wtorek, 25 listopada 2014

Bardzo świąteczny konkurs

Przykład zdjęcia konkursowego
Oto zapowiadany od tygodnia konkurs świąteczny! Jest o co powalczyć, gdyż nagrodą będzie egzemplarz jednej z nowości wydawniczych - zbioru opowiadań świątecznych "W śnieżną noc". John Green, Maureen Johnson i Lauren Myracle to autorzy, którzy połączyli swoje siły aby opowiedzieć o pewnych świętach w Gracetown. Jeśli także chcielibyście poznać te historie, rozpoczynające się w pewną śnieżną noc, to zapraszam do udziału w pierwszym fotograficznym konkursie organizowanym przez Zakładkę ;)

REGULAMIN:
1. Organizatorem konkursu jestem ja, właścicielka bloga Zakładka do Przyszłości. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Bukowy Las.
2. Konkurs trwa od 26 listopada do 19 grudnia 2014 (do północy), wyniki ogłoszę w terminie trzech dni od zakończenia konkursu. Dodatkowe ogłoszenie listy zwycięzców może się ukazać w osobnej notce lub pod jedną z recenzji, opublikowanych w tych dniach.
3. Zwycięzca ma tydzień na kontakt w celu podania danych do wysyłki.
4. Nagroda zostanie wysłana po otrzymaniu adresu korespondencyjnego.
5. Udział może wziąć każdy, nawet osoby nie posiadające bloga. Tych z was, którzy bloga nie prowadzą, poproszę jednak o podanie imienia w komentarzu.
6. Konkurs tylko dla osób mieszkających na terenie Polski.

WARUNKI UCZESTNICTWA:
1. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu (TUTAJ) udzielić odpowiedzi na pytanie: Co wprowadza Was w świąteczny nastrój?
2. Następnie w komentarzu do recenzji "Śnieżnej nocy" (TUTAJ) uzasadnić dlatego chcielibyście przeczytać właśnie tę książkę.
3. Przy udzielaniu każdej odpowiedzi należy także podać swój email (inne odpowiedzi nie biorą udziału w konkursie).
4. Po udzieleniu tych dwóch odpowiedzi na pytania jesteście już gotowi do wykonania zadania konkursowego.

OTO ZADANIE:
1. Wykonaj zdjęcie oddające nastrój zbliżających się świąt. Jedyny obowiązkowy element, który musi znaleźć się na zdjęciu, to jedna z książek wydanych przez Wydawnictwo Bukowy Las. Reszta aranżacji zdjęcia należy do Was. Może być to świąteczny stosik. Na zdjęciu mogą znaleźć się też te rzeczy, które najbardziej kojarzą się Wam ze świętami. Tak może wyglądać przykładowe zdjęcie konkursowe (KLIK).
2. Następnie opublikuj zdjęcie na Instagramie i oznacz Zakładkę do Przyszłości na tym zdjęciu (LINK). Nie zapomnij w opisie zdjęcie dodać tagi: #johngreen #maureenjohnson #laurenmyracle #konkurs #letitsnow #zakladkadoprzyszlosci #bukowylas
2 a)  Jeśli nie posiadasz konta na Instagramie, zdjęcie możesz umieścić na tablicy strony na FB Zakładki (LINK).
3. Link do zdjęcia umieszczonego na Instagramie czy też Facebook'u należy podać w komentarzu pod TYM postem konkursowym wraz z swoim adresem email - wtedy zgłoszenie jest już kompletne i bierze ono udział w konkursie :)
4. Wygrywa najlepsze zdjęcie (oceniamy ja i moja przyjaciółka).

WYNIKI
Dziękuję serdecznie wszystkim na udział. Tym razem wygrywa Patrycja Waniek!
Poproszę o podesłanie maila z danymi i adresem, na który ma być wysłana nagroda :)
Na dniach już kolejny konkurs, a do wygrania będzie "Na końcu tęczy"!

niedziela, 23 listopada 2014

Opowieści z Eliminacji: Książę i Gwardzista

Nie tak dawno temu świat obiegła wiadomość, że trylogia Rywalek zamieni się w serię, która będzie uzupełniona jeszcze o dwa tomy. W tych nowych Eliminacjach to kandydaci będą walczyć o względy księżniczki. Czwarty tom serii (The Heir) dopiero w czerwcu, a już teraz można poznać dodatkowe szczegóły dotyczące jeszcze tej "starej trylogii". Łącznie będą cztery opowiadania ukazujący świat Eliminacji z innej perspektywy niż dotychczas. Pierwszy tom nowelek to opowieści Księcia i Gwardzisty.

Większość tej książeczki stanowią dwa opowiadania, ukazujące kulisy Eliminacji. O wiele bardziej polubiłam Maxona, kiedy poznałam jego opowieść. Za Aspenem za bardzo nie przepadałam już wcześniej, a zamieszczone opowiadanie tylko mnie w tym zdaniu utwierdziło. Niestety nowelka z perspektywy Gwardzisty jest dłuższa niż opowieść Księcia.

OPOWIEŚĆ KSIĘCIA: Maxon z pewnością zyskuje, kiedy sam opowiada swoje losy. Nowelka tylko troszkę czasowo wyprzedza rozpoczęcie Eliminacji, a potem powtarza sceny, które znamy już z tomu pierwszego ("Rywalki"). Nie ma jednak przy lekturze wrażenia powtarzalności. Lepiej przychodzi też interpretacja uczuć bohaterów.


OPOWIEŚĆ GWARDZISTY bardzo skupia się na samym Aspenie, więc za dużo z niej o innych bohaterach ciężko się raczej dowiedzieć. Widząc Ami jego oczami, można tylko dostrzec, jak bardzo nieprawidłowo interpretować jej postać. Nowy gwardzista opisuje wydarzenia mające miejsce w drugim tomie ("Elita"). Jest za to tutaj o wiele mroczniej, niż można by było się spodziewać (sen z udziałem rodziny królewskiej i zakładaniem korony), a zostaje też wyjawiony jeden z sekretów skuteczności gwardzistów pełniących warty w pałacu w obliczu konieczności nagłego odpierania ataku rebeliantów.

Obaj panowie mają więc tajemnice, które nie zostały ujawnione w ciągu "starej" trylogii. W przypadku Aspena dotyczy to pewnego snu, zastrzyków i żołdu. Książę uchyla rąbka tajemnicy w sprawie swojej przyjaciółki od lat wczesnego dzieciństwa (tej z Francji), przygotowań do Eliminacji oraz sposobu, w jaki zostały wyłonione 35 kandydatki do korony. Można zrozumieć powody, dla których Król tak znienawidził Ami - choć w tym przypadku autorka także stara się obecnego władcę Illéi trochę też i usprawiedliwiać, co widać szczególnie wyraźnie poprzez ujawnienie jego historii w komentarzu do drzewa rodowego (ale o tym za chwilę).

