Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą high school. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą high school. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Ostatni gambit - Jennifer Lynn Barnes

Avery Kylie Grambs lada moment ma wypełnić warunki, jakie postawiono jej w testamencie, by odziedziczyć spadek po znanym miliarderze. Rozwiązała mnóstwo zagadek, odkrywała rodzinne tajemnice, a nawet przeżyła zamach na własne życie. Nikt nadal nie wie jednak dlaczego to jej senior zapisał swój majątek - nie byli przecież w żadnym stopniu spokrewnieni. Tymczasem na progu rezydencji pojawia się prawowita dziedziczka, a ktoś uprowadza ukrywającego się (przybranego) syna miliardera. Zamiast okupu żąda rozwiązania ostatniej zagadki. Avery rozpoczyna wyścig z czasem, który zakończy jej ostatni gambit.

Długo czekałam na serię "The Inheritance Games" na naszym rynku i bardzo cieszę się, że te książki Jennifer Lynn Barnes ukazały się w polskim przekładzie. Finałowy tom serii wciąga czytelnika równocześnie w dwie gry: (1) ostatnią grę seniora  i (2) zagadkę tożsamości jego największego wroga. Dowiadujemy się, skąd się wziął ten cały majątek, a także od kogo senior przejął zamiłowanie do projektowania wyrafinowanych gier i zagadek dla swoich dzieci i wnuków. Będziemy również świadkami tego, co Avery zrobi z taką fortuną, po tym jak już spełni warunki testamentu (tj. przeżyje rok, mieszkając w rodowej rezydencji miliardera wraz z jego rodziną - która z gigantycznego spadku mało co odziedziczyła). 

Jeśli ktoś zaczął już "The Inheritance Games", zdecydowanie powinien doczytać serię do finału. Poprzez wszystkie trzy części. Wydarzenia z tomu 1 jak i powody, dla których miliarder z Teksasu wybiera właśnie Avery jako jedyną spadkobierczynię, nabierają dopiero należytego sensu z perspektywy "Ostatniego Gambitu".  / UWAGA: SPOILERY W DALSZEJ CZĘŚCI

I jak bardzo jest to wyjaśnienie to zaakceptowania, tak endgame wątku miłosnego już nie. Jest to związane z tym, że bracia Hawthorne nie są w równym stopniu scharakteryzowani - nie poświęcono im tyle samo czasu. To Grayson jest osobą, która wprowadza Avery do tego świata. To on stanowi dla bohaterki przeciwwagę - kogoś, z kim może rywalizować w rozwiązywaniu zagadek. Tym samym ich relacja jest tą, która napędza tu fabułę. Nash jest postacią drugoplanową i tak został jego wątek napisany - lecz na identyczny w konstrukcji wygląda ten od Jamesona. Nawet Xander ma bliżej do pierwszego planu ze swoim rozbrajającym poczuciem humoru, a jednak to Jamesona wybrano na finał.

Oczywiście autor ma prawo poprowadzić swoją historię do finału tak, jak ją w sercu czuje. W tomie 2 Avery nie jest jeszcze zdecydowana, lecz w tomie 3 zostaje tyle razy powtórzone, jak to Jameson cudownie wpłynął na jej rozwój jako osoby, że tworzy to wrażenie, jakby bohaterka (a tym samym autorka) wciąż to podkreślając chciała przekonać o słuszności tego wyborze zarówno samą siebie jak i czytelnika. Jedyną zaś charakterystyczną cechą Jamesona jest skłonność do ryzyka, rozwój ich relacji ma miejsce zza kulisami (fragmenty w formie streszczenia wspomnień - nie bezpośrednia akcja książki, której byłoby się świadkiem), a jego rola jest mocno ograniczona w fabule. Przez taki finał wątku romantycznego ma się wrażenie, że pełen potencjał postaci w tej wersji powieści nie wybrzmiał. A mógłby i mówi to nawet sama Avery rozmyślając o swojej relacji z Graysonem.

Cała seria "The Inheritance Games" to bardzo przyjemny obrazowy styl i super-krótkie rozdziały (często na 2-3 strony) przez które szybko się czyta te książki, ale i niesamowicie łatwo jest je odłożyć. Nie dotyczy to tomu 1, który napisany jest na zupełnie innym poziomie. Tam czytamy, bo musimy po prostu znać finał. Za to dwójka i trójka pełne są już powtórzeń w wątkach oraz rozwiązań, które zbyt dobrze z części wprowadzającej znamy. To niezbędne uzupełnienie, jeśli chce się poznać całość intrygi, bazuje jednak mocno na faktach z przeszłości. Wydarzenia w teraźniejszości zaś, przez swoją schematyczność, nie są w stanie tak utrzymać uwagi. Nie wypełnia tej luki też wątek romantyczny. Mimo tego jest to nadal jedna z lepszych serii YA, które ukazały się w ostatnim czasie na rynku. W planach jest jeszcze prequel o braciach Hawthorne'ach, po który na pewno sięgnę.

"The Inheritance Games. Ostatni gambit" - Jennifer Lynn Barnes
SERIA: TOM III / Wydawnictwo Media Rodzina
Gatunek: YA / zagadki / thriller
W skrócie: finał gry seniora - miliardera
Wiek bohaterów: licealny / studia
Stron: 446

PYTANIE: Jaką serię Wam udało się ostatnio dokończyć? 


piątek, 25 listopada 2022

Przewodnik po zbrodni według grzecznej dziewczynki - Holly Jackson

Siedemnastoletnia Pippa Fitz-Amobi powinna właśnie szlifować swoje podanie na studia. Zamiast tego pochłania ją szkolny projekt, w ramach którego zajmuje się rozwiązaniem zagadki zbrodni sprzed pięciu lat. Łamie tym założenia pracy semestralnej, która skupiać się miała wyłącznie na roli mediów - absolutnie zaś nie wchodzić w żaden kontakt z rodzinami ofiar.

Bohaterka wciąż chodzi do tej samej szkoły co kiedyś zamordowana przez swojego chłopaka Andie Bell. Pippa znała ją tylko z widzenia, gdyż śliczna i popularna Andie należała do starszego rocznika. Podobno to Sadie odebrał jej życie, a potem także sobie. Pip nie wierzy w taki scenariusz. Jest w nim zbyt wiele luk i zbyt mało czasu by dokonać zbrodni oraz tak skutecznie ukryć ciało, którego po dziś dzień nie odnalazła policja. Pippa wraz z bratem domniemanego mordercy postanawiają połączyć siły i dowieść niewinności Sadie'go. Ktoś jednak nie chce aby rozgrzebywać zamkniętą już sprawę. Im więcej anonimowych pogróżek otrzymuje bohaterka, tym bardziej utwierdza się w postanowieniu by za wszelką cenę dowieść prawdy.

Lubimy takie historie: triumf umysłu nad przeciwnościami. Logiki nad siłą fizyczną. Sprawiedliwości nad niewyjaśnionymi zbrodniami. Tajemnice mogą się piętrzyć ze strony na stronę, lecz jeśli bohaterowie są ponadprzeciętnie inteligentni, to dotrą do prawdy.

Tytuł "Przewodnik po zbrodni według grzecznej dziewczynki" nie jest wcale przewrotny. Pippa to uczennica, którą rodzice muszą siłą wyprawiać na imprezę. Oraz taka, która nie wagaruje - a przynajmniej do momentu rozpoczęcia prywatnego śledztwa. Ravi, brat chłopaka okrzykniętego w małym angielskim miasteczku mianem 'mordercy', to idealny kompan w dochodzeniu. Dialogi tej pary sprawiają, że aż iskrzy, jednak wątek romantyczny jest w tomie pierwszy marginalny. Na pierwszy plan wysuwa się kryminalny aspekt powieści, chociaż fani kryminałów mogliby być lekko zawiedzeni.

Choć nie ma w tej powieści interwencji sił nadprzyrodzonych, to niezwykle 'magiczne' bywają niektóre zwroty akcji. Wywiady, które Pip przeprowadza ze świadkami, trudno byłoby ukryć pod przykrywką szkolnego projektu. Mało kto odpowiedziałby jej na pytania tak prywatne i problematyczne, jeśli nie zostałby do tego zmuszony przez przepisy prawa na posterunku policji czy na sali sądowej. 

Jeśli jednak przymknąć na to oko, to książka ta będzie dawać radość z lektury. Odnajdą się w niej fani serii takich jak 'Pretty Little Liars' czy 'Gry w Kłamstwa'. Świetny styl, zabawne dialogi i transkrypcje z wywiadów powodują, że przez powieść się płynie. Pippa od początku ma całą listę podejrzanych, lecz finał i tak zaskakuje. Losy bohaterów można śledzić w kolejnych dwóch tomach serii.

"Przewodnik po zbrodni według grzecznej dziewczynki" - Holly Jackson
SERIA: 3 TOMY + PREQUEL
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Wiek bohaterów: szkoła średnia 
Wiek czytelników określony przed wydawcę: 15+
Kategoria: thriller młodzieżowy
Wątki paranormalne: brak
W skrócie: śledztwo w ramach szkolnego projektu

WAŻNE: Tom 1 to wznowienie, w listopadzie 2022 miał za to premierę tom 2 serii - Zepsuta krew.

czwartek, 21 lipca 2022

As pik - Faridah Abike-Iyimide

Chiamaka Adebayo i Devon Richards to jedyni czarnoskórzy uczniowie w prestiżowej Prywatnej Akademii Niveus na terenie Stanów Zjednoczonych. Każde z nich ma dobre stopnie i marzy o miejscu na najlepszych amerykańskich uczelniach. Chiamaka pragnie studiować medycynę, którą ukończyli także jej rodzice. Devon chce poszukać swojego miejsca, komponując muzykę w Szkole Juilliard. Wszystko układa się po ich myśli aż do rozpoczęcia ostatniej klasy szkoły średniej. To wtedy Chiamaka i Devon, wcześniej znający się tylko z widzenia, będą musieli połączyć siły, gdy staną się ofiarami ataków rasizmu.

