Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 czerwca 2021

Tkając świt - Elizabeth Lim

Maia Tamarin pracuje w rodzinnym warsztacie krawieckim w jednym z portów A'landi. Kiedyś jej marzeniem było zostać najlepszym krawcem w całym kraju, teraz celem jest jedynie przetrwanie. Dziewczyna straciła w dzieciństwie matkę, w wojnie dwóch starszych braci oraz radość, która otaczała ich rodzinny dom. Gdy ogłoszony zostaje konkurs na nadwornego krawca, przychodzi powołanie dla mistrza z jej miasta: jej ojca w depresji lub poranionego na wojnie, ocalałego jedynego brata. Maia postanawia wziąć los w swoje własne ręce i zawalczyć o tytuł. Jest pewna swoich umiejętności, a dar to jedyne co jej w życiu pozostało. Nie wie jeszcze, że postawione zostanie przed nią zadanie, w którym skazana wydaje się być od początku na porażkę. Jak można byłoby upleść suknię z promieni słońca, łez księżyca czy krwi gwiazd? To świat mitów oraz ich bogów, o których interwencji w ludzki w los od dawna nikt już nie słyszał.

Serię Elizabeth Lim reklamuje się jako połączenie "Projektu Runaway" z "Mulan". Prawda jest jednak taka, że niemożliwe zadania wykonywane na czas to nie tylko reality show. Wcześniej mamy przecież baśnie i to tam bohaterowie musieli prześcignąć przeznaczenie aby wywiązać się z trzech magicznych zadań. Maia Tamarin obcina włosy i podszywa się pod swojego brata, zajmując tym w hierarchii cesarstwa miejsce przynależne tylko dla mężczyzn, ale i wskakuje na czarodziejski dywan oraz poznaje losy klątwy, która zazwyczaj dotyczy dżinów. Czy połączenie "Mulan" z "Alladynem" wydaje się niezwykłe? Ależ skąd! Oryginał baśni o "Aladynie i magicznej lampie" rozgrywa się w jednym z miast Chin, wcale nie w mroku arabskiej nocy. Opowieści tak stare jak baśnie podróżują jednak przez czas i miejsce, więc to żaden problem dla kolejnych ich wersji. Miło jest jednak wrócić do początków, a "Tkając świt" o tym przypomina.

Seria "Krew gwiazd" to dwa tomy: "Tkając świt" i "Snując zmierzch". Tom pierwszy, choć podzielony jest wewnątrz na trzy części, to tak naprawdę posiada je dwie. Pierwsza z nich to rozstrzygnięcie konkursu o stanowisko cesarskiego krawca, druga to wyprawa poprzez pustynie, góry i przeklęte wyspy by spróbować dokonać niemożliwego. Czy istnieją takie miejsca, gdzie pochwycić można promienie słońca czy księżyca? Albo gdzie tworzy się między nimi most, a gdy już runie, można dotknąć łez gwiazd? Maia odziedziczyła niezwykłe magiczne nożyczki, które zamiast tylko ciąć także szyją. Do tego jest i nadworny czarodziej (Edan), który postanawia młodej mistrzyni w jej misji pomóc. Wątek romantyczny choć słodki, wydaje się jednak zbyt ponaglany. Zaskakujące jest też jak trudno dostać jest się do niektórych lokalizacji, a jak łatwo i prędko można z nich potem wyjść. Mimo tego "Tkając świt" to udana pierwsza część serii, która każe czekać na tom drugi i zarazem finał historii w jednym. 

Opowieść polecana dla fanów baśni w nowej odsłonie, gdzie pierwsze skrzypce gra magia, a świat okazuje się być zamieszkiwany także przez bogów, czarodziei, duchy czy demony. I koniecznie uważajcie: te przepiękne projekty graficzne okładek to tak naprawdę niezłe spoilery, jeśli tylko przypatrzeć się dokładniej! Lecz aby odkryć ich sekret, trzeba zacząć czytać.

"Tkając świt" - Elizabeth Lim
Seriach w dwóch tomach
Wydawnictwo: We Need YA
Stron: 432
Fragment do przeczytania na stronie Empik.com (plus piękna mapa krainy)

PYTANIE: KTÓRE OKŁADKI KSIĄŻKOWE SKRADŁY WAM SERCE?

sobota, 2 stycznia 2021

Hazel Wood - Melissa Albert

Co się stanie, gdy zaczną znikać kolejne egzemplarze dzieła jeszcze wcześniej tajemniczo zaginionego autora? Odpowiedzi na to pytanie postanowią poszukać wnuczka pisarki wraz z oddanym fanem twórczości jej babki.

HAZEL WOOD: Nie tylko "Opowieści z Uroczyska" niezwykle trudno jest dorwać. Taka sama mroczna aura okrywa inne projekty związane z tym fikcyjnym światem: niedokończona ekranizacja czy słynące z licznych zaginięć okolice posiadłości autorki, w miejscu zwanym jako Hazel Wood. 

TRZY POKOLENIA: Alice przez lata dość już miała obsesyjnie podążających za jej rodziną fanów swojej babki. Kiedy jednak chce poznać jej twórczość, nie ma już żadnego dostępu do książki Althea'i - sławnej pisarki jednego dzieła. Co zaskakujące te fikcyjne historie pamięta jej kolega ze szkoły Ellery Finch. Nie brakuje mu pieniędzy by na aukcjach szukać egzemplarzy powieści, a także czasu by pomóc wnuczce ulubionej autorki w jej poszukiwaniach.

ZAGINIĘCIE I JEGO KONSEKWENCJE: Relacje rodzinne grają pierwsze skrzypce w powieści "Hazel Wood" i są z całą pewnością niecodzienne. Więź jaką ma siedemnastoletnia Alice ze swoją matką przypominają uczucie bardziej siostrzane. Przy czym matka Alice zmieniając co chwilę partnerów zapewnia córce podróż po całych Stanach. Kryje się pod takim działaniem jednak poświęcenie, które Alice będzie musiała odkryć wraz z zaginięciem matki (czy tylko dla mnie brzmi to jak początek przygód Clary w "Mieście Kości" i w Darach Anioła?). Rozpoczyna się wyścig z czasem, który zawiedzie bohaterów na skraj mrocznych baśni.

W OBJĘCIACH MROCZNEJ BAŚNI: Hazel Wood to tytuł powieści jak i tajemnicze miejsce, w którym przebywać miała babka bohaterki. To z przekroczeniem jego bram, rozpoczyna się fantastyczny aspekt historii. Od pierwszych stron powieści budowana jest groza i napięcie związane z perspektywą możliwości spotkania baśniowych potworów. Kiedy jednak już w samej tej baśni czytelnik się znajdzie, można odnieść wrażenie, że bohaterowie stają się bezwolni, a całość wymiaru "Uroczyska" jest tak skrajnie poplątana, że można je określić tylko mianem przedsionka szaleństwa. Przypadkowość, która nie wnosi najczęściej nic do akcji, poza zaprezentowaniem przekroju okrucieństwa Uroczyska.

REKOMENDACJE: Niezmiernie cenię sobie baśniowe wątki w powieściach: zarówno jako odwołania do klasycznych baśni jak i próby stworzenia nowych opowieści w ich stylu przez współczesnych autorów. Baśnie jednak rządzą się określonymi prawami, a jedna z nienaruszalnych ich zasad to system sprawiedliwość. Nawet jeśli nie zwycięstwo dobra, to wymierzenie sprawiedliwości wobec zła. Tego właśnie zabrakło w "Hazel Wood", gdzie praktycznie każda opowieść kończy się krwawo, ale bez większego przesłania.

Pierwsza część serii Melissy Albert miała w sobie potencjał. Nie ona jedna podejmuje się jednak zrealizowania pomysłu, w którym to baśniowe postacie próbują zaistnieć w naszym wymiarze rzeczywistości. Więcej spodziewałam się po pierwszym tomie, lecz z oceną całości pomysłu poczekam do lektury kontynuacji. Baśnie w wydaniu z Uroczyska, jak i bohaterowie uwikłani w ich losy, mnie osobiście do tej pory nie przekonały.

"Hazel Wood" - Melissa Albert
Tom 1 z 2
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data premiery przekładu: 15.05.2019
Kolejna część: Kraina Nocy (już wydana)
W kolejności: NR 24/2020/11/01 (604)

Obie części (jak i wiele innych książek) są dostępne w serwisie Legimi, który można wypróbować korzystają z bezpłatnego okresu próbnego - czyli aż miesiąc czytania! Warto sprawdzić ich bazę tytułów.

Z jaką książką Wy rozpoczynacie Nowy 2021 rok? Zapraszam także na Bookstagram

#czytamzlegimi #czytambezlimitu

piątek, 1 maja 2020

Welcome - Drama koreańska


"- Finał jest zbyt oczywisty. Powinnam iść taką ścieżką czy też nie? 
  - Wynik może być oczywisty, ale może czeka coś na mnie, na tej właśnie ścieżce."

Trzech przyjaciół rozwijało w szkole średniej swój talent plastyczny. Była jeszcze jedna, praktycznie niewidzialna, towarzysząca im dusza. Już jako dorośli próbują odnaleźć się we współczesnym świecie. Troje z nich pracuje w tej samej firmie projektowej. Kim Sol Ah od czasów liceum zakochana jest w Lee Jae Sun. Dziewczyna nie rozumie jednak, czemu przyjaciel cały czas trzyma ją w bezpiecznej odległości zimnego dystansu. Może właśnie dlatego postanawia zająć się białym kotem, którego podrzuciła była dziewczyna Lee Jae Sun'a (on sam na alergię na koty).

Jakby tego było mało ojciec Kim Sol Ah oświadczył, że ponownie się żeni, sprzedaje więc mieszkanie, a dziewczyna ma się z dnia na dzień wynieść. Jako emerytowany poeta każe jej przestać marnować życie i podążać za swoją pasją rysowania - tworzyć to, co pragnie, a nie tylko firmowe zlecenia. Sama na progu nowej rzeczywiści dziewczyna pozostaje z białym kotem. Moc życzenia wszystko zmienia. Tylko kto je wypowiedział?

