Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 grudnia 2021

Córka Głębin - Rick Riordan

Głębiny mórz i oceanów pozostają wciąż niezbadane aż po XXI wiek. Zachwycał się nimi Juliusz Verne. Jego powieść "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi" od 1870 roku porywa czytelników w świat fantastyki naukowej pełnej wynalazków kapitana Nemo. O podwodnych przygodach śnił od czasów dzieciństwa także Rick Riordan, który już jako pisarz, raz jeszcze ożywia Nautilusa.

Akademii Hardinga i Pencrofta i Instytut Landa to dwie rywalizujące ze sobą placówki. Choć podobne w swoim programie nauczania, tak różne w życiowej filozofii. Ana Dakkar uczęszcza do HP, w którym wreszcie przeszła przez wyczerpujący okres przygotowawczy. Akademia szkoli młodych adeptów do pracy poświęconej głębinom oceanów. Starsze roczniki zdają się jednak ukrywać coś przed swoimi kolegami. Ana czuje, że jej brat Dev też nie mówi jej prawdy. Kiedy nadchodzi więc niespodziewany atak, który doszczętnie niszczy Akademię Hardinga i Pencrofta, pierwszy rocznik traci wszelką nadzieję. Czemu Instytut Landa dopuścił się tak potwornego czynu? Odpowiedzi nadchodzą wraz z okrytym rodzinnym dziedzictwem: Ana Dakkar to potomkini legendarnego Kapitana Nemo. Jego statek wciąż istnieje i skrywa na swoim pokładzie technologię, która może odmienić oblicze świata. Na lepsze czy na gorsze? Zależy już tylko od tego, w czyich rękach się znajdzie. Rozpoczyna się wyścig z czasem.

Zburzenie Akademii HP już na samym początku książki wydaje się ekstremalnym zagraniem, biorąc pod uwagę fakt, że Ana Dakkar straciła niedawno w nieszczęśliwym wypadku obojga rodziców. A do tego teraz jeszcze starszy brat? Plus praktycznie wszyscy jej koledzy? Jak pogrążona w żałobie i nie mogąca się wciąż otrząsnąć z szoku grupka piętnastolatków ma jakimś cudem umknąć przed Instytutem Landa i odnaleźć Nautilusa? Młodzież ta należy jednak do jednego z czterech domów HP: Domu Delfina, Domu Rekina, Domu Orki i Domu Ośmiornicy. Każdy z nich ma inny zestaw umiejętności, w skład których wchodzą: kryptografia, kontrwywiad, systemu uzbrojenia, inżynieria, biologia morza i medycyna. Ana Dakkar i jej przyjaciele zaczynają myśleć, że znaleźli się we właściwym miejscu. Przed nimi jednak starcia z alternatywną technologią, którą częściowo wykradł już wróg, a oni sami muszą dopiero opanować. Jest i sam Nautilus - choć okręt podwodny, to także żywy twór niczym prototyp sztucznej inteligencji.

Rick Riordan znany jest z tworzenia serii. Wykorzystuje mitologię by ukazać ją w nowej odsłonie. Dzięki temu mity greckie czy skandynawskie znów porywają młodych czytelników. Starożytny Egipt czy Rzym z dużą dawką humoru? Tylko z tym autorem. Właśnie dlatego "Córka Głębin" to wyjątek w jego twórczości - jest to opowieść w jednym tomie. Ilość książek w seriach, gdzie występuje Percy Jackson, może być przytłaczająca. Gdzie zacząć? Czy trzeba czytać wszystkie? Jaka jest kolejność? Pisarz sam przyznaje, że choć świat potomków Kapitana Nemo można by rozszerzyć o kolejne części, to chciał, aby "Córka Głębin" była zamkniętą opowieścią, od której nowy czytelnik mógłby rozpocząć przygodę z jego twórczością.

"Córka Głębin" to powieść przygodowa, która wyrasta z marzeń autora o odkrywaniu tajemnic niezbadanych głębin oceanów. Zadowoli ona fanów Kapitana Nemo. Szybka akcja okraszona jest tu poczuciem humoru. Choć historia nie zawiera wątków romantycznych, jest w niej sporo empatii, dzięki której spojrzy się jeszcze raz na cuda otaczającego nas świata. Przeznaczona dla młodszego czytelnika spodoba się też starszym. To udany wstęp do fantastyki naukowej. Pozostaje jednak kilka zbyt otwartych wątków, które aż proszą się o kolejne części.

"Córka Głębin" - Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki
TYP: opowieść w jednym tomie
Stron: 380
fantastyka naukowa

Zdjęcia książek zawsze na Bookstagramie / filmiki z ich udziałem na BookTok / Legimi na 30 dni


niedziela, 6 czerwca 2021

Przebudzenie powietrza - Elise Kova

Uczennica z biblioteki, dwóch książąt, tajemnicza Wieża oraz budząca się pradawna magia Kroczących z Wiatrem - wszystko to powinno stanowić idealny przepis na bestseller, a przynajmniej opowieść pełną akcji. Czy tak się stało z "Przebudzeniem powietrza"?

Początek książki jak i jej finał jest dla czytelnika mocno angażujący. Wydarzenia toczą się szybko, następują nieprzewidywalne zwroty akcji. I to właśnie dzięki temu tom pierwszy zapowiada obiecujący początek serii. Co każe jednak w to wątpić to jej bohaterowie. Choć dano tutaj niesamowite lokalizacje, historię słonecznego Cesarstwa Solaris i intrygujący system magii, postacie nie budzą takiego przywiązania czytelnika, jak powinny. Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, jest to jednak nadal wyłącznie perspektywa jednej osoby - Vhalli. Nasza główna bohaterka nie wie, czego tak naprawdę chce od życia, dlatego też niespodziewane magiczne dziedzictwo oraz nagła uwaga obu następców tronu zupełnie jej nie pomaga. 

W skrócie: Vhalla, pracując jako uczennica w pałacowej bibliotece, miała okazję raz spotkać księcia i od tego dnia przepadła. Kiedy następca tronu przybywa ranny z frontu za sprawą nieznanej trucizny, dziewczyna szuka ratunku w księgach aż nie padnie nieprzytomna. Jakież jest jej zaskoczenie, kiedy okazuje się, że uratowała księcia... lecz nie swego ulubionego, ale jego brata o złej sławie. Całe to zajście zwraca uwagę wielu ludzi na niepozorną uczennicę z cesarskiej biblioteki.

Magia w serii Elise Kova w jeszcze większym skrócie? To moc powiązana z żywiołami: wody, ognia oraz ziemi. Za to od ponad stu pięćdziesięciu lat nie widziano Kroczących z Wiatrem. Pierwszą taką osobą jest Vhalla, której magia kojarzy się z najgorszym złem, jakie zabija ale trzeba je znosić by wygrywać wojny i zapewnić pokój. Dziewczyna nie chce nawet słyszeć o swoim udziale w tym procederze, do czego postara się ją przekonać ocalony przez nią książę.

