wtorek, 16 grudnia 2014

"Wielka Szóstka" (Big Hero 6)

"Sometimes the only payoff for having any faith   (Czasem jedyną zapłatą za posiadanie wiary
Is when it’s tested again and again everyday"       jest to, że jest ona wystawiana na próbę każdego dnia)

Dokładnie rok temu na ekranach triumfowała Kraina Lodu. Tym razem Walt Disney Animation Studios przenosi widza nie w przeszłość baśni, lecz w przyszłość pewnej historii zaczerpniętej ze stron komiksu. Mowa oczywiście o obecnie wyświetlanym filmie "Wielka Szóstka". Jeśli zastanawiacie się czy jest to taki film, na który warto iść do kina, to odpowiedź jest tylko jedna.

Na chęć obejrzenia, a szczególnie wybrania się do kina, na ten akurat film złożyło się w moim przypadku parę czynników. Pierwszy z nich to niezwykle udana adaptacja baśni w postaci "Krainy Lodu" (FROZEN) - który tak bardzo się cieszę, że obejrzałam na wielkim ekranie, bo był tego wart. Drugi powód to informacje o filmie, gdyż "Wielka Szóstka" jest oparta na komiksie Marvela o tym samym tytule - a wiadomo, że adaptacje wychodzą (zazwyczaj) najlepiej. Trzeci czynnik to sama fabuła i pomysł na nią. Miejscem akcji jest Przyszłość, a konkretnie miasto San Fransokyo, które w swojej architekturze stanowi połączenie Tokyo i San Francisco.

Film rozpoczyna nielegalna walka robotów, które konstruują ludzie. Tam właśnie poznajemy Hiro. Chłopak wygląda niepozornie, a swoją pierwszą walkę w dodatku przegrywa. Mimo to stawia JESZCZE większą kwotę pieniędzy na skonstruowanego przez siebie robota (są to maszyny wielkości lalek). Ku zaskoczeniu wszystkich wygrywa i to w wielkim stylu. Kiedy chce odejść z wygraną, przegrany (osiłek) nie chce mu na to pozwolić i w tym momencie Hiro ratuje jego starszy brat Tadashi. Ucieczka, choć widowiskowa, kończy się jednak na komisariacie, skąd braci wyciąga opiekująca się nimi ciotka Cass.

Tadashi chce zaszczepić w młodszym bracie lepsze wykorzystanie swojego nieprzeciętnego talentu, dlatego właśnie zabiera go do swojego laboratorium (warsztatu), gdzie on i jego znajomi z uczelni (polibudy) przekraczają granice poznanych dotąd technologii. Fortel się udaje, a Hiro postanawia zawalczyć w konkursie o index uczelni (może się dostać już teraz, choć ma dopiero 14 lat). Także film nie tylko dla dzieci, skoro opowiada o szkole średniej, prawda? ;)

"I am the sand, bottom half of the hourglass." (Jestem piaskiem na dnie klepsydry)

Projekt Hiro okazuje się na tyle przyszłościowy, że pewien biznesmen chce już teraz odkupić do niego prawa, lecz aby ich tak łatwo nie sprzedawać doradza Hiro uznany Profesor polibudy Robert Callaghan. Spór o patent w efekcie prowadzi do wybuchu pożaru, w którym ginie też starszy brat Hiro. Po Tadashim pozostaje tylko jego największy projekt - medyczny robot Baymax, który przywróci Hiro chęci do życia oraz siły do poszukiwania wyjaśnienia tajemniczych okoliczności wybuchu (takie formy leczenia!) i odkrycia tożsamości tego, kto skradł projekt Hiro i wykorzystuje go teraz do swoich niecnych celów. Yokai to nowy superzłoczyńca, lecz kto skrył się za maską?

Odpowiedź nie jest tak oczywista, choć jest kilku mocnych kandydatów. (Film zaskakuje kilka razy, choć kluczowe zwroty akcji można przewidzieć).  To jednak zadanie już dla Wielkiej Szóstki, w skład której wchodzą oczywiście Hiro i Baymax, a także koledzy z roku Tadashiego: To To Tomago (żółty strój), Wasabi (zielony), Honey Lemon (różowy) oraz Fred (przebranie bojowe w stylu kostiumu polibudy noszonego codziennie). TUTAJ więcej informacji o bohaterach. Choć jest to wersja o wiele bardziej bajkowa niż Marvel (tylko zerknęłam na zdjęcia oryginału), to nie odbiera się tego filmu jako typowej bajki - już raczej jak film pełen akcji.

" 'Cause we could be immortals, immortals  (Gdyż możemy być nieśmiertelni
Just not for long, for long"                              tylko nie na zbyt długo)

"Big Hero 6" to kolejna opowieść o narodzinach superbohaterów, a także superzłoczyńców. Yokai ma bowiem kilka takich scen, w których przypomina bardziej postać z anime lub japońskiego koszmaru i ledwo pasuje już do standardów bajki dla młodszej widowni, bo i dorośli poczuć mogą ciarki (pierwsza scena pościgu). Oczywiście, kiedy zdarta zostaje maska, a tożsamość odkrywa, strach ten znika bezpowrotnie- nie umniejsza to jednak wartości wcześniejszych scen.