"Chcę żebyś pokazała wszystkim, na co Cię stać. Zasługujesz na to. 
To właśnie to, co musisz zrobić."

"Welcome" to współczesna baśń, w której dochodzi do magicznej przemiany. Pewnego razu kot chciał nie tylko towarzyszy człowiekowi w trudnej dla swego pana sytuacji. Pewnego razu zamiast tylko siedzieć obok zapragnął bliską sobie osobę przytulić i pocieszyć. Pojawia się tutaj jedno bardzo słuszne pytanie: czy to kot zmienia się w człowieka, a może człowiek uwięziony pozostaje w ciele zwierzęcia? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Za wskazówki służą sceny z pewnej mroźnej nocy oraz relacje innych kotów, którym udało się kiedyś przybrać ludzką postać.

Choć Hong Jo jest kotem, to jako człowiek ma osobowość psa, który wiernie czeka na drugą osobą i wszędzie za nią chodzi. Zupełnie inaczej niż robiłaby to osoba o osobowości kota, chadzając swoimi ścieżkami i wracając tylko w sprzyjających dla niej momentach. Cała drama opiera się początkowo na grze tych dwóch osobowości, bo jest to system, na podstawie którego Kim Sol Ah charakteryzuje innych ludzi. Albo ktoś ma osobowość psa albo kota. Choć sama ma do siebie żal za posiadanie osobowości wiernego psiaka, stale i tak zakochuje się w chłopakach o osobowości kotów - jej zdaniem z czasem zimnych i bezwzględnych.

Każdy odcinek rozpoczynał cytat o naturze kotów wypowiadany przez sławnych ludzi: od pisarzy po naukowców. Wgląd w codzienność Hong Jo, chwilę które spędza jako człowiek, obrazować mogą to, jak czują się faktyczni pupile. Mówi się, że to kot wybiera swojego pana i właściciela. To na niego będzie czekać cały dzień. Z jego powrotu będzie się cieszyć po wielu samotnie spędzonych godzinach.


Z czasem więc Sol Ah odkochuje się w swojej szkolnej miłości, a darzyć uczuciem zaczyna tajemniczego chłopaka, który pojawił się w jej życiu tak nagle. Historia jej i Hong Jo staje się początkiem tworzonego przez bohaterkę komiksu online (webtoon), jakby przeczuwała ona istniejący obok niej sekret. Czy jednak opowieść tych dwojga może mieć szczęśliwe zakończenie? Obowiązywać się tu zdają okrutne reguły baśni, w których zaklęcie działa tylko przez określony czas i ani chwili dłużej.

Nie wiesz jak finał nadać historii? Spraw aby początek nawiązywał do zakończenia.

Całość dramy "Welcome" ma za zadanie wzbudzić empatię i pokazać, jak zwierzęta mogą odmienić nas samych. Początek i koniec dramy to fragmenty wywiadów udzielane przez osoby w obecności ich pupili. To prawdziwe historie, a każda osoba przyznaje, jak obecność kota czy psa odmieniała nie tylko ich codzienność, ale i ich samych. I zdecydowanie była to zmiana na lepsze.

"Welcome" to drama, której ciężko nadać jest dobre zakończenie. Czas życia kota i człowieka jest przecież tak różny. Chwile, przez które Hong Jo mógł przebywać w ludzkiej postaci, także miały swój limit. Nie będzie tak optymistycznie jak w "Legend of the Blue Sea", ale twórcy nie zostawią nas też z masą pytań i otwartym zakończeniem, jak to miało w miejsce w "My Absolute Boyfriend".

Niezwykle ciepła opowieść - z rodzaju tych, które przyjemnie rozgrzewają serce. 

Czar odtwórcy głównej roli (Kim Myung Soo) w takich rolach znany może być doskonale z "Angel's Last Mission: Love". Również w tamtej historii istniał limit czasu, jaki bohaterowie mogli spędzić razem. Także tam był sekret, w który trudno uwierzyć, a który początkowo zabrał im tak wiele cennego wspólnego czasu. I w tamtej opowieści miłość udowodnić trzeba wytrwałością w oczekiwaniu na drugą osobę. Nie miałam także wątpliwości, że poradzi sobie świetnie odtwórczyni głównej roli Shin Ye Eun. Aktora ma niesamowicie ciepłą osobowość i niepowtarzalny śmiech. Można ją kojarzyć z "He is Psychometric". Do tego oskarowa rola dla niezwykłego białego kota, który odtwarzał Hong Jo w jego kociej postaci.

Tytuł: Welcome / lub także Meow, the Secret Boy
W oryginale: 어서와 (czyli Witaj / Welcome)
Gatunek: drama koreańska (kto ich jeszcze nie ogląda, nie wie co traci)
Status: zakończona (dziś premierą ostatniego odcinka)
Ilość odcinków: 24 (jeden po 30 minut)
Stacja: KBS2     Emisja: marzec - kwiecień 2020      Wątki fantastyczne: tak


Za magię w dramach koreańskich opowiada też soundtrack - jakże celnie trafia do wnętrza duszy

piątek, 23 sierpnia 2019

Pod taflą - Louise O'Neill

Więcej inspiracji na bookmark_to_the_future

Tak bardzo czasem chcielibyśmy żyć w świecie baśni, że nie zastanawiamy się już nad tym, ile płacą tak naprawdę baśniowe postacie za to aby móc przynależeć do świata ludzi. Dla Małej Syrenki każdy krok jest bólem. Nogi, które noszą ją po plaży czy rezydencji, opłaciła straszną ceną - oddała swój talent i niepowtarzalną część siebie w imię nieodwzajemnionej miłości. Jak zdobyć czyjeś serce, skoro nie można użyć słów, nie zna się świata do którego się przybyło, a można tylko tańczyć, gdy krew wypełnia pantofelki? Na nowo rozpoczyna się dobrze znana baśń czy nadal pamiętasz jej przebieg?




" - Kim jesteś? Moim zdaniem istotniejsze pytanie brzmi: Kim będziesz? 
Kim się staniesz teraz, gdy odzyskałaś wolność?"

Louise O'Neill w próbie ponownego opowiedzenia baśni o "Małej Syrence" (tzw. retelling) prawie połowę książki poświęca wydarzeniom, które poprzedzają pamiętny sztorm i zatopienie statku. Wcześniej dokładnie poznajemy relacje łączące Króla Mórz z jego córkami. Syreny, trytony i rusałki - poza znanym z baśni wyglądem - zyskują tutaj nowe cechy. Tajemnice spowijając Rubieże, którymi rządzi Wiedźma Morska, tak samo gęsto skrywają przeszłość Królowej Muireann i jej zniknięcie w pierwsze urodziny najmłodszej z córek. Mała Syrenka to zarazem najpiękniejsza księżniczka. Nazywana przez wszystkich Muirgen, a przez matkę jako Gaja, skrycie sprzeciwia się otaczającej jej rzeczywistości i tęskni za czymś innym. Za czymś, co nie znajduje się "Pod Taflą", lecz w blasku słońca na powierzchni.

"Musisz być dwa razy lepsza od mężczyzn, żeby w ogóle był remis."

Tak mocno jak władza sprawowana przez mężczyzn pozbawia kobiety prawa głosu i decydowania o sobie, tak mocno prawie każda scena przesycona jest tu feministycznym przesłaniem. Czy to na dworze Króla Mórz czy już na powierzchni los Muirgen nie jest w jej rękach. Ucieczkę przed okrutnym przyszłym mężem opłaca utratą niespotykanie pięknego głosu. Wmówiono jej jednak, że o wartości kobiety nic nie przemawia tak mocno nic jak jej uroda. Przystojny młodzieniec, Oliver, choć przygarnia ją do swojej rodziny, wydaje się nie odwzajemniać jej uczuć. Dla księżniczki, która pogodziła się już praktycznie z wizją małżeństwa podyktowanego względami politycznymi, uczucie pierwszej miłości warte jest zaryzykowania wszystkiego. Czy przyjdzie jej zapłacić za tych kilka chwil szczęścia życiem?

"Cóż innego mogłabym jednak powiedzieć? Mogę milczeć na powierzchni albo przez resztę życia krzyczeć o litość, pozwalając, by woda tłumiła moje wrzaski."

Kto szuka "Pod taflą" opowieści o poświęceniu wszystkiego w imię miłości, tak samo jak w oryginalnej baśni, nie znajdzie w niej szczęśliwego zakończenia. Prezentowana przez Louise O'Neill wizja zakończenia historii jawi się tu jeszcze bardziej mrocznie. To retelling z rodzaju tych, który czarne charaktery wysuwa na plan pierwszy i choć nie wybiela ich natury tak samo nie dostarcza też czytelnikowi dostatecznego wytłumaczenia ich działań. Młodzieniec, w imię którego rozpoczęła się cała ta wędrówka na powierzchnię, zostaje zupełnie pominięty w finale - tak jakby jego obecność nie miała znaczenia od samego początku. Jak w wielu, także osadzonych współcześnie powieściach, kluczem jest przeszłość jednego z rodziców.


W SKRÓCIE: Retelling "Małej Syrenki" od Louise O'Neill to książka warta polecenia ze względu na feministyczne przesłanie jakie w sobie zawiera. Coraz mroczniejszy przebieg historii przypomina ten znany z innej reinterpretacji tej samej baśni w powieści "Wiedźma morska". Mimo licznych świetnych cytatów (z niej wypisanych) i przepięknej szaty graficznej, nie jest to książka do której bym wracała. Trochę za dużo miejsca poświęcono powtarzającym się scenom ucisku dziewcząt przez ich ojca, a za mało przeznaczono na rozwinięcie właściwej historii i nadanie jej znaczenia. Jeśli o mnie chodzi, to nadal będę poszukiwać swojego ulubionego retellingu o "Małej Syrence".