Vhalla to nasze jedne okno na świat tej historii. Jako uczennica z biblioteki powinna na tyle cenić sobie zgromadzoną tam przez wieki wiedzę, aby o tym czy magia jest w istocie dobra czy zła próbować dowiedzieć się sama, prawda? Ależ skąd. Vhalla ani raczy szukać. Równie szybko i nierozważnie skora jest podjąć też decyzję o wymazaniu swojego wyjątkowego daru. Młoda uczennica jest też osobą, która bardzo szybko wydaje wyroki, spektakularnie prędko zmienia zdanie i ogólnie bardziej od tej całej magii i dziedzictwa interesuje ją jak przekonać przyjaciela z dzieciństwa, że jednak nie są niczym więcej jak tylko przyjaciółmi czy też więcej czasu spędzać sam na sam z księciem. Kiedy już zaakceptuje swój dar (książę też ma magiczne zdolności), nie może pojąć, że jej przyjaciele z miejsca jej nie wspierają, tylko reagują strachem tak samo jak ona na początku. Wszystko to powoduje, że powieść ciężko się czyta. Jedynie kiedy Vhalla znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu życia i nie ma czasu na te rozmyślania, akcja należycie przyśpiesza i ukazuje potencjał drzemiący w tej historii.

"Przebudzenie powietrza" to seria licząca sobie pięć tomów (wszystkie w oryginale już wydane). W tym roku swoją premierę miała też pierwsza część nowej serii ("A Trial of Sorcerers") osadzonej w tym samym uniwersum. Widać, że świat jaki tworzy Elise Kova, to wizja z potencjałem. Niestety w tomie pierwszym praktycznie niewykorzystanym przez stałe zmiany nastroju Vhalli, którą ten tajemniczy system magii w jednej chwili fascynuje, w następnej kompletnie umyka jakoś jej uwadze. Ten stracony czas powoduje, że decyzję za bohaterkę podejmują inni, decydując o jej przeznaczeniu. Ale cóż zrobić? Taka wizja autora, że tom pierwszy przeznacza na tak długie wprowadzenie. Dlatego właśnie tylko po lekturze pierwszej części tak trudno ocenić, jaką serią jest "Przebudzenie powietrza". Myślę, że przeczytam tom drugi, nie będę go jednak wyczekiwać z utęsknieniem, kiedy są w innych książkach tacy bohaterowie, którzy od początku wychodzą na przeciw przygodzie a my wraz z nimi.

"Przebudzenie powietrza" - Elise Kova
Wydawnictwo: Galeria Książki
Seria: tom 1 z 5
Stron: 330 (ale mniejsza czcionka)
Fragment do przeczytania na Empik.com

PYTANIE: Do której książki, gdzie to magia grała pierwsze skrzypce, byście chętnie powrócili? 
A może był to film lub serial?

Zapraszam także na Bookstagram oraz BookTok

piątek, 10 kwietnia 2020

Królestwo Mostu - Danielle L.Jensen

Źródło: @bookmark_to_the_future
Wśród piasków Czerwonej Pustyni, w ukrytym ośrodku szkoleniowym dla córek króla Maridriny, rywalizację wygrywa Lara. Nagrodą jest szansa na zostanie królową sąsiedniego Królestwa Mostu - Ithicany. Dziewczyny nie jest jednak szkolona w tradycyjny sposób, lecz stworzona z myślą o wytrenowaniu doskonałego szpiega, który przeniknąć ma tajemnice niezdobytego do tej pory Mostu. Ten bowiem, kto kontroluje potężną budowlę, ma władze nad handlem morskim, decyduje o głodzie lub dostatku panującym w królestwie oraz o przyszłości tej części kontynentu.

"Jedno królestwo do ocalenia. Jedno królestwo do zniszczenia."

Larę uczono tylko nienawidzić, wyszkolono ją by zwyciężała. Młoda kobieta nie jest jedynie nieświadomym pionkiem, wie doskonale iż po wypełnieniu swego zadania zginie: czy to z ręki swego ojca czy też przyszłego męża. Dlatego jej plan jest prosty - wejść do królestwa, zdobyć tajemnice, przekazać je i zniknąć raz na zawsze. Najlepiej w sposób ostateczny i niepodważalny - jeśli świat uzna, że zginęła, będzie mogła żyć w spokoju w innym królestwie.

"-Zawsze masz taką minę, jakbyś chciała kogoś zabić - zauważył. - Może mnie."

Kiedy w dniu swojego ślubu na Moście Laura po raz pierwszy spotyka Króla Ithicany (Arena) przeczuwa, że nim ona zdąży kogokolwiek zdradzi, wcześniej ją samą zdradzi jej własne serce. Tymczasem Królestwo Mostu zaczynają nękać sztormy i napaście, a z każdą bitwą Laura jest coraz mniej pewna celu swojej misji i tego, co od zawsze jej mówiono o wrogim i winnym wszystkiemu narodzie. Czy ze szpiegowskiej misji można się jednak w ogólne wycofać?

SZTORMY SERCA: Początek tej powieści zupełnie mnie do mnie nie przemówił. Szczerze rozważałam zwyczajnie odłożyć lekturę. Choć fani powieści z cyklu New Adult pewnie nie będą zawiedzeni pierwszymi rozdziałami. Mnie przekonały dopiero kolejne dni, które Laura spędzała na Ithicanie i jej stanowcze (choć niszczycielskie) dążenie do celu oraz zachowywana zimna krew w obliczu zagrożenia. Do tego Arena spełnia wszystkie wysokie standardy książąt i królów. Nowy Król i Królowa Ithicany od początku sobie nie ufają (narracja prowadzona jest z obu perspektyw), tym bardziej czytelnik zainteresowany jest ich losami. Królestwo Mostu może liczyć dodatkowo na wielu świetnych dowódców i kobiet żołnierzy w swoich szeregach, którzy chronią nienaruszalności jego granic. Kolejne tajemnice Ithicany odsłaniane są stopniowo wraz z rozwojem fabuły, a najważniejsza z nich pozostaje na sam finał (choć może kojarzyć się fanom Dworów z pewnym ukrytym przez cały tom pierwszy miejscem).

STYL AUTORKI: Historia Lary i Arena to dla mnie pierwsze spotkanie z twórczością Danielle L. Jensen, choć mam już jej poprzednie książki w domowej biblioteczce od dość dawna. W przebiegu fabuły nie ma zbyt dużo zbędnych wstawek, choć można powiedzieć, że jest tutaj pewna powtarzalność scen. Konstrukcja świata przedstawionego zasługuje na uznanie, gdyż tytułowe "Królestwo Mostu" wyobrażałam sobie jako zimne obszary. I choć faktycznie są to wyspy, rozrzucone wkoło potężnego krytego mostu, to bardziej tropikalne i targane tak samo sztormami jak i tajfunami. Wyszkolone rekiny pilnują wód, a las porastający wyspy to dżungla pełna jadowitych stworzeń. Jedyne czego mi tutaj brakowało to mapa świata. Jest nie tylko ojczyzna Lary jak i Królestwo Mostu, ale i sąsiadujące królestwa. Ich położenie i relacje są istotne dla określenia sytuacji politycznej i potencjalnego zagrożenia. Serie, zawierające o wiele mniej rozwiniętą mapę geopolityczną, posiadają takie schematy. To spore niedopatrzenie ze strony wydawcy.

