poniedziałek, 15 września 2014

"Nom de plume: Mara Dyer"

Nic nie jest pewne aż do chwili przeprowadzenia testu rzeczywistości. Są tylko fakty. Stary budynek szpitala psychiatrycznego zawalił się. Pogrzebał przy tym żywcem trzy młode osoby. Przeżyła tylko Mara Dyer. To imię nie jest prawdziwe.

Bohaterka, która przyjmuje imię Mara Dyer, z całą pewnością cierpi na PTSD (zespół stresu pourazowego). Za jej namową rodzina wyprowadza się z dawnego miejsca zamieszkania, a także okolic katastrofy. To podróż z Rhode Island na Florydę. Tam wszystko ma zacząć się od początku i... faktycznie się zaczyna.
Mara wywinęła się od terapii, nie chcąc tracić roku w szkole. Jednak pomieszczenia, do których wchodzi, niespodziewanie się walą, za jej odbiciem w lustrze stają zmarli przyjaciele, a w nocy pukają do okien.

Na tym etapie, jako czytelnicy, możemy przyjąć dwie teorie:
a) albo duchy są prawdziwe, a dziewczyna jest przez nie wielokrotnie nawiedzana
b) albo duchy są tylko wytworem jej umysłu, który stopniowo osuwa się w szaleństwo.
W pierwszej wersji przejdziemy do znanego już dobrze gatunku opowieści nadprzyrodzonych, w drugiej będzie to thriller na granicy z horrorem. Nie tak łatwo zgadnąć, którą z dróg wybrała autora, a może po części będą to obie? Spodziewałam się mrocznego thrillera psychologicznego, po którym nie da się spać i w początkowych rozdziałach książki właśnie coś takiego dostałam.

Czy wspomniałam, że to początkowe stadium szaleństwa doprawione jest jeszcze myśleniem życzeniowym, które zaskakująco często się urzeczywistnia? Mara to z reguły spokojna dziewczyna, ale kiedy czuje się całkowicie bezsilna, ogarnia ją furia. Natomiast czego zazwyczaj życzy się wrogowi... tego można się domyśleć. Wizje Mary nie mają miejsca we śnie - to rzeczywistość. Czy i realnym życiem okaże się dokonana zbrodnia / zbrodnie (oj, tak - bo liczba będzie tu rosła)?

Wstęp do tej opowieści to wspomnienia, niestety jest to niekompletna ich wersja, gdyż sama Mara nie pamięta ani jak dostała się do budynku starego psychiatryka ani jak doszło do jego zawalenia. Te wspomnienia powracają później w małych dawkach, lecz ponieważ pamięć wraca we snach trudno jest stwierdzić czy jest to prawdziwa wersja wydarzeń.

Mara ma naprawdę wspaniałą rodzinę. (Coś takiego nie za często się zdarza.) Ojciec jest prawnikiem, matka pracuje jako psychiatra, a do tego jest jeszcze dwójka braci (starszy i młodszy). Na każdego z członków tej rodziny dziewczyna może liczyć, to nie jest dysfunkcyjna grupa, lecz taka gotowa zrobić wszystko, aby Marze pomóc.

Panna Dyer to racjonalna bohaterka, którą szybko polubiłam. Może stało się tak także dlatego, że dziewczyna jest odporna (samokontrola) na romantyczne zapędy Noah'a - mimo iż chłopak też jej się podoba. Mara nie obawia się powiedzieć, co myśli, a chłopak potrafi i to docenić. A Noah Shaw? Noah... Coż tutaj powiedzieć. Zdaje się, że to porządny młodzieniec z nieporządną przeszłością, która otacza go w postaci szkolnych plotek (z którymi sam zainteresowany nic nie robi - tylko pozwala im istnieć). Od początku stara się pomóc nowej dziewczynie w szkole, ale uwaga - w przypadku tej dwójki jest na rzeczy większa sprawa (i to kolejna tajemnica). Noah to godny partner Mary, choć mojego serca akurat nie zdobył :)

> Jeśli jesteście jednak ciekawi, jaki jest to gatunek - ten paragraf jest dla Was <
"Tajemnica" to z biegiem stron prawdziwa opowieść z wątkami nadprzyrodzonymi, tylko o bardzo niestandardowym schemacie. Początkowo trudno jednoznacznie założyć czy będzie tu udział jakichkolwiek zjawisk paranormalnych. Potem nawet Mara podejrzewa, że kolega może ją wkręcać, jedynie by wydobyć od niej informacje o spektrum jej zdolności. Tu dwójka młodych ludzi, bez przewodników, próbuje zdefiniować i okiełznać swoje nadnaturalne dary.

