czwartek, 22 stycznia 2015

"Błękit wczesnego poranka"

"Ciekaw jestem, czy czuje, że nie jestem tak silny jak powinienem, zawieszony w próżni między chorobą a zdrowiem. Achtung. Fragile."

Kiedy Zac Maier trafia do szpitala na początek swojego leczenia, ogląda "program dokumentalny o konstruowaniu przez NASA nowego pojazdu zdalnego, łazika Curiosity łazika Curiosity". Gdy opowieść przedstawiona przez australijska autorkę dobiegnie końca, przypadnie akurat czas na lądowanie statku NASA na powierzchni Marsa. Wiara w to, że ludzie mogą coraz więcej daje też dodatkową siłą dla Zaca. Siedemnastolatek zapada na białaczkę, a przedłużenie życia zapewnić mu może już tylko przeszczep szpiku.

"Ten iPad powinien mieć przycisk bezpieczeństwa, który powstrzymywałby mnie przed literówkami."

Podczas gdy Zac odsiaduje jeden z ostatnich dni w izolatce (by zminimalizować ryzyko odrzucenia przeszczepu), w pokoju obok pojawia się inna młoda osoba, prawdopodobnie w jego wieku. Jest to Mia Phillips, która już po paru minutach burzy spokój na oddziale onkologii puszczając na cały regulator nieustannie ten sam przebój Lady Gagi.

"Ziemia się kręci i tysiące ludzi nie śpią, uaktualniając wpisy na zaznaczonych stronach, które obserwuję. [...] I prowadzę rejestr porażek."

Zważając na karty, jakie los rozdał w tej grze życia, Zac to niesamowicie ciepła postać. Zachowuje zarówno poczucie humoru jak i pogodę ducha. Nawet jeśli podgląda statystki i inne dane dotyczące szans przeżycia i wyleczenie, stara się nie obciążać tym tematem innych. Docenia poświęcenie swoich bliskich (ma dużą rodzinę, która prowadzi farmę), a empatia pozwala mu też zrozumieć sytuację obcej osoby, która stanęła w obliczu podobnej diagnozy. Te właśnie cechy osobowości sprawiają, że prosi o ściszenie muzyki, a nawet zgadza się ją znosić - jeśli akurat to ma pomóc dziewczynie z sali obok. Mia nie jest jednak fanką Lady Gagi, tylko osobą bardzo zagniewaną i (na tym etapie powieści) destrukcyjną. Formą komunikacji między dwojgiem młodych ludzi staje się Facebook, maile oraz stukanie przez ścianę.

"Zac: Nie śmieję się
Mia: NIE PIER
Wylogowuję się. Moja zielona kropka rozpływa się w bezpieczeństwie.
Rozlega się łomot w naszą ścianę i nie wiem, czy przeklina czy przeprasza. Nie odpowiadam, nie jestem jej workiem treningowym."

Niestety to szczere postanowienie znika po czternasty tygodniach, kiedy Zac i Mia spotkają się raz jeszcze, tym razem już poza murami szpitala i ścianami izolatki. Zac postanawia zostać jednak workiem treningowym kompletnie zagubionej dziewczyny i choć nie jest to opowieść o wielkiej miłości, to na potrzymanie tej przyjaźni młodzieniec poświęca bardzo wiele. Mia, mimo posiadania lepszych statystyk niż Zac, wystawia swoje życie i zdrowie na niebezpieczeństwo poprzez podejmowanie coraz to bardziej nietrafionych decyzji.


"- To nie mogę pomyśleć życzenia?
Wzrusza ramionami. - Jeżeli chcesz pomyśleć życzenie przy palącym meteorycie, to myśl.
Walę go w udo. - Psuja."

Tytuł tej książki to odzwierciedlenie tytułów i kolejności trzech części, na jakie podzielona jest powieść. Pierwszą z nich opowiada Zac i jest to część najlepsza. Bohater jest świetnym narratorem, a jego przemyślenia mogą przypominać klimat powieści "Gwiazd Naszych Wina". Kolejna część "I" ma miejsce po przerwie w znajomości, czyli trzy miesiące później. Jest to już przeplatana perspektywa i dopiero ona uświadamia nam, jakiego spustoszenia narobiła w swoim życiu Mia, uciekając od odpowiedzialności i leczenia. Część trzecia to tylko narracja Mii, która choć obrazuje rozwój tej postaci, nadal nie wyrównuje strat, jakie poczyniono wcześniej. Rozumiem powody buntu bohaterki (nie ma tu sprawiedliwych wyroków), ale trudniej się pogodzić z tym, ile osób ciągła ze sobą na dno. Kiedy Zac podziwiał to, jaka Mia jest waleczna, ja widziałam tylko, jak sama szamocze się we własnych sidłach, o czym aż trudno było czytać.

