Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą We Need YA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą We Need YA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 lutego 2022

Snując zmierzch - Elizabeth Lim

Bohaterowie legend i baśni nieustannie inspirują. Maia Tamarin już wkroczyła na ich ścieżkę. Czy za ocalenie jej ojczyzny A’landi przyjdzie cesarskiej krawcowej zapłacić duszą?

"Snując Zmierzch" to kontynuacja jak i finał serii "Krew Gwiazd". Baśniowy retelling w realiach dawnego Dalekiego Wschodu mieści się w dwóch tomach, przy czym część pierwsza różni się znacznie od tomu drugiego. W "Tkając świt" jest konkurs i późniejsze niemożliwe zadanie uszycia trzech magicznych sukien: ze śmiechu słońca, łez księżyca i krwi gwiazd. Młoda krawcowa odkrywa swoje dziedzictwo w szepcie zaklętych nożyczek, które nie tylko tną, ale i szyją. Na cesarskim dworze zdobywa też serce nadwornego czarodzieja Edana. By uwolnić go od przysięgi, stawia na szali swoją własną duszą. Tutaj rozpoczyna się tom drugi, w którym Maia mierzy się z konsekwencjami tej decyzji i demoniczną przemianą. Proces z dnia na dzień postępuje. Czy zdołają ocalić cesarską krawcowa trzy magiczne suknie, które uszyła z błogosławieństwem bogów?

Elizabeth Lim wykorzystuje finałowy tom tej serii, aby już teraz nawiązać do innej swojej książki, "Six Crimson Cranes", rozgrywający się w tym samym świcie tylko wcześniej. Można więc powiedzieć, że będzie to luźny prequel dla serii Krew Gwiazd.

Autorka dorastała w miłości do Czarodziejki z Księżyca i Gwiezdnych Wojen... podobnie jak Marissa Meyer - znana dzięki Sadze Księżycowej. I choć "Cinder" rozgrywa się w przyszłości a "Tkając Świt" w świecie przeszłości, to obie historie stanowią retelling połączonych baśni i legend. To styl pełen szybkiej akcji z dobrze poprowadzonym wątkiem romantycznym. Na pierwszy plan wysuwa się też konflikt walki dobra ze złem, ciekawie pokazany poprzez łączność sukni z sercem, umysłem i rozumem. Co zrobić jeśli można uratować ojczyznę od wojny, ale tylko przy pomocy demonicznej magii? A może trzeba za wszelką cenę ochronić bliskie osoby i uciekać? Rozum walczy z sercem, dobro ze złem, a uczucie z poczuciem obowiązku.

Seria "Krew Gwiazd" to też ciekawa alternatywna dla "Wojny makowej". Obie historie mają w sobie magię, wojnę i udział bogów, lecz "Tkając świt" i "Snując Zmierzch" pozbawione są drastycznych szczegółów pełnych okrucieństwa bez jakich nie da się przebrnąć przez "Wojny Makowe".

Co prawda rozwiązania fabularne dla bitew i pojedynków zaczynają z czasem być trochę powtarzalne w "Snując Zmierzch", lecz nie jest to z całą pewnością wykorzystanie sukien w celach wojennych. Bitwy z ich udziałem wyglądałyby dobrze w animowanej adaptacji czy też filmowej ekranizacji, bo kto nie chciałby przywdziać sukni, w której może praktycznie wszystko? Poza tym absolutnie zachwyca tu styl snucia opowieści i brawa należą się tutaj nie tylko dla autora, ale i dla tłumaczki

Ilość cytatów zaznaczona przeze mnie w części pierwszej i drugiej tej serii jest porównywalna (czyli całkiem sporo), lecz bardziej podobała mi się formuła "Tkając Świt". Może dlatego, że więcej rzeczy zaskakiwało, a w kontynuacji zasady działania tego magicznego systemu są nam już znane. Jednocześnie nie mam nic do zarzucenia takiemu finałowi dla tej "Krwi Gwiazd". Niewiele bym w nim zmieniła. 

