Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 listopada 2018

Chilling Adventures of Sabrina - Sezon 1

Nowa opowieść o czarach... już tu jest. Jej kolor to niewątpliwie czerwony.
Noc Halloween już przeminęła, a wraz z nią także prawie tydzień od premiery nowej odsłony przygód nastoletniej czarownicy Sabriny Spellman. I nie, zupełnie nie przypomina ona komediowej wersji, jaką można pamiętać jeszcze z 1996 roku.

WITAMY W GREENDALE
Nazwa tego miasta może brzmieć znajomo i tak też jest - to miasteczko sąsiadujące z serialowym Riverdale. To zaledwie po drugiego stronie rzeki, dokładnie tam gdzie rozpoczyna się mroczny sekret rodzeństwa Blossom. Oba miasteczka są małe, lecz przepełnione sekretami. W obu to dzieci płacą za błędy rodziców, jednocześnie walcząc o siebie. Mieszkańcy Riverdale mogliby poczuć się szczęśliwi, gdyby tylko wiedzieli, jaki los mógłby ich spotkać, jeśli mieszkaliby po niewłaściwej stronie rzeki. Nie bez powodu opowiada się, że w kopalniach Greendale można znaleźć wejście do samego piekła.

TYLKO WPISAĆ SIĘ DO KSIĘGI
Sabrina Spellman to dziewczyna, której urodziny przypadają 31 października - dokładnie w noc Halloween. Idealna data jak na wiedźmę - lecz Sabrina jeszcze nią nie jest. Mając za matkę śmiertelniczkę, a za ojca czarnoksiężnika, szesnastolatka ma prawo wybrać, do którego ze światów chce należeć. Nie możne jednak wybrać dwóch: uczyć się w Akademii Sztuk Niewidzialnych i spędzać czas ze swoimi śmiertelnymi przyjaciółmi i (zdawać by się mogło) miłością jej życia - chłopakiem imieniem Harvey. Wychowana przez ciotki wie, czym jest magia, coraz też bardziej potrzebuje jej do obrony najbliższych. By moc taką uzyskać, musi tylko wpisać się do Księgi Bestii - tego jednak zrobić nie może, wiedząc iż sprzedałaby swoją duszę i weszła na ścieżkę mroku. Sabrina postanawia przechytrzyć siły ciemności i wygrać walkę o siebie. By to osiągnąć podejmuje coraz to drastyczniejsze z metod. Zło nie odpuszcza, staje się coraz bardziej przebiegłe - demony przybierają ludzką formę, a krąg złych wyborów i kłamstw coraz bardziej się zaciska.
Uczucie, jakiego czarownicy zazdroszczą, to jedyna miłość - jaką potrafią obdarzyć tylko śmiertelnicy.
OPOWIEŚĆ DLA MŁODZIEŻY CZY TEŻ HORROR?
Serial stacji Netflix to adaptacja komiksowej opowieści jednoznacznie zdefiniowanej jako horror. To z całą pewnością najbardziej z przerażających odsłon Sabriny. Będą tu sceny drastyczne i choćby z tego względu jest to opowieść przeznaczona dla starszej młodzieży i dorosłych. Jeśli chodzi o podobieństwa do ukochanej komedii, to kilka się ich znajdzie. Towarzyszem Sabriny zostaje goblin w postaci kota - także imieniem Salem. Nie doczekamy się (jeszcze!) od niego sarkastycznych uwag ani też knucia planów dominacji nad światem. Choć dziewczynę wychowują ciotki, to od początku wie ona o swoich magicznych korzeniach. Znajdzie się tu sporo typowo codziennych problemów: konflikt pokoleń i podejście do tradycji czy też dzieci, które mają tak złe relacje z rodzicami, że nie chcą za nic same pozostać z jednym z nich. Magiczna szkoła to nie Hogwart, a trzy mroczne siostry reprezentują to, co z całą pewnością należy uznać za znęcanie się. Lecz kto by się przejmował w szkole o tak zasłużonej złej renomie?

DZIESIĘĆ ODCINKÓW I CO DALEJ?
Fabuła rozpoczyna się przed Halloween, następnie pokazuje losy Sabriny, która postanawia przerwać swój chrzest i nie wpisywać się do księgi. Poprzez Święto Dziękczynienia dociera do finałowego dziesiątego odcinka, który zwiastuje jeszcze mroczniejszy ton dla kontynuacji.
Stacja już zamówiła kolejny sezon nowej adaptacji, nie ogłoszono jeszcze daty jej premiery. Być może przyjdzie czekać fanom aż do następnego Halloween, a może ciąg dalszy ukarze się o wiele wcześniej? Pozostaje na bieżąco śledzić nowości z planu filmowego. Sama niecierpliwie będę ich wyczekiwać!


Chciałabym już teraz wiedzieć: Czy Sabrina nadal zdoła przechytrzyć siły ciemności? Czy to ujmujące uczucie, jakie łączyło ją i potomka łowców czarownic, zobaczymy jeszcze na ekranie? Czy to wszystko przemyślany plan i podstęp ze strony bohaterki, a może prawda? Czy czeka nas crossover z "Riverdale"? Jeśli macie odwagę obejrzeć magię - z pełnymi jej konsekwencjami i w najmroczniejszej postaci - wiecie, gdzie takiej historii należy szukać. Dla najnowszej produkcji stacji Netflix trzeba zaś było odłożyć nawet najlepszą książkę!

Chilling Adventures of Sabrina
Stacja: Netflix
Rok produkcji: 2018
Ilość odcinków: 10
Czas trwania: 53 min
Rodzaj: adaptacja komiksu
Typ: horror
Dla: starsza młodzież i dorośli

Znacie już nowe przygody Sabriny Spellman? A może pamiętacie jeszcze wersje z 1996 roku?

Kto to jak ja czeka już na drugi sezon?

piątek, 17 listopada 2017

While you were sleeping

Pomachaj do nich, zaraz będą oglądać nową dramę :)
Okno w pokoju zaklejone jest masą karteczek samoprzylepnych. Na każdej z nich znajduje się fragment innego snu. Na każdej jest wizja czyjejś przyszłości. Nie jest to scenariusz zakończony szczęśliwym zakończeniem.

W czasie snu młodzi ludzie poznają przyszłe dni swoje, swoich bliskich i całkiem obcych im jeszcze osób, a twórcy tej dramy stawiają przed bohaterami wyzwanie: czy uda im się odwrócić zły los, jeśli poznają wcześniej swoje przeznaczenie?

Nam Hong Ju od zawsze w swoich snach widzi przyszłość, której za nic nie może zapobiec. Z czasem przestaje próbować ratować życie innych ludzi, których kroki i tak prowadzą do wyśnionej w śnie zguby. Z tego powodu dziewczyna odchodzi nawet na dłuższy czas z pracy reporterki telewizyjnej. Wszystko się zmienia, kiedy u progu jej drzwi znajdzie się nowy sąsiad - dokładnie ten, którego spotkała już we śnie.

Jung Jae Chan zaczyna dopiero karierę w sądzie. Niemiła sąsiadka ostrzega go o losie znanym jej tylko ze snów. Jakże osoba dochodząca sprawiedliwości za pomocą dowodów rzeczowych może uwierzyć w coś takiego? Mężczyzna przekona się o tym, kiedy i on wyśni zguby los drugiej osoby i spróbuje mu zapobiec.

Okazuje się jednak, że zmieniony scenariusz wydarzeń wprawia w ruch zupełnie inne działania i ich konsekwencje. Tak do dwójki śniących sny o przyszłości osób dołączy młody policjant Han Woo Tak, który ukrywa tajemnicę mogącą zdyskredytować go z służby w zawodzie.

Jeden negatywny scenariusz, jeden pozytywny i jeden, który pokazuje inne rozwiązanie dla konfliktu. Czy połączone siły mogą przeciwstawić się przeznaczeniu?

"While You Were Sleeping" to już moja dwudziesta trzecia obejrzana drama koreańska. Na premierę tytułu czekałam od momentu pojawienia się pierwszych informacji związanych z rozpoczęciem prac ekipy filmowej. Stopniowo ukazywały się plakaty promocyjne (najpierw fanowskie), potem krótkie zapowiedzi aż po pełen zwiastun.

Dramę oglądałam zawsze w dniu jej emisji i początkowo bardzo byłam przekonana do tej historii. Jest tam wszystko, co lubię: sny i trochę nadnaturalny ich wątek (ale nie taki aby dominował fabułę), romans i emocjonujące rozprawy na sali sądowej. Nawet rola drugoplanowa (second lead) jest tu dobrze obsadzona. Do tego sporo poczucia humoru. Są i siły zła (tutaj adwokat), których los nie jest widzowi obojętny. Mimo tego wszystkiego, powoli czar słabł, a mi trudno nazwać jest ten tytuł ulubionym. Nie aż tak spektakularny początek, jak dalszy przebieg, gdzie romans stracił na sile, choć nic go nie zakłócało. Pierwsza z wizji sennych tak bardzo przypominała rzeczywistość iż trudno było wytyczyć granicę i szkoda, że dalsze sny też nie zostały zaprezentowane w taki sposób. Jeśli chodzi o wątek romantyczny w historiach z sali sądowej, to lepiej sprawdzi się tutaj tytuł "Suspicious partner", a jeśli o losy oskarżonych chodzi i stopień napięcia to warto sięgnąć po "I hear your voice", gdzie również zagrał Lee Jong Suk.

