Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

środa, 21 kwietnia 2021

Gołąb i wąż - Shelby Mahurin

Magia, choć potężna i mogąca czynić dobro, zostaje wykorzystana tylko w złej wierze. Czarownice w walce o ziemie swoich przodków nie cofną się przed niczym. Zakon, wysłany do obrony ludności cywilnej przez rodzinę królewską, także. W środku tej waśni znajduje się dwoje młodych ludzi, którzy nie powinni się nigdy spotkać, a razem spróbują odmienić los swojej ojczyzny.

Historia zbudowana na motywie polowania na czarownice, w których to łowca zakochuje się w czarownicy, to nie nowość. Stawia to bohaterów w relacji enemies to lovers (od wrogów do ukochanych). Tutaj dodatkowo występuje element zawarcia związku małżeńskiego pod przymusem. Młodej czarownicy powinno być więc niezwykle trudno utrzymać sekret, jeśli poślubi łowcę i zamieszka w murach jego zakonu, prawda? Nie w tej historii. Lou sporo już przeszła i chce ochronić swoje życie, ale jednocześnie swoim zachowaniem stale prowokuje i zupełnie niepotrzebnie zwraca na siebie uwagę. Gdy cały zakon rycerzy wytrzymuje podśpiewywanie przez nią sprośnych piosenek na porannym nabożeństwie w kościele, to jest to chyba czysta magia.

Sam zaś system magiczny występuje w powieści i to właśnie on zasługuje na uwagę. Świat został podzielony między czarownice i ludzi. Osoby, obdarzone magią i mogące się do niej podłączyć, walczą o odzyskanie odebranej im ziemi. Zsyłają okropne i śmiertelne klątwy także na niewinnych. Gdy grupa czarownic przechodzi przez miasto, wszyscy mieszkańcy uciekają w krzyku, a postradać zmysły można tylko od jednego złego spojrzenia wiedźmy. Nie kimś takim chciała stać się Lou i nie takiemu dziełu zniszczenia pragnęła poświęcić swoje życie. Ten wątek czarnej magii, kiedy możliwe jest nawet obalenie całej dynastii, jeśli zapłaci się za to tylko odpowiednio wysoką cenę, jest niesamowicie hipnotyzujący. To dla niego chce się dalej czytać. Zupełnie nie dotyczy to już wątku romantycznego, czyli relacji Lou i Reid'a. Wielu czytelników chwali ich duet, dla mnie nie ma tu iskry. Mimo iż czytelnik ma do wglądu obie perspektywy narracji: łowcy i czarownicy.

"Gołąb i wąż" miał szeroko zakrojoną promocję zarówno zagranicą jak i na polskim rynku wydawniczym. Na Bookstagramie można znaleźć prace artystów, gdzie przepiękne ilustracje z tomu pierwszego (a szczególnie już drugiego) zachęcają do lektury. Co więcej seria polecana była także dla fanów twórczości Sarah J. Maas (Szklany Tron czy Dwory). Być może będzie miała podobny przebieg fabularny, w którym tom pierwszy stanowi jedynie bardzo szeroki i rozbudowany wstęp do historii, która rozkręca się na dobre dopiero w kolejnych częściach.

"Gołąb i wąż" jako pierwszy tom trylogii sprawuje się dobrze, ale nie jest to jeszcze powieść, dla której zarwałoby się noc. Część bohaterów pojawia się praktycznie znikąd i nagle posiada niezbędne znajomości by rozwiązać naglący problem. Dopiero ścisły finał (kiedy ujawniono kto i jak jest z kim powiązany) sprawia, że cała historia staje się ciekawsza, a niewyjaśnione motywy nabierają sensu. Trzeba jednak jakoś do tego rozdziału dotrwać, tymczasem zdarza się chwilami czytać książkę na siłę i często ją odkładać. Pozostaje teraz tylko sprawdzić czy dla intrygującego systemu magicznego warto było zaryzykować lekturę zarówno tomu pierwszego jak i jego kontynuacji.



"Gołąb i wąż" - Shelby Mahurin
TRYLOGIA: TOM 1
Wydawnictwo: We Need YA
FRAGMENT DO PRZECZYTANIA - KLIK!

WAŻNE: Należy pamiętać, że na odbiór lektury wpływa wiele czynników: ile przeczytało się już książek, jakie to były lektury (podobne wątki) czy zwyczajnie typ osobowości czytelnika. Dla jednej osoby książka będzie cudowna, dla innej zupełnie przeciętna. Z tego powodu ważne jest, aby było wiele recenzji, które pomogą dokonać wyboru.

PYTANIE: Czytaliście jakieś książki o czarownicach i ich łowcach? Które polecacie?

