Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z wymiany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z wymiany. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 listopada 2018

Szklany Miecz - Victoria Aveyard

Bookstagram @bookmark_to_the_future
"[...] aby ocalić tylu Nowych, ilu zdołamy, ponieważ boję się, że pewnego dnia obudzę się w próżni, gdzieś, gdzie nie będzie przyjaciół ani rodziny, będę tylko ja, samotna błyskawica w sercu mrocznej zawieruchy. Nawet jeśli jestem mieczem, to nie zostałam zrobiona ze stali, ale ze szkła, i czuję, że powoli zaczynam pękać."

Wiadomo już jak sprowadzić błyskawicę z nieba. Nie wiadomo nadal jak uciszyć pragnienie serca. Mare Barrow wraz z wyklętym księciem uchodzą z życiem dzięki wsparciu Szkarłatnej Gwardii. Wyruszając tunelami w stronę mroźnej granicy coraz bardziej kwestionują słuszność swoich decyzji. Czy rozpętanie rewolucji warte było tylu istnień? Ile jeszcze żyć niewinnych ludzi - Srebrnych czy Czerwonych - zapisać przyjdzie im na swoje konto?

"Chcę się obejrzeć, ale muszę iść przed siebie, zrobić to, co mam do zrobienia, 
i zapomnieć to, co czym muszę zapomnieć."

Mare, korzystając z otrzymanej listy swojego nauczyciela, kompletuje armie Nowych - ludzi o czerwonej krwi, lecz z darami niczym Srebrne rody. Obserwujemy pierwsze rekrutacje w różnych miastach Norty. W międzyczasie poznajemy wyższe szczeble struktury Czerwonej Gwardii, ale nie samo najwyższe dowództwo. Mapa świata powiększa się, podobnie jak mutacje krwi dokonujące się w ościennych państwach. Mare musi zadać sobie pytanie czy aby nie bierze udziału w procesie, który kiedyś Srebrnych panów posadził na tronie - ponad innymi ludźmi bez umiejętności nadnaturalnych. Teraz to Nowi siłą i zakresem możliwości swoich mocy przewyższają Srebrnych. Czy to oznacza, że historia raz jeszcze się powtórzy?

"- Zajmij się własnym losem i przeznaczeniem, Mare Barrow.
  - A co nim jest?
  - Powstać. Samej przeciwko wszystkiemu [...] Widzę cię taką, jaką możesz się stać. Nie błyskawicą, ale burzą. Nawałnicą, która pochłonie cały świat."

Tylko jedna wypowiedź bohatera, a już mamy wskazówkę skąd zaczerpnięty został tytuł czwartego i finałowego tomu w serii! Zawsze poszukuję takich znaków w lekturze, stale ich szukam i niezwykle się cieszę, kiedy je już znajduję. Coś na kształt "Mrocznych umysłów" w świecie, gdzie aktualne są wciąż rządy arystokracji, zapowiadało świetną serię. Inny jest już jej przebieg. Natychmiast chwyciłam po kontynuacje, przeczytanie jej zabrało mi jednak zbyt wiele czasu, a w dodatku pomiędzy pierwszą a ostatnią stroną tej lektury przeczytałam tak dużo innych książek.

W serii Czerwonej Królowej tom pierwszy kończy spory cliffhanger, który wymusza wręcz na czytelniku kontynuację lektury. Dokładnie w tym momencie, gdzie przerwano akcję, zostaje ona teraz wznowiona. Maven ściga bohaterów, Cal decyduje się podążać tam, gdzie "dziewczyna od błyskawic". Kiedy jednak czytelnik zaspokoi już ciekawość i upewni się co do losów bohaterów, przychodzi mu przebrnąć przez resztę tomu - dopóki akcja szaleńczo znów nie przyśpieszy. Na zakończenie tradycyjnie będzie kolejny już cliffhanger.

"Nie przetrwaliby w tej rzeczywistości. 
Muszę być kimś innym, kimś, kto polega jedynie na własnej sile."

Kontynuacja serii nie jest tak dobra jak tom pierwszy. Victoria Aveyard sporo czasu poświęca na przemyślenia głównej bohaterki. W rozważaniach tych jest spora powtarzalność, a całość spowalnia rozwój wydarzeń i przebieg akcji.

Wątek romantyczny praktycznie tu nie istnieje - biorąc pod uwagę to, jak dużo czasu Mare spędza sam na sam z księciem. Dziewczyna nadal czuje się oszukana i zdradzona przez iluzje okrutnego księcia, a teraz już panującego króla. Mare i Cal - każde z nich osobno myśli o zemście lub jej zaniechaniu, razem przystępują tylko do budowania armii. Bohaterowie uciekają z więzienia, do innego się włamują, a pomiędzy przeróżnymi lokalizacjami Norty przemieszczają za pomocą Pantery - samolotu wojskowego do transportu, który pilotuje Cal, a zasila mocą błyskawicy Mare.

Tom drugi to też moment, kiedy pożegnamy starą królową i jej szepty. Czy jej miejsce zajmie potwór, którego stworzyła? I kto nim będzie? Odpowiedzi dostarczy tom trzeci, w którym punkty narracji zostały już podzielone - zaś przez liczne przemyślenia trzeba będzie brnąć dalej.

"Szklany Miecz" - Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte  /  OPIS
Seria: tom II
Stron: 560 (mniejsza czcionka)
W kolejności: NR 29/2018/11/01 (541)

Czytaliście już serię o "dziewczynie od błyskawic"? Który tom jest Waszym ulubionym?

ANKIETA: Zachęcam do udziału w ankiecie - pomoże mi to poznać Wasze zdanie na temat tego, o czym najchętniej czytanie czy co często oglądacie. Co powinno zawierać idealne książkowe zdjęcie na bookstagrama? Bardzo będzie mnie cieszyć każda z odpowiedzi!

niedziela, 18 marca 2018

Zaproszenie na Caraval

Źródło: Bookmark to the Future
"... ostrzegali ją, by trzymała się z dala od brzegu i błyszczącego czarnego piasku na plaży Del Ojos"

Scarlett Dragna i jej młodsza siostra Tella od dzieciństwa wsłuchiwały się uważnie w opowieści swojej babki o tajemniczej grze zwanej Caraval. Wstęp do niej mają tylko zaproszeni goście mistrza Legendy, który zwycięzcy obiecuje spełnienie życzenia. Córki gubernatora wyspy najbardziej pragną wolności i ucieczki przed dotychczasowym życiem. Na kilka dni przed dniem ślubu Scarlett zjawiają się upragnione zaproszenia dla trzech osób. Dalej rozwój wydarzeń to istni Piraci z Karaibów u wybrzeży Wenecji.

"Jeśli znikniemy, po naszym powrocie rozpęta się piekło."

To opowieść o dwóch siostrach, które wykorzystują zaproszenie na Caraval by uciec spod władzy ojca. Za przewinienia jednej z sióstr bólem zawsze płaci ta druga. Choć Scarlett chce zawierzyć wizji małżeństwa, które oddali ją i jej siostrę spod wpływów ojca, ulega czarowi gry. Przecież może jeszcze wygrać i zdążyć na własny ślub? Porwana i tak nie ma za wiele do powiedzenia, kiedy jej siostra znika, a ona zostaje z marynarzem, którego upatrzyła sobie Tella.

"Och, biedactwo. Trafiłaś na magiczną wyspę, a skupiasz się wyłącznie na tym, czego ci brakuje."

Całość gry tym razem odbywa się na jednej z odległych wysp i ma miejsce w rzeczywistości przypominającej krainę odwiedzaną po zapadnięciu w sen. Przybywają na nią nie tylko uczestnicy ale i obserwatorzy. Jest też coś na kształt obsługi - trupy niczym z teatru czy cyrku. Sam zaś Caraval co chwilę zdaje się zmieniać zasady gry jak i jej stawkę. W dodatku gracze mają za zadanie odnaleźć porwaną przez Legendę siostrę Scarlett. Nie pozostaje już nic poza grą o wszystko.

"Niekiedy ostrożność, zamiast uchronić ją przed niebezpieczeństwem, powstrzymywała ją przed trafną decyzją."

Choć wydarzenia gry poznajemy z perspektywy Scarlett, mamy tu też sporo innych bohaterów. Narratorka to dziewczyna, która nie przepada za decyzjami podjętymi pod wpływem chwili. W świecie ze snu, gdzie nic się nie powtarza, często traci na czasie. Znowu Tella jawi się jako skrajnie nieodpowiedzialna osoba, gotowa na każde ryzyko - nie myśląc o konsekwencjach (nawet epilog w jej narracji tego obrazu nie zmienia). Jest i Julian - którego rola w grze do ostatniej strony pozostaje tajemnicą. A pod jaką postacią skrył się sam Legenda, z którego miłość uczyniła główny czarny charakter tej opowieści?

"Nie mam na myśli losu, tylko przyszłość znającą nasze najskrytsze pragnienia. Każdy posiada moc kształtowania tego, co nadejdzie, jeśli tylko zdobędzie się na odwagę, by walczyć o to, na czym mu zależy."

Podczas takiej gry, jaką jest Caraval, dobrze odnaleźliby się bohaterowie powieści Carlosa Ruiza Zafóna. Tam także rzeczywistość miesza się z magią do tego stopnia, że trudno określić, gdzie przebiega granica między tym, co realne, a tym co wyśnione. W takim razie czy zdradza popełniona w czasie Caravalu zdradą nie jest? Czy morderstwo dokonane w krainie niczym ze snu to grzech? Stephanie Garber igra z czytelnikiem aż nie jest jasne, czy bohaterów należy zaliczyć do grona umarłych czy tych, którym grę udało się przeżyć.

"Magia Caravalu jednak żywiła się czasem, pożerała kolejne dni, by wieczorami móc wyczarowywać cuda."

