Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

niedziela, 12 września 2021

Cała szkoła mówi o mnie - Michelle Quach

Nastoletniej Eliza Quan od lat ciężko pracuje aby zostać redaktorką naczelną szkolnej gazetki. Tymczasem w wyborach wygrywa Len DiMartile - chłopak, który swoją kandydaturę zgłasza w ostatniej chwili. Dziewczyna jest rozgoryczona przegraną na rzecz byłej gwiazdy szkolnej reprezentacji. Daje upust emocjom, pisząc na redakcyjnym laptopie tekst, w którym wylewa swoje żale w formie artykułu. Nie publikuje go jednak. Ku jej zaskoczeniu ktoś przejmuje jej plik, dopisuje ostatni akapit i zamieszcza go na stronie gazetki jako manifest. Eliza niespodziewanie staje się twarzą feminizmu. Tak rozpoczyna się walka o równą reprezentację płci na szkolnych stanowiskach.

Michelle Quach ukończyła Harvard, gdzie studiowała historię i literaturę. "Not Here to Be Liked" (w dosłownym tłumaczeniu: Nie po to tutaj aby mnie lubili) to jej debiut jako autorki literatury młodzieżowej. Już sam tytuł dobrze oddaje doskonale charakter Elizy, która stara się nie przejmować tym, co myślą i mówią o niej inni. Młoda redaktorka ubiera się tak jak lubi i jest jej wygodnie. Tymczasem starsza siostra i matka podają to jako powód jej przegranej. Czy mają rację? Czy dziewczyna w wyścigu o równouprawnienie też będzie musiała się zmienić by jej przesłanie dotarło do innych?

"Cała Szkoła Mówi o Mnie" to historia mocno akcentująca kwestie feminizmu, a przez to wyróżniająca się na tle innych powieści z tego gatunku. Nastoletni czy nawet dorosły czytelnik niejednokrotnie zmuszony będzie w trakcie lektury zadać sobie pytanie: "Czym tak naprawdę jest feminizm?" Definicja zostaje wystawiona wielokrotnie na próbę - także w perspektywie uczucia miłości. Niespodziewanie wiele osób popiera Elizę i oczekuję ustąpienia Len'a ze stanowiska. Tymczasem dziewczyna dostrzega coraz więcej pozytywnych cech chłopaka. Tylko czy w duchu feminizmu można się tak bratać z wrogiem?

Eliza (podobnie jak sama autorka) ma korzenie chińsko-wietnamskie, Len japońsko - amerykańskie. Dzięki temu poznajemy losy emigrantów przybywających w różnych okolicznościach do Stanów Zjednoczonych. Jedne związki są udane, inne poszukiwania miłości pozostają tylko w sferze niespełnionych marzeń. W takim świecie młodzi bohaterowie, starając się sprostać wysokim oczekiwaniom rodziców, muszą znaleźć także siłę by zawalczyć o siebie.

Historia, rozgrywająca się przeważne na szkolnych korytarzach, spodoba się z całą pewnością fanom popularnej i zekranizowanej serii Jenny Han "Do wszystkich chłopców, których kochałam". Powieść Michelle Quach czyta się równie szybko i z zainteresowaniem. Nie obyło się bez schematów właściwych dla takich historii: początkowo wszystko się układa, tylko po to by niesamowicie się skomplikować, grożąc utratą nie tylko reputacji, pierwszej miłości a nawet wieloletniej przyjaźni. Mimo to czytelnicy i tak będą ze zniecierpliwieniem oczekiwać finału walki o feminizm. 

PREMIERA: 15.09.2021
(polska premiera jest zgrana z amerykańską - jeden dzień różnicy)

"Cała szkoła mówi o mnie" - Michelle Quach
Wydawnictwo: Literackie
Typ: opowieść w jednym tomie
wiek bohaterów: szkoła średnia
Stron: 408

Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


niedziela, 5 września 2021

Zawód Pisarz - Dominika Tarczoń

Jeśli są już na polskim rynku jakieś poradniki, mówiące o kreatywnym pisaniu, to opisują one proces twórczy a nie wydawniczy. Książka "Zawód pisarz" radzi, co zrobić, gdy książkę już napisaną mamy. Piszesz swoją własną historię? A może od dawna masz pomysł i marzysz o wydaniu książki? Jeśli interesuje Cię, z czym autor musi się zmierzyć, aby jego dzieło trafiło na półki, to czytaj dalej.

KTO JEST AUTOREM?
"Zawód Pisarz" to poradnik autorstwa Dominiki Tarczoń. Autorka ma za sobą dekadę działalności w branży wydawniczej: zaczynając od bloga, pracując w drukarni, a w dziale promocji dużych polskich wydawnictw kończąc. Swoją wiedzę z branży przekazuje prostym i przystępnym językiem.

O CZYM?
Książka istnieje tylko w formie ebooka. Czego się z niego można dowiedzieć? Przede wszystkim są tu  wszelkiego rodzaju liczby i statystki, które pomagają choć trochę rozeznać się w sytuacji na rynku wydawniczym. Ile pisarz debiutant jest w stanie zarobić na swojej powieści? Dlaczego warto prowadzić spotkania autorskie? Na co zwrócić szczególną uwagę przy podpisywaniu umowy? Jakie są plusy i minusy wydania książki z wydawnictwem tradycyjnym, a komu najlepiej będzie zdecydować się na self-publishing. Czemu należy dobrze przemyśleć publikację książki przy udziale firmy wydawniczej? Na co zwrócić uwagę przy współpracy z działem promocji? Odpowiedzi są w tej publikacji. 

DLA KOGO?
To książka, jaka przyda się tym, którzy są w trakcie pisania / edycji tekstu swojej książki. Nie jest to poradnik dla osób, które chcą zacząć pisać, a jeszcze nie wiedzą, jak się za to konkretnie zabrać. Dla nich lepsze będą książki zajmujące się technikami pisarskimi (np. konstruowanie fabuły / dialogów / opisów / bohaterów). 

WRAŻENIA I WNIOSKI
Kiedy czytamy o procesie wydania książki od kuchni, całość jawi się jako bardzo stresująca. Nie jest to pierwszy poradnik o tej tematyce, którzy przeczytałam, a wnioski są podobne. Trudno jest żyć z pisania, bo sama publikacja książki przynosi małe zyski dla pisarza. Niewystarczająca promocja książki może przyczynić się do jej mniejszej sprzedaży, co powoduje iż szanse na wydanie kontynuacji maleją. Jeśli wierzymy jednak bardzo mocno w swoją powieść, taka wiedza na starcie jest nam niezbędna, by zacząć działać.

Rynek książki zmienia się wraz rozwojem Internetu, czyli bardzo dynamicznie. Pojawiają się nowe media i platformy. Rosną na popularności i przybywa ich użytkowników - w tym także fanów książek, którzy tworzą tam całe społeczności czytelnicze. Po blogach przyszedł Instagram, a teraz rekomendacje tytułów spotka się już na TikToku. Dlaczego mam nadzieję, że poradnik ten będzie aktualizowany i doczeka się kolejnych edycji, uwzględniających w większym zakresie możliwości jakie niosą ze sobą te nowe środki przekazu.

Kategoria: PORADNIKI / KREATYWNE PISANIE
Stron: 176
Ebook dostępny jest na: Legimi 

Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


środa, 18 sierpnia 2021

Strażnik kruków - Christopher Skaife

Gdy kruki opuszczą Tower, upadnie królestwo - kto interesuje się historią Londynu, ten zna legendę o krukach w twierdzy nad Tamizą. To tam, w czarno-czerwonych strojach, oprowadzają grupy turystów i opiekują się krukami ich strażnicy. Znają wiele legend, a jeszcze więcej ukrytej w nich prawdy. Jeden z nich zdecydował się podzielić sekretami tego miejsca i spisał je w formie książki.

W oryginale "The Ravenmaster" (dosłownie Mistrz Kruków, w polskim przekładzie jako "Strażnik kruków") to historia o krukach z Tower, przeplatana wątkami biograficznymi z życia ich strażnika. Christopher Skaife opowie o tym, jak było kiedyś, jak jest teraz i jak chciałby aby wyglądała przyszłość. W swojej pracy nie nie ustrzegł się błędów i szczerze o nich mówi. Wyłania się z tego opowieść o przyjaźni człowieka i kruka, która pozwala poznać wiele fascynujących szczegółów na temat tych niesamowicie inteligentnych i empatycznych zwierząt.

Kruki oraz inne ptaki z rodziny krukowatych to moi ulubieńcy od wczesnych lat dzieciństwa. Kocham baśnie, legendy, książki i filmy z ich udziałem. Gdy dowiedziałam się, że "Strażnik kruków" ukazał się także w polskim przekładzie, tak szybko chciałam go przeczytać, że zdecydowałam się na e-book. Tego samego dnia mogłam już cieszyć się z lektury. Bo choć byłam kiedyś w Londynie, to muzeum w Tower tego dnia było akurat zamknięte. Ta książka odpowiedziała na wiele moich pytań:
- wyjaśniła prawdziwe początki legendy o krukach,
- tłumaczy dlaczego kruki nie odlatują z twierdzy (tylko tam zostają),
- jakie są obowiązki strażników i kto może nimi zostać,
- skąd pozyskiwane są kruki do Tower oraz jakie są ich osobowości.

Może się wydawać, że pozycja strażnika kruków jest jak każda inna praca przewodnika turystycznego, ale to tylko pozory. By móc choć ubiegać się o takie stanowisko, trzeba mieć za sobą 22 lat służy i zdobyć wymagany stopień wojskowy. To zaszczytna funkcja, o czym świadczy choćby dedykacja do książki - jest dla samej królowej. 