KONTYNUACJA: "Królestwo Mostu" to jedna z nowszych książek autorki. Tom pierwszy serii ukazał się w oryginale w sierpniu 2019 roku. Tom drugi (luty 2020) to "The Traitor Queen", co można przetłumaczyć jako "Królowa Zdrajców" lub "Zdradziecka Królowa". Nie brzmi to jednak za dobrze. Nie budzi pozytywnych skojarzeń, a Laura (co by nie było) to pozytywna postać w tej historii. A może by tak samo jak "Królestwo Mostu" oddać znaczenie tytułu jako "Królowa Zdrady"? To tytuł, którym można by uhonorować księżniczkę. Całość serii ma się składać z czterech części, z czego dwa ostatnie nie zostały jeszcze nazwane.


REKOMENDACJA:
Bardzo dobrze zapowiadający się początek serii, która skradnie serce fanów Piratów z Karaibów. Nastawieni przeciwko sobie bohaterowie (podobnie jak w Klątwie Zwycięzców) krok po kroku zdobywają swoje zaufania i dają szansę miłości, która na przekór zdradzie puka do drzwi duszy już od pierwszego ich spotkania. Fani powieści New Adult znajdą coś dla siebie, a choć nie ma w tym świecie magicznych mocy (jak na Dworach), tak świat wysp rozrzuconych wkoło Mostu zaczaruje czytelnika do ostatnich stron powieści.

"Królestwo Mostu" - Danielle L. Jensen
Seria: Tom I
Główni bohaterowie: Lara i Aren
Czas akcji: podobny do Gry o Tron
Dla fanów: Piratów z Karaibów / trylogii Klątwa Zwycięzców
Stron: 400 (mniejszy format książki i mniejsza czcionka)
W kolejności: NR 04/2020/04/02 (584)


Pierwsze cztery rozdziały książki do przeczytania na stronie  Empik.com

poniedziałek, 25 marca 2019

Smocza Perła - Yoon Ha Lee

Źródło: Bookmark to the Future
"Przypomniałam sobie nocne rozmowy o gwiazdach i ich legendach"

Pustynna planeta Jinju to jedna z wielu należących do Ligi Tysiąca Światów. Choć leży na zupełnym uboczu, stanowi dom dla Min i jej rodziny. Codzienność trzynastoletniej dziewczyny to ciągnąca się lista obowiązków, kiedy w sercu marzy by wyruszyć śladami starszego brata i służyć w Siłach Kosmicznych. Kiedy zamiast brata powraca posłaniec z wiadomością, że Jun zdezerterował, Min nie potrafi w to uwierzyć. Postanawia uciec z domu i sama poszukać brata oraz oczyścić imię swojej rodziny. Na szczęście ma w sobie ukrytą magię lisa, choć oparta na iluzji, może pomóc jej w podróży.


"Wiedziałem, że piszę się na długą podróż, ale nie chciałem, żeby była wieczna."

Od kiedy Rick Riordan włączył do swojego cyklu mitologię koreańską, wiedziałam, że od razu zabiorę się za lekturę tej powieści. "Smocza perła" to wizja przyszłości, w której dokonano ekspansji kosmosu, a spory udział w tym procesie miały stworzenia znane obecnie już tylko z koreańskiej mitologii: smoki, gobliny, tygrysy i przebiegłe lisy. Wszystkie te istoty występują na statkach kosmicznych oczywiście pod ludzką postacią ze względów praktycznych. Ich natura znana jest jednak innym, z wyjątkiem lisów. Te ze względu na okazywaną względem ich nieufność rzadko ujawniają swoją prawdziwą formę - a tych przybranych mogą mieć wiele. Potrafią sprawić, że człowiek lub inna istota za pomocą ich magii uwierzy w iluzję, którą im przedstawią. Może to być sugestia aby odwrócić wzrok, zapomnieć o czymś lub uwierzyć, że widzi się przed sobą zupełnie inną osobę.

"Ten, kto będzie posiadł klejnot, będzie kontrolował kolejną falę kolonizacji i ekspansji Tysiąca Światów."

Smoki mają tu moc, która pomaga przy przekształcaniu pustynnych planet, w takich zdatne do życia. Także z tego powodu poszukują one legendarnej (i tytułowej) "Smoczej Perły", która bez ich wsparcia mogłaby formować planety. Niestety jej moc to broń obosieczna. Mogłaby istniejące już cywilizacje wynieść na jeszcze wyższy poziom lub też obrócić je w niwecz. Min marzy o przemianie Jinju w planetę bardziej przyjazną, a nie taką gdzie trzeba skrywać się przed pyłem za maską - całkiem jak w obecnej stolicy Korei Południowej.

"Według dawnej wiedzy przepływy energii są w stanie zniszczyć całe cywilizacje albo przynieść szczęście."

Autor jest Koreańczykiem - wychowanym po części w Stanach i Korei, dlatego tak wszechobecne są tu wątki koreańskiej kultury. Utrzymała się także w nazewnictwie czy też imionach postaci. Biały to kolor żałoby, ważny jest układ przedmiotów na statkach kosmicznych (aby bałagan nie zaburzał równowagi), a liczba cztery potrafi przynosić nieszczęście. To legenda Sektora Upiorów i Czwartej Kolonii, która przypomina losy zaginionej kolonii Roanoke u wybrzeża Stanów Zjednoczonych w czasie ekspansji kolonialnej i zdobywania Nowego Świata.

"Szczęście w drobnych sprawach buduje szczęście w wielkich."

Źródło: Bookmark to the Future
Może się wydawać, że Min jak na zaledwie trzynastolatkę śmiało sobie poczyna (uciekając samodzielnie w kosmos z pomocą przemytników czy udając kadeta), jednocześnie warto przypomnieć sobie, co wyrabiał Harry Potter będąc zaledwie na drugim roku nauki (odkrycie Komnaty Tajemnic) czy trzecim (podróże w czasie i uwolnienie zbiega). Yoon Ha Lee pokazuje jak na początku podróży zaradna była bohaterka, a jaka się stała w miarę trwania jej podróży, która wbrew pozorom (iż to powieść dla młodszej młodzieży) nie musi mieć tak szczęśliwego zakończenia.

"Każda bitwa, którą przeżyłeś, to dobra bitwa."