'Caraval' to opowieść o zakończeniu, które zwiastuje nadejście kolejnej historii. Tym razem główną rolę odgrywała w niej będzie młodsza siostra głównej bohaterki - Tella. Choć nie polubiłam szczególnie jej postaci, to myślę iż na kolejny Caraval i tak bym się pokusiła. Będzie też możliwość spotkania innych bohaterów, bo zawsze pozostają dla nich role obserwatorów lub miejsca honorowe jako dla zwycięzców poprzedniej gry.

Fabuła może i bywa momentami mało spójna, ale zaprzeczyć nie można temu, że materiał w książce zgromadzony sprawia iż będzie z tego dobry film kinowy. Już widać ten zwiastun: Caraval toczy się tylko nocą, na odległej tropikalnej wyspie, gdzie jest miasto poprzecinane kanałami. Są tu ruchome kryte mosty, jak te łączące kanały w Wenecji, przenoszące uczestników za każdym razem w inne miejsce. Taki obraz zauroczy wielu widzów, a kolejni czytelnicy (tak jak i ja) sięgną przed seansem pod książkowy pierwowzór.

"Caraval" - Stephanie Garber   [OPIS]
Wydawca: OMG books
W kategorii: Magiczny Realizm, Przeczytać zanim nadejdzie Ekranizacja
Stron: 415
W kolejności: NR 06/2018/02/04 (518)
P.S.: Ten podtytuł (Chłopak, który smakował jak północ) jest tutaj zupełnie niepotrzebny.

poniedziałek, 2 października 2017

"Nie przeproszę za to, że kochałam"


Ashlyn Jennings zmierza w kierunku Edgewood, w stanie Wisconsin. To właśnie w trakcie podróży pociągiem nawiązuje kontakt wzrokowy z młodym mężczyzną o niezwykłej barwie oczu. Nie jest w stanie przewidzieć jeszcze wtedy, że spotkają się zaraz na szkolnym korytarzu - w zupełnie innych rolach. W tamtej chwili wybiera się na koncert, gdzie grywa zespół piszący teksty inspirowane poezją samego Szekspira. Dziewczyna ma ochotę wreszcie zacząć żyć - pożegnała siostrę bliźniaczkę, a pozostawione przez nią listy nakazują jej próbować coraz to bardziej zwariowanych rzeczy. Jedna z najbardziej zwariowanych historii w życiu Ashlyn właśnie się zaczyna.

Powieść Brittainy C. Cherry często podejmuje tematykę traumy po stracie bliskiej osoby: jedni tracą kogoś w prologu, inni na początku historii, a do tego jeszcze w finale historii. Mimo tego nie można jasno stwierdzić, że książka opowiada tylko o tym. Losy Ashlyn Jennings i pana Danielsa to w dużo większej mierze historia zakazanego uczucia uczennicy i nauczyciela literatury (dobrze znany wątek dla fanów Pretty Little Liars).

Mimo tak wielu pozytywnych rekomendacji
, "Kochając pana Danielsa" to dla mnie powieść, z której zapisałabym raptem tylko kilka cytatów. Może nie tak bardzo styl jak konstrukcja przedstawionej historii burzyła wiarygodność całości, a bohaterowie nie zdołali zdobyć na tyle sympatii aby interesować się ich dalszym losem. Po powieści, która wykorzystuje już dobrze znane wątki, spodziewa się zwykle czegoś nowego - innego podejścia lub interpretacji czy też może i zakończenia. Tutaj próżno tego szukać.

Mam w zbiorach domowej biblioteczki jeszcze jedną powieść od Brittainy C. Cherry, więc dam autorce jeszcze jedną szansę. Kolejny zaś raz natrafiam na powieść z gatunku New Adult, która zupełnie do mnie nie przemawia - choć należę do przedziału tej grupy wiekowej, dla której została ona napisana. Poszukiwania ulubionej powieści z tego gatunku dalej więc trwają.

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry
Wydawnictwo: FILIA   [OPIS]
Typ: opowieść w jednym tomie
Wiek bohaterów: ostatnia klasa liceum (student)
Liczba stron: 432
W skrócie: Tylko i wyłącznie dla fanów New Adult

Znacie powieści Brittainy C. Cherry? Które z nich polecacie?

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Dwie Połówki Złamanego Serca


Jedna rezydencja, cztery rodziny i dwie historie z tragicznym zakończeniem. Ile pokoleń wstecz może sięgać zemsta? Jak długo trwa pamięć o nieszczęśliwych wydarzeniach, nim wszyscy zechcą wreszcie o nich zapomnieć i żyć po normalnej stronie znanej rzeczywistości? Kto pozwala by ostrzeżenie odeszło w niepamięć, ten wystawia się na niebezpieczeństwo. I nie wiadomo już dłużej będzie, z której strony nadejdzie atak.

Opowieść naprawdę dobrze się zaczęła. Alexis Warren to bohaterka o niestandardowym podejściu do życia. Rozpoznać ją można po różowych włosach i przesiadywaniu w bibliotece szkolnej... w czasie, w którym powinna być na lekcjach. Do momentu perspektywy uzyskania surowszej kary, Alexis nic nie robi sobie z łamania zasad - manifestuje swój bunt wobec wydarzeń, jakie dotknęły jej najlepszą przyjaciółkę ze strony cheerleaderek. Na horyzoncie pojawia się przystojny (ale równie wyalienowany) Carter, który dosłownie powala pannę Warren (dziewczyna dostaje cios drzwiami - choć urok osobisty też miał tutaj swój udział). Nie można nawet przemyśleć przebiegu tych wydarzeń, bo właśnie w tym momencie na światło dzienne wydobywać się zaczną sekrety przeszłości. Nie minie nawet chwila, a bohaterowie będę wkrótce mieć na koncie o wiele więcej niż jeden nokaut.

Choć opowieść w całości przedstawiona jest z perspektywy Alexis, o bezpośrednim zobaczeniu ducha trudno będzie tu mówić. Słabym ogniwem okaże się jej młodsza siostra - Kasey - którą pokazują palcami jej rówieśnicy. Kiedy dochodzi do kolejnych już niepokojących wydarzeń, Alexis zaczyna powątpiewać, czy powinna bezwzględnie brać stronę swojej siostry. Wydarzenia analizowane z innej perspektywy wydają się być zbyt brutalne, ale nagła zmiana koloru tęczówek zaczyna podpowiadać zupełnie inny scenariusz. Czy panna Warren wciąż rozmawia z Kasey? A może do ich domu przyplątało się coś o wiele bardziej mrocznego?

Narracja wydarzeń z życia Alexis przeplatana jest jej refleksjami, które potrafią nieraz czytelnika rozbawić. Podobnie będzie z Megan, arywrogiem bohaterki, która niespodziewanie zaoferuje swoją pomoc w tym właśnie momencie, kiedy Alexis nie będzie miała do kogo się zwrócić. Kolejny podstęp służący wyłudzeniu informacji, a może prawdziwa pomocna dłoń? Jakie tajemnice i losy skrywa medalik złożony niegdyś z dwóch połówek teraz już złamanego serca?

Powieść napisana jest w sposób, który od samego początku wciąga czytelnika. Sprzyja temu lekki styl, ciekawi bohaterowie i wciągający wir wydarzeń. Dobry początek nie zawsze zwiastuje udany ciąg dalszy. "Złe dziewczyny nie umierają" zapowiadają o wiele większą tajemnicę niż w sobie rzeczywiście skrywają. To problem wielu opowieści opartych na budowaniu napięcia: rozwiązanie zagadki nie wydaje się być aż tak niezwykłe, mimo iż zamieszane były siły nadnaturalne. Pojawia się za to wiele scen i motywów znanych z horrorów i thrillerów: kolekcjonowanie upiornych lalek, duchy uchwycone na nocnej fotografii, wizyty na przerażających strychach i piwnicach, przekaz prawdziwych wydarzeń z przeszłości w postaci snu, odrzucone zaproszenia na bal czy amulety zagubione w czasach dzieciństwa.

Trylogia o duchach Katie Alender ukazywała się w latach 2009 - 2012. Opowieść pojawiła się w polskim przekładzie z początkiem 2016 roku. Dostępny jest już drugi tom przygód "Od złej do przeklętej". Z opisu widać, że młodsza siostra Alexis znów znajdzie się na celowniku złych duchów (tak to jest z młodszym rodzeństwem... nieustannie trzeba pilność). Czynny udział będzie brać Megan, która współpracując z siostrą Kasey, podejmie się próby ocalenie innych od zgubnych wpływów złowrogich mocy. Seria Katie Alender ma w sobie potencjał i kilka wyróżniających się wątków, nie mam zamiaru zamawiać jednak powtórki z akcji tomu pierwszego, wiec lekturę kontynuacji pozostawię na inny sprzyjający czas.


"Złe dziewczyny nie umierają" - Katie Alender
TYP: Trylogia - Tom I
Wydawnictwo: Feeria Young
W kategorii: Zjawiska paranormalne - Duchy
Wiek bohaterów: liceum
W kolejności: NR 36/2016/08/04 (469)
Okładka: Złe dziewczyny faktycznie nie umierają. W polskim wydaniu szczęśliwie pozostawiono okładkę oryginału, która jest niesamowicie klimatyczna - troszkę nawet niepokojąca. W połączeniu z tytułem słusznie można wydedukować, że książka opowiadać będzie o złośliwych duchach i szkolnym mobbingu. Oczekiwania na początku lektury przerosły jednakże to, co zaoferował finał tej zagadki z zaświatów.