Zapraszam na także Bookstagram i BookTok 


niedziela, 21 marca 2021

Zauroczona, zwariowana, zakochana - Laura Steven

Świat szkoły średniej zdaje się mieć z góry ustalony porządek. Jedni są popularni od pierwszego aż do ostatniego dnia liceum, inni stanowią jedynie chwilową rozrywkę. W tej rzeczywistości dość dobrze funkcjonuje Caro Kerber-Murphy. Choć dziewczyna chodzi na zajęcia z zaawansowanej fizyki i ma materiał na tyle opanowany do przodu, że może czytać na lekcji już tylko artykuły naukowe, a zaraz potem biec na kółko szachowe, to wciąż przyjaźni się z popularnymi dziewczynami. Jedna z nich właśnie rozpoczyna swoją karierę wokalną, druga śmiało mogłaby cały dzień spędzać w gronie cheerleaderek. Czy przyjaźń tak skrajnie różnych charakterów przetrzyma nie tylko próbę czasu ale i eksperymentu?

Jak wiele dziewczyn także i Caro cierpi z powodu nieodwzajemnionego uczucia. Sprawa dotyczy chłopaka imieniem Haruki. Bohaterka przekonana jest, że światło zagina się w jakiś magiczny sposób, gdyż mimo uczestnictwa w tych samych zajęciach z fizyki praktycznie nie zamienili ze sobą nawet słowa. Niemożliwość zmiany tej sytuacji powoduje, że Caro decyduje się na udział w eksperymencie. Kilka tabletek (zawierających feromony) ma zwiększyć jej atrakcyjność fizyczną w oczach innych, a w konsekwencji także doprowadzić do tego, że ktoś się w niej zakocha. Nie myśląc dużo o skutkach ubocznych dziewczyna łyka tabletki i następnego już dnia burzy ustalony porządek licealnego świata.

"Zauroczona, zwariowana, zakochana" miała swoją premierę na cztery dni przed Walentynkami. Była więc reklamowana jako idealna propozycja na ten czas. I może właśnie dlatego pojawiło się w mojej głowie kompletnie inne wyobrażenie o jej fabule. 

Z jednej strony jest tutaj masa przeróżnych ciekawostek naukowych i przedstawionych teorii. Czy to prawda, że tylko osoby o tym samym poziomie atrakcyjności będą się łączyć w pary? Jak mocno chemia naszego mózgu wpływa na emocje i czy manipulacja tymi wartościami jest w stanie doprowadzić do wytworzenia się romantycznego uczucia? Co jeszcze sobie cenię w tej książce to odwołania do fascynującego świata astrofizyki. Zjawiska są objaśnione prostym językiem, ale jednocześnie w sposób, który działa na wyobraźnię i każe dodatkowo zainteresować się światem odległych gwiazd.

Z drugiej jednak strony tak wiele scen było tutaj (nawet skrajnie) przerysowanych aby pokazać pełne spektrum działania tajemniczego specyfiku w tabletkach. W zamierzeniu śmiesznych i mających stanowić źródło humoru, często jednak groteskowych. Takich, których nawet po lekturze wyrzucić z pamięci już za bardzo nie można. Jeśli ktoś zaś wciąż liczy na typowy przebieg wątku romantycznego, to też nie ta opowieść. Laury Steven podkreśla mocno wątek przemiany na ścieżce do akceptacji samego siebie. Czy to przyjaźń a może już miłość? Pierwsze skrzypce grają tu wątki LGBT.

"Zauroczona, zwariowana, zakochana" to opowieść w jednym tomie, którą z łatwością można by było sobie wyobrazić jako ekranizację. Bohaterowie szukają nie tylko swojej przyszłości (komu powierzyć serce), lecz i odkrywają swoją przeszłość (Caro została adaptowana i wychowana przez homoseksualne małżeństwo, nie wie jednak nic o swojej biologicznej matce). Pasja do nauk ścisłych posłuży tu pomocą by odpowiedzieć na jedno z najważniejszych pytań: czy wystarczy dostatecznie mocno wsłuchać się w siebie aby wiedzieć, co jest dla nas właściwą ścieżką w życiu?

"Zauroczona, zwariowana, zakochana" - Laura Steven
Wydawnictwo: Media Rodzina
Typ: opowieść w jednym tomie
Wiek bohaterów: liceum
Ilość stron: 344
Projekt graficzny: okładka polskiego wydania zdecydowanie przebija oryginał. 

PYTANIE: Jaką książkę czytaliście w tym roku około Walentynek? 

Relacje z czytanych książek na bieżąco na Bookstagramie !

poniedziałek, 15 marca 2021

Shine - Jessica Jung

Korea Południowa kusi tak samo światem ukazywanym w przejmujących dramach co w zachwycających teledyskach k-pop. Zwabiona tym obrazem zaledwie jedenastoletnia Rachel Kim postanawia poświęcić swoją każdą wolną chwilę by stać się częścią tego blasku. Sześć lat później, gdy wciąż jeszcze nie zadebiutowała, zaczyna kwestionować trening stażystek i zasady panujące w wytwórni. Czy kariera i sława warte są spisania miłości, rodziny i przyjaźni na straty?

Jeśli ogląda się dramy koreańskie, w których gdzieś tam w tle zawsze pobrzmiewa k-pop, to naturalnym jest, że będzie się chciało przeczytać coś napisanego przez współczesnych koreańskich autorów. I tak natrafiamy na "Lśnić".