Na kruki spoglądano często jak na symbol nadchodzącego nieszczęścia. Przez swoją wszystkożerną dietę kojarzone były ze zwierzętami wyjątkowo okrutnymi i bezwzględnymi. Tymczasem ich poziom inteligencji porównywalny jest do delfinów czy szympansów. Krukowate rozwojowo przypominają nawet siedmioletnie dziecko. Same kruki potrafią rozwiązywać problemy, zapamiętują twarze ludzi oraz to jak ich potraktowali, planują swoje działania na przyszłość, a nawet przeżywają żałobę. Co jest dla nich szczególnie bolesne, bo ptaki te łączą się w pary na całe życie i tak jak ludzie przeżywają depresję.

Christopher Skaife opowiada nam nie tylko o historii kruków z Tower, ale także o legendach tego mrocznego miejsca, w tym o spotkaniach z duchami. A coś o tym wie, gdyż pracownicy jak i ich rodziny mieszkają na stałe w murach Tower, które kiedyś było więzieniem, miejscem tortur i straceń.

"Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower" to obowiązkowy tytuł dla miłośników kruków. Odnajdą się w nim także fani powieści biograficznych, reportaży czy pasjonaci losów Wielkiej Brytanii. Bogata bibliografia umożliwia dalsze zgłębianie tematu. Przeczytałam w jeden dzień i była to wspaniała lektura. Cieszę się, że powstała taka książka.

"Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower" - Christopher Skaife
Wydawnictwo: Znak LiteraNova
Typ: biograficzne, reportaż
Stron (e-book): 198
Rok wydania: 04/2019

Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


sobota, 14 sierpnia 2021

Projekt Prawda - Dante Medema

Cordelia Koenig ma już zapewnione miejsce na studiach. Pozostaje jej tylko przeprowadzić projekt końcowy i uzyskać z niego dobrą ocenę. Dziewczyna kocha pisać wiersze, więc tym zajmie się w ramach zadania. Jej rodzice nie wiedzą jednak, że nastolatka uzupełni projekt o przeprowadzenie testu DNA. Podobnie jak jej siostra rok wcześniej, spróbuje zbadać swoje pochodzenie. Tylko motywacja dziewcząt jest inna. Cordelia od zawsze czuła, że nie pasuje do swojej szczęśliwej rodziny. Okazuje się, że miała rację.

Projekt Prawda nie ma standardowej formy. W przeważającej większości nie jest to proza. Historia opowiadana jest poprzez: wiadomości e-mail, zapisy czatów oraz liczne wiersze. Momentami jest to więc powieść epistolarna. I na taki sposób odbioru trzeba się już na początku lektury przestawić. Nie będzie tu opisów wyglądu czy wyjaśnienia relacji między bohaterami. Części podstawowych faktów trzeba się często domyślać.

Cordelia Koenig to nastoletnia poetka. Dziewczyna tworzy białe wiersze, czyli takie nieposiadające rymów. W praktyce oznacza to po prostu zdania podzielone na mniejsze części. Nie utrudniłoby to odbioru lektury, gdyby nie liczne metafory. Byłyby idealne do odbioru emocji dziewczyny, ale nie sprawdzają się zupełnie do przekazywania wydarzeń. Czytelnik musi się stale zastanawiać czy to zdarzyło się naprawdę czy była to tylko taka poetycka metafora? Trzeba czekać na czat lub wymianę maili, która potwierdzi prawdziwą wersję wydarzeń. 

Bohaterka jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Wyjawienie prawdy grozi zburzeniem życia całej rodziny. Dziewczyna od początku ubiega się do kłamstwa, więc z nikim nie może podzielić się swoim sekretem. Okłamuje nie tylko dwie siostry (starszą i młodszą), matkę i ojca, ale również najlepszą przyjaciółkę. Ucieczkę widzi w towarzystwie swojego dawnego przyjaciela (on też lubi pisać wiersze i robi to o wiele lepiej niż Cordelia), który miał na tyle poważne problemy wychowawcze, że być może będzie musiał powtarzać ostatnią klasę. To na prośbę dziewczyny znajdują się w jednym zespole projektowym. Tylko że teraz Cordelia nie ma najmniejszej ochoty pisać wierszy o swojej rodzinie. 

Gdy wszystko wydawało się być poukładane, w jednej chwili straciło sens. Co nas definiuje w o wiele większym stopniu: nasze pochodzenie czy może zdolności? Odpowiedzi przyjdzie bohaterce poszukać we łzach, alkoholu, złych decyzjach i półprawdach. Po trzech tygodniach życia z piętnem sekretu mało kto rozpozna dawną wzorową uczennicę.

"Projekt Prawda" podejmuje się trudnej tematyki. Jest tu pierwsza miłości, ale i kwestia aborcji. Zdrada w małżeństwie i życie w kłamstwie. Ponoszenie konsekwencji błędnych decyzji rodziców przez ich dzieci. Poszukiwania własnego dziedzictwa oraz obranie dla siebie jak najlepszej drogi na przyszłość. 

Kto lubi historie o nawiązywaniu kontaktu z biologicznymi rodzicami i tajemnicach ukrytych w przeszłości, ten może polubić ten tytuł. Spodoba się on także niewątpliwie fanom poezji. Dla mnie jednak Alaska jest zbyt pięknym miejscem akcji, by oddać to tylko w zaledwie paru metaforach. I choć zakończenie jest zaskakujące, mam wrażenie, że ta historia sprawdziłaby się lepiej w tradycyjnej formie.

"Projekt Prawda" - Dante Medema
Wydawnictwo: Media Rodzina
Stron: 368
Miejsce akcji: Alaska, Seattle
Gatunek: bez wątków paranormalnych, romans

Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


środa, 11 sierpnia 2021

Zabójcze gry - R.L.Stine

Wyspę Fear Island otacza wiele mrocznych legend dotyczących rodziny Fear'ów. Z niej wywodzi się też Brendan, który niesamowicie podoba się Rachel. Kiedy dziewczyna dostaje zaproszenie na jego osiemnastkę, nie zważa na ostrzeżenia byłego chłopaka i przyjaciółki. Wreszcie ma szansę dołączyć do szkolnej elity i nie ma zamiaru tego zmarnować. Brendan Fear znany jest ze swojego zamiłowania do gier, a tym razem przygotował dla uczestników coś wyjątkowo mrocznego. Gdzie kończy się gra, a zaczyna prawdziwe niebezpieczeństwo?

Oryginalna seria "Fear Street" (Ulica Strachu) zadebiutowała już w roku 1989. Aż 51 książek ukazało się do roku 1997. Potem powstawały pokrewne serie, w tym najnowsza "Fear Street Relaunch Series", licząca sobie 6 książek. To z niej tytuły wydaje obecnie Media Rodzina. Autor ma na swoim koncie już ponad 300 opublikowanych książek. Są to thrillery i horrory skierowane do młodszej widowni, z tego też powodu R.L. Stine uznawany jest często za Stephena Kinga literatury młodzieżowej.

Historie z cyklu "Gęsia skórka" poznawałam wiele lat temu w formie serialu telewizyjnego. Miały one w sobie czynnik zdarzeń nadnaturalnych, przez co przypominały bardziej miejskie legendy. Była tam tajemnica lub klątwa, którą należało koniecznie rozwiązać by ocalić siebie / rodzinę / znajomych / całe miasteczko. W "Ulicy Strachu" jest więcej gatunkowo thrillera niż horroru, może dlatego liczyłam podświadomie na coś innego.

W oryginalne "Party Games" (w polskim przekładzie "Zabójcze gry") to thriller, który czyta się dość nieprzyjemnie w nocy, co świadczyć musi tylko o tym, że spełnia on swoją rolę. Jak to jednak bywa z thrillerami, także takimi dla młodzieżowy, sporo jest tu klastycznych scen: odłączanie od grupy choć się nie powinno, lekceważenie przestrogi, odcięcie linii telefonicznej, niekompetentni dorośli, wiadomości od mordercy. Mimo to autor potrafi parę razy zaskoczyć czytelnika. Będzie próbował nas zmusić do wiary w te najgorsze z możliwych scenariuszy czy udział czynników paranormalnych w historii. Trzeba uważnie obserwować zachowanie uczestników imprezy jak i samego jej gospodarza.

"Zabójcze Gry" to jedna z wielu książek w cyklu, które można czytać niezależnie od siebie. Każda z nich ma innych bohaterów. Kto oglądał w dzieciństwie "Gęsią skórkę", ten zapewne ma ochotę na spotkanie z autorem w wersji książkowej. Dla mnie w tej historii najlepsza była rezydencja rodziny Fear na wyspie pośrodku ogromnego jeziora - czarny dom o czerwonym dachu. To tam dzieje się akcja. Te warunki pozwalały jednak na stworzenie o wiele bardziej nieprzewidywalnej historii z lepszą obsadą.  Może należałoby sięgnąć po książki autora z pierwszej serii lub te z cyklu "Gęsia skórka"?

"Zabójcze gry" - R.L. Stine 
Seria tematyczna: Ulica Strachu
Wydawnictwo: Media Rodzina
Stron: 352



Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


piątek, 6 sierpnia 2021

Niemożliwa para - Emma Mills

Ostatni rok szkoły średniej z zasady powinien być wyjątkowy i niezapomniany, ale nie tak postrzega to Claudia. Ma już swoją najlepszą przyjaciółkę (Zoe) oraz ulubioną grę, dzięki której wciąż utrzymuje kontakt ze starszym bratem i siostrą. Niczego więcej jej nie potrzeba. Dziewczyna nie lubi zmian, lecz wyjątkowo pojawia się na imprezie kończącej wakacje. Tam staje się świadkiem zerwania najbardziej popularnej pary w jej szkole: Page i Iris. Dalszy bieg wypadków jest już tylko gorszy. Nieudany projekt grupowy trzeba odpracować biorąc udział w przesłuchaniach do przestawienia. Okazuje się to być pułapką, która wszystkich chętnych wciela do pracy - jeśli nie do obsady sztuki, to w szeregi zespołu technicznego. Rzeczywistość powoli się zmienia, ale czy aby na gorsze?

