Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odyseja kosmiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odyseja kosmiczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2020

Powrót do Antyutopii - lata 2011 2020

Śmiało można powiedzieć, że za powrót do antyutopii odpowiadają w dużej mierze "Igrzyska Śmierci". Niecodzienna narracja w czasie teraźniejszym i akcja tak nieprzewidywalna, że trudno na dłużej odłożyć trylogię z zachowaniem względnego spokoju duszy. Co najbardziej jednak czytelników w antyutopiach przyciąga, to wizja przyszłości, do której być może w dłużej perspektywie dąży także i nasz świat.


Z podobną siłą przyciągały: "Więzień Labiryntu", "Intruz" czy "Mroczne umysły". Choć to wszystko opowieści o przyszłości w jej skrajnej formie, każda z nich jest inna. To dlatego, że autorzy starają się wyróżnić swoją wizją.

Tak więc od delikatnych zmian w rzeczywistości będziemy przechodzić coraz to bardziej w kierunku wersji post-apokaliptycznej aż do antyutopijnych światów. Gotowi na podróż w przyszłość według wizji współczesnych pisarzy?

Z uwagi na fakt, iż antyutopie i powieści post-apokaliptyczne przenikają się często jako gatunki, pokazana tu KLASYFIKACJA ANTYUTOPII jest czysto subiektywna i z całą pewnością może być inna dla każdego czytelnika.

Przyszłość w wersji wybuchu wojny:


Najbardziej rozpoznawalne będą tutaj dwie serie autorstwa tego samego pisarza. Mowa oczywiście o serii "Jutro", która opisuje atak wrogiego (a sąsiadującego) państwa na Australię. Grupa nastolatków, która akurat wyjechała na parę dni, powraca by stanąć do walki. Prowadzona przez nich wojna partyzancka to powód, dla którego ciężko się od tej akcji oderwać. John Marsden przeprowadza nas przez cały przebieg konfliktu oraz ukazuje, jak wyglądał świat po jego zakończeniu - już w "Kronikach Ellie".

Dominacja wirtualnej wersji nad światem rzeczywistym:


Od zekranizowanego "Player One" do kolejnej powieści James'a Dashnera ("W sieci umysłów") ludzkość przeniosła swoje istnienie do rzeczywistości wirtualnej. Najbliżej teraźniejszych czasów będą "Nerve" (zekranizowana wizja) oraz "Warcross", który uzależnienie od gier przenosi na zupełnie nowym poziom - (najlepsza z powieść Marie Lu).

Post-apokaliptycznie z udziałem zombie:


Najmroczniejsze i najbardziej brutalne wydarzenia - tak, to właśnie w tej kategorii. Czy czytelnik zajrzy do "Lasu Zębów i Rąk" czy do "Enklawy", pewne będzie iż zastanie tam ludzkość, która schroniła się w ostatnich bastionach. Od zarazy, która najbliższych zmienia w potwory, nie ma ucieczki. Bardziej humorystyczna wersja takiej wizji to (również zekranizowane)"Ciepłe ciała". 

Post-apokaliptycznie plus katastrofa naturalna o skali globalnej:


To właśnie ten element, którego często brakuje w antyutopii. Tam - w tak odległej przyszłości - nikt już za dokładnie nie pamięta, co spowodowało iż świat tak się przeistoczył. Mamy jakieś mgliste wspomnienia wojen czy też katastrof naturalnych pustoszących świat. Są jednak takie powieści, w której apokalipsa dopiero się rozpoczyna. Będzie to trylogia "Monument 14" oraz "Życie, które znaliśmy" (gdzie opisano skutki zbytniego przybliżenia księżyca do Ziemi). Dalej w czasie będzie sięgać "Okup drapieżców" (taki zatopiony świat) oraz tajemniczy komputer o niespodziewanej mocy.

Transplantacje / przeszczepy w skali zmieniającej system wartości:


Ostatecznie okazuje się, że nie musi dojść koniecznie do żadnej katastrofy czy też wybuchu wojny aby świat, jaki znamy, przerodził się w antyutopię. Wystarczy po prostu zmiana w sposobie myślenia, która zachodzi po wynalezieniu niezwykłej technologii. Ciało (o wiele młodszej osoby) można więc wynająć ("Starter") lub też w ciele mogą mieszkać dwie dusze ("Co ze mnie zostało"). Całość wszystkich organów rozbiera się na części, z których każda trafia do innego (bogatszego) dawcy ("Podzieleni"). Na wyróżnienie zasługuje opowieść, którą znaleźć już można tylko na bibliotecznych półkach, czyli "Brzydcy, Śliczni, Wyjątkowi" (porywająca seria na mocy Igrzysk Śmierci).

Przyszłość w wersji inwazji obcej cywilizacji:


Choć wielu pamięta Stephanie Meyer za serię "Zmierzch", niektórzy nadal czekają na kontynuację  "Intruza" (zekranizowana). W tej wizji podobnie jak w "Piątej fali" (także zekranizowana) ludzkość zepchnięta zostaje na margines przez nadejście innej - bardziej rozwiniętej - cywilizacji. Świat przemienia się nie z powodu technologii, zarazy czy katastrofy naturalnej, lecz zmiana dla niego przychodzi z niezbadanych odmętów kosmosu. Taki finał pokazują również dalsze tomy serii, którą rozpoczyna  "Obsydian".

Objawianie się w społeczeństwie darów paranormalnych:


Nadnaturalna moc nie musi pochodzić z kosmosu choć oczywiście może ("GONE"). Obdarzeni nią zostają najczęściej dzieci oraz młodzież ("Mroczne umysły"). Niezwykle silne jednostki wykorzystywane są następnie w grze o władzę ("Dotyk Julii") lub w wojskowych szeregach ("Feral"). Czasem dar pomoże odsunąć nadejście mroczniejszej wizji świata ("Numery. Czas uciekać"), lecz tylko o chwilę. Autorzy upodobali sobie tutaj destrukcyjne moce, takie jak ogień czy pioruny ("Dziewczyna, którą kochały pioruny"). Popularne są również manipulacje umysłami i wolną wolą.

Antyutopia na zasadzie przywrócenia monarchii:


Skoro rządzą i tak najbogatsi, to może by tak przywrócić system monarchii? Władza może być w rękach szlachetnych rodów ("Czerwona królowa"), które władają paranormalnymi darami ("Klejnot"). Istnieje rodzina królewska ("Rywalki") lub też rządzi generał ("EVE"). Dla rozrywki i próżności monarchów często urządzane są rozgrywki oraz turnieje z pogranicza Igrzysk Śmierci, gdzie walkę ze sobą toczą nie tyle ludzie co ich żywioły.

Enklawy zamknięte pod kopułami:


Podobnie jak monarchię łatwo zamknąć pod kopułą ("Royal. Królestwo ze szkła"), tak samo prędko wymienić można powody, dla których enklawy spokoju i dobrobytu opuszczać nie można ("Neva"). Co się jednak dzieje, gdy bohaterowie postanowią odkryć nie tylko świat za barierą, ale także i prawdę ("Przez burzę ognia")? Może nagle się okazać, że uciekli z bardziej straszliwego miejsca, niż to, przed którym chciano ich "chronić".

Przyszłość na zasadzie "prawa do istnienia":


Miejsca (w ocalałym świecie) często jest za mało ("Dzieci Cienie").  Bywa i tak, że śmiertelność jest zbyt wysoka ("Atrofia") lub też wynalezienie leku na nieśmiertelność ("Deklaracja") powoduje, że dokonuje się strasznych wyborów. Sytuację kontroluje się często na zasadzie tak aranżowanych małżeństw, które zapewniały będą pokój ("Misja Ivy") lub też zwiększą kontrolę nad jednostką ("Dobrani").

Antyutopijne społeczeństwa (totalitarna władza, rebelie):

O wiele łatwiej kontrolować ludzi, jeśli się ich podzieli. Tak jak w Panem istnieją Dystrykty, których przedstawiciele muszą zabijać się na arenie, tak w "Niezgodnej" rodziny nawet dzieli się na Frakcje. Gdzieś tam zawsze jednak czai się duch rebelii ("Legenda"), nawet jeśli kwestionować trzeba własny umysł i serce ("Delirium").

Przyszłość w podróżach międzyplanetarnych:

Zdarza się jednak i tak, że ludzkość nie jest zamknięta na Ziemi, ale swą ekspansję przesuwa na coraz to dalsze zakamarki kosmosu, szukając mistycznych sił ("Smocza Perła") i często je znajdując ("W ramionach gwiazd"). Najciekawsze z nich to historię, które ukazują zarówno moment "odlotu" ("W Otchłani") jak i przybycia do nowych światów ("Fobos"). Niezmierzone przestworza kosmicznej przestrzeni to pole walk politycznych ("Naznaczeni śmiercią"). To także takie miejsce, w którym na nowo rozegrać mogą się klasyczne baśnie ("Saga ksieżycowa").

PODSUMOWUJĄC: Dawno już chyba nie czytałam dobrej antyutopii. Zestawienie to powstało na podstawie (wybranych) powieści przeczytanych w latach 2011 - 2019, ale od lektury większości z nich minęło już tak dużo czasu! Tymczasem rekomendacje także w "Tygodniu z Antyutopiami" znajdzie na Instagramie - Story u @patiopea. Tam m.in. moja rekomendacja "Więźnia Labiryntu".


