niedziela, 21 kwietnia 2013

"Miejsce, gdzie śpiewają drzewa"

"Wędrowny sokół kołujący nad srebrnym zamkiem na niebieskim tle" to herb królów Nortii. Teraz "obok pierwotnej złotej wieży" znosi się zielone drzewo na rycerskim emblemacie rodu Rocargis - to opowieść o córce księcia z tego rodu, w której to życiu zdrada i miłość, wierność i poczucie obowiązku, wolność i szczęścia przeplatają się w nieustającej walce.

Viana ma marzenia i szczęście by móc je spełnić. Jako córka księcia poślubi rycerza, którego kocha i zna od dawna. Powieść rozpoczyna się w święto zimowego przesilenia, gdy uczta trwa na królewskim zamku, a by świętować zebrały się wszystkie szlacheckie rody.
Tej nocy z ust wędrownego bajarza rozbrzmiewają słowa pieśni-baśni o miejscu, gdzie podobno śpiewają drzewa. To wtedy też pojawia się posłaniec z ostrzeżeniem o zbliżającej się inwazji, lecz zostaje zignorowany. Przecież powszechnie wiadomo, że wojny należy prowadzić wiosną.
Gdy nadchodzi zima, przybywają z nią i najeźdźcy z północnych krain.
Wojska barbarzyńców są niepokonane, a serca obywateli królestwa pogrążone w żałobie po straci ojców, braci i snów, którzy nie zdołali powrócić już z tej wojny.

Viana z dziewczyny, która miała wszystko, staje się kolejną damą, która straciła ojca i narzeczonego. Straciła wszystko oprócz nadziei. Często z odwagi płynącej z serca, często przy pomocy sprzymierzeńców staje się symbolem rodzącego się buntu u podnóża Wielkiego Lasu, skrywającego sekret opowiadanych wciąż legend.

Każda dobra książka posiada tajemniczy tytuł, okładkę lub cytat ją rozpoczynający, których to znaczenie staramy się odkryć w czasie lektury.
Co się zaś tyczy tych "miejsc, gdzie śpiewają drzewa" to jest to nawiązanie do "Niekończącej się opowieści". Choć oczekiwałam czegoś innego po tej tajemniczej legendzie, gdy już bohaterowie dotarli na miejsce (a nie dzieje się to tak znowu od razu), okazało się równie niepowtarzalne jak w pierwowzorze, do którego nawiązywało.

Viana z damy staje jako banitka w szeregach rebeliantów. Uczy się być bohaterką swojej własnej legendy, a nie pozwalać aby to inni napisali jej opowieść. Najazd barbarzyńców nie występuje tylko z nazwy, ale w każdym z aspektów, którego konsekwencje musiała ponieść młoda, niezamożna dama, bez protektoratu ojca lub brata, który mógłby ją ochronić.

Powieść Laury Gallego to w zdecydowanym stopniu przewaga opisów, w o wiele mniejszym dialogi. Historia poprowadzona jest w taki sposób, że nie stanowi to przeszkody dla wartkiej akcji.

Ta jednotomowa opowieść to również idealna propozycja dla czytelników znudzonych już lekko amerykańskim stylem powieści dla starszej młodzieży, gdzie z czasem większość zdarzeń jest już schematyczna, a przez to przewidywalna. Na stronach "Tam, gdzie śpiewają drzewa" nic takie nie jest.
Wydarzenia i zwroty akcji pozostają nieprzewidywalne do samego końca, zaś Viana, Uri, Wilk i wiele innych bohaterów nieustannie nas zaskakują.

Narracje prowadzi w większość powieści Viana, wiele dowiadujemy się z relacji innych, ale jest i sam twórca tej powieści-legendy, który szepcze nam czasem i o tym, jak blisko było do nagłego zakończenia tej historii.
Koniec jest w gorzko-słodkim stylu, a epilog kończy się zataczając koło - również w czasie uczy, kiedy to rozbrzmiewają losy tej nowej legendy, opowiadanej już setki lat później.
"Tam gdzie śpiewają drzewa" - Laura Gallego
[POWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE]
Wydawnictwo Dreams
W oryginale: Donde los árboles cantan
Stron: 400
W kolejności26/2013/04/06 (208)
Ocena: Dla mnie to najlepsza z dotychczasowych propozycji oferty Wydawnictwa Dreams (która pokonała również "Baśniarza"). Czułam się podobnie zauroczona jak podczas lektury powieści Canavan, troszkę jakbym na chwilę znalazła się w 'Grze o Tron', jednocześnie było to coś całkowicie nowego.

Za możliwość podróży nawet "Tam, gdzie śpiewają drzewa" dziękuję Wydawnictwu Dreams.

18 komentarzy:

  1. Ja się na lekturze zawiodłam - w szczególności wiele do życzenia pozostawia język i kreacja głónej bohaterki :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach, bardzo ciekawi mnie ten świat i cała historia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna okładka i ta Twoja recenzja... mam wielką ochotę na tę książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy jest to książka dla mnie, ale na okładkę mogłabym patrzeć godzinami :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest cudowna, ale to już wszyscy wiedzą ;) Książkę mam, tylko czasu brak, by przeczytać. Dobrze wiedzieć, że czeka na mnie coś tak ciekawego, dawno nie czytałam baśniowej historii i z chęcią się z nią zapoznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i była po prostu świetna. Za równo wykonanie na zewnątrz, jak i wewnątrz.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprawa graficzna jest bajeczna. Podobały mi się praktycznie wszystkie motywy nawiązujące do lasu - wzór po wewnętrznej stronie okładki oraz na początku każdej z części :)

      Usuń
  7. Kusząca propozycja i jaka śliczna okładka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj-ale tu fajnie u Ciebie.Zostaję na dłużej.Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam w odwiedziny.Miłego dnia z książką.CZYTAJCIE KSIĄŻKI-NAPRAWDĘ WARTO.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele o niej czytałam. Bardzo mnie kusi, a okładka jest niesamowita

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiele dobrego o niej wszędzie. Z pewnością dam jej szansę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. tego wydawnictwa akurat nie lubię, bo walą takie błędy w książkach, ze żal dupę ściska. Ale może po ów tytuł kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę. Zachwyciła mnie już sama okładka. Nie czytałam jeszcze Baśniarza, ale domyślam się, że skoro Tam gdzie śpiewają drzewa jest lepsze, to obydwie powieści są świetne. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać książki jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo intryguje mnie ta książka, mam nadzieję, że uda mi się ją wkrótce przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, lepsza od Baśniarza? Muszę przeczytać. :*

    OdpowiedzUsuń

Zawsze i chętnie czytam wszystkie komentarze.
Staram się na nie odpowiadać. Zostaw po sobie ślad!