"Pod taflą" - Louise O'Neill
Wydawnictwo: We Need YA
Stron: 335
W kategorii: Retelling klasycznych baśni
W kolejności: NR 26/2019/08/02 (578)
Dwa pierwsze rozdziały do przeczytania na stronie Empik com

Jaką książkę / film / serial o syrenach Wy ostatnio poznaliście?

poniedziałek, 22 lipca 2019

Ucieczka z Krainy Czarów. Prawdziwa historia

Bookstagram @bookmark_to_the_future
"Bez przerwy powtarzajcie sobie, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy"

Przyszła Królowa Kier podejmuje wyścig z Czasem aby - nawet za wszelką cenę - nie objąć tronu królestwa Krainy Czarów. Dziewczyna nie chce w wieku lat trzynastu wychodzić za mąż. Nie chce iść też w ślady wszystkich swoich poprzedników. Nadzieja jak i problem w tym, że sam Czas to osoba, z którą można się spotkać. Trzeba go tylko odnaleźć, lecz jak tego dokonać? Rozpoczyna się niebezpieczna przygoda, w której nagrodą jest przyjaźń jak i wolność. Czy uda się odmienić los i ubłagać Czas aby się zatrzymał dla jednej tylko osoby?

"Nikt oczywiście nie zawrócił z drogi, by opowiedzieć swoje przygody, lecz mówią, że wśród drzew krąży mroczny duch, który żywi się pamięcią wędrowców."

Wydawnictwo Akapit Press zaskarbiło sobie moją sympatię inwestycjami w ciekawe tytuły z działu literatury młodzieżowej. To dzięki nim mamy powieści Joss Stirling, której niesamowity styl opowiadania potrafi tak oczarować (szczególnie fanów romansów), czy pełną napięcia antyutopijną opowieść "Misja Ivy" (nadal liczę na ukazanie się kontynuacji). Kiedy więc zobaczyłam tytuł inspirowany losami bohaterów Krainy Czarów, złamałam swoje zasady i po raz pierwszy od dłuższego czasu kupiłam książkę bezpośrednio w księgarni (zwykle odbieram tam tylko zamówienie dokonywane przez internet jako preorder, a przed kupnem jeszcze sprawdzam opinie na Goodreads - każda książkowa decyzja jest u mnie dokładnie przemyślana... bo nie mam miejsca na tyle książek, ile bym chciała).

"Nie staraj się na siłę być tym, kim nie jesteś. Nikt nie powinien. Każdy z nas ma prawo zachowywać się tak, jak podpowiada mu serce. I dążyć do tego, co czyni go szczęśliwym."

Po retellingu jakim jest "Bez serca" od Marissa Meyer (autorki Sagi Księżycowej), książka taka jak "Ucieczka z Krainy Czarów" wydaje się być skierowana głównie do młodszego czytelnika. Nie znajdziemy tutaj też odkrywczych teorii na temat samej Królowej Kier i choć wiele pomysłów jest co najmniej intrygujących, to pozostają one w większości przypadków w postaci mglistych idei, które nie zostały zrealizowane tak dobrze jak mogłyby być, patrząc na ich potencjał. Sama walka jaką podejmuje przyszła królowa jest imponująca, finał zaś sprawia, że czytelnik wątpi w sens całego tego wysiłku i poświęcenia.

"- Jesteśmy przyjaciółmi - powtarzała gorliwie. Leśmy mrok wykonał kolejny krok w tył. Na świecie istnieją moce potężniejsze od złowrogich sił."

Jednocześnie cytaty, jakie wynotowałam, są wspaniałe. Elisa Puricelli Guerra wie dokładnie, jak czarować słowem. Choć powieść ta nie jest zbyt obszerna (dodatkowo pięknie ozdobiona na początkach rozdziałów), nie tak szybko można ją przeczytać. Całość ma niewątpliwie formę bajki - snutej przez kogoś innego opowieści. Narrator ten ujawnia się dopiero na ostatnich kartach powieści.

"Którędy do Krainy Czarów?"

Dla fanów romantycznych zwrotów akcji jest tu wiele nierozwiniętych wątków. Ostatecznie jest to historia o sile przyjaźni, która rodzi się w wirze walki. Niewątpliwie byłaby z tego ciekawa adaptacja filmowa, lecz dla wielbicieli klasycznej Krainy Czarów lektura ta obowiązkowa nie jest. Niech Was więc nie zmyli tytuł (tak chwytliwy i działający na wyobraźnie jak robi to "Ucieczka z Krainy Czarów"), chyba że akurat faktycznie macie ochotę na powrót w strony królestwa Krainy Cudów, bo retellingi ukochanych baśni i tak czytacie niezależnie od wszystkiego.

"Kraina Czarów bywa koszmarem - rzekła, uśmiechając się do przyszłej Królowej - lecz przede wszystkim nie brak tu snów."

"Ucieczka z Krainy Czarów. Prawdziwa historia Królowej Kier"
Autor: Elisa Puricelli Guerra
Wydawnictwo: Akapit Press  / OPIS
Stron: 240 (duża czcionka)
W kategorii: Retelling
Wiek bohaterów: 13 lat
W kolejności: NR 39/2018/12/08 (551)

Jakie znacie nowe wersje Krainy Czarów? Moim ulubionym nadal pozostaje serialowe ONCE - konkretnie to spin-off (Once Upon a Time in Wonderland) z 2013 roku. Książkowo wygrałaby zapewne Marissa Meyer, gdyby jej finał nie był taki "bez serca". Okazuje się jednak, że w żadnej z tych wersji (a Królowa Kier z przeszłości w każdej z ich to pozytywna postać) przyszła władczyni Krainy Czarów nie ma szans na szczęśliwe zakończenie swojego wątku.

sobota, 25 maja 2019

Aladyn 2019 - wersja aktorska

@bookmark_to_the_future
"Opowieści tej tok
Przez pustynię i mrok
Płynie z dzikich, dalekich stron -
Piasków bezkresna dal
Z nieba leje się żar
I czuć wokół kadzideł woń.

Arabska noc
Jak arabski dzień
Ma w sobie ten żar,
Co sprawia, że czar
Chodzi z Tobą jak cień!"


Kiedy nastawał sobotni poranek, z ekscytacją zasiadałam przed telewizorem i czekałam, aż kolejne przygody Aladyna rozpocznie przejmujący utwór zapowiadający niezwykłą opowieść. Była to oczywiście "Arabska noc". Choć odcinkowe przygody pamiętam bardziej niż pełnometrażowy film wytwórni, równie mocno wyczekiwałam wersji aktorskiej. Premiery nastał czas i można już śmiało powiedzieć, że wszystko idealnie się udało. Jest akcja, jest magia, jest i znany z dzieciństwa czar.

Aladyn to chyba najlepiej zrealizowana do tej pory aktorska wersja sławnej animacji Disneya. Dla mnie z całą pewnością, bo już teraz obejrzałabym ten film ponownie! Kiedy filmowy "Kopciuszek" z 2015 roku pominął praktycznie wstawki muzyczne, a "Piękna i bestia" potraktowała część swej historii zbyt bardzo jak musical, ta uwielbiana "Arabska noc" i inne hity (znane jak i nowe) uzupełniają historię "Aladyna" tylko w potrzebnych momentach - wydając się przez to naturalne i niewymuszone.

Zanim jednak rozbrzmi "Arabska noc", wszystko rozpoczyna przepiękny prolog wprowadzający do historii magicznej lampy. Na finale czeka zaś kontynuacja tego wątku w epilogu, co pokazuje miłość twórców do tej baśni.
Bardzo czekałam na kontekst tej sceny z trailera i powiem... że jest na co czekać!!!
Bohaterów po raz pierwszy widzimy jakby przez przypadek - szczególnie Aladyna. Pierwsze ujęcia to nie centralne zbliżenie postaci. Zupełnie jakby ktoś mignął nam w tłumie. Bohaterowie przechadzają się po ulicach miasta Agrabath, a lada moment nastąpi także ich pierwsze spotkanie. Aladyn nie wybawi jednak Jasmin udając, że dziewczyna jest niespełna rozumu, chcąc za darmo rozdawać chleb ubogim. Nie tak to wygląda. Historia choć na animacji bazuje, na o wiele bardziej poważny ton i mniej elementów komediowych.

Jasmin pragnie zasiadać na tronie jako sułtan. Przeciwko niej stoi nie tylko ojciec, jego doradca Jafar, ale i tysiącletnia tradycja, która nie znała takich przypadków. Tymczasem możliwość zmiany prawa wydaje się jedyną szansą na szczęście. Siła tej postaci idealnie prezentuje się w zupełnie nowej piosence "Speechless". Jasmin kolejnych następców tronu odsyła do domu, bo myśli jej wracają do młodzieńca z targu, który choć okazał się złodziejem, to przede wszystkim skradł chyba także względy i sympatię księżniczki.


Aladyn czuje się oszukany przez los. Każdy dzień jest taki sam i nie zanosi się na poprawę. Wszyscy widzą w nim tylko złodzieja, nikt nie patrzy dokładniej by dostrzec wartość człowieka. To uczucie swoistego osamotnienia w świecie tworzy nić porozumienia z Jasmin, od której też wymaga się tylko raz przypisanej jej roli: ma być widziana, a nie słyszana. Chemia między Jamin a Aladynem jest w tej wersji pierwszorzędna. To uczucie oparte na zrozumieniu i zaufaniu - choć wkrada się tu także element kłamstwa (tego prawdziwego jak i iluzji zrodzonej z magii). Fascynacja przybiera jednak na sile z spotkania na spotkanie. Nieoszlifowany diament kusi swym pięknem.

Co ciekawe zarówno Jafar jak i Dzin zyskują w baśni więcej historii własnej. Dowiadujemy się, że Aladyna i Jafara może łączyć o wiele więcej niż ktoś mógłby przypuszczać (wspólny fach). Dżin zaś ma tu nawet wątek romantyczny, a zarówno prolog jak i epilog należą do niego. Nie wspominając już o elementach humorystycznych, partiach tanecznych czy instrukcjach w postaci słów piosenek.

Aż człowiek wie, gdzie wybrałaby się na "baśniowe" wakacje :)
Do tego przepiękne lokalizacje pozwalają się zakochać w tej aktorskiej odsłonie baśni. Jest piaszczysta jak i lodowa pustynia na krańcu świata. Jaskinia cudów budzi podziw i respekt. Sceny pociągów są dynamiczne i porywające do tego stopnia, że niejeden raz wstrzymamy oddech.