"While You Were Sleeping" - OPIS
Rok produkcji: 2017
Emisja: 27.09 - 16.11.2017
Ilość odcinków: 32
Czas trwania jednego odcinka: 35 minut
Muzyka: jak zawsze na najwyższym poziomie

Choć jest tu czerwony wyścigowy samochód i pościgi na przestępcami, to trudno tej serii dorównać do "W - Two Worlds" - zeszłorocznej produkcji, w której wystąpił Lee Jong Suk.

czwartek, 2 lutego 2017

Na granicy "Księgi snów"


"– Na progu śmierci istnieją rozmaite formy życia [...] Głęboka, średnia i lekka śpiączka. Ale tutaj, Sam, bliżej centrum... – doktor Saul zakreskowuje okręgi oznaczone jako „sen” i „brak świadomości” – ... znacznie bliżej przytomności znajdują się obszary, na których teraz żyje twój ojciec. Widzisz? Bliżej życia niż śmierci. Rozumiesz?"

Gdyby wyobrazić sobie stany świadomości jako nakładające się na siebie obszary coraz to większych kręgów, szybko można byłoby przywołać obraz znany z "Boskiej komedii". Czy przebywając ścieżkę od świadomości lub nieświadomości poruszamy się jedynie w graniach wytworów ludzkiego umysłu czy też zbliżamy się do granicy zupełnie innego ze światów?

Henri, Eddie i Sam - to trzy osoby, które dzielą się w powieści swoimi przemyśleniami o stanach na granicy świadomości: między jawą a snem, między rzeczywistością a być może innym światem. Trzy historie pozornie ze sobą niezwiązane, szybko okazują się biec do jednego punktu.

Henriego poznajemy na moment przed wypadkiem, w wyniku którego zapada w stan śpiączki. Uratował życie by za chwilę sam stać się ofiarą nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Sam to jego syn, a także osoba, do której tego dnia Henri śpieszył na spotkanie. Młodzieniec często wymyka się ze szkoły na oddział intensywnej terapii, zamiast przygotowywać się do egzaminów. Tam pragnie poznać ojca, którego wcześniej nie miał okazji za często spotykać. Do dyspozycji ma rady nie tylko dwóch znakomitych lekarzy, ale i własne zdolności: emocje osób widzi jako kolory, a patrząc na śpiącą osobę zobaczyć może przebłyski jej snów. Pozostaje jeszcze Eddie - dawna miłość Henriego, który zostawił ją po tym, jak wyznała mu swoje uczucia. Z nowym narzeczonym u boku redaktorka powieści antyutopijnych otrzymuje powiadomienie o stanie Henriego i zdumiewającym fakcie, że to w jej rękach pozostawił decyzje dotyczące jego stanu zdrowia. To w "Księdze snów" połączą się na stale ich losy.

Choć to dopiero moje pierwsze spotkanie z twórczością Niny George od pierwszy stron jej powieści widać, że autorka nie podejmuje się łatwej tematyki. "Księga snów" spaja losy trzech narratorów, których połączył temat śpiączki. Jedna osoba jej doświadczyła, jedna jest nadzwyczaj wyczulona na emocje z pogranicza stanów świadomości, inna jeszcze została zawezwana jako opiekun i świadek.

Niemiecka pisarka musiała dokładnie zgłębić temat, który opisuje - widać to w konwersacjach lekarzy prowadzących leczenie bohaterów. Choć styl powieści nie jest bardziej wyszukany, tematyka tej książki powoduje, że nie czyta jej się szybko - a do pewnych cytatów chce się wrócić by na chwilę chociaż nad nimi się zastanowić. Nie jest to też lekka lektura pełna przygód, raczej stanowiąca refleksje opowieść o tym, czego jeszcze na temat życia wciąż nie wiemy. Bardzo chętnie podejdę do lektury "Lawendowego pokoju" czy "Księżyca nad Bretanią". Wszystko, co snów dotyczy, jest mi bardzo bliskie, dlatego też był to dobry wybór na pierwszą do przeczytania z powieści tej autorki.

"Księga snów" - Nina George
TYP: opowieść w jednym tomie
W oryginale: Das Traumbuch, 2016
Wydawnictwo: Otwarte
Stron: 424
Okładka: To zazwyczaj połowa sukcesu, by przekonać czytelnika do danej lektury. W przypadku "Księgi Snu" (polski przekład mamy wcześniej niż ukazał się anglojęzyczny) świetnie dobrane zdjęcie wyraża ten obszar za mgłą, którego nie znamy, a gdzie prawdopodobnie leży sen i stany z jego pogranicza. Choć ścieżka zalana jest już częściowo wodą, nie oznacza to wcale, że nie ma powrotu. Czy warto powrócić na ląd czy też przekonać się wreszcie o tym, co leżało od zawsze tuż poza naszym zasięgiem?

PREMIERA: 2 LUTY 2017

piątek, 14 października 2016

Dream on - Śnij dalej


"Ale może tylko mi się to śniło."

Po starciu, jakie zakończyło Pierwszą Księgę Snów, korytarze wyśnionej rzeczywistości prawie całkowicie opustoszały. Teraz przechadzają się tamtędy jedynie Liv i Henry, a to i tak wykorzystując je jako miejsce dobre na randki, kiedy czasu za dnia nie starcza. Beztroskie i słodkie sny zakłóca niebezpieczeństwa płynące z tej samej krainy - tym razem mając wpływ na rzeczywistość. I nie będzie już się można tak łatwo obudzić.

Podobnie jak Liv w dzieciństwie teraz i jej młodsza siostra zaczyna lunatykować. Czy to sprawa rodzinna, a może stoi za tym ktoś bardziej (prze)biegły w sztuce manipulacji snów? Sekret raz odkryty, należy nieustannie chronić. Lecz poza swoimi drzwiami do sennej rzeczywistości, pozostaje jeszcze tyle innych do strzeżenia: rodziny, przyjaciół i innych niewinnych osób. Tymczasem wrogowie nie śpią, sny przemieniając koszmar by z niego uczynić rzeczywistość. Czy bohaterowie zdołają obronić sny, które mogą mieć kluczowy wpływ na życie po przebudzeniu? Tam nie wystarczy już się obudzić by wymazać konsekwencje koszmaru. Przyjdzie za to przyjąć powstałe po nim spustoszenie.

Seria "Silver" to kolejne dzieło niemieckiej autorki Kerstin Gier. Daleko tej historii do Trylogii Czasu, choć widać na pierwszy rzut oka, że dla fanów tamtej opowieści miała być stworzona i ta nowa trylogia. W praktyce bliżej jej do "Magicznej gondoli", choć tamtejsza główna bohaterka o wiele lepiej nadaje się na postać najważniejszą w historii niż tutaj Liv.

Największym mankamentem tej serii jest wybór głównego bohatera. Liv Silver nie pasuje do tej roli i nieustannie mam wrażenie, że o wiele więcej charakteru posiada jej młodsza (niewiele) siostra Mia. Tymczasem mamy historię kierowaną decyzjami starszej z sióstr Silver, która choć zdobywa coraz więcej umiejętności w świecie sennych korytarzy, to nadal pozostaje zaskakująco obojętna na swój własny los. Tak jakby wszystko jej było jedno. Jej sympatia (Henry) ma przed nią stałe sekrety i nie raczy ich zdradzić? Najważniejsze, że jest! Decyzja, by jakoś wyrównać poziom zaufania w sprawach rodzinnych w tym związku, jest nieustannie odkładana ile razy Henry rozproszy tylko uwagę dziewczyny (Grayson to o wiele lepszy kandydat do obsadzenia w głównej roli męskiej).
W dodatku Liv swoje nowe umiejętności (niewidzialność we śnie czy przemiana w zwierzęta) wcale nie wykorzystuje, a jedynie ćwiczy. Gdzieś tam wciąż jest Anabel Scott i historia kultu, który wierzył w demoniczne podłoże kontroli snów. Czy nie powinno się poświęcić siły by doprowadzić śledztwo do momentu, w którym choć trochę bohaterowie przybliżą się do prawdy? Czy nie od tego zależy ich bezpieczeństwo? Czy nie chcą wiedzieć, kto i jak pozwala im kontrolować sny?

Oczywiście jest też sporo plusów, które powodują, że sięga się po kolejny tom tej serii. Jak wszystkie powieści Kerstin Gier, tak także jest niesamowicie zabawna i to właśnie pozostaje największym skarbem, zawartym w jej twórczości. Książki niemieckiej pisarki są to siebie zbliżone, choć każda z nich potrafi zaskakiwać nieprzewidywanymi zwrotami akcji. Jeśli zaś o bohaterów chodzi, będzie tylko grupa, którą zapamięta się i polubi na dłużej - jako słusznie zasłużonych narratorów. Trylogia Czasu będzie w tej właśnie kategorii, trzy Księgi Snów Silver już raczej nie.

Próby dociekania natury ludzkich snów to mój ulubiony motyw w literaturze, może właśnie dlatego surowszą ocenę dostaje ta seria. Było to mocno związane z oczekiwaniami, jakie wobec tej nowej historii i ulubionej autorki miałam. Drugi tom nie sprawił też, że bardziej przekonałam się do Liv w roli narratorki wydarzeń.