Statki, z którymi ludzki organizm (inżyniera) może się całkowicie synchronizować, to wątek podobny do tych znanych ze steampunkowej serii "Lewiatan, Behemot, Goliat" od Scott'a Westerfelda. Tam także to dziewczyna, aby dostać się do sił powietrznych i zostać żołnierzem, udawała chłopaka. Podobnie robi tutaj Min aby móc pozostać na statku Sił Kosmicznych. Dodatkowo wchodzi ona w kontakty z duchem, który ten pobyt jej umożliwił. Dziewczyna cieszy się z ucieczki od domowych obowiązków, ale jednocześnie obawia konsekwencji. Wszyscy przyjaciele, których zdobywa, wierzą w iluzję żołnierza, a nie w Min. Pozostawać tak długo w samodzielnej misji i tak zasługuje na podziw.

"Zastanawiałam się, czy kiedy wrócę do domu, będę odruchowo salutowała ciotkom, gdy zawołają mnie po imieniu. Oczywiście otwartą kwestią pozostawało, czy do tego czasu będę jeszcze reagowała na własne imię."

"Smocza Perła" to obraz przyszłość w kosmicznej ekspansji, której towarzyszą koreańskie wierzenia. Jest tu wszechobecna tradycja, ale i postęp. Goblin, z którym zaprzyjaźnia się Min, ma płeć nijaką. Podobna sytuacja miała miejsce w "Mrocznym Duecie" autorstwa Victorii Schwab. Nastręcza to problemu dla tłumacza jak i czytelnika, stanowi jednak obraz nowego społeczeństwa. Historia koncentruje się przede wszystkim na Min i choć brak tu wątku romantycznego, będzie tu sporo podróży kosmicznych (poprzez bramy sprowadzające prorocze sny), walk oraz tajemnic. Kto zdobędzie pierwszy Smoczą Perłę? Jakie będą tego konsekwencje?

"Czy to nie ty wcześniej czyściłeś toalety? Może powinieneś zostać przy tym zadaniu, póki nie ogarniesz rzeczywistości?"

Na ten moment "Smocza Perła" to samodzielna powieść, dla której nie przewidziano kontynuacji, mimo zakończenia skonstruowanego w taki sposób, że równie dobrze czytelnik mógłby takiej wyczekiwać. Choć w swojej przedmowie "Tysiąc Niebezpiecznych Światów" Rick Riordan nie tylko nieźle spoileruje początek, ale i zapewnia, że zatęsknimy za kolejnymi przygodami w tamtej rzeczywistości. Pozostaje nam czytać inne książki przez autora polecane oraz wyczekiwać dalszych losów Min lub zupełnie innych bohaterów w świecie Smoczej Perły.

"Smocza Perła" - Yoon Ha Lee
Wydawnictwo: Galeria Książki
[ OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE ]
W cyklu: Rick Riordan Przedstawia
W kategorii: Kosmiczna Odyseja, Legendy i Baśnie
Stron: 348 (mniejszy format książki to i mniejsza czcionka)
Fragment (Wstęp + 3 rozdziały) na stronie Empik com

Znacie jakieś powieści z udziałem wierzeń koreańskich?
A może czytaliście coś z literatury koreańskiej?

piątek, 20 lutego 2015

Skradziony rydwan, spiżowy smok i miecz Hadesa

"Módlcie się, żebyście się mylili. Naprawdę, to może się wydawać fajne, jak się o tym czyta, ale to serio zła wiadomość [...] Ale pamiętajcie: nie chcecie być dziećmi bogów."

Czytając kolejne tomy przygód Percy'ego Jacksona wyczekałam się na to "Archiwum Herosów". Portale czytelnicze (przykładowo Lubimy Czytać) wskazują, że to dodatek do serii. Dodatek, czyli należałoby przeczytaj najpewniej po zakończeniu pięciu tomów "Olimpijskich bogów", prawda? Prawda? Skądże znowu!

Tak więc zadowolona po lekturze "Ostatniego Olimpijczyka" zabrałam się za "Archiwum Herosów". Wstęp w postaci listu z Obozu Herosów napisał sam Rick Riordan, który wpisuje w ten sposób sam siebie w świat przez siebie stworzony, kiedy tytułuje się jako Starszy Skryba Obozu Herosów. Nie powiem, wygląda to obiecująco. Dalej mamy pierwsze z trzech opowiadań z Percy'm w roli głównej.

"Mątwy, amfipriony i węgorze przyglądały mi się, kiedy je mijałem. Słyszałem szept ich małych móżdżków: Syn boga mórz! Syn boga mórz! Super jest być celebrytą wśród kałamarnic."

Przygoda Numer Jeden to Skradziony rydwan Aresa. Percy z okna szkoły (tej swojej zwyczajnej) zauważa Clarisse , córkę boga wojny. Choć Syn Posejdona nie lubi Aresa, a tym samym z jego córką ma często na pieńku, to chce pomóc dziewczynie i uważa, że zabłądziła ona w okolice jego szkoły nie bez powodu. Okazuje się, że Clarisse dostąpiła zaszczytu powożenia sławnym powozem boga wojny przez jeden dzień, lecz jej bracia bogowie, zwinęli jej ten powóz i ukryli go. Ale czemu mieliby to robić Clarisse? Która tak się przecież wykazała w decydującym momencie bitwy o Manhattan, a w konsekwencji także o Olimp? Percy nadal obawia się Przepowiedni, ale przecież...ona już się wypełniła!

Tak więc już na początku "Archiwum Herosów" uświadomiłam sobie, że te trzy opowiadania mają miejsce po "Bitwie w Labiryncie" a jeszcze przed finałem serii w "Ostatnim Olimpijczyku". Zmyliła mnie też data publikacji książek za oceanem: zarówno tom piąty jak i te opowiadania ukazały się w tym samym roku. Należało patrzeć na umiejscowienie w akcji danych opowiadań, a nie całego ich zbioru.


środa, 18 lutego 2015

"Jesteś teraz w rękach Losu"

"- Rozumiem, chłopcy, że ruszacie ratować świat?
- Mniej więcej - przyznałem."

"Bitwę w Labiryncie" kończy scena urodzin Percy'ego - tradycyjnie z niebieskim tortem, a na początku "Ostatniego Olimpijczyka"... bohater zaraz będzie mógł świętować już kolejny przeżyty (co u półbogów aż tak oczywiste nie jest) rok. Minął już rok! Z tymi jednak urodzinami będzie się miała także aktywować sławna Przepowiednia, która kształtuje od początku wydarzenia tej serii. Na jakie ustępstwa będzie musiał zgodzić się Olimp by wygrać z Kronosem?

" - Powodzenia [...] Idźcie już, herosi. Zabijcie dla mnie kilka potworów."