W TEJ SAMEJ TEMATYCE: Jeśli miałabym polecić prawdziwie absorbująca opowieść o duchach, byłaby to z całą pewnością w pierwszej kolejności seria od Meg Cabot - "Pośredniczka". Tytuł ten przypomnę przy okazji relacji z seansu kolejnej dramy, czyli "Let's fight, Ghost", jeszcze w tym tygodniu :)

Jakie historia o duchach / z ich udziałem Wy ostatnio poznaliście?

niedziela, 24 lipca 2016

"Kiedy w końcu naprawdę wstąpię na tron"

"Nie, cały ten proces nie miał sensu, ale zaczynałam rozumieć, jak to się dzieje, jak to możliwe, że w trakcie tego wszystkiego w sercu rodzi się jakieś uczucie. Na to właśnie teraz liczyłam: że jakimś cudem obowiązek i miłość spotkają się, a ja pomiędzy nimi znajdę szczęście."

Dawno dawno temu... w państwie przyszłości o nazwie Illéa po raz kolejny rozegrać się miała walka o koronę. Władca potrzebował królowej, by rządziła mądrze u jego boku. Teraz to księżniczka poszukuje wybranka serca by móc pełnoprawnie wstąpić na tron. Czy poczucie obowiązku i lata przygotowań do podjęcia roli królowej wygrają starcie z głosem serca, którego podszeptów być może wcale jeszcze nie słychać?

Eadlyn nie jest uwielbiana jako księżniczka. Brutalnie uświadomił jej to brat bliźniak w pożegnalnym liście nim sam (mogąc podążyć za głosem serca) uciekł do Francji by tam przejąć rolę króla innego państwa. Świętuje swój ślub, a cały kraj się raduje, zaś młoda księżniczka, wychowana za murami pałacu, nie ma za sobą ludu, który by ją wspierał i uwielbiał. Jej historia nie jest kojarzona ze spełnieniem jakiejś baśni, jak to było w przypadku jej rodziców. Nie lepiej niż księżniczka sprawdza się też w roli regentki. Czy zdobędzie serca wszystkich jako królowa?

Pytania dotyczą już nie tylko szczęśliwego zakończenie dla Eadlyn, ale także tego czy monarchia jako ustrój zdoła się utrzymać w państwie Illéa. America wraz z Maxonem przyczynili się do zniesienia podziałów klasowych, lecz ile bez tej hierarchii może funkcjonować monarchia?

Eadlyn co prawda nie ma problemu rebeliantów, z jakim mierzyli się nieustannie jej rodzice, ma za to niezadowolony z zaistniałych zmian w państwie lud. Młoda monarchini zgodziła się na przeprowadzenie Eliminacji licząc na to, że uspokoi to społeczeństwo dawnych klas, a jednocześnie pozwoli jej odnaleźć szansę na miłość z bajki... taką jaka spotkała jej rodziców i brata. Tom pierwszy pokazał, że żaden z uczestników tych "męskich" Eliminacji nie skradł jej serca, co stanowi problem. Szanse większości kandydatów wydawały się wyrównane. Był jej przyjaciel z czasów dzieciństwa, z którym odnowiła swoją więź, upragnionej miłości w tym jednak nie było (dla omówienie tego wątku polecam Szlaki książkowo - filmowe: P jak Przyjaźń).

Księżniczka (właściwie w tym tomie to już Regentka) Eadlyn i jej doradczynie analizują kandydatów wyłonionej Elity, tak jak czytelnik, punktując ich wady i zalety. Nie ma jednoznacznego zwycięzcy, a serce nadal milczy. To wtedy pojawia się Marid Illéa, którego zdanie ceni opinia publiczna, a który oferuje swoją pomoc i poparcie dla młodej regentki.

Eadlyn to dość zamknięta w sobie osobowość. Sama nosi ciężar przyszłej korony i związanej z nią odpowiedzialności. By odnaleźć szczerą i prawdziwą miłość musi się jednak przed kimś otworzyć, co stanowi problem i wyzwanie samo w sobie. Czy w obliczu zbliżającego się przyśpieszonego finału Eliminacji zaufa właściwym osobom? Kiedy Eadlyn zostaje zaszantażowana, zdaje sobie sprawę, że mimo przeprowadzanych Eliminacji, jej wybór i tak jest ograniczony. Wtedy to zagłuszany głos serca staje się słyszalny, ale czy wygra z głosem rozsądku, którym dziewczyna kierowała się przez całe swoje dotychczasowe życie?

Z perspektywy finału serii już jasno widać, że "Następczyni" i "Korona" (swoiste przedłużenie serii) to przede wszystkim okazja by zobaczyć jak potoczyły się losy głównych bohaterów "Rywalek" (Rywalki - Elita - Jedyna). Czytelnik ma wgląd w to, jak z rządzeniem państwem radzą sobie America i Maxon. Ich wspólny los jako pary królewskiej nie był tak mocno przesądzony jak o doskonałości uczucia rodziców przekonana jest ich córka. America ze złamanym sercem przybyła przecież do pałacu, a i potem wielokrotnie zmieniała swoje decyzje. Swej miłości i wyboru Maxon'a aż do samego finału nie mogła być pewna. Eadlyn odkrywa nie tylko ten skrawek przeszłości, ale także nieznaną gałąź królewskiego drzewa genologicznego. Ścisły finał i sam wybór kandydata, z którym będzie rządzić, był zaskakujący ... choć jednocześnie wyczuwalny od jakiegoś czasu - po prostu czytelnik nie spodziewa się, że bohaterka mimo wszystko to zrobi.

Narratorkami obu serii (a także powieści w jednym tomie - "Syreny") są młode dziewczyny. Ciąży na nich duża odpowiedzialność, a w znalezieniu miłości ciąży coś na kształt klątwy, którą należy pokonać. Siła przyjaźni, szczególnie tej kobiecej, jest u Kiery Cass zawsze na pierwszym miejscu - praktycznie na równi z uczuciem miłości. W ten oto sposób dawne Rywalki pozostają oddanymi sobie przyjaciółkami na całe życie. Tak w rywalizacji Eliminacji znajdują wsparcie innych uczestniczek, a jednocześnie każda z nich zachowuje szansą na prawdziwą miłość. Przedłużenie serii w postaci "Następczyni" i "Korony" to przyjemna i lekka lektura, która upłynie równie szybko jak poprzednie części tej baśni rozgrywającej się w czasach przyszłości.

"Rywalki. Korona" - Kiera Cass
SERIA: tom V i ostatni
Wydawnictwo: Jaguar - OPIS
Stron: 304
W kategorii: Antyutopijne baśnie
W kolejności: NR 27/2016/07/02 (461)
DLA KOGO? Tom piąty to lektura tylko i wyłącznie dla czytelników poprzednich części serii "Rywalki". Nawet znając wydarzenia oryginalnej trylogii trudno sobie czasami przypomnieć losy drugoplanowych bohaterów, którzy wciąż występują w "Następczyni" jak i "Koronie".

Znacie już finał serii "Rywalki"? Jak ocenialiście szansę kandydatów? 
Który zwrot akcji najbardziej Was zaskoczył?

wtorek, 12 stycznia 2016

Bookathon PLL 8: Pożądane

"Prawda jest czasem dziwniejsza niż zmyślenie."

WRAŻENIA Z LEKTURY W RAMACH AKCJI Bookathon Pretty Little Liars

"NA RUINACH DOMU": Finał "Bez serca" wskazał potencjalnego winnego wszystkich zarzucanych "A" czynów. Choć społeczność Rosewood chciałaby bardzo uwierzyć, że to już koniec, trudno pozbyć się wrażenia, że przypadkowo osoba została wrobiona. Z fabuły na stałe zniknęła zaś Jenna. Luka, jaka po niej pozostała, szybko zostaje wypełniona przez kogoś ważniejszego dla całej opowieści o Kłamczuchach. Kiedy pani DiLaurentis (matka Ali) zwołuje konferencję prasową przed swoim nowym domem, żadna z czterech byłych przyjaciółek Alison nie ma pojęcia, o co tym razem może chodzić. Tymczasem ich wszystkie wątpliwości wyjaśnić może pojawienie się kolejnego z dzieci DiLaurentisów - siostry bliźniaczki Allison imieniem Courtney.

"PRZY STUDNI ŻYCZEŃ": Ósmy już tom przygód pięknych Kłamczuch, w  oryginale "Wanted", zadebiutował na rynku amerykańskim już w 2010 roku. "Pożądane" to po części ukoronowanie serii (może również ta okładkowa "wisienka na torcie"?), bo oto do rąk czytelnika trafia tom, w którym następuje częściowe rozwiązanie zagadki pod postacią dziewczyny o imieniu Courtney. Na poszlaki jej istnienia natrafiała już Hanna w czasie swojego pobyciu w ekskluzywnej klinice psychiatrycznej - Zaciszu. W "Bez serca" były to jedynie przypuszczenia - cień osoby zaraz znikający z pola widzenia. Teraz tajemnicza osoba wkracza do akcji i życia Kłamczuch.

Tymczasem zbliża się Bal Walentynkowy, jedne pary nadal się trzymają, inne rozpadają. Hanna dla popularności zrobi wszystko, a skoro jej obecny chłopak (Mike - brak Arii) jej do tego celu nie przybliża, to równie dobrze będzie jej bez niego. Sama zaś Aria nadal pozostaje z Noel'em. Spencer odkrywa nić porozumienia między jej siostrą Melissą a Courtney. Natomiast Emily zastanawia się, czy między nią a siostrą Ali nie istnieje aby jakaś szczególna nić porozumienia.

