
Wprowadzenie do historii szmaragdowego łucznika TUTAJ.
1. "Przeszłość nas nie łamie, tylko nas kształtuje."
[Gdy retrospekcja dogania akcję w czasie rzeczywistym]
Pięć lat temu bohaterowie w czwórkę, poradzili sobie ze zniszczeniem obozu militarnego, stacjonującego na wyspie. Z uzbrojonymi żołnierzami czy przeprogramowaniem wyrzutni rakiet. Trudno uwierzyć, kiedy kilka miesięcy później nie potrafią zaradzić załodze frachtowca, która szuka zatopionego okrętu podwodnego jeszcze z czasów drugiej wojny. Ta grupa jest o wiele mniej przeszkolona, nie zna wyspy i liczebnie jest mniejsza niż poprzednio stacjonujący tam żołnierze. Niewiarygodne! Przyzwyczajeni jesteśmy do tego w seriach, że następny przeciwnik superbohaterów jest silniejszy niż jego poprzednik. Kiedy tak jednak nie jest, czuć w czasie seansu pewien mankament dotyczący fabuły. Co prawda jest tam to całe mirakuru, ale to raczej przybliżanie serii Arrow (wcześniej bez udziału wątków fantastycznych) w kierunku science fiction aż do jednak zdecydowanego udziału nadprzyrodzonych wątków, które wprowadza seria spin-off, czyli "The Flash".
2. "Mówią, że udane życie to najlepsza zemsta. Ja wolę tortury."
[Jak rozpocząć spin-off korzystając z głównej serii]

3. "Nie mogę wrócić. Niewiele mi zostało z duszy, ale nie zniosę dalszego zabijania."

4. "Dlatego mścisz krzywdy"
Plusem tej serii jest niezaprzeczalnie fakt, że większość wątków nie jest przeciągana. Jest ich co prawda więcej, ale rozwiązanie zagadki następuje o wiele szybciej.
5. "Od momentu narodzin swoich dzieci martwimy się, co zrobi im świat. Nie myślimy o tym, jak my je możemy skrzywdzić. Jesteśmy swoim najgorszym wrogiem."
Sprawy rodzinne pozostają na tak samo skomplikowanym poziomie jak wcześniej. Moira walczy w sądzie by uniknąć kary śmierci, potem są jeszcze wyścigi w wyborach na fotel burmistrza. Choć sezon pierwszy jako całość oceniam jako lepszy, to finał sezonu drugiego jest z prawdziwym przytupem. Nie obeszło się bez ofiar, ale Thea Queen zupełnie mnie zaskoczyła w finałowym odcinku - wątek ten też dobrze poprowadzono już w sezonie trzecim.
6. "Miasto potrzebuje Strzały. Tylko to się liczy. I nie ważne, kto nosi kaptur."
To opowieść o narodzinach superbohaterów i ich wrogów - odbiciach ich przeżyć z przeszłości. "Arrow" pokazuje jak jedna wyspa tworzy kolejnych herosów i przeciwstawne im siły. Serial obrazuje drogę zemsty, na której upadają - by stać się kimś więcej lub też by dalej podążać tą samą ścieżką nienawiści. Tych, którzy staną po stronie dobra, czeka trudniejsze zadanie. Kiedy jednak bohaterowie się podnoszą i zaczynają od nowa, wiedzą już, którą stronę tej walki dobra ze złem, choć pełnej często odcieni szarości, wybrali.
PODSUMOWANIE
Sezon 2 Arrow to 23 odcinki i świetny (lepszy niż byłby kinowy) finał. Widać tu ewolucję bohaterów i mało kto pozostaje taki, jak na początku. Jeśli mam oceniać, to lepszy był sezon pierwszy - doceniam jednak fakt, że Oliver decydował się działaś w swojej "branży" i obejść się przy tym bez zabijania.Jeśli zaś chodzi o Olicity (dla którego to połączenie zabrałam się za ten serial) to nie za wiele zmieniło się w tej sprawie, a mam wręcz wrażenie, że więcej z tego moje OTP było w sezonie pierwszym. Pojawia się za to nowe połączenie (Barricity), ale więcej o nim w następnej dawce serialowej wiedzy - zestawienia początku seriali, czyli Arrow (sezon trzeci) i The Flash (sezon 1).
Tutaj zapowiedź sezonu trzeciego (który jest aktualnie w emisji)