Serię "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" darzę niesamowitą sympatią. Po pierwsze jest to niepowtarzalne poczucie humoru Ricka Riordana, które zawsze potrafi poprawić nastrój. Nie są to tak rozpowszechnione w powieściach wszelkiego gatunku sceny, kiedy to bohaterowie pokładają się ze śmiechu z żartu dla nich (i najwidoczniej dla danego autora) tylko zabawnego. Takiego narzuconego poczucia humoru nie ma w Ricka Riordana. Tutaj autentycznie parska się śmiechem. Po drugie jest postać głównego narratora - syna Posejdona. Percy ma przeważnie tyle problemów, że aż trudno zliczyć, a nieustannie znajduje siłę by się z nimi zmierzyć, nie tracąc przy tym nic ze swojej ujmującej osobowości: sarkastycznego poczucia humoru, pogody ducha ani też szczególnej empatii.

"- Percy - powiedziała Rachel. - Wiem, że to nie najlepszy moment. Ale dla ciebie nie ma najlepszych, prawda?
Coś było na rzeczy."


czwartek, 5 lutego 2015

"Zawsze prowadzi mnie przez Labirynt"

"Labirynt znajduje się tuż pod powierzchnią świata śmiertelników, trochę jak druga skóra. Rósł od tysięcy lat, rozciągając swoje tunele pod miastami Zachodu i łącząc wszystko z sobą pod ziemią. Przez Labirynt można się dostać w dowolne miejsce.
- Pod warunkiem, że się nie zgubisz."

Labiryntów było już we współczesnej literaturze sporo. Jest ucieczka korytarzami poprzez "Las Zębów i Rąk", jest i kinowy labirynt, który odwzorowuje pierwszy tom antyutopijnej trylogii "Więzień Labiryntu". Labirynt Riordana to także żywy twór, ale i idealna architektura, która po stworzeniu sama dalej się tworzy i rozrasta. Starożytna konstrukcja nieustannie się zmienia i próbuje zwieść podróżników, często odbierając im zmysły. Tutaj jednak w korytarzach przeplatają się różne czasy i epoki, a najważniejsze to odkryć drogę do warsztatu wynalazcy i twórcy Labiryntu - Dedala, który może pomóc zapobiec wojnie, jeśli uda się go do tego przekonać.W odróżnieniu od tych wszystkich innych powieści, tutaj udać się trzeba do środka labiryntu, a nie próbować z niego uciec. Riordan ma zawsze oryginale pomysły, kolejnym z nich jest rola współczesnej księżniczki - śmiertelniczki, która prowadzi bohaterów przez labirynt, kiedy mimo przejścia tak wielu dróg nie można trafić do upragnionego celu, a czas dobiega końca. To tylko zarys tego, co przygotował dla czytelników amerykańskich pisarz w przedostatnim tomie swojej serii.

"Labirynt może cię zaprowadzić w dowolne miejsce. Odczytuje twoje myśli. Został zaprojektowany tak, żeby cię zmylić i zabić, ale jeśli uda ci się zmusić go, żeby pracował dla ciebie..."
Czas akcji? "Klątwa Tytana" rozpoczynała się w zimie, teraz mamy lato, czyli (lato, lato wszędzie zwariowało, oszalało moje serce...) zwyczajową porę roku na powrót do Obozu Herosów. Przed wyjazdem na obóz Percy wybiera się jeszcze na dzień otwarty do nowej szkoły, ale wiecie jak to jest. Gdzie heros nie pójdzie, tam pełno potworów - nawet na dniu adaptacyjnym.

Potem już bardzo szybko rozpoczyna się też kolejna wędrówka po Stanach, ale raczej taka przypominająca podróż do "Morzu Potworów". Przejścia do kolejnych lokalizacji są uwarunkowane magią labiryntu i bohaterowie nie doświadczają bezpośrednio podróży poprzez tysiące kilometrów. Zorganizowano to raczej na zasadzie, że z labiryntu można nagle wypaść i znaleźć się w najbardziej nietypowym miejscu w naszej już rzeczywistości.

"[...] wpatrując się w mapy wiodące znikąd donikąd [...]"
Na tom czwarty przypada także finalizacja poszukiwań zaginionego boga dzikiej przyrody - Pana. Co prawda trwają już od dwóch tysięcy lat, ale oficjalnie informuje się o ich intensyfikacji już od pierwszego tomu. Tutaj ma to troszkę wymiar takie misji przy okazji innej (o wiele ważniejszej bo mogącej zapobiec wojnie) misji.

Olimp po kolei odwiedza bohaterów i tutaj robi to Hera, co do której mam raczej mieszane uczucia. Pojawia się także inny bóg - Hefajstos, kiedy misja półbogów prowadzi do jego kuźni. Przy okazji jeszcze wspomnę, że Percy zniknie na jakiś czas z radaru... Tak, będzie i wizyta na jednej z tych wysp wyjętych spod władzy czasu czy też raczej przeklętych poprzez taki czar.

"- Co za ironia, żeby zostać ocalonym przez śmiertelniczkę, ale jesteśmy jej dłużnikami."
Wydaje się, że Percy i Annabeth to taka para... powiedzmy skazana na siebie :) Już w "Klątwie Tytana" pojawia się postać Rachel Elizabeth Dare, na której Percy robi wrażenie (co tam, na mnie też Percy zrobiłby wówczas wrażenie!), a śmiertelniczka właściwie ratuje mu życie, dając szansę ucieczki przez wrogiem. "Bitwa w labiryncie" to ten moment, kiedy pomoc Rachel raz jeszcze będzie potrzebna, szczególnie jeśli o sam labirynt chodzi. Bardzo się cieszę, że Rick Riordan dał szansę zwyczajnej bohaterce aby zaistniała i miała swój aktywny udział w misji  - to tak jakbyśmy my, czytelniczy - zdecydowanie nie półbogowie - mieli teoretycznie możliwość uczestniczenia w świecie bogów, herosów i żywych wciąż mitów.

"Mamy do przejścia wiele mrocznych dróg."
Rick Riordan na temat przewodni tego tomu wybiera Labirynt, z jego starożytnymi i bardziej współczesnymi, niesamowicie krętymi korytarzami. To architektura idealna, która od wieków rozrastała się już sama. To też tunel i środek komunikacji, zapewniający w tomie czwartym przygód kolejną podróż po całych Stanach Zjednoczonych. Tym razem misji przewodzi Annabeth, córka Ateny, dla której architektura i jej historia to życiowa pasja. Jednocześnie uczestnicy wyprawy (czyli jeszcze Percy, Gover i Tyson) szybko się gubią, nieustannie klucząc między naszym i mitycznym światem. W tym tomie ostatecznie rozstrzygnie się też wątek wielkich poszukiwań zaginionego boga Pana, a poprzez jego postać uwidoczni się także wymierne zagrożenie dla istnienia Olimpu.