"ZEMSTA - OSTATNI KRZYK MODY": Sama Courtney na każdy kroku bardzo przypomina Ali i tak bardzo się od niej różni. Zdaje się jednak znać sekrety dziewczyn o wiele bardziej niż mógłby kto inny poza... samą Alison. Aktywność samej Courtney jest w tym tomie niewiarygodna. Tego samego dnia uczestniczy ona w historii każdej z dziewcząt na swój sposób, a przez większość tego tomu (jak i przez większość serii) bohaterki nie działają razem. Każda z nich ma swoje osobne losy  i perypetie związane z tajemniczym "A". Obecności Courtney możemy się z całą pewnością spodziewać w praktycznie każdy rozdziale "Pożądanych", mimo rozbieżnych lokalizacji różnych wydarzeń. Hanna udaje się na fashion week (pokaz Diane von Furstenberg) aż do Nowego Jorku, kiedy większość dziewcząt zostaje w Rosewood, a Courtney i tak zdąży by znaleźć się w idealnym miejscu o idealnym czasie by... odzyskać pełne zaufanie dziewczyn. W jakim celu? Kim naprawdę jest dziewczyna podająca się za bliźniaczkę Ali?

"W PUŁAPCE WSPOMNIEŃ": Ósma część przygód sprawia, że dziewczyny znowu są razem - jako grupa nie tylko dawnych przyjaciółek, ale i obecnych. Zjednoczyć zdała się je sprawa Courtney. Finał tego tomu został tak skonstruowany, że kończy wątki, udziela części odpowiedzi i daje coś na kształt "szczęśliwego zakończenia" dla Arii, Emily, Hanny i Spencer. Mamy tutaj też epilog, który skierowany jest do czytelnika, ale nie został podpisany przez "A". To coś na kształt ostatniej sceny thrilleru, gdzie pokazane jest, że mimo iż bohaterki wywinęły się z niebezpiecznej intrygi, to sam jej sprawca zdołał zbiec i kontynuuje swoją grę - tym razem z udziałem nowych osób.

Czy tom dziewiąty to początek nowej przygody czy kontynuacja tej już znanej? Nie mogę się doczekać, co będzie się w tej historii działo dalej, jak poprowadzi całość autorka. Tomy aż do piętnastego włącznie w domowej biblioteczce już mam, więc można powiedzieć, że kontynuacja lektury jest zabezpieczona.

ZAGINIONY DILAURENTIS: Coś podobnego zastosowano także w serialowej wersji opowieści Pretty Little Liars. Początkowo ani tamto serialowe ani to książkowe rozwiązanie nie satysfakcjonuje przy tak rozległym knuciu intryg. Kiedy jednak dochodzimy do finału "Pożądanych", wiele udzielonych przez autorkę odpowiedzi dobrze wpasuje do wcześniej znanej nam fabuły. To zaledwie streszczenie całej intrygi na kilku końcowych stronach. Nie sposób jednak docenić całości, jeśli w przeczytanych tomach nie pojawi się oficjalny prequel, czyli "Tajemnice Ali". Z perspektywy dopiero tego przeczytanego dodatku zrozumieć można motywy zarówno Courtney jak i dziewczyny znanej jako Alison.
Całość serii PLL

"Pożądane" - Sara Shepard
Seria: Pretty Little Liars
Tom: 8  / OPIS
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
Stron: 290
Fragment do poczytania: LINK
Styl: Proste i krótkie zdania, które zwięźle przekazują informację o fabule. Nie ma nadmiaru opisów przez co akcja przebiega o wiele szybciej.
OCENA: "Pożądane" to z całą pewnością jedna z lepszych części tej serii. Niezależnie od tego, czy był to finał zamierzony czy też tylko taki planowany półfinał serii, bardzo się cieszę, że Sara Shepard odkryła część tajemnicy, która wiązała się z tożsamością "A". Czy fakt, że "A" nie zwraca się już do czytelników w epilogu sprawi, że ktoś inny znów przejmie rolę uprzykrzania życia czwórce przyjaciółek? Lektura obowiązkowa dla fanów tej serii po "Pożądanych" to z całą pewnością prolog do historii, jaki stanowią "Tajemnice Ali". To idealny moment na przeczytanie tego dodatku do serii - jest on ściśle związany z wyjaśnieniem intrygi dwóch sióstr, ich rywalizacji i rozwiązania konfliktu.

POPRZEDNIO W SERII: 
1. Kłamczuchy    2. Bez skazy   3. Doskonałe    4. Niewiarygodne
5. Zepsute    6. Zabójcze   7. Bez serca      8. Pożądane

Dziś 12 stycznia - w Stanach powraca serialowa adaptacja Pretty Little Liars z kolejnym odcinkami - tym razem po przeskoku czasowym. Jak poradziły sobie z problemami już w życiu dorosłym Hanna, Aria, Emily i Spencer? Dowiemy się w sezonie 6B :)

Tymczasem zapraszam na Bookathon Pretty Little Liars na FB zorganizowany z okazji styczniowej premiery szesnastego temu serii. 

niedziela, 15 marca 2015

"Tęsknię za krajem, którego nie ma"

"Wierzysz w dobro?"

Z nieba nad Pragą leje się żar, a to właśnie tam nasza Lumikki spędza miesiąc swoich wakacji za ciężko zarobione... mafijne pieniądze. Oczywiście młoda Finka nie należy do żadnych struktur mafijnych, wręcz przeciwnie - Lumikki popsuła im znacząco plany. Weszła jednak w posiadanie pieniędzy, które... wołałaby jak najprędzej wydać, a że miło by było odpocząć od tego wszystkiego, to wakacje spędza w jakimś cieplejszym miejscu. Pobyt w Pradze już trochę trwa, kiedy do Lumikki podchodzi obca dziewczyna, niewiele od niej starsza (Lenka), by oświadczyć, że jest jej siostrą. Młoda pani detektyw amator za nic nie może zostawić takiej sprawy bez wyjaśnienia.

W KOLEJNOŚCI CZYTANIA: Początek tej powieści to błyskawiczne streszczenie, dosłownie na parę zdań, wydarzeń fabuły pierwszego tomu trylogii. Już nawet kilka stron poświęcono na zakończenie wątku postaci poznanej w "Czerwone jak krew", pośredniej bohaterki poprzedniej kryminalnej zagadki. Poza tym do fabuły tomu pierwszego nie ma zbyt dużo nawiązań, a przez to właściwie można byłoby przeczytać "Białe jak śnieg" i dobrze się bawić w czasie lektury, nie znając wydarzeń opisanych w "Czerwone jak krew".

"Wiedziała, że tęskni na próżno, zupełnie na próżno.
Tęsknię za krajem, którego nie ma."

PRAGA: Tym razem miejscem akcji staje się Praga, a czasem dla wydarzeń - letnie dni wakacji. Nie pozwiedzamy jednak zbyt wiele, gdyż to młodzieżowa powieść kryminalna. Atmosferę od samego początku autorka stara się podkręcać poprzez tajemnicze wypowiedzi nieznanego narratora, które jednak zbyt szybko okazują się być fragmentami filozofii pewnej sekty. A jak sekta powiązana jest z opowieścią Lumikki? Nie trudno zgadnąć.

WĄTEK GŁÓWNY: Trudno jednoznacznie wskazać po pierwszym tomie, co jest główną zagadką tej trylogii. Może jest nią sama młoda pani detektyw? Pojawiły się już wcześniej znaki wskazujące na jakiegoś rodzaju zawód miłosny i "Białe jak krew" tą tajemnicę rozstrzygnie.Okazuje się, że Lumikki byłam wcześniej w... powiedzmy, że interesującym związku. TO na bank będzie wyróżniać serię spośród grona innych opowieści. Wszystko jednak dotyczące osoby Liekki'ego to jedynie retrospekcje.

"Kłamstwo stało się historią, a historia prawdą.
Nie żałowała."

Ciekawszym kandydatem na zagadkę trylogii wydaje się wątek rodzinny. W rodzinie Lumikki obowiązuje reguła milczenia. Przekłada się to także na to, że bohaterka będąc w sytuacji zagrażającej życiu za nic nie powie o tym rodzinie, nawet jeśli mogłoby to uratować jej życie. Najlepszy wątek tomu drugiego to podejrzenia dotyczące posiadania fałszywych wspomnień i próba ich weryfikacji. Nie jest to temat jedynie epizodyczny, stanowi wyraźnie część większej zagadki, i autorka niewątpliwie jeszcze do niego powróci.

BAŚNIOWE TYTUŁY: Do lektury powieści fińskiej autorki skłoniło mnie nawiązanie do baśni. Czerwone jak krew, białe jak śnieg, czarne jak heban - jednak nawiązania do klasycznych baśni w tej serii młodzieżowych opowieści kryminalnych są przeważnie tylko w tytule. Znajdzie się kilka scen, które można by odnieść do tytułu, ale z pewnością nie jakieś większe fragmenty fabuły. Do baśni odwołują się za to bardzo mocno okładki: na pierwszym tomie sama Śnieżka, na drugim zaczarowane zwierciadło, na trzecim zatrute jabłko. W obrazie lustra na okładce tomu "Białe jak śnieg" pojawia się most praski, na którym rozegra się jedna z scen wchodzących w skład finału.

"Złamać regułę milczenia"

ZAGADKA "BIAŁEGO" TOMU: Wydarzenia czasu teraźniejszego są powiązanie niejako z działalnością sekty - Białej Rodziny. Lumikki nie wpada na nich jakoś tak zupełnie przypadkiem. We wszystko wplątane będą jeszcze kulis powstawania najlepszych reportaży dziennikarskich. Mniej więcej połowa książki to moment, gdzie akcja znacznie przyśpiesza. Jest tutaj troszkę fabularna powtórka z "Czerwone jak krew", kiedy to bohaterka znów znajduję się na celowniku zawodowców - tym razem płatnego zabójcy.