"Tkając świt" i "Snując zmierzch" to nie tylko okładki niczym najpiękniejszy artprint. To także historia o miłości do szycia, opowiedziana baśniowy stylem pełnym magii słów.

"Snując Zmierzch" - Elizabeth Lim
Seria: Krew Gwiazd - tom 2 (finałowy)
Wydawnictwo: We Need YA   / Kategoria: baśniowy retelling
Dla fanów: Sagi Księżycowej, Sailor Moon, Wojen Makowych

Wydanie i wnętrze książki można zobaczyć na Bookstagramie i BookTok'u.

czwartek, 10 czerwca 2021

Tkając świt - Elizabeth Lim

Maia Tamarin pracuje w rodzinnym warsztacie krawieckim w jednym z portów A'landi. Kiedyś jej marzeniem było zostać najlepszym krawcem w całym kraju, teraz celem jest jedynie przetrwanie. Dziewczyna straciła w dzieciństwie matkę, w wojnie dwóch starszych braci oraz radość, która otaczała ich rodzinny dom. Gdy ogłoszony zostaje konkurs na nadwornego krawca, przychodzi powołanie dla mistrza z jej miasta: jej ojca w depresji lub poranionego na wojnie, ocalałego jedynego brata. Maia postanawia wziąć los w swoje własne ręce i zawalczyć o tytuł. Jest pewna swoich umiejętności, a dar to jedyne co jej w życiu pozostało. Nie wie jeszcze, że postawione zostanie przed nią zadanie, w którym skazana wydaje się być od początku na porażkę. Jak można byłoby upleść suknię z promieni słońca, łez księżyca czy krwi gwiazd? To świat mitów oraz ich bogów, o których interwencji w ludzki w los od dawna nikt już nie słyszał.

Serię Elizabeth Lim reklamuje się jako połączenie "Projektu Runaway" z "Mulan". Prawda jest jednak taka, że niemożliwe zadania wykonywane na czas to nie tylko reality show. Wcześniej mamy przecież baśnie i to tam bohaterowie musieli prześcignąć przeznaczenie aby wywiązać się z trzech magicznych zadań. Maia Tamarin obcina włosy i podszywa się pod swojego brata, zajmując tym w hierarchii cesarstwa miejsce przynależne tylko dla mężczyzn, ale i wskakuje na czarodziejski dywan oraz poznaje losy klątwy, która zazwyczaj dotyczy dżinów. Czy połączenie "Mulan" z "Alladynem" wydaje się niezwykłe? Ależ skąd! Oryginał baśni o "Aladynie i magicznej lampie" rozgrywa się w jednym z miast Chin, wcale nie w mroku arabskiej nocy. Opowieści tak stare jak baśnie podróżują jednak przez czas i miejsce, więc to żaden problem dla kolejnych ich wersji. Miło jest jednak wrócić do początków, a "Tkając świt" o tym przypomina.

Seria "Krew gwiazd" to dwa tomy: "Tkając świt" i "Snując zmierzch". Tom pierwszy, choć podzielony jest wewnątrz na trzy części, to tak naprawdę posiada je dwie. Pierwsza z nich to rozstrzygnięcie konkursu o stanowisko cesarskiego krawca, druga to wyprawa poprzez pustynie, góry i przeklęte wyspy by spróbować dokonać niemożliwego. Czy istnieją takie miejsca, gdzie pochwycić można promienie słońca czy księżyca? Albo gdzie tworzy się między nimi most, a gdy już runie, można dotknąć łez gwiazd? Maia odziedziczyła niezwykłe magiczne nożyczki, które zamiast tylko ciąć także szyją. Do tego jest i nadworny czarodziej (Edan), który postanawia młodej mistrzyni w jej misji pomóc. Wątek romantyczny choć słodki, wydaje się jednak zbyt ponaglany. Zaskakujące jest też jak trudno dostać jest się do niektórych lokalizacji, a jak łatwo i prędko można z nich potem wyjść. Mimo tego "Tkając świt" to udana pierwsza część serii, która każe czekać na tom drugi i zarazem finał historii w jednym

Opowieść polecana dla fanów baśni w nowej odsłonie, gdzie pierwsze skrzypce gra magia, a świat okazuje się być zamieszkiwany także przez bogów, czarodziei, duchy czy demony. I koniecznie uważajcie: te przepiękne projekty graficzne okładek to tak naprawdę niezłe spoilery, jeśli tylko przypatrzeć się dokładniej! Lecz aby odkryć ich sekret, trzeba zacząć czytać.

