Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 grudnia 2021

Poradnik dla dżentelmena o występku i cnocie - Mackenzi Lee

"Poradnik dla dżentelmena o występku i cnocie" to początek trylogii o rodzeństwie Montague. Opowieść w pierwszym tomie relacjonuje w całości Henry 'Monty' Montague. Jako najstarszemu to jemu przypadać ma zarządzanie rodzinnym majątkiem. Henry ma jednak okropne kontakty z ojcem, który uważa, że syn swoim zachowaniem przynosi nazwisku Montague wstyd. Monty zostaje więc wysłany na grand tour, w czasie którego ma nie tylko zwiedzić Europę, ale i wrócić jako godny dziedzic. Wraz z nim w trasą wyrusza jego najlepszy przyjaciel Percy oraz młodsza siostra Felicity. I wszystko poszłoby pewnie zgodnie z planem, gdyby w historię trójki młodych ludzi nie wmieszała się kradzież, porwanie, piraci i zatopiony skarb o randze nieśmiertelności.

Trójka bohaterów to, w chwilach kryzysu zgrane, najczęściej jednak wybuchowe trio. Monty zapija swoje problemy. Pragnie się sprzeciwić ojcu (który go bije), ale jednocześnie nie jest gotowy na wydziedziczenie. Choć wieczór może spędzać zarówno w żeńskim jak i w męskich towarzystwie, to kocha jednak Percy'ego. Percy nie tylko stale cierpi na tle rasowym (ciemna karnacja), ale i ma napady padaczki, z powodu których rodzina chce zamknąć go w szpitalu. Tymczasem Felicity Montague wcale nie chce zostać odesłana na stancję dla dobrych panien, tylko móc dalej zgłębiać tajniki medycyny. 

Temat główny książki to grand tour po Europie i faktycznie razem z bohaterami zwiedzimy sporo miejsce. Zaczynając od Anglii, poprzez Paryż, Marsylie, Barcelonę aż po Wenecję i greckie Santorini. W tym czasie przyjaciele postarają się zawalczyć o wolność w XVIII wiecznej rzeczywistości. A opisy epoki w swoim piękny stylu dostarczy nam Mackenzi Lee.

Ciekawi bohaterowie, różnorodne miejsca akcji, a do tego wątek alchemicznej magii, którego zupełnie się nie spodziewałam. To wszystko opisane w niezwykle trafny i obrazowy sposób przez autorkę. Masa pozaznaczanych cytatów w książce.  A jednak niewiarygodnie długo czytałam ten "Poradnik dla dżentelmena o występku i cnocie". 

Co zawiodło? Może świadomość, że historia i tak zmierza tylko do tego aby Monty i Percy byli razem w finale, choć o wiele więcej do zaoferowania ma przedstawiony świat. Cała reszta mogłaby tak na dobrą sprawę nie istnieć. I nawet alchemiczne serce u progu nieśmiertelności nie było wstanie odebrać im blasku. 

Z chęcią zabrałam się jednak za tom drugi, w którym narrację przejmuje Felicity Montague. Tam znów czeka na czytelnika podróż po Europie, a wiedząc, że sławne rodzeństwo działa na kłopoty niczym magnes, ciekawa jestem, co w tej historii jeszcze się wydarzy.

"Poradnik dla dżentelmena o występku i cnocie" - Mackenzi Lee
TRYLOGIA: Rodzeństwo Montague - TOM 1
Wydawnictwo: Kobiece - Young
Stron: 448
DO PRZECZYTANIA: pierwszy rozdział na stronie Empik com

Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok / Legimi na 30 dni


niedziela, 7 maja 2017

W Morzu Ciekawostek: Miraculous

SUPERBOHATEROWIE Z PARYŻA: BIEDRONKA I CZARNY KOT

Dziewczyna przebrana w strój biedronki i blondyn ubrany na czarno z uszami kota - postacie z tej produkcji wielokrotnie gdzieś migały w masie informacji, jaką zalewa nas internet poprzez media społecznościowe - nie zwalniając siebie samych od odpowiedzialności za te wszystkie godziny przesiedziane na YouTube. Może to właśnie tam zobaczyliście po raz pierwszy Ladybug (Biedronkę) i Cat Noir (Czarnego Kota)? A oto troszkę ciekawostek o nowych superbohaterach w rodzinie.

#1 Paryż ma kłopoty - potrzebni są więcej bohaterowie, którzy ocalić mieliby miasto i jego mieszkańców. W tej roli dobrze sprawdzają się Ladybug i Cat Noir, a w codziennym życiu Marinette Dupain-Cheng i Adrien Agreste. Aby projekty dziewczyny ujrzały światło dzienne - to marzenie Marinette, która zazwyczaj jest nieco niezdarna. Ta jej cecha znika, gdy staje w obronie miasta. Adrien jest bardziej śmiały jako Cat Noir, ale poza tym jego dwie osobowości aż tak się od siebie nie różnią. Problem stanowi ojciec, który się od niego odizolował, zostawiając chłopaka samego sobie.