Jessica Jung to mój rocznik (1989), ponadto w książce bohaterowie oglądają dużo historii, która ja także znam i sobie cenię. Są tam: Pamiętniki WampirówSpirited AwayRuchomy Zamek Hauru czy dramy koreańskie takie jak My Only Love Song Her Private Life. Każdą z tych produkcji z chęcią obejrzałabym jeszcze raz. A jednak losy bohaterów książki "Lśnić" nie tylko mnie nie porwały, lecz nawet nie przejęły. Co poszło nie tak?

Przygody Rachel Kim przestawione zostały tak jak serial komediowy produkcji Disney Channel*.  Akcja jest mocno naciągana. Przykładowo: jak nastolatka (ze swoją jeszcze młodszą siostrą) opuszcza na jedno popołudnie kraj (Korea Południowa) aby polecieć prywatnym samolotem do kawiarni w Japonii? To wycieczka niespodzianka, dziewczyny nie mają paszportów i tak po prostu (bez wiedzy opiekunów) wskakują na pokład, bo oferuje im to zaprzyjaźniony idol? W dodatku nie są zauważeni przez nikogo z jego wiernego międzynarodowego fanklubu? Wszystkie te nadspodziewanie korzystane zbiegi okoliczności zostają wytłumaczone dopiero na ostatnich stronach powieści. Nadają opowieści innego znaczenia, ale założyć przecież trzeba, że czytelnik może nie wytrwać aż do tego momentu.

Jak w takim razie ja wytrwałam? Jessica Jung była przez lata w składzie niesamowicie popularnej grupy Girls' Generation. Z tego też powodu, że chciałam poznać ją jako pisarkę a nie piosenkarkę, nie szukałam wcześniej informacji na temat jej odejścia z zespołu. Gdy fabuła "Lśnić" stała się zbyt absurdalna, sięgnęłam jednak po fakty z przeszłości autorki. I wtedy dopiero zrobiło się ciekawie. Z tej perspektywy "Lśnić" staje się dość ostrą krytyką całego przemysłu k-pop: tego, co robi z młodymi ludźmi, na ile prawdziwe są przyjaźnie w zespole, na ile wyreżyserowane są skandale oraz jaka panuje tam nierówność w traktowaniu wokalistek i wokalistów.

Historia zawarta w "Lśnić" mogłaby się całkiem dobrze przyjąć, gdyby była to drama. Tak zresztą została napisana ta książka. Gatunek taki jak dramy (koreańskie, japońskie czy chińskie) rządzą się  jednak swoimi prawami. Jest tam humor sytuacyjny, który wynika z tego, jak scenę nakręcono oraz poddano edycji (kilka perspektyw, efekty dźwiękowe, odpowiednia muzyka czy ujęcia typu slow motion) co trudne jest do oddania w identycznym stopniu w powieści.

Nim przeczytałam "Lśnić" miałam już za sobą lekturę powieści "K-pop tajne przez poufne". Fabuła tych dwóch książek jest niesamowicie podobna.  Główne bohaterki to wychowane w Stanach Zjednoczonych nastolatki, które przenoszą się wraz z rodziną do Seulu aby rozpocząć tam swoją karierę. Każdej z nich uda się zdobyć zainteresowanie głównego wokalisty zespołu, a nawet mieć szansę jeszcze przez swoim debiutem wystąpić w teledysku. Ciekawiło mnie jak do tematu wymagającego treningu stażystek odniesienie się Jessica Jung, gdyż Stephan Lee swoją książkę oparł na badaniach, wywiadach i rozmowach, zaś autorka "Lśnić" przeżyła to na własnej skórze. Przy książce Stephan Lee bawiłam się trochę lepiej, ale może to wynikać również z faktu, że czytałam ją pierwszą.

Zarówno "Lśnić" jak "K-pop tajne przez poufne" to ciekawe książki, które uświadamiają, że to, co tak kusi w świetle reflektorów ma swoją cenę, którą zapłacić musi każdy. Rozwiewają one iluzję sławy, ale i podkreślają miłość bohaterów przede wszystkim do muzyki. Opowiadają o talencie i drodze, jaką trzeba przejść, aby pasję tą w życiu ochronić. To w tym ich aspekcie jest siła i przesłanie, nawet jeśli fabularnie na sporo rzeczy trzeba by było przymknąć oko.

"Lśnić" - Jessica Jung
W oryginale: Shine (2020)
Wydawnictwo: Zyska i S-ka
Stron: 358
Wiek bohaterów: liceum (17 lat)
Seria: tak, będzie kolejny tom

*Bardzo lubię filmowe produkcje Disneya, trudnej jest jednak wytrwać dłużej przy serialach mających wiele sezonów, których fabuła (choć ciekawa) dałaby się zmieścić w paru filmach.

Czytaliście jakąś powieść napisaną przez kogoś, kto wcześniej śpiewał lub grał w filmach?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...