"Niemożliwa para" to pierwsza książka Emmy Mills przetłumaczona na język polski. W oryginale "Foolish Hearts" ukazało się w roku 2017. Nie jest to pierwsza ani ostatnia powieść tej autorki. Jej styl, przesłanie i humor sprawiają jednak, że z pewnością spodoba się zarówno fanom Kasie West ("Blisko ciebie") jak i Jenny Han (seria "Do wszystkich chłopców, których kochałam"). 

Powieść Emmy Mills to przede wszystkim historia o ostatnim roku w szkole średniej, ale i nie tylko. To także opowieść o wchodzeniu w dorosłe życie, które wiąże się z zostawieniem wielu rzeczy za sobą. Choć Claudia to główna bohaterka i jedna narratorka wydarzeń, śledzimy tu historię dwóch par: Page i Iris (po zerwaniu) oraz Claudia i Gideon (początek uczucia). Jest też wgląd w dorosłe już życie starszej siostry Claudii, której trudno odnaleźć się w roli przyszłej mamy. Ukazana zostaje historia przyjaźni od kołyski (Gideon i Noah), gdzie dzieli się ciężar choroby.

"Niemożliwa para" ma wiele wątków pobocznych, które są ciekawie poprowadzone i zasługują na uwagę. Pokazano jak wspólne pasje mogą łączyć ludzi w różnym wieku czy o skrajnie odmiennych charakterach. Dzieje się to za sprawą gry typ multiplayer oraz zespołu TION (raczej kpop choć nie jest to powiedziane wprost). Brawa należą się też niecodziennej interpretacji Snu Nocy Letniej (to ta wystawiania sztuka), w której są stroje zarówno współczesne jak i cosplay. Materiał szukany jest zaś w sklepach typu secondhand i przerabiany przez dziewczyny. Claudia i Zoe odbywają także wolontariat w placówce medycznej. To tylko dwie ale za to wartościowe sceny z przesłaniem. I podobnych tu nie zabraknie, np. dotyczących finansowania studiów czy relacji w rodzeństwie. Powieść ma przez te dodatkowe wątki prawie 400 stron (dokładnie 383), ale jej lektura w żadnym momencie się nie dłuży. Wręcz przeciwnie: szybko i lekko się ją czyta.
 
Emmy Mills i jej "Niemożliwa para" to opowieść w jednym tomie, która zachęca do zapoznania się z innymi książkami jej autorstwa. Ta wakacyjna premiera idealnie ukazuje, że nie należy się zamykać na nowe znajomości i z góry oceniać innych ludzi jako nieodpowiednie dla siebie towarzystwo. Udowadnia jak odnaleźć można dzięki temu nie tylko wspólne pasje ale i uczucia, których na koniec licealnej przygody, kiedy praktycznie wszystkie wątki są już zamknięte, nikt by już się raczej nie spodziewał.

"Niemożliwa para" - Emma Mills
[ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ]
Wydawnictwo: Media Rodzina
Typ: opowieść w jednym tomie
Gatunkowo: romans, bez wątków paranormalnych
Wiek bohaterów: ostatnia klasa liceum


Premiera będzie 11.08.2021 - książkę widziałam jednak już dzisiaj w salonach Empiku
Zdjęcia książek zawsze na Instagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok

wtorek, 3 sierpnia 2021

Miasto duchów - Victoria Schwab

Życie Cassidy Blake pełne jest duchów. Jej rodzice piszą o nich książki, ona sama przeżyła wypadek w wyniku którego jej los związał się z duchem pewnego chłopaka. Od tego czasu nastolatka czuje ciągłe przyciąganie do tajemniczego świata za Zasłoną, gdzie mieszkają duchy. Kiedy jej rodzice dostają propozycję na zrealizowanie własnego programu telewizyjnego, rodzina wyrusza w trasę po najbardziej nawiedzonych miejscach na świecie. Pierwszy przystanek to Edynburg.

Miasto Duchów to tegoroczna lipcowa premiera autorki "Okrutnej pieśni", "Odcieni magii" czy "Niewidzialnego życie Addie LaRue". Victoria Schwab znana jest ze swojego pięknego stylu i niesamowitej wyobraźni. Jak poradziła sobie w opowieści o duchach?

Po pierwsze choć na okładce obok dziewczyny jest kot, to zwierzę nie gra żadnej większej roli w historii - chociażby tak jak Salem jest pomocnikiem dla Sabriny Spellman. Po drugie "Miasto duchów" jest serią skierowaną do młodszej młodzieży (tzw. middle-grade czyli osoby mające 8 - 12 lat). Po trzecie nie jest to pierwsza opowieść o duchach, która rozpoczyna się od wypadku z pogranicza życia i śmierci, jaki doprowadza do powstania duetu: duch chłopaka i żywa dziewczyna. Jest to jednak wyjątkowe ujęcie takiej historii przez V. Schwab. Tu aparat potrafi uchwycić ducha, a lustro go sparaliżować. Osoby w Miedzyświecie łapią za nić życia (przypominają tym mojry z greckiej mitologii) by duchy odesłać, ale i duchy mogą pochwycić tlące się w ludziach światło by spróbować powrócić do życia.

Kto lata temu zakochał się w cyklu Pośredniczka od Meg Cabot i chciałby przeczytać coś podobnego, ten może spróbować swego szczęścia z "Miastem Duchów". Podanie jak Susannah tak i Cassidy mieszka z duchem chłopaka oraz spotyka na swej drodze inne osoby, które mówią jej, co ze swoim niezwykłym darem (widzenia duchów) mogłaby zrobić. Susannah Simon i Jesse de Silva to jednak tak świetnie skrojona para, że Cassidy i Jacob nie mieli szans tego przebić. Nie tylko dlatego, że ile razy historia miała potencjał by iść w stronę wątku romantycznego, to autorka ją ukrócała, ale też dlatego iż nie była opowiedziana z takim humorem jak "Pośredniczka".

Idąc już tropem porównań trzeba tu wspomnieć o innej sławnej na cały świat serii. Nie wiedziałam, że Victoria Schwab to taka fanka Harry'ego Pottera. Miejscem akcji "Miasta Duchów" jest Edynburg, który był bliski historii powstania powieści J.K.Rowling. Wiemy też, że Cassidy Blake należałaby do Griffindoru, a jej koleżanka po fachu do Ravenclaw. Co najbardziej zaskakuje to zbieżność wejścia do świata duchów w serii o Harry'm i w "Mieście duchów". Otóż Victoria Schwab świat duchów od świata żywych także odgradza za pomocą zasłony - podobny typ przejścia poprzez kotarę (tylko bez możliwości powrotu) jest w piątym tomie cyklu "Harry Potter i Zakon Feniksa".

Seria ta będzie ciekawa z całą pewnością ze względu na nietypowe miejsca akcji. W pierwszym tomie jest to Edynburg. "Tunnel of Bones" (Tunel kości) zabiera nas oczywiście do paryskich katakumb. Tom trzeci to wycieczka do Nowego Orleanu i "Bridge of Souls" (Most dusz). Pozostaje mieć nadzieję, że i kolejne części zostaną wydane w polskim przekładzie, bo umiejętności Cassidy Blake dopiero się kształtują i jeszcze będą miały szansę osiągnąć swój potencjał. Seria dopiero się rozkręca.

Na ten jednak moment "Miasto duchów" to książka zdecydowanie skierowana dla młodszej młodzieży. Nie znajdziemy tu wątku romantycznego, bo fabuła skupia się przede wszystkim na idei przyjaźni.

Na pewno sięgnę po kolejne części ze względu na miejsca akcji, pasję do fotografii Cassidy i piękny styl autorki, lecz nie z uwagi na bohaterów czy przebieg wydarzeń. Może to z uwagi na niższy wiek odbiory, ale ma się wrażenie, że wszystko jest przystopowane. Akcja dosłownie zatrzymuje się dla złych duchów, tak aby bohaterowie mogli nadążyć i wciąż wygrać. W efekcie brak w tym emocji i przez to wszystko jest rozmyte - jak dla ludzi świat za Zasłoną. Nie zmienia to faktu, że szybko i przyjemnie się opowieść czyta. Książka została pięknie wydana, historia ma potencjał i trzymam kciuki by udało się go wykorzystać.

"Miasto duchów" - Victoria Schwab
Wydawnictwo: Zygzaki (Wyd. Poznańskie)
Gatunkowo: opowieść o duchach
Kategoria wiekowa: middle-grade ( 8 - 12 lat )
Fragment do przeczytania - LINK

Zdjęcia książek zawsze na Instagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


sobota, 31 lipca 2021

DOGS - M. A. Bennett

Problematyczni uczniowie opuszczają mury STAGS, a nową elitą szkoły zostają osoby, którym udało się przeżyć tragiczny weekend w Longcross Hall: Greer, Nel i Shafeen. Oblicze prestiżowej lecz obłędnie zapatrzonej w tradycje placówki powoli ulega zmianie.