MŁODA PANI DETEKTYW: Z postacią Lumikki wiążę się kilka wątpliwości. Po pierwsze, jak na powieść bez wątków paranormalnych, zdolności bohaterki są bardzo niesamowite. Żeby przypomnieć sobie wszystkie szczegóły nieznaczącej sceny, która miała miejsca parę dobrych godzin temu... mózg musiałby bez przerwy rejestrować wszystko. I rejestrować by tak mógł, dogłębnie analizując, ale czy wszystko zapamiętując? Lumikki ma być co najmniej jak Sherlock Holmes: ponadprzeciętny umysł i niespotykana przenikliwość, że o osobowości już nie wspomnę. To właśnie dlatego nawet płatni zawodowcy nie są zdolni wyeliminować cel, jaki stanowi młoda turystka w zupełnie obcym sobie mieście. Po drugie, zwykle postacie lekko aspołeczne i odizolowane nie ze swojej winy darzy się sporą sympatią, a w przypadku Lumikki nie miałam takiego odczucia. Nadal nie zdołałam jej polubić jako bohaterki wydarzeń czy narratorki (narracja przypadka także na inne osoby).

AKCJA W 7 DNI: Akcja tomu zamyka się dokładnie w czasie tygodnia (od jednego czwartku do następnego). Może to także decyduje o dynamice tej powieści. Stron nie jest dużo, a czcionka jest spora, co jeszcze bardziej potęguje wrażenie, że powieści fińskiej autorki czyta się błyskawicznie.

CIEKAWOSTKI: Zawsze zaskakuje mnie to, jak sami autorzy przekonują czytelnika o tym, jak trafny jest wątek, jaki obrali oni na ten czas trwania swojej opowieści. Salla Simukka też nas o tym w pewnym momencie zapewnia: "Byłby to pewnie niezły temat na fascynującą książkę dla młodzieży". Jeszcze bardziej lubię wstawki z języka angielskiego, nagle pojawiające się w tekście. Tutaj też takie mamy: "szybko przeprowadziła mały research i wyguglowała firmę na komórce". Tego rodzaju fragmenty zawsze sobie wynotowują, zaraz obok wartych zapamiętania cytatów.


"Białe jak śnieg" - Salla Simukka
[TRYLOGIA] Tom II
Wydawnictwo: GW Foksal, YA!
W kategorii: Powieść kryminalna - młodzieżowa
Stron: 221
W skrócie: Nawiązanie do baśni opiera się w tej trylogii TYLKO na tytułach i kilku scen do nich się odnoszących. Młodzieżowa opowieść kryminalna o młodej pani detektyw to historia zajmująca, którą czyta się prędko, ale zagadkę łatwo jest przejrzeć przed czasem, a do tego sporo w niej niewiarygodności. Może to "Czarne jak heban" zaskoczy swoim rozwiązaniem zagadki całej tej trylogii i sprawi, że na opowieści spojrzy się raz jeszcze, tym razem z zupełnie innej perspektywy?
W kolejności: NR 20/2015/03/06 (376)
W RAMACH CYKLU: MIESIĄC BAŚNI


Trylogia to:
1. Czerwone jak krew    2. Białe jak śnieg      3. Czarne jak heban

Znacie już opowieść Lumikki? 

piątek, 20 lutego 2015

Skradziony rydwan, spiżowy smok i miecz Hadesa

"Módlcie się, żebyście się mylili. Naprawdę, to może się wydawać fajne, jak się o tym czyta, ale to serio zła wiadomość [...] Ale pamiętajcie: nie chcecie być dziećmi bogów."

Czytając kolejne tomy przygód Percy'ego Jacksona wyczekałam się na to "Archiwum Herosów". Portale czytelnicze (przykładowo Lubimy Czytać) wskazują, że to dodatek do serii. Dodatek, czyli należałoby przeczytaj najpewniej po zakończeniu pięciu tomów "Olimpijskich bogów", prawda? Prawda? Skądże znowu!

Tak więc zadowolona po lekturze "Ostatniego Olimpijczyka" zabrałam się za "Archiwum Herosów". Wstęp w postaci listu z Obozu Herosów napisał sam Rick Riordan, który wpisuje w ten sposób sam siebie w świat przez siebie stworzony, kiedy tytułuje się jako Starszy Skryba Obozu Herosów. Nie powiem, wygląda to obiecująco. Dalej mamy pierwsze z trzech opowiadań z Percy'm w roli głównej.

"Mątwy, amfipriony i węgorze przyglądały mi się, kiedy je mijałem. Słyszałem szept ich małych móżdżków: Syn boga mórz! Syn boga mórz! Super jest być celebrytą wśród kałamarnic."

Przygoda Numer Jeden to Skradziony rydwan Aresa. Percy z okna szkoły (tej swojej zwyczajnej) zauważa Clarisse , córkę boga wojny. Choć Syn Posejdona nie lubi Aresa, a tym samym z jego córką ma często na pieńku, to chce pomóc dziewczynie i uważa, że zabłądziła ona w okolice jego szkoły nie bez powodu. Okazuje się, że Clarisse dostąpiła zaszczytu powożenia sławnym powozem boga wojny przez jeden dzień, lecz jej bracia bogowie, zwinęli jej ten powóz i ukryli go. Ale czemu mieliby to robić Clarisse? Która tak się przecież wykazała w decydującym momencie bitwy o Manhattan, a w konsekwencji także o Olimp? Percy nadal obawia się Przepowiedni, ale przecież...ona już się wypełniła!

Tak więc już na początku "Archiwum Herosów" uświadomiłam sobie, że te trzy opowiadania mają miejsce po "Bitwie w Labiryncie" a jeszcze przed finałem serii w "Ostatnim Olimpijczyku". Zmyliła mnie też data publikacji książek za oceanem: zarówno tom piąty jak i te opowiadania ukazały się w tym samym roku. Należało patrzeć na umiejscowienie w akcji danych opowiadań, a nie całego ich zbioru.


środa, 18 lutego 2015

"Jesteś teraz w rękach Losu"

"- Rozumiem, chłopcy, że ruszacie ratować świat?
- Mniej więcej - przyznałem."

"Bitwę w Labiryncie" kończy scena urodzin Percy'ego - tradycyjnie z niebieskim tortem, a na początku "Ostatniego Olimpijczyka"... bohater zaraz będzie mógł świętować już kolejny przeżyty (co u półbogów aż tak oczywiste nie jest) rok. Minął już rok! Z tymi jednak urodzinami będzie się miała także aktywować sławna Przepowiednia, która kształtuje od początku wydarzenia tej serii. Na jakie ustępstwa będzie musiał zgodzić się Olimp by wygrać z Kronosem?

" - Powodzenia [...] Idźcie już, herosi. Zabijcie dla mnie kilka potworów."

Serię "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" darzę niesamowitą sympatią. Po pierwsze jest to niepowtarzalne poczucie humoru Ricka Riordana, które zawsze potrafi poprawić nastrój. Nie są to tak rozpowszechnione w powieściach wszelkiego gatunku sceny, kiedy to bohaterowie pokładają się ze śmiechu z żartu dla nich (i najwidoczniej dla danego autora) tylko zabawnego. Takiego narzuconego poczucia humoru nie ma w Ricka Riordana. Tutaj autentycznie parska się śmiechem. Po drugie jest postać głównego narratora - syna Posejdona. Percy ma przeważnie tyle problemów, że aż trudno zliczyć, a nieustannie znajduje siłę by się z nimi zmierzyć, nie tracąc przy tym nic ze swojej ujmującej osobowości: sarkastycznego poczucia humoru, pogody ducha ani też szczególnej empatii.

"- Percy - powiedziała Rachel. - Wiem, że to nie najlepszy moment. Ale dla ciebie nie ma najlepszych, prawda?
Coś było na rzeczy."


poniedziałek, 19 stycznia 2015

"Nie znajdziesz tego w mitach"

"Twój czas jeszcze nadejdzie. Jestem o tym przekonany. Nie trzeba się śpieszyć."

Na pierwszą wyprawę Percy został wybrany, na drugą załapał się przypadkiem, a na trzecią...Cóż, tym razem musiał się podstępem wkręcić. W programie kolejnej przygody: przeszukiwanie wysypiska bogów, ucieczka poprzez Zaporę Hoovera, Uwolnić orkę (spotkanie Nereusem) na wybrzeżach Frisco oraz prawdziwy Nessie - na te i inne liczne atrakcje zaprasza jak zawsze Percy Jackson. Teraz akcja nie czeka aż roku na wznowienie. Percy po ostatnim obozie letnim (misja na Morzu Potworów) wraca już na ferie zimowe. Tom trzeci i "Klątwa tytana" rozpoczyna więc taki zimowy klimat, jak i piękna granatowa okładka.

"-Poplątało wam się - zrobiłem krok do przodu. - Nikt nie będzie ginął."

Jak poprzedni tom zaczynał się bez naszego satyra Govera, tak tutaj już przy wykonywaniu pierwszego zadania znika Annabeth. Tym razem sprawy Olimpu najbardziej reprezentowało będzie rodzeństwo: Apollo i Artemida. Pojawi się też Afrodyta, której postać została świetnie zobrazowana, a w szczególności to jak obecność bogini działa na półbogów. Rick Riordan i kolejne mistrzostwo.

"-Och, nie bój się snów [...] Gdyby nie sny - oznajmił - nie wiedziałbym połowy tego wszystkiego, co wiem o przyszłości."

W pierwszym tomie serii ("Złodziej pioruna") bohaterowie przemierzają Stany Zjednoczone: z obozu Herosów (Long Island) do Los Angeles. Misja w "Morzu Potworów" wymaga od nich wyprawy w rejony naszego Trójkąta Bermudzkiego. Za to "Klątwa tytana" to kolejna wyprawa przez Stany, lecz pod lekko innym kątem. Droga wiedzie bowiem z  Nowego Jorku, poprzez Nowym Meksyk aż do San Francisco.