Czy są jakieś minusy? Czarny charakter - choć niebezpieczny - nie wydaje się tak mroczną postacią jak to miało miejsce w animacji czy możne nawet w wersji tej postaci w serii spin-off do "ONCE upon a time in Wonderland" (w której współtworzeniu Disney po części też uczestniczył). Ten serial zawsze będę polecać. Skupia się on na losach Alicji oraz spotkanego przez nią dżina. Tam także centralną rolę odgrywa próba złamania klątwy - czego w najnowszej wersji Aladyna również nie zabrakło! Jeśli zaś szukalibyście książki także w temacie tej konkretnej klątwy, dżinów i baśni - pozostaje polecić "Zakazane życzenie".

Jak zawsze polecam wersje z napisami i oryginalną ścieżką dźwiękową - jeśli znacie angielski. Jeśli zaś nie, z całą pewnością równie udana jest wersja z polskim dubbingiem (takich seansów dostępnych jest też więcej)

Tytuł: Aladyn
W kinach: od 24 maja 2019
Czas trwania: 2 godziny 8 minut

Kto z Was był już w kinie? A kto dopiero się wybiera?
Pamiętacie może wspominaną serialową odsłonę "Aladyna"?

środa, 13 marca 2019

Kraina Opowieści: Zaklęcie życzeń - Chris Colfer


@bookmark_to_the_future
Stara rodzinna księga z baśniami staje się niespodziewanie kluczem do innego świata. Alex i Conner Bailey to rodzeństwo, które przeszło przez wiele. Odejście ich ukochanego ojca pozostawiło dziurę w świecie, której nie sposób wypełnić. Choć Alex to nadal wzorowa uczennica, Conner nieustannie przysypia na lekcjach. Jedna trudna sytuacja w szkole prowadzi do podjęcia spontanicznej i niebezpiecznej decyzji. Kiedy dzieci zyskują dostęp do baśniowego świata ich marzeń, szybko pojawia się też najważniejsze w tej historii pytanie: Czy zdołają w baśni przeżyć i powrócić do domu cało?

"Pewnego dnia będziesz wystarczająco dorosła, by znów czytać baśnie."

Kraina Opowieści to miejsce, w którym ziściły się baśniowe szczęśliwe zakończenia i dobro zatriumfowało nad złem. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać do chwili, w której nie natrafi się na złe charaktery, które wciąż gdzieś tam przetrwały. Nadal wabi Chatka z Piernika, wataha wilków terroryzuje wioski, a Zła Królowa ukrywa się na wygnaniu. Mimo wszystko można zwiedzać takie atrakcje jak Pałac Kopciuszka czy Śpiące Królestwo. Na wystawie są szklane pantofelki, a pasma złotych włosów nadal są w komnacie na szczycie wieży Roszpunki.

"Najbardziej na świecie uwielbiała spędzać czas na czytaniu baśni. Ich bohaterowie zawsze wydawali jej się tak bliscy i przystępni. Byli najlepszymi przyjaciółmi, jakich kiedykolwiek miała."

Dla Alex taka wycieczka to spełnienie najskrytszych marzeń, ale podobnie jak brat pragnie wrócić do mamy i babci - które zamartwiają się niepewne losu bliźniąt. Biletem w drogę powrotną ma być tytułowe Zaklęcie Życzeń. By je aktywować potrzeba prawie wszystkich baśniowych artefaktów - droga do nich trudna, a w dodatku nie tylko bliźnięta ich rozpaczliwie szukają. Czym jest baśniowe dziedzictwo? Gdzie jest autor pierwszy raz użytego zaklęcia? Czy to baśń wewnątrz baśni, a może jego marzenie się ziściło i powrócił do świata znanego rodzeństwu Bailey?

"Wolę zginąć próbując, niż przeżyć resztę życia zastanawiając się, czy mogło mi się udać."

Kiedy serial "Glee" był już na antenie od trzech lat, Chris Colfer podpisywał umowę na dwie powieści w serii "The Land of Stories", której część pierwszą można poznać jako "Krainę Opowieści". Ich sukces zadecydował o przedłużeniu historii na kolejne trzy książki: dwie powieści oraz książkę ilustrowaną - oryginalną baśń, której treść dobrze zna "baśniowe rodzeństwo" w powieści - "The Curvy Tree". Ostatecznie seria książkowa liczy aż sześć tomów, a jej pierwsza część zostanie zekranizowana. Co więcej, będzie ona wyreżyserowana przez samego Chris'a. Scenariusz do tego filmowego projektu także pozostaje w zakresie jego obowiązków. Można się więc spodziewać bardzo wiernej ekranizacji "Zaklęcie życzeń".


Samo "Zaklęcie życzeń" to wstęp do baśniowego świata skierowany przede wszystkim do młodszej młodzieży. Nie oznacza to, że nie będzie tutaj wątków romantycznych. Chris Colfer proponuje wiele własnych teorii dotyczących dalszych losów baśniowych bohaterów. Skoro baśniowe królestwa sąsiadują ze sobą, mieli oni wszyscy szansę się poznać. Sam pomysł z umieszczeniem wszystkich królestw na jednym kontynencie też nie jest taki nierealny - ostatecznie wiele baśni ma swój początek w Europie, a ojczyzna baśni Braci Grimm (Niemcy) sąsiaduje z krajem Charles'a Perrault (Francja).

"W swoim czasie zrobiłam wiele strasznych rzeczy, ale na przestrzeni lat mnie również spotkało wiele strasznych rzeczy - oznajmiła Zła Królowa. 
- Tak więc, jeśli o mnie chodzi, świat i ja jesteśmy kwita."

Seria "Kraina Opowieści" skierowana jest przede wszystkim do fanów baśni - dużych czy małych. Można powiedzieć, że to baśniowy retelling, ale obejmuje on fabułę bezpośrednio po słowach "Długo i Szczęśliwie". Choć objętość może troszkę odstraszać młodszych czytelników, nie jest to przecież książka na jeden tylko wieczór. "Zaklęcie życzeń" może i nie jest moim ulubionym odtworzeniem baśni, ale jako scenariusz na film nadaje się wyśmienicie. Warto więc przeczytać zanim nadejdzie ekranizacja.

"Kraina Opowieści: Zaklęcie życzeń" - Chris Colfer
Wydawnictwo: Młodzieżówka
SERIA: TOM I (łącznie 6)
Stron: 452
W kategorii: Mitologiczne i Baśnie
Odwołania do baśni: Kopciuszek, Śpiąca Królewna, Królewna Śnieżka, Czerwony Kapturek, Magiczna Fasola, Mała Syrenka, Jaś i Małgosia
W kolejności: NR 05/2019/02/01 (557)

Która z klasycznych baśni najlepszy do Waszych ulubionych?

wtorek, 26 lutego 2019

"Wiedźma morska" - Sarah Henning

Zdjęcia zawsze na Bookmark To The Future
Pewnego razu było sobie troje przyjaciół. Mieszkali w nadmorskim królestwie na terenie dzisiejszej Danii. Chłopiec nosił koronę na głowie, jedna z dziewczynek posiadała tytuł szlachecki, a druga pochodziła z rodziny, która zasłużyła się dla rodziny królewskiej. Jako towarzysze zabaw często rzucali wyzwania morzu. W końcu potężna siła żywiołu odebrała jedno z dzieci, a reszcie pozostawiła smutek i bolesne wspomnienia, że można było uczynić coś więcej. Po latach morze oddaje to, co odebrało. Czy szczęśliwe zakończenie dopełni losy bohaterów?

NIEJEDEN KSIĄŻĘ ALE DWÓCH

Na temat Evie już wcześniej szeptano wiele. Jej przyjaźń z księciem Niklas'em przypisywano czarom. Choć dziewczyna stara się opanować magiczne zaklęcia, odgradzana jest od rodzinnych sekretów. Na coroczne uroczystości, z których Havnestad słynie na cały kraj, przybywa także Iker - inny książę z sąsiedniej zatoki, który stara się skraść jej serce. W tym samym czasie książę Havnestad z serca sztormu ocalony zostaje przez piękną nieznajomą. Czy możliwe aby Anna powróciła pod postacią syreny? Evie z jednej strony pragnie, a z drugiej obawia się uwierzyć w taki cud. To ona najlepiej wie, że pradawna magia istnieje. I jaka jest jej cena.

PREQUEL DO BAŚNI

Sarah Henning wychodzi z założenia, że wszyscy znamy zakończenia ukochanych baśni, a tym - czego nam brakuje - jest właśnie prequel. Tym razem nieodkryta historia stanowi część powtarzającej się historii syren, które pragną powrócić na ląd. Dla jednych morze od zawsze było domem, dla innych stało się nim w wyniku morskiej katastrofy.

Wydarzenia w historii prezentuje Evie, a w przebłyskach scen z przeszłości dołączają do niej także inni narratorzy. Fabuła jest tak skonstruowana, że sekret prawdy odsłania się tylko częściowo. Intencje bohaterów (nie tylko syreny, ale i książąt) do samego finału to tajemnica. Podobnie jak w przypadku opowieści o początkach Królowej Kier w "Bez Serca" autorstwa Marissy Meyer, tutaj także znamy już finał. Nie wiemy jednak, jak do narodzin czarnego charakteru doszło. Kim jest tytułowa "Wiedźma morska"? Czy to dziewczyna, którą od zawsze oskarżano o czary? A może jest to syrena, która poświęciła wszystko by skraść serce i duszę księcia?

DLA KOGO? 

Sarah Henning proponuje nie tyle retelling baśni o "Małej syrence" co prequel do tej właśnie opowieści. Będzie to w takim samym stopniu opowieść o miłości jak o nienawiści, o poszukiwaniu zemsty lub odkupienia. Książka szczególnie polecana dla fanów klasycznych baśni, w których szczęśliwe zakończenie walczy o zwycięstwo z mrocznymi stronami magicznego świata.