#2 Ladybug miała powstać jako anime, zdecydowano się jednak na animację by historia trafiła do szerszej grupy odbiorców. Sama zaś Lady Bug miała być przykładem superbohatera, który pochodziłby bezpośrednio z serca Europy, a nie po raz kolejny ze Stanów Zjednoczonych. Jeśli chodzi o sam zarys anime, powstał tylko krótki filmik jako zwiastun.


#3 Choć ostatecznie nie jest to anime, elementy tamtych produkcji znajdziemy i tutaj: są stałe sekwencje przemiany, magiczni mali pomocnicy, a złoczyńca co odcinek wysyła nowego sługę. Jest i ciągle ciekawy opening, który obiecuje więcej zaczarowanych przedmiotów (miraculum) i osób obdarzonych ich mocami, ale widzimy tylko Biedronkę i Czarnego Kota. Władca Ciem (główny złoczyńca) też taki posiada, a choć motyle są świetliste to prędko zmieniają się w czarne ćmy. To dobra moc użyta w złym celu - historia niewłaściwie powierzonego daru.

#4 Już po pierwszy odcinku trzeba przyznać, że najlepsze w tej historii są bez wątpienia sceny walki. Powody, do przemiany w złych bohaterów, nie są też nieprzemyślane: poczucie niesprawiedliwości, upokorzenie czy straty. Trudniej jest za to znieść kostiumy, w jakich pokazują się słudzy wielkiego złoczyńcy w tracie walki - choć i tutaj można znaleźć i bardziej udane projekty.

#5 Choć fabuła nie jest zbyt wyszukana, to na duży plus zasługuje relacja, jaka łączy głównych bohaterów. Znają się, ale jednocześnie widzą w sobie kogoś zupełnie innego. Marinette jest zakochana w szkolnym koledze, ale już nie w Czarnym Kocie, z którym to wspólnie walczy. Jego amory łatwo odrzuca, nie zdając sobie sprawy, że to właśnie jej ukochany Adrien. Sam zaś chłopak bez winy nie jest: zakochany w Biedronce za nic nie zauważa naszej Marinette jako kogoś więcej niż koleżanki ze szkoły. Koło więc łatwo się zamyka.

#6 Dlaczego właściwie Biedronka? W projektowaniu postaci miała być to superbohaterka obdarzona mocą szczęścia - w praktyce mocą tworzenie, choć trudno to początkowo dostrzec. Za to Cat Noir posiada moc niszczenia wszystkiego, czego dotknie. Kiedy moc się gromadzi, niepokojąco przypomina to sposób, w jaki Władca Ciem przemienia motyle w ciemne akumy. A może tajemniczy i zapracowany ojciec chłopaka to właśnie nasz super-złoczyńca?


#7 Wiele mogłaby wyjaśnia opowieść typu "Origin" (Początek), czyli historia tego, jak bohaterowie otrzymali swoje niezwykłe moce. Wydarzenia te przewidziane są dopiero na koniec pierwszego sezonu. Kiedy poznajemy Biedronkę i Czarnego Kota sprawnie i z sukcesem pracują już w duecie, lecz nie zawsze tak było. Powszechnie zaś wiadomość, że wagę opowieści w tak samo dużej mierze stanowi to jak się zaczyna i jak się kończy.

#8 Pierwszy kraj, w jakim wyemitowana serię, była Korea Południowa. To właśnie dlatego, że jest to połączona produkcja kilku krajów: Francji, Japonii i Korei Południowej. Od premiery w 2015 roku pojawiło się wiele wersji językowych tej historii, a także piosenki rozpoczynającej każdy odcinek.


#9 Drugi sezon miał pojawić się w maju tego roku, jego premiera została jednak przesunięta na czerwiec 2017. To już niedługo, ale został jeszcze czas aby nadrobić 26 odcinków (plus odcinek specjalny Christmas) pierwszego sezonu. Przy sukcesie serii twórcy obiecali zgłębić bardziej fabułę historii i to obietnica, którą warto sprawdzić. Team ma zostać rozszerzony - a co ciekawe taki miał być w pierwszej koncepcji Quantic Universe - gdzie Biedronka i Czarny Kot stanowili tylko część zespołu.

Widzieliście już może przygody ze świata Miraculous?

środa, 29 marca 2017

Klątwa róży, lustra czy pierścienia?

Znamy je i cenimy od dawna. Klasyczne baśnie, czy w swojej reinterpretacji czy czytane w oryginale, zachwycają po dziś dzień. Jedną z takich niezapominanych historii jest "Piękna i Bestia", która jak żadna inna opowieść udowadnia iż prawdziwe piękno nie jest powierzchowne i by je znaleźć należy szukać o wiele głębiej.

ORYGINAŁ: Za najbardziej znaną wersję "Pięknej i Bestii" odpowiedzialna jest Jeanne Marie Le Prince de Beaumont. Ta francuska powieściopisarka wcześniej zajmowała się pisaniem podręczników, była guwernantką w Londynie, a po sukcesie swoich historii powróciła do Francji. Udział Jeanne Marie to skrócenie i poprawienie formy baśni, dzięki czemu stawała się coraz bardziej popularna. Jeśli szukamy oryginalnej francuskiej wersji "Pięknej i Bestii", na książki na motywach historii właśnie tej francuskiej pisarki najczęściej trafimy.