"W świecie greckim wszyscy są z sobą jakoś spokrewnieni: bogowie, potwory, tytani."
Nico di Angelo wreszcie staje się w tym tomie bohaterem, na którym z całą pewnością może się skupić nowa seria. Postać ma niesamowity potencjał, jej historia zatrzymana przez czas jest wciąż nieodkryta i aż domaga się indywidualnej opowieści. Wiedziałam, że Nico będzie jednym z bohaterów kolejnego cyklu, więc od początku bacznie go obserwowałam. W tym tomie ze zbuntowanego nastolatka zmienia się powoli w herosa odpowiedzialnego za swoje mityczne dziedzictwo. Jak mnie irytował od końcówki "Klątwy Tytana", tak tutaj całkowicie odrobił sobie wszystkie punkty i już nie mogę się doczekać tej nowej serii.

Jest tu animus w maszynie, jest bitwa na arenie, jest i wreszcie plan króla tytanów by zaistnieć raz jeszcze w świecie (nie, nie poprzez aktualizację CV). Percy nadal pozostaje w gronie moich ulubionych męskich narratorów, nie tracąc optymizmu i pozostając tak niesamowicie empatycznym bohaterem. Jedyne co nie powróciło i budzi troszkę wątpliwości to wątek, który troszkę pozostał nierozwiązany, czyli groźba Janusa. Może będzie mieć swoje rozwiązanie w tomie finałowym serii?

Amerykański autor znowu mnie zaskoczył! "Bitwa w Labiryncie" to kolejny tom serii, gdzie również po raz kolejny nie sposób przejrzeć zamiarów pisarza - zadziwi on nas i to wielokrotnie. Bardzo dobra seria, na którą nikt nie jest za stary, a podsuwanie lektury dla młodszego pokolenia to tylko wymówka. Opisana historia może i jest skierowana do młodzieży, ale to też historia uniwersalna, która dzięki dynamicznej akcji i stałej dawce poczucia humoru rozśmieszy każdego. Mitologia jest ponadczasowa i dla wszystkich grup wiekowych, tak jak i ożywiające we współczesności mity Ricka Riordana.

"Bitwa w Labiryncie" - Rick Riordan
[SERIA] Tom 4 z 5
Wydawnictwo: Galeria Książki
W kategorii: Mitologiczne i Baśnie
W kolejności: NR 07/2015/01/07 (363)
Ocena: A jaka może być ocena dla tej serii? Oczywiście, że najlepsza jaka jest - w każdej możliwej skali.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

"O pokrewieństwie na dobre i na złe"

"- Jeśli znowu wpakujesz się w tarapaty, to ja chcę o tym wiedzieć. I przybędę ci znów na pomoc [...] Nie zgadzam się na nic innego."

Percy Jackson (po)wraca po wakacjach na dalszy ciąg szkolenia w Obozie Herosów. Już prawie przeżył ostatni dzień roku szkolnego bez sprawiania problemów. Prawie, ale się jednak nie udało bez nich obyć. To nie jego wina, potwory wpraszają się same i nie czekają na zaproszenia. W dodatku słabną osłony obozu, które zapewniała sosna Thalii. Percy i Annabeth zdają się znać lekarstwo i współrzędne, pod jakimi się znajdują. W dodatku można będzie i uratować Govera, który popadł w tarapaty i wysyła błagania o pomoc poprzez koszmarne sny nawiedzającego Percy'ego. Nie ma jednak Chejrona, a nowy zarządzający obozem (Tantal) przydziela pozwolenie na misję Clarisse.
Nowa misja, jaką jest wyprawa na wyspę Polifema (cyklopa) by zdobyć Złote Runo, to okazja dzięki której w tym tomie ożywiają prawdziwe morskie wątki. I dotyczy to nie tylko akcji rozgrywającej się na Morzu Potworów.

"- Przypomnij sobie, Percy, to czego się uczyłeś. Przypomnij sobie mitologię. [...] Usiłowałem coś wymyślić, ale mitologia zawsze mi się mieszała. Nawet teraz, kiedy stała się taka realna, taka ważna w moim życiu, miałem kłopoty z opanowaniem wszystkich tych imion i faktów."

Percy budzi niesamowitą sympatię, a autor jest wyrozumiały. Mitologia jest poplątana i będzie się mylić przez swoją zawiłość i wielowątkowość. Ale Olimp z siedzibą w Stanach Zjednoczonych? Rick Riordan znalazł na to jedna sposób. Otóż obok są dwa światy: nasz i ten mitologiczny - tylko znad Morza Śródziemnego przeniósł się na Zachód, do serca dzisiejszej cywilizacji.

"Żyjesz w obu światach. Oba mogą ci zrobić krzywdę, ale i ty możesz wywrzeć wpływ na oba. To czyni herosów wyjątkowymi. Niesiesz nadzieje ludzi do królestwa nieśmiertelnych. Potwory nie umierają nigdy."

Jak Harry co roku wyczekiwał początku roku szkolnego, tak Percy wyczekuje jego końca, bo gdy zaczyna się lato może wrócić na Obóz Herosów. Z pytanie czy nie jestem aby za stara na ten cykl opowieści odsyłam do pytania czy można być za starym na przygody Harry'ego Pottera. Seria J.K.R. i cykl Riordana to bowiem podobne typy opowieści, gdzie odstęp czasu między kolejnymi częściami wynosi rok (lub od ferii do ferii), a bohater dorasta razem z czytelnikiem. Skoro serie wywołują podobne odczucia, to czy jest między nimi podobieństwo? Jest i to spore, ale nie przeszkadza to w poznawaniu losów bohaterów.

"- Ale wrócisz do domu na następny rok szkolny?
- Tak, oczywiście. To znaczy, jeśli znajdzie się jeszcze szkoła, która mnie przyjmie.
- Och, na pewno coś znajdziemy, kochanie - powiedziała z westchnieniem mama. - Musi być jakieś miejsce, gdzie jeszcze nas nie znają."

Czy letni Obóz Herosów może się równać z zamczyskiem Hogwartu? Co zaskakujące, ale może. (1) Są Domki dla dzieci każdego z bogów, kiedy w Szkocji (przypuszczalnie) mamy cztery domy od czterech założycieli szkoły. (2) Obóz Herosów to obóz typowo letni. Tutaj Hogwart traci troszkę punktów, bo to w wakacje przeżywamy najwięcej przygód. Taki termin (treningu) umożliwia też funkcjonowanie w dwóch światach, kiedy młodzi czarodzieje są wyłączeni z formalnej edukacji i zawód mają tylko magiczny. (3) Jest i przepowiednia, a jakże!  Nie ma tajemnicy dotyczącej zasady jej interpretacji, bo wiadomo od początku, że wszystko będzie zależne od tego, kto zostanie za owego herosa (który obali lub ocali Olimp) uznany. Wiadoma jest też tożsamość kandydatów, a przynajmniej paru z nich. (4) Czasem Obóz prowadzi ktoś nieodpowiedni na to stanowisko, co przypomina obsadzanie etatu nauczania obrony przed czarną magią. (5) Skoro przy walce dobra ze złem jesteśmy, to podobnie jak Sami-Wiecie-Kogo odradza się i Kronos. Nie ma obecnie fizycznej formy, lecz umie mamić umysły zarówno ludzi jak i herosów, co powoduje opowiedzenie się młodych bohaterów po jeden ze stron odwiecznego konfliktu. (6) "Tygodnik Olimpijski" jest troszkę jak "Prorok Codzienny", ale herosi są bardziej zintegrowani z naszym światem i nie tak odizolowani jak społeczeństwo czarodziei od całej reszty. Rowling nie może się też pochwalić TAKIM poczuciem humoru, jakie cechuje tego amerykańskiego pisarza, a to nie jedyna przewaga sławnego odtwórcy mitologii.