POZA NOWELKAMI w tej dodatkowej książce do serii znajduje się także wywiad z Kierą Cass, w którym wyjawia ona, co też zainspirowało ją do wydania Rywalek, mówi o swojej przygodzie z książkami, a także o opowieści "Siren", której jeszcze nie wydano w Polsce (liczymy tutaj na Wydawnictwo Jaguar!!!).

Kolejne dodatki to szczegółowy opis systemu klas z wyszczególnionymi zawodami, które do nich należały. To w zasadzie tylko lista, ale uzupełnia obraz świata tej monarchii przyszłości jakim jest Illéa. Dalej znajduje się pełna lista kandydatek, które wytypowano do udziału w Eliminacjach rozpoczynających się w pierwszym tomie.

Najciekawszy dodatek to chyba zamieszczone drzewa genologiczne trzech rodzin: Ami, Maxona i Aspena. Można z nich wyczytać jak doszło do degradacji czy też wyniesienia w systemie klas przodków bohaterów. Dowiadujemy się, jak mieliby na nazwisko gdyby nie rewolucja klasowa. Za każdym drzewem kryje się też historia i zawody, które nie były związane z przydzieloną klasą, a w których musieli się wykształcić pierwsi jej przedstawiciele w tamtych rodach. Z drzewa rodziny Maxona wiążą się też odpowiedzi na pytania: ile było wcześniej edycji Eliminacji oraz jak one przebiegały!

Zakończenie tego pierwszego tomiku nowelek to dwie playlisty (do dwóch tomów serii), gdzie z każdej podanej piosenki został przytoczony cytat konkretnych jej słów i odpowiadającym im fragmentom z któregoś z dwóch tomów serii.
"Rywalki - Książę i Gwardzista" - Kiera Cass
W oryginale: The Selection Stories: The Prince & Guard
W kategorii: Antyutopijne opowieści
Stron: 224
Jak czytać:
Przed tomem pierwszym -> Opowieść Księcia
Między tomem pierwszym a drugim -> Opowieść Gwardzisty
W kolejności: NR 72/2014/11/04 (348)
Kontynuacja: Kolejny tom nowelek (Opowieść Królowej i Faworyty) już w marcu 2015
Ocena: Z lektury pierwszego tomu nowelek jestem bardzo zadowolona: czyta się prędko, a można uzupełnić poznany już świat trylogii o ciekawe szczegóły, przez co historia ta jawi się już w troszkę innym świetle.

piątek, 21 listopada 2014

"The Mockingjay Lives"

Dzisiaj jest ten dzień. To Igrzyskowy Dzień, czyli kolejna kinowa premiera następnej części ekranizacji powieści Suzanne Collins. "Igrzyska śmierci" i "W pierścieniu ognia" wiązały się dla mnie z wielkimi oczekiwaniami. W przypadku trójki tak nie było, zaraz powiem dlaczego.

"I jeśli my płoniemy, ty płoniesz razem z nami."

Także w listopadzie, ale roku 2010, wyczekiwałam premiery trzeciego tomu Igrzysk. "Kosogłos" był już zamówiony w przedsprzedaży, a w dzień premiery rozpoczęłam lekturę. Tom trzeci wyraźnie podzielony jest na dwie części, ale czy nie tak ma się sprawa ze wszystkimi częściami tej trylogii? Tom pierwszy to akcja przed i na arenie, podobnie jest z "W pierścieniu ognia". Zakończenie drugiego tomu to taki cliffhanger jakich mało. Nie mogłam się więc doczekać trójki. Tom pierwszy czytałam zaraz po premierze książki, na tom drugi musiałam poczekać, lecz nie wiedziałam jakiej fabuły mogę się spodziewać, skoro walka na arenie dobiegła końca. Tom trzeci to dopiero było wyczekiwanie! Nie jest to recenzja finałowego tomu trylogii, powiem więc tylko, że zaraz po lekturze ten tom właśnie sprzedałam, a na półce mam tylko dwa pierwsze, do których to często wracam. Wiedziałam, że do fabuły "Kosogłosa" wracała nie będę: przeczytałam, przetrawiłam z czasem i przyjęłam do wiadomości (można tak powiedzieć). Podchodziłam więc do tych dwóch ostatnich części adaptacji trylogii mniej entuzjastycznie.

"Pozbierać jest się dziesięć razy trudniej, niż rozsypać."


Moje bilety z premiery
Jakież było więc moje zaskoczenie, kiedy ta część filmu bardzo mnie wciągnęła. Może dlaczego, że pamiętam tylko to z fabuły, co najbardziej zostało mi z lektury "Kosogłosa" w listopadzie 2010 roku? Film rozpoczyna ujęcie, w którym Katniss skrywa się w jakimś ciemnym korytarzu podziemnego Dystryktu Trzynastego. Nie chce wracać do swojej sali, nie chce dalej podejmować walki. Nie może sobie poradzić z tym, że ją uratowano, a Peeta jak zawsze się poświęcił. Finnick jest w sali obok i też nie najlepiej sobie radzi. Katniss dostaje wypis i razem z nią możemy obejrzeć, jak wygląda filmowa Trzynastka, a jest na co patrzeć. Fabularne też będzie się tam działo, przykładowo w scenie bombardowania i ekspresowej ewakuacji. Wybieram jednak zbytnio w przyszłość. 
Poznajemy panią Prezydent Trzynastki, która jest dla mnie troszkę podobna do samej Suzanne Collins (a przynajmniej takie wrażenie miałam w czasie seansu). Przełomową sceną jest wyprawa do Ósemki aby zrealizować klip propagandowy. Wspomniałam, że jest też pokazanych tych kilka nietrafionych prób nagrania? Bohaterowie odwiedzają jeszcze (aż dwa razy) swój rodzinny Dystrykt Dwunasty, a raczej to, co z niego pozostało. Tutaj ta ekranizacja jeszcze bardziej niż w innych chwilach przypomina fragmenty światowej a nie fikcyjnej, futurystycznej historii. Jest też świetnie zrealizowany wypad do samego serca Panem - Kapitolu.
Zakończenie tej części jest dokładnie tam, gdzie można się go było spodziewać (kto już czytał książkę, ten wie). Słowa pochwały należą się twórcą za wierność powieści (pomimo kilku odstępstw), ale przed wszystkim za wykorzystanie piosenki tego tomu: "Pod wisielców drzewem o północy" (The Hanging Tree).

Niezależnie od tego, jak wspominacie lekturę finałowego tomu trylogii, pierwsza część adaptacji to film, na który warto wybrać się do kina. Nie odczuwałam, że jest to prolog do następnej części, która w kinach dopiero za rok. Jak w przypadku "Hobbita" podział jest tutaj uzasadniony i wypada naturalnie.
Jeszcze jedna uwaga dotycząca tej ekranizacji. Kiedy widzimy Katniss w tym filmie, jak ukrywa się w korytarzach tego podziemnego dystryktu to tak bardzo skojarzył mi się początek drugiego sezonu serialu "The 100"! Książkowe Igrzyska to o wiele starsza seria i nie ma mowy o jakiś powiązaniach w tym kierunku, bo jeśli już to chyba, że w odwrotną stronę :) Podobny czas realizacji obu ekranizacji wywołał jednak takie a nie inne skojarzenia.
To kiedy wybieracie się do kina? Może już byliście? Wasze ulubione sceny? ;)

wtorek, 18 listopada 2014

"W [bardzo] śnieżną noc"

Trzy opowiadania. Dwie bohaterki i jeden bohater. Trzy historie rozgrywające się w tym samym mieście Gracetown, gdzieś na południu Stanów, jadąc z Wirginii w drodze na Florydę.