Tyle mamy obecnie opowieści o świecie, gdzie budzą się do życia w zwyczajnych osobach superbohaterowie (Arrow czy The Flash wymieniając tylko z obecnie emitowanych seriali). Najciekawiej jest obserwować oczywiście okoliczności, w której dochodzi do powołania do życia tychże herosów. W "Wielkiej Szóstce" pojawiają się oni jak odpowiedź na istnienie Yokai, ale nie brak opowieści, gdzie superbohaterowie i złoczyńcy rodzą się dokładnie w tym samym czasie - kształtuje ich to samo miasto, a czasem nawet podobne okoliczności.

"Big Hero 6" to też krótka wyprawa do świata przyszłości, gdzie podziwiać można nie tylko piękne widoki na San Fransokyo, ale i ujęcia z innego wymiaru. To jednak świat, w którym bohaterowie nie mają nadprzyrodzonych mocy, a swoje super-umiejętności zawdzięczają tylko zaawansowanej technologii (której są sami często autorami).

Jest też tych kilka scen pełnych żargonu naukowego, wymieniającego fachowe nazwy, prawa i teorie jak z karabinu, który rozszyfrują w czas tylko Ci bardziej zainteresowani tematem. Mimo to o wiele więcej jest takich scen, które wywołają uśmiech już u wszystkich widzów, i tych małych i starszych. Nie można też pominąć zobrazowania tych uniwersalnych wartości, o zachowanie których w życiu chodzi, a które bardzo łatwo zgubić gdzieś po drodze do zemsty (zresztą to problem z jakim boryka się wielu superbohaterów).

Kto kocha opowieści o superbohaterach, pokocha i ten film. Oczywiście, że to produkcja na którą warto udać się do kina!  Już samej tej piosence można oddać serce! I kto nie zechciałby zabrać Baymaxa do domu?

Mieliście już okazję zobaczyć "Wielką Szóstkę" w kinie? A może macie ten film dopiero w planach?

Jeszcze taka mała ciekawostka:
Dopiero po filmie (przygotowując opinię o tej wizycie w kinie) zobaczyłam podobieństwo między Honey Lemon i Roszpunką, która nie tak dawno także gościła na ekranach.
W czasie sensu (choć "Zaplątanych" widziałam kilka razy) nie rzuciło mi się w oczy za bardzo owe podobieństwo. Może to dlatego, że w pierwszej scenie Honey ma ciemniejszą karnację (byłoby sporo samoopalacza), a przez to i kolor włosów wygląda całkiem inaczej.
Czy Honey Lemon to faktycznie Roszpunka przyszłości - przekonać się można samemu tylko w kinie :)

7 komentarzy:

  1. O tym filmie usłyszałam dopiero niedawno, chyba nawet na Twoim FP na FB ;) Zainteresowałaś mnie, uwielbiam "Zaplątanych", "Krainę lodu" i chętnie zapoznałabym się z powieścią o superbohaterach. Podobieństwo bohaterek lekkie, ciekawe, czy bym o tym w kinie pomyślała. ;)

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie mam tej bajki w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Komiksu nie widziałam. Byłam na tym dzisiaj w kinie. Film powalił mnie na łopatki (jest w stanie konkurować z ,,Jak wytresować smoka 2'', choć scena lotu była wręcz identyczna). To była idealna mieszanka tego co uwielbiam braterska miłość, nowa technologia, humor i bohater, który wygrzebuje się z dołka. W dodatku Hiro jest meega słodki (nic nie poradzę, że mam słabość do filmowych/bajkowych postaci). Podobieństwo Honey i Roszpunki? Zauważyłam od razu. Może nie z wyglądu, ale charakteru. Obie mega optymistyczne i zakręcone, jedną z różnic może być sposób walki. Honey widocznie nie chce nikogo skrzywdzić, a Roszpunka... powiedzmy, że jej patelnia jest niezwyciężona. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie.
    Wasza Ognista
    Firewolf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam właśnie, że "Jak wytresować smoka 2" i Big Hero 6 staną do walki w jednej kategorii - ale nie jestem pewna czy tutaj "Wielka Szóstka" ma szansę - choć mi film bardzo się podobał - oba bardzo mi się podobały ;) Masz racje, charakter obu pań był inny ;)

      Usuń
  4. Zachęciłaś mnie chętnie obejrzę tą bajkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bajka wygląda bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo żałuję że na święta nie dostałam takiego robota jak Baymax ;-) Cudowny film :)

    OdpowiedzUsuń

Zawsze i chętnie czytam wszystkie komentarze.
Staram się na nie odpowiadać. Zostaw po sobie ślad!