DOGS to kontynuacja, która podejmuje akcję z perspektywy roku czasu. Ponieważ po STAGS jako jedyną słuszną ścieżkę kariery rozpatruje się już tylko Oxford lub Cambridge, Greer musi się postarać by jako stypendystka zalśnić. Jak rok temu podrzucono jej pod drzwi pokoju zaproszenie do grona elit w Longcross, tak dokładnie w rocznicę tego wydarzenia dziewczyna dostaje kolejną tajemniczą przesyłkę. Jest to dawno zaginiony dramat o tytule 'Wyspa Psów'. Co prawda tylko pierwszy akt, lecz jeśli Greer sztukę wyreżyseruje, to nie tylko dostanie się na Oxford ale i zapisze na kartach historii. Greer, Nel i Shafeen przeżyli już w poprzednim roku piekło. Teraz jako nowa szkolna elita zamierzają z opłaconego koszmarami miejsca w pełni skorzystać by móc zapewnić sobie świetlaną przyszłość. Tylko czy w ten sam sposób nie myślały przez nimi wszystkie przeszłe pokolenia? Czy lata upokorzeń i prześladowań się opłacą, o ile zdołają ukończyć szkołę jako absolwenci STAGS?

M. A. Bennett sama też ukończyła studia historyczne na uniwersytecie Oxfordzkim. Badała dramaty Szekspira jako źródła wiedzy historycznej. Dla kontrastu stworzona przez nią bohaterka Greer nienawidzi wręcz dzieł Szekspira (czytelnika nadal czeka masa filmowych nawiązań). Tutaj na scenę wchodzi postać historyczna - Ben Jonson i jego dramat, którego treści nikt nie zna, bo nie zachowała się ani jeden kopia. W czasach panowania Elżbiety I teatry, które sztukę wystawiły, zaraz zamknięto lub zniszczono, a egzemplarze dramatu (który tak rozgniewał królową) spalono. Autorka przestawia swój pomysł na treść tej zagubionej sztuki. DOGS jest więc podzielone na sceny i akty oraz fragmenty tej reżyserowanej sztuki. Kto kocha teatr (także ten elżbietański), ten odnajdzie w lekturze sporo ciekawostek. 

Sama Greer doczekała się w pierwszym tomie zakończenia praktycznie jak z jej ukochanych filmów: przeżyła, znalazła przyjaciół, a na wakacje pojechała do Indii ze swoim chłopakiem. Umorzone śledztwo nie odgoniło traumatycznych wspomnień, ale skutecznie obniżyło poziom czujności bohaterów. Zjawiają się krewni Henry'ego - rodzeństwo bliźniaków - uczące się zaledwie rok niżej. Choć starej toksycznej elity już nie ma, to być może tradycja krwawych sportów, w trakcie których to ludzie mogą stać się ofiarą, znów się odtwarza. Nieszczęśliwe zdarzenie odwołuje wyjazd na weekend polowań młodszego rocznika. Czy to więc koniec problemów?

Tom drugi jest zdecydowanie większy objętościowoPosiada za to wiele dodatków opatrzonych pięknymi projektami graficznymi (filmik do obejrzenia na BookTok). Na końcu książki znajdą się: historia oraz mapa szkoły STAGS, nazwy domów wraz z herbami czy przepisy dotyczące szkolnego stroju. Super gdyby były one już przy pierwszym tomie, choć jego akcja w większości działa się w Longcross a nie na terenach STAGS.

DOGS to książka, której lekturą można się cieszyć tylko przy znajomości wcześniejszego tomu. Jednocześnie ten, kto poznał już STAGS, będzie ciekawy dalszy losów trójki bohaterów w DOGS. W tym tomie nie wybieramy się na kolejne "Polowanie Strzelanie Wędkowanie", ale to nie znaczy, że bohaterowie nie zawitają znów do Longcross. Autorka więcej czasu poświęca na opis STAGS i jego historii. Kontynuacja nie jest ani lepsza ani gorsza. Jest po prostu zupełnie inna niż tom pierwszy. Seria oparta na tajemnicach i dochodzeniu do ukrytych prawd, która spodobać się może fanom Pretty Little Liars, The Lying Game czy Tiny Pretty Things. 

"DOGS" - M. A. Bennett
Wydawnictwo: Media Rodzina
Gatunkowo: thriller młodzieżowy
Seria: STAGS to tom I z III
Stron: 456
Jeśli nie znasz jeszcze STAGS, tu znajduje się recenzja tomu pierwszego.

Zapraszam na Bookstagram i BookTok 

piątek, 30 lipca 2021

STAGS - M. A. Bennett

W dzisiejszych czasach popularność mogą zapewnić social media albo udana inwestycja i duże zyski. Kiedyś status wyznaczały wielowiekowa tradycja wraz z odpowiednim pochodzeniem. Są nadal ludzie, którzy tęsknią za tym światem i zrobią wszystko aby go utrzymać przy życiu. Spotkasz ich w STAGS

Pierwszy tom serii pokazuje losy Greer. Dziewczyna dostała się do elitarnej szkoły dzięki stypendium. Przez cały pierwszy semestr nie udało jej się z nikim zaprzyjaźnić. Stać kilka razy obiektem niemiłych uwag już tak. Bez dłuższej chwili zastanowienia przyjmuje więc zaproszenie od chłopaka z wyższych sfer - elity wśród elity. Wraz z jego znajomymi ma spędzić weekend w rodzinnej rezydencji Henry'ego. W program wchodzą trzy atrakcje: polowanie, strzelanie i wędkowanie. Są tam inni dorośli, ale to tylko służba wykonująca polecenia nastolatków. Im dłużej trwa wyjazd, tym częściej trzeba zdawać sobie pytanie: Kto tak naprawdę na kogo poluje?

Tytuł tomu pierwszego jak i całości serii to STAGS. To skrót jakim określa się prestiżową Szkołę imienia św. Aidana Wielkiego. To stamtąd wyrusza dziewiątka uczniów by spędzić wspólnie czas w Longcross Hall i rywalizować w sportach tradycyjnych łowieckich. Pierwszy tom opisuje więc w większości wydarzenia na terenie posiadłości oraz ich tragiczny finał. Czytelnik wie, kto zginie już na początku, choć wydarzenie to przypada dopiero na ostatnie rozdziały książki. Poprzez narrację głównej bohaterki autorka chce by czytelnik rozsądził, po czyjej stronie leży tak naprawdę wina. Tylko czy ktokolwiek okaże się niewinny?

Wstęp i zakończenie rozgrywają się na terenie szkoły STAGS. Pozostałe trzy części to odpowiednio: Polowanie, Strzelanie i Wędkowanie. O tych sportach, ich tradycjach i przebiegu można sporo ciekawostek dowiedzieć się z lektury. M. A. Bennett często przebywała pod opieką babci w domu dla służby. Sama zaś babcia autorki pracowała na terenie posiadłości w Anglii, skąd dla wnuczki przynosiła z pracy wiele interesujących opowieści o życiu dzieci z wyższych sfer.

To napisana bardzo ładnym stylem opowieści, gdzie pełno jest trafnych opisów architektury czy terenów łowieckich w Krainie Jezior (Lake District). Forma przeważająca w historii to jednak zdecydowanie opis. O wiele mniej jest tu dialogów, co nie oznacza wcale, że nie ma akcji. Do takiego stylu (wiele następujących po sobie długich akapitów) trzeba się przyzwyczaić. Podobnie jak do stałych nawiązań do filmów. Ojciec bohaterki zawodowo kręci filmy przyrodnicze, a od najmłodszych lat wychowywał córkę sam, prezentując jej dzieła kinematografii. Młodszych czytelnik sporej części z tych filmów nie kojrzy. Często podane jest, na jakiej zasadzie zastosowano takie porównanie i dlaczego. Często jest to nawiązanie tak krótkie, że trzeba albo ten film sprawdzić albo zgadywać.

STAGS miało swoją polską premierę w lutym 2019 roku. Kontynuacja serii (DOGS) ukazała się u nas w lipcu 2021. Jest już też napisany finał serii (FOXES) i czeka jedynie na polski przekład. Choć seria to gatunkowo thriller, to zdecydowanie taki młodzieżowy. Jeśli dzieją się tu rzeczy niepokojące, to ich opisy nie są zbytnio drastyczne. Dużo scen, w tym kluczowy finał, oparto na istniejących już filmowych wzorcach. Odbiera to trochę blasku fabule, ale nie obniża wartości historii. 

Jeśli ktoś przez całe tygodnie traktował Cię jako powietrze, a nagle zaprasza do siebie na weekend, to czy na pewno powinno się przyjmować takie zaproszenie? Opowieść o świecie wyższych sfer, gdzie tradycja i status liczą się nawet ponad ludzkie życie. STAGS od dłuższego czasu mnie intrygowało i cieszę się, że poznałam co kryje się za tym tytułem.

"STAGS" - M. A. Bennett 
Wydawnictwo: Media Rodzina
Gatunkowo: thriller młodzieżowy
Seria: STAGS to tom I z III
Stron: 366
W kolejności: NR 61/2021/07/26 (676) 

Pytanie: Jaki książkowy / filmowy thriller pamiętacie do dziś ze względu na przebieg akcji?

Zapraszam na Bookstagram i BookTok 

czwartek, 10 czerwca 2021

Tkając świt - Elizabeth Lim

Maia Tamarin pracuje w rodzinnym warsztacie krawieckim w jednym z portów A'landi. Kiedyś jej marzeniem było zostać najlepszym krawcem w całym kraju, teraz celem jest jedynie przetrwanie. Dziewczyna straciła w dzieciństwie matkę, w wojnie dwóch starszych braci oraz radość, która otaczała ich rodzinny dom. Gdy ogłoszony zostaje konkurs na nadwornego krawca, przychodzi powołanie dla mistrza z jej miasta: jej ojca w depresji lub poranionego na wojnie, ocalałego jedynego brata. Maia postanawia wziąć los w swoje własne ręce i zawalczyć o tytuł. Jest pewna swoich umiejętności, a dar to jedyne co jej w życiu pozostało. Nie wie jeszcze, że postawione zostanie przed nią zadanie, w którym skazana wydaje się być od początku na porażkę. Jak można byłoby upleść suknię z promieni słońca, łez księżyca czy krwi gwiazd? To świat mitów oraz ich bogów, o których interwencji w ludzki w los od dawna nikt już nie słyszał.