Które powieści antyutopijne / post-apokaliptyczne z tej listy już czytaliście? 
Które dodalibyście do listy?

Zauważyliście, że również autorzy teledysków wybierają takie antyutopijne motywy
jako tło dla swoich utworów? Tutaj przykład, który docenił sam autor powieści na swoim Twitterze

poniedziałek, 25 marca 2019

Smocza Perła - Yoon Ha Lee

Źródło: Bookmark to the Future
"Przypomniałam sobie nocne rozmowy o gwiazdach i ich legendach"

Pustynna planeta Jinju to jedna z wielu należących do Ligi Tysiąca Światów. Choć leży na zupełnym uboczu, stanowi dom dla Min i jej rodziny. Codzienność trzynastoletniej dziewczyny to ciągnąca się lista obowiązków, kiedy w sercu marzy by wyruszyć śladami starszego brata i służyć w Siłach Kosmicznych. Kiedy zamiast brata powraca posłaniec z wiadomością, że Jun zdezerterował, Min nie potrafi w to uwierzyć. Postanawia uciec z domu i sama poszukać brata oraz oczyścić imię swojej rodziny. Na szczęście ma w sobie ukrytą magię lisa, choć oparta na iluzji, może pomóc jej w podróży.


"Wiedziałem, że piszę się na długą podróż, ale nie chciałem, żeby była wieczna."

Od kiedy Rick Riordan włączył do swojego cyklu mitologię koreańską, wiedziałam, że od razu zabiorę się za lekturę tej powieści. "Smocza perła" to wizja przyszłości, w której dokonano ekspansji kosmosu, a spory udział w tym procesie miały stworzenia znane obecnie już tylko z koreańskiej mitologii: smoki, gobliny, tygrysy i przebiegłe lisy. Wszystkie te istoty występują na statkach kosmicznych oczywiście pod ludzką postacią ze względów praktycznych. Ich natura znana jest jednak innym, z wyjątkiem lisów. Te ze względu na okazywaną względem ich nieufność rzadko ujawniają swoją prawdziwą formę - a tych przybranych mogą mieć wiele. Potrafią sprawić, że człowiek lub inna istota za pomocą ich magii uwierzy w iluzję, którą im przedstawią. Może to być sugestia aby odwrócić wzrok, zapomnieć o czymś lub uwierzyć, że widzi się przed sobą zupełnie inną osobę.

"Ten, kto będzie posiadł klejnot, będzie kontrolował kolejną falę kolonizacji i ekspansji Tysiąca Światów."

Smoki mają tu moc, która pomaga przy przekształcaniu pustynnych planet, w takich zdatne do życia. Także z tego powodu poszukują one legendarnej (i tytułowej) "Smoczej Perły", która bez ich wsparcia mogłaby formować planety. Niestety jej moc to broń obosieczna. Mogłaby istniejące już cywilizacje wynieść na jeszcze wyższy poziom lub też obrócić je w niwecz. Min marzy o przemianie Jinju w planetę bardziej przyjazną, a nie taką gdzie trzeba skrywać się przed pyłem za maską - całkiem jak w obecnej stolicy Korei Południowej.

"Według dawnej wiedzy przepływy energii są w stanie zniszczyć całe cywilizacje albo przynieść szczęście."

Autor jest Koreańczykiem - wychowanym po części w Stanach i Korei, dlatego tak wszechobecne są tu wątki koreańskiej kultury. Utrzymała się także w nazewnictwie czy też imionach postaci. Biały to kolor żałoby, ważny jest układ przedmiotów na statkach kosmicznych (aby bałagan nie zaburzał równowagi), a liczba cztery potrafi przynosić nieszczęście. To legenda Sektora Upiorów i Czwartej Kolonii, która przypomina losy zaginionej kolonii Roanoke u wybrzeża Stanów Zjednoczonych w czasie ekspansji kolonialnej i zdobywania Nowego Świata.

"Szczęście w drobnych sprawach buduje szczęście w wielkich."

Źródło: Bookmark to the Future
Może się wydawać, że Min jak na zaledwie trzynastolatkę śmiało sobie poczyna (uciekając samodzielnie w kosmos z pomocą przemytników czy udając kadeta), jednocześnie warto przypomnieć sobie, co wyrabiał Harry Potter będąc zaledwie na drugim roku nauki (odkrycie Komnaty Tajemnic) czy trzecim (podróże w czasie i uwolnienie zbiega). Yoon Ha Lee pokazuje jak na początku podróży zaradna była bohaterka, a jaka się stała w miarę trwania jej podróży, która wbrew pozorom (iż to powieść dla młodszej młodzieży) nie musi mieć tak szczęśliwego zakończenia.

"Każda bitwa, którą przeżyłeś, to dobra bitwa."

Statki, z którymi ludzki organizm (inżyniera) może się całkowicie synchronizować, to wątek podobny do tych znanych ze steampunkowej serii "Lewiatan, Behemot, Goliat" od Scott'a Westerfelda. Tam także to dziewczyna, aby dostać się do sił powietrznych i zostać żołnierzem, udawała chłopaka. Podobnie robi tutaj Min aby móc pozostać na statku Sił Kosmicznych. Dodatkowo wchodzi ona w kontakty z duchem, który ten pobyt jej umożliwił. Dziewczyna cieszy się z ucieczki od domowych obowiązków, ale jednocześnie obawia konsekwencji. Wszyscy przyjaciele, których zdobywa, wierzą w iluzję żołnierza, a nie w Min. Pozostawać tak długo w samodzielnej misji i tak zasługuje na podziw.

"Zastanawiałam się, czy kiedy wrócę do domu, będę odruchowo salutowała ciotkom, gdy zawołają mnie po imieniu. Oczywiście otwartą kwestią pozostawało, czy do tego czasu będę jeszcze reagowała na własne imię."

"Smocza Perła" to obraz przyszłość w kosmicznej ekspansji, której towarzyszą koreańskie wierzenia. Jest tu wszechobecna tradycja, ale i postęp. Goblin, z którym zaprzyjaźnia się Min, ma płeć nijaką. Podobna sytuacja miała miejsce w "Mrocznym Duecie" autorstwa Victorii Schwab. Nastręcza to problemu dla tłumacza jak i czytelnika, stanowi jednak obraz nowego społeczeństwa. Historia koncentruje się przede wszystkim na Min i choć brak tu wątku romantycznego, będzie tu sporo podróży kosmicznych (poprzez bramy sprowadzające prorocze sny), walk oraz tajemnic. Kto zdobędzie pierwszy Smoczą Perłę? Jakie będą tego konsekwencje?

"Czy to nie ty wcześniej czyściłeś toalety? Może powinieneś zostać przy tym zadaniu, póki nie ogarniesz rzeczywistości?"

Na ten moment "Smocza Perła" to samodzielna powieść, dla której nie przewidziano kontynuacji, mimo zakończenia skonstruowanego w taki sposób, że równie dobrze czytelnik mógłby takiej wyczekiwać. Choć w swojej przedmowie "Tysiąc Niebezpiecznych Światów" Rick Riordan nie tylko nieźle spoileruje początek, ale i zapewnia, że zatęsknimy za kolejnymi przygodami w tamtej rzeczywistości. Pozostaje nam czytać inne książki przez autora polecane oraz wyczekiwać dalszych losów Min lub zupełnie innych bohaterów w świecie Smoczej Perły.

"Smocza Perła" - Yoon Ha Lee
Wydawnictwo: Galeria Książki
[ OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE ]
W cyklu: Rick Riordan Przedstawia
W kategorii: Kosmiczna Odyseja, Legendy i Baśnie
Stron: 348 (mniejszy format książki to i mniejsza czcionka)
Fragment (Wstęp + 3 rozdziały) na stronie Empik com

Znacie jakieś powieści z udziałem wierzeń koreańskich?
A może czytaliście coś z literatury koreańskiej?

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Cress - Marissa Meyer

Instagram/bookmark_to_the_future/
Z orbity okołoziemskiej na błękitną planetę spogląda Cress. Choć jej codzienności jest monotonna i nic nie zapowiada zmiany, dziewczyna nie traci pogody ducha. Czas umilają jej ziemskie programy telewizyjne (szczególnie opowieści o przeznaczeniu i wielkiej miłości), śpiewanie i włamywanie się do systemów ochrony. Cress jest szpiegiem dla Luny i jej królowej - dla Księżyca, który pragnie zapanować nad Ziemią. Roszpunka z przyszłości nie czeka na ratunek, lecz sama go znajduje. Na bieżąco śledzi bowiem losy poszukiwanych uciekinierów: Cinder, Scarlet oraz Kapitana Thorne'a. Kiedy już udaje się jej nawiązać kontakt i poprosić o pomoc w ucieczce, wszystko idzie zupełnie nie tak jak powinno. Upadek z gwiazd na Ziemię nie mógł być bardziej bolesny jak i dosłowny.

Bez wątpienia szykuje się w świecie bohaterów wojna między Ziemią a Księżycem. Czy cesarski ślub zdoła ją powstrzymać? Czy warto z wroga uczynić królową za cenę zdobycia cennego antidotum na wybuchającą ponownie epidemię? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Cress?