MAGIA DAWNYCH LAT: Po krótkich poszukiwaniach w bibliotece zorientowałam się, że to właśnie wersja Jeanne Marie towarzyszyła mi w dzieciństwie. Pojawiła się wówczas kolekcja baśni De Agostini (1996 rok) wraz z kasetami magnetofonowymi, gdzie nagrany był tekst opowieści. "Dawno, dawno temu... Najpiękniejsze baśnie świata" ukazywało się co dwa tygodnie, ale baśnie odsłuchiwałam o wiele częściej. Wśród nich znalazła się właśnie ta klasyczna (pięknie ilustrowana) wersja "Pięknej i Bestii".

RÓŻA, LUSTRO I PIERŚCIEŃ: Według Jeanne Marie historię dominują trzy magiczne przedmioty. Jest wszystkim dobrze znana róża, która wyznacza czas trwania klątwy. Jest lustro, mogące ukazać co dzieje się w odległych miejscach. Jest i pierścień, który przenosić potrafi w jednej chwili poprzez ogromne odległości, jeśli założy się go na palec przed snem... by obudzić się w innym miejscu. Nie ma za to zaklętych śpiewających naczyń, zegarów i świeczników. Nie ma myśliwego, który zabiegał by o serce Belli. Są za to jej siostry, równie dobrze spełniające się w roli czarnych charakterów... tak bardzo podobnych do przybranego rodzeństwa Kopciuszka. One, mimo finansowego upadku rodziny, proszą ojca o piękne suknie i klejnoty. Bella życzy sobie tylko jedną różę. I tak baśń wiedzie do zamku, gdzie się rozpoczyna.
Bella wpatruje się w odległy horyzont, nie wiedząc jeszcze iż gdzieś tam trwa zaklęty w czasie zamek Bestii
RÓŻA I LUSTRO: Disney wiele z oryginału zmienił w swojej pierwszej animowanej wersji z 1991 roku. Wprowadzeni są inni bohaterowie - objęci klątwa tak jak i ich pan. Poznajemy Gastona, który zrobi wszystko by zdobyć serce Belli. Sama zaś bohaterka pozostaje podobno do oryginału - nie skarży się na swój los i dzielnie go znosi, choć przed sobą nie ukrywa, że lepiej byłoby jej w innym miejscu. Zniknął za to czarodziejski pierścień, który ułatwiał szybkie dostanie się do zamku Bestii. Szczególnie był on ważny, kiedy poważnej rany nie zadaje Gaston, a sama Bella - która Bestię opuszcza i nie wraca po tygodniu czasu... gdyż zatrzymują ją zazdrosne siostry. Poza oczywistym symbolem, jaki kryje się za ofiarowanym wybrance pierścieniem, w oryginale są też bezpośrednie pytania: "Czy mogłabyś wyjść za mnie?". Bestia pyta o to wielokrotnie przy kolacji, Bella grzecznie odmawia, aż nie znajduje Bestii leżącej w różanym ogrodzie i zdaje sobie sprawę, że potwora pokochała.

FILMOWO: Disney kontynuuje swój powrót do klasycznych baśni w aktorskiej odsłonie. Mamy "Maleficent" z 2014 roku jako nowy punkt narracji baśni o "Śpiącej Królewnie". Ta wersja sporo jednak zmieniała. Inny podejście zastosowano w przypadku filmowej wersji "Kopciuszka" z 2015 roku, gdzie wątki animowanej wersji poprawiono i dodano tło wydarzeń. Podobnie postąpiono z materiałem baśni z "Pięknej i Bestii". Wiadomo już dlaczego mieszkańcy okolicznych wiosek zapomnieli o istnieniu zamku (część klątwy) i z jakiego powody służba też ucierpiała (bierność wobec okrutnego króla, który na swoje podobieństwo wychowywał syna). Książę przeklęty zostaje jako młodzieniec a nie dziecko, wiemy czemu zamek spowija wieczna zima. Czarodziejka nie zostawia przeklętego samego, ale uczestniczy dalej w losie jego klątwy - co troszkę zbliża wersję do książkowej reinterpretacji umiejscowionej w czasach współczesnych w powieści "Beastly" od Alexa Flinna.

MAGIA EKRANU: O wiele bardziej niż dwie poprzednie aktorskie wersje "Piękna i Bestia" zawiera w sobie sceny z musicalu, co w niczym nie odbiera jej czaru ani powagi tej historii. Dodano sceny sprzed klątwy (pamiętnego balu) i po zdjęciu czaru (finałowy taniec). Baśń zatacza koła by zakończyć się w tym samym miejscu, gdzie się rozpoczęła. Zamiast zaczarowanego pierścienia jest mapa, lecz przenosi bohaterów do Paryża i na tym jej rola się kończy. Ojciec Belli to wynalazca, ale bardziej artysta niż twórca wymyślnych maszyn. Bella nie jest postacią idealną i wolną od błędów. Podobnie jak w wersji z 1991 roku, chcąc ochronić jedną ukochaną osobę, drugą wystawia na niebezpieczeństwo, ukazując mieszkańcom wioski obraz bestii w magicznym zwierciadle.