"As pik" to debiutancka powieść w jednym tomie. Posiada intrygujący początek i błyskawicznie przeprowadzony finał. Te jej części faktycznie są jak thriller. Działalność "Asa" przypomina o historii Ku Klux Klan i trudno przewidzieć, do jakich aktów nienawiści może jeszcze dojść. Środek książki przebiega za to powoli, skupiając się na życiu uczuciowym dwójki bohaterów. Mamy tutaj dwie ścieżki narracji, z których każda stanowi reprezentacje osób LGTB+. Bohaterowie znajdują się w błędnym kręgu, każdy na coś na sumieniu (Chiamaka - ucieczkę z miejsca potrącenia, Devon - handel narkotykami), co uniemożliwia im szukanie wsparcia u władz czy nawet własnych rodziców. Czy "As" zdoła ujawnić wszystkie ich sekrety czy może bohaterowie zdołają się uwolnić, zanim dojdzie do tragedii? 

Faridah Abike-Iyimide specjalnie nie podaje dokładnego czasu ani miejsca akcji - wiemy jednak, że to współczesność, w której funkcjonuje już np. Twitter. Przez to autorka chciała pokazać, że sytuacje dyskryminacji na tle rasowym (o różnym natężeniu) mogą mieć nadal miejsce zawsze i wszędzie. Pisarka oparła swoją debiutancką powieść na poczuciu wyobcowania, jakie poczuła, kiedy rozpoczęła studia w Szkocji. To wrażenie, że wszyscy poza Tobą o czymś wiedzą i uczestniczą w spisku plus zamiłowanie do oglądania seriali takich jak "Plotkara" czy "Pretty Little Liars" dało jej pomysł na "As Pik". 

Powieść ta wzorowana jest na innych historiach, co powoduje powtarzalność pewnych scen, schematów i rozwiązań fabularnych. Mamy więc ucieczkę z miejsca akcji i nie wiadomo czy ofiara przeżyła (film - "I Know What You Did Last Summer"). "As" rozsyła w wiadomościach sms do wszystkich uczniów kompromitujące informacje o bohaterach, przy czym zawsze podpisuje się pseudonimem (jak "A" w "Pretty Little Liars"). Nie tylko Akademia Niveus jako prywatna, prestiżowa szkoła urządza co jakiś czas polowania na swoich uczniów (książka "STAGS"), w których udział to już tradycja. Finał jest niesamowicie pośpieszony, przez co nie wyjaśnia pewnych kwestii, przenosząc tylko akcję w epilogu o szesnaście lat później.

"As pik" to thriller młodzieżowy z reprezentacją osób LGBT+, który dodatkowo porusza kwestię prześladowania na tle rasowym. Świat w perspektywie osób czarnoskórych potrafi wyglądać zupełnie inaczej niż ta rzeczywistość, na którą na co dzień wszyscy razem patrzymy. Z tego powodu warto sięgnąć po ten tytuł. Jeśli ktoś jednak liczy na misternie rozegraną intrygę, to należy poszukać innej książki. Niewątpliwym plusem jest to, że autorka nie planuje z tej historii robić serii. Nie udało się jednak dobrze zamknąć wszystkich wątków w jednym tomie, przez co zbyt dużo kluczowych kwestii pozostaje bez odpowiedzi.

"As pik" - Faridah Abike-Iyimide
TYP: opowieść w jednym tomie
Wydawnictwo: Media Rodzina / Must Read
Wiek bohaterów: liceum
Czas akcji: współczesność

Informacje o premierach i książkowe zdjęcia na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


niedziela, 10 kwietnia 2022

The Inheritance Games - Jennifer Lynn Barnes

Avery Grambs przyzwyczajona jest do tego, że życie przypomina grę. Nauczyła ją tego matka, obraz biedy zmieniając w wyzwanie jak przetrwać bez prądu, gazu czy jedzenia. Teraz jednak Avery ciężko jest wiązać koniec z końcem, a nie weszła jeszcze w pełnoletność. Po nagłym odejściu matki mieszka z przyrodnią siostrą, a czasem i sypia w samochodzie. Avery pracując i jednocześnie się ucząc, wylicza swoje szansę na stypendium, które pozwoliłoby jej studiować. Wezwanie do dyrektora wyrywa ją z szarej rzeczywistości. Okazuje się, że to Avery Grambs ktoś zapisał spadek. W grę wchodzą miliony. Tylko że tajemniczy miliarder z Texasu miał też rodzinę i pełnoprawnych dziedziców. Rozpoczyna się gra na czas. Jeśli Avery uda się wytrwać rok w roli dziedziczki, wszystko przejdzie na nią. O ile tylko przeżyje.

"The Inheritance Games", czyli gra w dziedziczenie, to tytuł rozpoznawalny wśród zagranicznych premier. Kusił nie tylko interesującym opisem fabuły, co projektem graficznym okładki. Gdy czytelnik zagłębią się w lekturę, poszczególne elementy (takie jak klucze, balerina czy miecz) nabierają znaczenia.

Dlaczego Tobias Hawthorne praktycznie wydziedziczył swoją rodzinę? Czy czterech dziedziców wystąpi przeciwko Avery w wyścigu po spadek? Wnuków najszybciej rozpoznać można po ich stylu życia. Nash (najstarszy) nosi się po kowbojsku i jeździ po świecie, przygarniając do służby ludzi. Grayson w idealnie skrojonym garniturze szykuje się do kierowania fundacją charytatywną. Jameson zawsze na granicy w sportach ekstremalnych, bo wtedy łatwiej mu się myśli. Xander (najmłodszy) to urodzony wynalazca, którego spotkamy w pobliżu laboratorium. Wszyscy czterej przez lata wytrenowani w grach dziadka, starający się mu stale zaimponować. Lecz Avery także potrafi grać i nie zamierza stać bezczynnie obok. Nie zna powodu, dla którego ujęto ją w testamencie i musi to odkryć. Rozległe tereny posiadłości jak i samo Hawthorne House w Teksasie, pełne skrytek, tajnych przejść i podziemnych korytarzy, okazują się być ostatnią grą miliardera. Jasne staje się, że stawką jest życie.

"The Inheritance Games" to porywający początek, troszkę słabszy środek i na powrót wciągnięcie do gry po incydencie ze strzelbą. Kiedy myślimy już, że zagadka została rozwiązana, pojawia się następna wskazówka, która akcje przeniesie już do drugiego tomu.

Książka napisana jest lekkim stylem i szybko się ją czyta. Historia ta wyszłaby super jako film. To coś dla fanów STAGS a także Mary Shelley Club. Dodatkowo choć Avery nie dziedziczy tytułu, to opowieść ma klimat Pamiętników Księżniczki (gdyby te były thrillerem). Podobnie jest tam nagła fortuna, a wraz z nią status nastolatki sławnej na całe USA, do tego bogaci "krewni" czy przydzielona ochrona.

Od początku dziwi tylko troszkę konstrukcja. Powieść ma ponad 90 rozdziałów, lecz są one bardzo krótkie (np. na trzy strony) i kończą się czasem w przedziwnych miejscach. Nie ma na finał pytania czy zawieszenia akcji, które spinałoby ładnie rozdział jako całość. Jest tylko cięcie, które zostaje natychmiastowo wznowione w kolejnym rozdziale. Odpowiednio ucięte i krótsze rozdziały mogą zwiększyć tempo akcji, tutaj jednak jest to zbędne. Akcja napędza się sama poprzez kolejne zagadki.

W pierwszym tomie "The Inheritance Games" nie ma też na dobrą sprawę wątku romantycznego. I to nie dlatego, że żaden z braci nie skradł serca Avery. Super wychodzą interakcja dziedziczki z każdym z braci Hawthorne'ów, bo są one tak odmienne. To cały wątek Emily mocno rzuca się cieniem na bohaterów, przez co trudno żeby jakakolwiek relacja (większa niż zauroczenie) mogła się rozwinąć. Sama postać tajemniczej Emily nie jest też innowacyjna, bo często ktoś taki jest w thrillerach - duch, którego czaru żywi za nic nie mogą prześcignąć. 

Żaden z czterech braci nie skradł też jeszcze mojego serca, choć można obstawiać, kogo wybierze Avery. Tym samym "The Inheritance Games" to zestaw silnych charakterów i ciekawych postaci (bo są jeszcze córki miliardera, jego teściowa czy pracownicy rezydencji), których pełen potencjał ujrzymy w kolejnych częściach. Nie zmienia to faktu, że bardzo się cieszę z premiery tej książki w polskim przekładzie i wyczekiwać będę następnych jej tomów.

"The Inheritance Games" - Jennifer Lynn Barnes
Wydawnictwo: Media Rodzina  /  TRYLOGIA: TOM 1
[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]
Gatunek: thriller młodzieżowy  /  Wiek bohaterów: liceum
Miejsce akcji: Stany Zjednoczone, Texas

PREMIERA: 13.04.2022

wtorek, 8 marca 2022

Tokio Ever After - Emiko Jean

Stara książka i ukryta w niej dedykacja - dokładnie tyle wystarczy by Izumi Tanaka rozpoczęła poszukiwania swojego biologicznego ojca. Dotąd wychowywana przez samotną matkę, licealistka zastanawia się, jakby to było opuścić senne amerykańskie miasteczko i spróbować poszukać swego szczęścia w kraju przodków - Japonii. Marzenie niespodziewanie się spełnia, kiedy pod dom dziewczyny zajeżdżają stacje telewizyjne i przedstawiciele ambasady. Okazuje się, że rodzina od strony ojca ma cesarskie korzenie, a na Izzy w Japonii czeka tytuł księżniczki. Od tej pory bieg wydarzeń nabiera szaleńczego tempa. Czy Izumi podobała wyzwaniu i sprosta oczekiwaniom korony jak i serca?