Saga Księżycowa to opowieść wielu bohaterów, oparta na ramach klasycznych baśni. Główny bieg historii to oczywiście losy Cinder, młodego imperatora Kai'a oraz bezwzględnej królowej Levany. Marissa Meyer mistrzowsko wplata w kontynuacje ich przygody opowieść Roszpunki i Kapitana Hana Solo. Rolę więzienia - wieży przejmuje tu satelita, pustelnia zmieni się w Saharę, a wybawiciel (zgodnie z baśniowym scenariuszem) traci swój wzrok. 

Cress to nowa narratorka tej sagi. To też programistka, która bardziej niż w wir walki, chętniej zasiądzie przed ekranem komputera by umożliwić reszcie bohaterów bezpieczne przedostanie się przez przestrzeń kosmiczną czy pałacowe korytarze. Właśnie te umiejętności ratują ją od losu, który spotyka na Lunie obywateli pozbawionych nadnaturalnych umiejętności kontroli umysłu: uroku czy też podporządkowania innych swojej woli. Przychylność czytelnika dziewczyna zdobywa także dzięki swojej wyobraźni - to ona daje jej moc aby przebrnąć przez piaski pustyni czy zmierzyć się z wiedźmą, która ją niegdyś uwięziła.

Tom trzeci to świetnie odmierzony czas dla każdego z baśniowej ekipy. Każda fanka Sagi Księżycowej w Iko rozpozna swoją bratnią duszę. Nikt tak trafnie nie zwróci uwagi na idealnie dobrany strój (nawet w trakcie pościgu) ani nie skomentuje romantycznego zbiegu zdarzeń. Nikt tak też nie będzie kibicował bohaterom na drodze do ich szczęścia. Tom trzeci nadaje tej postaci zupełnie (i dosłownie) inny kształt. Choć długo trzeba było czekać fanom Cinder i Kai'a na bezpośrednią kontynuację ich historii, oto tom trzeci oficjalnie oznaczył koniec tego wyczekiwania. Co więcej, część akcji już tutaj przenosi nas na Lunę. Kiedy jedni bohaterowie się jednoczą, inni zostają rozdzieleni. Dzięki temu poznajemy i drugą księżniczkę Luny, a jednocześnie i pasierbicę Levany - Winter. To ona przejmie część narracji w czwartym i ostatnim tomie serii. Tam poznamy cenę, jaką zapłacić trzeba, za zrezygnowanie z używania daru.


Tak rozpoczyna się początek finału tej gwiezdnej niczym Star Wars i baśniowej, jak tylko czarujący potrafi być kanon baśni, opowieści o futurystycznej przyszłości. Raz jeszcze daj się porwać przygodzie rozpoczynającej się od słów: "Dawno, dawno temu... w naszej galaktyce".

"Cress" - Marissa Meyer
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
W kategorii: Reinterpretacje Baśni
Stron: 580 (wydanie anglojęzyczne: zawiera wywiad z autorką i pierwszy rozdział historii Levany - prequel do serii)
W kolejności: NR 21/2018/08/02 (533)

BONUS: Wywiad z Marissą Meyer ujawnia wiele interesujących szczegółów. Autorka kocha Sailor Moon, ale i Gwiezdne Wojny. Cinder wzorowana była na... Sailor Jupiter, a Kai okazał się uderzająco podobny do pewnej osoby z koreańskiego zespołu EXO. Wywiad można czytać tylko i wyłącznie po lekturze "Cress" - jeśli nie chce się widzieć tak wielu spoilerów - pytania dotyczą bezpośrednio fabuły tomu trzeciego.

Polskie wydanie trzeciego tomu Sagi Księżycowej przez Papierowy Księżyc planowane jest na wrzesień tego roku. Czytaliście już w oryginale czy czekacie na premierę?


Nie ma żadnej innej serii, której ekranizację chciałabym zobaczyć tak bardzo jak w przypadku Sagi Księżycowej.

środa, 1 lutego 2017

Diabolika: W układzie sześciu słońc


Daleko w świecie przyszłości, w odległej galaktyce i istniejącym w nim układzie sześciu słońc unosi się cesarski dwór. To tam miejsce córki senatora, oskarżonego o zdradzę stanu, zajął ktoś inny. Nie wzrusza jej okrucieństwo władcy, szaleństwo jego następcy ani bezwzględne spojrzenie diabolik - genetycznych hybryd zaprojektowanych by chronić jedną osobą, a tego kto jej zagrozi, pozbawiać życia bez chwili wahania czy współczucia. Kim jest Sidonia czy też dziewczyna, która się pod nią podszywa?
[ W RECENZJI PRZEDPREMIEROWEJ ]

Opowieść tytułowej Diaboliki rozpoczyna prolog, w którym ukazane zostały wczesne lata jej życia. Utrwalano tylko zmodyfikowane w kodzie genetycznym cechy: bezwzględność, brutalność i siłę. Nemesis zabijała, kiedy traktowano ją jak zwierzę. Pojawienie się rodziny galaktycznego senatora obiecywało odzyskania człowieczeństwa i życie w ucywilizowanym świecie pełnym luksusów. Wymuszona impulsami elektrycznymi lojalność wobec córki senatora - Sidonii - wyznacza nowy i jedyny cel życia młodej Diaboliki. Taka jest ostatecznie rola tych stworzeń w świecie przyszłości - za cenę własnego życia chronić ponad wszystko jedną osobę.

Główna akcja rozpoczyna się wiele lat po tych wydarzeniach. Sidonia dorastając wraz z Nemesis traktowała ją bardziej jak siostrę niż sługę swojej rodziny. Diabolika zna i akceptuje swoje miejsce, choć smutno jej przyznać, że nie ma w niej boskiego płomienia, jaki mają mieć w sobie istotny ludzkie. Nie poszukuje odpowiedzi na pytanie o to, kto ją stworzył i jaki jest jej cel istnienia - ona to doskonale wie. I gotowa jest go spełnić.

Zainteresowanie Sidonii (a przede wszystkim Senatora) wytworami zamierzchłej ziemskiej technologi ściąga na rodzinę niechcianą uwagę Imperatora. To on przywołuje Sidonię - w roli zakładnika - do układu sześciu słońc, gdzie na ogromnym statku przebywa dwór. Problem arystokracji pozostaje ten sam: utrzymać władzę. Coraz trudniej to robić, gdy zakazanoło się rozwoju dawnej technologii, która kiedyś wzniosła statki na podwój gwiazd. Teraz tylko maszyny naprawiają maszyny, lecz coraz częściej to statki rozsypują się w nicości kosmosu.

Jedynym celem życia Nemesis była ochrona Sidonii. Tym razem w roli zakładnika także zajmie jej miejsce w niebezpiecznej grze rozgrywającej się na galaktycznym dworze, gdzie panuje bezwzględny władca z szalonym siostrzeńcem w roli następcy. Czy ktoś w córce senatora rozpozna czujne i niewzruszone spojrzenie diabolik? Grodzi jej arystokracja, jej przeciwnicy - zbędnicy oraz jej własny gatunek. Nikt tak nie rozpozna wykalkulowanej gry okrucieństwa jak inna diabolika. Czy tam, gdzie zapomniano o litości można odnaleźć swoje człowieczeństwo?

S.J. Kincaid już od pierwszego rozdziału tworzy niesamowity i fascynujący świat, który wciąga czytelnika. Jak w "Naznaczonych śmiercią" wierzono w siłę sprawczą nurtu, tak tutaj władzę na losem sprawować ma Kosmos, który to sprzątnął (za pomocą asteroidy) bazy danych, na których przetrzymywano całe zdobycze nauki. Resztę dzieła dopełnili ludzie, wierząc iż to znak by porzucić dawne technologie. Nieciekawa jest więc sytuacja międzygalaktycznych podróży, kiedy korzysta się od lat z tej samej technologii. Jednocześnie tak wiele wynalazków zadziwia i wartych jest zapamiętania. Przykładem będą tu: robot w postaci drucików do układania wymyślnych fryzur za pomocą pilota, możliwość częstych i dowolnych modyfikacji cech twarzy czy koloru skóry.

Jak w większości baśni o świecie przyszłości sporo i w "Diabolice" jest z baśniowych motywów. Pierwszy napotykany to "Nowe szaty cesarza", a ukrytych tożsamości w legendach pełno - podobnie jak w historii szalonych królów. Na uwagę zasługuje też kreacja postaci. Diabolika zna swoje miejsce, nie podważa liczby odebranych żyć, ale nie udaje też niewinności. Nic nie jest jednak do końca określone w tej historii podobnie jak motyl na okładce. O białych barwach, jak włosy dziewczyny, wygląda pięknie lecz i krucho. Część jego skrzydeł jest żelazna, podobnie jak zmodyfikowany kod genetyczny. Nemesis dość prędko zda sobie sprawę, jak blisko centrum galaktycznego świata się znalazła i jak wiele może zmienić - choć jej życie jeszcze nie tak dawno temu miało tylko jeden cel.

"Diabolika" to pierwszy tom serii przewidzianej jako trylogia. Nieznane pozostają nadal tytuły ani daty premier kolejnych dwóch części. Ta historia nadal się rozgrywa, a kiedy początek jest tak wciągający niełatwo będzie doczekać premier kolejnych przygód.