"If you're going to San Francisco" 

Dobrze, już dobrze! Bez takich numerów. Herosi muszą unikać rejonu San Francisco. Znajduje się tam bowiem góra Othrys - mroczny Olimp czy też raczej druga "stolica" w czasie poprzedniej wojny tytanów. Od początku tomu trzeciego zastanawiałam się, czym będzie tytułowa klątwa tytana. A odpowiedź okazała się taka prosta! Kto (bardzo) dobrze zna mitologię, odgadnie pewnie przez czasem znaczenie tytułu.

"Była to dziwna opowieść. Ale z drugiej strony Bianca i Nico byli dziećmi półkrwi. Nic normalnego nie miało prawa ich spotkać."

W "Klątwie tytana" Riordan aktywuje historię w tle. Nie chodzi już tylko o (mistrzowskie) opowiedzenie mitu na nowo (i bardzo współcześnie), ale o dodanie pewnych postaci, o których mity milczą. Zakończenie mitycznej przygody pozostaje niezmienne, lecz są tutaj przemilczane tragedie (niczym te greckie, a jakże!). Postać tego typu to w tomie trzecim Zoe Nightshade, obecnie (po prawdzie to od paru tysiącleci) jedna z Łowczyń Artemidy. A kim są owe Łowczynie? O tym już za chwilę.

"-Och, mój drogi [...] Nadal negujemy rzeczywistość?"

Rick Riordan pozostawia fanów pod koniec wyprawy po złote runo (a, taka tam jedna pamiątka przywieziona z wakacji nad Morzem Potworów) z niezłym cliffhanger'em. Riordan ZAWSZE zostawia czytelników z cliffhanger'em, tylko raz jest on znośny, a innym razem wymagający natychmiastowej interwencji, czyli lektury kolejnego tomu. Tutaj takim wydarzeniem był powrót Thalii, który niósł za sobą także zmiany w rozpatrywaniu znaczenia przepowiedni.

Czasem Annabeth wspominała (w "Morzu Potworów"), że Percy przypomina jej momentami Thalię w zachowaniu. Wtedy żałowałam, że nie mieliśmy okazji jej poznać. Percy'ego po prostu kocham, a córkę Zeusa... jak się okazało dość trudno przychodzi obdarzyć sympatią. Z perspektywy następnego tomu ("Bitwy w Labiryncie") mogę z ulgą stwierdzić, że Thalia (podobnie jak Tyson) to postać jednego tylko tomu (choć Tyson pojawia się aktywnie w tomie czwartym).

"Wyrzekam się towarzystwa mężczyzn, przyjmuję wieczne panieństwo i przyłączam się do Łowów."

Początek "Klątwy tytana" to zadanie odbicia pary młodych półbogów, jeszcze nieświadomych swojego mitycznego dziedzictwa, ale w pełni podatnych na ataki potworów. Udaje się ocalić obu, lecz... nie jest to ostateczne zwycięstwo, gdyż Bianca wybiera przyłączenie się do Łowów (kojarzą się teraz pewnie różne opowieści o faerie i polowaniu, które mknie po niebie, kiedy zapowiada się na ziemi większa bitwa, ale to nie to). Tutaj po raz pierwszy poznajemy dodatkową opcję dla młodych półbogów. Szczególnie oferta ta dotyczy dziewcząt, którego mogą dołączyć do polowania Artemidy, gdzie pozbędą się odpowiedzialności a zyskają nieśmiertelność. Łatwe, przyjemne i proste - polować na potwory zamiast być przez ich liczne zastępy nieustannie ściganym. "Klątwa T." porusza tu jeszcze jeden nowy problem, czyli los herosów, którzy zostali wyrwani na lata z normalnego biegu czasu. Dotyczy to Thalii, Zoe, ale i dwójki jeszcze innych osób (ALE TO SPOILER, więc nie powiem!).

"-To czemu mnie nie zabiłeś? [...]
- Ale widzisz, jest problem. Po Olimpie krąży plotka, że możesz wywołać największą wojnę w historii. Nie mogę tego popsuć."

Jeszcze raz wracając do okładki: ten piękny czarny pegaz to?Wspomniałam już o Mrocznym? Nie, to nie postać z "Dawno, dawno temu" (Rumpelstiltskin) tylko kontynuacja ciekawego wątku jeszcze z "Morza Potworów". Jest to czarny pegaz, który w bardzo ciekawy sposób zwraca się do Percy'ego ("Jak sobie życzysz, szefie. Ty tu rządzisz. Jesteś moim ulubieńcem.") Ponieważ według mitologii to Posejdon stworzył konie z piany morskiej, syn tego boga potrafi się z nimi komunikować i one z nim, a mają pełno zaskakujących rzeczy do przekazania. Nie wierzyłam, że to kiedykolwiek potem, ale ten cykl zdetronizował w moich oczach chyba nawet HP. U Rowling nie ma po prostu takiego poczucia humoru i akcja nie pędzi tak szybko jak w tych ożywionych mitach: Percy wygrywa.

"Klątwa tytana" - Rick Riordan
SERIAPercy Jackson i bogowie olimpijscy #3
Wydawnictwo: Galeria Książki   [OPIS WYDAWCY]
W kategorii: Mitologiczne i Baśnie
Ocena: Jeśli są serie doskonałe, to ta właśnie taką jest!
W kolejności: NR 03/2015/01/03 (359)
Tytuł bierze także udział w wyzwaniu: "12 książek na 2015 rok"
P.S.: Teraz już "Bitwa w Labiryncie" - czuję, że ten tom będzie niesamowity!

Wasza ulubiona scena z "Klątwy Tytana"? A może najlepsze momenty znajdują się w całkiem innym tomie?

niedziela, 14 września 2014

"By wiatr dalej szumiał"

"-Co się stanie, jeśli tego nie rozgryzę?
Spoczywająca na nadgarstku Kylie dłoń Holiday zrobiła się cieplejsza, jakby komendantka wyczuła, że Kylie będzie potrzebowała kolejnej uspokajającej dawki.
- Godzisz się z tym, że zrobiłaś wszystko, co w twojej mocy, by to powstrzymać, i żyjesz dalej."

Zaczynam sądzić, że odpowiedź na pytanie "Czym jest Kylie Galen?" może stanowić finał tej serii. Ta tajemnicza historia kusi pięknymi okładkami i tak oto skusiła mnie na lekturę "Urodzonej o północy". Pomysł miał potencjał, ale było też lekko chaotycznie, choć cały czas miałam pewność, że ta opowieść jest i tak bardziej na wesoło niż na poważnie. Czasem pomysł potrzebuje czasu (stron) aby w pełni pokazać swoją siłę.  Tak więc tom drugi zaczyna się dość nietypowo. Jako iż obóz w Wodospadach Cienia ma za zadanie uczy tolerancji i szacunku dla innych gatunków, Kylie bierze udział w ceremonii w kręgu wampirów. Nawet rozmawianie o krwi brzydzi dziewczynę, a tymczasem jej smak okazuje się odpowiadać Kylie. Krew nie ma już metalicznego posmaku tylko aromat słodkiego, korzennego napoju.

"Żadnej z twoich dusz"
Może tom drugi bardziej mi się spodobał, bo wiedziałam już czego mogę się spodziewać, a może po prostu jest on bardziej składnie napisany. Kylie lepiej się odnajduje, choć nadal nie ustaliła, co się z nią dzieje i kim byli jej przodkowie, którym zawdzięcza tak "bogate" DNA.
Tak więc krew smakuje owocami, ale przeraża bohaterkę sama myśl o byciu wampirem. Niespotykana prędkość się przydaje, kiedy trzeba uciec, ale jej objawienie się niepokoi. W dodatku jednej nocy rośnie o kilka dodatkowych centymetrów (nie tylko przybywa jej wzrostu), choć bycie wilkołakiem to także nie jest wymarzony scenariusz. Do tego na skraju lasu pojawia się wilk (zwyczajny), ale fakt, że szuka jej towarzystwa za normę uznać już nie można.

"- Możemy wybrać się, gdzie tylko chcesz, bylebym był przy tobie."
Pewne rzeczy stanowią nowość, a w innych wątkach widać już pewne prawidłowości i wzory. Tak więc:
a) Kylie wreszcie (NARESZCIE!) wybrała się do owych osławionych indiańskimi legendami Wodospadów Cienia - jak można było odwlekać wizytę aż do drugiego tomu?!
b) Regułą już zdaje się być fakt, że pod koniec każdego tomu pojawia się nowy duch "towarzyszący" Kylie aż do rozwiązania kolejnej zagadki. Jednocześnie wątki z udziałem duchów, choć w wizjach są przerażające, na żywo są traktowane z dużą dozą humoru - strasznie także nie jest :)
c) Ciekawi mnie tematyka snów, tak więc już za sam wątek kreowania snów jest u mnie plus. Choć o technikach wspomniano, to się ich nie wymienia, zgrabnie pomijając, a szkoda.

"- Normalność jest przereklamowana.
- Czasami się zastanawiam, czy w ogóle zdołałabym ją jeszcze rozpoznać."
Kontynuację Wodospadów Cienia uważam za lepszą zabawę niż w przypadku wprowadzającego tomu pierwszego. Jest ku temu kilka powodów.
Kiedy zaznajomić się z bohaterami, tom drugi wypada o wiele lepiej. Nie ma już też takiego chaosu i można czerpać radość z lektury. Znając zasady tego nadnaturalnego świata łatwiej przychodzi przymknąć oko na minusy. Jest to lekka książka, której bohaterów przychodzi polubić z czasem. Nie są nam już obojętni wampirzyca Della, czarownica Miranda, półkrwi elf Derek, wilkołak Lucas, zmiennokształtny Perry oraz komendantka Holiday wraz z Burnettem (mylonym nagminnie w tomie pierwszym z Brunetem).
Nie powinien pozostać bez znaczenia fakt, że seria Wodospady Cienia to powieść z kilkoma dłuższymi opisami, oparta głównie na dialogach - niezależnie od wszystkiego czyta się ją błyskawicznie.