Serię Elizabeth Lim reklamuje się jako połączenie "Projektu Runaway" z "Mulan". Prawda jest jednak taka, że niemożliwe zadania wykonywane na czas to nie tylko reality show. Wcześniej mamy przecież baśnie i to tam bohaterowie musieli prześcignąć przeznaczenie aby wywiązać się z trzech magicznych zadań. Maia Tamarin obcina włosy i podszywa się pod swojego brata, zajmując tym w hierarchii cesarstwa miejsce przynależne tylko dla mężczyzn, ale i wskakuje na czarodziejski dywan oraz poznaje losy klątwy, która zazwyczaj dotyczy dżinów. Czy połączenie "Mulan" z "Alladynem" wydaje się niezwykłe? Ależ skąd! Oryginał baśni o "Aladynie i magicznej lampie" rozgrywa się w jednym z miast Chin, wcale nie w mroku arabskiej nocy. Opowieści tak stare jak baśnie podróżują jednak przez czas i miejsce, więc to żaden problem dla kolejnych ich wersji. Miło jest jednak wrócić do początków, a "Tkając świt" o tym przypomina.

Seria "Krew gwiazd" to dwa tomy: "Tkając świt" i "Snując zmierzch". Tom pierwszy, choć podzielony jest wewnątrz na trzy części, to tak naprawdę posiada je dwie. Pierwsza z nich to rozstrzygnięcie konkursu o stanowisko cesarskiego krawca, druga to wyprawa poprzez pustynie, góry i przeklęte wyspy by spróbować dokonać niemożliwego. Czy istnieją takie miejsca, gdzie pochwycić można promienie słońca czy księżyca? Albo gdzie tworzy się między nimi most, a gdy już runie, można dotknąć łez gwiazd? Maia odziedziczyła niezwykłe magiczne nożyczki, które zamiast tylko ciąć także szyją. Do tego jest i nadworny czarodziej (Edan), który postanawia młodej mistrzyni w jej misji pomóc. Wątek romantyczny choć słodki, wydaje się jednak zbyt ponaglany. Zaskakujące jest też jak trudno dostać jest się do niektórych lokalizacji, a jak łatwo i prędko można z nich potem wyjść. Mimo tego "Tkając świt" to udana pierwsza część serii, która każe czekać na tom drugi i zarazem finał historii w jednym

Opowieść polecana dla fanów baśni w nowej odsłonie, gdzie pierwsze skrzypce gra magia, a świat okazuje się być zamieszkiwany także przez bogów, czarodziei, duchy czy demony. I koniecznie uważajcie: te przepiękne projekty graficzne okładek to tak naprawdę niezłe spoilery, jeśli tylko przypatrzeć się dokładniej! Lecz aby odkryć ich sekret, trzeba zacząć czytać.

"Tkając świt" - Elizabeth Lim
Seriach w dwóch tomach
Wydawnictwo: We Need YA
Stron: 432
Fragment do przeczytania na stronie Empik.com (plus piękna mapa krainy)

PYTANIE: KTÓRE OKŁADKI KSIĄŻKOWE SKRADŁY WAM SERCE?

niedziela, 6 czerwca 2021

Przebudzenie powietrza - Elise Kova

Uczennica z biblioteki, dwóch książąt, tajemnicza Wieża oraz budząca się pradawna magia Kroczących z Wiatrem - wszystko to powinno stanowić idealny przepis na bestseller, a przynajmniej opowieść pełną akcji. Czy tak się stało z "Przebudzeniem powietrza"?

Początek książki jak i jej finał jest dla czytelnika mocno angażujący. Wydarzenia toczą się szybko, następują nieprzewidywalne zwroty akcji. I to właśnie dzięki temu tom pierwszy zapowiada obiecujący początek serii. Co każe jednak w to wątpić to jej bohaterowie. Choć dano tutaj niesamowite lokalizacje, historię słonecznego Cesarstwa Solaris i intrygujący system magii, postacie nie budzą takiego przywiązania czytelnika, jak powinny. Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, jest to jednak nadal wyłącznie perspektywa jednej osoby - Vhalli. Nasza główna bohaterka nie wie, czego tak naprawdę chce od życia, dlatego też niespodziewane magiczne dziedzictwo oraz nagła uwaga obu następców tronu zupełnie jej nie pomaga. 

W skrócie: Vhalla, pracując jako uczennica w pałacowej bibliotece, miała okazję raz spotkać księcia i od tego dnia przepadła. Kiedy następca tronu przybywa ranny z frontu za sprawą nieznanej trucizny, dziewczyna szuka ratunku w księgach aż nie padnie nieprzytomna. Jakież jest jej zaskoczenie, kiedy okazuje się, że uratowała księcia... lecz nie swego ulubionego, ale jego brata o złej sławie. Całe to zajście zwraca uwagę wielu ludzi na niepozorną uczennicę z cesarskiej biblioteki.

Magia w serii Elise Kova w jeszcze większym skrócie? To moc powiązana z żywiołami: wody, ognia oraz ziemi. Za to od ponad stu pięćdziesięciu lat nie widziano Kroczących z Wiatrem. Pierwszą taką osobą jest Vhalla, której magia kojarzy się z najgorszym złem, jakie zabija ale trzeba je znosić by wygrywać wojny i zapewnić pokój. Dziewczyna nie chce nawet słyszeć o swoim udziale w tym procederze, do czego postara się ją przekonać ocalony przez nią książę.

Vhalla to nasze jedne okno na świat tej historii. Jako uczennica z biblioteki powinna na tyle cenić sobie zgromadzoną tam przez wieki wiedzę, aby o tym czy magia jest w istocie dobra czy zła próbować dowiedzieć się sama, prawda? Ależ skąd. Vhalla ani raczy szukać. Równie szybko i nierozważnie skora jest podjąć też decyzję o wymazaniu swojego wyjątkowego daru. Młoda uczennica jest też osobą, która bardzo szybko wydaje wyroki, spektakularnie prędko zmienia zdanie i ogólnie bardziej od tej całej magii i dziedzictwa interesuje ją jak przekonać przyjaciela z dzieciństwa, że jednak nie są niczym więcej jak tylko przyjaciółmi czy też więcej czasu spędzać sam na sam z księciem. Kiedy już zaakceptuje swój dar (książę też ma magiczne zdolności), nie może pojąć, że jej przyjaciele z miejsca jej nie wspierają, tylko reagują strachem tak samo jak ona na początku. Wszystko to powoduje, że powieść ciężko się czyta. Jedynie kiedy Vhalla znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu życia i nie ma czasu na te rozmyślania, akcja należycie przyśpiesza i ukazuje potencjał drzemiący w tej historii.

"Przebudzenie powietrza" to seria licząca sobie pięć tomów (wszystkie w oryginale już wydane). W tym roku swoją premierę miała też pierwsza część nowej serii ("A Trial of Sorcerers") osadzonej w tym samym uniwersum. Widać, że świat jaki tworzy Elise Kova, to wizja z potencjałem. Niestety w tomie pierwszym praktycznie niewykorzystanym przez stałe zmiany nastroju Vhalli, którą ten tajemniczy system magii w jednej chwili fascynuje, w następnej kompletnie umyka jakoś jej uwadze. Ten stracony czas powoduje, że decyzję za bohaterkę podejmują inni, decydując o jej przeznaczeniu. Ale cóż zrobić? Taka wizja autora, że tom pierwszy przeznacza na tak długie wprowadzenie. Dlatego właśnie tylko po lekturze pierwszej części tak trudno ocenić, jaką serią jest "Przebudzenie powietrza". Myślę, że przeczytam tom drugi, nie będę go jednak wyczekiwać z utęsknieniem, kiedy są w innych książkach tacy bohaterowie, którzy od początku wychodzą na przeciw przygodzie a my wraz z nimi.

"Przebudzenie powietrza" - Elise Kova
Wydawnictwo: Galeria Książki
Seria: tom 1 z 5
Stron: 330 (ale mniejsza czcionka)
Fragment do przeczytania na Empik.com

PYTANIE: Do której książki, gdzie to magia grała pierwsze skrzypce, byście chętnie powrócili? 
A może był to film lub serial?

Zapraszam także na Bookstagram oraz BookTok

środa, 21 kwietnia 2021

Gołąb i wąż - Shelby Mahurin

Magia, choć potężna i mogąca czynić dobro, zostaje wykorzystana tylko w złej wierze. Czarownice w walce o ziemie swoich przodków nie cofną się przed niczym. Zakon, wysłany do obrony ludności cywilnej przez rodzinę królewską, także. W środku tej waśni znajduje się dwoje młodych ludzi, którzy nie powinni się nigdy spotkać, a razem spróbują odmienić los swojej ojczyzny.

Historia zbudowana na motywie polowania na czarownice, w których to łowca zakochuje się w czarownicy, to nie nowość. Stawia to bohaterów w relacji enemies to lovers (od wrogów do ukochanych). Tutaj dodatkowo występuje element zawarcia związku małżeńskiego pod przymusem. Młodej czarownicy powinno być więc niezwykle trudno utrzymać sekret, jeśli poślubi łowcę i zamieszka w murach jego zakonu, prawda? Nie w tej historii. Lou sporo już przeszła i chce ochronić swoje życie, ale jednocześnie swoim zachowaniem stale prowokuje i zupełnie niepotrzebnie zwraca na siebie uwagę. Gdy cały zakon rycerzy wytrzymuje podśpiewywanie przez nią sprośnych piosenek na porannym nabożeństwie w kościele, to jest to chyba czysta magia.