"Diabolika" - S.J. Kincaid
TRYLOGIA: tom #1
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
OPIS WYDAWCY
Stron: 400
DLA FANÓW: serii takich jak Saga Księżycowa, Starbound, Naznaczeni Śmiercią czy Czerwona Królowa
FRAGMENT: prolog i początek rozdziału 1
Ciekawostka: Autorka wielu polskim czytelnikom może być już znana. Ten, kto czytał "Insygnia. Wojny światów", łatwo może rozpoznać ten tytuł z 2013 roku. Tamta opowieść również rozgrywała się w kosmosie i zachwycała technologicznymi innowacjami - "Diabolika" stanowi tu jednak o wiele ciekawszą propozycję.

PREMIERA: 15 LUTY 2017

wtorek, 17 stycznia 2017

"W sercu światła"

"I krwawiłem na ich ulicach ze szczerego złota"

Do kwatery głównej LaRoux Industries - najbogatszej korporacji w galaktyce - jednocześnie lecz niezależnie od siebie próbują się włamać dwie różne osoby. Połączył ich wspólny cel, a jest nią upadek właściciela owego międzygwiezdnego imperium - Rodericka LaRoux. Przypominają się tu znane słowa autora "Małego Księcia" by nie "wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku", jeśli chce się mówić o miłości. Czy i takie uczucie połączy pewnego hakera i złotowłosą dziewczynę o niesamowitych zdolnościach perswazji? Gdzie jest miejsce miłości, gdy w grę wchodzi zemsta i nieustanne życie pod ochroną kłamstw?

[ W RECENZJI PRZEDPREMIEROWEJ ]

KAŻDA PLANETA MA SWOICH BOHATERÓW: Każdy tom od następnego dzieli w akcji odstęp roku czasu. W pierwszym tomie, wprowadzającym w świat międzyplanetarnej opowieści, Lilac LaRoux i Tarver Merendsen napotkali po raz pierwszy szepty. Na bezludnej planecie zmuszeni byli przetrwać po katastrofie statku i przeżyć odkrycie tajemnicy, która zaważyć mogła na losach galaktyki. Była to jednak także historia córki najbogatszego człowieka - właściciela LaRoux Industries, więc nie spotkała jej kara, na jaką zasłużyłby ktoś inny. W tomie drugim na szepty natknęli się młoda pani kapitan i rebeliant z mokradeł (Jubilee Chase i Flynn Cormac). Gdy spróbowali zdemaskować okrutne praktyki LaRoux Industries od pewnej zguby ocaliło ich upublicznienie sprawy za pomocą międzyplanetarnej transmisji na żywo. W finałowym tomie dla kolejnej pary bohaterów, pragnących zniszczyć raz na zawsze imperium LaRoux, może nie być już okoliczności łagodzących.

NA KORYNCIE: Była już bezludna planeta, była i taka zatrzymana siłą w początkowych fazach swojego rozwoju. Niebo nad Avonem wiecznie zasłaniały chmury, nie wspominając już o widoku na gwiazdy. Rozmokła ziemia i niezliczone kilometry bagien stanowiły cały świat. Tym razem akcja rozgrywać się będzie na Koryncie - planecie zindustrializowanej do granic możliwości. Przecinające niebo wieżowce i tak samo jak one wysokie tak i biegnące w dół podziemne poziomy slumsów. Ludzie z wyższych sfer (dosłownie poziomów planety) nie dotykają ziemi. By LaRoux Industries ostatecznie poniosło konsekwencje swoich działań chcą sprawić: dawna mieszkanka Avonu i haker znany w całej galaktyce.

W INNEJ KRAINIE CZARÓW: Jak tom drugi zawierał nawiązania do sztuki "Romeo i Julia" (szczegóły w recenzji tomu II), tak w trzeciej części doszukiwać się można motywów "Krainy Czarów". Znów mamy odniesienia do fałszywych imiona bohaterów - przybranych by chronić swą tożsamość. Jest więc Jake Cheshire znany także pod znakiem innej postaci - Waleta Kier. To postać znana już z drugiego tomu trylogii - podobnie zresztą jak partnerująca mu postać - Sofia Quinn. Mniej bezpośrednie odniesienia znaleźć można w scenerii, w jakiej znajdą się bohaterowie: pełno tu fałszywych wizji czy zejścia do świata poniżej tak jak w głąb króliczej nory.

NOWY DUET: Jak Gideon Marchant (czyli Walet Kier) rozpracuje każdy system zabezpieczeń komputerowych, tak Sofia Quinn prawie nadprzyrodzonymi zdolnościami perswazji uzyska dostęp do wszystkiego, czego tylko zapragnie. Bohaterowie od początku dostrzegają w sobie te podobieństwa, choć nie od razu znają swoje prawdziwe tożsamości. Wystarczy im wspólny cel, a jest nim upadek imperium LaRoux. Obaj bohaterowie są nam znani z części poprzedniej. Szczególnie zdumiewa przemiana Sofii, która nie jest już dziewczyną z Avonu, a doskonale dostosowującą się do życia na innej planecie młodą kobietą. Wysłana jako sierota (po stracie ojca) odnalazła się w nowym świecie, zdobywając dostęp do wielu rzeczy - w tym informacji o swoim wrogu - osobie, która odebrała jej jedynego rodzica. Gideona znamy tylko ze wzmianek, ale prędko zdobywa sympatię czytelnika. Zgranie nowego duetu widać najbardziej w chwilach ucieczki - od spektakularnej wspinaczki szybem windy wysokich wieżowców zaczynając.

W FINALE: Czy połączone siły wszystkich sześciu bohaterów tej serii wystarczą by raz na zawsze zakończyć historię okrutnych eksperymentów LaRoux? Jaka jest geneza badań tajemniczych szeptów - tak wrażliwych a jednocześnie mogących doprowadzić ludzi do obłędu - obcych istot? Czy istnieje możliwość porozumienia, kiedy jeden tylko człowiek istotom obcego świata wyrządził tak wielką krzywdę? Odpowiedzi jedynie w tomie finałowym. Kto rozpoczął przygodę tej gwiezdnej serii, musi i poznać jej finałowy rozdział.


"W sercu światła" - Amie Kaufman, Meagan Spooner
TRYLOGIA: tom III / OPIS
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
W kategorii: Gwiezdna opowieść / kosmos
Stron: 373
DLA FANÓW: Historia w podobny sposób łączy losy kilku par bohaterów - jak Saga Księżycowa. Nastrojowo będzie jak w trylogii "Przez burze ognia", choć mniej tam wypraw międzygwiezdnych, a o wiele więcej tych po bezludnych obszarach planety.
GDZIE KUPIĆ? Tom drugi i trzeci tej serii jest obecnie dostępny tylko na stronie sklepu Moondrive - LINK. Nie można znaleźć ich w księgarniach stacjonarnych ani internetowych.

W skład gwiezdnej trylogii o szeptach wchodzą trzy tomy:
1. W ramionach gwiazd      2. W spojrzeniu wroga    3. W sercu światła

PREMIERA: 18 STYCZNIA 2017

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Wytnij Znak (Carve the Mark)


"Jestem z Shotet. Jestem ostra jak odłamek szkła i tak samo krucha. Opowiadam kłamstwa lepiej niż prawdę. Widzę całą galaktykę, ale nigdy jej nie dostrzegam."

Przez galaktykę ciągnie się strumień nurtu, jedne planety oplatając błękitną wstęgą mocniej, inne zaś omijając. Różne są wierzenia na temat istnienia tego elementu galaktyki. Jedni mówią, że to zwykłe zjawisko naturalne, jakich pełno jest w kosmosie. Inni twierdzą, że błękitna wstęga to dowód istnienia siły nadnaturalnej, zdolnej zmieniać losy ludzi żyjących w tym właśnie układzie planetarnym. Jaka jest prawda?

[ PRZEDPREMIEROWO ]

DARY NURTY: Na jednej z planet układu - Thuvhe - właśnie rozkwitają szakwiaty. To rośliny lśniące wśród zasp śniegu i krajobrazu skutego lodem. Reagują na obecność nurty nie mniej niż mieszkańcy tej planety. Wiara, że nurt przepływa przez wszystkie żywe istoty, zdaje się potwierdzać w istnieniu zdolności nadprzyrodzonych - każde z nich wyjątkowe i przypisane konkretnej osobie. Można więc nigdy nie odczuwać bólu lub czuć go stale i przekazywać innym. Można swoje bolesne wspomnienia zepchnąć w pamięć innej osoby. Można i wreszcie zobaczyć przyszłe losy galaktyki czy za pomocą jednego dotknięcia odebrać czyjś dar - przerywając na moment przepływ nurtu.

ZNANE WSZYSTKIM LOSY WYBRAŃCÓW: Planety Zgromadzenia nie mogłyby bardziej się od siebie różnić. Jest tam planeta wiecznej zimy i planeta ognia. Jest świat skryty pod powierzchnią wszechogarniającego oceanu i podwodnych miast. Na jednej z nich panuje wieczna i nieprzebyta ciemność. Każda z nich ma swoje Wyrocznie, które ukazują możliwe ścieżki losów wybrańców. Przyszłość tych osób ogłaszana jest publicznie, bo wpływ będzie miała na przyszłość całego układu. Mówi się, że chcielibyśmy znać swój los, by móc wielu rzeczom zapobiec. Wybrańcy losy w chwili ogłoszenia ich przyszłości czują się jak zwycięzcy lub skazańcy - gdyż poznają przyszłość, której nie sposób już zmienić. Ich przeznaczeniem jest wznieść się lub upaść, przynieść chwałę czy zdradzić.