"Poddaję się Potterowemu testowi wytrzymałości. Osiem filmów pod rząd to wyzwanie, któremu mogę sprostać."

Trzy czynniki przyczyniły się do tego, że tak bardzo chciałam przeczytać "Zac & Mia". (1) Rekomendacja wydawcy, czyli magiczne słowa "dla fanów Gwiazd Naszych Wina", robią swoje. Może początek tej opowieści A.J.Betts i narrację, którą prowadzi Zac, można uznać za podobieństwo, ale nic poza tym. To są książki podejmujące podobną tematykę, lecz historie, przesłanie, a szczególnie rozwój postaci są kompletnie odmienne. To, co porusza w najsławniejszej powieści Greena, okazuje się wolą walki, zachowaniem pogody ducha i szukaniu miłości - chwytaniem z życia tego, co najlepsze. Znajdziemy to częściowo w sympatycznej postaci empatycznego siedemnastolatka, ale tylko tutaj. (2) Poza okładką, która przykuwa wzrok, (3) była też i Australia w tle. Rodzice Zaca prowadzą farmę oliwek z opcją agroturystyczną, jest więc tak wiele zwierząt, w tym małe kangurki, które potrafią wejść do domu w poszukiwaniu jedzenia. Ten punkt z listy oczekiwań mogę więc odhaczyć. Na plus tej opowieści muszę wpisać też poczucie humoru, którego źródłem jest Zac. Jest szpik dawcy z Niemiec, ale i wiele innych opowieści z życia na farmie, które podobnie jak Ellie z serii JUTRO oraz KRONIK (także mających miejsce w Australii), bohater potrafi zaprezentować w przezabawnej formie. Zac podkochuje się też w filmowej Hermionie, są więc i nawiązania do Harry'ego Pottera.


PODSUMOWANIE:
Nigdy nie potrafię żałować czasu, który poświęciłam na czytanie książki - z każdej lektury coś dobrego można wynieść, chociażby zestaw przepisanych cytatów. Porównanie do "GNW" to jednak stawienie poprzeczki nazbyt wysoko, przez po lekturze może poczuć brak czegoś, co powinno się w niej znaleźć by móc choć konkurować z powieścią Greena.

"Zac & Mia" - A.J. Betts
Wydawnictwo: Feeria
Seria tematyczna: Real Life
Stron: 320
W kategorii: Bez wątków paranormalnych
W kolejności: NR 04/2015/01/04 (360)
Wyzwania: OKŁADKOWE LOVECzytam nowości
Premiera: 14.01.2014 -> Przeczytane: 21.01.2014

CIEKAWOSTKA: W oryginale tytuł brzmi "Zac and Mia". Dlaczego wydawnictwo zdecydowało się na zmianę w tytule? Ponieważ poprzez to kolejny tytuł w serii Real Life (seria tylko tematyczna), będzie kojarzył się z tym oto i pasował. Fragment zapowiedzi "Althea i Oliver" (całość znajduje się w "Zac&Mia") można zobaczyć TUTAJ. Obecnie bez daty premiery.

10 komentarzy:

  1. Ostatnio głośno się robi o tej książce. Mam ochotę ją przeczytać, bo bardzo lubię takie historie i od razu zakochuję się w postaciach o silnym charakterze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy najbliższej okazji z pewnością zapoznam się z pozycją. Bardzo ciekawi mnie, jak ja odebrałabym tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesuje mnie ta książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na kilku blogach już spotkałam się z recenzją tej książki i bardzo chcę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz chyba każda książka, w której występuje temat nastolatków i choroby (jakiejkolwiek, od fizycznej do psychicznej) jest porównywana do GNW. Krzywdzący zabieg marketingowy, bardzo krzywdzący.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że mam ją w planach :)
    Debby
    Zapraszam na bloga :) http://myslamipisane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie poznam tę książkę, chociaż mam nadzieję, że nie będzie kopią powieści Greena.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie czytałam GNW więc tutaj nie będę jej oceniać pod tym kontem, co może mi wyjść na dobre. :D
    Niedługo biorę się za jej czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytałabym tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ta książka mnie prześladuje.
    mimo pozytywnych recenzji trzymam się od niej z daleka :)

    OdpowiedzUsuń

Zawsze i chętnie czytam wszystkie komentarze.
Staram się na nie odpowiadać. Zostaw po sobie ślad!