KONTYNUACJA

Powieść Sary Henning ukazała się na anglojęzycznym rynku na wakacje 2018 roku. Jej kontynuacja "Sea Witch Rising" zapowiedziana jest na początek sierpnia tego roku. Choć brak jeszcze dokładnego opisu fabuły, może się spodziewać, że tym razem będzie to przebieg opowieści o "Małej syrence" w wersji bardziej czytelnikowi znanej. A może autorka znów nas zaskoczy? Postacie na okładce jednocześnie mogą odnosić się do Evie i Anny, więc możliwości dla kontynuacji fabuły jest więcej. By poznać odpowiedź pozostaje czekać na premierę.

"Wiedźma morska" - Sarah Henning
Wydawnictwo: Niezwykłe
Typ: Seria tom I
W kategorii: Mitologiczne i Baśnie
PREQUEL do baśni o "Małej Syrence"
Stron: 301
W kolejności: NR 10/2019/02/06 (562)

Książka to także mój patronat. Od 27.02.2019 znajdziecie ją w księgarniach - a wewnątrz także logo Zakładki do Przyszłości.

niedziela, 6 stycznia 2019

Geekerella - Ashley Poston

Bookstagram źródłem inspiracji do lektury
"Pamiętaj, żeby się uśmiechać i być po prostu najlepszym sobą, na jakiego cię stać."

Elle i Darien żyją w zupełnie innych światach, ale łączy ich jedna wspólna rzecz - to przynależności do fandomu Starfield. Dziewczyna wiedzie życie baśniowego Kopciuszka. Po śmierci ojca jej rodzinny dom przejęła macocha z dwiema córkami. Teraz chce go sprzedać, ale to jedyne miejsce szczęśliwych wspomnień i Ella Wittimer broni go za wszelką cenę. Jej radością pozostaje miłość do serialowego świata Starfield, którego sława dawno już przebrzmiała, ale teraz nabiera nowej siły wraz z nadejściem jej nowej kinowej odsłony. Gdyby tylko głównej roli nie miał grać Darien Freeman.

"- Nie - mówię sobie na głos. - Przestań tak myśleć. Jesteś ufny. Kochasz swoich fanów. Jesteś zabawny i wyluzowany. Jesteś jak Jennifer Lawrence."

Tymczasem sława nie jest tak cudowna, jak mogłoby się każdemu wydawać. Darien za spełnienie marzeń uznaje grę w ekranizacji swojej ukochanej serii, lecz choć nie wszystko w nowej odsłonie mu się podoba, oficjalnie nie może tego skrytykować. Sława zabrała mu najlepszego przyjaciela, a pozostawiła samotność. Kiedy chce skontaktować się z organizatorami konwentu, natrafia na nieaktualny już numer jego założyciela, z którego odpisuje do niego pewna inna samotna dusza. 

"Niedługo zniknę jak księżniczka Amara w Czarnej Mgławicy 
i nikt więcej o mnie nie usłyszy."

Magiczna Dynia to zaś food truck ze zdrową żywnością, w której pracuje Kopciuszek i jej Dobra Wróżka - ktoś, kto może magią nie dysponuje, ale potrafi za to genialnie szyć. Marzeniem Elle jest uciec od macochy i sióstr, wygrać konkurs na cosplay, za nagrodę się usamodzielnić i nigdy już nie wracać. Co jednak jeśli na konwencie spotka Dariena i odkryje z kim tak naprawdę prowadziła najbardziej szczerze rozmowy?

"Jeśli to jest niemożliwy wszechświat, mam nadzieję, że dzisiaj wydarzy się to dobre niemożliwe."

Współczesne reinterpretacje baśni to gatunek, któremu nie potrafię odmówić. Choć o bardzo podobnym zarysie fabuły była powieść "Cinder i Ella", bez chwili wahania chciałam przeczytać historię tej nowej gry słów (Cinder&Ella to po angielsku "Kopciuszek"). W jakim stopniu będzie inna, a w jakim podobna? Jeśli Was także to ciekawi, tutaj znajdziecie odpowiedź.

Jak to się stało, że Kelly Oram oraz Ashley Poston (autorka cyklu "Cinder i Ella"), nie pokłóciły się w sądzie o prawa autorskie, nie wiem do dziś. Fabuła jest łudząco podobna, podobnie jak i bohaterowie. Na początku warto jednak wspomnieć, że zagraniczna premiera książki "Cinder i Ella" miała miejsce w październiku 2014 roku, później została wydana "Geekerella", bo dopiero w kwietniu 2017 roku.

"Robię jeden krok. Każda wielka przygoda zaczyna się od pierwszego kroku, prawda? 
Wystarczy ten jeden. A potem kolejny. I kolejny."

Gdzie można dostrzec podobieństwa? Nie trzeba za bardzo szukać, kiedy:
- grający (w ekranizacji kultowej serii) ulubionego bohatera aktor nie chce wyjawić swojej prawdziwej tożsamości dziewczynie, z którą nawiązał kontakt za pośrednictwem Internetu / telefonu
- obie bohaterki prowadzą bloga z recenzjami i odważnie krytykują obsadę,
- do spotkania bohaterów dochodzi na konwencie fanów, 
- bohaterki mają znajomych projektantów mody, 
- "książkę" swojego "Kopciuszka" odnaleźć musi za pomocą współczesnych mediów,
- bohaterowie przybierają imiona głównych postaci z serii i tak się do siebie w korespondencji zwracają,
- obie bohaterki uważają, że odtwórca głównej roli (choć przystojny) nie nadaje się do udziału w ekranizacji, 
- obu aktorów udaje fałszywe związki ze swoimi koleżankami z planu filmowego, według wskazówek swoich managerów, 
- kariera synów to obszar, którym zarządzają ich ojcowie, 
- jedna siostra "Kopciuszka" jest dobra i próbuje jej pomóc, druga w tym czasie wymyśla kolejny podstęp,
- książkowa / serialowa główna rola żeńska to swego rodzaju kapłanka / przewodniczka, której miłość nie zostaje odwzajemniona przez głównego bohatera.

Podobieństw znalazłoby się więcej, a mimo to obie historie dobrze się czyta - to jednak zasługa planu klasycznej baśni, na której obie zostały oparte, oraz najciekawszych zdobyczy współczesności, które uatrakcyjniają całość i nadają jej troszkę inny niż baśniowy przebieg.

"Jestem zagubioną księżniczką. 
Jestem dobrą i złą postacią w swojej powieści. 
Po części mamą i po części tatą. 
Jestem faktem wszechświata. 
Jestem tym, co możliwe i niemożliwe.
Nie jestem nikim."

Co zasługuje na uwagę w obu seriach, to fandom do którego przynależą bohaterowie. W jednej historii są to książkowe Kroniki Cindera, w drugiej serialowa gwiezdna saga - rozgrywająca się wśród gwiazd. To historia w historii, której nie poznajemy w całości, a mimo to bardzo nas intryguje i przyciąga. Zarówno Brian Oliver (lepsze teksty) jak i Darien Freeman (bardziej wrażliwy) świetnie sprawdzają się w roli współczesnego księcia. Na serię Kelly Oram patrzę już za perspektywy przeczytanych dwóch tomów i dlatego wydaje mi się ona pełniejsza. Więcej jest czasu na opowiedzenie historii, mamy też cały tom o tym baśniowym "Długo i Szczęśliwie". 

Druga część serii Ashley Poston (The Princess and the Fangirl) nie dotyczy zaś bezpośrednio Elle i Dariena, ale jego koleżanki z planu i zamiany miejsc: supergwiazda w miejsce identycznie wyglądającej fanki Starfield. Może spotkamy jeszcze bohaterów tomu pierwszego i poznamy ich dalsze losy? Na ten moment jednak (choć Starfield bardziej chwyta za serce) wygrywa dla mnie seria "Cinder i Ella". Dla fanów baśni w nowej odsłonie polecić można obie te historie. Zalecam jednak powieść Kelly Oram na początek.

"Geekerella" - Ashley Poston
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria tematyczna: tom 1
Typ: Reinterpretacje Baśni (we współczesnym świecie)
Stron: 403
W kolejności: NR 33/2018/12/02 (545)
Do poczytania: FRAGMENT na stronie empik com (do przeczytania rozdział z perspektywy Elle i Dariena)

Czytaliście już "Cinder i Ella"? A może znacie powieść "Geekerella"?
Jakie książki z baśniowym motywem baśni o Kopciuszku są Wam znane?

środa, 26 września 2018

"Cinder i Ella" - Kelly Oram

@bookmark_to_the_future
"Pojutrze zanurzę się w świecie moich ulubionych filmów i książek. Poznam wspaniałych pisarzy i aktorów, zdobędę informacje o tytułach, które nawet się jeszcze nie ukazały, wezmę udział w odczytach i obejrzę fragmenty nowych filmów. Krążyły już plotki, że będzie można zobaczyć całe dziesięć minut Księcia druida!"

Miłość to słowo, które opisywać może przeróżne relacje. Można kochać rodziców. Tym samym słowem opiszemy również zamiłowanie do serii ukochanych książek. Ostatecznie można też serce oddać innej osobie. Kiedy poznajemy Ellę, zdaje się iż obdarzona została ona tymi wszystkimi rodzajami miłości. Jedna chwila nieuwagi odbiera jej praktycznie wszystko. Jak przystało na współczesną reinterpretację baśni, to smutno rozpoczynająca się opowieść, w której wypadek samochodowy odbiera dziewczynie matkę, a jej samej zdrowie i szansę na normalne życie.

"Od niczego nie uciekam. Po prostu kieruję się ku czemuś innemu."

Ella po wyjściu ze szpitala budzi się w innym świecie: ojciec (który lata temu założył nową rodzinę) sprzedał jej mieszkanie i swoją córkę praktycznie ubezwłasnowolnił. Zniknęły jej ukochane książki, ale i pasje (czytanie i blog), które nadawały życiu sens. I tylko przez mgłę wspomnień przebija się jedna jedyna osoba, która została z jej poprzedniego życia, czyli jej znajomość internetowa - chłopak imieniem Cinder. Połączyła ich pasja do ulubionej serii, ale przyjaźń scementowała niepowtarzalna nić porozumienia. Tylko jak spotkać się z kimś, jeśli poza twarzą całe ciało pokrywają blizny pozostałe z płonącego wraku samochodu?