WYTNIJ ZNAK: Thuvhe to nie tylko lodowe kwiaty, które wchodzą w skład wielu leków. To także zbuntowany lud Shotet - tak dobrze znany ze swej bezwzględności. Raz do roku wyrusza w galaktykę by podążyć za wstęgą nurtu i udać się na żer - tam gdzie błękitna linia zalśni najmocniej. Walcząc o uznanie swego istnienia i przejęcie władzy na planetą Thuvhe nie cofnie się przed niczym. Rządy sprawuje tam bezwzględna rodzina królewska, w skład której wchodzi Cyra - dziewczyna, pod której skórą pływają stale czarne wstęgi nurtu, zadając ból... który przekazać może innym. Do tej bezwzględnej rzeczywistości siłą sprowadzony zostaje Akos i jego brat. Przeznaczeniem chłopaka jest zginąć, służąc wrogiemu ludowi. Losem syna obecnie rządzącego bezwzględnego króla Shotet zaś... upaść. Kiedy każdy z nich spróbuje odmienić nieodmienny los, rozpocznie się liczenie znaków, jakie wyciąć będą musieli na swych ramionach.... każdy znak równy odebranemu życiu.

W ŚWIATOWEJ PREMIERZE: Nawet gdyby nie była to kolejna powieść autorki "Niezgodnej", zdecydowanie byłaby to książka warta lektury. Tym razem Veronica Roth zabiera czytelnika do świata przyszłości rozgrywającej się w nieznanym układzie planetarnym. Powieść rekomendowana dla fanów sagi "Gwiezdnych Wojen" zdecydowanie ma w sobie coś z tamtego świata. Pełno tu międzyplanetarnych podróży i różnorodnych światów na lub pod powierzchniami planet, a nurt swym istnieniem przypominać musi obecność znanej wszystkim miłośnikom Jedi wszechobecnej Mocy. Rycerze zakonu także przewidzieć mogli przyszłość, podobnie jak Wyrocznie znają losy wybrańców. Tu jednak ogłaszane są one publicznie, co daje sygnał do rozpoczęcia walki - a taki rodzaj historii znany jest dobrze fanom "Igrzysk" i w "Naznaczonych śmiercią" pojedynków na arenach nie zabraknie. Cyra i Akos to para młodych ludzie połączona na przekór wszystkiemu, zaczynając od braku zaufania a na zdradzie rodzin kończąc. Nie łatwo będzie przeżyć, prowadząc na ramionach rejestr osób, którym odebrać zdołali już życie. To ciężar, z którym musieli żyć - nie inaczej niż bohaterowie "Niezgodnej" - którzy poległych stale trzymali w pamięci. Ciążki los nie będzie jednak pozbawiony miłości, co po raz kolejny udowadnia autorka.

"Naznaczeni śmiercią" - Veronica Roth
SERIA: pierwszy z dwóch tomów
Wydawnictwo: Jaguar [OPIS]
W kategorii: Antyutopijne, odyseja kosmiczna
Stron: 534
Ciekawostka: Premiera najnowszej powieści autorki ma miejsce jednocześnie w 33 krajach - w tym także w Polsce. Równolegle z papierowym wydaniem dostępny jest także ebook czy audiobook.
Podobne: Dotyk jako przekleństwo ujawniające się w postaci paranormalnych umiejętności znane jest dobrze widzom serii X-Men czy też z powieści trylogii "Dotyk Julii", gdzie wątek został ten ponownie wykorzystany.
W skrócie: To powieść po którą z całą pewnością powinni sięgnąć fani "Niezgodnej" oraz różnych gwiezdnych opowieści: Sagi Księżycowej, W ramionach gwiazd czy osoby stale oglądające wszystkie części "Gwiezdnych Wojen". Może świat nurtu nie jest jeszcze tak misternie skonstruowany jak rzeczywistość pełna Mocy, lecz niezaprzeczalnie wciąga w swoją opowieść. Choć wybrałabym innej tłumaczenie dla tytułu (przykładowo "Wytnij ten Znak"), to "Naznaczeni śmiercią" mają swoje uzasadnienie - to właśnie symbolizowały znaki wycinane na ciele.
Dodatek: Wywiad z autorką na temat jej nowej powieści, który jeszcze mocniej przekonuje do podjęcia się lektury (KLIK).
PREMIERA: 17 STYCZNIA 2017

niedziela, 1 stycznia 2017

"W spojrzeniu wroga"

"Wśród roztrzaskanych gwiazd"

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Choć szepty ucichły na odległej planecie, ich głos wciąż słyszalny jest w snach. Echo roznosi się w różnych miejscach skolonizowanej galaktyki. W chwili gdy coraz więcej planet liczy na niepodległość przed audytem planetarnym, LaRoux Industries nieprzerwanie kontynuuje swoje eksperymenty. Manipulowanie rozwojem planety, nowe oblicze szeptów i kolejna próba by udowodnić, że ludzkość zasługuje na przetrwanie. Zanim jeden z tajemniczych ośrodków badawczych znów zniknie z powierzchni planety, trzeba zdobyć dowody na działalność LRI.

"KU CZARNYM MOKRADŁOM": Miejscem akcji staje się planeta o nazwie Avon (prawdopodobnie od nazwy miejscowości w jakiej urodził się Szekspir czyli Stratford-upon-Avon). Tym razem nie jest to niezamieszkała i wyludniona planeta, gdzie terraformacja jeszcze się nie zakończyła. Nie jest jednak jakoś specjalnie lepiej. Avon skrywa zawsze gruba i ciężka pokrywa chmur, zakłócająca wszelką komunikację. Pełno tam deszczu, mgieł i bezkresnych bagien. Są tam ludzkie osady, ale naukowcy nadal nie potrafią określić przeczymy, przez którą to rozwój planety stoi w miejscu.

"O DUCHACH I SERCACH": Dla rebeliantów (z pochodzenia Irlandczyków) jest to ich ojczyzna i dom, o który będą walczyć. Po drugiej stronie konfliktu znajduje się wojsko, które stłumiło poprzednią krwawą rebelię. Teraz walka odżywa na nowo i cokolwiek może spowodować wybuch wojny.

"ALE PRZYNAJMNIEJ PAMIĘTAM GWIAZDY": Kolejna dwójka bohaterów zmierzy się z korporacją LaRoux Industries, którą kieruje najbogatszy człowiek w całej galaktyce. Kiedy Rada Galaktyki dyskutować będzie o tym, czy Avon przyjąć do grupy niezależnych planet, młoda pani kapitan i rebeliant z bagien spróbują razem znaleźć dowód, który nie pozwoli reszcie odwrócić wzroku od Avonu i tego, czego po raz kolejny LaRoux Industries spróbowała dokonać za pomocą szeptów. Kim są bohaterowie kolejnego tomu gwiezdnej sagi?

"NIEZGODNA NA UTRATĘ NADZIEI": Bohaterka, która nie zna imienia młodego rebelianta, przez dłuższy czas żartobliwie zwraca się będzie do niego "Romeo". Ona sama nosi imię, która w brzmieniu przypominać może miłość bohatera tamtej sztuki - Jubilee. Akcja rozgrywa się na Avonie, lecz mimo podobnej sytuacji bohaterowie nie mogą uciec, lecz muszą pozostać i walczyć. Co każde im dokonać takiego wyboru?

Jubilee Chase to imię bezwzględnej pani kapitan. Krążą o niej niesłychane opowieści i choć zdolności jej nie brakuje, historia szkolenia młodej żołnierki to nie losy osoby pozbawionej uczuć. Wyróżnia ją brak snów, które atakują po dłuższym pobycie na powierzchni Avonu, w konsekwencji wpędzając w obłęd. Czy zawsze właściwie jest słuchać rozkazów przełożonych? Gdzie zaprowadzi ją próba poszukiwania prawdy o "furii", która ogarnia żołnierzy jednostki?

Flynn Cormac pamięta jeszcze krwawą rewolucję jaką zapoczątkowała jego starsza siostra. Nie chcąc znów przypłacać wolności życiem bliskich, szuka sposobu na rozpoczęcie negocjacji. Nie ma zbyt dużo popleczników wśród fianna - jak nazywani są rebelianci z mokradeł. Z całą pewnością uprowadzenie młodej pani kapitan dobrym początkiem rozmów pokojowych także nie jest. Dokąd zaprowadzi nas historia, gdy losy tej dwójki się skrzyżują?

"MAMY PLAN. MAMY CEL. JEST NADZIEJA": Na spotkanie dwojga bohaterów w trylogii Amie Kaufman i Meagan Spooner nigdy nie trzeba długo czekać. Zawsze dochodzi do niego już w pierwszym rozdziale kolejnego tomu. "W ramionach gwiazd" pozwoliło poznać losy Tarvera Merendsen'a (wojskowego) i Lilac LaRoux (dziedziczki fortuny). Ich także spotkamy w drugiej części (mniej więcej w połowie historii), ale przyszłość powodzenia akcji spoczywać będzie jednak w rękach kapitan Chase i pewnego Romea. Łatwo przewidzieć też, kto z poznanych tutaj bohaterów będzie głównym narratorem wydarzeń tomu finałowego. Jako iż narracja zawsze przypada dwójce młodych ludzi, tożsamość drugiej osoby pozostaje zgadywać. Każda z zaprezentowanych postaci jest na tyle dobrze skonstruowana, że łatwo przychodzi bohaterów tych polubić jak i zapamiętać.