Opowieść rozpoczyna Jubilatka Dougal. Trzeba uprzedzić, że z powodu posiadania takiego właśnie imienia woli być nazywana Julią, a autorka obdarowała ją niesamowitym poczuciem humoru. Swoje Boże Narodzenie ma spędzić z chłopakiem i jego rodziną, kiedy odwiedza ją prawnik rodziny by oznajmić, że jej rodzice zostali aresztowani, a ona ma się udać niezwłocznie do dziadków na Florydę. Dlaczego znaleźli się w więzieniu, tego nie zdradzę, ale historia jest przezabawna, jeśli wdać się w szczegóły. Gdy pociąg ulega awarii pod Gracetown, los Julii przetnie się z historią Stuarta, który zaprosi obcą dziewczynę do domu... Zanim dotrą do ciepłego azylu czterech ścian i zapasów świątecznych potraw, czeka ich długa i pełna przygód droga.

Potem historię przejmuje Tobin i jego dwójka przyjaciół, w tym najlepsza przyjaciółka Diuk, do której w czasie wyścigu, by jako pierwsza drużyna zdołali dotrzeć z Twisterem do Waffle Haus (gdzie zadekowała się drużyna cheerleaderek) zaczynie czuć coś więcej. Szybka akcja, gdzie opowieść jest jak wyścig, a wieloletnia przyjaźń przeradza się w miłość. Obecne także typowe poczucie humoru dla John'a Greena.

Do finału książki poprowadzi opowieść Addie, która chcąc sama się ukarać zerwała ze swoim chłopakiem. Problem w tym, że Jeb to zdecydowanie ta jedyna miłość jej życia. Addie wspomina, zapłakuje się, ale postanawia się też pozbierać i walczyć - nie tylko z wściekle poranną zmianą w Starbucksie. W międzyczasie będzie też musiała odbić miniaturową świnkę dla swojej przyjaciółki i zaprzeczyć oskarżeniom, jakby świat kręcił się wyłącznie wokół jej osobistego dramatu.

Mamy tutaj zbiór opowiadań, który w Stanach miał swoją premierę już w styczniu 2008 roku. Opowiadań tych nie można czytać w przypadkowej kolejności, gdyż one powiązanie ze sobą i ułożone w chronologicznym ciągu wydarzeń. Praktycznie wszystkich bohaterów poznajemy w pierwszy opowiadaniu, a spotykamy ich także w trzecim - tym finałowym. Akcja wszystkich historii łącznie trwa przez czas świąteczny: zaczyna się przed Wigilią a kończy dzień / dwa po niej.

Kiedy brałam do ręki ten zbiór opowiadań, nie zdawałam sobie sprawy, do jakiego stopnia autorzy musieli ze sobą współpracować, aby stworzyć taki zbiór. Po pierwsze jest tutaj wspólne miejsce akcji, po drugie autorzy kontynuują opowieść poprzednika w swojej własnej historii, po trzecie użyczają sobie bohaterów, których każdy z nich opisuje na swój sposób, jednak zachowując koncepcję swojego kolegi / koleżanki po fachu.

Warto przyjrzeć się też tym trzem autorom opowiadań, które tutaj przedstawiono.
1. Zacząć trzeba chyba od pana Green'a, którego nazwisko najbardziej może przyciągać do lektury tej książki. Jeśli tylko o John'a chodzi, to jest to jego praca z tego samego czasu co "Papierowe miasta" (2008), a wcześniejsza niż "Szukając Alaski" (2005) czy "19 razy Katherine" (2006). "GNW" opublikował w 2012 roku, więc jego opowiadanie "Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy" czasowo mieści się gdzieś pośrodku jego dotychczasowej pisarskiej kariery.
2. Lauren Myracle powinna być mi już znana z innej krótkiej opowieści, która ukazała się wraz z innym w antologii "Bale Maturalne z Piekła", ale patrząc po raz pierwszy na jej nazwisko nic mi się z nim nie skojarzyło. Kilka jej książek dla młodszej młodzieży jest już na naszym rynku.
3. Podobnie sytuacja ma się z Maureen Johnson, której jedną książkę już kiedyś zaczęłam, lecz nie wciągnęła mnie za bardzo, więc wcześniej wróciła do biblioteki miejskiej. Myślę, że po tym ponownym spotkaniu z jej twórczością wrócę raz jeszcze do lektury "13 małych błękitnych kopert". Tym bardziej, że Maureen jest współautorką jednego z opowiadań napisanego razem z nikim innym jak z  Cassandrą Clare, a ich wspólne opowiadanie "The Fall of the Hotel Dumort" ukaże się w Kronikach Bane'a już w styczniu!

Jak wypadają Ci autorzy, kiedy porównamy ich opowiadania? Maureen Johnson rozbawiła mnie serdecznie i z całą pewnością jest to najbardziej zabawna z zamieszczonych tu historii. Romantyczna także, ale przede wszystkim jednak przezabawna. Następne miejsce, a może nawet ex aequo, zajmuje druga pani, czyli Lauren Myracle. "Święta patronka świnek" to najpierw bardzo romantyczna opowieść, a potem zabawna rozpoczynająca się przygoda. Nasz John Green znajmuje tutaj niestety miejsce ostatnie, choć opowiadanie to ma wszystkie wyznaczniki tak charakterystyczne dla jego stylu. Fabularnie będzie chyba najbardziej zbliżone do "19 razy Katherine".
"W śnieżną noc" - John Green, Maureen Johnson, Lauren Myracle
W oryginale: Let It Snow: Three Holiday Stories
PRZEDPREMIEROWA RECENZJA
W kolejności: NR 73/2014/11/05 (349)
Kategoria: Bez Wątków Paranormalnych
Ocena: Są to opowiadania wprost idealne na wprowadzenie w świąteczny nastrój. Zdecydowanie przekonałam się do twórczości Maureen Johnson i Lauren Myracle, dlatego muszę nadrobić lekturę innych ich książek, które dostępne są już na naszym rynku.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Za miesiąc już Świątecznie

Za troszkę ponad miesiąc będą już święta. Co Was wprowadza w ten szczególny świąteczny nastrój i kiedy? Oto moja lista takich impulsów, które zwiastują już niewątpliwie magię świąt.