Sam zaś system magiczny występuje w powieści i to właśnie on zasługuje na uwagę. Świat został podzielony między czarownice i ludzi. Osoby, obdarzone magią i mogące się do niej podłączyć, walczą o odzyskanie odebranej im ziemi. Zsyłają okropne i śmiertelne klątwy także na niewinnych. Gdy grupa czarownic przechodzi przez miasto, wszyscy mieszkańcy uciekają w krzyku, a postradać zmysły można tylko od jednego złego spojrzenia wiedźmy. Nie kimś takim chciała stać się Lou i nie takiemu dziełu zniszczenia pragnęła poświęcić swoje życie. Ten wątek czarnej magii, kiedy możliwe jest nawet obalenie całej dynastii, jeśli zapłaci się za to tylko odpowiednio wysoką cenę, jest niesamowicie hipnotyzujący. To dla niego chce się dalej czytać. Zupełnie nie dotyczy to już wątku romantycznego, czyli relacji Lou i Reid'a. Wielu czytelników chwali ich duet, dla mnie nie ma tu iskry. Mimo iż czytelnik ma do wglądu obie perspektywy narracji: łowcy i czarownicy.

"Gołąb i wąż" miał szeroko zakrojoną promocję zarówno zagranicą jak i na polskim rynku wydawniczym. Na Bookstagramie można znaleźć prace artystów, gdzie przepiękne ilustracje z tomu pierwszego (a szczególnie już drugiego) zachęcają do lektury. Co więcej seria polecana była także dla fanów twórczości Sarah J. Maas (Szklany Tron czy Dwory). Być może będzie miała podobny przebieg fabularny, w którym tom pierwszy stanowi jedynie bardzo szeroki i rozbudowany wstęp do historii, która rozkręca się na dobre dopiero w kolejnych częściach.

"Gołąb i wąż" jako pierwszy tom trylogii sprawuje się dobrze, ale nie jest to jeszcze powieść, dla której zarwałoby się noc. Część bohaterów pojawia się praktycznie znikąd i nagle posiada niezbędne znajomości by rozwiązać naglący problem. Dopiero ścisły finał (kiedy ujawniono kto i jak jest z kim powiązany) sprawia, że cała historia staje się ciekawsza, a niewyjaśnione motywy nabierają sensu. Trzeba jednak jakoś do tego rozdziału dotrwać, tymczasem zdarza się chwilami czytać książkę na siłę i często ją odkładać. Pozostaje teraz tylko sprawdzić czy dla intrygującego systemu magicznego warto było zaryzykować lekturę zarówno tomu pierwszego jak i jego kontynuacji.



"Gołąb i wąż" - Shelby Mahurin
TRYLOGIA: TOM 1
Wydawnictwo: We Need YA
FRAGMENT DO PRZECZYTANIA - KLIK!

WAŻNE: Należy pamiętać, że na odbiór lektury wpływa wiele czynników: ile przeczytało się już książek, jakie to były lektury (podobne wątki) czy zwyczajnie typ osobowości czytelnika. Dla jednej osoby książka będzie cudowna, dla innej zupełnie przeciętna. Z tego powodu ważne jest, aby było wiele recenzji, które pomogą dokonać wyboru.

PYTANIE: Czytaliście jakieś książki o czarownicach i ich łowcach? Które polecacie?

Zapraszam na także Bookstagram i BookTok 


niedziela, 21 marca 2021

Zauroczona, zwariowana, zakochana - Laura Steven

Świat szkoły średniej zdaje się mieć z góry ustalony porządek. Jedni są popularni od pierwszego aż do ostatniego dnia liceum, inni stanowią jedynie chwilową rozrywkę. W tej rzeczywistości dość dobrze funkcjonuje Caro Kerber-Murphy. Choć dziewczyna chodzi na zajęcia z zaawansowanej fizyki i ma materiał na tyle opanowany do przodu, że może czytać na lekcji już tylko artykuły naukowe, a zaraz potem biec na kółko szachowe, to wciąż przyjaźni się z popularnymi dziewczynami. Jedna z nich właśnie rozpoczyna swoją karierę wokalną, druga śmiało mogłaby cały dzień spędzać w gronie cheerleaderek. Czy przyjaźń tak skrajnie różnych charakterów przetrzyma nie tylko próbę czasu ale i eksperymentu?

Jak wiele dziewczyn także i Caro cierpi z powodu nieodwzajemnionego uczucia. Sprawa dotyczy chłopaka imieniem Haruki. Bohaterka przekonana jest, że światło zagina się w jakiś magiczny sposób, gdyż mimo uczestnictwa w tych samych zajęciach z fizyki praktycznie nie zamienili ze sobą nawet słowa. Niemożliwość zmiany tej sytuacji powoduje, że Caro decyduje się na udział w eksperymencie. Kilka tabletek (zawierających feromony) ma zwiększyć jej atrakcyjność fizyczną w oczach innych, a w konsekwencji także doprowadzić do tego, że ktoś się w niej zakocha. Nie myśląc dużo o skutkach ubocznych dziewczyna łyka tabletki i następnego już dnia burzy ustalony porządek licealnego świata.

"Zauroczona, zwariowana, zakochana" miała swoją premierę na cztery dni przed Walentynkami. Była więc reklamowana jako idealna propozycja na ten czas. I może właśnie dlatego pojawiło się w mojej głowie kompletnie inne wyobrażenie o jej fabule. 

Z jednej strony jest tutaj masa przeróżnych ciekawostek naukowych i przedstawionych teorii. Czy to prawda, że tylko osoby o tym samym poziomie atrakcyjności będą się łączyć w pary? Jak mocno chemia naszego mózgu wpływa na emocje i czy manipulacja tymi wartościami jest w stanie doprowadzić do wytworzenia się romantycznego uczucia? Co jeszcze sobie cenię w tej książce to odwołania do fascynującego świata astrofizyki. Zjawiska są objaśnione prostym językiem, ale jednocześnie w sposób, który działa na wyobraźnię i każe dodatkowo zainteresować się światem odległych gwiazd.

Z drugiej jednak strony tak wiele scen było tutaj (nawet skrajnie) przerysowanych aby pokazać pełne spektrum działania tajemniczego specyfiku w tabletkach. W zamierzeniu śmiesznych i mających stanowić źródło humoru, często jednak groteskowych. Takich, których nawet po lekturze wyrzucić z pamięci już za bardzo nie można. Jeśli ktoś zaś wciąż liczy na typowy przebieg wątku romantycznego, to też nie ta opowieść. Laury Steven podkreśla mocno wątek przemiany na ścieżce do akceptacji samego siebie. Czy to przyjaźń a może już miłość? Pierwsze skrzypce grają tu wątki LGBT.

"Zauroczona, zwariowana, zakochana" to opowieść w jednym tomie, którą z łatwością można by było sobie wyobrazić jako ekranizację. Bohaterowie szukają nie tylko swojej przyszłości (komu powierzyć serce), lecz i odkrywają swoją przeszłość (Caro została adaptowana i wychowana przez homoseksualne małżeństwo, nie wie jednak nic o swojej biologicznej matce). Pasja do nauk ścisłych posłuży tu pomocą by odpowiedzieć na jedno z najważniejszych pytań: czy wystarczy dostatecznie mocno wsłuchać się w siebie aby wiedzieć, co jest dla nas właściwą ścieżką w życiu?

"Zauroczona, zwariowana, zakochana" - Laura Steven
Wydawnictwo: Media Rodzina
Typ: opowieść w jednym tomie
Wiek bohaterów: liceum
Ilość stron: 344
Projekt graficzny: okładka polskiego wydania zdecydowanie przebija oryginał. 

PYTANIE: Jaką książkę czytaliście w tym roku około Walentynek? 

Relacje z czytanych książek na bieżąco na Bookstagramie !

poniedziałek, 15 marca 2021

Shine - Jessica Jung

Korea Południowa kusi tak samo światem ukazywanym w przejmujących dramach co w zachwycających teledyskach k-pop. Zwabiona tym obrazem zaledwie jedenastoletnia Rachel Kim postanawia poświęcić swoją każdą wolną chwilę by stać się częścią tego blasku. Sześć lat później, gdy wciąż jeszcze nie zadebiutowała, zaczyna kwestionować trening stażystek i zasady panujące w wytwórni. Czy kariera i sława warte są spisania miłości, rodziny i przyjaźni na straty?

Jeśli ogląda się dramy koreańskie, w których gdzieś tam w tle zawsze pobrzmiewa k-pop, to naturalnym jest, że będzie się chciało przeczytać coś napisanego przez współczesnych koreańskich autorów. I tak natrafiamy na "Lśnić".

Jessica Jung to mój rocznik (1989), ponadto w książce bohaterowie oglądają dużo historii, która ja także znam i sobie cenię. Są tam: Pamiętniki WampirówSpirited AwayRuchomy Zamek Hauru czy dramy koreańskie takie jak My Only Love Song Her Private Life. Każdą z tych produkcji z chęcią obejrzałabym jeszcze raz. A jednak losy bohaterów książki "Lśnić" nie tylko mnie nie porwały, lecz nawet nie przejęły. Co poszło nie tak?