GWIEZDNA TRYLOGIA Amie Kaufman i Meagan Spooner zbliża się już do swojego finału, który czytelnicy poznać będą mogli już w styczniu, kiedy to planowana jest jednoczesna (tego samego dnia) premiera obu tomów sagi. Po przeczytaniu dwóch części trudno jeszcze stwierdzić, który z nich będzie tym najlepszym - są na tym samym poziomie, a każdy wciąga pod względem akcji, przeszłości bohaterów oraz przyszłych losów ich uczucia na przekór wszystkiemu.

"W spojrzeniu wroga" - Amie Kaufman, Meagan Spooner
TRYLOGIA: II tom
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
Stron: 350
W kategorii: Gwiezdna opowieści / Kosmos
W kolejności: NR 50/2016/12/07 (484)
DLA FANÓW: Z całą pewnością spodoba się czytelnikom Sagi Księżycowej, która w podobny sposób łączyła pary bohaterów różnych tomów w jedną wielką opowieść. Tam także pełno jest pościgów, niebezpiecznych lądowań i pozyskiwania sprzymierzeńców poprzez zakodowane transmisje.

Trylogia obejmuje trzy gwiezdne części:
1. W ramionach gwiazd     2. W spojrzeniu wroga     3. W sercu światła

PREMIERA TOMU II i III już 11 STYCZNIA!

piątek, 29 lipca 2016

Fobos - Liczy się tylko Mars

"Z UKOCHANYM CZY TEŻ BEZ NIEGO"

Platforma startowa tuż przed wylotem misji kosmicznej to miejsce, gdzie ściągnęły masy ludzi. Tutaj właśnie rozpoczyna się nowy rozdział historii ludzkości, a także największe reality show współczesnych czasów. Jest też moment wahania i słowa protestu jednego z uczestników misji, które zginęły w tłumie. Czy liczy się sprzeciw, nawet jeśli nikt nie zdołał go usłyszeć?

Zwątpienie w słuszność tego wszystkiego ogarnęło właśnie Léonor. Dziewczyna ma za sobą przebytych wiele trudnych ścieżek życia. Nie zdawały się one też prowadzić ku jakiejkolwiek lepszej przyszłości. Wysłane zgłoszenie do programu Genesis zostało jednak wyłonione z miliona kandydatów i los się odmienił. Teraz przeszłość nie ma już znaczenia, bo zwykła sierota, nieznająca swoich rodziców, pracująca w fabryce psiej karmy, młoda obywatelka Francji ma szansę zapisać się jako uczestniczka pierwszej misji na Marsa - jako bohaterka o niezwykłym talencie plastycznym. Celem misji - kolonizacja planety, zadaniem zaś Léonor - znalezienie miłości w czasie lotu na orbitę Fobosa (księżyca czerwonej planety). Bohaterka, o płomiennych rudych włosach (niczym piaski nowej ojczyzny), nie wie jeszcze, że los był łaskawy nie bez powodu. I nie ona jedna skrywa sekrety swojej przeszłości.

Już przy starcie statku coś idzie nie tak jak powinno. Okazuje się, że misja tak droga została właśnie spisana przez producentów na starty. Nie wie tego oczywiście Léonor ani nikt z jej załogi, a tym bardziej już widzowie. Wszyscy dowiedzą się dopiero, gdy będzie już za późno. 

To dopiero początek podboju kosmosu, dlatego wyrusza skromna misja bez sztabu specjalistów czy stylistów. Po co jednak wysyłać dwunastkę nieprzeszkolonych praktycznie wcale (bo czym jest rok szkolenia...) młodych ludzi na podbój nowego świata? Otóż by zlikwidować zadłużenia państwa, prezydent Stanów Zjednoczonych wystawił na aukcję wiele instytucji. Tak oto firma Atlas wykupiła NASA. Był w tym ukryty cel, by zainwestowane środki się zwróciły, a może nawet przebiły włożony w marsjańską misję kapitał. Tylko jak zarobić na misji tak drogiej zamiast do niej dokładać? Wystarczy zamienić całość w transmitowany na żywo spektakl.

Dwunastu uczestników: sześć dziewcząt i sześciu młodzieńców wysłano ma Marsa. W tym czasie w trakcie krótki (trwających sześć minut) spotkań mają zdecydować, z kim spędzą resztę swojego życia, budując nowe życie na czerwonej planecie. Właśnie w Kuli Spotkań uczestnicy opowiadają o swoich ciężkich przeżyciach z przeszłości, które skłoniły ich do zgłoszenia się do programu misji kosmicznych. Próbują znaleźć swoją przyszłość w bratniej duszy któregoś z uczestników. Chcą być szczerzy, każdy z nich jednak musi grać, bo nie ma tu nikogo bez sekretów. Nikt z nich jednak nie wie, że posiadanie takiego mrocznego rozdziału przeszłości było powodem, dla którego to właśnie ich wybrano.

"Fobos" to 72 rozdziały w pięciu aktach, co w strukturze nawiązuje już samo do dramatu - czyli do dokładnie takiego kosmicznego romansu jaki propaguje Kanał Genesis w swojej czołówce. Ziemianie czują się jakby brali udział w ekscytującej grze: śledzą losy swoich ulubieńców, zasilają ich posagi, prognozują jakie pary powinny się utworzyć na finiszu tej misji. To ekscytująca gra, a o ile bardziej wciągająca... gdy jest to cześć czyjegoś prawdziwego życia.

Wydarzenia relacjonowane są z kilku perspektyw. Przede wszystkim jest Léonor i jej narracja z pokładu dziewczyn, czyli PLAN. POZA PLANEM pokazuje prawdziwe intencje producentów show. Jest też KONTRPLAN i próba ujawnienia publice knowań przez jednego z odrzuconych kandydatów (w rekrutacji do marsjańskiej misji). Dodatkowo jest jeszcze wizja z kanału GENESIS, gdzie widnieje transkrypcja zapisu scenariusza - dokładny opis tego, co widzowie na Ziemi widzą na kanale. Dzięki temu Szybkie Randki (jedna na rozdział) nie były dla czytelnika tajemnicą (przynajmniej na początku), a co wydarzyło się w Kuli Spotkać pozostawało sekretem dla pozostałych uczestniczek i uczestników.

Na wyróżnienie zasługuje graficzna oprawa tej historii. Przez wykresy i plany (prezentowane jakby na czytelniku, jaki mają też członkowie tej misji) miałam wrażenie, że i ja podróżuję tym statkiem... Tak dobrze zapamiętałam rozkład pokładu, że potem z łatwością wizualnie odtwarzałam trasę z pamięci, kiedy przemierzali ją bohaterowie. Prosta grafika a tak dużo zdziałała!

Misja dolatuje po dwudziestu trzech tygodniach. Początkowo obserwujemy jedną randkę na dzień - w książce jest to jeden rozdział. Potem następuje przeskok w akcji, który zabiera nas do chwili, kiedy statek Cupido znajduje się już praktycznie na orbicie Fobosa (bardzo ciekawe mitologiczne odwołanie, jakiego zdradzać nie mam zamiaru). Na sam finał zaś niesamowity cliffhanger jako zakończenie pierwszego tomu międzyplanetarnej podróży. Fabuła mogła przybrać potem tyle różnych ścieżek! Ciekawi bohaterowie, ich zabawne dialogi, wciąż nieodkryte sekrety części uczestników misji i ich ostateczne wybory - to wszystko gwarantuje iż czytelnik sięgnie po kontynuację.

Victor Dixen dobrze poradził sobie z przedstawieniem świata w obliczu pierwszej misji marsjańskiej, idealnie mieszając reality show z wizją podboju kosmosu. Uczestnicy spektaklu to młodzież różnych narodowości. Sam autor pomieszkiwał w przeróżnych krajach: w Stanach Zjednoczonych, Irlandii i Singapurze. Obecnie mieszka w Nowych Jorku, a warto też wspomnieć, że wychowywał się w wielokulturowym środowisku: jego ojciec podchodzi z Danii, a matka z Francji. W ten sposób mamy główną bohaterkę (Léonor), która w misji Genesis reprezentuje właśnie Francję oraz Marcusa, pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych, i on także odgrywa większą rolę w wydarzeniach historii. Zbieg okoliczności?

Pierwsze co jednak przychodzi do głowy już na początku lektury "Fobosa" to oczywiście sławne "Igrzyska". Dzieje się tak za sprawę kliku rzeczy. Jest relacja w czasie teraźniejszym. Léonor przypomina też w konstrukcji postaci naszą Katniss. To model "ognistej dziewczyny" i uwodzicielki, choć sama tak o sobie nie myśli. Pada jednak ofiarą wizerunku, który w równej mierze stworzyły media jak i ona sama. Szkielet fabuły jest podobny, ale to różnice powodują, że historie te są od siebie coraz bardziej odległe. Widzowie od początku wiedzą i oczekują, że na ekranie zobaczą rozwój uczucia między poszczególnymi uczestnikami. Choć twórcy przewidzieli już tragiczny koniec dla misji, nikt na Ziemi nie spodziewa się, że show zakończy rozpaczliwa gra o życie. Czy taki będzie finał? Victor Dixen zmusza czytelników do poznania odpowiedzi na to pytanie w czasie lektury kolejnego tomu. Osobiście z całą pewnością piszę się na kolejny kosmiczny rejs - tym razem coraz bliżej w stronę Marsa... a może powrotu na Ziemię? Któż to wie! Ta opowieść nie jest bez wad, ale warta jest lektury.