"Nie zależało mi na nagrodzie. Chciałem tylko wygrać."
Rick Riordan potrafi zrobić użytek z tytułów rozdziałów, jak mało kto. Zamiast numerować kolejno rozdziały, nadaje im tytuły, które są tak niedorzeczne, że rozbudzają tylko ciekawość czytelnika. Co zaskakujące autor potrafi się zawsze wywiązać ze złożonej obietnicy. Jeśli "Mój najlepszy kumpel wybiera suknię ślubną", to będzie ją Gover wybierał. Jest też mecz zbijanego z kanibalami oraz przywołanie przeklętej taksówki z trzema staruchami. "Spotkanie z owcami zagłady" czy "Inwazja imprezowych kucyków"? Można tylko żałować, jeśli nie wie się jeszcze, o co chodzi :) Percy Jackson to cykl do nadrobienie niezależnie od wieku, jaki  jest obecnie na czyimś liczniku.

"Układy rodzinne są zawsze skomplikowane [...] Czasami jedynym, co możemy zrobić, jest przypomnienie komuś o pokrewieństwie na dobre i na złe... i utrzymywanie wzajemnego ranienia się i zabijania na jak najniższym poziomie."

Młodzi herosi walczą z potworami, które przewyższają ich wzrostem i siłą, więc muszą posługiwać się sprytem. Często pomaga im też wiedza z przeszłości, czyli o tym jak udało się pokonać danego potwora tym herosom, których dziś sławią mity. Znajomość mitologii nie oznacza jednak, że przewidzieć można akcję. Rick Riordan to bowiem autor skrajnie nieprzewidywalny, dobra zabawa jest przez to zawsze zapewniona, a akcja pędzi na najwyższym poziomie.

Percy w tym tomie ma też problem, którego wcześniej nie doświadczał: pojawia się jego brat... który jest potworem. Tyson przybłąkał się niczym Gover, ale trudno było zgadnąć jego rolę. Brat cyklop to postać aktywna tylko przez "Morze potworów", gdzie bohaterowie faktycznie bardzo potrzebować będą jego pomocy. Na początku "Klątwy Tytana" Percy łączy się z nim już tylko by pogadać przez iryfron.

Mam wydanie filmowe :)
W każdym tomie jest jeden (czasem kilku) z bogów Olimpu, który przewodzi w danej wyprawie. Oczywiście nie tak bezpośrednio (nie wolno interweniować bla bla bla), ale udzielając swojej pomocy lub posyłając przestrogę. W "Morzu potworów" jest to Hermes. Nie tylko tom drugi, ale i cała ta seria pokazuje, jak ważne są przede wszystkim więzi rodzinne, nawet (a szczególnie wówczas) kiedy część rodziny staje po przeciwnej stronie konfliktu, w tym przypadku walki spokoju i ładu z chaosem.

"Morze Potworów" - Rick Riordan
SERIA: Percy Jackson i bogowie olimpijscy #2
Wydawnictwo: Galeria Książki   [OPIS WYDAWCY]
W kategorii: Mitologiczne i Baśnie
Ocena: Jeśli są serie doskonałe, to ta właśnie taką jest!
W kolejności: NR 02/2015/01/02 (358)
Tytuł bierze także udział w wyzwaniu: "12 książek na 2015 rok"
P.S.: Jeszcze trzy rozdziały i po "Klątwie Tytana"! To nie moja wina, że "Morze Potworów" zakończył aż taki cliffhanger!

Znacie serię Percy Jackson i bogowie olimpijscy? Macie swoją ulubioną część?

środa, 4 września 2013

"Za sercem Zachodu"

"Być może natomiast nie wiesz, że w twoim życiu działają potężne siły. Bogowie... potęgi, które nazywasz greckimi bogami, są jak najbardziej prawdziwe."

Pod osłoną czaru przemykają nastoletni czarodzieje, pod urokiem nie można dostrzec Nocnych Łowców, a tutaj mgła przesłania lub zniekształca odpowiednio dostosowując nadnaturalny obraz do ram rzeczywistości... w czasie misji herosów. Świat zawsze ukrywa swoje inne oblicze, które bohaterowie poznają, gdy upomina się o nich dziedzictwo ich krwi. Rzeczywistość wcześniej przed nimi skryta teraz stanowi pole walki o przetrwanie. Tym razem współczesną wersję świata mitów, trwającą w najlepsze od tysięcy lat, poznaje Percy Jackson, a w jego misji partnerują mu Annabeth Chase i Grover Underwood. Rozpoczyna się podróż ze wschodu na zachód kontynentu amerykańskiego, z przystankami w Nowym Jorku, St.Louis, Denver, Las Vegas, Santa Monica aż do Los Angeles.

Ale dlaczego współczesny Olimp znalazł się akurat w Stanach Zjednoczonych ? Wyjaśnia to całkiem przekonująco autor ukazując sposób w jakim przemieszczał się mityczny dwór, co okazuje się stanowić ciekawy szlak architektoniczny po Europie i świecie.

"Ale prawdziwy świat jest tam, gdzie są potwory. Dopiero tam przekonujesz się, ile jesteś wart."
Wstęp do serii o losach współczesnych herosów i Olimpu to świetne odświeżenie z mitologii greckiej, pełne dopracowanych i kreatywnych rozwiązań.

Tak jak zazwyczaj bohaterowie kończą swą przygodę przed wakacjami, a wznawiają ja z początkiem szkoły, tak Obóz Herosów ożywa na czas letnich wakacji, a z normalnością potomkowie półkrwi borykają się w zwyczajnych szkołach dla śmiertelników.

Kiedyś, przed premierą ekranizacji pierwszej części, robiłam już podejście do tej serii. Najwyraźniej na daną lekturę musi być też odpowiedni czas. Teraz opowieść odbierałam o wiele lepiej niż wtedy. Myślałam, że ta książka nie będzie już dla mnie - że jest to bardziej literatura młodzieżowa. Ale nadnaturalność nie jest zbyt magiczna czy mitologiczna i łatwo stapia się ze zjawiskami rzeczywistości.

Co może w tej serii cenić sobie czytelnik dorosły ?
- Poczucie humoru, jak najbardziej nie jest dziecięce czy kojarzone z książkami dla dzieci.
- Nawiązania do mitologii greckiej i ich kreatywne przedstawienie we współczesności.
- Historia jest dobrze przemyślana i to widać.
- Choć bohaterowie mają lat około dwanaście, zachowują się o wiele odpowiedzialnej niż na ten wiek przystało. Są to herosi, a tacy otrzymują wyzwania jak sprzed tysięcy lat.