"To więcej niż miłość. Sądzę, że to moja pokrewna dusza."

Ella niechętnie idzie do nowej szkoły, znosi przykre uwagi macochy i przyrodnich sióstr, próbując samodzielnie zaistnieć raz jeszcze w normalnej rzeczywistości. Wszystko po to aby odzyskać niezależność i moc decydowania o swoim losie. Nie wie nawet, że jest bliżej Cindera niż mogłaby sobie wyobrazić. Nie podejrzewa, że nie dzieli ich już kontynent, a znajdują się w tym samym mieście. Do momentu spotkania na konwencie (odpowiedniku współczesnego balu) nie zdaje sobie nawet sprawy, że krytykowany przez nią odtwórca głównej roli w ekranizacji ukochanej powieści, to jej Książę Druid i Cinder w jednej osobie. To sławny aktor Brian Oliver, na którym także ciążą kontrakty i zobowiązania. Czy imiona bohaterów się połączą, a Cinder i Ella odtworzą przebieg baśni o Kopciuszku?

REKOMENDACJE:
Praktycznie nigdy nie potrafię odmówić sobie zapoznania się z kolejną reinterpretacją jednej z klasycznych baśni. Czy będzie to film, serial, a może seria książek - nie ma to większego znaczenia. Baśnie mają w sobie uniwersalne prawdy i magię, której stale ulegamy. "Cinder i Ella" to zaklęcie w samym tytule. Ta wersja Kopciuszka ma wyjątkowo trudny los w przydziale: tylko twarz Elli ocalała nienaruszona z pożaru, a poparzone ciało to powód złego traktowania nie tylko przez przyrodnie siostry.

Podobnie jak w aktorskiej wersji Disneya, w wersji Kelly Oram Kopciuszek także ma szansę poznać swojego Księcia na długo przed balem. Jednocześnie ich tożsamości pozostają ukryte: Ella nie wie, że Cinder to gwiazda Hollywood, a on dopiero po chwili rozpoznaje w niej dziewczynę, z którą latami korespondował  i rozmawiał. Relacja tych dwojga jest szczególna, a rozgoryczenie dziewczyny równoważny poczucie humoru bohatera. Czegoś jednak w tej powieści zabrakło bym mogła nazwać ją ulubioną (a cytatów zaznaczonych w niej mam masę). Może zbyt wiele było wysiłku włożonego w naprawienie relacji w nowej rodzinie? Może to poczucie winy jakie Ella wobec nich długo odczuwała? Wszystkiego, czego nie znalazłam w tej części, poszukam chętnie w drugi i finałowym tomie tej baśniowej serii. Przed bohaterami bowiem najtrudniejsze z zadań: poszukiwania swojego szczęśliwego zakończenia.

"Cinder i Ella" - Kelly Oram
Wydawnictwo: Publicat / Dolnośląskie
Stron: 342 (czcionka mała, więc to sporo stron)
W kategorii: Reinterpretacje Baśni
Dla: fanów baśni lub / i opowieści, w której internetowa znajomość zamienić się może w prawdziwie uczucie
W kolejności: NR 10/2018/04/01 (522)

Jaka jest Wasza ulubiona reinterpretacja baśni o Kopciuszku?


"Bo czekanie na Ciebie, to jak czekanie na deszcz w czasie tej suszy: bezużyteczne i rozczarowujące"

 Ciekawe czy wersja z 2004 roku tylko mi najbardziej przypominała wersję tej baśni?

sobota, 3 lutego 2018

Na Dworze Cierni i Róż

To dopiero początek historii!
Na mapie krainy bardzo przypominającej Wielką Brytanię... stał sobie niewidzialny mur, który od czasów wielkiej wojny odgradzał świat ludzi od istot o nadprzyrodzonych mocach - należących do różnych dworów faerie. Kraina niczym z legend wabi już tylko niewielu, gdyż równie mocna jest pamięć o tym, co stworzenia te uczynić potrafią człowiekowi - jedynie w formie rozrywki, która ledwie na moment zajmie ich prawie nieśmiertelne istnienie.

Podobnie myśli też Feyra - dziewiętnastoletnia łowczyni, na której barki spada obowiązek wyżywienia rodziny (ojca i dwóch sióstr), po tym jak stracili cały majątek. Strzelając pewnie z łuku niczym Katniss Everdeen, dziewczyna zabija olbrzymiego wilka. Tylko przez chwilę zastanawia się, że czy to aby nie faerie pod ludzką postacią. Pragnienie przetrwania ostatecznie wygrywa, a strzała trafia w cel. Radość nie trwa jednak długo, gdy pod domem rodziny zjawia się kolejna bestia żądając spełnienia warunków Traktatu - życie człowieka za odebrane życie jednego z faerie.

Prythian okazuje się być krainą pod rządami okrutnej królowej. Choć są tam Dwory Wiosny, Lata, Jesieni i Zimy oraz Świtu, Dnia i Nocy - każdy z jego książąt nie jest swoim panem i pokłon składać musi komuś innemu. Równie okrutna jak rządy jest też klątwa, która spadła najmocniej na Dwór Wiosny i jego księcia Tamlina, na lata przytwierdzając maski do twarzy jego i wszystkich poddanych. Feyra w krainie odnajduje piękno jakiego jeszcze nigdy nie widziała oraz ułaskawienie swego czynu. Tylko dlaczego tak łatwo przyszło jej ujść karze? Czy naprawdę ma o klątwę nie pytać, a szczegółami historii Prythianu się nie interesować? Kiedy rozpocznie się kolejny rozdział tej wersji baśni o "Pięknej i Bestii"?


Oficjalna kolorowanka pokazuje
jak wyglądają bohaterowie
"Dwór Cierni i Róż" był dla mnie już drugim spotkaniem z twórczością amerykańskiej autorki Sary J. Maas. W pierwszej kolejności zapoznałam się z bohaterami "Szklanego Tronu" - powieści lekko tylko inspirowanej wątkami z baśni o Kopciuszku - i wiele miałam wątpliwości odnośnie tamtej historii. Inaczej sprawa ma się z "Dworem cierni i róż". Tutaj także mamy do czynienia z wykorzystaniem baśniowych motywów, ale seria bardziej się na nich opiera i może właśnie ten fakt działa tutaj na korzyść całości. Nie bez znaczenia jest też bohaterka, której zachowanie i zła sława nie są w sprzeczności ze sobą (choć niektóre elementy fabuły nadal takie pozostają).

Jako iż jest to reinterpretacja jednej z klasycznych baśni, bardzo chciałam powieść przeczytać. Odtworzenie roli Pięknej i Bestii w postaci Feyry i Tamlina nie zdobyło mojego serca w kategorii najlepszego wątku romantycznego tego tomu. Mniej więcej w połowie książki pojawia się ktoś inny, zmieniając dynamikę historii. Rhysand przedstawiać się sobą zdaje dopiero początek jakiejś innej klątwy, a rozwinięcia tego wątku przyjdzie poszukiwać na "Dworze Furii i Mgieł". Choć przybycie na Dwór pod Górą było początkiem wykonania zadań z zupełnie innych baśni, to utworzony kontrakt przetrwał nawet zaskakujący finał historii (rozwiązanie zagadki troszkę zbyt proste aby zakochana dziewczyna nie mogła na nie wpaść, ale za to wynik trzeciego zadania trudny do przewidzenia). Krążą też plotki, że historia z tomu na tom staje się coraz lepsza. Ciekawi mnie czy pojawią się inne baśniowe motywy czy serii uda się bazować tylko na "Pięknej i Bestii"?


Jedno jest pewne: "Dwór Cierni i Róż" mocno zachęca do lektury kolejnych tomów tej serii, tym bardziej że są już w domowej biblioteczce.

"Dwór cierni i róż" - Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
W kategorii: Reinterpretacje klasycznych baśńi
Typ: seria (3 tomy, wkrótce premiera 4)
Narracja: Feyra
Stron: 524 (mniejsza czcionka)
W kolejności: NR 02/2018/01/02 (514)

Znacie już "Dwór Cierni i Róż"? A może czytaliście już także i kolejne tomy?
Który z nich uważacie za najlepszy?

wtorek, 25 lipca 2017

Descendants 2 - przygoda Następców trwa

Gotowi na tańce na pirackim statku?
Kto pamięta jeszcze dzieci największych baśniowych złoczyńców, które dostały zaproszenie do królestwa rządzącego przez same pozytywne postacie tych baśni? Przez bohaterów, którzy ich rodziców za złe postępki zesłali na Wyspę Potępionych, jednocześnie na wygnanie skazując ich dzieci? Mal (córka Maleficent), Evie (córka Złej Królowej), Carlos (syn Cruelli De Mon) i Jay (syn Dżafara) wykorzystali jednak mądrze swoją jedyną szansę. Nie zrealizowali planu swoich rodziców, z którym przybyli do Auradonu. Wyzbyli się złego wpływu, a na szacunek kolegów i nauczycieli zapracowali dobrymi a nie złymi uczynkami.

IDEA: Ktoś jednak na Wyspie Potępionych wciąż pozostał. Ktoś nadal znosi los bycia zapomnianym i skazanym nie za własne grzechy - lecz za dziedzictwo swoich rodziców. Na Wyspie Potępionych trudno jest przeżyć trzymając się kodeksu moralnego, nowe pokolenie radzi więc sobie jak tylko może. Właściwie sporo o morzu będzie w tej właśnie kontynuacji.

MOTYW PRZEDOWNI: Skoro "Piraci z Karaibów" to także Disney, dlaczego więc nie wyreżyserować sequela filmu z pirackim motywem przewodnim? Kto z baśniowymi piratami kojarzy się bardziej niż Kapitan Hook i wiedźma Urszula? Dodatkowo mamy jeszcze syna Gaston'a, ale to bardziej przez powiązanie tej postaci z przeszłością pary królewskiej - Belli i Króla Bestii.