"Tkając świt" - Elizabeth Lim
Seriach w dwóch tomach
Wydawnictwo: We Need YA
Stron: 432
Fragment do przeczytania na stronie Empik.com (plus piękna mapa krainy)

PYTANIE: KTÓRE OKŁADKI KSIĄŻKOWE SKRADŁY WAM SERCE?

środa, 21 kwietnia 2021

Gołąb i wąż - Shelby Mahurin

Magia, choć potężna i mogąca czynić dobro, zostaje wykorzystana tylko w złej wierze. Czarownice w walce o ziemie swoich przodków nie cofną się przed niczym. Zakon, wysłany do obrony ludności cywilnej przez rodzinę królewską, także. W środku tej waśni znajduje się dwoje młodych ludzi, którzy nie powinni się nigdy spotkać, a razem spróbują odmienić los swojej ojczyzny.

Historia zbudowana na motywie polowania na czarownice, w których to łowca zakochuje się w czarownicy, to nie nowość. Stawia to bohaterów w relacji enemies to lovers (od wrogów do ukochanych). Tutaj dodatkowo występuje element zawarcia związku małżeńskiego pod przymusem. Młodej czarownicy powinno być więc niezwykle trudno utrzymać sekret, jeśli poślubi łowcę i zamieszka w murach jego zakonu, prawda? Nie w tej historii. Lou sporo już przeszła i chce ochronić swoje życie, ale jednocześnie swoim zachowaniem stale prowokuje i zupełnie niepotrzebnie zwraca na siebie uwagę. Gdy cały zakon rycerzy wytrzymuje podśpiewywanie przez nią sprośnych piosenek na porannym nabożeństwie w kościele, to jest to chyba czysta magia.

Sam zaś system magiczny występuje w powieści i to właśnie on zasługuje na uwagę. Świat został podzielony między czarownice i ludzi. Osoby, obdarzone magią i mogące się do niej podłączyć, walczą o odzyskanie odebranej im ziemi. Zsyłają okropne i śmiertelne klątwy także na niewinnych. Gdy grupa czarownic przechodzi przez miasto, wszyscy mieszkańcy uciekają w krzyku, a postradać zmysły można tylko od jednego złego spojrzenia wiedźmy. Nie kimś takim chciała stać się Lou i nie takiemu dziełu zniszczenia pragnęła poświęcić swoje życie. Ten wątek czarnej magii, kiedy możliwe jest nawet obalenie całej dynastii, jeśli zapłaci się za to tylko odpowiednio wysoką cenę, jest niesamowicie hipnotyzujący. To dla niego chce się dalej czytać. Zupełnie nie dotyczy to już wątku romantycznego, czyli relacji Lou i Reid'a. Wielu czytelników chwali ich duet, dla mnie nie ma tu iskry. Mimo iż czytelnik ma do wglądu obie perspektywy narracji: łowcy i czarownicy.

"Gołąb i wąż" miał szeroko zakrojoną promocję zarówno zagranicą jak i na polskim rynku wydawniczym. Na Bookstagramie można znaleźć prace artystów, gdzie przepiękne ilustracje z tomu pierwszego (a szczególnie już drugiego) zachęcają do lektury. Co więcej seria polecana była także dla fanów twórczości Sarah J. Maas (Szklany Tron czy Dwory). Być może będzie miała podobny przebieg fabularny, w którym tom pierwszy stanowi jedynie bardzo szeroki i rozbudowany wstęp do historii, która rozkręca się na dobre dopiero w kolejnych częściach.