1. SERIALE: W tym roku szczególnie na prowadzenie wychodzi ONCE (Dawno, dawno temu) poprzez swój zimowy wątek, w którym kontynuowana jest opowieść znana z produkcji Disney'a "FROZEN" (Kraina Lodu - OPINIA O FILMIE). Twórcy pokazują, że nadal dobrze radzą sobie z przeplataniem różnych baśniowych światów, więc do "Krainy Lodu" dołączy także Królowa Śniegu i nie jest nią Elsa. Właśnie wyemitowano odcinek ósmy, który trwa prawie dwie godziny. Wiele razy odwiedzamy w tym sezonie także Arendelle w retrospekcji.
2. PIOSENKI: Nic lepiej (i szybciej) nie wprowadza świątecznego nastroju niż znane przeboje, które zwiastują święta. Nie ma znaczenia, czy usłyszysz je o wiele za wcześniej w centrum handlowym czy też bardziej bliżej czasu świąt w radiu. Muzyka łagodzi obyczaje - nie sposób się na nią gniewać (chyba, że to akurat taki gatunek muzyki za którym szczególnie się nie przepada).

3. KARTKI ŚWIĄTECZNE: Kartki z życzeniami to u mnie w rodzinie tradycja. Zawsze wysyłamy je po całej rodzinie, nawet jeśli nie dostajemy takich od wszystkich, do których je wysyłamy ;) Kartki oczywiście zakupuję na długo przed czasem, kiedy są jeszcze po niższej cenie, a potem zaraz przed Nowym Rokiem, kiedy ponownie tanieją - także praktycznie zawsze mam zapas. (Dotyczy to także Wielkanocy)

4. ORZECHY i SŁODKOŚCI: Orzechy tak mi się właśnie kojarzą ze Świętami, a z całą pewnością w tym czasie o wiele lepiej smakują. Pistacje wygrywają u mnie zawsze, a że barwy świąt to czerwony i zielony, więc jest tym bardziej świątecznie.

5. KSIĄŻKI: Odpowiednia lektura w odpowiedni czas - mało jest rzeczy, które mogą przebić coś takiego. W tym roku stosownie wcześniej ukazać ma się zbiór opowiadań "W śnieżną noc". Mogę już śmiało potwierdzić, że to jest właśnie to, czego potrzeba by poczuć zwiastun magii świąt. Pierwszy opowiadanie ze zbioru (autorstwa Maureen Johnson) jest bezkonkurencyjnie najlepsze. Po prostu przezabawne i z pewnością potrafi poprawić humor. Na dniach wrażenia z lektury w przedpremierowej recenzji :)


RODZAJ: Opowiadania zebrane w jednym tomie
TEMATYCZNIE: Świąteczne opowiadania o miłości
DLA KOGO: Ciepła i inteligentnie dowcipna książka do czytania w blasku choinki. Wspaniały świąteczny prezent nie tylko dla miłośników książek Johna Greena!

Trzy gwiazdy literatury młodzieżowej, z kultowym pisarzem Johnem Greenem na czele, napisały na czas Gwiazdki trzy połączone ze sobą minipowieści. Punktem wyjścia jest burza śnieżna, która w Wigilię kompletnie zasypuje miasteczko Gracetown. Na pocztówkach wygląda to zwykle malowniczo, ale w rzeczywistości bardzo komplikuje życie. I na pewno nikt nie spodziewa się, że przedzieranie się przez zaspy samochodem rodziców, nieplanowana kąpiel w przeręblu albo nieprzyzwoicie wczesna zmiana w Starbucksie mogą prowadzić do odnalezienia miłości. Jednak śnieżną noc, kiedy działa magia świąt, zdarzyć może się wszystko...

Z ZAGRANICZNYCH OPINII:
#1 „Trio znanych autorów budzi do życia magię świąt w trzech uroczych, wzajemnie ze sobą powiązanych opowieściach o miłości i przyjaźni. Starannie skonstruowane, czułe, ale nie czułostkowe historie o młodzieńczych uczuciach przepełnią ciepłem serca czytelników”. SLJ
#2 „Zabawne miłosne perypetie, wyraziści bohaterowie i dowcipnie opisany świat współczesnej młodzieży to niewątpliwe atuty tej pisarskiej współpracy”. Kirkus Reviews

Niezależnie od tego ile jeszcze dni do spędzania w szkole/ na uczelni/ w pracy - odpowiedni nastrój i perspektywa wolnego, świątecznego czasu pomoże nam dotrwać :)
Co Was wprowadza w świąteczny nastrój? Jestem bardzo ciekawa! Dajcie znać!

___________________________________________________________________
KONKURS - ZAPOWIEDŹ
Do tego będzie jeszcze konkurs! Do wygrania oczywiście "W śnieżną noc".
Sprawdzajcie bloga, FB oraz Instagrama po więcej wskazówek - szczegóły jeszcze w tym tygodniu :)

niedziela, 16 listopada 2014

"I cichy czar jest snu, i chwała"

 "Niegdyś gaj, łąka, strumień, ziemia cała, 
Każdy tu widok pospolity
Tak dziwnie pałał, 
Jakby światłością z niebios był spowity, 
W której i cichy czar jest snu, i chwała.
Teraz już nie jest tak, jak niegdyś było.
Gdziekolwiek zwrócę oczy,
Świat się mroczy.
Com niegdyś widział, czy się już prześniło?"*

Kroniki Czerwonej Pustyni wciąż zapełniają swe karty dalszymi losami bohaterów. Dzikie serce kontynuuje "Krwawy szlak".
Większość tego świata przyszłości przemieniła się w bezwzględną pustynię. Stosunkowo do tego odmieniły się i serca ludzi. To w tym świecie Saba i Jack walczą o miłość, lecz jednak przede wszystkim muszą się zatroszczyć o bezpieczeństwo swoich bliskich. Ścieżki bohaterów rozdzieliły się, a żadne z nich nie dotarło też na umówione miejsce spotkania. Jak wyglądają teraz ich historie?

"Tak czy inaczej pokładanie tylu nadziei w jednej osobie... To niebezpieczne."
Saba odnalazła swojego brata bliźniaka (poszukiwania i walka o niego trwała przez cały tom 1), ale zastała go w o wiele bardziej irytującej odsłonie. A to ratunek przyszedł za późno, a to Saba i ojciec niedostatecznie mocno go bronili. Teraz to Lugh jest jedynym mężczyzną, to więc on decyduje jak zadbać bezpieczeństwo swoich sióstr. Jednym słowem: ma być tak jak mówi Lugh. Saba nie czuje już tej więzi z bratem bliźniakiem co wcześniej, zmianą swoich uczuć i przedłużającą się nieobecnością Jack'a jest zaniepokojona, a to nie jedyne co zaprząta jej umysł. Są też duchy poległych w niedawnych bitwach, które za nią podążają, mieszając sny z jawą.

"Wiem, jak on na mnie działa, czym to grozi. Nie mogę pozwolić, abym utonęła w nim jak wcześniej. Aby sprawił, że zniknę."
DeMalo zniknął pod koniec finałowej bitwy poprzedniego tomu, ale teraz powrócił z nową wizją świata. Tonton przeszedł metamorfozę pod rządami nowego władcy, a państwo, które tworzy na swoich ziemiach, ma być Nowym Edenem - wolnym od zepsucia i bez zbędnej przemocy. Problem w tym, że te nowe tereny zdobywa się właśnie poprzez przemoc. Kroniki czerwonej pustyni to po raz kolejny miejsce, w którym bardzo trudno jest żyć.

