PARYŻA: BIEDRONKA I CZARNY KOT

Dziewczyna przebrana w strój biedronki i blondyn ubrany na czarno z uszami kota - postacie z tej produkcji wielokrotnie gdzieś migały w masie informacji, jaką zalewa nas internet poprzez media społecznościowe - nie zwalniając siebie samych od odpowiedzialności za te wszystkie godziny przesiedziane na YouTube. Może to właśnie tam zobaczyliście po raz pierwszy Ladybug (Biedronkę) i Cat Noir (Czarnego Kota)? A oto troszkę ciekawostek o nowych superbohaterach w rodzinie.

#1 Paryż ma kłopoty - potrzebni są więcej bohaterowie, którzy ocalić mieliby miasto i jego mieszkańców. W tej roli dobrze sprawdzają się Ladybug i Cat Noir, a w codziennym życiu Marinette Dupain-Cheng i Adrien Agreste. Aby projekty dziewczyny ujrzały światło dzienne - to marzenie Marinette, która zazwyczaj jest nieco niezdarna. Ta jej cecha znika, gdy staje w obronie miasta. Adrien jest bardziej śmiały jako Cat Noir, ale poza tym jego dwie osobowości aż tak się od siebie nie różnią. Problem stanowi ojciec, który się od niego odizolował, zostawiając chłopaka samego sobie.

#2 Ladybug miała powstać jako anime, zdecydowano się jednak na animację by historia trafiła do szerszej grupy odbiorców. Sama zaś Lady Bug miała być przykładem superbohatera, który pochodziłby bezpośrednio z serca Europy, a nie po raz kolejny ze Stanów Zjednoczonych. Jeśli chodzi o sam zarys anime, powstał tylko krótki filmik jako zwiastun.


#3 Choć ostatecznie nie jest to anime, elementy tamtych produkcji znajdziemy i tutaj: są stałe sekwencje przemiany, magiczni mali pomocnicy, a złoczyńca co odcinek wysyła nowego sługę. Jest i ciągle ciekawy opening, który obiecuje więcej zaczarowanych przedmiotów (miraculum) i osób obdarzonych ich mocami, ale widzimy tylko Biedronkę i Czarnego Kota. Władca Ciem (główny złoczyńca) też taki posiada, a choć motyle są świetliste to prędko zmieniają się w czarne ćmy. To dobra moc użyta w złym celu - historia niewłaściwie powierzonego daru.

#4 Już po pierwszy odcinku trzeba przyznać, że najlepsze w tej historii są bez wątpienia sceny walki. Powody, do przemiany w złych bohaterów, nie są też nieprzemyślane: poczucie niesprawiedliwości, upokorzenie czy straty. Trudniej jest za to znieść kostiumy, w jakich pokazują się słudzy wielkiego złoczyńcy w tracie walki - choć i tutaj można znaleźć i bardziej udane projekty.

#5 Choć fabuła nie jest zbyt wyszukana, to na duży plus zasługuje relacja, jaka łączy głównych bohaterów. Znają się, ale jednocześnie widzą w sobie kogoś zupełnie innego. Marinette jest zakochana w szkolnym koledze, ale już nie w Czarnym Kocie, z którym to wspólnie walczy. Jego amory łatwo odrzuca, nie zdając sobie sprawy, że to właśnie jej ukochany Adrien. Sam zaś chłopak bez winy nie jest: zakochany w Biedronce za nic nie zauważa naszej Marinette jako kogoś więcej niż koleżanki ze szkoły. Koło więc łatwo się zamyka.

#6 Dlaczego właściwie Biedronka? W projektowaniu postaci miała być to superbohaterka obdarzona mocą szczęścia - w praktyce mocą tworzenie, choć trudno to początkowo dostrzec. Za to Cat Noir posiada moc niszczenia wszystkiego, czego dotknie. Kiedy moc się gromadzi, niepokojąco przypomina to sposób, w jaki Władca Ciem przemienia motyle w ciemne akumy. A może tajemniczy i zapracowany ojciec chłopaka to właśnie nasz super-złoczyńca?


#7 Wiele mogłaby wyjaśnia opowieść typu "Origin" (Początek), czyli historia tego, jak bohaterowie otrzymali swoje niezwykłe moce. Wydarzenia te przewidziane są dopiero na koniec pierwszego sezonu. Kiedy poznajemy Biedronkę i Czarnego Kota sprawnie i z sukcesem pracują już w duecie, lecz nie zawsze tak było. Powszechnie zaś wiadomość, że wagę opowieści w tak samo dużej mierze stanowi to jak się zaczyna i jak się kończy.

#8 Pierwszy kraj, w jakim wyemitowana serię, była Korea Południowa. To właśnie dlatego, że jest to połączona produkcja kilku krajów: Francji, Japonii i Korei Południowej. Od premiery w 2015 roku pojawiło się wiele wersji językowych tej historii, a także piosenki rozpoczynającej każdy odcinek.


#9 Drugi sezon miał pojawić się w maju tego roku, jego premiera została jednak przesunięta na czerwiec 2017. To już niedługo, ale został jeszcze czas aby nadrobić 26 odcinków (plus odcinek specjalny Christmas) pierwszego sezonu. Przy sukcesie serii twórcy obiecali zgłębić bardziej fabułę historii i to obietnica, którą warto sprawdzić. Team ma zostać rozszerzony - a co ciekawe taki miał być w pierwszej koncepcji Quantic Universe - gdzie Biedronka i Czarny Kot stanowili tylko część zespołu.

Widzieliście już może przygody ze świata Miraculous?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...