Emma Watson idealnie sprawdziła się w tej roli, choć gdy ogłaszano wybór aktorów, nie ukrywam iż miałam pewne wątpliwości. Z filmowej Hermiony (poza oczywistym zamiłowaniem do książek) nie ma w Belli praktycznie nic. To zupełnie nowa postać stworzona na potrzeby tej właśnie baśni. Książę w swojej ludzkiej postaci tak samo skradnie serca jak robił to jeszcze w "Downton Abbey".

Udało się Wam już zobaczyć w kinie najnowszą wersję "Pięknej i Bestii"? 
Czy i Was ten magiczny spektakl oczarował?

wtorek, 21 lutego 2017

Muzyczne wcielenia Pięknej i Bestii #1


Już prawie marzec, ale czy poza wiosną wyczuwanie też powrót klasycznych baśni?
Wielkimi krokami zbliża się premiera aktorskiej wersji baśni o "Pięknej i Bestii" w wykonaniu Disneya. W porównaniu do poprzedniej takiej produkcji (Cinderella 2015), będzie to o wiele bardziej muzyczna aranżacja, co widać już po pojawiających się klipach promocyjnych.


Typowo muzyczne, kilkuminutowe lecz jakże świetnie zrealizowane - tym razem z wykorzystaniem piosenek z repertuaru Britney Spears. Warto zwrócić uwagę nie tylko na kostiumy, ale i odpowiedni wybór fragmentów piosenek. Można znaleźć kilka swoich ulubionych scen w "Britney and the Beast".

I znów wracamy do klasycznej wersji Disneya. Troszkę zdziwiło Was zakończenie tamtej muzycznej aranżacji? Ciekawa jestem czy wiecie, kto śpiewa sławną tytułową piosenkę.



BONUS: Trudno nie kojarzyć Emmy z rolą Hermiony, dzięki której stał się tak znana. Fanom HP ciężko w starym zamczysku nie widzieć Hogwartu (który dla mugoli z zewnątrz też podobno wyglądał jak ruina). Nie można też zaprzeczyć, że Voldemort to bestia, ale takie połączenie zaskoczy wielu. 

Ponieważ tegoroczny marzec ponownie będzie Miesiącem Baśni, można się spodziewać innych postów tematycznych: w planach poprzednie filmowe ekranizacje tej francuskiej baśni a także różne reinterpretacje książkowe. Będzie też o nowościach czytelniczych ze świata Baśni Tysiąca i Jednej Nocy.

Wyczekujecie filmowej premiery "Pięknej i Bestii"? 
To Wasza ulubiona baśń czy może zajmuje to miejsce jakiś inny tytuł?

piątek, 29 lipca 2016

Fobos - Liczy się tylko Mars

"Z UKOCHANYM CZY TEŻ BEZ NIEGO"

Platforma startowa tuż przed wylotem misji kosmicznej to miejsce, gdzie ściągnęły masy ludzi. Tutaj właśnie rozpoczyna się nowy rozdział historii ludzkości, a także największe reality show współczesnych czasów. Jest też moment wahania i słowa protestu jednego z uczestników misji, które zginęły w tłumie. Czy liczy się sprzeciw, nawet jeśli nikt nie zdołał go usłyszeć?

Zwątpienie w słuszność tego wszystkiego ogarnęło właśnie Léonor. Dziewczyna ma za sobą przebytych wiele trudnych ścieżek życia. Nie zdawały się one też prowadzić ku jakiejkolwiek lepszej przyszłości. Wysłane zgłoszenie do programu Genesis zostało jednak wyłonione z miliona kandydatów i los się odmienił. Teraz przeszłość nie ma już znaczenia, bo zwykła sierota, nieznająca swoich rodziców, pracująca w fabryce psiej karmy, młoda obywatelka Francji ma szansę zapisać się jako uczestniczka pierwszej misji na Marsa - jako bohaterka o niezwykłym talencie plastycznym. Celem misji - kolonizacja planety, zadaniem zaś Léonor - znalezienie miłości w czasie lotu na orbitę Fobosa (księżyca czerwonej planety). Bohaterka, o płomiennych rudych włosach (niczym piaski nowej ojczyzny), nie wie jeszcze, że los był łaskawy nie bez powodu. I nie ona jedna skrywa sekrety swojej przeszłości.

Już przy starcie statku coś idzie nie tak jak powinno. Okazuje się, że misja tak droga została właśnie spisana przez producentów na starty. Nie wie tego oczywiście Léonor ani nikt z jej załogi, a tym bardziej już widzowie. Wszyscy dowiedzą się dopiero, gdy będzie już za późno. 