"Fobos" - Victor Dixen
[ SERIA - tom 1 ]
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive -  OPIS
W kategorii: Odyseja kosmiczna
W kolejności: NR 30/2016/07/04 (463)
Stron: 464
DLA KOGO? "Fobos" z całą pewnością spodoba się wielbicielom opowieści rozgrywających się w gwiezdnej przestrzeni. Kto poznał już "W otchłani" czy "W ramionach gwiazd" i nadal czuje głód takich międzyplanetarnych podróży, ten się nie zawiedzie. Fani wątków, gdzie twórcy reality show knują przeciw życiu uczestników (choć w "Fobosie" jest to wątek trochę zbyt mocno przerysowany), ten odnajdzie tu dreszczyk znanego napięcia dotyczącego... niewiadomego końca show.

Pierwsze trzy rozdziały, wstępne grafiki i zarys programu misji Genesis można przeczytać we FRAGMENCIE na stronie wydawcy.

poniedziałek, 29 lutego 2016

TBS - "W ramionach gwiazd"

"ZANIM UJRZAŁAM SPADAJĄCEGO IKARA"

Patrzysz dziś w odległe światło gwiazd. Z pokładu statku to tylko piękna panorama za oknem. Co jeśli ich zimnego piękna nie będziesz podziwiać tylko z dystansu, gdy nie ma ono takiego znaczenia, a los rzuci Cię w ich otchłań byś poznał co od zawsze skrywał ich blask?

Opowieść ta rozpoczyna się niczym na pokładzie sławnego liniowca. Porównanie do Titanica okazuje się być trafne, gdyż międzyplanetarny statek kosmiczny (przekornie nazwany Ikarem) także przedwcześnie kończy swój gwiezdny rejs. Jednymi ocalałymi z katastrofy zdaje się być para, która na pokładzie Ikara poznała się zaledwie troszkę wcześniej niż chwilę przed pierwszymi zakłóceniami lotu.
To młody major Tarver Merendsen rozpoczyna relację z tej opowieści. Normalnie awans zawodowy do takiej rangi zająłby mu o wiele więcej czasu, przypadek jednak sprawił, że młodzieniec znalazł się w takiej sytuacji, gdzie jego odwaga ocaliła życie innym, a jemu przyniosła sławę. Tarver nie jest najsławniejszym pasażerem międzyplanetarnego liniowca. Jest nią jedynie dziedziczka fortuny LaRoux. Lilac LaRoux od zawsze musi się pilnować na każdym kroku by po raz kolejny nie sięgnąć na kogoś gniewu swojego ojca - właściciela LaRoux Industries - jednej z największych kompanii zajmujących jest obecnie terraformacją planet. Opowieść ta rozgrywa się w świecie przyszłości, choć kryje się w nim wciąż wiele nawiązań do znanej nam mitologii. Stary świat nosi nazwę Koryntu, a wszechobecne logo fortuny LaRoux Industries to lambda - litera greckiego alfabetu.

Młody major przyciąga uwagę zmęczonej życiem w świetle reflektorów Lilac. Litość bardziej niż wyrachowanie każe dziewczynie natychmiast młodego żołnierza odtrącić i upokorzyć. Tarver nie ma tyle szczęścia. Nie rozumie zachowania dziewczyny, na dalekim froncie trudno bowiem żyć plotkarskim światem. Kiedy okazuje się, że rozmawiał z Lilac LaRoux spływa na niego olśnienie, choć gorycz odrzucenia wciąż pozostaje.

Dokładnie wtedy ta dwójka znajduje wspólną drogą ucieczki w jednej z kapsuł ewakuacyjnych. Oczywiście, że kapsuł była wystarczająca ilość, to nie Titanic choć początek bywa łudząco podobny.
Tak więc żołnierz zaprawiony w boju i dziedziczka fortuny wciąż w sukni balowej i wysokich szpilkach znajdują się na powierzchni nieznanej im planety. Razem będą musieli przejść drogę, która zmieni ich relacje jak i postrzeganie otaczającego ich świata. Dokona tego nie tylko podróż przez nieznane lasy, aż do miejsca upadku Ikara. Bezimienna aż do ostatnich stron powieści planeta skrywa tajemnicę, która nie tylko każe kwestionować parze bohaterów ich poglądy (czy też zdrowe zmysły), ale także czytnikowi określać granice gatunku, w jakich powinna znaleźć się ta powieść. Bo choć galaktykę przemierza się na pokładzie liniowców w hiperprzestrzeni, to wciąż tylko ludzie kolonizują światy odległych niegdyś gwiazd.

W pierwszej kolejności moją sympatię zyskał Tarver. Jego siła, poczucie humoru i pogodą ducha pomagały przetrwać nie tylko dni (ale i strony) spędzone na wędrówkach po lasach, łąkach, równinach, górach, odmętach statku aż do opuszczonej stacji. Lilac polubiłam z czasem, a jej wątek zyskał o wiele bardziej na atrakcyjności wraz z "przemianą", która zachodzi bliżej końca  pierwszego tomu. Niewątpliwie dziewczynę odmieniło też uczucie do młodego żołnierza. Oczywiście mamy tu wątek typu "gdyby na całej planecie poza mną i tobą nie został już nikt, to i tak bym cię nie wybrała", ale w miarę jak powieść się rozpędza, także relacja Tarvera i Lilac staje się silniejsza, zyskując przy tym na znaczeniu.

To opowieść gdzieś pomiędzy "W otchłanni" a "Przez burzę ognia". Podobny mamy tu podział narracji. Są to przeplatane rozdziały, które na zmianę opowiadają nam Tarver i Lilac. Aria podobnie jak Lilac zostaje wytrącona ze swoje świata i to Perry (a tu major) pomaga jej w nim przetrwać. Dziewczyny stoczyć bój muszą nie tylko z żywiołem, wspomnieniami dawnego życia, ale i swoją
własną naturą. Wątek typowo paranormalny "W ramionach gwiazd" to jak motyw z opowieści o duchach. Jest subtelny, pojawia się stopniowo i początkowo czytelnik rzuca winę na halucynacje, które wywołały skrajne warunki atmosferyczne wraz z wyczerpaniem organizmu. Nie dajcie się zwieść, bo to nie poboczna historia, ale główny jest nurt.
Na niebie bezimiennej (i bezludnej) planety zawisły bowiem aż dwa księżyce: jeden z nich to jej naturalny satelita, inni to stacja - konstrukcja z ogromnych luster. Czemu służy i po co zawieszono ją na orbicie? Tego czytelnik musi dowiedzieć się sam, a w międzyczasie odkryje też jak bardzo zaangażuje się w losy przypadkowo połączonej pary, która zupełnie tak jak na przepięknej okładce tej powieści, za moment może odpłynąć i niespodziewanie zniknąć "W ramionach gwiazd".

Pierwszy tom obiecującej serii, którą czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Choć ta książka to praca dwóch autorek, łatwo przychodzi o tym zapomnieć, kiedy zagłębimy się już w świat powieści. Sposób opowiadania losów bohaterów mocno wciąga. Wiemy, co dzieje się na pokładzie statku, a potem na powierzchni planety. Rozdziały przeplatają jeszcze fragmenty z przesłuchania młodego majora - relacja z perspektywy czasu. Wiemy, że on przeżył, ale jaka była reszta tej historii?

"W ramionach gwiazd" - Amie Kaufman, Meagan Spooner
TRYLOGIA: Tom I
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
W kategorii: Kosmiczna odyseja
Stron: 488
W kolejności: NR 10/2016/03/01 (443)
REKOMENDACJA: Powieść dwóch autorek choć rozgrywa się w gwiezdnych przestworza, to wciąż szuka odpowiedzi na pytania aktualne nawet dziś.... i nie chodzi tylko o to, czy jesteśmy sami w kosmosie, czy są jakieś przesłony między wymiarami, które pozwalają przekraczać znane granice. To opowieść o rozwoju uczucia i o trudzie, jaki jest wpisany w odnalezienie siły by zaufać drugiej osobie do tego stopnia, że otworzyć można przed nią serce, a jej los związać ze swoim.
FRAGMENT do przeczytania - pierwsze 31 stron powieści

Trylogia Starbound to trzy tomy, z których każdy ma innych bohaterów głównych. "W ramionach gwiazd" (These Broken Stars) są to Tarver Merendsen i Lilac LaRoux. Historia tomu drugiego serii rozgrywa się w tym samym świecie powieści, ale w innym zakątku wszechświata. Bohaterami "This Shattered World" (tom drugi) są Lee i Flynn. Akcja rozegra się na planecie Avon, którą młody major wspominał już w pierwszym tomie. Część trzecia (Their Fractured Light) łączy losy poprzednich par z nowymi graczami - będą to Gideon i Sofia. Grupa razem przeciwstawi się LaRoux Industries by odkryć to, co firma kolonizująca wszechświat pragnie tak desperacko ukryć.

PREMIERA "W ramionach gwiazd" już 2 MARCA!

Czytaliście już "These Broken Stars"? Może macie w planach?

sobota, 26 grudnia 2015

Star Wars: Przebudzenie Mocy

Nowe Pokolenie
Gwiazdy świecą w odległej galaktyce. Ich zimne światło wciąż stanowi tło dla pojedynku przeciwnych stron. "Powrót Jedi" zwiastował pokój dla całej galaktyki, tymczasem po latach dawne Imperium podnosi się z popiołów jako Nowy Porządek.