Początek historii Mary Dyer stanowi bardziej mroczną odsłona opowieści o nadnaturalnych zdolnościach i intrygujący początek trylogii. Gdyby jednak się okazało, że żadnych darów nie było, wówczas zrobiłoby się o wiele straszniej. A tak jesteśmy już w stanie rozpoznać choć zarys wzoru, możemy do czegoś wcześniej przeczytanego się odnieść i to przyporządkować - tak to już jest, gdy przeczyta się masę historii z tego gatunku. Czytelnik jest już praktycznie ekspertem od paranormalnych wydarzeń, a to co znane, jest też już o wiele mniej przerażające. I nawet dobrze - bo nie mam ochoty na taki horror, jak powolne osuwanie się w odmęty szaleństwa, nakręcane własnym strachem i nadmiernie rozwiniętą wyobraźnią.
> Koniec spoilera <

Czytając rozpoznawałam elementy, na których Michelle Hodkin oparła swój pomysł na powieść. Wiedza ta to cenny wkład w historię powstania książki. O kulisach i inspiracji możecie przeczytać w tej notce.

Rekomendacja: "Tajemnica" to lektura, która nawet po skończeniu budzi wiele teorii dotyczących fabuły. Jest także warta swej pięknej okładki i czasu poświęconego na jej przeczytanie. Nie zauważyłam upływu stron, a krótkie rozdziały ani przez chwilę się nie dłużyły. Jednym zdaniem: 'Przeczytałam lotem błyskawicy'. Co ciekawe sama okładka posiada bezpośrednie nawiązanie do fabuły, a nawet do dwóch konkretnych scen. I jeszcze ten cliffhanger na zakończenie, czy o nim wspomniałam?


"Mara Dyer. Tajemnica" - Michelle Hodkin

W oryginale: The Unbecoming of Mara Dyer, 2011
Wydawnictwo: GW Foksal
Stron: 480
W kategorii: To tajemnica i w dodatku spoiler XD
Bohaterowie: Mara / Noah / Jude
Miejsce akcji: Floryda, Miami
W kolejności: NR 58/2014/09/05 (334)
Kontynuacja:
2. The Evolution of Mara Dyer - U NAS W STYCZNIU 2015!
3. The Retribution of Mara Dyer - premiera za oceanem 4 listopada tego roku


12 komentarzy:

  1. Teraz to już po prostu nie mogę się doczekać dnia, gdy dostanę informację z empiku, że paczka jest już do odebrania. Same tajemnice, jak widzę. I dobrze. Czuję, że będę się przy niej dobrze bawić. :D Już ją chcę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo ja chcę ją przeczytać ! *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wielką ochotę na poznanie tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam i choć czytało się przyjemnie to jednak bez "wow". Do jakich scen nawiązuje okładka? Bo jakoś nic mi się nie kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie okładka skojarzyła się z dwoma scenami:
      1. Kiedy Noah nastawiał Marze bark - chwyt był bardzo podobny, do tego w jaki sposób model trzyma modelkę na okładce
      2. Ponieważ całość dzieje się w mętnej, zielonej wodzie skojarzyło mi się to z przeprawą przez ten kanał mokradeł (z krokodylami), kiedy Noah wyciągał szybko Marę z wody.

      Usuń
  5. Koniecznie muszę sięgnąć po całą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli polubiłaś główną bohaterkę w PR to ja to biorę, częściej trafiają się takie, które mnie wręcz irytują, a niekiedy poczytuje ten gatunek. :) Zaintrygowałaś mnie już opisem, wypadem, który przeżywa jedna dziewczyna, ogromna trauma... Chętnie się zapoznam. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie mogę się doczekać lektury! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak się cieszę, że książka jest warta każdej minuty!
    mama właśnie jest w uk i ma mi ją kupić w oryginale,
    mam nadzieję, że również mi się spodoba

    thousand-magic-lifes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele dobrego czytałam na temat tej książki. Będę miała ten tytuł na oku ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. To jedna z moich ulubionych książek :)

    OdpowiedzUsuń

Zawsze i chętnie czytam wszystkie komentarze.
Staram się na nie odpowiadać. Zostaw po sobie ślad!