Jest tu także przepiękna oprawa graficzna, choć może ona również sugerować troszkę młodszy wiek odbiorcy powieści, a tymczasem bohaterowie zaraz kończyć będę liceum. Nadal uważać też będę, że to Mia lepiej sprawdziłaby się w głównej roli dla tej serii - z niewzruszonym sercem i detektywistyczną smykałką. Próba manipulacji jej snami mogłaby ją doprowadzić do odkrycia istnienia sfery sennych korytarzy, przez które wchodzi się do ludzkich snów - konkretnych osób. Liv natomiast mogłaby sobie pozostać, lecz tylko jako niezdecydowana postać drugoplanowa.

"Silver. Druga księga snów" - Kerstin Gier
Typ: trylogia tom #2  ->  RECENZJA TOM 1
Wydawnictwo: Media Rodzina / OPIS
W kategorii: Senne rzeczywistości / Sny
Miejsce akcja: Wielka Brytania, czasy współczesne
Stron: 407
W kolejności: NR 40/2016/10/02 (473)
DLA KOGO I CZY WARTO? Z całą pewnością dla czytelników zainteresowanych tematyką snów i realizacją tego motywu w literaturze. Będzie to także dobry wybór lektury dla fanów Kerstin Gier. Poza tymi kategoriami powieść może przyciągać do siebie poczuciem humoru. Nie jest to jednakże lektura obowiązkowa, którą należy przeczytać. Powracam często do Trylogii Czasu, ale nie zapowiada się na to by miało tak być w przypadku Trylogii Silver. Czy finał coś jeszcze zmieni?
BONUS: Z całą pewnością wracać będę do sentencji Mr Wu, które cytowane są w obu tomach. Choć Henry się z nich śmieje i uważa za "kiczowate mądrości", do mnie jednak przemawiają: ‘Jeśli nie ma zgody co do spraw zasadniczych, nie ma sensu snuć wspólnych planów’ i wiele innych, które sobie wypisałam stanowią większość cytatów z tego tomu.

Znacie Kerstin Gier? Które z jej powieści czytaliście?

środa, 1 czerwca 2016

Silver - Srebrny jest odcień księżyca


Chaotyczne sny i nagle... przyciągające uwagę drzwi. Dlaczego by nie uratować siebie z niekończącej się gonitwy wydarzeń i zobaczyć co jest po drugiej stronie? Może to ratunek? A może czeka tam na nas o wiele lepszy sen? Zaraz... skoro to wszystko sen, rozpoczyna się niesamowita przygoda. Możemy zbadać coś, czego nie odkrył jeszcze nikt. Które drzwi tym razem odtworzysz? I dokąd Cię zaprowadzą? Czas zajrzeć do Pierwszej Księgi Snów.

[ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ] 

Nowa powieść Kerstin Gier przyciągała wzrok projektem okładki już od czasu swojej zagranicznej premiery. Graficznie (taka okładka jest także w polskim wydaniu) przywodziła ona na myśl poprzednią niezwykle udaną młodzieżową opowieść z wątkiem paranormalnym. Kiedy tak dobrze wspomina się Trylogię Czasu (Czerwień Rubinu, Błękit Szafiru, Zieleń Szmaragdu), trudno obojętnie przejść obok premier kolejnych książek tej pisarki. Jaka jest "Silver" i o czym opowiada?

Pojawiają się tajemnicze drzwi do snów.. a właściwie to do świadomego śnienia, czyli stanu w którym jesteśmy świadomi, że to co nas otacza to sen i ... nie powoduje to u nas przebudzenia. Śnimy dalej, tylko wiedząc, że otaczający nas świat to rzeczywistość snu. Ten aspekt badań nad snami wykorzystała autorka jako podstawę swojej nowej trylogii. Sny to bardzo osobista, a jednocześnie tak wspólna sprawa. Dla każdego są unikatowe i indywidualne, jednocześnie występują w nich powtarzające się motywy. Jakie naprawdę są ludzkie sny? Czy rację ma Carl Gustav Jung i jego teoria o istnieniu archetypów (także wykorzystana w innej serii o Marze Dyer)? Czy to tylko chaotyczny zbitek wydarzeń dnia codziennego, które próbuje przetworzyć śpiący mózg? Może prawda leży gdzieś pośrodku? Takie podejście do tej sprawy ma też Liv Silver, a że kocha tajemnice do rozwikłania, nie zamierza się poddać - już szczególnie, gdy nadarza się taka okazja.

Wracamy do początku. Zanim jeszcze rozpoczął się sen. Liv wraz z młodszą siostrą przybywa do Londynu (znajome miejsce akcji, Podróżnicy w Czasie, prawda?). Sprawy komplikują się już w czasie odprawy na lotnisku, nie wspominając o tym, co czeka siostry dalej. Jest nowa szkoła (ale kolejna na liście - przy tylu przeprowadzkach po całym świecie), nowy dom.... i nowa część rodziny do zaakceptowania, jak się z czasem okazuje. Całość codziennych problemów przesłania jednak kwestia snów - bo choć zawsze trochę dziwne (jak to sny tylko potrafią) tym razem występują w nich osoby, które Liv dopiero poznać miała i które... pamiętają rozmowy mające miejsce we "wspólnym śnie" już po przebudzeniu. Tajemnicze inkantacje po łacinie, cmentarne sny, hasła przeprowadzające przez drzwi i sekretna księga, od której to wszystko się zaczęło. A pamiętajcie, że Liv dopiero zaczyna odkrywać cząstkę prawdy. Czy sny mogą wpływać na rzeczywistość?

Na zakładce okładka drugiego tomu
Fani Kerstin Gier biorąc ten tom do ręki zadają sobie pytanie: Czy to seria na miarę Trylogii Czasu tej niemieckiej autorki? Śmiało można powiedzieć, że historia Gwen o podróżach w czasie na ten moment zdecydowanie wygrywa. Jej bohaterowie są starsi i bardziej dojrzali w stosunku do wydarzeń, które ich spotykają. Czegoś takiego nie ma w "Silver". Liv - główna narratorka - będzie za moment (dosłownie) miała już szesnaście lat, tymczasem jej zachowanie jest stanowczo zbyt dziecinne. Choć cenię sobie poczucie humoru we wszystkich powieściach Gier (to niesamowity plus, jeśli książka wciąga fabularnie, a do tego potrafi jeszcze wywołać szeroki uśmiech na twarzy), tak wydarzenia mające miejsce w Pierwszej Księdze Snu są potraktowane z nadmiernym przymrużeniem oka. Przez to wszystko wygląda zbyt niepoważnie, a nie taka jest ta historia. To jedna z wad historii Kerstin Gier, że niepotrzebnie przemienia się wszystko w komedię. Poczucie humoru jest w cenie, ale nie każda scena czy dialog musi śmieszyć. Historia traci przez to na znaczeniu, zamiast zyskiwać w oczach czytelnika.

Podobieństw do Trylogii Czasu jest jednak więcej niż kilka. Miejscem akcji znów jest Londyn, wpleciono też sprytnie wątek narodowości niemieckiej i związane z tym tradycje czy ciekawostki (to bliski przecież temat dla autorki). Pojawiają się ożywające posągi. Nadal na planie pierwszym jest rodzina. Liv ma bardzo dobry (ekstremalnie można rzec nawet) kontakt z młodszą siostrą. Obie dziewczyny mają na swoim koncie wielokrotne przeprowadzki po krajach całego świata i może właśnie to spowodowało u nich tak mocną nić porozumienia i brak powstawania jakichkolwiek konfliktów. Matka dziewczyn wykłada literaturę i dzięki temu może pracować na wydziałach różnych uniwersytetów. Nie wszystkie doświadczenia są pozytywne, ale Liv docenia swój los i szansę by dowiedzieć się więcej o świecie. Jest trafnym obserwatorem. Panna Silver ma jeden spory minus w porównaniu do Gwen - jest bardzo bierna. Jeśli zaś taką postawę ma bohater, to cierpi na tym akcja powieści. Często zdarzają się przebłyski buntu (nawet jeśli tylko takiego cichego), co trzeba zaliczyć na plus. Miejmy nadzieję, że to dopiero początek ewolucji tej bohaterki.

Liv nie jest jednak jedynym bohaterem tej serii. Tak samo jak "Silver" to nie znowu pierwsza powieść młodzieżowa z tak przeważającym wątkiem snów... i obietnicy spełniania życzeń oraz sekretnych rytuałów. Podobnie jest przecież w serii o Kruczych chłopcach (pierwszy tom serii Maggie Stiefvater - "Król kruków"). Tak i w fabule "Silver" pojawia się czterech młodzieńców, których Liv bliżej poznaje nie na jawie (i szkolnym korytarzu), ale we śnie właśnie. Paczka składa się z przyjaciół w różnym wieku i o różnej osobowości. Wszyscy potrzebują też udziału Liv w sennych eskapadach. Dlaczego nowa dziewczyna jest tak ważna? Jej nowy przybrany brat (Grayson) jest w tej grupie i odradza jej udział, ale.... jak można przestać, będąc na tropie tajemnic, które tak się kocha? 

