niedziela, 21 lutego 2016

"Jesteś moim punktem zwrotnym"

Tym razem w ramach cyklu coś, o czym wiele się mówiło, ze względu na sam proces tworzenia książki. Opinii pojawiało się wiele, najlepiej o wartości lektury przekonać się oczywiście samemu. Tak więc w siedmiu punktach o tym, jak książki piszą czasem duchy.

"- Czyli nie jesteś Girl Online? [...]
- Jestem. Byłam. Ale całe reszta to kłamstwo. Było zupełnie inaczej."

#1 W nadmorskim Brighton (w Wielkiej Brytanii) mieszka Penny. To dziewczyna, która na swoim blogu zaczyna dzielić się wszystkim tym, co składa się na jej życie. Do jej pasji należy również fotografia, dlatego zamieszcza zdjęcia tego, co ją zaciekawi i wyda się niecodzienne. Z czasem opowiada też o swoich napadach paniki, które powstały po wypadku samochodowym (w którym nikt nie ucierpiał, ale strach pozostał). Rodzice Penny prowadzą ekskluzywny salon sukien ślubnych. Zajmują się także organizacją wesel - szczególnie tych tematycznych. W ten sposób do powieści wprowadzony zostaje wątek podróży do Nowego Jorku (i organizacji przyjęcia w stylu Downton Abbey).

#2 Jest tu wątek utraconej przyjaźni - a przynajmniej tak to się początkowo postrzega. Nie jest on związany z tym, że dziewczyny przeprowadzają się do różnych miejsc, a ich ścieżki rozchodzą. To ta sytuacja, w której jedna ze stron zmienia się nie do poznania, i nie można już odtworzyć tego, co było - niezależnie od starań. Jest też inna przyjaźń - taka przez ścianę. Po drugiej stronie pokoju dziewczyny mieszka jej najlepszy przyjaciel (Elliot)... a na śniadaniach u rodziny Penny praktycznie stale rezyduje.

#3 Powieść nabiera rozpędu, kiedy Penny doznaje w szkole upokorzenia , które zostaje nagrane i umieszczone w internecie. Rodzice proponują, by odcięła się od całego zamieszania i poczekała aż plotki ucichną, spędzając czas z nimi - w Nowym Jorku. Penny walczy z atakami paniki (przez wywołany stres w szkole), ale godzi się na lot samolotem... i zaczyna się przygoda. Na miejscu poznaje kogoś niezwykłego, kto za niezwykłą osobę uważa także samą Penny - jedynie za to, jaka jest. Tylko to dopiero początek burzy, jaka rozpęta się w świecie internetu i to nie w skali jednej miejscowości (i uroczystości szkolnej), lecz całego plotkarskiego świata mediów.

"Jestem dobrym człowiekiem. Nieważne, co o mnie piszą w internecie. Ja znam prawdę o sobie, bo to moje życie [...]. Okej, może nie będziemy żyli z Noah długo i szczęśliwie, ale to nie znaczy, że kiedyś nie spotkam kogoś, z kim mi się to uda. Moje życie może być takie, jak sobie wymarzę - dopóki będę pamiętać, że należy do mnie. A nie do nich."

#4 "Girl Online" to narracja z punktu widzenia Penny plus fragmenty wpisów z jej bloga, gdzie bohaterka kryje się pod nickiem GirlOnline. Czytając taką książkę trzeba zadać sobie pytanie: Dzięki czemu właściwie blog Girl Online stał się aż tak popularny? I to w dzisiejszych czasach? W zasadzie jest tam zawsze kilka zdjęć oraz wpisów dotyczących problemów, które dotyczą mnóstwa osób. Wpisy te przypominały fragmenty pamiętnika i zachęcały do opisywanie podobnych przeżyć... ale dokładnie tak samo działają fora internetowe. Z jakiego powodu tak dużo osób pisało o swoich problemach akurat na blogu Gril Online, a nie jakimś na forum tematycznym? Wątek niewyjaśnionej popularności pozostaje po dziś dzień owiany tajemnicą.

#5 Gdyby powieść ta była troszkę bardziej nacechowana poczuciem humoru, mogłaby konkurować z serią Geek Girl. Co nie oznacza, że w historii Penny nie brak chwil, kiedy można się popłakać ze śmiechu. Jest ich i to sporo. Będą to sceny w szczęśliwej (i kochającej się) rodzinie głównej bohaterki, w relacjach Penny z Elliotem czy potem także bohaterki z rodziną pewnego Chłopaka z Brooklynu.

#6 Historia pierwszej miłości to tutaj coś na wzór opowieści z Disney Channel. Jest zabawnie, jest słodko i choć na horyzoncie kłopoty, to znowu nie aż takie, których nie udałoby się pokonać bez wsparcia przyjaciół (a jeśli i tych by zabrakło) to rodziny. Nic złego pod adresem Disneya! Po prostu "Girl Online" jest zbliżona klimatycznie i tematycznie do tamtych serialowych scenariuszy, co należy brać pod uwagę przy wyborze grupy docelowej dla tej serii - a to będzie to młodsza młodzież. A może bywa i tak, że i jako dorośli potrzebujemy też takich opowieści (skazanych na happy end)? Z drugiej strony może czynią nas bardziej zgorzkniałymi? Ich wpływ na nas zależy chyba nie tylko od samej lektury, ale i od czasu, kiedy po nią sięgnęliśmy.

#7  "Gril Online" jakoś powieści poświęcono wiele miejsca w kampanii reklamowej. Wydawnictwo zadbało o to, by tytuł ten często się pojawiał: zarówno przed premierą jak i długo po niej. Sama swój egzemplarz nabywałam po promocji (jakże by inaczej?), mimo iż czytałam wcześniej, że autorem historii nie jest wcale Zoe Sugg (imię blogerki, które zobaczymy na okładce), ale wynajęta w tym celu osoba - ghostwriter.
O samej Zoelli nie słyszałam aż do momentu, w którym dowiedziałam się o jej książce i jednocześnie tym, że była pisana z udziałem "wsparcia". "Girl Online" oceniam jednak tu tylko i wyłącznie pod względem historii, jaką przeczytałam - niezależnie od tego, kto jest jej autorem. W ramach ciekawostki dobrze jest jednak wiedzieć, jak wyglądał proces tworzenia tej historii. Postacie i pomysł na fabułę mają być Zoelli, reszta pisana z udziałem innych osób - w tym jeden szczególnie znanej autorki powieści dla dzieci - Sioban Curham.

"Girl Online" - Zoe Sugg 
CYKL: tom pierwszy z dwóch
Wydawnictwo: Insignis
Tematycznie zbliżone: cykl Geek Girl
W kategorii: Bez wątków paranormalnych
Miejsce akcji: Brighton & Nowy Jork
Wątki: m.in. ukryta tożsamość gwiazdy muzyki
Stron: 365
Wydanie: twarda oprawa, spora czcionka
W kolejności: NR 06/2016/01/06 (439)

Czytaliście Girl Online? A może znacie Zoe Sugg z jej internetowej kariery na YT?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zawsze i chętnie czytam wszystkie komentarze.
Staram się na nie odpowiadać. Zostaw po sobie ślad!