Fabuła brzmi znajomo? Cofnijmy się na moment w czasie. Jest rok 2000 i swoją premierę ma książka "Pamiętnik Księżniczki" autorstwa Meg Cabot. W kolejnych latach powstaną kolejne części serii, która doczeka się także filmowej adaptacji. Jej narratorem jest Mia Thermopolis, która dowiaduje się, że jej ojciec powiązany jest z monarchią Genovii. 

Emiko Jean wykorzystuje w "Tokio Ever After" bardzo podobny scenariusz, ale uzupełnia go innymi wątkami - przede wszystkim kulturowymi. Nie ma tu fikcyjnego królestwa Genovii, tylko tron Japonii do objęcia. Książka ta pełna jest ciekawostek związanych z kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni - od tych religijnych po kulinarne czy językowe.

"Pamiętniki Księżniczki" nie brzmiały tylko dumnie z nazwy. Relacje naprawdę przedstawiane są w nich w formie wpisów z pamiętnika bohaterki. W "Tokio Ever After", poza wycinkami z gazet, mamy narrację jak w każdej innej książce. Sam tytuł nawiązuje tu jednak także do zwrotu z języka angielskiego "and they lived happily ever after", który usłyszeć można na końcu baśni: "i żyli długo i szczęśliwie". Skoro Izzy stała się prawdziwą księżniczką, to czy szanse ma się też ziścić baśniowy scenariusz? Czy w Tokio odnajdzie swoje "długo i szczęśliwie"?

Izzy chcę spróbować swoich sił w Japonii, mając nadzieję, że odnajdzie tam swoje miejsce na ziemi wśród otaczających ją ludzi o podobnym wyglądzie. Dziewczyna nie zna jednak japońskiego, a kultura Japończyków czyni ich jeszcze odleglejszymi. Jest tu wątek romantyczny lecz subtelny, kiedy na pierwszy plan wysuwa się droga ku poszukiwaniu swojej tożsamości. Mimo to czytelnik skrycie kibicować będzie uczuciu księżniczki i przydzielonego jej pracownika ochrony. Czy to może udać się, kiedy nadal tabu stanowi nawet dotknięcie kogokolwiek z rodziny cesarskiej?

Jeśli ktoś lata temu dobrze bawił się przy historii przedstawionej w "Pamiętnikach Księżniczki", to w "Tokio Ever After" także odnajdzie ten klimat. Emiko Jean tom pierwszy swojej serii nie kończy żadnym cliffhangerem. Historię można traktować jako całość, mimo iż będzie jej kontynuacja. Na ten moment "Tokio Ever After" jest pełne humoru, napisane przyjemnym stylem i w takiej samej mierze opowiadające o mniejszościach narodowych co o dynastiach. 

Tokio Ever After - Emiko Jean
Seria: Tom 1 / Wydawnictwo: Słowne
[ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ]
Wiekowo: licealna następczyni tronu

Czytaliście "Pamiętniki Księżniczki" od Meg Cabot? Czy to czas na "Tokio Ever After"?
Obejrzyj oprawę graficzną powieści na BookTok  / zdjęcia książek zawsze na Instagramie


wtorek, 28 grudnia 2021

To nie jest, do diabła, love story - Julia Biel

 "To nie jest, do diabła, love story" to historia dwojga licealistów. Ella przenosi się z Warszawy do Poznania, za sobą mając jednak o wiele więcej przystanków tymczasowych (rozsianych po całym świecie) na koncie. Jonasz to maturzysta, który jako zawodnik drużyny siatkarskiej wielu dziewczyną zawrócić potrafi w głowie. Tak się składa, że jedna z nich (chcąc wywołać w nim zazdrość) właśnie go zdradziła. Ella zaś chce udowodnić rodzicom, że skoro zostawili ją samą, nie pozostaje jej nic innego, jak tylko wieść idealne, szczęśliwe życie u boku zakochanego w niej chłopaka. Połączeni pragnieniem zemsty na swoich bliskich, Ella i Jonasz zawierają układ, który ma im to umożliwić. Tylko czy można udawać miłość i się przy tym nie zakochać?

Motyw związku na niby znany jest między innymi ze sfilmowanej serii młodzieżowej "Do wszystkich chłopców, których kochałam" autorstwa Jenny Han. Choć zarówno Peter Kavinsky jak i Jonasz to typ sportowa z (wciąż mieszającą w fabule) byłą dziewczyną na koncie, to postacie Elli i Lary Jean są diametralnie od siebie różne. Obie dziewczyny wchodzą jednak w podobny układ. "To nie jest, do diabła, love story" zaczyna się w Polsce, mimo to jest tu wiele wtrąceń z języka angielskiego, które nie są w żaden sposób przetłumaczone. Gry słowne i przekomarzania głównej pary bohaterów będą więc rozumieli tylko Ci czytelnicy, dla których angielski nie jest obcy. 

Jeśli brać pod uwagę miejsce akcji, to sytuację Elli i Jonasza można byłoby przyrównać do Maxton Hall. To też elitarne liceum (w trylogii Mony Kasten) odpowiada międzynarodowej placówce w Poznaniu, gdzie obowiązuje wysoki poziom nauczania. Ella w swoim nastawieniu na osiągnięcie celu (studia w USA) przypomina Ruby Bell, której marzył się Oxford. Jednak to Ella może liczyć na wsparcie finansowe rodziców (nieistotne jak słaby ma z nimi kontakt), w czym przypomina Jamesa Beauforta. W tej historii role się odwróciły i to ojciec dziewczyny może zaproponować konkretną kwotę by wymusić korzystne dla siebie decyzje na otoczeniu córki.

Debiut Julii Biel spodoba się fanom "Do wszystkich chłopców, których kochałam" jak i trylogii Maxton Hall. Historia prowadzona w dwóch perspektywach (Elli i Jonasza) często przeplatana jest fragmentami rozmów na czacie czy maili. W tych ostatnich znajdą się przekreślenia tekstu, które na pewno od razu pokojarzą fani Tahereh Mafi i jej serii "Dotyk Julii". Poza tym w powieści jest dużo odniesień do innych książek: Harry'ego Pottera, Igrzysk Śmierci czy książek Colleen Hoover.

Tom pierwszy "To nie jest, do diabła, love story" rozpoczyna się w Poznaniu, ale widać, że akcja z czasem przeniesie się do Stanów Zjednoczonych. Młodzi ludzie marzą o podróżach, w trakcie których nie będzie ograniczać ich nikt i nic, a iść przed siebie można w dowolnym kierunku aż po horyzont. Na jego tle stanie tak wybuchowy duet jak Ella i Jonasz, którzy w jednej chwili tak przekonująca udają parę, by w następnej nie wiedzieć już wcale, które z nich gra i jaka jest stawka.

"To nie jest, do diabła, love story" - Julia Biel
SERIA: LoveStory - tom 1
Kategoria: New Adult
Stron: 376

WAŻNE: Historia urywa się w połowie, aby ocenić całość pomysłu na fabułę i konstrukcję postaci, trzeba więc sięgnąć po tom drugi. Natomiast tom trzeci (Skin Deep) opowiada już o innej parze bohaterów. Narrację poprowadzi Wera (starsza siostra Jonasza), której historię poznajemy już w tomie pierwszym.

Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok / Legimi na 30 dni


sobota, 25 września 2021

Krzycz - Goldy Moldavsky

Latem 1816 Mary Shelley odbywała podróż po Szwajcarii. Anomalie pogodowe, które nazwano potem "Rokiem bez lata", zatrzymały ją i jej znajomych w domach. Wybuch wulkanu na jednej z wysp Indonezji dotknął nawet tak odległe od miejsca erupcji części świata. Może dlatego młodzi podróżnicy podjęli się wyzwania wymyślenia i przedstawienia znajomym najstraszniej historii o duchach. To wtedy Mary Shelley wpadła na pomysł napisania jej najsłynniejszej powieści - "Frankensteina". Dziś w jednej z elitarnych nowojorskich szkół średnich istnieje tajny Klub Mary Shelley. Rachel Chavez zrobi wszystko, by móc do niego dołączyć.

Goldy Moldavsky wykorzystuje pomysł opowiadania historii grozy i przenosi go na inny poziom strachu. Od czasów Mary Shelley do współczesności powstało przecież tak wiele horrorów i thrillerów, z których można by czerpać inspiracje.

Najnowsza członkini Klubu Mary Shelley ogląda horrory aby poradzić sobie z własną traumą. Rachel to była ofiara napaści, która wydarzyła się w jej własnym domu, gdy dziewczyna była sama. Nie powinna brać więc udziału w kawałach, które klub urządza uczniom liceum, prawda? A jednak! Odgrywanie scen z horrorów na żywo jest dla nich sposobem na zemstę i wyrównanie krzywd. Tylko ile czasu minie, nim strach ogarnie ich wszystkich?