Jedna dziewczyna i czterech chłopaków, którzy wszyscy przewijają się w jej snach... A może to ona występuje w ich snach? Niezależnie od tego, kto śni o kim, wątek miłosny musiał się z czasem pojawić. Jest bardzo subtelny, ale to nie para, której historia mogłaby konkurować z opowieścią Gwen i Gideona. Choć w planach jest odniesienie do podróży w czasie i trwają już przygotowania do balu dla uczniów wyższego szczebla, a tematem ma być era wiktoriańska, całość nie buduje napięcia jakie towarzyszyło przygodom Gwendolyn.

Silver w tytule odnosi się do nazwiska głównej bohaterki. To jednocześnie jakby tytuł serii, bo słowo "Silver" pojawiać się będzie na okładkach kolejnych dwóch tomów. W przeglądzie zagranicznych okładek (faktyczny) nastrój opowieści oddaje ta z fioletowymi drzwiami. Liv ma włosy koloru księżycowego (Silver więc słusznie w nazwisku), a bieg historii początkowo przypomina powieść dla młodszej grupy młodzieży. Dzieje się tak także za sprawą wydania: książka ma sporo dodatkowych ozdobników na stronach, wstawki z bloga plotkarskiego o licealnych dramatach oraz spory rozmiar czcionki. Lepiej sprawdziłby się mniejszy objętościowo tom o standardowej wielkości czcionki, która nie sugeruje grupy docelowej. Nie ma komunikatu: To powieść dla dzieci! "Silver" nie zapowiada się (mam nadzieję!), na taką opowieść. Mierzy raczej tam, gdzie zakończyła się znana i lubiana Trylogia Czasu.

Bardzo trudno jest uniknąć porównań do ulubionych powieści, nawet jeśli są to książki od tego samego autora. "Silver" mnie nie rozczarowała, zwyczajnie spodziewałam się czegoś innego. Liv nie wzbudziła takiej sympatii jak losy Gwen. I choć sny jako motyw w powieści to rzecz o wiele bardziej mnie interesująca niż wątek podróży w czasie, to punkty nadal przypadają na opowieść o podróżnikach z nazwami kamieni szlachetnych w tytule. "Silver" to zaś z całą pewnością obowiązkowa pozycja dla fanów Gier i miłośników wątków podróży wewnątrz snów.

"Silver. Pierwsza księga snów" - Kerstin Gier
[TRYLOGIA] Tom I
Wydawnictwo: Media Rodzina  / OPIS WYDAWCY
W oryginale: czyli po niemiecku od wakacji 2013
W kategorii: SNY
Wydanie: Twarda oprawa, spora czcionka, bardzo ładne się prezentuje, ale jednocześnie mocno sugerujące młodszą grupę docelową czytelników
Przedpremierowo: Ponieważ wcześniej udało się zamówić na stronie księgarni Aros (podobnie z tytułem "Fobos")
W kolejności: NR 20/2016/06/01 (453)

PREMIERA: 2 CZERWCA 2016

P.S.: Piękna zakładka dołączona do tego tomu... zapowiada już premierę "Drugiej Księgi Snu" na wrzesień tego roku.  Całość trylogii jest już napisana i wydana w oryginale.

wtorek, 24 maja 2016

Nevermore: Czas się skończył w bezczasie

„Wpatrywała się w szklaną taflę, a jej umysł cofał się w wydarzeniach tego dnia, starając się przyszpilić ostatni moment, który bez cienia wątpliwości był prawdziwy [...] Ale… czy to wszystko było częścią tego samego niekończącego się snu?"

Pięć lat. Tyle minęło czasu od premiery pierwszego tomu serii, nim jej fani mieli szansę poznać finał opowieści postaci, które pokochali. I choć hasło w tytule ("Nevermore") znaczy "nigdy więcej", to z całą pewnością, kto zakochał się w pierwszym tomie (Kruk), ten musiał dowiedzieć się, jaki powieść tą czekał finał. Oto i jest - "Nevermore: Otchłań".

W skrócie Isobel Lanley próbuje pogodzić się z faktem, że Varen pozostaje już poza jej zasięgiem i nic nie może ściągnąć go z powrotem ze świata snu do rzeczywistości. Chłopak od początku do tego dążył i... przepadł. Dziewczyna zaś nie może już dalej żyć w takim stanie zawieszenia, a że nic więcej nie da się zdziałać, musi pogodzić się z obecnym stanem rzeczy i zacząć żyć dalej. Wtedy to odwiedzają ją znajomi z Krainy Sennych Koszmarów, twierdząc, że stan Varen'a wiąże się z tym, że jego zdaniem Isobel została przez niego zniszczona... co równałoby się jej także końcowi jej życia w rzeczywistości. Okropną pomyłkę (niczym na wzór szekspirowskich nieporozumień) trzeba jak najprędzej odkręcić. Szczególnie, że świat koszmaru coraz częściej wnika do rzeczywistości, pozostawiając po sobie trwałe ślady.

Bohaterka podejmuje ostatnią próbę sił by przekonać Varen'a, że nie wszystko jeszcze stracone, a ona żyje i z koszmaru można się wyrwać. Tylko jest jeden mały problem: Varen manipuluje koszmarami, a od tak dawna przebywa w ich świecie, że nie interesuje go żaden powrót do rzeczywistości. Choć Isobel widzi, nie wierzy jej - dla niego to tylko kolejna iluzja i kontynuacja koszmaru.

Tak rozpoczyna się walka z czasem, kiedy przesłona między światami staje się coraz bardziej niestabilna. Wraz z niej zniknięciem, sen przejmie kontrolę nad rzeczywistością. I efektem tego starcia nie będą tylko ślady stóp w popiele.

Napisać dobry finał dla trylogii to spore wyzwanie. Uwielbiam wątki z motywem snu, takie z pogranicza rzeczywistości. W serii "Nevermore" sprytnie zbudowano świat snów na dziełach amerykańskiego pisarza - Edgara Allana Poego. Do rzeczywistości koszmarów wpasowuje się Varen - jako godny następca pisarza w roli łącznika demona snów ze światem rzeczywistości. Isobel uczy się pokonywać granice jawy i snu oraz naginać koszmary do swej woli by uratować młodego Gota.

Cała idea finału w "Otchłani" jest bardzo dobra, ale w nieodpowiednich proporcjach. Ponad połowa finałowego tomu to rozpaczliwe błąkanie się Isobel po snach by sporadycznie spotkać Varen'a. Dopiero kiedy w drugiej połowie książki bohaterowie jednoczą siły, zaczyna się toczyć dalsza akcja tej historii. Dziewczyna błąka się zbyt długo po koszmarach sennych Varena, kiedy wystarczyłaby tu wizja tylko kilku z tych najistotniejszych (np. tajemnica pustego garnituru na strychu czy dwoistość więzi z Nokami).  Opowieść traci na dynamice poprzez stały wgląd w rozważania Isobel. Kiedy akcja pędzi, czekając tylko na znak od bohaterki, ona wszystko poddać musi analizie i retrospekcji. Taki zabieg w powieści i przeskoki między bitwą z wrogiem a walką wewnętrzną są niezwykle ciekawe - to dobry trik, ale stosowany zbyt często (praktycznie za każdym razem) traci na swojej sile.

Czasu już upłynęło sporo od premier poprzednich dwóch części, ale choć nie przypominam sobie by było tak wcześniej, tom trzeci zdominowany jest przez opisy. Dialogi to prawdziwa rzadkość, a jeśli już występują, trwają tylko chwilę. Przez to cierpi nie tylko dynamika akcji, ale i tempo czytania.

Spełni się marzenie wielu fanów, który wymarzyli sobie pewien wątek, kiedy już w pierwszym tomie zobaczyliśmy zdjęcie Varen'a z przeszłości (tak, chodzi o kolor włosów). Jak bardzo przepadam za motywem wędrówki przez Krainy Snu w powieściach, tak tutaj skróciłabym podróż Isobel na rzecz szybszego rozwoju wydarzeń, które doprowadziły do finału. Za to rozszerzyłabym "Epilog" (w którym bohaterowie zabawnie odnoszą się do samej idei "epilogu" w powieściach - bardzo sprytny i zabawny wybieg!) by dopowiedzieć troszkę więcej o życiu Varen'a i Isobel po tych wszystkich wydarzeniach finału. Minęły dwa lata: Kim teraz są? Czy się zajmują? Czy ich plany i marzenia się spełniły? Zdecydowanie coś więcej niż scena w kawiarni, jaką otrzymujemy. I byłoby już idealnie.

"Nevermore" polubiłam nie tylko za wątki, które próbowały wyjaśniać zasady działania naszych snów (i koszmarów także - te śmigające wskazówki zegarów, inna godzina za każdym razem, kiedy się na nie patrzy). Nie były to też liczne nawiązania do twórczości Edgara Allana Poego (choć jego wierszy z przyjemnością uczymy się na pamięć by potem je cytować). Polubiłam serię przede wszystkim za Varena i Isobel jako parę, gdyż od pierwszej chwili zdawali się być tak od siebie różni, a zarazem tak słusznie do siebie pasować, kiedy na przeszkodzie ku temu stało praktycznie wszystko. Ich światy nie stykały się poza tym jednym projektem z literatury amerykańskiej, który mieli wspólnie wykonać. Cieszy miejsce, w które zabrał nas ten finał... a także droga, którą tam dotarliśmy... wielokrotnie wątpiąc w międzyczasie czy to jawa czy może wciąż sen. Niezmiennie początek, czyli tom pierwszy - "Kruk", pozostanie dla mnie najlepszy.