"Gołąb i wąż" jako pierwszy tom trylogii sprawuje się dobrze, ale nie jest to jeszcze powieść, dla której zarwałoby się noc. Część bohaterów pojawia się praktycznie znikąd i nagle posiada niezbędne znajomości by rozwiązać naglący problem. Dopiero ścisły finał (kiedy ujawniono kto i jak jest z kim powiązany) sprawia, że cała historia staje się ciekawsza, a niewyjaśnione motywy nabierają sensu. Trzeba jednak jakoś do tego rozdziału dotrwać, tymczasem zdarza się chwilami czytać książkę na siłę i często ją odkładać. Pozostaje teraz tylko sprawdzić czy dla intrygującego systemu magicznego warto było zaryzykować lekturę zarówno tomu pierwszego jak i jego kontynuacji.



"Gołąb i wąż" - Shelby Mahurin
TRYLOGIA: TOM 1
Wydawnictwo: We Need YA
FRAGMENT DO PRZECZYTANIA - KLIK!

WAŻNE: Należy pamiętać, że na odbiór lektury wpływa wiele czynników: ile przeczytało się już książek, jakie to były lektury (podobne wątki) czy zwyczajnie typ osobowości czytelnika. Dla jednej osoby książka będzie cudowna, dla innej zupełnie przeciętna. Z tego powodu ważne jest, aby było wiele recenzji, które pomogą dokonać wyboru.

PYTANIE: Czytaliście jakieś książki o czarownicach i ich łowcach? Które polecacie?

Zapraszam na także Bookstagram i BookTok 


środa, 12 sierpnia 2020

Zaczytana i Bestia - Ashley Poston

Bookstagram - Bookmark_to_the_Future
W miasteczku pośrodku niczego wzniesiono zamek. To tam na parterze znajduje się ogromna biblioteka z unikatowymi wydaniami z uniwersum Starfield. Oczarowana tym znaleziskiem Rosie Thorne zupełnie straci głowę: nie tylko dla tego niepowtarzalnego księgozbioru, ale i dla odtwórcy głównej roli antybohatera w nadchodzącej ekranizacji jej ukochanej serii.

"Zaczytana i Bestia" to trzecia już powieść amerykańskiej autorki Ashley Poston w ramach serii "Dawno temu na konwencie". I faktycznie, bohaterowie tej części (Rosie Thorne i Vance Reigns) poznają się incognito na balu kostiumowym zorganizowanym w ramach tego wydarzenia dla fanów. Maski na twarzach umożliwiają szczere otwarcie serca. I jak za sprawą zaklęcia: Rosie nie jest już osobą, której wszyscy współczują z powodu żałoby, a Vance to nie aktor okryty złą sławą w Hollywood. Później los jeszcze raz splata ich ścieżki. Nie rozpoznając w sobie swoich partnerów z tamtego balowego wieczoru, zaczynają znajomość bardzo niefortunnym początkiem. Ponieważ jest to retelling (ponowne wykorzystanie baśniowych motywów) "Pięknej i Bestii" nie trzeba już dodawać, jak potoczy się dalej ta historia "stara jak czas".

CO NOWEGO WNOSI TEN RETELLING?
Choć retelling ma w sobie zawartą już przewidywalność pewnych scen, wiele może też w tej nowej wersji zaskoczyć. Autorka napisała powieść przede wszystkim dla siebie i widać w niej miłość do fandomu, książek oraz filmów. Starfied (fikcyjne gwiezdne uniwersum w tej serii) poddawane jest procesowi ekranizacji, więc w akcji każdego tomu są opisy relacji jednej z gwiazd obsady i typowego geeka. To przede wszystkim zabawna historia, w której zaznaczyć można masę pięknych cytatów.

CZY TRZEBA ZNAĆ POPRZEDNIE TOMY SERII?
To powieść z cyklu, który rozpoczyna Gekerella (na motywach Kopciuszka) i właśnie od tej części powinno się rozpocząć przygodę z powieściami Ashley Poston. Dlaczego? Gdyż tam wprowadzono właśnie uniwersum Starfield. To z tej części dowiadujemy się, kim są jej główni bohaterowie i dlaczego fani tacy jak Rosie czy Ella w historii tej znajdują siłę, odwagę i pocieszenie.