"Krzycz!", czyli w oryginale "Klub Mary Shelley", to powieść w jednym tomie. Z całą pewnością mogłaby jednak zostać przedłużona o kolejne części. Choć w historii nie ma wątków paranormalnych, to powieść dla miłośników horrorów. Spodoba się fanom serii S.T.A.G.S., bo Goldy Moldavsky podobnie jak M.A. Bennett nawiązuje do wielu filmów, w tym przypadku gatunkowo kina grozy. Jest to idealna książka na jesień, w klimacie Halloween, dla tych którzy lubią czasem się bać.



Mimo iż tytuł powieści nie został przetłumaczony dosłownie, to ma sens. W tym przypadku tytuł to jednocześnie słowo klucz. Szkolny klub, robiący innym żarty rodem z horrorów, nie przerywa swojej gry, dopóki cel (wytypowana ofiara) na tyle się nie wystraszy, aby przeraźliwie i głośno krzyknąć.

To kolejna książka w ramach kolekcji horrorów młodzieżowych od Wydawnictwa Media Rodzina. Ta jest z całą pewnością najbardziej brzemienna w konsekwencje dla bohaterów, jeśli brać pod uwagę kategorie ich czynów. Zastanawiasz się czasem, dlaczego ludzie lubią oglądać horrory? Tutaj znajdziesz na to pytanie odpowiedź.

"Krzycz!" - Goldy Moldavsky
Wydawnictwo: Media Rodzina
Gatunek: thriller / horror
Wiek bohaterów: szkoła średnia
Stron: 400



Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


niedziela, 12 września 2021

Cała szkoła mówi o mnie - Michelle Quach

Nastoletniej Eliza Quan od lat ciężko pracuje aby zostać redaktorką naczelną szkolnej gazetki. Tymczasem w wyborach wygrywa Len DiMartile - chłopak, który swoją kandydaturę zgłasza w ostatniej chwili. Dziewczyna jest rozgoryczona przegraną na rzecz byłej gwiazdy szkolnej reprezentacji. Daje upust emocjom, pisząc na redakcyjnym laptopie tekst, w którym wylewa swoje żale w formie artykułu. Nie publikuje go jednak. Ku jej zaskoczeniu ktoś przejmuje jej plik, dopisuje ostatni akapit i zamieszcza go na stronie gazetki jako manifest. Eliza niespodziewanie staje się twarzą feminizmu. Tak rozpoczyna się walka o równą reprezentację płci na szkolnych stanowiskach.

Michelle Quach ukończyła Harvard, gdzie studiowała historię i literaturę. "Not Here to Be Liked" (w dosłownym tłumaczeniu: Nie po to tutaj aby mnie lubili) to jej debiut jako autorki literatury młodzieżowej. Już sam tytuł dobrze oddaje doskonale charakter Elizy, która stara się nie przejmować tym, co myślą i mówią o niej inni. Młoda redaktorka ubiera się tak jak lubi i jest jej wygodnie. Tymczasem starsza siostra i matka podają to jako powód jej przegranej. Czy mają rację? Czy dziewczyna w wyścigu o równouprawnienie też będzie musiała się zmienić by jej przesłanie dotarło do innych?

"Cała Szkoła Mówi o Mnie" to historia mocno akcentująca kwestie feminizmu, a przez to wyróżniająca się na tle innych powieści z tego gatunku. Nastoletni czy nawet dorosły czytelnik niejednokrotnie zmuszony będzie w trakcie lektury zadać sobie pytanie: "Czym tak naprawdę jest feminizm?" Definicja zostaje wystawiona wielokrotnie na próbę - także w perspektywie uczucia miłości. Niespodziewanie wiele osób popiera Elizę i oczekuję ustąpienia Len'a ze stanowiska. Tymczasem dziewczyna dostrzega coraz więcej pozytywnych cech chłopaka. Tylko czy w duchu feminizmu można się tak bratać z wrogiem?

Eliza (podobnie jak sama autorka) ma korzenie chińsko-wietnamskie, Len japońsko - amerykańskie. Dzięki temu poznajemy losy emigrantów przybywających w różnych okolicznościach do Stanów Zjednoczonych. Jedne związki są udane, inne poszukiwania miłości pozostają tylko w sferze niespełnionych marzeń. W takim świecie młodzi bohaterowie, starając się sprostać wysokim oczekiwaniom rodziców, muszą znaleźć także siłę by zawalczyć o siebie.


Historia, rozgrywająca się przeważne na szkolnych korytarzach, spodoba się z całą pewnością fanom popularnej i zekranizowanej serii Jenny Han "Do wszystkich chłopców, których kochałam". Powieść Michelle Quach czyta się równie szybko i z zainteresowaniem. Nie obyło się bez schematów właściwych dla takich historii: początkowo wszystko się układa, tylko po to by niesamowicie się skomplikować, grożąc utratą nie tylko reputacji, pierwszej miłości a nawet wieloletniej przyjaźni. Mimo to czytelnicy i tak będą ze zniecierpliwieniem oczekiwać finału walki o feminizm. 

PREMIERA: 15.09.2021
(polska premiera jest zgrana z amerykańską - jeden dzień różnicy)

"Cała szkoła mówi o mnie" - Michelle Quach
Wydawnictwo: Literackie
Typ: opowieść w jednym tomie
wiek bohaterów: szkoła średnia
Stron: 408



Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok


piątek, 6 sierpnia 2021

Niemożliwa para - Emma Mills

Ostatni rok szkoły średniej z zasady powinien być wyjątkowy i niezapomniany, ale nie tak postrzega to Claudia. Ma już swoją najlepszą przyjaciółkę (Zoe) oraz ulubioną grę, dzięki której wciąż utrzymuje kontakt ze starszym bratem i siostrą. Niczego więcej jej nie potrzeba. Dziewczyna nie lubi zmian, lecz wyjątkowo pojawia się na imprezie kończącej wakacje. Tam staje się świadkiem zerwania najbardziej popularnej pary w jej szkole: Page i Iris. Dalszy bieg wypadków jest już tylko gorszy. Nieudany projekt grupowy trzeba odpracować biorąc udział w przesłuchaniach do przestawienia. Okazuje się to być pułapką, która wszystkich chętnych wciela do pracy - jeśli nie do obsady sztuki, to w szeregi zespołu technicznego. Rzeczywistość powoli się zmienia, ale czy aby na gorsze?

"Niemożliwa para" to pierwsza książka Emmy Mills przetłumaczona na język polski. W oryginale "Foolish Hearts" ukazało się w roku 2017. Nie jest to pierwsza ani ostatnia powieść tej autorki. Jej styl, przesłanie i humor sprawiają jednak, że z pewnością spodoba się zarówno fanom Kasie West ("Blisko ciebie") jak i Jenny Han (seria "Do wszystkich chłopców, których kochałam"). 

Powieść Emmy Mills to przede wszystkim historia o ostatnim roku w szkole średniej, ale i nie tylko. To także opowieść o wchodzeniu w dorosłe życie, które wiąże się z zostawieniem wielu rzeczy za sobą. Choć Claudia to główna bohaterka i jedna narratorka wydarzeń, śledzimy tu historię dwóch par: Page i Iris (po zerwaniu) oraz Claudia i Gideon (początek uczucia). Jest też wgląd w dorosłe już życie starszej siostry Claudii, której trudno odnaleźć się w roli przyszłej mamy. Ukazana zostaje historia przyjaźni od kołyski (Gideon i Noah), gdzie dzieli się ciężar choroby.

"Niemożliwa para" ma wiele wątków pobocznych, które są ciekawie poprowadzone i zasługują na uwagę. Pokazano jak wspólne pasje mogą łączyć ludzi w różnym wieku czy o skrajnie odmiennych charakterach. Dzieje się to za sprawą gry typ multiplayer oraz zespołu TION (raczej kpop choć nie jest to powiedziane wprost). Brawa należą się też niecodziennej interpretacji Snu Nocy Letniej (to ta wystawiania sztuka), w której są stroje zarówno współczesne jak i cosplay. Materiał szukany jest zaś w sklepach typu secondhand i przerabiany przez dziewczyny. Claudia i Zoe odbywają także wolontariat w placówce medycznej. To tylko dwie ale za to wartościowe sceny z przesłaniem. I podobnych tu nie zabraknie, np. dotyczących finansowania studiów czy relacji w rodzeństwie. Powieść ma przez te dodatkowe wątki prawie 400 stron (dokładnie 383), ale jej lektura w żadnym momencie się nie dłuży. Wręcz przeciwnie: szybko i lekko się ją czyta.
 
Emmy Mills i jej "Niemożliwa para" to opowieść w jednym tomie, która zachęca do zapoznania się z innymi książkami jej autorstwa. Ta wakacyjna premiera idealnie ukazuje, że nie należy się zamykać na nowe znajomości i z góry oceniać innych ludzi jako nieodpowiednie dla siebie towarzystwo. Udowadnia jak odnaleźć można dzięki temu nie tylko wspólne pasje ale i uczucia, których na koniec licealnej przygody, kiedy praktycznie wszystkie wątki są już zamknięte, nikt by już się raczej nie spodziewał.

"Niemożliwa para" - Emma Mills
[ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ]
Wydawnictwo: Media Rodzina
Typ: opowieść w jednym tomie
Gatunkowo: romans, bez wątków paranormalnych
Wiek bohaterów: ostatnia klasa liceum


Premiera będzie 11.08.2021 - książkę widziałam jednak już dzisiaj w salonach Empiku
Zdjęcia książek zawsze na Instagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok

poniedziałek, 15 marca 2021

Shine - Jessica Jung

Korea Południowa kusi tak samo światem ukazywanym w przejmujących dramach co w zachwycających teledyskach k-pop. Zwabiona tym obrazem zaledwie jedenastoletnia Rachel Kim postanawia poświęcić swoją każdą wolną chwilę by stać się częścią tego blasku. Sześć lat później, gdy wciąż jeszcze nie zadebiutowała, zaczyna kwestionować trening stażystek i zasady panujące w wytwórni. Czy kariera i sława warte są spisania miłości, rodziny i przyjaźni na straty?