"Będę tuż obok, będę kroczyć przy tobie w twoich snach. Bo właśnie w naszych snach odnajdujemy siebie. To, kim byliśmy. Kim jesteśmy. Kim możemy się stać. Śpij. Śnij."

W koczowniczym "miasteczku" na skraju końca pustyni bohaterowie spotykają Auriel, córkę człowieka czytającego z gwiazd, która być może zna ich przeznaczenie. Możliwe, że potrafiłaby także pomóc w pełni Sabie, za którą podążają dusze straconych w tak wielu bitwach i walkach, ale oczywiście Lugh na nikogo nie czeka poza samym sobą, a otwarte drogi do umysły nie zostają należycie zapieczętowane. Auriel to bardzo ciekawa postać i mam nadzieję, że spotkamy ją jeszcze w finałowym tomie trylogii.

"Stracone miasta dawnego świata."
Kroniki Czerwonej Pustyni to trylogia, którą zapamiętałam ze względu na wizję pustynnego świata z przyszłości, podobieństwo do Gwiezdnych Wojen oraz niecodzienny styl prezentowania akcji, gdzie czasem trudno było stwierdzić czy dane zdanie to przemyślenia bohatera czy też głośno wyrażana opinia. Ten brak wyznaczników dla dialogów w tomie drugim mnie już tak bardzo mnie nie kłopotał, a tym samym nie zaburzał lektury. Mimo wszystko byłam ciekawa dalszych losów Saby i zdecydowałam się na kontynuację tej serii.

"Fatalnie ulokowany optymizm, oto dziedziczna przypadłość mojej rodziny. Zawsze szukamy promienia słońca wśród chmur. Nawet w Pasie Burz."

Ogólnie dla książek z tej trylogii nie powinno być rozdziałów, tylko części (rozdziałów na książkę jest tylko 10). Przykładowo jeden rozdział trwa od strony 88 aż do 158. W tym przypadku jednak rozdziały wyznaczają szlak wędrówki i przystanki bohaterów oraz ukazują ten świat przyszłości w "malowniczych" i działających na wyobraźnię nazwach: Jałowa Ziemia, Wężowa Rzeka, Szlak Widm, Nowy Eden, Przegrana Sprawa, Sektor Dziewiąty, Łkające Wody, Droga do Wskrzeszenia.

"Świetny moment na kryzys tożsamości"
Krótkie i proste zdania oraz brak wyznaczników dla dialogów składają się na nieskomplikowany styl tej serii. Tom drugi rozpoczyna prolog z perspektywy Jack'a, a następny rozdział to już opowieść Saby, czyli akcja mająca miejsce sześć miesięcy później. W tym tomie relacje między bohaterami jeszcze bardziej się komplikują, a Saba musi się zmagać z zainteresowaniem aż trzech młodzieńców. Gdybym bardziej była związana z bohaterami tej serii, to przyznam, że takie "zamieszanie" mogłoby sercem fana wstrząsnąć. Na osłodę do postaci towarzyszących, obok Nero, dołączy jeszcze wilkopies Trop. Patrząc z perspektywy dwóch tomów to "Krwawy szlak" był o wiele bardziej naładowany akcją niż jego kontynuacja.


"Dzikie serce" - Moira Young
TRYLOGIA: Kroniki czerwonej pustyni TOM II
W oryginale: Rebel Heart (2012)
Wydawnictwo: Egmont  OPIS WYDAWCY
Stron: 400
W kategorii: Antyutopia
Bohaterowie: Sana/ Jack/ DeMalo/ Tommo oraz Auriel, Maev, Ash, Creed, Emmi,
W kolejności: NR 71/2014/11/03 (347)

*Cytat: William Wordsworth, Oda o przeczuciach nieśmiertelnych czerpanych ze wspomnień o wczesnym dzieciństwie, w tłumaczeniu Zygmunta Kubiaka

środa, 12 listopada 2014

Szmaragdowy łucznik (Arrow - Sezon 2)

Świetny finał pierwszego sezonu serialu zawsze stanowi dobry start by rozpocząć sezon drugi. Choć teraz mogę oczekiwać już tylko na najnowsze, zapowiadane odcinki opowieści o pewnym łuczniku, to warto podsumować ten kompletny drugi rozdział historii. Oto recenzja w punkach, czyli dlaczego warto oglądać sezon II Arrow oraz o tym, co mogłoby być lepsze.
Wprowadzenie do historii szmaragdowego łucznika TUTAJ.

1. "Przeszłość nas nie łamie, tylko nas kształtuje."
[Gdy retrospekcja dogania akcję w czasie rzeczywistym] 
Pięć lat temu bohaterowie w czwórkę, poradzili sobie ze zniszczeniem obozu militarnego, stacjonującego na wyspie. Z uzbrojonymi żołnierzami czy przeprogramowaniem wyrzutni rakiet. Trudno uwierzyć, kiedy kilka miesięcy później nie potrafią zaradzić załodze frachtowca, która szuka zatopionego okrętu podwodnego jeszcze z czasów drugiej wojny. Ta grupa jest o wiele mniej przeszkolona, nie zna wyspy i liczebnie jest mniejsza niż poprzednio stacjonujący tam żołnierze. Niewiarygodne! Przyzwyczajeni jesteśmy do tego w seriach, że następny przeciwnik superbohaterów jest silniejszy niż jego poprzednik. Kiedy tak jednak nie jest, czuć w czasie seansu pewien mankament dotyczący fabuły. Co prawda jest tam to całe mirakuru, ale to raczej przybliżanie serii Arrow (wcześniej bez udziału wątków fantastycznych) w kierunku science fiction aż do jednak zdecydowanego udziału nadprzyrodzonych wątków, które wprowadza seria spin-off, czyli "The Flash".

2. "Mówią, że udane życie to najlepsza zemsta. Ja wolę tortury."
[Jak rozpocząć spin-off korzystając z głównej serii] 
Barry to postać, która pojawia się na na dwa odcinki. Poznajemy go w jednym epizodzie (02x08), a w stan spoczynku przechodzi już w następnym. Ta postać jednak (również późniejszy główny już bohater serii bliźniaczej) będzie bezpośrednim powodem dla wprowadzenie nadprzyrodzonych wątków w świecie "Arrow". Inne miasto to często z całą pewnością inny świat, więc dlaczegóż by i nie inna historia oraz prawa nią rządzące? Barry Allen to ciekawy wątek - jest to osoba zachwycona innym superbohaterem, zanim sama się takim stanie. Młodzieniec pomaga też zaprojektować maskę dla Strzały. W pierwszy sezonie nie mogłam uwierzyć, że namalowanie maski na linii oczu ukrywa osobowość, ale teraz (gdy maska już jest) to jednak wolałam wersję bez :D Zmiennym jest jak widać serce fana serii.