To dopiero początek podboju kosmosu, dlatego wyrusza skromna misja bez sztabu specjalistów czy stylistów. Po co jednak wysyłać dwunastkę nieprzeszkolonych praktycznie wcale (bo czym jest rok szkolenia...) młodych ludzi na podbój nowego świata? Otóż by zlikwidować zadłużenia państwa, prezydent Stanów Zjednoczonych wystawił na aukcję wiele instytucji. Tak oto firma Atlas wykupiła NASA. Był w tym ukryty cel, by zainwestowane środki się zwróciły, a może nawet przebiły włożony w marsjańską misję kapitał. Tylko jak zarobić na misji tak drogiej zamiast do niej dokładać? Wystarczy zamienić całość w transmitowany na żywo spektakl.

Dwunastu uczestników: sześć dziewcząt i sześciu młodzieńców wysłano ma Marsa. W tym czasie w trakcie krótki (trwających sześć minut) spotkań mają zdecydować, z kim spędzą resztę swojego życia, budując nowe życie na czerwonej planecie. Właśnie w Kuli Spotkań uczestnicy opowiadają o swoich ciężkich przeżyciach z przeszłości, które skłoniły ich do zgłoszenia się do programu misji kosmicznych. Próbują znaleźć swoją przyszłość w bratniej duszy któregoś z uczestników. Chcą być szczerzy, każdy z nich jednak musi grać, bo nie ma tu nikogo bez sekretów. Nikt z nich jednak nie wie, że posiadanie takiego mrocznego rozdziału przeszłości było powodem, dla którego to właśnie ich wybrano.

"Fobos" to 72 rozdziały w pięciu aktach, co w strukturze nawiązuje już samo do dramatu - czyli do dokładnie takiego kosmicznego romansu jaki propaguje Kanał Genesis w swojej czołówce. Ziemianie czują się jakby brali udział w ekscytującej grze: śledzą losy swoich ulubieńców, zasilają ich posagi, prognozują jakie pary powinny się utworzyć na finiszu tej misji. To ekscytująca gra, a o ile bardziej wciągająca... gdy jest to cześć czyjegoś prawdziwego życia.

Wydarzenia relacjonowane są z kilku perspektyw. Przede wszystkim jest Léonor i jej narracja z pokładu dziewczyn, czyli PLAN. POZA PLANEM pokazuje prawdziwe intencje producentów show. Jest też KONTRPLAN i próba ujawnienia publice knowań przez jednego z odrzuconych kandydatów (w rekrutacji do marsjańskiej misji). Dodatkowo jest jeszcze wizja z kanału GENESIS, gdzie widnieje transkrypcja zapisu scenariusza - dokładny opis tego, co widzowie na Ziemi widzą na kanale. Dzięki temu Szybkie Randki (jedna na rozdział) nie były dla czytelnika tajemnicą (przynajmniej na początku), a co wydarzyło się w Kuli Spotkać pozostawało sekretem dla pozostałych uczestniczek i uczestników.

Na wyróżnienie zasługuje graficzna oprawa tej historii. Przez wykresy i plany (prezentowane jakby na czytelniku, jaki mają też członkowie tej misji) miałam wrażenie, że i ja podróżuję tym statkiem... Tak dobrze zapamiętałam rozkład pokładu, że potem z łatwością wizualnie odtwarzałam trasę z pamięci, kiedy przemierzali ją bohaterowie. Prosta grafika a tak dużo zdziałała!

Misja dolatuje po dwudziestu trzech tygodniach. Początkowo obserwujemy jedną randkę na dzień - w książce jest to jeden rozdział. Potem następuje przeskok w akcji, który zabiera nas do chwili, kiedy statek Cupido znajduje się już praktycznie na orbicie Fobosa (bardzo ciekawe mitologiczne odwołanie, jakiego zdradzać nie mam zamiaru). Na sam finał zaś niesamowity cliffhanger jako zakończenie pierwszego tomu międzyplanetarnej podróży. Fabuła mogła przybrać potem tyle różnych ścieżek! Ciekawi bohaterowie, ich zabawne dialogi, wciąż nieodkryte sekrety części uczestników misji i ich ostateczne wybory - to wszystko gwarantuje iż czytelnik sięgnie po kontynuację.

Victor Dixen dobrze poradził sobie z przedstawieniem świata w obliczu pierwszej misji marsjańskiej, idealnie mieszając reality show z wizją podboju kosmosu. Uczestnicy spektaklu to młodzież różnych narodowości. Sam autor pomieszkiwał w przeróżnych krajach: w Stanach Zjednoczonych, Irlandii i Singapurze. Obecnie mieszka w Nowych Jorku, a warto też wspomnieć, że wychowywał się w wielokulturowym środowisku: jego ojciec podchodzi z Danii, a matka z Francji. W ten sposób mamy główną bohaterkę (Léonor), która w misji Genesis reprezentuje właśnie Francję oraz Marcusa, pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych, i on także odgrywa większą rolę w wydarzeniach historii. Zbieg okoliczności?