Przygody Rachel Kim przestawione zostały tak jak serial komediowy produkcji Disney Channel*.  Akcja jest mocno naciągana. Przykładowo: jak nastolatka (ze swoją jeszcze młodszą siostrą) opuszcza na jedno popołudnie kraj (Korea Południowa) aby polecieć prywatnym samolotem do kawiarni w Japonii? To wycieczka niespodzianka, dziewczyny nie mają paszportów i tak po prostu (bez wiedzy opiekunów) wskakują na pokład, bo oferuje im to zaprzyjaźniony idol? W dodatku nie są zauważeni przez nikogo z jego wiernego międzynarodowego fanklubu? Wszystkie te nadspodziewanie korzystane zbiegi okoliczności zostają wytłumaczone dopiero na ostatnich stronach powieści. Nadają opowieści innego znaczenia, ale założyć przecież trzeba, że czytelnik może nie wytrwać aż do tego momentu.

Jak w takim razie ja wytrwałam? Jessica Jung była przez lata w składzie niesamowicie popularnej grupy Girls' Generation. Z tego też powodu, że chciałam poznać ją jako pisarkę a nie piosenkarkę, nie szukałam wcześniej informacji na temat jej odejścia z zespołu. Gdy fabuła "Lśnić" stała się zbyt absurdalna, sięgnęłam jednak po fakty z przeszłości autorki. I wtedy dopiero zrobiło się ciekawie. Z tej perspektywy "Lśnić" staje się dość ostrą krytyką całego przemysłu k-pop: tego, co robi z młodymi ludźmi, na ile prawdziwe są przyjaźnie w zespole, na ile wyreżyserowane są skandale oraz jaka panuje tam nierówność w traktowaniu wokalistek i wokalistów.

Historia zawarta w "Lśnić" mogłaby się całkiem dobrze przyjąć, gdyby była to drama. Tak zresztą została napisana ta książka. Gatunek taki jak dramy (koreańskie, japońskie czy chińskie) rządzą się  jednak swoimi prawami. Jest tam humor sytuacyjny, który wynika z tego, jak scenę nakręcono oraz poddano edycji (kilka perspektyw, efekty dźwiękowe, odpowiednia muzyka czy ujęcia typu slow motion) co trudne jest do oddania w identycznym stopniu w powieści.

Nim przeczytałam "Lśnić" miałam już za sobą lekturę powieści "K-pop tajne przez poufne". Fabuła tych dwóch książek jest niesamowicie podobna.  Główne bohaterki to wychowane w Stanach Zjednoczonych nastolatki, które przenoszą się wraz z rodziną do Seulu aby rozpocząć tam swoją karierę. Każdej z nich uda się zdobyć zainteresowanie głównego wokalisty zespołu, a nawet mieć szansę jeszcze przez swoim debiutem wystąpić w teledysku. Ciekawiło mnie jak do tematu wymagającego treningu stażystek odniesienie się Jessica Jung, gdyż Stephan Lee swoją książkę oparł na badaniach, wywiadach i rozmowach, zaś autorka "Lśnić" przeżyła to na własnej skórze. Przy książce Stephan Lee bawiłam się trochę lepiej, ale może to wynikać również z faktu, że czytałam ją pierwszą.

Zarówno "Lśnić" jak "K-pop tajne przez poufne" to ciekawe książki, które uświadamiają, że to, co tak kusi w świetle reflektorów ma swoją cenę, którą zapłacić musi każdy. Rozwiewają one iluzję sławy, ale i podkreślają miłość bohaterów przede wszystkim do muzyki. Opowiadają o talencie i drodze, jaką trzeba przejść, aby pasję tą w życiu ochronić. To w tym ich aspekcie jest siła i przesłanie, nawet jeśli fabularnie na sporo rzeczy trzeba by było przymknąć oko.

"Lśnić" - Jessica Jung
W oryginale: Shine (2020)
Wydawnictwo: Zyska i S-ka
Stron: 358
Wiek bohaterów: liceum (17 lat)
Seria: tak, będzie kolejny tom

*Bardzo lubię filmowe produkcje Disneya, trudnej jest jednak wytrwać dłużej przy serialach mających wiele sezonów, których fabuła (choć ciekawa) dałaby się zmieścić w paru filmach.

Czytaliście jakąś powieść napisaną przez kogoś, kto wcześniej śpiewał lub grał w filmach?

sobota, 13 lutego 2021

Zawsze i na zawsze - Jenny Han

Uczniowie najwyższych klas wymieniają się albumami do pamiątkowych wpisów. Szkoła średnia, której czas tak trudno było przetrwać, lada moment zamieni się we wspomnienie. To moment refleksji dla przyszłych absolwentów. Pojawia się wiele kwestii, w tym ta jedna i najważniejsza. Czy licealna miłość może przetrwać próbę czasu? Nad tym pytaniem zastanawiają się Lara Jean i jej chłopak Peter Kavinsky. Nim znajdą odpowiedź, czekają na nich jeszcze: 
- wyniki rekrutacji na studia, 
- wycieczka do Nowego Jorku,
- wesele do zorganizowania,
- oraz bal maturalny. 
Tak rozpoczyna się finał trylogii, którą zapoczątkował cykl listów miłosnych. Takich, które w zamierzeniu przenigdy nie miały zostać wysłane.

Trylogia o nastoletniej miłości od Jenny Han układa się na kształt listu:
1."Do wszystkich chłopców, których kochałam" - adresat, czyli tom pierwszy i początek historii.
2."P.S. Wciąż cię kocham" - post scriptum, czyli sequel oraz to, co jeszcze warto dodać.
3."Zawsze i na zawsze"- finał serii i nakreślenie przyszłości bohaterów.

Sporo osób uzna, że młodzieńczej miłości nie można w wieku licealnym brać tak na serio. Kwestia utrzymywania związku na odległość również wzbudzi wątpliwości. To Margot, starsza siostra Lary Jean, podążyła za zasadą wpojoną jeszcze przez matkę i zerwała ze swoim chłopakiem aby iść na studia jako czysta karta. Bohaterka także ceni sobie rady rodziny, ale i miłość do Petera. Zbyt wczesne wiązanie się na zawsze to dobry czy niewłaściwy wybór? Jeśli wiadomo, że to ta jedyna miłość, to na co czekać? Tylko skąd można to wiedzieć, kiedy jeszcze tyle ważnych życiowych chwili czeka w przyszłości? Bohaterowie są dopiero na początku swojej wspólnej drogi, a już pojawiają się komplikacje.

Opowieść o Larze Jean jest lekka, miła i przyjemna. Najbardziej spektakularny w wydarzenia jest oczywiście tom pierwszy. Część druga obfituje w masę przepięknych cytatów, za to finał - choć ma parę zwrotów akcji - jest dość spokojny i taka sama jest jego filmowa adaptacja od Netflix'a. 

Uwzględniono tam wszystko, także ślub ojca dziewczynek. Przeniesiono nawet wyjazd rodziny Song do Korei Południowej (skąd pochodziła matka trzech sióstr) na wakacje przed (a nie po) zakończeniem liceum. Pominięto tydzień w Domku na Plaży, co akurat nie wydaje się aż taką stratą. Za to jako fanka dram koreańskich liczyłam, że ujęcia z Seulu (skoro już się załapały do produkcji) będę bardziej znaczące, niestety to jedynie ładny ozdobnik, ale nic poza tym.

Historia uczucia Lary Jean i Petera to warta uwagi opowieść. Zaczynająca się od kontraktu, poprzez prawdziwą deklarację uczuć często przypomina relacje i stopień zrozumienia, jaki dzielą miedzy sobą przyjaciele a nie para zakochanych, co czyni ją wyjątkową. Sceny romantyczne nigdzie się w tym nie gubiły. Warto obejrzeć, a jeszcze bardziej warto przeczytać. Może nie będę wracać do tych książek już w całości, ale z całą pewnością do pozaznaczanych w nich cytatów - bo jest ich tam masa.

"Zawsze i na zawsze" - Jenny Han
Wydawnictwo: Kobiece Young
Trylogia: TOM III
Stron: 376
Ekranizacja: Tak! Wszystkie trzy tomy można obejrzeć jako filmy.

P.S.: Rok czekały wrażenia z tej lektury na opublikowanie, aż doczekały się połączenia z wrażeniami z filmowej adaptacji.

Widzieliście już w tym roku jakiś film w tematyce Dnia Zakochanych? 
A może czytaliście już taką książkę?

środa, 3 lutego 2021

Tiny Pretty Things - S.Charaipotra & D.Clayton

W balecie tańczy cały zespół. Jak w orkiestrze gdzie wiele instrumentów współtworzy symfonię dźwięków. Baletowy spektakl to jednak zupełnie coś innego. Tancerze i tancerki zapewniają tło, ale primabalerina jest tylko jedna. Każda dziewczyna marzy o tej roli. Solówce w świetle reflektorów. I każda zrobi wszystko, aby ją zatańczyć.

O Tiny Pretty Things zrobiło się głośniej za sprawą adaptacji Netflix'a. Choć to powieść z 2015, w polskim przekładzie ukazała się po raz pierwszy dopiero wraz z okładką serialową. Na amerykańskim rynku w czasie premiery oryginału wciąż w emisji znajdował się serial Pretty Little Liars (na podstawie książek Sary Shepard). Tytuły obu opowieści nie są tylko pozornie podobne. Czarny łabędź i historia dziewczyn szantażowanych przez tajemniczą osobę, która zna wszystkie ich sekrety - takim połączeniem klimatycznym zachęcano do lektury Tiny Pretty Things. Czy się udało?