CZĘŚĆ DRUGA: Okazuje się, że Evie Carlos i Jay całkiem dobrze odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Tylko przywódczyni grupy Następców (Mal) zdaje się nie pasować do baśniowej wizji szczęśliwego zakończenia. Zbliża się bal na którym zostanie oficjalnie przyjęta na dwór rodziny królewskiej by potem móc zasiąść na tronie u boku Ben'a (syna Króla Bestii i Belli). Im więcej przygotowań, tym częściej Mal ubiega się do czarów. Za mało czasu, za dużo zadań i aż chciałoby się na kogoś wrzasnąć aby mieć chwilę spokoju. To jednak sposób załatwiania spraw na Wyspie Potępionych i to do swojego starego życia tęskni Mal. Tam też postanawia wrócić. Ktoś na Wyspie jednak tylko czeka na swoją okazję - bardzo podobną do tej, której córka Maleficent sama wcześnie nie wykorzystała.


PLUSY: "Descendants 2" to przede wszystkim lepsza pod względem muzycznym kontynuacja. Ten, kto kocha układy taneczne, ten wyczekiwać będzie kolejnych śpiewanych sekwencji. Taniec w wodzie na pokładzie statku będzie zdecydowanie jedną z tych choreografii wartych zapamiętania. Inaczej jest już z fabułą, która wypełnia czas pomiędzy.

MINUSY: Kontynuacja wiele wątków prowadzi dalej, ale sporo też pomija. Dzieci złoczyńców wracają na Wyspę Potępionych wcale nie bojąc się spotkania z rodzicami, od wpływu których szczęśliwie uciekli. Nie zobaczymy (jak w części pierwszej) Złej Królowej czy Dżafara. Twórcy zapowiadali, że "Następcy" skupiać się będą tylko na młodszym pokoleniu, nie można jednak zaprzeczyć iż wiele w tym filmie jest scen niepotrzebnych - a jedną z nich taką kontynuacją wątku można by zastąpić.

PODSUMOWANIE: To oczywiście Disney i produkcja przewidziana tylko i wyłącznie na Disney Channel. Sukienki i stroje prawdziwie baśniowe - zmieniane wielokrotnie ze względu na promocyjne działania - mowa tu oczywiście o całej kolekcji lalek. Pozostaje jednak wrażenie, że skupiono się tylko na tańcu i strojach, jakość fabuły pozostawiając gdzieś w tyle. Poza wątpliwościami Mal, wydarzenia tej części wiele nowego nie wnoszą do historii losów Następców. To teksty piosenek przekazują więcej niż dialogi. Trudno też mówić tu o sporym rozwoju charakteru bohaterów czy zaskakujących zwrotach akcji. Produkcja polecana tylko i wyłącznie dla fanów pierwszej części.

CIEKAWOSTKA: Następcy to także seria książek, które wypełniają akcje pomiędzy filmami. Najnowszy z tytułów, który fabularnie poprzedza wydarzenia z filmowej kontynuacji, nie ukazał się w Polsce. Może doczekamy się jeszcze "Rise of the Isle of the Lost"? Któż to wie. Teraz można za to obejrzeć animowany serial internetowy "Wicked World", który pokazuje wydarzenia między pierwszym a drugim filmowym rozdziałem historii.

poniedziałek, 10 lipca 2017

"Na wagę snów"


"Mimo wszystko każda opowieść ma własną historię."

Światło świtu wyznaczało koniec życia dla kolejnych kobiet. Zabijane są na rozkaz samego władcy - zaledwie osiemnastoletniego kalifa Khorsanu. Żadna z poślubionych mu żon nie doczekała wschodu słońca następnego dnia. Khalid odebrał jednak życie osobie bardzo bliskiej dla Shahrzad. Teraz to dziewczyna poprzysięgła zemstę, uda się więc do pałacu, a nim nastanie kolejny świt sama odbierze potworowi życie.

"Miłość do straconej duszy jest skarbem na wagę złota. Na wagę snów."

W swojej powieści Renée Ahdieh podejmuje się reinterpretacji początku "Księgi tysiąca i jednej nocy". Dodatkowym uatrakcyjnieniem dla fabuły ma być motyw zemsty, która to kieruje młodą kobietę do pałacu okrutnego władcy. Shahrzad to świetna łuczniczka i nie jest w swoim postanowieniu sama - zdaje się mieć za sobą niemą wolę całego Khorsanu, które dość ma składnia krwawej ofiary. Lecz podobnie jak jej baśniowy odpowiednik sprzed lat, tak i teraz przed zgubnym losem ratuje ją dar opowiadania baśni i ciekawość władcy, który pragnie poznać zakończenie. Nie jest to jednak jedyny powód dla utrzymania Shahrzad przy życiu.

"- Masz rację. Nie jesteś moja [...] Ale ja jestem twój."

W postaci młodego władcy czytelnik próbuje się dopatrzeć bezwzględnego mordercy. Nic takiego jednak nie znajduje, ponieważ w powietrzu wisi romans, który u Shahrzad powoduje ogromny konflikt wewnętrzny. Jak można zakochać się w potworze, jeśli przyszło się tylko i wyłącznie z zamiarem zemsty? Co jeśli uczucie miłości zostanie odwzajemnione? Może wszystko się zmieni, kiedy poznamy powód, dla którego Khalid odbierał kolejne życia?

"... i budzić się, gdy nastanie lepsze jutro."

"Gniew i świt" podejmuje się opowiedzenia na nowo jednej z najbardziej znanych baśniowych historii. Często znajdziemy tu opowieść wewnątrz opowieści, nic jednak nie przyciągnie uwagi bardziej niż odkrycie owego powodu, dla którego młody władca tak krzywdził wiele rodzin. Z czasem można powiedzieć, że chęć poznania tej tajemnicy to niestety jedyne, co trzymało przy lekturze powieści.

środa, 28 czerwca 2017

Heartless - Bez serca

Jaka była Kraina Kier, zanim na tronie zasiadła królowa bez serca?


[ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] 
Dawno temu dwie krainy dzieło Lustro. By przedostać się z jednego świata do drugiego, trzeba było dowieść, jak bardzo jest się zdesperowanym, ofiarować dar i przejść przez labirynt, kończący się taflą zwierciadła. Nie bez powodu Krainę Kier i Szachy dzieliło tylko przeszkód. Oto historia o tym, gdy coś przedostaje się i pozostaje po niewłaściwej stronie Lustra.

Kraina Czarów w interpretacji Marissy Meyer to miejsce, w którym można się obudzić obok rzeczy wyśnionej wprost ze swojego snu. Kot z Cheshire to także wyśniony twór Cath - młodej córki markiza dla której matka wybiera czerwony kolor sukni aby przyciągała uwagę na czarno-białym balu. Jedynym czego zaś pragnie Catherine, to otworzenie najlepszej piekarni w całej krainie Kier. Pieczenie to jej pasja, coś w czym jest naprawdę dobra i co sprawia jej satysfakcję. Żeby urzeczywistnić marzenie musiałaby uzyskać dostęp do swojego posagu. Matka nie aprobuje jej planów, a w umiejętnościach córki widzi sposób na zdobycie serca króla.

Źródło: Tumblr
Królewski Trefniś pojawia się dokładnie w tej chwili, kiedy Cath miałaby zaakceptować królewskie zaręczyny. Jest ratuje ją od udzielania odpowiedzi w obecności wszystkich obecnych na balu mieszkańców Krainy Czarów, nie mówiąc od tym, że prawdopodobnie skradł też i serce, wkradając się na stałe do snów młodej markizy. Rozumieją się tak dobrze, że zdaje się iż to nie ich pierwsze spotkanie, a z całą już pewnością nie ostatnie. Choć Cath ma początkowo wątpliwości czy nadworny trefniś traktuje poważnie kwestie uczuć, szybko się przekonuje, że nie tylko urok jego czarów tak ją przyciągał. Dziewczyna pragnie się zakochać, a nie wychodzić za mąż z poczucia obowiązku - nawet jeśli miałaby zaraz po ślubie zasiąść na tronie Kier.

Tymczasem Kraina Kier przestaje być spokojnym miejscem, gdzie zwierzęta rozmawiają z ludźmi w czasie gry w krykieta. Krążyć zaczynają plotki zarówno o Dżabbersmoku jak i małej dziewczynce ze świata Za Lustrem, która wpadła do korytarzy Rozdroży - przejścia między najdalszymi zakątkami Kier.

środa, 29 marca 2017

Klątwa róży, lustra czy pierścienia?

Znamy je i cenimy od dawna. Klasyczne baśnie, czy w swojej reinterpretacji czy czytane w oryginale, zachwycają po dziś dzień. Jedną z takich niezapominanych historii jest "Piękna i Bestia", która jak żadna inna opowieść udowadnia iż prawdziwe piękno nie jest powierzchowne i by je znaleźć należy szukać o wiele głębiej.

ORYGINAŁ: Za najbardziej znaną wersję "Pięknej i Bestii" odpowiedzialna jest Jeanne Marie Le Prince de Beaumont. Ta francuska powieściopisarka wcześniej zajmowała się pisaniem podręczników, była guwernantką w Londynie, a po sukcesie swoich historii powróciła do Francji. Udział Jeanne Marie to skrócenie i poprawienie formy baśni, dzięki czemu stawała się coraz bardziej popularna. Jeśli szukamy oryginalnej francuskiej wersji "Pięknej i Bestii", na książki na motywach historii właśnie tej francuskiej pisarki najczęściej trafimy.

MAGIA DAWNYCH LAT: Po krótkich poszukiwaniach w bibliotece zorientowałam się, że to właśnie wersja Jeanne Marie towarzyszyła mi w dzieciństwie. Pojawiła się wówczas kolekcja baśni De Agostini (1996 rok) wraz z kasetami magnetofonowymi, gdzie nagrany był tekst opowieści. "Dawno, dawno temu... Najpiękniejsze baśnie świata" ukazywało się co dwa tygodnie, ale baśnie odsłuchiwałam o wiele częściej. Wśród nich znalazła się właśnie ta klasyczna (pięknie ilustrowana) wersja "Pięknej i Bestii".