Pierwsze co jednak przychodzi do głowy już na początku lektury "Fobosa" to oczywiście sławne "Igrzyska". Dzieje się tak za sprawę kliku rzeczy. Jest relacja w czasie teraźniejszym. Léonor przypomina też w konstrukcji postaci naszą Katniss. To model "ognistej dziewczyny" i uwodzicielki, choć sama tak o sobie nie myśli. Pada jednak ofiarą wizerunku, który w równej mierze stworzyły media jak i ona sama. Szkielet fabuły jest podobny, ale to różnice powodują, że historie te są od siebie coraz bardziej odległe. Widzowie od początku wiedzą i oczekują, że na ekranie zobaczą rozwój uczucia między poszczególnymi uczestnikami. Choć twórcy przewidzieli już tragiczny koniec dla misji, nikt na Ziemi nie spodziewa się, że show zakończy rozpaczliwa gra o życie. Czy taki będzie finał? Victor Dixen zmusza czytelników do poznania odpowiedzi na to pytanie w czasie lektury kolejnego tomu. Osobiście z całą pewnością piszę się na kolejny kosmiczny rejs - tym razem coraz bliżej w stronę Marsa... a może powrotu na Ziemię? Któż to wie! Ta opowieść nie jest bez wad, ale warta jest lektury.


"Fobos" - Victor Dixen
[ SERIA - tom 1 ]
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive -  OPIS
W kategorii: Odyseja kosmiczna
W kolejności: NR 30/2016/07/04 (463)
Stron: 464
DLA KOGO? "Fobos" z całą pewnością spodoba się wielbicielom opowieści rozgrywających się w gwiezdnej przestrzeni. Kto poznał już "W otchłani" czy "W ramionach gwiazd" i nadal czuje głód takich międzyplanetarnych podróży, ten się nie zawiedzie. Fani wątków, gdzie twórcy reality show knują przeciw życiu uczestników (choć w "Fobosie" jest to wątek trochę zbyt mocno przerysowany), ten odnajdzie tu dreszczyk znanego napięcia dotyczącego... niewiadomego końca show.

Pierwsze trzy rozdziały, wstępne grafiki i zarys programu misji Genesis można przeczytać we FRAGMENCIE na stronie wydawcy.

piątek, 4 grudnia 2015

"Belle Epoque - piękno mieszka w duszy"

"Istnieją dwa sposoby roztaczania światła:
bycie świecą lub lustrem, które odbija jej blask".

Autorka powieści, o wdzięcznym tytule "Bella Epoque", wybrała właśnie cytat Edith Wharton by dać przedsmak idei, którą poruszać będzie jej książka. Nim zabrzmi muzyka i rozpocznie się bal, kiedy w tle nocne niebo rozświetli po raz pierwszy światło symbolu Paryża, rozegra się pojedynek wielu wartości - a będą one walczyć zarówno w ludzkim sercu, umyśle jak i duszy.

Maud Pichon miała dość ojca i jego zasad. Postanowiła zamienić więc wiejski kram na modny i pełen możliwości Paryż. Szesnastoletnia dziewczyna znalazła się więc w stolicy Francji bez pracy. Jak zdołała tam trafić? Jaka jest jej historia? Teraz znaczenie ma tylko i wyłącznie przetrwanie, a Maud być może właśnie znalazła dobrze płatne zajęcie. Żywot damy do kontrastu nie jest jednak łatwy, mimo iż tak dobrze opłacany. Jaka jest natura tej profesji? O czym będzie ta historia?

Jest w Paryżu pewna agencja, która pozwala innym lśnić lepiej od całej reszty towarzystwa - co szczególnie trudno osiągnąć w samym sercu Francji. Zaczyna się właśnie sezon... jak więc wybić się z morza innych piękności? Kiedy ma już się praktycznie wszystko (pieniądze, status i tytuł), co zważ mają także i twoi oponenci, trzeba się uciec do ekstremalnych środków.

"Belle Epoque" to książka do której przyciągnęła mnie głównie okładka i nie ma co tego ukrywać. Przeczytałam zapowiedź, uznając, że opis przebiegu fabuły jest intrygujący. Może okazać się on nad wyraz albo zwiastować świetną opowieść. Wygrała na szczęście ta druga opcja, choć "intrygi" nie były tam aż na takim szczeblu, jak początkowo podejrzewałam.

"Belle Epoque" to w moim przypadku książka, którą kupiłam jako dodatek do gazety. Choć dla mnie wygląda to tak, że to owa gazeta (akurat Viva) jest dodatkiem do książki. Okładkę jednak kojarzyłam już wcześniej, gdy więc zobaczyłam to połączenie, długo się nie wahałam. Książka szybko mnie skusiła, wydarzenia już pierwszych stron powieści zaintrygowały i przeczytałam powieść w dwa dni. Wydanie jest świetne. Kwiatowy ornament zdobiący kolejne rozdziały przypominał mi bardzo lubiane "Kroniki Krwi", które wydane są w podobnym stylu. Jednak nie tylko to wzbudziło moją sympatię do "Belle Epoque".