Jeśli ogląda się dramy koreańskie, w których gdzieś tam w tle zawsze pobrzmiewa k-pop, to naturalnym jest, że będzie się chciało przeczytać coś napisanego przez współczesnych koreańskich autorów. I tak natrafiamy na "Lśnić".

Jessica Jung to mój rocznik (1989), ponadto w książce bohaterowie oglądają dużo historii, która ja także znam i sobie cenię. Są tam: Pamiętniki Wampirów, Spirited Away, Ruchomy Zamek Hauru czy dramy koreańskie takie jak My Only Love Song i Her Private Life. Każdą z tych produkcji z chęcią obejrzałabym jeszcze raz. A jednak losy bohaterów książki "Lśnić" nie tylko mnie nie porwały, lecz nawet nie przejęły. Co poszło nie tak?

Przygody Rachel Kim przestawione zostały tak jak serial komediowy produkcji Disney Channel*.  Akcja jest mocno naciągana. Przykładowo: jak nastolatka (ze swoją jeszcze młodszą siostrą) opuszcza na jedno popołudnie kraj (Korea Południowa) aby polecieć prywatnym samolotem do kawiarni w Japonii? To wycieczka niespodzianka, dziewczyny nie mają paszportów i tak po prostu (bez wiedzy opiekunów) wskakują na pokład, bo oferuje im to zaprzyjaźniony idol? W dodatku nie są zauważeni przez nikogo z jego wiernego międzynarodowego fanklubu? Wszystkie te nadspodziewanie korzystane zbiegi okoliczności zostają wytłumaczone dopiero na ostatnich stronach powieści. Nadają opowieści innego znaczenia, ale założyć przecież trzeba, że czytelnik może nie wytrwać aż do tego momentu.

Jak w takim razie ja wytrwałam? Jessica Jung była przez lata w składzie niesamowicie popularnej grupy Girls' Generation. Z tego też powodu, że chciałam poznać ją jako pisarkę a nie piosenkarkę, nie szukałam wcześniej informacji na temat jej odejścia z zespołu. Gdy fabuła "Lśnić" stała się zbyt absurdalna, sięgnęłam jednak po fakty z przeszłości autorki. I wtedy dopiero zrobiło się ciekawie. Z tej perspektywy "Lśnić" staje się dość ostrą krytyką całego przemysłu k-pop: tego, co robi z młodymi ludźmi, na ile prawdziwe są przyjaźnie w zespole, na ile wyreżyserowane są skandale oraz jaka panuje tam nierówność w traktowaniu wokalistek i wokalistów.

Historia zawarta w "Lśnić" mogłaby się całkiem dobrze przyjąć, gdyby była to drama. Tak zresztą została napisana ta książka. Gatunek taki jak dramy (koreańskie, japońskie czy chińskie) rządzą się  jednak swoimi prawami. Jest tam humor sytuacyjny, który wynika z tego, jak scenę nakręcono oraz poddano edycji (kilka perspektyw, efekty dźwiękowe, odpowiednia muzyka czy ujęcia typu slow motion) co trudne jest do oddania w identycznym stopniu w powieści.

Nim przeczytałam "Lśnić" miałam już za sobą lekturę powieści "K-pop tajne przez poufne". Fabuła tych dwóch książek jest niesamowicie podobna.  Główne bohaterki to wychowane w Stanach Zjednoczonych nastolatki, które przenoszą się wraz z rodziną do Seulu aby rozpocząć tam swoją karierę. Każdej z nich uda się zdobyć zainteresowanie głównego wokalisty zespołu, a nawet mieć szansę jeszcze przez swoim debiutem wystąpić w teledysku. Ciekawiło mnie jak do tematu wymagającego treningu stażystek odniesienie się Jessica Jung, gdyż Stephan Lee swoją książkę oparł na badaniach, wywiadach i rozmowach, zaś autorka "Lśnić" przeżyła to na własnej skórze. Przy książce Stephan Lee bawiłam się trochę lepiej, ale może to wynikać również z faktu, że czytałam ją pierwszą.

Zarówno "Lśnić" jak "K-pop tajne przez poufne" to ciekawe książki, które uświadamiają, że to, co tak kusi w świetle reflektorów ma swoją cenę, którą zapłacić musi każdy. Rozwiewają one iluzję sławy, ale i podkreślają miłość bohaterów przede wszystkim do muzyki. Opowiadają o talencie i drodze, jaką trzeba przejść, aby pasję tą w życiu ochronić. To w tym ich aspekcie jest siła i przesłanie, nawet jeśli fabularnie na sporo rzeczy trzeba by było przymknąć oko.

"Lśnić" - Jessica Jung
W oryginale: Shine (2020)
Wydawnictwo: Zyska i S-ka
Stron: 358
Wiek bohaterów: liceum (17 lat)
Seria: tak, będzie kolejny tom

*Bardzo lubię filmowe produkcje Disneya, trudnej jest jednak wytrwać dłużej przy serialach mających wiele sezonów, których fabuła (choć ciekawa) dałaby się zmieścić w paru filmach.

Czytaliście jakąś powieść napisaną przez kogoś, kto wcześniej śpiewał lub grał w filmach?

sobota, 13 lutego 2021

Zawsze i na zawsze - Jenny Han

Uczniowie najwyższych klas wymieniają się albumami do pamiątkowych wpisów. Szkoła średnia, której czas tak trudno było przetrwać, lada moment zamieni się we wspomnienie. To moment refleksji dla przyszłych absolwentów. Pojawia się wiele kwestii, w tym ta jedna i najważniejsza. Czy licealna miłość może przetrwać próbę czasu? Nad tym pytaniem zastanawiają się Lara Jean i jej chłopak Peter Kavinsky. Nim znajdą odpowiedź, czekają na nich jeszcze: 
- wyniki rekrutacji na studia, 
- wycieczka do Nowego Jorku,
- wesele do zorganizowania,
- oraz bal maturalny. 
Tak rozpoczyna się finał trylogii, którą zapoczątkował cykl listów miłosnych. Takich, które w zamierzeniu przenigdy nie miały zostać wysłane.

Trylogia o nastoletniej miłości od Jenny Han układa się na kształt listu:
1."Do wszystkich chłopców, których kochałam" - adresat, czyli tom pierwszy i początek historii.
2."P.S. Wciąż cię kocham" - post scriptum, czyli sequel oraz to, co jeszcze warto dodać.
3."Zawsze i na zawsze"- finał serii i nakreślenie przyszłości bohaterów.

Sporo osób uzna, że młodzieńczej miłości nie można w wieku licealnym brać tak na serio. Kwestia utrzymywania związku na odległość również wzbudzi wątpliwości. To Margot, starsza siostra Lary Jean, podążyła za zasadą wpojoną jeszcze przez matkę i zerwała ze swoim chłopakiem aby iść na studia jako czysta karta. Bohaterka także ceni sobie rady rodziny, ale i miłość do Petera. Zbyt wczesne wiązanie się na zawsze to dobry czy niewłaściwy wybór? Jeśli wiadomo, że to ta jedyna miłość, to na co czekać? Tylko skąd można to wiedzieć, kiedy jeszcze tyle ważnych życiowych chwili czeka w przyszłości? Bohaterowie są dopiero na początku swojej wspólnej drogi, a już pojawiają się komplikacje.

Opowieść o Larze Jean jest lekka, miła i przyjemna. Najbardziej spektakularny w wydarzenia jest oczywiście tom pierwszy. Część druga obfituje w masę przepięknych cytatów, za to finał - choć ma parę zwrotów akcji - jest dość spokojny i taka sama jest jego filmowa adaptacja od Netflix'a. 

Uwzględniono tam wszystko, także ślub ojca dziewczynek. Przeniesiono nawet wyjazd rodziny Song do Korei Południowej (skąd pochodziła matka trzech sióstr) na wakacje przed (a nie po) zakończeniem liceum. Pominięto tydzień w Domku na Plaży, co akurat nie wydaje się aż taką stratą. Za to jako fanka dram koreańskich liczyłam, że ujęcia z Seulu (skoro już się załapały do produkcji) będę bardziej znaczące, niestety to jedynie ładny ozdobnik, ale nic poza tym.

Historia uczucia Lary Jean i Petera to warta uwagi opowieść. Zaczynająca się od kontraktu, poprzez prawdziwą deklarację uczuć często przypomina relacje i stopień zrozumienia, jaki dzielą miedzy sobą przyjaciele a nie para zakochanych, co czyni ją wyjątkową. Sceny romantyczne nigdzie się w tym nie gubiły. Warto obejrzeć, a jeszcze bardziej warto przeczytać. Może nie będę wracać do tych książek już w całości, ale z całą pewnością do pozaznaczanych w nich cytatów - bo jest ich tam masa.

"Zawsze i na zawsze" - Jenny Han
Wydawnictwo: Kobiece Young
Trylogia: TOM III
Stron: 376
Ekranizacja: Tak! Wszystkie trzy tomy można obejrzeć jako filmy.

P.S.: Rok czekały wrażenia z tej lektury na opublikowanie, aż doczekały się połączenia z wrażeniami z filmowej adaptacji.

Widzieliście już w tym roku jakiś film w tematyce Dnia Zakochanych? 
A może czytaliście już taką książkę?