RÓŻA, LUSTRO I PIERŚCIEŃ: Według Jeanne Marie historię dominują trzy magiczne przedmioty. Jest wszystkim dobrze znana róża, która wyznacza czas trwania klątwy. Jest lustro, mogące ukazać co dzieje się w odległych miejscach. Jest i pierścień, który przenosić potrafi w jednej chwili poprzez ogromne odległości, jeśli założy się go na palec przed snem... by obudzić się w innym miejscu. Nie ma za to zaklętych śpiewających naczyń, zegarów i świeczników. Nie ma myśliwego, który zabiegał by o serce Belli. Są za to jej siostry, równie dobrze spełniające się w roli czarnych charakterów... tak bardzo podobnych do przybranego rodzeństwa Kopciuszka. One, mimo finansowego upadku rodziny, proszą ojca o piękne suknie i klejnoty. Bella życzy sobie tylko jedną różę. I tak baśń wiedzie do zamku, gdzie się rozpoczyna.
Bella wpatruje się w odległy horyzont, nie wiedząc jeszcze iż gdzieś tam trwa zaklęty w czasie zamek Bestii
RÓŻA I LUSTRO: Disney wiele z oryginału zmienił w swojej pierwszej animowanej wersji z 1991 roku. Wprowadzeni są inni bohaterowie - objęci klątwa tak jak i ich pan. Poznajemy Gastona, który zrobi wszystko by zdobyć serce Belli. Sama zaś bohaterka pozostaje podobno do oryginału - nie skarży się na swój los i dzielnie go znosi, choć przed sobą nie ukrywa, że lepiej byłoby jej w innym miejscu. Zniknął za to czarodziejski pierścień, który ułatwiał szybkie dostanie się do zamku Bestii. Szczególnie był on ważny, kiedy poważnej rany nie zadaje Gaston, a sama Bella - która Bestię opuszcza i nie wraca po tygodniu czasu... gdyż zatrzymują ją zazdrosne siostry. Poza oczywistym symbolem, jaki kryje się za ofiarowanym wybrance pierścieniem, w oryginale są też bezpośrednie pytania: "Czy mogłabyś wyjść za mnie?". Bestia pyta o to wielokrotnie przy kolacji, Bella grzecznie odmawia, aż nie znajduje Bestii leżącej w różanym ogrodzie i zdaje sobie sprawę, że potwora pokochała.

FILMOWO: Disney kontynuuje swój powrót do klasycznych baśni w aktorskiej odsłonie. Mamy "Maleficent" z 2014 roku jako nowy punkt narracji baśni o "Śpiącej Królewnie". Ta wersja sporo jednak zmieniała. Inny podejście zastosowano w przypadku filmowej wersji "Kopciuszka" z 2015 roku, gdzie wątki animowanej wersji poprawiono i dodano tło wydarzeń. Podobnie postąpiono z materiałem baśni z "Pięknej i Bestii". Wiadomo już dlaczego mieszkańcy okolicznych wiosek zapomnieli o istnieniu zamku (część klątwy) i z jakiego powody służba też ucierpiała (bierność wobec okrutnego króla, który na swoje podobieństwo wychowywał syna). Książę przeklęty zostaje jako młodzieniec a nie dziecko, wiemy czemu zamek spowija wieczna zima. Czarodziejka nie zostawia przeklętego samego, ale uczestniczy dalej w losie jego klątwy - co troszkę zbliża wersję do książkowej reinterpretacji umiejscowionej w czasach współczesnych w powieści "Beastly" od Alexa Flinna.

MAGIA EKRANU: O wiele bardziej niż dwie poprzednie aktorskie wersje "Piękna i Bestia" zawiera w sobie sceny z musicalu, co w niczym nie odbiera jej czaru ani powagi tej historii. Dodano sceny sprzed klątwy (pamiętnego balu) i po zdjęciu czaru (finałowy taniec). Baśń zatacza koła by zakończyć się w tym samym miejscu, gdzie się rozpoczęła. Zamiast zaczarowanego pierścienia jest mapa, lecz przenosi bohaterów do Paryża i na tym jej rola się kończy. Ojciec Belli to wynalazca, ale bardziej artysta niż twórca wymyślnych maszyn. Bella nie jest postacią idealną i wolną od błędów. Podobnie jak w wersji z 1991 roku, chcąc ochronić jedną ukochaną osobę, drugą wystawia na niebezpieczeństwo, ukazując mieszkańcom wioski obraz bestii w magicznym zwierciadle.

Emma Watson idealnie sprawdziła się w tej roli, choć gdy ogłaszano wybór aktorów, nie ukrywam iż miałam pewne wątpliwości. Z filmowej Hermiony (poza oczywistym zamiłowaniem do książek) nie ma w Belli praktycznie nic. To zupełnie nowa postać stworzona na potrzeby tej właśnie baśni. Książę w swojej ludzkiej postaci tak samo skradnie serca jak robił to jeszcze w "Downton Abbey".

Udało się Wam już zobaczyć w kinie najnowszą wersję "Pięknej i Bestii"? 
Czy i Was ten magiczny spektakl oczarował?

niedziela, 19 marca 2017

"Czas życzeń już przeminął"


"Ale moje serce to zdradziecka gwiazda, która nie chce schować się przed wstającym słońcem."

Trzy odległe od siebie w czasie i przestrzeni miasta dzielą podobne przeznaczenie: pisany jest im upadek z powodu wypowiedzianych życzeń, gdyż od wieków trwa wojna między ludźmi a dżinami. Największym podstępem zaś jest znaleziona lampa i obietnica spełnionych marzeń.

"Zakazane życzenie" to historia wyklętej dziewczyny, którą obarczono obowiązkiem spełnienia cudzych pragnień. Jako niewolnica lampy służyć ma ludziom. Zahra jednak doskonale wie, jaką z czasem przyjdzie im zapłacić cenę za wypowiedziane życzenia i że cały ten czar magii prowadzi ku ich własnej zguby, a uśmiech losu bywa tylko chwilowy.

Akcja rozpoczyna się, gdy z miasta pochłoniętego przez piaski pustyni młody syn buntownika (Aladyn) wyciąga lampę z nadzieją na osiągnięcie upragnionej zemsty. Z każdym biciem serca Zahra chce coraz bardziej pomóc Aladynowi, bardziej od tysiącleci pragnie jednak odzyskać swoją wolność. Doprowadzenie sławnego złodzieja do ślubu z księżniczką (Kaspidą) może pomóc dżinowi dostać się do pałacu, a tam łatwiej będzie jej wypełnić warunki złamania klątwy. Prędko okazuje się, że miłości nie można kontrolować wedle własnej woli, a szansa na odkupienie win pojawia się czasem w niespodziewanym momencie. Nie Aladyn jako pierwszy zapragnie wypowiedzieć sławne "zakazane życzenie". Jaka jest cena za jego spełnienie?
"Once Upon a Time in Wonderland" - szkoda, że nie było kolejnego sezonu...
Motyw miłości między dżinem a osobą, która wypowiada kolejne życzenia, dobrze znany był mi z serialowej opowieści "Dawno dawno temu" (ONCE), a konkretnie krótkiego serialu spin-off (2013), rozgrywającego się w Krainie Czarów. To tam właśnie Alicja znalazła lampę, ale ponieważ zakochała się w dżinie, odmówiła wypowiadania kolejnych życzeń - tak by mogli pozostać już razem. "Zakazane życzenie" to powieść z początku 2016 roku, która także wykorzystuje zbliżony wątek w swojej fabule. Choć przeciwnik jest podobny i sporo w całość opowieści było prób ominięcia zasad magii, Jessica Khoury wciąga czytelnika głębiej w świat dżinów i ich historii konfliktu z ludźmi. Scen walki niczym z mitologii (w wydaniu Ricka Riordana) w finale nie zabranie.

Jessica Khoury to autorka, którą bardzo dobrze zapamiętałam jeszcze z jej poprzedniej powieści, jaka ukazała się na naszym rynku. "Geneza" zamiast baśni opowiadała o próbach uzyskania przez ludzi nieśmiertelności, a działa się nie wśród piasków pustyni kecz w gąszczu amazońskiej dżungli. Łączy ją z "Zakazanym życzeniem" niezwykła wyobraźnia pisarki i jej pomysł na poprowadzenie fabuły. Nie bez znaczenia w obu historiach są postacie silnych kobiet, które nie czekają na ratunek i same kształtują swój los. Siłą do zmiany przeznaczenia staje się zaś miłość.

Z ruin Neruby do Parthenii przez wspomnienia Gheddy. To trasa nowej powieści pisarki. To też książka, które polecają takie autorki jak Marissa Meyer, Colleen Houck czy Sarah J.Maas nie bez powodu. Jest tu świetnie wykorzystany wątek znanych baśni zaprezentowany w zupełnie innej odsłonie. Czy księciu złodziei rzeczywiście pisane jest zdobycie ręki księżniczki? Jak długo dżin pozostać musi niewolnikiem lampy i ludzkich pragnień? Odpowiedzi na te i inne pytania poznamy, gdy nieodwracalnie wciągnie nas akcja. Powieść, która zdecydowanie musi znaleźć się na liście czytelniczej fanów baśni klasycznych i ich reinterpretacji. Dajcie się oczarować, bo warto!

"Zakazane życzenie" - Jessica Khoury
Wydawnictwo: SQN  [opis]
W kategorii: nowe interpretacje baśni
Stron: 378
W kolejności: NR 05/2017/03/01 (489)
Ciekawostka: Z premierą "Zakazane życzenia" zbiegło się w czasie pojawienie się innej powieści, która także wykorzystuje motywy z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. Interesujący jest fakt, że autorka "Gniewu i świtu" także znajduje się na liście pisarzy polecających "Zakazane życzenie" (link).

To dopiero początek "Miesiąca Baśni" na Zakładce do Przyszłości. W tym tygodniu jeszcze wrażenia z nowej filmowej adaptacji "Pięknej i Bestii" (cudowny spektakl), zaś w kolejnym porównanie różnych adaptacji tej samej baśni, a w finale o tym, co zwiastował "Gniew i Świt". 
A Wy daliście się już w tym miesiącu porwać jakiejś z baśni?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...