Najzdolniejszy pilot w szeregach Rebelii wyrusza z misją na poszukiwania wskazówek dotyczących lokalizacji legendarnego już Luke'a Skywalkera. By misja się udała musi przekazać dalej dane przez droida. Tak więc BB-8 przemierza piaski piaszczystej pustyni, szturmowiec (wychowany by zabijać na rozkaz) buntuje się przeciw narzuceniem mu takiego losu, a młoda handlarka złomem - wytrwale czekając na powrót bliskich - zastaje na swojej drodze... przygody, które ocalić mogą przyszłość galaktyki.

OD POCZĄTKU: Zwiastuny, jakie się pojawiały, były bardzo oszczędne w szczegóły dotyczące samej fabuły filmu. Po seansie można stwierdzić, że miały one także na celu zmylenie widza. W pozytywnym czy negatywnym znaczeniu?

Odnośnie epizodu VII - "Przebudzenia Mocy" w telegraficznym skrócie - pod względem fabularnym historia lubi się powtarzać. Znów ktoś z rodziny Skywalker'ów zdecydował się przejść na Ciemną Stronę Mocy. Ponownie buduje się kolejna (A jakże! Jasne, że jeszcze potężniejsza!) Gwiazda Śmierci. Rebelia musi wystawiać swoich najlepszych pilotów na niebezpieczne misje, a mały droid z niezwykle cennymi informacjami dla Sojuszu ponownie zabłąka się gdzieś na wydmach pustynnej planety (Nie, na szczęście to nie jest ponownie Tatooine). Taki mamy wstęp, co czeka na nas dalej w tej opowieści?

"MOC W MOJE RODZINIE ZAWSZE BYŁA SILNA": Z charakterystycznych, przewijających się na wstępie, napisów dowiadujemy się, że oto Luke Skywalker zaszył się gdzieś w odległych zakątkach galaktyki. Dlaczego tak się stało? Co z jego misją przywrócenia Zakonu Jedi?
Najpierw jednak poznamy realia, w jakich zastajemy galaktykę po tylu latach. Jak radzi sobie kolejne pokolenie? Jeden syn (nie powiem kogo) podjął szkolenie na rycerza Jedi, ale zawędrował i tak na Ciemną Stronę Mocy... przez co Luke zrezygnował z treningu i wycofał się by żyć w odosobnieniu. Jest jednak iskierka nadziei pod postacią pewnej dziewczyny (zbieraczki złomu) z pustynnej planety. Co więcej Ray to fanka starych opowieści o Jedi i oporowi przeciw Imperium, zna więc wszystkich dawnych bohaterów... tych powieści, które uważa się już tylko za legendy. Podobnie jak kiedyś Luke, dziewczyna z planety Jakku marzy o przeżyciu przygody - na kształt tych, które tak uwielbia. Poszukiwania złomu (na sprzedaż za skromne porcje żywnościowe) odbywają się we wrakach starych imperialnych statków osiadłych pośród wydm - niczym nam znanych okrętów sprzed stuleci. Życie nie jest łatwe, ale dziewczyna trwa w nadziei, że los się odmieni - nie ustaje w swojej wierze... I wkrótce los rzeczywiście się odmienia, choć nie tak jak się tego bohaterka spodziewała.

OŻYWIĆ LEGENDY: W kim z trójki bohaterów przebudzi się pradawna Moc? Zanim do tego dojdzie bohaterowie mają do odhaczenia na swojej drodze wiele spotkać w Nowym Porządkiem. Stary kradziony statek okaże się faktycznie Sokołem Milenium (tak, tym konkretnym!). Czy wspomniałam, że Ray jako zbieraczka złomu umie całkiem nieźle majstrować przy systemach elektronicznych? Pewnie dlatego także tak prędko zaprzyjaźnia się z pewnym droidem. BB-8 to prawdziwa gwiazda tego filmu.
Ze względu na tempo akcji potrzebny był droid, który potrafi się bardzo szybko przemieszczać.
Będzie też przesłanie takie jak w poprzedniej serii: Czekaj i bądź gotowy, kiedy przygoda Cię wreszcie odnajdzie. To tyle dla tych z Was, którzy filmu jeszcze nie widzieli - dalsza część jest dla osób, które nie obawiają się już SPOILERÓW.

HANDLARKA ZŁOMU: Pozwolono nam sądzić, że to szturmowiec będzie dzierżył miecz Jedi. Tymczasem jest to Ray! Kiedy okazało się, że Moc ujawnia się jednak w dziewczynie, byłam po prostu szczęśliwa. Oglądając trailery to bardziej właśnie ją widziałam w roli przyszłego rycerza Zakonu i tak się stało! Bardzo pozytywne zaskoczenie. Choć czasem zastanawiam się, czy to aby nie postać zbyt idealna? Potrafi pilotować w pojedynkę taki statek jak Sokół Milenium (a wiadomo, że ten konkretny model zawsze potrzebował dwóch pilotów), świetnie radzi sobie z elektronicznymi problemami, zna stare opowieści i bez większego szkolenia potrafi dać sobie radę z rycerzem Ciemnej Strony Mocy. Kim jednak jest Ray? Czy ma jakieś koneksje rodzinne z Skywalkerami? To nadal tajemnica do rozwikłania na następne części - podobnie jak trening (tak jak na szkolenie poświęcono środkową część - "Imperium Kontratakuje").

SZTURMOWIEC: To częściowo chyba także wyraz tolerancji w Stanach uwzględniający czarnoskórego aktora wśród obsady - i to w jednej z głównych ról. Filmy (nawet te dziejące się w odległej galaktyce) to także po części obraz i naszych czasów. Tak więc nasz zbuntowany szturmowiec, czyli Finn (imię jest dłuższe, a właściwie to numer seryjny, ale został skrócony wedle zasady: zamiana życia to i zmiana imienia). Trailery to jego pokazywały w roli kolejnego Jedi i faktycznie bohater nie tylko dzierży miecz świetlny, ale także będzie się nim pojedynkował. Nadal nie mogę dociec jak BB-8 tak szybko mu zaufał, nawet kiedy Finn wyjawił, że jest byłym żołnierzem dawnego Imperium (choć scena z udziałem zapalniczki to hit!). Nie wiem, czego się po tej postaci spodziewać... ale propozycja ucieczki z pewnym pilotem Rebelii wypadła dobrze i zabawnie. Co dalej... zobaczymy :)

PILOT REBELII: Niezwykle przystojny czy już wspomniałam? Och, jak go tylko zobaczyłam w tej kurce pilotce to pomyślałam sobie, że to będzie takie zastępstwo w młodszym pokoleniu za Kapitana Solo (myślałam tak, jeszcze nie znając finału - dzięki temu kto zaspoilerował mi finał na FB...). Tak więc jest Poe Dameron (tu imię pewnego znanego pisarza!), który rozpoczyna całą misję i nową galaktyczną przygodę.

Tak, zaczęłam już knuć w czasie seansu, że on i Ray... to były godny OTP tej nowej trylogii. Choć widać było, że Finn też czuje coś do Ray, jakoś nie mogłam tej relacji wyobrazić sobie w przyszłości. Niewiele brakowało, a bohaterowie Ci (Ray i Poe) spotkaliby się jeszcze w "Przebudzeniu Mocy". Tak wiem, ona prawdopodobnie zostanie Jedi... ale Zakon jest w potrzebie rekrutacyjnej, a więc w myśl zasady - dobry wątek miłosny nie jest zły! Zapomniałam tylko dodać, że Poe to obecnie najlepszy pilot w siłach Rebelii.

BEN: Kluczem do tajemnicy jest fraza kampanii: "Moc w mojej rodzinie jest silna". Nie tak łatwo dźwigać na sobie brzemię Ciemnej Strony Mocy i nie ulec mu. Ma się przecież jakieś zobowiązania wobec przodków, prawda? Anakin po Ciemnej Stronie to było coś - coś co nie tak znowu łatwo przebić. A może wcale nie trzeba tego robić? Ten mroczny sith jeszcze nie ukończył swojego szkolenia, można więc przymknąć na to oko. Jednak już widziałam wcześniej, ale teraz to już chyba rozpętają się na maksymalne obroty, przeróbki z udziałem następcy Mrocznego Lorda i zimowej scenerii z Gry o Tron. Czy relacje rodzinne da się jeszcze naprawić po finale, jaki zaplanowano na "Przebudzenie Mocy"? Nieznana jest moc przebaczenia.

Święta i czas przed Nowym Rokiem to dogodny okres by wybrać się do kina. Warto uwzględnić w planach najnowszy film z serii Star Wars, bo choć o wiele zabawniejszy we władzy Disneya (ceniłam sobie także poważny wydźwięk tej historii - może w następnych częściach?), to wciąż pozostaje w ramach historii, które tak bardzo do nas przemawiają: "Dawno, dawno temu... w odległej galaktyce" - a to przecież przede wszystkim start jak początek z baśni - tylko że gwiezdnej.

Mieliście już szansę wybrać się na "Przebudzenie Mocy"? Jak Wasze wrażenia?
Moje ulubione epizody to II, IV i VI, ale ten także mi się podobał :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...