"Nevermore. Otchłań" - Kelly Creagh
TRYLOGIA: Tom III
Wydawnictwo: Jaguar  /  OPIS WYDAWCY
W kategorii: Sny
Stron: 431
W kolejności: NR 18/2016/05/02 (451)

Trylogia Nevermore jest już kompletna:
1. Kruk    2. Cienie     3. Otchłań

Czytaliście już "Nevermore"? Który tom najbardziej skradł Wasze serce?


Ciekawostka: W "Otchłani" pojawia się także wiersz "Annabel Lee", który zostaje w fabułę wkomponowany w podobny sposób jak ma to miejsce w powieści Cassandry Clare - "Pani Noc". Choć cenię sobie sposób, w jaki Kelly Creagh zrekonstruowała losy amerykańskiego pisarza (kładąc duży nacisk na znane fakty z jego historii), to Clare przyznałabym tu więcej punktów za wplątanie słów wiersza w kolejną i odrębną już opowieści. Tam bardziej poczuć można siłę tego utworu - nie tylko jako całości, ale i każdej z jego części.

czwartek, 20 czerwca 2013

"Oddech fali, serce przypływu"


Myślisz, że to nigdy nie przytrafi się Tobie. Teraz to jednak Ty stoisz w morzu czarnych parasoli, kiedy i niebo płacze żegnając już na zawsze twoich bliskich. Mówią, że to wypadek, lecz tak dobrze wiesz, że to nieprawda.

Była pewna stara obietnica, składana przez wszystkie poprzednie pokolenia.
Teraz z nich zostałaś już tylko Ty. Czy dotrzymasz słowa ?

To historia Tajnych Rodzin i Łowczych, chroniących ich dziedziców. Wszyscy powołani są do walki by zapobiec nadejściu kolejnego Czasu Demonów. W stowarzyszeniu była jednak zdrada, rodziny upadają, a lista osób mogących coś jeszcze zdziałać, stale maleje.

Sara nie odkrywa nagle rodzinne sekretu, nie spada na nią odpowiedzialność za dziedzictwo, o którym nie miała pojęcia. Okazuje się jednak, że bohaterka ma tylko to, co odziedziczyła: wizje, pod postacią snów, oraz czarną wodę, mogącą odwołać demony do pradawnych wód świata, oddzielonych od naszej rzeczywistości barierą czasu i przestrzeni. Zostają jej księgi, zaklęcia i arsenał broni, ale nic ponad to. Nie przeszła niezbędnego treningu, a informacje na temat konfliktu, w którego środku się znalazła, są wybiórcze.
Sara to siedemnastoletnia piękność, o zielonych oczach Midnight'ów i ciemnych jak bezgwiezdna noc włosach matki. Przez kuzyna zostaje trafnie przyrównana do postaci Śpiącej Królewny i taka trochę też jest. Podobnie jak baśniowa postać, mimo prób, nie może uniknąć klątwy - przepowiedzianego jej przez sny-wizje losu. Sara pragnie kontynuować misję rodziców, ale nie może się zmusić by zaakceptować ich styl życia pełen łowów, krwi i przemocy.

Bywają jednak momenty, że bohaterka zachowuje się jak dziedziczka swojego losu i staje na wysokości zadania. Zazwyczaj, jak baśniowy odpowiednik, potrzebuje ochrony - księcia. Tutaj znajdzie się ich dwóch, lecz żadnemu z nich nie powinna była ufać. Łatwo jest się jednak zagubić w labiryncie półprawd, szczególnie gdy stawką jest życie.

Sara nigdy nie otrzymałaby pomocy po stracie rodziców, gdyby nie jej dawno niewidziany kuzyn Harry, który wymusił na najlepszym przyjacielu obietnicę kłamstwa. Sean zjawia się więc w jego miejsce, przybierając tożsamość Harry'ego i pomaga przetrwać bohaterce kolejne napaści. Bohaterowie cały czas pozostają w niebezpieczeństwie i wyczerpani już są oczekiwaniem na ostateczny atak.

To jednak opowieść nie tylko Sary, ale także inny osób, które miały styczność z rodziną Midnight i spotkanie to przemieniło ich w sprzymierzeńców lub też wrogów tego rodu. W książce jest zmienna narracja i jej forma. Są to wspomnienia różnych ludzi, z obu stron konfliktu. Główny wątek, czyli historia Sary i jej kuzyna, pojawia się najczęściej - jego akcja dzieje się w rezydencji Midnight'ów w Szkocji. Powstrzymanie nadejścia Czasu Demonów to zdecydowanie sprawa rangi światowej. Akcja dzieje się więc zarówno na bagnach Luizjany jak i w małej wiosce w wysokich i niedostępnych Alpach.

Niestety nie polubiłam ani Sary ani Harry'ego, choć sam wątek był dość ciekawy. Moją sympatię wzbudzili inni członkowie Tajnych Rodzin oraz łowczy u ich boku - szczególnie Niall i Elodie.

Każdy rozdział rozpoczyna tu krótki wiersz lub myśl. Dopiero z czasem, gdy lepiej poznałam poszczególnych bohaterów, zaczęłam też dostrzegać w nich przesłanie i sens z nawiązaniem do losów postaci.

To historia z wątkiem paranormalnym, ale bez udziału typowych przedstawicieli tego gatunku. Pełna jest za to wizji demonów w przeróżnej i przerażającej formie, które zjawiają się kiedy chcą, szczególnie w rodzinnej rezydencji, powodując, że nigdy i nigdzie nie jest już bezpiecznie. Złowieszcze wizja ze snów przeniesione na jawę by się spełnić to mocny punkt tej opowieści. To wizje nadają tej historii odpowiedni klimat i nastrój łowów.
Wizje  - Daniela Sacerdoti
W oryginale: Dreams
[ SERIA ]
Wydawnictwo Dreams
Stron: 376
W kolejności: NR 38/2013/06/05 (220)
Ocena: To historia Tajnych Rodzin i Łowczych, chroniących ich dziedziców, która przenosi czytelnika w wiele lokalizacji geograficznych, gdzie każdy z krajobrazów jest piękny, lecz jednocześnie surowy i złowrogi, odzwierciedlając tło opowieści. To historia z wątkiem paranormalnym, ale bez udziału typowych przedstawicieli tego gatunku. Pełna jest za to wizji demonów w przeróżnej i przerażającej formie, czekających tylko by ziścić się i na jawie.
Ciekawostka: Autorka wysyła jedną ze swoich bohaterek do małej wioski w Alpach, gdzie sama się kiedyś wychowywała.

Za możliwość spędzania czytelniczych wakacji w Szkocji, Alpach i Luizjanie dziękuję Wydawnictwu Dreams.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

"Sny rodzą rzeczywistość"

Kadr z filmu "Incepcja" (2010)
Sen to jeden z najciekawszych motywów w literaturze i filmie. Ten niezwykły element życia należy też do naszej rzeczywistości, nie tylko tej na kartach powieści czy na wielkim ekranie. Nieprzewidywalny świat, piękny lecz i pełen niebezpieczeństw, skrywający nasze lęki i nadzieje. Czasem udaje się pozostać świadomym tego, że rozgrywające się przed nami zdarzenia to sen, a w ten sposób po części je kształtować. Najważniejsza jednak zmiana to zniknięcie strachu, kiedy mamy poczucie, że w najgorszym wypadku czeka nas przecież przebudzenie.

Jeszcze kilka lat temu o zagadnieniu "świadomego śnienia" można było przeczytać tylko w paru przypadkowych artykułach lub w literaturze zagranicznej. Sny to temat z pograniczna psychologii, a przez swój tak ulotny charakter, także mocno związany z baśniami, mitami i przesądami.

"W snach mają początek nasze możliwości" - William Shakespeare
Wiele razy pytałam znajomych o ich podejście do kwestii snów: czym dla nich w życiu są i jaką stanowią w nim wartość. Niestety spora ilość uważa je tylko za chaotyczne wizje nawiedzające ich zmęczone już dniem umysły i zaburzających spokój nocy.
Po zajęciach z psychologii ogólnej i rozwojowej jestem bardziej przekonana do teorii  Carla Gustava Junga niż twierdzeń Zygmunta Freuda. Chciałam więc zapoznać się również z książką polskiego autora o świadomym śnieniu, szczególnie o tak intrygującej i jakże tematycznej okładce.

"Kiedy słuchamy snów, zmieniamy się
a kiedy sny są wysłuchiwane, zmieniają się." - Carl Gustav Jung
Ten krótki poradnik składa się z czterech kroków.
Rozdział pierwszy wprowadza do zagadnienia oraz zachęca do tworzenia dzienników snów (które sama gorąco polecam - bo to także świetne źródło inspiracji do późniejszego tworzenia opowiadań). Jeśli widzieliście film "Incepcja" (również gorąco polecany) to łatwo skojarzycie metody testowania rzeczywistości. Ponieważ sny to mój obszar zainteresowań od lat, rozdział ten był tylko powtórzeniem. Dla wcześniej niezainteresowanych tym zagadnieniem jest to dobre wprowadzenie teoretyczne.
Rozdział drugi prezentuje metody osiągania świadomych snów, lecz o ich skuteczności można przekonać się tylko samemu. Z częścią prezentowanych ćwiczeń już wcześniej się spotkałam. Najbardziej kusząca wydaje się nadal możliwość powrotu do swojego konkretnego snu po przebudzeniu z niego i jego kontynuacji.
Rozdział trzeci to krok dalej. Pełen jest wskazówek jak utrzymać świadomy sen, gdy już się przydarzy oraz jakie są możliwości przejęcia nad nim kontroli.
Rozdział czwarty to dodatki. Poruszane są już tutaj tematy z pograniczna nauki, takie jak podróże astralne.