Podobnie jak w powieściach Sary Shepard mamy różne narratorki. Tutaj są to trzy baletnice: Gigi, Bette i June. Ta nowa w szkole baletowej to Gigi. Czarnoskóra dziewczyna obsadzona w głównej roli? I to w standardach konserwatywnego rosyjskiego baletu? A jednak! Najjaśniej lśni pasja i talent. Kto by się spodziewał? Na pewno nie Bette, która w nowojorskim konserwatorium tańczy od małego. Ma idealnego chłopaka i to zawsze z nim odhaczali główne role w spektaklach. Za nic nie może przełknąć też tego June. Baletnica koreańskiego pochodzenia ma postawione przez matkę ultimatum: albo zatańczy w głównej roli albo koniec z baletem i czas rozmyślać o poważnej przyszłej karierze akademickiej. Wraz z ogłoszeniem obsady "Dziadka do Orzechów" Giselle staje się obiektem coraz śmielszych gróźb. Nie ma znaczenia jej dobra osobowość ani tym bardziej wrodzona wada serca, która każdy kolejny krok na scenie może uczynić tym ostatnim. Tak jak to się stało dla Cassie, poprzedniej gwiazdy szkoły baletowej, którą ktoś przypadkiem upuścił w tańcu.

Każda z nastolatek ma ma fragment historii, żadna nie ma całej. Nawet osoba prowadzą narrację może być głównym podejrzanym. Nic nie jest pewne. Autorki Tiny Pretty Things przedstawiają różne fakty i okoliczności wydarzeń, ale każą decydować czytelnikowi, kto jest winny. Trudno dojść do tego, kto zostawia makabryczne prezenty z ukrytym przesłaniem. Na ściany w pokoju wspomnień każdy może przykleić nowy inspirujący cytat lub słowa groźby. Są tam kompromitujące zdjęcia lub wykradzione skrawki dokumentacji medycznej. Podziw i zawiść. Przyjaźń i nienawiść. Miłość w tańcu i tylko na scenie czy także w życiu? 

Książka to opowieść o poszukiwaniach siebie w niełatwej rzeczywistości, gdzie jest tylko jedna szansa na sukces, a stawka wysoka. Trzeba więc postawić wszystko na jedną kartę albo pożegnać się z pasją życia. Granica między dobrem i złem się zaciera, gdy traci się samego siebie. Jak ma się ta historia do jej serialowej adaptacji?

Serial nosi ten sam tytuł. W dziesięciu godzinnych odcinkach stara się pokazać piękno baletu, dylematy postaci, sedno historii ale i przemycić masę innych zbędnych tutaj wątków. Zupełnie inaczej wygląda ta opowieść, gdy Gigi zabierze się wadę serca, a da matkę która siedzi w więzieniu. Kiedy June zabrany zostaje wątek rywalizacji według standardów koreańskiej społeczności, a ofiarowany wątek pracy w klubie jako kelnerki po godzinach. Nie wspominając o Bette, która za nic nie porzuciłaby swojego chłopaka (miłości od czasów dzieciństwa, a także unii zamożnych rodzin) nie tylko na rzecz Gigi, ale i przypadkowo spotkanego konserwatora i muzyka amatora. Wrzucono też cały aspekt zarządu szkoły: życia prywatnego nauczycieli baletu, fizjoterapeutów i udziałowców. Można więc uwierzyć, że rzeczy opisane w książce mogłyby się zdarzyć w szkole baletowej, serial proponuje za to nagromadzenie nierealnych scenariuszy.  I to wszystko nie miałoby aż takiego znaczenia, prawda? Bo w obu wersjach tej samej historii chodzi przecież o taniec. Niestety serial zamiast baletu (Dziadka do Orzechów i Giselle) daje hybrydowe połączenie baletu z tańcem współczesnym, a wszystko to zamknięte w przedstawieniu 'Kuba Rozpruwacz', które w tej wizji nie ma ani celu ani przesłania. 

W książkowym pierwowzorze szkoła baletowa była konserwatywna, zamknięta i tajemnicza.
Zupełnie odmienna od rzeczywistości nastolatków w liceum. Serial pokazuje nic innego jak każda produkcja o lata szkolnych, gdzie liczą się tylko imprezy. Gdzie nagle urywa się film i tak naprawdę nie wiadomo już, kto popchnął koleżankę z krawędzi dachu. 

Gdyby nie chęć porównania książki i serialu, prawdopodobnie nie przebrnęłabym przez więcej niż kilka odcinków. Tiny Pretty Things pozostaje godne polecenia dla fanów Pretty Little Liars i baletowych spektaklów. W swojej wersji książkowej warta jest uwagi, choć potrzeba czasu (i stron) aby historia mogła się rozkręcić. Zamiast serialowej adaptacji warto jednak włączyć coś zupełnie innego. Na przykład "Angel's last mission: Love", w której wystawiana jest także Giselle, a serial potrafi pokazać zarówno piękno baletu jak i ponadczasowe przesłanie spektaklu.

"Tiny Pretty Things" - Sona Charaipotra, Dhonielle Clayton
Wydawnictwo: YA!
Typ: seria tom 1 z 2  / Stron: 464

Jakie są Wasze ulubione książki / seriale / filmy z wątkiem baletu?
Zapraszam także na Bookstagram ! Chętnie odwiedzę Wasze konta i zobaczę, co czytanie :)

piątek, 22 stycznia 2021

Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza - Nancy Springer

W wiktoriańskiej Anglii krążą już legendy na temat Sherlocka Holmesa. To on rozwiązuje sprawy nawet na zlecenie samego Scotland Yardu. Tym bardziej sławny detektyw nie przyznałby się przecież do problemu, który go obecnie trapi - zaginięcia młodszej siostry.

Enola Holmes spędza najgorsze urodziny w swoim czternastoletnim życiu. To właśnie ten dzień jej matka wybrała aby zniknąć. Dziewczyna posyła po starszych braci, w tym po Sherlocka. W ich oczach jest tylko nieodpowiednio wychowanym dzieckiem, w swoich zaś jedyną osobą, która jest w stanie odnaleźć ich matkę. Enola (imię czytane wspak to ALONE czyli sama) decyduje się więc na ucieczkę. Nie tylko zmuszona będzie już od tego czasu się ukrywać, ale też sprytnie unikać braci (w tym sławnego detektywa). A wszystko to by odkryć prawdę. I to nie jedną. W tym samym czasie znika młody markiz Basilwether. Bohaterka odzyskuje wolność by wreszcie móc wykorzystać swój talent. Może i jest sama, ale przez to też nikt już jej nie powstrzyma.

Enola Holmes to seria sześciu książek, które ukazywały się w latach 2006 - 2010. W polskim przekładzie dostępne są od niedawna cztery tomy przygód młodszej siostry Sherlocka Holmesa. Jak to zwykle bywa z seriami, które mają już swoje lata, zainteresowanie nimi rośnie za sprawą ekranizacji. Po zwiastunie pomyśleć by można, że oto czeka nas serial, ale jest to jak najbardziej filmowa przygoda

Przebieg wydarzeń w filmie i w książce jest tak różny, że z powodzeniem można je poznać niezależnie od siebie. Kto widział już film i tak spotka się z innymi wydarzeniami niż w powieści. Kto zaś czytał wcześniej książkę, ten nie przewidzi rozwiązania zagadki w filmie. Choć to wciąż jedna i ta sama sprawa zaginionego markiza, to zupełnie inaczej wygląda jej przebieg. Inne są motywy postępowania i kompletnie inni sprawcy nieszczęść.

Co w takim razie jest wspólne dla książkowego pierwowzoru i filmowej adaptacji?  Z całą pewnością jest to sam początek historii. Inny będzie za to przebieg ucieczki młodszej siostry Sherlocka Holmesa i cała reszta przygód w Londynie. Enola, choć bardzo dobrze sobie radzi w dziedzinie dedukcji, to jednak nie dysponuje umiejętnościami sztuki walki (a ten aspekt akurat w filmie często kradnie pierwszy plan - jakby biegali tam Nocni Łowcy z serii Cassandry Clare). Cenię Nancy Springer za ciekawy pomysł, ale tym razem wyjątkowo to filmowa adaptacja jeszcze bardziej wydobywa w pełni potencjał tej historii. Może to także za sprawą markiza Basilwether, którego postaci poświęcono o wiele więcej czasu. Razem z Enolą tworzą zgrany duet.

Tom pierwszy (w przerwie od przygód) podejmuje się wielu ważnych kwestii. Widać, jakie szanse na dowiedzenie swojej wartości (w roli innej niż posłuszna żona) miała dorastająca młoda dziewczyna w erze wiktoriańskiej. Jej matka rozwijała u córki cechy zupełnie inne niż oczekiwania społeczeństwa. Enola więc do otoczenia nie pasuje, ale może właśnie w tym tkwi jej siła?

Do filmu będę z całą pewnością wracać. Można go z powodzeniem oglądać wielokrotnie. Jeśli chodzi zaś o książki, to chętnie poznam dalszy przebieg losów (tej wersji) rodziny Holmesów, ale tylko po to by wypełnić czas oczekiwania do premiery następnego filmu. Twórcy mają ciekawy pomysł na wykorzystanie potencjału świata tej opowieści, więc pozostaje tylko trzymać za nich kciuki.

"Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza" - Nancy Springer
Wydawnictwo: Poradnia K.
Data premiery wydania filmowego: wrzesień 2020
Wiek bohaterów: 14 lat (Enola)
Miejsce akcji: Wiktoriańska Anglia - Londyn
Stron: 240
Dla fanów: Serii Niefortunnych Zdarzeń (książka, bo film dla wszystkich)
DO PRZECZYTANIA: PIERWSZY ROZDZIAŁ


Oglądacie produkcje Netflix'a? Jaką widzieliście ostatnio z nich? Serialową lub filmową?
Serialowe opinie najszybciej trafiają u mnie na Bookstagram
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...