środa, 3 lutego 2021

Tiny Pretty Things - S.Charaipotra & D.Clayton

W balecie tańczy cały zespół. Jak w orkiestrze gdzie wiele instrumentów współtworzy symfonię dźwięków. Baletowy spektakl to jednak zupełnie coś innego. Tancerze i tancerki zapewniają tło, ale primabalerina jest tylko jedna. Każda dziewczyna marzy o tej roli. Solówce w świetle reflektorów. I każda zrobi wszystko, aby ją zatańczyć.

O Tiny Pretty Things zrobiło się głośniej za sprawą adaptacji Netflix'a. Choć to powieść z 2015, w polskim przekładzie ukazała się po raz pierwszy dopiero wraz z okładką serialową. Na amerykańskim rynku w czasie premiery oryginału wciąż w emisji znajdował się serial Pretty Little Liars (na podstawie książek Sary Shepard). Tytuły obu opowieści nie są tylko pozornie podobne. Czarny łabędź i historia dziewczyn szantażowanych przez tajemniczą osobę, która zna wszystkie ich sekrety - takim połączeniem klimatycznym zachęcano do lektury Tiny Pretty Things. Czy się udało?

Podobnie jak w powieściach Sary Shepard mamy różne narratorki. Tutaj są to trzy baletnice: Gigi, Bette i June. Ta nowa w szkole baletowej to Gigi. Czarnoskóra dziewczyna obsadzona w głównej roli? I to w standardach konserwatywnego rosyjskiego baletu? A jednak! Najjaśniej lśni pasja i talent. Kto by się spodziewał? Na pewno nie Bette, która w nowojorskim konserwatorium tańczy od małego. Ma idealnego chłopaka i to zawsze z nim odhaczali główne role w spektaklach. Za nic nie może przełknąć też tego June. Baletnica koreańskiego pochodzenia ma postawione przez matkę ultimatum: albo zatańczy w głównej roli albo koniec z baletem i czas rozmyślać o poważnej przyszłej karierze akademickiej. Wraz z ogłoszeniem obsady "Dziadka do Orzechów" Giselle staje się obiektem coraz śmielszych gróźb. Nie ma znaczenia jej dobra osobowość ani tym bardziej wrodzona wada serca, która każdy kolejny krok na scenie może uczynić tym ostatnim. Tak jak to się stało dla Cassie, poprzedniej gwiazdy szkoły baletowej, którą ktoś przypadkiem upuścił w tańcu.

Każda z nastolatek ma ma fragment historii, żadna nie ma całej. Nawet osoba prowadzą narrację może być głównym podejrzanym. Nic nie jest pewne. Autorki Tiny Pretty Things przedstawiają różne fakty i okoliczności wydarzeń, ale każą decydować czytelnikowi, kto jest winny. Trudno dojść do tego, kto zostawia makabryczne prezenty z ukrytym przesłaniem. Na ściany w pokoju wspomnień każdy może przykleić nowy inspirujący cytat lub słowa groźby. Są tam kompromitujące zdjęcia lub wykradzione skrawki dokumentacji medycznej. Podziw i zawiść. Przyjaźń i nienawiść. Miłość w tańcu i tylko na scenie czy także w życiu? 

Książka to opowieść o poszukiwaniach siebie w niełatwej rzeczywistości, gdzie jest tylko jedna szansa na sukces, a stawka wysoka. Trzeba więc postawić wszystko na jedną kartę albo pożegnać się z pasją życia. Granica między dobrem i złem się zaciera, gdy traci się samego siebie. Jak ma się ta historia do jej serialowej adaptacji?

Serial nosi ten sam tytuł. W dziesięciu godzinnych odcinkach stara się pokazać piękno baletu, dylematy postaci, sedno historii ale i przemycić masę innych zbędnych tutaj wątków. Zupełnie inaczej wygląda ta opowieść, gdy Gigi zabierze się wadę serca, a da matkę która siedzi w więzieniu. Kiedy June zabrany zostaje wątek rywalizacji według standardów koreańskiej społeczności, a ofiarowany wątek pracy w klubie jako kelnerki po godzinach. Nie wspominając o Bette, która za nic nie porzuciłaby swojego chłopaka (miłości od czasów dzieciństwa, a także unii zamożnych rodzin) nie tylko na rzecz Gigi, ale i przypadkowo spotkanego konserwatora i muzyka amatora. Wrzucono też cały aspekt zarządu szkoły: życia prywatnego nauczycieli baletu, fizjoterapeutów i udziałowców. Można więc uwierzyć, że rzeczy opisane w książce mogłyby się zdarzyć w szkole baletowej, serial proponuje za to nagromadzenie nierealnych scenariuszy.  I to wszystko nie miałoby aż takiego znaczenia, prawda? Bo w obu wersjach tej samej historii chodzi przecież o taniec. Niestety serial zamiast baletu (Dziadka do Orzechów i Giselle) daje hybrydowe połączenie baletu z tańcem współczesnym, a wszystko to zamknięte w przedstawieniu 'Kuba Rozpruwacz', które w tej wizji nie ma ani celu ani przesłania. 

W książkowym pierwowzorze szkoła baletowa była konserwatywna, zamknięta i tajemnicza.
Zupełnie odmienna od rzeczywistości nastolatków w liceum. Serial pokazuje nic innego jak każda produkcja o lata szkolnych, gdzie liczą się tylko imprezy. Gdzie nagle urywa się film i tak naprawdę nie wiadomo już, kto popchnął koleżankę z krawędzi dachu. 

Gdyby nie chęć porównania książki i serialu, prawdopodobnie nie przebrnęłabym przez więcej niż kilka odcinków. Tiny Pretty Things pozostaje godne polecenia dla fanów Pretty Little Liars i baletowych spektaklów. W swojej wersji książkowej warta jest uwagi, choć potrzeba czasu (i stron) aby historia mogła się rozkręcić. Zamiast serialowej adaptacji warto jednak włączyć coś zupełnie innego. Na przykład "Angel's last mission: Love", w której wystawiana jest także Giselle, a serial potrafi pokazać zarówno piękno baletu jak i ponadczasowe przesłanie spektaklu.

"Tiny Pretty Things" - Sona Charaipotra, Dhonielle Clayton
Wydawnictwo: YA!
Typ: seria tom 1 z 2  / Stron: 464

Jakie są Wasze ulubione książki / seriale / filmy z wątkiem baletu?
Zapraszam także na Bookstagram ! Chętnie odwiedzę Wasze konta i zobaczę, co czytanie :)

czwartek, 16 kwietnia 2020

Save You, Save Us - Mona Kasten

bookstagram @bookmark_to_the_future
Kiedy ukończenie prestiżowej szkoły staje pod znakiem zapytania, marzenia o wyjeździe do Oxfordu i stypendium obracają się wniwecz. Historia romansu nauczyciela i uczennicy zatacza koło, ale żniwo zbiera w postaci innej ofiary. Nie pomagają tłumaczenia ani też fakt, że wplątało się w losy obcych sobie osób tylko po to aby im pomoc. Kiedy szansa na spełnienie marzeń może się już nigdy nie powtórzyć czy miłość będzie miała wystarczającą siłę by przetrwać?

Pierwsze dwa tomy Trylogii Maxton Hall kończy cliffhanger. Bohaterowie mają się ku sobie, nawet zdaje się ich łączyć uczucie silne na kształt miłości, lecz czy mogą sobie ufać, pochodząc z tak różnych światów?

"Nawet wtedy przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym się poddać."

"PRAWO DO TAJEMNIC": Uczniowie prestiżowego Maxton Hall chodzili do tej samej szkoły średniej przez lata, mimo to nie znali się za dobrze. Byli znajomymi tylko z widzenia, którzy nie wchodzili sobie w drogę, jeśli nie było to absolutnie konieczne. Uczniowie na stypendium (jak Ruby) strzegli swojej prywatności, ci z majętnych rodzin za cenę okazywanego okrucieństwa bronili swych tajemnic (James czy Wren). Ruby prawdopodobnie znała paczkę Jamesa najbardziej z tego, że zniszczyć potrafili imprezy komitetu organizacyjnego, nad których przygotowaniem siedziała miesiącami. Poznanie sekretu wymusiło stworzenie się relacji, która od nienawiści dziwną ścieżką poprowadziła ku miłości, w której stanie nie można sobie wyobrazić życia bez obecności tej drugiej (jakże do niedawna obcej) osoby.

TRYLOGIA MAXTON HALL: Odzyskiwania utraconego zaufania to temat przewodni każdego tomu serii. Bohaterowie mają poważne plany i równie poważne problemy. Pierwsze skrzypce grają tu jednak emocje i rozwój relacji poszczególnych par niż przebieg fabuły. Chociażby tajemniczy wątek odejścia matki bliźniąt został na szybko rozstrzygnięty (na rzecz szczęśliwego zakończenia i przywrócenia ładu w rodzinnej firmie) na kilkunastu ostatnich stronach finału trylogii, co dziwi tym bardziej, że napięcie z nim związane systematycznie budowane było od końca pierwszego tomu.

"Co wtedy? Czy możemy rozstawać się na dłużej, nie ryzykując, że nasze drogi się rozejdą?"

Jednocześnie schemat przebiegu wydarzeń poszczególnych tomów jest dość powtarzalny: bohaterowie mimo uprzedzeń przekonują się do siebie, decydują się sobie zaufać, po czym następuje wyjawienie sekretów, które całe te relacje burzą w jednej chwili, a oni znów muszą znaleźć sposób by uwierzyć w drugą osobę. Gra emocji rozpoczyna się od nowa i zawsze prowadzi do takiego samego finału. Schemat ten powoduje, że nie pamięta się już konkretnego przebiegu fabuły, bo mniej więcej kręci się ona wkoło. W dodatku powtarza się nie tylko w przypadku Ruby i Jamesa, ale i trzech innych par: Lydia i Graham, Ember i Wren, Alistair i Kesh.