Podobnie jak w przypadku różnych hipotez i teorii, nie przychylam się do opinii, że istnieje jeden uniwersalny sposób na osiągnięcie danego zadania. Sny to kwestia bardzo indywidualna i ściśle zależna od osoby, siły jej charakteru i posiadanej osobowości. Książka ta to zbiór ciekawych propozycji wskazówek, które mogą nam coś uświadomić lub też naprowadzić na własny trop do rozwiązania tajemniczych przekazów i klucza do świata naszych snów. Nikt nie znajdzie lub odkryje go za nas, jeśli tego kiedyś dokonamy - to tylko sami - każdy w swojej indywidualnej sprawie.

Publikacja ta stanowi także zbiór bardzo urozmaiconych i trafnie wyszukanych cytatów, które rozpoczynają kolejne części i rozdziały, a powiązane są głównie z motywem snów i ludzkich możliwości. Prezentowane tutaj cytaty zaczerpnięte zostały właśnie z tej książki.
"Świadomy sen czyli jak podświadomość kształtuje twoje życie" - Cetlin Karol Leopold 
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Stron: 168
Fragmenty książki do przeczytania tutaj www.talizman.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii

(z tytułu recenzji): *"Sny rodzą rzeczywistość" - Monteskiusz

PYTANIE: Co myślicie o swoich snach ? Spisujecie ich treść ? Jaką rolę pełnią w waszym życiu ?
(czyli moje standardowe pytanie)

niedziela, 25 listopada 2012

Płatki róż w kryształowej kuli - "Śniąc na jawie"

"Zanim zostałam skażona krwią demona."

"Strąceni" oczarowali czytelnika wizją niezwykle pięknych, ale i zatrważająco strasznych krajobrazów z świata koszmarów.
Tom drugi serii o świecie snów to już nie tylko walka o zakazane uczucie, ale i walka o dusze, o swoje miejsce w konflikcie zła i dobra. To historia demona z ludzką duszą i dziewczyny z krwią demona.

Theia jest w tym tomie o wiele bardziej barwną i ciekawą postacią, może właśnie przez rodzący się wewnątrz niej konflikt, który nie dotyczy już tylko jej relacji z Haden'em, ale jej samej jako dobrej lub złej strony w tym konflikcie na pograniczu jawy i świata snów.
Pragnienie dziewczyny by ocalić ludzką cząstkę demona Haden'a postawiła jej własną duszę i niewinność pod znakiem zapytania. Pobyt w Podziemiach wtłoczył w jej żyły demoniczną krew, a przez jej pryzmat inny wydawał się już będzie świat, rzeczywistość i pragnienia.
Czy krzywda wyrządzona we śnie także powinna być liczona ?

Konflikt niczym z mrocznej części baśni: zła królowa kontra młoda spadkobierczyni. Tylko, że w posagu przekazana została skażona krew, a wraz z nią moc i pragnienie zła.
Pozbyła się złej władczyni i oczarowała księcia aby razem mogli rządzić królestwem... lecz było ono w Podziemiach - świecie gdzie błąkają się dusze i rodzą koszmary.

Krainy Koszmarów nie można jednak obrócić w ruinę by następnie zastąpić ją pięknym snem. Działanie takie zaburzy ludzką naturę snów - w takiej samej mierze zachwycających wizji co koszmarów.
Z tej sytuacji muszą wybrnąć bohaterowie, a jednocześnie zawalczyć o miłość, przyjaźń, dobro i własne dusze.

Paranormalny wątek rozszerzony został tutaj o kolejne dwie pary, znajomych i przyjaciół głównych bohaterów. Pobyt w Podziemiach wyzwoli także ich lęki i ujawni kilka sekretów przeszłości, w tym także kim była pierwsza osoba, która przyciągnęła uwagę Mary na długo przed uczuciem Hadena i Thei. Ich narracja, choć ciekawa, nie wnosiła więcej do głównej historii.

Podobne wątki jak w tej historii można znaleźć w kilku innych powieściach, są już one jednakże przedstawione z innej perspektywy. Istoty z koszmarów, takie jak mary, spotkamy też w "Pożeraczu Snów". Sytuacja, w której jeden z bohaterów zostaje zesłany do świata snów i odmienia swoją naturę to wątek wspólny z "Nevermore". Akcja także w dużej mierze odbywa się poprzez sny i wizje na pograniczu obydwu światów. Wreszcie świat snów nazywany jest Podziemiem i tam także znajdziemy zbłąkane dusze. Bohaterka może wybrać życie tam u boku ukochanego, który do tego świata należy lub zapomnieć o wspomnieniach z innego świata oraz o tym uczuciu. Przypomina to mity o Persefonie i Hadesie przedstawiony w serii "Porzuceni" oraz "Świat Podziemi".

"Śniąc na jawie" to dobra kontynuacja tomu pierwszego. Łączy w sobie wiele wątków wspólnych dla innych powieści, gdzie bohaterowie balansują na pograniczu świata snów i wizji zaświatów. Poprzez udział w zdarzeniach nadnaturalnych i chcąc uwolnić się od nękających ich koszmarów, dowiadują się niespodziewanie duże o otaczającym ich od zawsze świecie, kiedy widzą go już  "po przebudzeniu".

Powieść spodoba się tym, którzy z satysfakcją przeczytali "Strąconych". Wygląda na to, że seria ta zamknięta będzie w dwutomowym cyklu. Nie ma planów kontynuacji, a zakończenie tomu drugiego zamyka większość wątków.
Polecam wszystkim tym, który lubią poznawać kolejne odsłony wizji z świata snów.
"Śniąc na jawie" - Gwen Hayes
TOM 1 - "STRĄCENI" - RECENZJA
Wydawnictwo Amber
Stron: 320

Obecnie na stronie księgarni empik.com można nabyć książki wydawnictwa Amber po -40% zniżce. To szansa aby uzupełnić swoją biblioteczkę. Wśród tytułów są:
- Niezgodna (KLIK) oraz Zbuntowana (KLIK)
- Żelazny dwór. Księga 1. Żelazny król (KLIK) oraz Żelazna córka (KLIK)

Za egzemplarz kolejnej części przygód z krainy snów dziękuję wydawnictwu Amber.

piątek, 6 stycznia 2012

Dwublask światów


"Władczyni snów" - Nina Blazon
[ Zweilicht 2011 ]
Wydawnictwo MAK Verlag

"- Jak myślisz, zobaczę ją jeszcze kiedyś ? [...]
- Nie sądzę. Ale może spotkacie się w snach."

"When you walk in a dream, but you know you're not dreaming..."
To słowa piosenki Dean'a Martina, które można przetłumać: "Kiedy wędrujesz poprzez sen, wiedząc, że tak naprawdę nie śnisz...". Powieść Niny Blazon zachęciła mnie do lektury opisem, który kusił kolejną wizją historii antyutopijnej przyprawnioną tym razem także szczyptą magii. Jak sprawdziło się to połączenie, dowiecie się za chwilę.

WENDIGO I KSIĘŻYCOWA DZIEWCZYNA
"Nowy Jork w roku 2113. Niebezpieczny, wymarły. W opustoszałych drapaczach chmur hula wiatr, a Piątą Aleją płynie rzeka...". Taki właśnie opis promuje powieść tej niemieckiej autorki. Tymczasem przez pierwsze prawie 200 stron nie można się doszukać w tej historii ani krzty czegokolwiek antyutopijnego. Początek, swego rodzaju prolog, jest iście magiczny. Pewna grupa osób znajduje się w pomieszczeniu, gdzie leży pogrążony we śnie młody człowiek. Księżycowa dziewczyna potrai wejrzeć w jego sny. Choć inny próbują ją od tego zamiaru odwieźć, koniec końców obstaje ona przy swojej misji, aby człowieka tego zniewolić.
Po tym krótkim wstępie naszą historię przejmuje Jay. Pochodzi z Niemiec, a do Nowego Jorku przyjechał do swojej rodziny. Skłócony z matką, teskniący za ojcem, rozpoczynający naukę w nowej szkole. Stara się zwrócić uwagę Madison... Typowa, standardowa historia o nastolatkach. Wkrótce zjawia się także Ivy, która zaklina Jay'a aby nie wyznawał Madison miłości. Z czasem pojawia się coraz większa siateczka pęknięć na tym obrazie świata ułudny aby ustąpić miejsca prawdziwej rzeczywistości...