3. "Nie mogę wrócić. Niewiele mi zostało z duszy, ale nie zniosę dalszego zabijania."
Po raz kolejny udowodniona zostaje teza, że była dziewczyna (miłość) zawsze stanowić będzie słaby punkt superbohatera. Nie wystarczy, że wciąga go w dodatkowe kłopoty, to jeszcze zaburza osąd sytuacji. W tym wypadku powinno się to nazywać tezą dwóch sióstr: Laurel czy też SPOILER! Sary (będzie jeszcze i Helena). Skoro mógł przeżyć Oliver, to dlaczego i nie Sara? Taki przebieg wydarzeń wydawał się bardzo prawdopodobny już w sezonie pierwszym, więc powrót jednej z dawnych dziewczyn Olivera wcale nie dziwił. Wywoływał za to niedowierzanie fakt, że bohaterowie znów wdali się w trójkąt, których wcześniej tak ich poróżnił.

4. "Dlatego mścisz krzywdy"
Arrow to okazja do obejrzenia narodzin różnych superbohaterów. Jest tutaj Barry, ale jest i Roy.
Plusem tej serii jest niezaprzeczalnie fakt, że większość wątków nie jest przeciągana. Jest ich co prawda więcej, ale rozwiązanie zagadki następuje o wiele szybciej. Czasem jednak jest i tak, że trzeba poczekać kilka odcinków, a fabuła powinna jednak bardziej zaskakiwać. Ten model jest o wiele lepszy niż nieustanne powtarzanie bohaterom: "To nie on, nie idź tam!" lub też "Przecież już dobrze podejrzewaliście, że to on! Nie rezygnujcie teraz!"

5. "Od momentu narodzin swoich dzieci martwimy się, co zrobi im świat. Nie myślimy o tym, jak my je możemy skrzywdzić. Jesteśmy swoim najgorszym wrogiem."
Sprawy rodzinne pozostają na tak samo skomplikowanym poziomie jak wcześniej. Moira walczy w sądzie by uniknąć kary śmierci, potem są jeszcze wyścigi w wyborach na fotel burmistrza. Choć sezon pierwszy jako całość oceniam jako lepszy, to finał sezonu drugiego jest z prawdziwym przytupem. Nie obeszło się bez ofiar, ale Thea Queen zupełnie mnie zaskoczyła w finałowym odcinku - wątek ten też dobrze poprowadzono już w sezonie trzecim.
6. "Miasto potrzebuje Strzały. Tylko to się liczy. I nie ważne, kto nosi kaptur."
To opowieść o narodzinach superbohaterów i ich wrogów - odbiciach ich przeżyć z przeszłości. "Arrow" pokazuje jak jedna wyspa tworzy kolejnych herosów i przeciwstawne im siły. Serial obrazuje drogę zemsty, na której upadają - by stać się kimś więcej lub też by dalej podążać tą samą ścieżką nienawiści. Tych, którzy staną po stronie dobra, czeka trudniejsze zadanie. Kiedy jednak bohaterowie się podnoszą i zaczynają od nowa, wiedzą już, którą stronę tej walki dobra ze złem, choć pełnej często odcieni szarości, wybrali.
PODSUMOWANIE
Sezon 2 Arrow to 23 odcinki i świetny (lepszy niż byłby kinowy) finał. Widać tu ewolucję bohaterów i mało kto pozostaje taki, jak na początku. Jeśli mam oceniać, to lepszy był sezon pierwszy - doceniam jednak fakt, że Oliver decydował się działaś w swojej "branży" i obejść się przy tym bez zabijania.
Jeśli zaś chodzi o Olicity (dla którego to połączenie zabrałam się za ten serial) to nie za wiele zmieniło się w tej sprawie, a mam wręcz wrażenie, że więcej z tego moje OTP było w sezonie pierwszym. Pojawia się za to nowe połączenie (Barricity), ale więcej o nim w następnej dawce serialowej wiedzy - zestawienia początku seriali, czyli Arrow (sezon trzeci) i The Flash (sezon 1).

Tutaj zapowiedź sezonu trzeciego (który jest aktualnie w emisji)
Widzieliście już drugi sezon "Arrow"? Lepszy niż sezon pierwszy? Jak oceniacie?

niedziela, 9 listopada 2014

"W pociągu jadącym na zachód"

"Zaproszenie... na przyjęcie w nowym hotelu o nazwie Radley."

"Zabójcze" to kolejny już tom i następne spotkanie z czterema przyjaciółkami z serii Pretty Little Liars. Z perspektywy czasu oraz ilości tomów (składających się na całość tej historii) nie tak łatwo jest spamiętać szczegółowo fabułę każdej z części. Dzieje się tak także dlatego, że opowieści w tych tomach skonstruowane są w bardzo podobny sposób. By lepiej zapamiętać, o czym był tom szósty - krótkie streszczenie najciekawszych wydarzeń.

1. Spencer szuka swojej biologicznej matki
To zdecydowanie hit tego tomu, a numer jaki A. zafundowało Spencer przebija chyba wszystko, co w książkach spotkało grupę dawnych przyjaciółek. W serialu wątek tajemnicy rodziny Hastings został inaczej poprowadzony, gdyż tam brat Alison (Jason) okazuje się także bratem Spencer. Czy to wątek zaczerpnięty z książki? Sporo jeszcze tomów lektury (na chwilę obecną jest ich aż 16) wciąż pozostało by to odkryć.

2. Emily związuje się i zrywa z chłopakiem (a nawet coś więcej)
W serialu Emily zdefiniowała już swoje upodobania, w książkowej wersji pozostaje jeszcze w konflikcie sama z sobą. Chłopak, którego wybierze, pochodzi z religijnej rodziny, a na Emily szczególnie uweźmie się matka owego młodzieńca.
Ciekawostka to tytuł rozdziału 12 ("Skrócić ją o głowę") jako iż jest nawiązanie tematyczne do "Alicji z Krainy Czarów", tutaj jednak Emily znajduje swoje zdjęcie, na którym uwidacznia się ten cytat.

3. Aria spełnia jedno ze swoich skrytych marzeń i umawia się z bratem Ali (Jason'em)
Uczucie to stanowi fascynację sprzed przyjaźni Arii i reszty dziewcząt z Alison. Podobnie jak tom poprzedni ten także wraca nieustannie do wydarzeń z dnia ogłoszenia nowej edycji poszukiwań fragmentów szkolnego sztandaru. W akcji teraźniejszej romantyczna randka przy ściance do wspinaczki mogłaby się udać, gdyby nie zaproszenie na otwarcie nowego hotelu... a raczej zaproszenie do otworzenia drzwi do dawnych wspomnień.

4. Hannah rywalizuje z Kate o względy ojca i Mike'a (brata Arii)
Zdecydowanie jest to najmniej zajmujący wątek tego tomu, choć to Hannah ostatecznie po pewnym czasie przypomina sobie znaczące fakty z zamierzchłych już lat (i to w szczegółach). Po części wykorzystano ten wątek utraty pamięci także w serialu. Przy okazji porównać warto też dodać, że pożar, w którym dziewczyny widzą Ali, to finał kończący ten tom przygód.