"Przebudzona o Świcie" - C.C. Hunter
W oryginale: Awake at Dawn, 2011
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 384
W kategorii: Akademie paranormalne
Bohaterowie: Kylie Galen/ Derek / Lucas/ Perry
Miejsce akcji: Wodospady Cienia, Teksas
W kolejności: NR 57/2014/09/04 (333)
Podobne tematycznie: Hex Hall, Akademia Mitu

Seria Wodospady Cienia
1. Urodzona o północy      / 2. Przebudzona o Świcie    /3. Zabrana o zmierzchu
4. Whispers at Moonrise   /5. Chosen at Nightfall

środa, 3 września 2014

"Kryzys tożsamości"

"Ale bez względu na to, jak to się stało, jesteście tutaj, ponieważ takie jest wasze przeznaczenie. Takie wam przypadło."

Początek serii C.C. Hunter zbiera najróżniejsze opinie i oceny: raz widać te bardzo pozytywne, raz te raczej odradzające lekturę. Wodospady Cienia to jedna z tych historii, które cały czas przewijają się przez propozycje i rekomendacje w Goodreads. Najlepiej ocenić samemu: oto RECENZJA W 4 PUNKTACH.
1. Wprowadzenie do fabuły
Kylie zostaje odesłana na obóz dla trudnej młodzieży właściwie za nic. Wprawdzie złapano ją na imprezie, gdzie był alkohol i narkotyki, ale ona sama nic nigdy nie brała. W dodatku na tej samej imprezie jej chłopak otwarcie z nią zerwał, pokazując się już z nową dziewczyną.
Będąc w autokarze, w drodze na na obóz, Kylie orientuje się, że coś jest nie tak i okazuje się, że ma rację. Otóż dziewczyna trafiła na obóz dla istot nadprzyrodzonych, w dodatku z problemami z aklimatyzacją w społeczeństwie lub też wśród swojego gatunku. Lecz Kylie jest człowiekiem! Potwierdza to fakt, że nikt nie potrafi bohaterki odczytać, wykazując się paranormalną zdolnością zobaczenia innego obrazu (wzoru) mózgu, który wskazywałby na jej potencjalne zdolności i gatunek. Co prawda Kylie widzi duchy, a konkretnie jednego, ale może być to po prostu bardzo wysokoenergetyczny duch albo... czy też oznaki oznaki szaleństwa. Ktoś tu najwidoczniej popełnił błąd, lecz Kylie pozostaje zdeterminowana by za wszelką cenę dowieść swojej normalności i człowieczeństwa, w tym przynależności TYLKO do gatunku ludzkiego.

2. Koncepcja paranormalnego świata wakacyjnego obozu
Seria Wodospady Cienia jest w gruncie rzeczy zabawna. Jak może taka nie być skoro jeden z obozowiczów potrafi przemienić się w jednorożca (ci pokręceni zmiennokształtni). Kogo my tam na tym obozie resocjalizacyjnym wakacyjnym mamy? Wilkołaki i wampiry, czarownice, elfy i zmiennokształtnych. Oczywiście zdarzają się i hybrydy oraz postacie pół na pół z domieszką ludzkiej krwi. Wampiryzm to tutaj kwestia aktywnego wirusa, czarownica może mylić czary przez dysleksję, a zmiennokształtny zmieniać się w słodkie zwierzątka domowe byle tylko dostać się do domu dziewczyny, która mu się podoba.

3. Plusy i minusy
Wątki opowieści o duchach są u mnie zawsze w dobrej cenie, a tutaj takie mamy. Wiadomo bowiem już od początku, że bohaterka to zaklinaczka duchów. Niestety odkrycie zasad działania takiej komunikacji Kylie długo zajmuje, pomimo faktu, że dziewczyna ma mentora i doradcę w tej sprawie.
Wątek miłosny stanowi tu relacja Kylie z Derekiem/ z Lucasem, która wprowadza prawdziwy zamęt do powieści, często doszczętnie dominując resztę jakiejkolwiek akcji. Hormonalny zamęt w pełni, w tle jednak jest i wartościowa opowieść (czasami) o odkrywaniu siebie i swojego dziedzictwa poprzez ukrywane sekrety rodzinne. Nowe wątki wkraczają jednakże zbyt nagle, co często tworzy wrażenie chaosu. Powieść miewa też prawdziwie zabawne momenty. Jest może trochę mało zorganizowana, ale widać potencjał.

4. Podsumowanie
Mam nieustannie to samo wrażenie, że te piękne okładki praktycznie ZAWSZE zwiastują o wiele lepsze opowieści niż potem kryją się w ich treści, kiedy przystępujemy już do lektury. Tak jest i w tym przypadku. To seria, którą można śmiało wypożyczyć z biblioteki, jeśli jest się jej ciekawym, czy też kupić na promocji lub wymienić się na jej egzemplarz. Nie jest to jednak jakaś obowiązkowa pozycja, której lekturę trzeba nadrobić w trybie natychmiastowym. Posiadam także tom drugi, więc będę mogła ocenić jak dalej sprawdza się ta seria - a może zyskuje z czasem?

"Urodzona o północy" - C.C. Hunter
W oryginale: Born at Midnight 2011
Wydawnictwo: Feeria / OPIS WYDAWCY
W kategorii: Plejada paranormalności
Bohaterowie: Kylie Galen (16 l.) / Derek / Lucas/ Perry
Miejsce akcji: Wodospady Cienia, Teksas
Stron: 440 (średnia czcionka, ale raczej z tym mniejszych)
Podobne tematycznie: Najbardziej podobna będzie niedokończona u nas seria, a rozpoczęta przez Wydawnictwo Otwarte, czyli Hex Hall. Kolejna podobna fabuła i atmosfera to przygody Gwen Frost. Obie z tych serii jednak wspominam o wiele lepiej niż wstęp do Wodospadów Cienia, i choć ta historia także ma pełno tajemnic do odkrycia to przez koncentrację Kylie na dwóch panach reszta fabuły i intrygi doszczętnie znika na jakiś czas, aż autorka znów sobie o nich przypomni.
W kolejności: NR 54/2014/09/01 (330)

Seria Wodospady Cienia
1. Urodzona o północy      / 2. Przebudzona o Świcie   / 3. Zabrana o zmierzchu
4. Whispers at Moonrise   / 5. Chosen at Nightfall

Znacie już opowieści z Wodospadów Cienia? Jak Wam się podobały przygody Kylie? 

czwartek, 28 sierpnia 2014

"Pozwolę ci odejść. Jeśli zostaniesz."

"[...] i uciekałam w cień"
Egzemplarz "Jeśli zostanę" udało mi zdobyć z wymiany i trochę jeszcze czasu minęło zanim zdobyłam się na lekturę tej powieści. Oczywiście wielokrotnie mi ją polecano i zachwalano. Parę godzin przed północą, która rozpocznie dzień urodzin pomyślałam sobie, że zrobię sobie taki drobny prezent i wezmę z półki (w domowej biblioteczce) to, co od dawna chciałabym przeczytać. Wypadło na Gayle Forman.

"Czuję, jakbym otrzymała dar."
Wydawałoby się, że to będzie smutna historia. Tego raczej spodziewałam się po opisie. Opowieść okazała się jednak zupełnie inna, mimo podjętego tematu, jest radosna i spokojna.
Nie oddala się od akcji rozgrywającej się w teraźniejszości, czyli konsekwencji pewnego feralnego wypadku samochodowego. Konsekwentnie wprowadza nas w historię życia Mii, a było jej czego pozazdrościć. Wspaniali rodzice, krewni, znajomi muzycy i fani rocka, a także objawiający się talent muzyczny - gry na wiolonczeli wraz z cichą gwarancją przyjęcia do najbardziej prestiżowej szkoły muzycznej w kraju.
Akcja toczy się na dwóch poziomach, ale nie są one od siebie odizolowane: pobyt w szpitalu, ale poza ciałem (taka rola towarzysząca), plus retrospekcja wspomnień. Coś jak filmowe "Przebudzenie" - świetny film, gdzie główne role grają Hayden Christensen (jeden z moich ulubionych aktorów) i Jessica Alba.

"Nie jestem pewna, czy jeszcze należę do tego świata. Nie jestem pewna, czy chcę się obudzić."
Mia od chwili wypadku podąża za swoim ciałem. Można to zakwalifikować jako wątek opowieści o duchach, gdyż nie zawsze musi podąża za sobą (swoją fizyczną powłoką), ale ma możliwość udania się też w inne miejsca, także te we wspomnieniach. Tak poznajemy jej przyjaźń z Kim, która zaczęła się od niechęci i nienawiści i dowiadujemy się o miłość i jej chłopaku Adamie. Uczucie to także nie miało łatwego początku, jako iż dziewczyna uważała, że chłopak skrycie się z niej naśmiewa. Choć młodych połączyła miłość do muzyki, to sporo także nieustannie dzieliło.

"Teraz widzę, jak jesteście z Mią podobne. Dwie Kasandry."
Mia miała wspaniałą rodzinę, a do tego najlepszą przyjaciółkę i sympatię, w dodatku obdarzona była także talentem, który pozwalał jej błyszczeć wśród innych uzdolnionych. W powieści Mia musi podjąć decyzję: powrócić do pozostałej części rodziny, dotkniętej takim smutkiem, czy też postawić kropkę nad "i" właśnie w tym momencie, ruszyć dalej z tego przejściowego stanu, w którym się znalazła, by poszukać rodziców i miejsca dokąd oni wcześniej przeszli.
Historia spisane niezwykle ładnym stylem, który nie jest jakiś specjalnie wyszukany czy nadmiernie emocjonalny, ale trafny i sprzyjający dobrej lekturze. Autora bezsprzecznie potrafi opowiadać zajmujące historie.