MANNA HATTA
Antyutopijny świat rzeczywisty i świat ułudy ocalałych ludzi pogrążonych w snach, którzy nie wiedzą, że znana im codzienność uległa zagładzie. Wizja stworzona przez Ninę Blazon byłaby o wiele lepsza, gdyby nie tak duży udział magii. Śpiący ludzie ocaleli z zagłady podlegają podobnemu urokowi jak Śpiąca Królewna. Trudno jednak wyobrazić sobie, jak ich ciała mogłyby przetrwać nawet w stanie uśpienia umysłu ponad sto lat, w czasie gdy na zewnątrz szaleją żywioły, a budynki w których się znajdują, ulegają strasznemu rozkładowi. Coś takiego można wyjaśnić tylko i wyłączenie za pomocą magii. Księżycowa dziewczyna o magicznych mocach, kojoty przemieniające się w ludzi i inni z ich ludu przywdziewający ludzki oblicze. Gdy powieść dochodzi już do swego przebudzenia w antyutopii, nadal jest w niej za dużo magii (szczególnie starcie z Wendigo - sama możliwość pokonania żywiołu przez dwójkę bohaterów). Całość bardziej też przypomina baśń niż realną antyutopijną rzeczywistość. W wizji przyszłości występują elementy science-fiction, lecz nigdy magia w tak czystej i dominującej akcję postaci. Mało która też antyutopia doczekała się też szczęśliwego zakończenia. Bardzo często autorka odnosi się do znanych powszechnie produkcji filmowych i całość książki czyta się raczej jakby był to projekt przeznaczony kiedyś na ekranizacje. Widać też niewątpliwą fascynację miastem Nowego Jorku.

Książka podzielona jest na 4 części :
Cz 1 "New York, New York"
Cz 2 "Księżyc"
Cz 3 "Jesienne złoto" od 195 / 382 (tutaj zaczyna się część antyutopijna)
Cz 4 " Lisi blask"

TŁUMACZENIE I WYDANIE
Samo wydanie powieści pozostawia też wiele do życzenia. Liczne są błędy w literówkach. Najbardziej jednak przeszkadza monotonna czcionka, przez którą momentami nie widać gdzie końcy się wypowiedź bohatera, a rozpoczyna dalszy opis danych wydarzeń.
Tytuł "Władczyni snów" w polskiej wersji odnosi się zapewnie do księżycowej dziewczyny, lecz w oryginale "Zweilicht" oznacza użyte w końcówej części książki określenie "Dwublask", którym miała być zdolność widzenia świata ułudy i jednoczesnego dostrzegania rzeczywistości post-apokaliptycznej.

REKOMENDACJE
Jeśli macie wystarczająco siły i cierpliwości aby przebrnąć przez raczej zwyczajną sporą cześć książki i interesuje was, jak wyszło to połączenie antyutopii z magią, to zachęcam do spróbowania swoich sił z powieścią Niny Blazon. Jeśli jednak lubicie powieści, które wciągają czytelnika od pierwszych stron i unikają prostych rozwiązań, to radziłabym sięgnać po coś innego. Cenię sobie jednak sam pomysł na takie niezwykłe połączenie jak sny i antyutopia. Osoby, którą chcą zobaczyć ciekawe wykorzystanie znaczenia i roli snów w literaturze, mogą być z "Władczyni snów" zadowolone. Przyznam też szczerze, że o wiele wyżej oceniam i lepiej wspominam drugą część książki. Wydarzenia pierwszej części nabierają wówczas nowego, szokującego wręcz znaczenia. Problem jednak w tym, że trzeba sporo poczekać, aby do nich dotrzeć. Niewątpliwym plusem pozostaje fakt, że to historia przedstawiona i zakończona w jednym tomie.

MOJA OCENA : 6,5 / 10


KIM JEST AUTORKA ?
Nina Blazon urodziła się w Słowenii (wówczas byłej Jugosławii) w roku 1969. Jako dziecko dorastała w Bawarii, gdzie czerpała niezwykłą radość z odkrywania "zakazanych" lasów w poszukiwaniu dinozaurów, wilkołaków i innych wraz z grupą dzieci z miasta. Znając jej zamiłowania do przygód i tajemniczych stworzeń,  nie zaskakuje fakt, że do jej ulubionych książek należą dzieła Astrid Lindgren i "Niekończąca się historia" Micheal'a Ende. Dzisiaj mieszka wraz z mężem w Stuttgardzie (80 km od Czarnego Lasu). Często podróżuje po Skandynawii, kocha historię, kino i jazdę konną.
Ma na swoich konie już klika książek - najwcześniejsze z roku 2005.
[ moje tłumaczenie z opisu na stronie Goodreads]

Strona autorki w języku niemieckim www.ninablazon.de

poniedziałek, 24 października 2011

"Sen we śnie"


"Nevermore-Kruk" - Kelly Creagh
Wydawnictwo Jaguar 2011

"Z pocałunkiem pożegnania,
Kiedy nadszedł czas rozstania,
Dziś już wyznać się nie wzbraniam:
Miałaś rację - teraz wiem -
Życie moje było snem,
Cóż, nadzieja uszła w cień!
A czy nocą, czyli w dzień,
Czy na jawie, czy w marzeniu -
Jednak utonęła w cieniu.
To, co widzisz, co się zda -
Jak sen we śnie jeno trwa.
Nad strumieniem, w którym fala
Z głuchym rykiem się przewala,
Stoję zaciskając w dłoni
Złoty piasek... Fala goni,
A przez palce moje, ach,
Przesypuje mi się piach -
A ja w łzach, ja tonę w łzach...
Gdybym ziarnka, choć nie wszystkie,
Mocnym zawrzeć mógł uściskiem,
Boże, gdybym z grzmiącej fali
Jedno ziarnko choć ocalił!...
Ach, czy wszystko, co się zda,
Jak sen we śnie jeno trwa?"*

"SIŁA SŁÓW"
Nic tak bardzo nie przekonuje nas do twórczości danego autora, jak jego własne słowa, które zdawać by się mogło przemawiają nie tylko do nas samych, ale i gdzieś o wiele głębiej, sięgając do rdzenia tego kim jesteśmy. Prezentowany powyżej wiersz "Sen we śnie"* (w przekładzie W.Lewika) był  tym pierwszym razem gdy usłyszałam imię Edgar Allan Poe. Wtedy te kilka lat temu wiedziałam, że sięgnąć powinnam niezwłocznie także po inne jego wiersze i opowiadania. Twórczość tego amerykańskiego pisarza jest tajemnicza, pełna grozy i magnetycznie przyciągająca. Jeśli więc jakaś inna książka inspirowana jest jego właśnie twórczością z całą pewnością nie można jej sobie odpuścić. Za nic więc nie zrezygnujcie z lektury "Nevermore".

Na samym wstępie znów odwołam się kolejnego wiesza tym razem jest to "Kruk" (polecam w przekładzie Z.Przesmyckiego -klik). To właśnie z niego pochodzi tytuł tej książki "Nevermore" czyli "Nigdy już". O czym jest ta historia i dlaczego nie powinna się już nigdy powtórzyć ? Kogo dotyczy to ostrzeżenie i czyje losy stały się kiedyś dla przyszłości przestrogą ?
Jednak wszystko to w swoim czasie.

"PODWÓJNE WIDZENIE"
Już nie raz nam się zdarzało czytać (zapewne w rozdziale pierwszym) kiedy to zlecone przez nauczyciela (oczywiście w ramach prywatnej zemsty) zadanie to projekt przeznaczony do pracy w grupach (damsko-męskich a jak inaczej) wyznacza nie tylko przyszłe losy bohaterów , ale także zmienia ich całe przeznaczenie. Tutaj jednak jakiekolwiek porównania się kończą, bo tym razem mamy przedziwą parę czyli Isobel Lanley i Varen Nethers.
Isobel należy do szkolnej drużyny cheerleaderek, ma najprzystojniejszego chłopaka z reprezntacji, a jej krąg przyjaciół jest elitarny i zamknięty. Pracować (o zgrozo i to po godzinach) w jednej parze z jedynym w szkole gotem, o którym krążą tak straszne plotki to ewidentna ironia losu.
Obecność Varena w życiu Isobel w równym stopniu zmieni jej życie jak ona wpłynie na jego losy, choć żadne z nich by się w tym momencie do tego nie przyznało. Zdawać by się mogło, że bohaterowie jasno określili swoje miejsce i przez to też czytelnik wie już jakich się po nich spodziewać zachowań i gdzie ich zaklasyfikować. Nic bardziej mylnego.

środa, 10 sierpnia 2011

W każdej chwili

"Lucian" - Isabel Abedi
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Czarny zachód słońca. Wkrótce zacznie się burza. Młody mężczyzna i kobieta siedzą jak najbliżej siebie wśród szarpanym porywami wiatru morzu zboża. Piękna okładka to jednak nie wszystko. Dla mnie wystarczyło w tym wypadku jednak jedynie nazwisko autorki abym nie miałam żadnych wątpliwości względem tej książki. Isabel Abedi - same te słowa to najlepsza rekomendacja dla tej powieści. Pojawiły się opinie, że historia ta to kolejna kalka popularnych paranormal romance. Jednak nie w tym przypadku. Jeśli Isabel Abedi zdecydowała się napisać powieść z wątkami paranormalnymi, to nie wątpiłam ani chwilę, że wywiąże się z tego zadania wzorcowo, a jej kolejna powieść głęboko zapadnie mi zarówno w pamięci jak i w sercu.
 