NAWIĄZANIA DO INNYCH SERII
Może w "Zaczytanej i Bestii" jest mniej typowego retelling'u, jest za to masa odniesień do popkultury: oczywiście Star Wars (na podobieństwo tej serii zbudowane jest fikcyjne Starfield), do tego Star Trek, ale i Harry Potter, Disney, Pokemon Go czy Ruchomy Zamek Haruru. Choć bohaterowie żyją światem Starfield, czytelnik może łatwo się z nimi zidentyfikować, sam przecież prawdopodobnie należy przynajmniej do jednego fandomu i też jest geekiem.

PRZEKŁAD I NOWA FORMA
W powieści znajdują się dwa wątki dotyczące postaci o innej orientacji. W języku angielskim forma w jakiej wypowiada się dany bohater, nie ma aż takiego znaczenia (np. w zadaniu I wrote - jest jedna forma, nie ma rozróżnienia na żeńskie "Napisałam" czy męskie "Napisałem"). W tym przekładzie dla osoby niebinarnej stosowano formę "Napisałom", co brzmiało nienaturalnie w odbiorze lektury. Rozumiem intencję tłumacza i dlaczego podjęto taką decyzję. Trudno jednak usłyszeć podobną wypowiedź w mediach. Nie wydaje się też prawdopodobne, aby taka bezosobowa forma mogła się przyjąć i wejść na stałe do użycia w mowie. To jednak (czy dana forma gramatyczna się przyjmie czy też nie) rozstrzyga czas, trzeba więc poczekać.


REKOMENDACJE
"Zaczytana i Bestia" to powieść o miłości do książek, gier, filmów i seriali, która pokazuje, w jaki sposób przynależność do tego samego fandomu może jednoczyć tak wiele przeróżnych osobowości. To historia uczucia, które zaiskrzyło pomiędzy kompletnie odmiennymi charakterami. Lekka w odbiorze i niesamowicie szybka w lekturze. Choć wydaje się, że to koniec tej serii i będzie to trylogia, drzwi do kolejnych powieści są wciąż otwarte. Osobiście mam nadzieję, że Ashley Poston pokusi się w przyszłości o napisanie historii bohaterów fikcyjnego Starfield. W powieści mamy tylko wycinki scen, lecz całość jawi się jako niepowtarzalna gwiezdna odyseja.

"Zaczytana i Bestia" - Ashley Poston
Wydawnictwo: We Need YA
Seria: Once Upon a Con (Dawno temu na konwencie)
Tom: III
Dla fanów: baśniowych retelling'ów - opowieści, gdzie motywy klasycznych baśni przedstawiono na nowo
PREMIERA: 12.08.2020
Ciekawostka: Powieść w oryginale miała dopiero co swoją premierę (04.08.2020), za co tym bardziej ceni się wydawnictwo, że tak szybko powstał polski przekład.


Powieści w których występuje niesamowita biblioteka lub motyw miłości do książek -
Pamiętacie jakieś tytuły w tej kategorii?

piątek, 23 sierpnia 2019

Pod taflą - Louise O'Neill

Więcej inspiracji na bookmark_to_the_future

Tak bardzo czasem chcielibyśmy żyć w świecie baśni, że nie zastanawiamy się już nad tym, ile płacą tak naprawdę baśniowe postacie za to aby móc przynależeć do świata ludzi. Dla Małej Syrenki każdy krok jest bólem. Nogi, które noszą ją po plaży czy rezydencji, opłaciła straszną ceną - oddała swój talent i niepowtarzalną część siebie w imię nieodwzajemnionej miłości. Jak zdobyć czyjeś serce, skoro nie można użyć słów, nie zna się świata do którego się przybyło, a można tylko tańczyć, gdy krew wypełnia pantofelki? Na nowo rozpoczyna się dobrze znana baśń czy nadal pamiętasz jej przebieg?




" - Kim jesteś? Moim zdaniem istotniejsze pytanie brzmi: Kim będziesz? 
Kim się staniesz teraz, gdy odzyskałaś wolność?"