Ciekawostką zapewne będzie, że "Belle Epoque" to powieść, która powstała na bazie opowiadania innego autora - Emila Zoli. Opisane zostały tam losy "agencji dla brzydkich kobiet". Tym tropem podążyła Elizabeth Ross, wyobrażając sobie, co musiały czuć dziewczęta i kobiety decydujące się na prace w takim miejscu. Ile razy można słyszeć na swój temat same nieprzychylne rzeczy... aż ostatecznie zaczyna się zgadzać z ideą racji bytu dam do kontrastu?

"Kanony zmieniły się od tamtych czasów, dzisiejsze także przeminą. Trwałe jest to, co przekracza granice mody. W każdej epoce to artysta poprzez swoje dzieła pokazuje nam, że piękno tak naprawdę mieszka w duszy."

Problematykę świetnie obrazują tu postacie, które są niezwykle wyraziste i łatwo przychodzi zapamiętać zarówno ich imiona jak i indywidualne historie. To nie tylko Maud i inne kobiety z agencji, ale również śmietanka arystokracji czy też młodzi artyści i marzyciele poszukujących swoich szans na szczęście i karierę w Paryżu.

Akcja rozpoczyna się w przeddzień Wystawy Światowej, której zwieńczeniem ma być otwarcie sławnej już dzisiaj na cały świat Wieży Eiffla. Niewielu pamięta, że wówczas budowlę uważano za niezwykłe szkaradną - taką wręcz, którą zaraz trzeba będzie rozebrać, gdyż szpeci paryskie niebo. Kiedy zaczyna się przygoda Maud w Paryżu, owa wieża jest dopiero w budowie. Nim jednak zostanie oficjalnie otwarta, rozegra się już cała opowieść, jaką Elizabeth Ross przedstawiła w "Belle Epoque".

Byłam bardzo mile zaskoczona, jak wiele przeróżnych wątków zmieściło się w świecie tej jednotomowej opowieści. Mamy wątek dam do kontrastu i choć to temat główny to nie jest on jedynym. Są tutaj doświadczenia trudu pierwszej pracy i starcia marzeń z rzeczywistymi możliwościami na dany moment w życiu. Jest obraz arystokracji, która choć otoczona nieustannie pięknem (czy to sztuki w formie architektury, obrazów czy muzyki) pozostaje na nią nieczuła. To jedynie tło dla spektaklu socjety. Przeciwstawia się im klasę niższą, która sztukę tworzy, starając się wybić ponad innych.... Do tego jednak potrzebuje aprobaty wyższych sfer... która sztuki nie docenia - chyba, że jako dobre tło. Istny błędny krąg! Jest też nowy sezon i losy debiutantek wraz z sylwetkami kolejnych kawalerów do wzięcia. Zamążpójście, jako finał poszukiwań odpowiedniej partii, nie oznacza jednak stabilizacji, lecz utratę wolności. To przecież wiek, w którym coraz śmielej w życie zwyczajnych ludzi wkracza nauka i mogą oni jako amatorzy rozwijać swoje pasje, takie jak fotografia.

W zagranicznej zapowiedzi zajdziemy informację o trójkącie miłosnym... w trakcie lektury takiego tutaj jednak nie znalazłam. Nawet jeśli Maud zapatrzyła się w księcia, to nie była w niego wpatrzona już Izabelle. Czy można więc mówić o trójkącie? Możemy brać pod uwagę Maud w relacji do księcia czy też pianisty Paula. Książę to jednak w przypadku tej powieści jedynie platoniczna miłość, która mija równie szybko jak zauroczeniem statusem arystokracji i ich stylem życia.

Powieść napisania bardzo dobrze, wciągająca, a do tego autorce nie obce jest poczucie humoru. Maud to prawie idealnie skrojona bohaterka, bo nawet jeśli zdarza jej się podejmować złe wybory, to czytelnik i tak jej nie potępia. Jest wręcz przeciwnie - chcemy skrycie zobaczyć, co się stanie jeśli dziewczyna z Bretanii pójdzie akurat tą ścieżką. Wątek romantyczny może i nie zwala z nóg, ale za to mamy tu analizę uczuć bohaterki w innych, a często równie ważnych kwestiach życiowych.

Jednym słowem "Belle Epoque" to jak wskazuje tytuł piękna epoka, ale i równie piękna lektura dla osób, które uwielbiają powieści z Paryżem w tle. Jest tutaj też niecodzienny wątek dam do kontrastu. Jak poradzi sobie Maud w nowym zawodzie? Jak wpłynie to na jej charakter? Czy od razu zajęcie porzuci? Jeśli nie, to ile czasu minie zanim dziewczyna się zbuntuje? Może historia przybierze jeszcze inne szaty i jest droga do pokochania i takiej profesji? Wszystkie odpowiedzi w historii, która raz jeszcze potwierdza uniwersalne prawdy - szczególnie w czasach, gdy wszyscy wciąż zdają się podążać za wizją niedoścignionego piękna.