Wysłańcy, w postaci satyrów, wyszukują półbogów w świecie śmiertelników... tak samo jeden z nich odnalazł Łucję w Narnii ;) Takie skojarzenie ze światem po drugiej stronie starej szafy, ponieważ w tym także przypadku za każdym razem czeka się sporo na kolejną część ekranizacji - oba cykle przecież niesamowite i godne adaptacji filmowych.

"Złodziej Pioruna" - Rick Riordan
Seria Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: tom 1
Wydawnictwo: Galeria Książki
W kolejności: NR 63/2013/09/01 (245)

Tak samo jak mityczni bohaterowie odbywają pojedynki tak samo można zaplanować pojedynek serii. Wrażenia z lektury "Złodzieja piorunów" spisane dla recenzji porównawczych dla kolejnych tytułów.
Który cykl z wątkami mitologicznymi czyta się wam najlepiej ? Powiem, że Percy stawia poprzeczkę dość wysoko dla innych serii.

środa, 12 września 2012

Żywioły w nas

Dzisiaj pozdrowienia z literackich podróży z ... Wygląda bardzo znajomo, prawda ? Ta lustrzana biblioteka.
Zdjęcie to jest często umieszczane jako wizja idealnej biblioteki lub miejsca, gdzie chcielibyśmy się zaszyć na kilka...zdecydowanie dłuższych chwil. Gdzie dokładnie spełniają się takie marzenia ?
Pozdrowienia z Trinity College w Dublinie dla fanów mitologii celtyckiej!

Z ciekawostek kultury krajów anglojęzycznych* mogę wspomnieć, że kiedy mówimy o Trinity College wymaga sprecyzowania o którą uczelnie nam chodzi. Trinity College są bowiem dwa. Jeden z nich to najbardziej popularny wydział Uniwersytetu Cambridge, drugi zaś to najlepszy uniwersytet w Irlandii.
Część akcji powieści "Córka żywiołu" Leigh Fallon osadzona została właśnie w tym drugim.
Wśród wielu powieści młodzieżowych "Córkę żywiołu" wyróżniała ta akcja umieszczona na Zielonej Wyspie. Dlaczego padło na Irlandie ?
Autorka urodziła się w RPA, a wychowana w Dublinie. Inkpop to strona dla początkujących pisarzy literatury młodzieżowej i to tam powstawała ta powieść, później zauważona przez wydawców i opublikowana.

Historię niezwykłych zdolności bohaterów oparto na jednym z celtyckich mitów, opowiadającym o boginie Danu. Losy czwórki bohaterów, oraz ich poprzedników od zarania dziejów, są konsekwencją nieodpowiedzialności czynów bogini, kiedy to losy planety z rozszalałymi żywiołami przekazała śmiertelnym potomkom. Adam, Rian i Aine DeRis'owie to pierwsza trójka żywiołów, do których z czasem dołączy Megan Rosenberg. Żywioły zamknięte w ludzkim ciele wpływają na emocje kolejnych nosicieli królewskiej krwi i nie można już jednoznacznie określić, kiedy jest to miłość, a kiedy przyciąganie żywiołów.

Mitologia w tej powieści nie jest zmyślona na potrzeby jej powstania. Mit o bogini Danu czerpie z celtyckich legend. Także o śmiertelnych potomkach tej wyznawanej dawniej bogini, czyli Tuatha de Danann, są wzmianki w starożytnych pismach. "Tuatha de Danann" pochodzi z języka staroirlandzkiego i oznacza dosłownie "ludzi bogini Danu". 

Z działu ciekawostek językowych i geograficznych*
Jak w wielu mitologiach występują istoty prastare, biorące czynny udział w tworzeniu świata. W świecie celtykim była to właśnie wspomnienia Danu. Uwielbiam geogriafię, dlatego zaciekawił mnie fakt, że od jej innego imienia (Danavas) pochodzą nazwy wielkich rzek europejskiego kontynentu:  Donu, Dniestru, Dniepru oraz Dunaju (łac. Danubius). Bogini ta często utożsamiana była z jednym szczególnym żywiołem - wodą, dlatego to właśnie rzeki nazywano i czczono ku jej pamięci. Niewykluczone, że wiele z ludzkich ciał, znajdowanych na różnych bagnach Europy, było straconych jako ofiara dla tej bogini.

Minusy
Powieść, jak wiele innych, zbudowana na "szkielecie" Zmierzchu. Jednocześnie jest to połączenie kilku dobrze znanych wątków i pomysłów z innych książek, m.in.
- Tajemnego Kręgu (główny bohater też nosi imię Adam, Megan wprowadza się do nowej miejscowości i aktywuje moc grupu/kręgu, uczucie Adama i Megan może nieść za sobą niszczycielskie moce, akcja w portowym miasteczku, rodzice bohaterów giną w tajemniczych wypadkach)
- Pięknych Istot (rodzina DeRís mieszka w podupadłej posiadłości na odległych wzgórzach i pełno w portowymi miasteczku opowieści o klątwach i złej magii z nimi i ich ziemią związanymi)
- Proroctwo Sióstr (występuje podobny w swej strukturze Zakon, Obserwatorzy i starożytne proroctwa - część z nich jeszcze nieprzetłumaczona, kiedy bohater/ka ginie/rezygnuje - dar/klątwa przechodzi do następnego pokolenia).

Plusy
Książkę czyta się prędko dzięki: małemu formatowi, średniej wielkości czcionce i małej ilości stron przypadającej na rozdział. Było też kilka scen zabawnych i budzących bardziej ciepłe odczucia wobec lektury. Adamowi zdarzyło się uderzyć o framugę drzwi czy też rozsypać notatki w czasie prowadzenia szkolenia w marinie, gdy tylko on i Megan nawiązali kontakt wzrokowy. To na swój sposób słodkie, bo to zawsze bohaterka robi wszystko niezdarnie, kiedy bohater pozostaje perfekcyjny w każdym calu.
Jak wspomniałam wcześniej ciekawy wydał mi się wątek, w którym trzeba określić źródło uczuć: czy jest to miłość do osoby czy też przyciąganie żywiołów zamieszkujących tylko te ciała. Czy uczucie przetrwa, jeśli któreś z nich wyrzeknie się daru i stłumi go w sobie, tak by przeszedł na następne pokolenie ?
Trudno książkę ocenić więc będzie 2 / 5 za fabułę, a 3 / 5 za potencjał na przyszłość. Planowana na trylogię, nie ma informacji o kolejnych tomach.
____________________________________________
*Oczywiście tego wszystkiego nie dowiemy się z książki :) Jeśli jednak powieść zachęca do przeprowadzenia małego badania i wyszukania paru informacji - aby sprawdzić jak mocno je zmieniono - to warto było ją przeczytać.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...