Nie można za to zaprzeczyć, że autorka nie podejmuje ważnych tematów: szukania zapomnienia w alkoholu, nastoletniej ciąży czy bankructwa i utraty statusu społecznego. Podchodzi do nich w niecodzienny sposób, choć na tle całej tej emocjonalnej rozgrywki są to praktycznie wątki poboczne.

"Na niektóre marzenia trzeba poczekać, ale nie wolno z nich rezygnować."

Mona Kasten nie wierzyła, że dotrwała do końca swojej trylogii i podobnie ja nie mogłam uwierzyć, że przeczytałam całość. Historia Ruby i James'a jest zajmująca, ale wszystkie inne wątki już o wiele mniej. Zdarza się, że czytamy serię z przyzwyczajenia, w dodatku łatwo się ją czyta i nie tak trudno ją zakończyć by uznać ostatecznie za w pełni przeczytaną trylogię. Seria Maxton Hall stanowi taki właśnie przypadek.

Najbardziej emocjonującym pozostanie pierwszy tom "Save Me", kolejne choć lekko się czytało, nie wciągały już tak bardzo. Podziewał narracji na więcej bohaterów powoduje, że historia odbiega od swojego głównego toru (to zabieg literacki do którego nie mogę się przekonać nawet w moich ulubionych seriach, takich jak Dary Anioła czy Wampiry z Morganville). Początkowo byli tylko Ruby i James, potem narracja rozciągnięta została o kolejne trzy pary i perspektywę każdego z tych bohaterów. Gatunkowo twórczości Mony Kasten bliżej o wiele do New Adult niż Young Adult. Bohaterów zapamiętam bardziej za szczegóły ich osobowości, które ich wyróżniały (Ruby z systemem kolorowych notatek, Ember z blogiem czy Jamesa z zamiłowaniami podróżniczymi), niż za przebieg fabuły, który stał się ich udziałem.

"Save You" / "Save Us" - Mona Kasten
Trylogia: tom II i III
Wydawnictwo: Jaguar
Wiek bohaterów: liceum
DLA FANÓW: Pretty Little Liars, Riverdale
W kolejności: NR 05/2020/04/03 (585)

Wszystkie cytaty pochodzą z tomu finałowego - Save Us

wtorek, 11 lutego 2020

P.S. Wciąż Cię kocham - Jenny Han

Okładkowy romans - więcej zdjęć na bookstagramie
"Ofiarowałeś mi pierwszą historię miłosną [...] Proszę, nie pozwól, by już dobiegła końca."

Lara Jean starała się uporać z kolejnym zauroczeniem pisząc list miłosny, który miał jednoznacznie zamykać dany rozdział jej życia i poprzez to uwolnić ją od tego niechcianego już uczucia. Listy te, choć zaadresowane, nigdy nie miały trafić do swoich adresatów. Były przecież najszczerszymi wyznaniami serca dziewczyny. Przeznaczenie (lub jak kto woli zbieg okoliczności) sprawiło, że ich treść została ujawniona. Tak od początkowo fikcyjnego związku licealistka przechodzi do funkcjonowania w prawdziwej relacji. Tylko czy to może się udać, skoro ona i Peter są tacy różni? Choć niewątpliwie iskrzy, kłótnia też wciąż wisi w powietrzu.

"[...] ale wiesz, to nic. Żaden wysiłek, jeśli tylko jesteś szczęśliwa."

Jednak nie wszystkie z wysłanych przypadkiem (nie-przypadkiem) listów dotarły do swoich adresatów. Co jeśli historia potoczyła się właśnie w ten sposób, bo to Peter był najbliżej i najszybciej zareagował na otrzymanie miłosnego wyznania sprzed lat? Co jeśli ktoś inny, o charakterze o wiele bardziej zbliżonym do Lary Jean, odpowiedziałby na list jako pierwszy?

"Słuchaj, jeśli dwoje ludzi jest sobie pisanych, to odnajdą do siebie drogę."

Może się wydawać, że w tomie drugim wprowadzonych jest sporo nowych wątków, które tylko niepotrzebnie zajmują czas. Lara Jean w finałowym tomie będzie aplikowała na studia, potrzebuje więc by i jej podanie wyróżniało się na tle z tysiąca innych kandydatów. To starsza siostra Margot podpowiada jej wolontariat w domu opieki. Dzięki temu poznajemy niepowtarzalną Stormy, której pełne przygód lata młodości stanowią inspirację dla bohaterki. Wielu wypomina dziewczynie przysłowie, że cicha woda brzegi rwie. Chodzi tu bardziej jednak o to, co człowiek od dawna ma w sobie. Co musi odnaleźć, to nie swoją nową osobowość, a odwagę by wreszcie stać się taką wersją siebie, jaką pragnął być od zawsze. Tylko nieliczne powieści młodzieżowe zawierają taki wątek przyjaźni międzypokoleniowej (praktycznie na linii wnuczka - babcia). Może się wydawać, że daleko jeszcze Larze Jean do Stormy i jej sławy, lecz warto czytać dalej, bo finał jasno łączy wszystkie odniesienia.

"- I jak tam pierwsza randka? - pyta mnie Peter, wyciągając się na oparciu krzesła. 
- Opowiedz mi tak, jakbym to nie ja cię na nią zabrał."

Dzięki wątkowi Stormy w historii pojawia się też John Ambrose McClaren. W urywkach wspomnień zobaczymy przy okazji okoliczności ukrycia kapsuły czasu. Ten flashback umożliwia nie tylko wgląd w przeszłość bohaterów (wtedy jeszcze tylko dawnych towarzyszy zabaw), ale również realną ocenę szansy powodzenia ich relacji w przyszłości. Podobny rytuał ukrywania pamiątek do kapsuły czasu pojawiał się też w serii Pretty Little Liars, co łatwo przypomina się w trakcie lektury powieści Jenny Han. Gra, rywalizacja i sekrety towarzyszą bowiem realizacji obu wyzwań.

"Zerwaliśmy ze sobą z taką łatwością. Jak gdyby nigdy nic. Jakbyśmy niczego razem nie stworzyli. Czy to znaczy, że nie byliśmy sobie nigdy pisani? Że to był przypadek?"

"P.S. Wciąż Cię kocham" to udana kontynuacja bestsellerowego początku trylogii "Do wszystkich chłopców, których kochałam" autorstwa Jenny Han. Tom drugi to seria wzlotów i upadków, pełna niepewności, nadziei i miłości - testowania hipotez czy to wszystko ma sens i czy mogłoby się udać. Była dziewczyna Petera (a dawna przyjaciółka Lary Jean) stale ma coś do powiedzenia, a niewykorzystana szansa na uczucie z dzieciństwa nie daje o sobie zapomnieć. Wszystko to skutkuje brakiem zaufania oraz trudnością w przewidzeniu przez czytelnika dalszych losów tej dwójki. Całość narracji pełna za to wciąż pozostaje poczucia humoru, które tak doskonale charakteryzuje styl tej autorki.

Sama relacja Lary Jean i Petera to niewątpliwie ciekawa mieszanka. Czasem jest typowo romantyczna, czasem ta dwójka zwierza się sobie jak prawdziwi przyjaciele. Jednak choć serce czytelnika zawsze dobrze wie, komu kibicować, o wszystkim wciąż decyduje wola autora, a oni z fanami potrafią mocno igrać.

"Istnieje takie koreańskie słowo, którego nauczyła mnie babcia. Jung. To związek między dwojgiem ludzi, który nie może ulec zerwaniu, nawet gdy miłość przerodziła się w nienawiść."

Epokowe zmiany przejdzie też trzyosobowa rodzina panien Song (plus ojciec dziewcząt), choć nadal ściśle związana jest z koreańską tradycją, jaką stara się im przekazać rodzina od strony matki. Niestety - poza kilkoma akcentami - bardzo mało jest tutaj nawiązań do samej Korei Południowej czy też jej ciekawszych tradycji, na które niewątpliwie liczyłam. Nie odbiera to jednak niepowtarzalności tej lekkiej opowieści, idealnej wprost na czas Walentynek. Idealnej zaś zawsze dla romantycznych dusz, takich jak sama Lara Jean.
__________________________________
"P.S. Wciąż cię kocham" - Jenny Han
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 376
Wiek bohaterów: przedostatnia klasa liceum
W kolejności: NR 09/2019/02/05 (561)

Są to wrażenia z lektury spisane już z perspektywy czasu i zakończonej lektury ostatniego tomu trylogii "Zawsze i na zawsze". Jutro (12.02) premiera ekranizacji II części przygód od stacji Netflix, dobrze więc było prześledzić lubione cytaty by sprawdzić, czy któreś z nich nie pojawią się w filmie.

OBEJRZEĆ CZĘŚĆ I - TYLKO DO 9.03.2020
Jeśli zaś chcieliście kiedyś obejrzeć ekranizację pierwszej części trylogii "Do wszystkich chłopców, których kochałam" to teraz jest taka okazja. Film jest do obejrzenia za darmo w kinowej jakości na stronie netflix.com/pl Nie jest wymagana rejestracja. Opowieść idealna na Walentynki - nawet jeśli ktoś nie zna jeszcze książkowego pierwowzoru (będzie się świetnie bawił).

piątek, 1 grudnia 2017

Eliza i jej potwory - W konstelacji


"Morze Potworne" to internetowy komiks, który podbił serca wielu fanów. Dokładnie co tydzień pojawiają się nowe plansze, ukazujące dalszy ciąg tej niezwykłej historii. Fani zakładają koszuli z cytatami z komisu "Odnalazłeś mnie w konstelacji" czy robią sobie tatuaże z hasłem serii "W tym morzu są potwory". Wszyscy zastanawiają się tylko, kim jest tajemnicza Lady Konstelacja - autorka opowieści, która tak niezwykle chroni swoją prywatność.