"Belle Epoque" - Elizabeth Ross
[ OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE ]
Wydawnictwo: PWN
W kategorii: Historyczne 
Wiek bohaterki: 16 - 17 lat
Miejsce akcji: Francja / Paryż
Czas akcji: jesień 1888 - lato 1889
Stron: 335
W kolejności: NR 64/2015/10/06 (420)


Czytaliście już może "Belle Epoque"? Polecacie jakieś książki z wątkami historycznymi? 

piątek, 5 października 2012

Wyreżyserowało życie - Georges Mélies

Pozdrowienia z paryskiego dworca sprzed czasów drugiej wojny światowej. Ostatnio sporo czasu spędzam czekają lub też biegnąc na pociąg. Nie zgadniecie, jakie ciekawe opowieści można tam usłyszeć. Jedna z nich będzie o magii, zegarmistrzach, automatach i iluzjonistach.

Z iluzjonistami zawsze związana jest jakaś ciekawa historia. Choć wiemy doskonale, że ich sztuczki to nie magia, i tak przyciągają nieustannie. Kiedy w ramach wykładów z partnerskiej uczelni po raz kolejny przyjechali wykładowcy z Francji, wiedziałam, że poznam kolejne ciekawe, a mało znane opowieści. Jak zawsze są wykłady o malarzach, czasach pierwszej i drugiej wojny. Tym razem pojawiła się na liście historia kina.

"Iluzjonista i jego kunszt użyty w magii kina"

Początki kina to pierwsze pokazy filmów niemych we Francji. Bracia Lumiere, skonstruowaną przez siebie kamerą, pokazywali w 1895 roku krótkie sceny z życia codziennego. Zachwycał zatrzymany na chwilę obraz i możliwość utrwalenia tak ulotnych chwil już na zawsze.
Kiedy w lunaparku wyświetlano pierwszy film z przyjazdem pociągu, ludzie odskakiwali wystraszeni.
Ktoś był jednak zafascynowany i był to młody francuski iluzjonista Georges Mélies.
Hołd, złożony jego twórczości, zobaczyć można w filmie "Hugo i jego wynalazek", będącego ekranizacją powieści Briana Selznicka "Wynalazek Hugona Cabreta".

Jest to film, jak się dowiedziałam poprzez zadanie pytania, w sporej części biograficzny. Były magik-iluzjonista faktycznie zaszył się na paryskim dworcu w sklepiku z zabawkami i upominkami.

Prawdę jest też, że nakręcił 500 filmów, licząc od tych zaledwie kilkuminutowych, a kończąc na najdłuższym 12 minutowym i najbardziej znanym o tytule "Podroży na księżyc". To jednak właśnie te krótsze filmiki pozwoliły mu rozwinąć kunszt magii kina i wypróbować wiele ze swoich pomysłów tak aby urzeczywistnić je potem w swoim największym dziele.

 Georges Mélies miał do wyboru wiele z dróg i możliwych ścieżek kariery:
- praca w rodzinnej fabryce butów
- malarstwo (swój talent wykorzystał potem przy tworzeniu przepięknych scenografii)
- sztuki iluzjonistyczne (ku niezadowoleniu rodziny zdecydował się podróżować po Londynie gdzie przyuczał się magicznych trików)
- aktorstwo, tworzenie dekoracji i kostiumów, reżyseria i pisanie scenariuszy - dzięki temu wyborowi możemy dziś podziwiać jego dzieła.
Taśma "Podróży na księżyc" została odnaleziona po latach i zrekonstruowana w kolorze. Były to filmy nieme. Akompaniament zapewniał pianista lub narrator. W tej wersji odnowionej z 2010 roku w tle usłyszymy muzykę zespołu AIR.

Filmy, użyte w czasie tamtej prezentacji to:
- Podróż na księżyc (uważany za jego największe dzieło - powstały w roku 1902 jest uznawany za pierwszy film science fiction w historii) LINK [ to ten filmik powyżej ]
- Znikająca dama (najchętniej oglądano krótkie filmy z sztuczkami iluzjonistycznymi) LINK
- Człowiek z gumową głową (w tym i kolejnym metoda poklatkowa i zatrzymania obrazu) LINK
- Człowiek orkiestra - LINK

niedziela, 22 maja 2011

Strażniczka i Brama

"Strażniczka Bramy" - Michelle Zink
Wydawnictwo Telbit

Jest o jeden krok za mną. Biegnę ile tylko starczy sił. Stopnie wiodące do katedry są mokre od deszczu. Potykam się i błagam aby to jeszcze nie był mój koniec. Czuję już jego oddech na karku. Z całą mocą popycham ciężkie drzwi i przemykam się przez miniaturową przestrzeń. Tu jest azyl. Zło, pod tą akurat postacią, nie ma tu wstępu. Nie dosięgnie mnie.
Klękam w małej wnęce na zimnej posadce. Rozpaczliwie walczę o oddech, a moje płuca płoną, gdy tylko dostanie się do nich powietrze.
Zamykam oczy i próbuję uspokoić skołatane serce.
To wtedy czuję czyjąś obecność.




Podnoszę wzrok i widzę moje odbicie, które klęka na wprost mnie i przygląda mi się chłodnym spojrzeniem.
To Alice.
Jest na świecie, takie zło, które podąży za Tobą wszędzie.
Jest częścią Ciebie i już zawsze czujesz je w swym sercu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...