SNY ZAMIAST WSPOMNIEŃ
Jak przystało na autorkę niemieckiego pochodzenia tak i tym razem byłam prawie pewna, że przynajmniej pewna część akcji będzie działa się na terenie jej ojczyzny. I tak też jest. Hamburg, czasy współczesne. Nastoletnia Rebeka pewnego wieczoru nagle czuje, że coś się nieodwracalnie zmieniło. Czuje, jakby żywcem wyrwano jej kawałek serca. Tej samej nocy nawiedza ją niepokojący sen, w którym śni o chwili swojej śmierci.
Niedługo później poznaje Luciana. Dziwnym zbiegiem okoliczności wpadają na siebie w zupełnie nieprzewidywalnych miejscach. Młodzieniec nie posiada żadnych wspomnień z swojej przeszłości. Nie wie jak się znalazł w tym miejscu. Wie jednak o dziewczynie rzeczy, których nie miał prawa wiedzieć. Zna fakty z jej odległej przeszłości, wspomnienia zatarte przez czas w pamięci, znane tylko jej samej. Nie posiada własnych wspomnień, ale ma sny o przeszłości i być może przyszłości dziewczyny.
Nikt z rodziny, znajomych czy przyjaciół dziewczynie nie rozumie jej zainteresowania tak obcą jej osobą. Losy Luciana i Rebeki to splatają się, to rozplatają poprzez tajemnicy przeszłości i losów przyszłych, aby wreszcie doprowadzić do koszmarnego snu, tego który Beka wyśniła tej pierwszej nocy gdy coś ważnego zostało wydarte siłą z jej serca. Wszystko dąży do końca, którego nie da się uniknąć.

piątek, 5 sierpnia 2011

"Groza światów pośrednich"

"Pożeracz Snów" - Bettina Belitz
[ Splitterherz ]
Wydawnictwo Znak Emotikon

"...bez groźnych światów pośrednich. Prawdziwy raj na ziemi.
Potem nadszedł sen i uświadomiłam sobie, że ten raj był już dawno utracony."*

Rodzaje snów są różne i są ich milion, tak samo ja ludzi, którzy je śnią. Chaotyczne, trudne do zrozumienia, tajemnicze do granic możliwości. Są jednak takie z nich, które przenikają do naszej duszy, coś w nas poruszają i zmieniają już na zawsze. Mimo wsparcia zaawansowanej medycyny i technologii nadal nie wynaleziono sposobu aby wniknąć w czyjeś sny i obserwować ich bieg. Pozostają czymś co należy tylko do nas, czymś całkowicie prywatnym. Może nie trzeba wybiegać tak daleko w przyszłość ? Może należy wnikliwej analizować przeszłość. To w jej najciemniejszych odmętach, od wieków niezmienni pozostają Ci dla których nasze sny, marzenia a nawet codzienne chodzenie z głową w chmurach, jest niesamowicie pożywnym pokarmem. Strzeż się pożeraczy snów.

W MORKU LASÓW WESTERWALDU
Elisabeth Sturm przeprowadza się z Kolonii do malutkiej wsi w lasach Westerwaldu. Dziewczyna jest wrażliwą osobą i przystosowanie się do szkolnej społeczności w mieście sporo ją kosztowało. Teraz z dala od przyjaciół i niedoszłej miłość nie ma ochoty walczyć już dalej. Jest piątkową uczennicą, lecz nie sprawia jej to żadnej większej przyjemności. Tutaj w tej głuszy po prostu nie ma już nikogo dla kogo warto byłoby się wysilać. Rodzice wręcz przeciwnie, wreszcie są szczęśliwi.
Ellie początkowo nie potrafi docenić sytuacji w której się znalazła. Zmienia się to za sprawą dziwnie realistycznych snów oraz Colin Blackburn. Całkowicie odizolowany, który nie przyjmuje się innymi osobami człowiek. W żadnym wypadku nie pragnący towarzystwa, ale Ellie już zdecydowała, że dowie się co ukrywa Colin. Sekrety rzucą cień nie tylko na nią samą ale także na jej rodzinę, a sny jakie śni nabiorą znaczenia jako coś większego niż nocne koszmary.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Danse macabre czyli zatańcz ze mną

"Strąceni" - Gwen Hayes
Wydawnictwo Amber

Ciągle biegniesz ale ten labirynt nie ma końca. Chciałbyś już zawrócić, lecz nie możesz. Muzyka, którą słyszysz, Ci na to nie pozwala. Choć jest przerażająca i nie zwiastuje nic dobrego, nieustannie podążasz jej śladem. Docierasz do celu. Gra orkiestra, a na łące w tańcu wirują taneczne pary. Kobiety odziane w piękne suknie, panowie w frakach... tylko z nimi coś jest nie tak. Usta zaszyte, a oczodoły puste... Smyczkowy kwartet nie posiada wcale twarzy. Czy to jakiś straszny koszmar ? Nie pochlebiaj sobie nawet, że to wytwór Twojej wyobraźni. Makabryczna wersja Krainy Czarów ? Nawet jak na sen zbyt realna. Ktoś wzywa Twoje imię i gani za to, że znów tu przyszłaś. Odwracasz się i w tej chwili czujesz, że wasze serca synchronizowały się w swoim rytmie. Nie ma wyjścia z pułapki. Już nie dla świata. Oboje jesteście Strąceni.

Sen na wagę rzeczywistości
Życie Thei jest jednym wielkim zakazem. Ojciec zabrania jej wszystkiego. Jej pokój jest umeblowany zgodnie wizją projektanta. Jej ubrania też kupuje ktoś inny. Ojciec tylko sprawdza czy nie łamie ona reguł. Mimo tych irracjonalnych w XXI wieku ograniczeń narzuconych siedemnastolatce, Thei udało się pozyskać dwie wierne przyjaciółki. Jej życie zaczyna się zmieniać za sprawą niezwykle rzeczywistych snów w świecie, który musi być pewnie jakimś Królestwem Koszmarów. Jest tam także pewnie młodzieniec, który podbił jej serce jednym spojrzeniem. Ostrzega ją przed swoją destrukcyjną naturą, lecz jak można dziwić się sile tego zauroczenia jakie spada na dziewczynę, która nigdy nie rozmawiała na poważnie z jakimkolwiek chłopakiem. Pierwsza miłość bywa jednak także tą najbardziej zgubną i Thea zapłaci za wszystko z nawiązką. Nie trudem jaki będzie niosło z sobą to uczucie, ale samą sobą.

Danse macabre czyli zatańcz ze mną

piątek, 8 lipca 2011

"Na granicy snu"

"Na granicy snu" - Anna M. Gorgolewska
Wydawnictwo Papierowy Motyl

Gdy śnimy, przenosimy się do innych świtów. Czasem są one tak samo realne jak rzeczywistość, a czasem tak piękne, że nie chcemy ich już opuścić. Sny potrafią wydobyć z naszej świadomości rzeczy, które na co dzień nam umykają. Zdarzają się także i prorocze marzenia senne, które zdawać by się mogło, ostrzegają nas o niebezpieczeństwie jakie czyha na nas w przyszłości. Mimo zaawansowanej technologii i postępu medycyny nie potrafimy nadal w pełni wyjaśnić natury naszych snów. Fascynowały ludzi od starożytności. Od  kiedy żyjemy także śnimy. Sny są z nami zawsze i wszędzie. Zamknij więc wieczorem oczy i wsłuchaj się w siebie. Może właśnie na Ciebie czekają całkowicie nowe światy do odkrycia.

WYDARZENIA
Rena ma wszystko. Kochających rodziców, świetne układa jej się z bratem i zawsze może liczyć na najlepszą przyjaciółkę. Właśnie obchodziła swoje osiemnaste urodziny. Pojechała odprowadzić przyjaciół na pociąg. Oni wyruszyli na Mazury, ona już niedługo będzie wraz z bratem zwiedzać Indie. Nie wiedziała, że sama tego dnia nie wróci już do domu. Pewne jest jednak, że odległa podróż jej nie ominie. Miejsce przeznaczenia będzie jednak zupełnie inne. Dziewczyna ulega wypadkowi i budzi się w krainie, którą często nawiedza w swoich koszmarach. Jedyny problem polega na tym, że teraz nie może się obudzić i nie jest już taka pewna czy śni. Może to Koh-i-noor jest prawdziwe, a życie jakie znała dotąd było jedynie snem ? Rena chce pomóc tym, których tam spotkała. Tylko czy ratując ich, sama nie skaże się na wieczność w Koh-i-noor ?

niedziela, 22 maja 2011

Strażniczka i Brama

"Strażniczka Bramy" - Michelle Zink
Wydawnictwo Telbit

Jest o jeden krok za mną. Biegnę ile tylko starczy sił. Stopnie wiodące do katedry są mokre od deszczu. Potykam się i błagam aby to jeszcze nie był mój koniec. Czuję już jego oddech na karku. Z całą mocą popycham ciężkie drzwi i przemykam się przez miniaturową przestrzeń. Tu jest azyl. Zło, pod tą akurat postacią, nie ma tu wstępu. Nie dosięgnie mnie.
Klękam w małej wnęce na zimnej posadce. Rozpaczliwie walczę o oddech, a moje płuca płoną, gdy tylko dostanie się do nich powietrze.
Zamykam oczy i próbuję uspokoić skołatane serce.
To wtedy czuję czyjąś obecność.




Podnoszę wzrok i widzę moje odbicie, które klęka na wprost mnie i przygląda mi się chłodnym spojrzeniem.
To Alice.
Jest na świecie, takie zło, które podąży za Tobą wszędzie.
Jest częścią Ciebie i już zawsze czujesz je w swym sercu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...