W tym samym czasie przed tabletem graficznym w swoim pokoju przesiaduje Eliza Mirk - osiemnastoletnia dziewczyna, mająca bardzo sprecyzowane plany na przyszłość. Teraz jedyne, co musi zrobić, to przetrwać ostatnie miesiące w liceum. Szkoła średnia to miejsce, w którym postrzegana jest jako odludek. Jedyni przyjaciele istnieją w jej życiu jedynie online, co bardzo niepokoi rodziców bohaterki. Jednak dziewczynę nie za bardzo to wszystko obchodzi - dzięki komiksowi zarobiła już tyle aby nie musieć martwić się niczym więcej... aż do chwili w której pojawia się chłopak imieniem Wallace. Eliza ma go tylko oprowadzić po nowej dla niego szkole, lecz odkrywa, że to jeden z fanów "Morza Potwornego" - komiksu, który sama tworzy.

Jaka jest cenna utraty prywatności? Czy miłość będzie wystarczającym powodem aby zdradzić tak długo skrywany sekret?

Źródło: monstroussea.com
Francesca Zappia rozpoczyna w swojej książce opowieść o dziewczynie, której udaje się stworzyć kultowy komiks. Im większa jego popularność, tym większa cena sekretu, kto jest jego autorem. Prywatnie Eliza nie jest jednak zadowolona ze swojego dotychczasowego życia i dlaczego nie chce aby fani dowiedzieli się, kto stoi za stworzeniem "Morza Potwornego". Bohaterka nie chce porównania jej osoby z własnym dziełem - stanowi to jej największy koszmar. Przed oczami ma wciąż przykład powieści "Dzieci Hypnosa" - jej ulubionej książkowej serii, która nie została dokończona, kiedy jej autorka załamała się psychicznie. Czy Eliza podzieli jej los, gdy wszyscy poznają prawdę?

Prawie tyle samo miejsca, co Eliza, w powieści zajmuje Wallace Warland. Początkowa niechęć bohaterów do siebie przeradza się w nić porozumienia, przywiązanie, a w konsekwencji w miłość. Przeszłość chłopaka kryje w sobie obraz rodzinnej tragedii. Mogłoby to tłumaczyć rozwój późniejszych wydarzeń, niezwykle jednak żal Elizy, która znajdzie się (dosłownie) na życiowym zakręcie. Zachowanie chłopaka w krytycznym momencie nie pozwala zaliczyć Wallace'a do grona ulubionych bohaterów. Poza tym poznajemy jeszcze zakręconych na punkcie sportu rodziców Elizy (którzy odegrają swoją rolę w utrzymaniu sekretu), dwójkę jej braci (którzy okażą niespodziewane wsparcie), rodzinę zastępczą Wallace'a oraz jego grono przyjaciół - także fanów internetowego komiksu.

"Eliza i jej potwory" to powieść, która ukazuje jak wygląda rzeczywistość osoby żyjącej w fandomie danej serii. Jak to się często zdarza, o wiele bardziej ciekawi czytelnika rozwój wydarzeń w komiksie niż faktyczne losy bohaterów - tutaj Elizy i jej przyjaciół. Wstawki w książce to grafika z plansz "Morza Potwornego" plus transkrypcja komiksu na prozę. Choć historię poznajemy wycinkami, to i tak angażuje ona o wiele mocniej niż losy jej autorki.

Myślę, że chętnie przeczytałabym "The Children of Hypnos", występującą w powieści ulubioną serię Elizy, gdyż Francesca Zappia pokusiła się już o spisanie tamtej historii dziewczyny, którą próbują zabić jej własne koszmary. Cieszę się, że poznałam w pierwszej kolejności losy Elizy, choć powieść ta z całą pewnością nie trafi do grona moich ulubionych, do których to wraca się wielokrotnie. Pozostaje to jednak nadal dobrze napisana powieść dla młodzieży, która idealnie pokazuje jak cienka bywa granica naszego zdrowia psychicznego i jak łatwo naruszyć kruchą równowagę naszego życia.


"Eliza i jej potwory" - Francesca Zappia
Typ: opowieść w jednym tomie
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: USA maj 2017
Stron: 400 (gruby papier, ciężka książka)
W kolejności: NR 24/2017/11/02 (508)
Dla kogo: dla osób, które rozumieją, co to znaczy być w fandomie jakiejś serii, dla fanów "Fangirl" od Rainbow Rowell, dla tworzących własne historie (opowiadania czy to opowieści graficzne)
  • Tutaj znajdziecie przykładowe grafiki z "Morza Potwornego" (specjalnie stworzona w tym celu strona), jeśli chcecie się dowiedzieć, jak wyglądał styl Elizy i jej pomysł na historię.
  • Na stronie empik.com można przeczytać początek tej powieści.

wtorek, 14 listopada 2017

"Sami pracujemy na nasze szczęście"

"W liceum podobało mi się prawie wszystko: układ, lekcje, zadania domowe, nawet brzmienie dźwięczącego dokładnie dwie i pół sekundy dzwonka, oznaczającego, że czas wyjść naprzeciw nowemu doświadczeniu, nowej rzeczy, której się człowiek będzie uczył."

Maddie ma dokładnie ułożony plan i nie schodzi z raz obranej drogi. Dziewczyna chce utrzymać dobre oceny, dostać się na wymarzone studia i odłożyć pieniądze na czesne. Pomagają jej w tym dwie przyjaciółki, z którymi nie tylko zawsze może pogadać, ale i wspólnie motywuje się do systematycznej nauki. Jej los ulegnie zmianie w dzień osiemnastych urodzin, kiedy to po raz pierwszy w życiu kupi los na loterię.

"Tak, bo czyż moja obecność nie zmienia wszystkiego na lepsze? - spytał, a potem się zaśmiał."

Plan Maddie nie miałby wad, gdyby nie dwie typowo uczuciowe sprawy: jedna to rodzina, druga to Seth. W domu rodzinnym stałym elementem są kłótnie rodziców, a ich problemem zdaje się być kwestia finansowa. Wygrana milionów na loterii powinna uczyć rodzinę Maddie na powrót spokojną i zgodną. Czy tak się stanie? Inna historia to jej znajomy z pracy w miejskim Zoo w słonecznej Kalifornii.

"Chciałabym zrobić coś, czego nigdy przedtem nie robiłam. Dać sobie szansę na przedefiniowanie siebie."

Perspektywa wygranej na loterii to ekscytująca możliwość, która w jednej magicznej chwili odmienia losy tej historii. Bohaterka nie musi się już odkąd martwić o wybór uczelni, finanse czy swoją przyszłość. Razem z niespodziewaną wygraną przychodzi prędko i równie nieoczekiwane rozczarowanie. Nawet najbliższym nie można ufać, a nagłe zainteresowanie innych osób okazuje się fałszywe. W natłoku zdarzeń, spóźnionych urodzinach na jachcie i próbie wyrównania utraconych szans, Maddie odpowiada na te same pytania, co wcześniej: kim jest teraz i kim chciałaby stać się w przyszłości.

"Sama nie wiem. Dlaczego się coś czy kogoś kocha? To chyba po prostu takie uczucie. Coś, co sprawia, że chce mi się działać, uczyć się, zrobić coś więcej, stać się lepszą."

W historiach Kasie West zawsze można liczyć na ciekawy wątek romantyczny. Z pięciu z dotychczasowo wydanych książek na naszym rynku, "Szczęście w miłości" ma szczególnie udany ten element historii. Serce Maddie już znamy, ale Seth to tajemnica. To chłopak, który wobec wszystkich jest życzliwy i trudno go rozszyfrować. Czy będzie potrafiła to bohaterka? Kasie West prawie zawsze wyposaża bohaterki w jakiś sekret: w przypadku Maddie jest to fakt wygrania na loterii. Czy chłopak zawsze się nią interesował, a może zaczął dopiero, gdy dowiedział się o milionach na jej koncie bankowym? Jak ocenić szczerość uczucia i intencji drugiej osoby?

"Wierzę, że sami pracujemy na nasze szczęście"

"Szczęście w miłości" to kolejna lekka i przyjemna opowieść o losach licealistów, których życie nie jest pozbawione problemów. Wybierają swoją przyszłość i konfrontują ją z obecnymi możliwościami finansowymi, w swoich wyborach nie pomijając rodziny i grona najbliższych im osób. Miłość początkowo zdaje się być przeszkodą, z czasem okazuje się zaś siłą sprawczą. Napisana lekkim stylem, wyposażona w obowiązkowe poczucie humoru i najbardziej zwariowane sytuacje - to lektura godna polecenia. Choć podobna do schematu innych książek tej autorki, spodoba się szczególnie jej licznym fanom.


"Szczęście w miłości" - Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young
Typ: opowieść w jednym tomie
W kategorii: Young Adults, bez wątków paranormalnych
Stron: 406
Wiek bohaterów: ostatnia klasa liceum
W kolejności: NR 23/2017/11/01 (507)
Rekomendacje: Po lekturze sześciu książek tej autorki z dużym prawdopodobieństwem przeczytam już każdą kolejną jej powieść.

Inne powieści autorki: "Blisko ciebie", "Chłopak z innej bajki", "Chłopak na zastępstwo", "Chłopak z sąsiedztwa" i "P S I like you".

Czytaliście już powieści Kasie West? Która z nich to Wasza ulubiona?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...