Podejrzany numer 1 "Zabójczych" to: Jason, choć (w przeciwieństwie do serii TLG) tutaj nikt nie jest ostatecznie rozgrzeszony i zwolniony z podejrzeń. Zdaje się jednak, że Ian'owi dziewczyny już wybaczyły, a przynajmniej uwierzyły. Straciły natomiast zaufania do pewnego policjanta.

W tym tomie zaskoczyło mnie także Radley. W książce pojawia się jako odrestaurowany hotel, a niegdyś zakład dla trudnej młodzieży. W serialu jest to natomiast nadal czynnie działająca jednostka - szpital dla osób z załamaniem psychicznym.

Tak przedstawia się w dużym skrócie fabuła tego tomu. Kto wsiądzie w pociąg do Filadelfii, a kto zarezerwuje bilet do Nowego Jorku? Mam już zebrane kolejne części tej serii, wiec będę kontynuować przygodę z jej bohaterami. Na zdjęciu jeszcze Morganville, które jednak o wiele bardziej lubię, gdyż skradło moje serce :)
"Pretty Little Liars: Zabójcze" - Sara Shepard
Seria: tom 6 z 16 części
Stron: 328   Fragment do przeczytania -> KLIK (prolog i rozdział 1)
W kolejności: NR 68/2014/10/05 (344)
W ramach projektu: Doczytujemy Stosiki, Kontynuacje

wtorek, 4 listopada 2014

"Nasza konstelacja"

"Wzdłuż łańcucha górskiego Teton"

Jedna wiosenna przerwa i dwa sposoby na spędzenie tego wolnego czasu. Jeden wybór, który nakreśli przyszły los historii. Trzech przyjaciół jeszcze z czasów dzieciństwa, dwóch porywaczy, trzy zbrodnie, trzy teorie i jedna tylko prawda. Przesłaniający świat śnieg i wyznaczające granicę góry oraz cztery dni by dowieść czy znajomość przeszłości uratować może przyszłość.

Motyw przetrwania i walki o życie, rozgrywającej się w górach, to często wykorzystywany scenariusz dla filmów i powieści. Choć góry znajdują się na stałym lądzie (nie są tak odizolowaną sceną akcji jaką byłaby wyspa) to nadal stanowią więzienie, które prędko potrafi odmienić swe oblicze przy najmniejszych zmianach pogodowych. Gęsty las to labirynt, a śnieg odmierza wraz z mrozem pozostały bohaterom czas. Z biegiem akcji trzeba będzie się przekonać o tym, jak bardzo szczegółowa potrafi być mapa. Czy poza wyprowadzeniem z głuszy posiada także inne przydane wskazówki? W tej powieści pewna mapa stanie się nie tylko kluczem do przetrwania, ale także i do rozwiązania zagadki pewnych zaginięć i morderstw.

Główna narratorka i bohaterka opowiadanych wydarzeń, mających miejsce pewnej wiosennej przerwy, to Britt. Dziewczyna wkrótce zacznie ostatni rok nauki w szkole, ale w te ferie chce jeszcze odpocząć. Jest niesamowicie wdzięczna swojej najlepszej przyjaciółce Korbie, która wybrała wędrówkę pośród gór zamiast wylegiwania się na plaży u wybrzeży Hawajów. Tym bardziej jest to ważne, gdyż Korbie pochodzi z bogatej rodziny, którą stać na luksusowe spędzanie ferii. Nagle do wyprawy ma dołączyć też Calvin, brat Korbie a jednocześnie była sympatia Britt. Tym bardziej, że Britt pamięta jeszcze upokorzenie związane z porzuceniem przez Calvina, musi teraz pokazać, że trwające tygodniami przygotowania do tej wprawy, wszystkie przeczytane przewodniki i trening fizyczny nie poszły na marne. Nikt bowiem nie zna lepiej tego łańcucha górskiego niż jej były. Kiedy rozpęta się śnieżyca, a losy bohaterów skrzyżują się z pewnymi przestępcami, wyjdzie na jaw wiele skrywanych sekretów, a umiejętności przetrwania pozostaną szczególnie w cenie.
Miejsce akcji: Góry Teton
Wyznaję zasadę, że dobry thriller nie jest zły. "Black Ice" to w tym wypadku thriller młodzieżowy, więc oczywiście znajdzie się tutaj także wątek romantyczny, który jednak nadspodziewanie często trzeba będzie zestawiać z objawami syndromu sztokholmskiego. Poprzedni chłopak Britt (właściwie jej pierwsza miłość jeszcze od czasów dzieciństwa) to także niezły zestaw pod analizę psychologiczną. Calvin był dla mnie od początku nietrafionym wyborem, ale to myśl o ponownym spotkaniu z nim, przenosiła Britt w przeszłość, a poprzez retrospekcję poznać można było wiele szczegółów. Od początku lepszym wyborem wydawał się Mason, chociaż i ja z czasem zaczęłam w to wątpić. Powieści z syndromem sztokholmskim nie mają najczęściej za szczęśliwego zakończenia. Tutaj finał to ciepłe plaże Kalifornii - ale kto przetrwa by tam dotrzeć?
Jednym z ciekawych wątków jest tutaj także  oblicze i natura przyjaźni, takich zawartych jeszcze w dzieciństwie, i późniejsza siła tych relacji, a co najważniejsze, jej możliwy wpływ na dramatyczną akcję rozgrywającą się w teraźniejszości.

Choć "Black Ice" to nowy tytuł, to Becca Fitzpatrick jest mi dobrze znana z serii "Szeptem". Choć w tamtej serii to tom pierwszy podobał mi się bezkonkurencyjnie najbardziej (kolejne już znacznie mniej), ciekawiła mnie nowa powieść tej autorki. Tym bardziej warto zaryzykować, gdyż jest to niezobowiązująca przygoda w jednym tomie. Widać, że Becca sama zapragnęła napisać coś innego niż paranormalne historie, tym razem decydując się na thriller młodzieżowy bez udziału wątków nadprzyrodzonych. Nadal są jednak i te elementy wspólne dla obu światów i historii, gdyż i w "Black Ice" rządzi tajemnica i skrywane (lecz prawdziwe) tożsamości, do tego jest tu ostry wyścig z czasem, a w międzyczasie także niespodziewanie rodzące się uczucie.


Ważny jest element zaskoczenia i to mamy w finale "Black Ice". Choć z czasem rozpoznałam już ukryte tożsamości bohaterów, to jednak ścisły finał pozostał trudny do przewidzenia w szczegółach. Britt to przez większość fabuły zdecydowanie racjonalna bohaterka. Troszkę później niż czytelnik domyśla się prawdy i sedna całej sprawy, ale w tym przypadku może być to także wyjaśnione tym, że narratorka choć zauważa pewne rzeczy i jest ich świadoma, to nie chce ich zaakceptować, gdyż burzą doszczętnie porządek jej dotychczasowego świata.