Louise O'Neill w próbie ponownego opowiedzenia baśni o "Małej Syrence" (tzw. retelling) prawie połowę książki poświęca wydarzeniom, które poprzedzają pamiętny sztorm i zatopienie statku. Wcześniej dokładnie poznajemy relacje łączące Króla Mórz z jego córkami. Syreny, trytony i rusałki - poza znanym z baśni wyglądem - zyskują tutaj nowe cechy. Tajemnice spowijając Rubieże, którymi rządzi Wiedźma Morska, tak samo gęsto skrywają przeszłość Królowej Muireann i jej zniknięcie w pierwsze urodziny najmłodszej z córek. Mała Syrenka to zarazem najpiękniejsza księżniczka. Nazywana przez wszystkich Muirgen, a przez matkę jako Gaja, skrycie sprzeciwia się otaczającej jej rzeczywistości i tęskni za czymś innym. Za czymś, co nie znajduje się "Pod Taflą", lecz w blasku słońca na powierzchni.

"Musisz być dwa razy lepsza od mężczyzn, żeby w ogóle był remis."

Tak mocno jak władza sprawowana przez mężczyzn pozbawia kobiety prawa głosu i decydowania o sobie, tak mocno prawie każda scena przesycona jest tu feministycznym przesłaniem. Czy to na dworze Króla Mórz czy już na powierzchni los Muirgen nie jest w jej rękach. Ucieczkę przed okrutnym przyszłym mężem opłaca utratą niespotykanie pięknego głosu. Wmówiono jej jednak, że o wartości kobiety nic nie przemawia tak mocno nic jak jej uroda. Przystojny młodzieniec, Oliver, choć przygarnia ją do swojej rodziny, wydaje się nie odwzajemniać jej uczuć. Dla księżniczki, która pogodziła się już praktycznie z wizją małżeństwa podyktowanego względami politycznymi, uczucie pierwszej miłości warte jest zaryzykowania wszystkiego. Czy przyjdzie jej zapłacić za tych kilka chwil szczęścia życiem?

"Cóż innego mogłabym jednak powiedzieć? Mogę milczeć na powierzchni albo przez resztę życia krzyczeć o litość, pozwalając, by woda tłumiła moje wrzaski."

Kto szuka "Pod taflą" opowieści o poświęceniu wszystkiego w imię miłości, tak samo jak w oryginalnej baśni, nie znajdzie w niej szczęśliwego zakończenia. Prezentowana przez Louise O'Neill wizja zakończenia historii jawi się tu jeszcze bardziej mrocznie. To retelling z rodzaju tych, który czarne charaktery wysuwa na plan pierwszy i choć nie wybiela ich natury tak samo nie dostarcza też czytelnikowi dostatecznego wytłumaczenia ich działań. Młodzieniec, w imię którego rozpoczęła się cała ta wędrówka na powierzchnię, zostaje zupełnie pominięty w finale - tak jakby jego obecność nie miała znaczenia od samego początku. Jak w wielu, także osadzonych współcześnie powieściach, kluczem jest przeszłość jednego z rodziców.


W SKRÓCIE: Retelling "Małej Syrenki" od Louise O'Neill to książka warta polecenia ze względu na feministyczne przesłanie jakie w sobie zawiera. Coraz mroczniejszy przebieg historii przypomina ten znany z innej reinterpretacji tej samej baśni w powieści "Wiedźma morska". Mimo licznych świetnych cytatów (z niej wypisanych) i przepięknej szaty graficznej, nie jest to książka do której bym wracała. Trochę za dużo miejsca poświęcono powtarzającym się scenom ucisku dziewcząt przez ich ojca, a za mało przeznaczono na rozwinięcie właściwej historii i nadanie jej znaczenia. Jeśli o mnie chodzi, to nadal będę poszukiwać swojego ulubionego retellingu o "Małej Syrence".

"Pod taflą" - Louise O'Neill
Wydawnictwo: We Need YA
Stron: 335
W kategorii: Retelling klasycznych baśni
W kolejności: NR 26/2019/08/02 (578)
Dwa pierwsze rozdziały do przeczytania na stronie Empik com

Jaką książkę / film / serial o syrenach Wy ostatnio poznaliście?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...