"...inspiruje mnie na wiele sposobów i każdego dnia udowadnia, że istnieje nieśmiertelność."
Może wchodząca (12 września) do kina ekranizacja będzie okazją dla wydawnictwa by zdecydować się na publikację nie tylko jeszcze jednej edycji książki (z filmową okładką i zmienionym tytułem), ale przede wszystkim do zabrania się za kontynuacją tej historii w sequelu "Where She Went"? Wydanie z okładką kinową zawsze swoją drogą, ale we wrześniu powinniśmy mieć okazję przeczytać także o dalszej losach Mii, szczególnie jeśli twórcy zdecydowaliby się je uwzględnić w tej adaptacji.


Co do zmiany tytułu na "Zostań jeśli kochasz" to nie wiem czy zmiana ta była aż tak niezbędna? Przecież "Jeśli zostanę" brzmi o wiele bardziej tajemniczo, dodatkowo zapowiada jakiś sekret. Jest to także bezpośredni przekład z języka angielskiego. Podejrzewam, że dystrybutor filmu w Polsce tej zmiany dokonał, tak jak było to w przypadku "Ciepłych ciał" przemianowanych na "Wiecznie żywy" kiedy ekranizacja weszła do kin, choć tu bardziej rozumiałam przypuszczalne powody do zmiany tytułu. Natomiast "Zostań jeśli kochasz" i "Jeśli zostanę" to dla mnie tytuły tożsame, w tym, że ten nowy to także niezły spoiler dla fabuły, bo kiedy się książkę czyta, nie ma takiej pewności, co wybrać może Mia.

"Jeśli zostanę" - Gayle Forman 
W oryginale: If I stay, 2009
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, 2010
Stron: 248 (spory druk)
W kolejności: NR 52/2014/08/06 (328)
Para: Mia / Adam
Ocena: Bardzo ciepła i spokojna opowieść wspomnień. Świetnie napisana, nieprzesłodzona, w której znajdą się scen i śmieszne sytuacje, które długo można potem przywoływać z pamięci - gdyż bohaterowie ani fabuła nie ulatują tak łatwo :)
Ciekawostka: Aktora, która tutaj wciela się w postać Mii, zagra także w ekranizacji "Piątej Fali".

- PRZECZYTAJ ZANIM OBEJRZYSZ -
Oto trzy adaptacje, które mam w planach zobaczyć jeszcze w czasie wakacji (tak, tych studenckich): Oczywiście wszystkie z tych książek - już przeczytane :)
22.08.2014 - "Dawca Pamięci" [The Giver] -> przeczytane w wakacje 2011 roku
12.09.2014 - "Zostań, jeśli kochasz" [If I Stay]  -> przeczytane na dzień urodzin
19.09.2014 - "Więzień labiryntu" [The Maze Runner]  -> przeczytana cała trylogia, gdyż nie wyobrażam sobie iść na ten film tylko po lekturze tomu pierwszego (w sierpniu doczytałam tom trzeci), to jak nie znać zakończenia "Igrzysk Śmierci", a jedynie pierwszy tom.

Wybieracie się na któryś z tych filmów? Czytaliście już te książki? A może udało się Wam zobaczyć "Dawcę Pamięci"?  Trailer pokazuje, że podkręcili bardzo wiek bohaterów ;)

czwartek, 3 lipca 2014

"W tym dziwnym świecie za światem"

"- To chyba nie fair tak walczyć ze swoim cieniem - zabrzmiał rozbawiony głos ciotki. - W końcu nie może się nawet bronić.
Podnosząc koszulę, Griffin wytarł nią twarz i klatkę piersiową, zanim wsunął ręce w rękawy.
- Radzi sobie - odparł z wymuszoną lekkością."

W XIX wiecznej Anglii szesnastoletnia Finley Jayne próbuje scalić swoje dwie osobowości. W tym samym czasie Griffin King, osiemnastoletni Książę Greythorne, zbiera grupę niezwykłych młodych ludzi. Obdarzeni zostali oni nadprzyrodzoną siłą, szybkością, inteligencją czy też władzą na skrajnie niestałym Eterem, w tym świecie tworzącym kolejny wymiar - krainę zamieszkaną przed duchy. Londyn rok 1897 to także miasto, które zamieszkuje coraz więcej automatów. Technologia obraca się przeciwko ludziom, kiedy na scenę wkracza tajemniczy Machinista.

"Zeszłej nocy Finley udało się zachować kontrolę i "cień" stał się jej częścią, a nie tylko czymś, czego musiała się strzec."
Pierwsza część Kroniki Steampunkowych to książka do przeczytania której potrzebowałam kilku podejść. Przeżyłam prawdziwe zaskoczenie, kiedy po pewnym czasie (mniej więcej połowa książki) poczułam, że o wiele lepiej się je czyta. Tom pierwszy to książka, gdzie bohaterka może wziąć bohatera na ręce i wynieść z niebezpiecznego miejsca, kiedy owemu młodzieńcowi zabraknie już sił. W przypadku Finley to plus tej drugiej osobowości, o nadprzyrodzonej sile fizycznej, która przejmuje kontrolę nad sytuacją w razie zagrożenia. Wątek jest ciekawy, lecz początkowo wypadł jako dość sztuczny i naciągany - zyskał dopiero przy procesie scalania się osobowości bohaterki.

"-Najmocniej przepraszam - powiedziała Finley, trochę wstrząśnięta po tym, jak ochronił ją jej cień, i samym faktem, że potrzebowała ochrony - ale czy nie uznaje się za niegrzeczne próby wdarcia się do czyjegoś umysłu bez zaproszenia?"

Od połowy książki robi się ciekawiej. Autorka pokusiła się o opisanie stopniowego scalania się dwóch skrajnych osobowości bohaterki. Oczywiście każdej z tych tożsamości podoba się inny chłopak ;) Mroczna strona osobowości Finley budziła się wtedy, kiedy delikatna i spokojna zazwyczaj część znajdowała się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Kim stanie się dziewczyna, kiedy skrajne osobowości ulegną scaleniu? Pozostanie jak jej dobra czy ta zła strona, a może stanie się kimś zupełnie innym?

"Zacznę od uruz, która wzmaga siłę i pomaga przepędzić zwątpienie w siebie i słabość."
Trudno jednak uniknąć porównania Finley do Tessy Gray. W Mechanicznej Trylogii także mamy ukrytą przeszłośći i niezwykłe, niewytłumaczalne zdolności. Kady Cross tworzy ciekawe postacie i wątki, ale nie jest to tak barna i bogata rzeczywistość jak Mechaniczna Seria Cassandy Clare. Nie da się uniknąć porównań, kiedy obie historie mają miejsce w à la wiktoriańskim Londynie, a bohaterowie starają się powstrzymać tajemniczego twórce automatów.

"...eksperymenty w kwestii mrocznej i dobrej strony natury ludzkiej."
Griffin z czasem o wiele bardziej mi się spodobał, Finley została też lepiej ukazana pod względem zmiany osobowości. Sam to ciekawa koncepcja postaci, ale sam bohater (ach, ta gra słów!) mnie już nie przekonał. Emily to kopalnia pomysłów, które potrafi natychmiast wykorzystać i zrealizować w postaci swoich mechanicznych wynalazków. Mimo iż to fikcyjne lata przeszłości bohaterowie sięgają więc po takie wynalazki jak odpowiedniki dzisiejszych motocykli, GPS, krótkofalówki czy sms'ów.  Innymi słowy: młodzież ratuje świat.

" ...kimś w rodzaju obrońcy królestwa."
Wszystkich bohaterów o niezwykłych zdolnościach (które wciąż rosną) i całość fabuły łączą organity - małe stworzona (przypuszczalnie) odpowiedzialne za nadprzyrodzone talenty przyjaciół księcia Greythorne. Książkowa rzeczywistość to także świat eteru, energii i innego wymiaru (gdzie przebywać mogą duchy), a który nieustannie i cierpliwie czeka obok aż tylko zostanie zawezwany. W drugiej połowie książki akcja przyśpiesza, przestaje być monotematyczna i obfituje w sporo wydarzeń. Można właściwie powiedzieć, że ten tom miesza (silnie inspiruje się) wydarzenia z trzech tomów Mechanicznej Trylogii.
"Dziewczyna w stalowym gorsecie" - Kady Cross 
[SERIA] Steampunk Chronicles - Tom 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
W kategorii: Wiktoriańska Era, Steampunk
Miejsce akcji: XIX wieczna Anglia / Londyn rok 1897
Wiek bohaterów:  Finley Jayne - lat 16, Griffin King / Książę Greythorne - lat 18
Stron: 440
W kolejności: NR 39/2014/07/01 (315)
OCENA: Mechaniczna trylogia narobiła niesamowitego apetytu na steampunk wymieszany z odrobiną magii. Podobne połączenie wątków obiecywała "Dziewczyna w stalowym gorsecie". Do książki tej powracać mi przyszło kilka razy, ale wznowienie lektury po przerwie przyczyniło się ostatecznie do lepszego jej odbioru. Druga połowa powieści wypada o wiele lepiej niż jej pierwsza część.
W słowach autora: "...chcę napisać skrzyżowanie Ligi niezwykłych dżentelmenów z nastoletnimi
X-menami."

Seria Kroniki Steampunkowe obejmuje:
1. Dziewczyna w stalowym gorsecie  2. Dziewczyna w mechanicznym kołnierzu
3. The Girl with the Iron Touch   4. The Girl with the Windup Heart
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...