"Black Ice" - Becca Fitzpatrick
[OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE]
Wydawnictwo: Moondrive PRZEDPREMIEROWO
W kategorii: ThrillerBez wątków paranormalnych
Stron: 400
W kolejności: NR 70/2014/11/02 (346)
FRAGMENT do poczytania: prolog i część rozdziału 1
Akcja: wzdłuż łańcucha górskiego Teton, w stanie Wyoming
W skrócie: Udany thriller młodzieżowy, gdzie wciągająca i nieustanna akcja zwiększała wciąż tempo pochłaniania czytanej lektury.


Premiera powieści już w środę (5.11.2014)

Znacie autorkę serii "Szeptem"? Macie w planach także "Black Ice"?

niedziela, 2 listopada 2014

"Córka Mistrza Luster"

"Najpiękniejsza z nich wszystkich"

Oto historia córki mistrza luster - powszechnie znana jako baśń o Królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach. Zła Wiedźma jest tu przedstawiona jako młoda dziewczyna, córka mistrza luster, niepewna swej urody. Jej matka była nieprawdopodobnie piękna, ale czy w niej jest i to samo piękno? Król zwraca jednak na nią swoją uwagę, nazywając ją najpiękniejszą w całym królestwie, a nawet na terenach poza jego granicami.

Akcja tej odsłony baśni rozpoczyna się w dniu ślubu Króla i Córki Mistrza Luster. W weselu uczestniczy już młoda Śnieżka, wtedy jeszcze dziecko, a którego niespotykana uroda już promieniuje. Choć nowa Królowa i jej pasierbica mają ze sobą wiele wspólnego (z całą pewnością więcej niż można by przypuszczać), pojawia się na horyzoncie także to, co w przyszłości je podzieli.
Skąd wzięło się zaczarowane zwierciadło? Kto nauczył Królową czarów, dzięki którym rzuciła klątwę? Jak miłość do pasierbicy zamieniła się w pragnienia jej zguby? By poznać odpowiedzi na te pytania i dowiedzieć się, jak przeistoczy się ta baśń, wracając do znanego biegu wydarzeń, postanowiłam zainwestować w ten tytuł, mimo iż troszkę rozczarowała mnie "Prawdziwa historia Diaboliny", którą najpierw poznałam jako książkę a dopiero potem jako film (OPINIA).

Problem z takimi adaptacjami (ze zmianą perspektywy narracji opowiadanej baśni) jest taki, że główni bohaterowie są często mocno pozbawiani swojej roli i znaczenia. Tutaj wydźwięk baśń zawdzięcza tylko tym Złym (ale niegdyś Dobrym) charakterom. Przez to oryginalnie główne postacie zdają się zbyt często pasywne, pozbawione woli i kontroli na swoim własnym losem. W tym przypadku "Wiedźma" to jednak lepsza propozycja niż zmieniona wersja "Śpiącej Królewny" zaprezentowana w filmowej "Czarownicy".

Na plus jest zdecydowanie to, że widać w takich nowych interpretacjach jak jedna baśń wyrasta wewnątrz innej baśni. Tu znajdzie się scena, w której Królowa opowiada swojej pasierbicy (Śnieżce) baśń o smokach, a szczególnie o jednej niezrozumianej i samotnej czarownicy, która tak właśnie potrafiła przemienić swoją postać (nawiązanie do Śpiącej Królewny). Z kolei postacie trzech "kuzynek" Króla, w istocie trzech wiedźm, zadają się być zapożyczeniem z baśni "Dzikie Łabędzie".

Ta adaptacja klasycznej baśni mieści się o wiele bardziej w ramach konwencji, gdyż nie narusza struktury i roli poszczególnych bohaterów z oryginalnej wersji. Jednocześnie wykorzystuje wiele luk, by dopowiedzieć swoją własną opowieść. Są tu więc i lustra, które rozświetlają świat, ale są i takie zwierciadła, które odmieniają duszę, pociągając ją coraz to bardziej w mrok. Są długi, zaciągnięte lata temu wobec magii, a które następne pokolenie też musi raz jeszcze spłacić. Raz rzucone czary i powstałe dzięki nim twory domagają się bowiem kontynuacji swojego dziedzictwa. Wreszcie jest i tak typowe jak i charakterystyczne dla klasycznych baśni mroczne zakończenie, które czytelnikowi pozwala odpowiednio się zinterpretować i zadecydować jak długo będzie trwać w tym przypadku "Długo i Szczęśliwe" bohaterów.
Niestety dodatkowo wprowadzeni bohaterowie jakoś niespecjalnie zapadają w pamięć. Znajdzie się tu najlepsza przyjaciółka Królowej, praktycznie niczym jej siostra, dwórka Vivien czy też wuj Króla, łowca smoków. W "Wiedźmie" godny zapamiętania jest raczej ogólny wydźwięk tej drugiej strony jednej z najbardziej znanych baśni.

"Wiedźma. Prawdziwa historia Złej Królowej"
Autor: Serena Valentino
W oryginaleFairest of All: A Tale of the Wicked Queen, 2009
Wydawnictwo: Dream Books
Stron: 272 (duży druk)
W kolejności: NR 69/2014/11/01 (345)
W skrócie: To seria opowieści, które stanowią nieznany dotąd prequel do baśni, potem uzupełniony o nową perspektywę, kiedy historia wkracza już na znany fanom baśni Disney'a tor.

SERIA TYLKO TEMATYCZNA - [KAŻDY TYTUŁ TO OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE]
W serii "Prawdziwe historie" (taka nazwa robocza, skoro powtarza się w naszym tłumaczeniu) ukazały się:
1*."Czarownica. Prawdziwa historia Diaboliny" - Elizabeth Rudnick
2*."Wiedźma. Prawdziwa historia Złej Królowej" - Serena Valentino
3."Bestia. Prawdziwa historia Księcia" - Serena Valentino

1.) Trzeba zaznaczyć, że "Prawdziwa historia Diaboliny" jest to książka na podstawie filmu, a więc w praktyce taki bardziej rozszerzony scenariusz. Obawiałam się, że podobnie będzie w przypadku "Wiedźmy" i "Bestii", ale to książki w pierwszej kolejności (a nie adaptacje filmu na książki), nadal jednak wydane pod logiem Disney'a, a przez to zgodne z tamtą wersją baśni - nie tą spisaną przez braci Grimm.
2.) To wciąż seria książek wydanych pod znakiem Disney'a. Perspektywa opowiadania tych historii jest dostosowana o wiele bardziej do młodszego niż starszego czytelnika. Świadczy o tym nie tylko duża czcionka, ale i wiele opisów rzeczy, przedmiotów, strojów - wszystkiego tego, czego można się z łatwością domyślać samemu już na podstawie przebiegu akcji. Krótkie rozdziały i mała ilość tekstu na stronie także sugerują młodszą już widownię.
3.) Ponieważ interesują mnie nowe adaptacje baśni i zawsze chętnie poznaję kolejne tytuły, tematycznie z tym związane, mam zamiar przeczytać i następny tom - czyli będzie to "Bestia".

Czytaliście już te tytuły? Znacie jakieś nowe, ciekawe adaptacje klasycznych baśni? Za ONCE już szaleję :)