Wywiad z autorką, zamieszczony na końcu książki, ujawnił, że "Szklany tron" jest częściowo także reinterpretacją baśni o Kopciuszku. Z jakiego powodu piękna nieznajoma przybyła na królewski bal na zamku ? Może właśnie po to by zgładzić księcia ?
Początkowo Szklany Tron to takie dworskie Igrzyska Śmierci. Są sponsorzy i opiekunowie oraz bezwzględny król-tyran, który nadzoruje przebieg walk i trudno liczyć na sprawiedliwość. To takie Igrzyska, gdzie wszystkim uczestnikom turnieju przyszło wcześniej już zabijać. Poddawani są kolejnym Próbą, walcząc o rehabilitację: kto wygra, spędzi parę lat na służbie u króla
Książę w kolejce do Szklanego Tronu - Dorian niestety nie ma uroku Kai'a (Saga Księżycowa) i brak mu osobowości tak charakterystycznej jaką poszczycić się może Sage ("Fałszywy Książę"). Celaena, główna bohaterka i kandydatka księcia do turnieju, pasowałaby do wykreowanej postaci Kopciuszka, ale często jest za delikatna jak na zabójczynię, która ma aż tyle morderstw na koncie. Przedstawiona osobowość bohaterki w jakiś sposób nie dorasta do sławy, która związana jest z samym imieniem zabójczyni.
Nie porywa niestety uczucie zaistniałe między księciem Dorianem i zabójczynią ani między dziewczyną i jej instruktorem w czasie Prób - kapitanem Chaol'em. Owe Próby (na drodze do finału) początkowo odpisywane było szczegółowo, także z czasem poprzedzającym przygotowanie do nich. Później natomiast minimalnie streszczano ich przebieg, jednocześnie podsumowując ich kilka (podobnie jak z tytułowymi pracami w powieści "52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca").
Prawie każdy rozdział rozpoczyna się od imienia bohaterki. Kiedy czytając kolejny rozdział znów wita nas słowo "Celaena", zaczynamy się zastanawiać czy nie ma jakiś bardziej kreatywnych sposób aby rozpocząć nową część historii. Spora jest też powtarzalność scen. Cały czas odnosiłam wrażenie, że można by "Szklany tron" opowiedzieć używają połowy liczby stron, które liczy sobie pierwszy tom.
Ciekawie zaczyna się robić około połowy książki, gdy w noc podobną do Halloween, Celaena odkrywa tajne korytarze (prowadzące z jej komnat) i przemierzając je także we śnie, otrzymuje wezwanie i zadanie od ducha królowej Eleny z dawnych czasów. Od tego momentu akcja skupia się już nie tylko na dworskim życiu i turnieju, ale także na odszyfrowaniu zapominanych symboli, wyrytych na kamiennych płytach wkoło wieży zegarowej. Powierzone zadanie to jakby odnalezienie celu nie tylko przez bohaterkę ale i przez autorkę tej powieści.
Celaena nie tylko włada przeróżnymi rodzajami broni, ale i gra na pianinie, w wolnym czasie wiele czytając. To jak odwołanie do przeszłości dobrze wychowanego Kopciuszka, z którego ktoś uczynił inną osobę. "Szklany tron" jedynie wspomina, nie wyjaśnia jeszcze przeszłości tego Kopciuszka, a żeby ją poznać być może trzeba będzie czekać przez te nadchodzące jeszcze pięć tomów serii.
Trudno też dokładnie określić, jaki jest to świat. Niby fantasy, gdyż posiada mapę nowego świata z jego własną geografią. Nie można w tym względnie odmówić autorce wyobraźni. Erilea to część kontynentu zdominowana przez jedną z krain - Adarlan, którego władcy bezwzględnie podbijają kolejne królestwa. Odległe tereny skrywają pewnie wiele sekretów pod nazwami takimi jak: Wiedźmie Królestwo, Kamienne Bagna, Śpiewające Piaski, Czarne Wydmy, Czerwona Pustynia, Opuszczona Kraina. Magię starano się wytępić, ale obecne są jakiejś jej pozostałości. Elfia przełęcz wskazuje na dawną obecność rasy Fae. Jednocześnie bohaterowie bez problemu mogą grać w znany nam bilard czy na fortepianie. Wyjaśnić

"Szklany tron" - Sarah J. Maas[SERIA]: tom 1 z 6
Wydawnictwo: Uroboros
Stron: 519 (dość mała czcionka - sporo tekstu)
W kolejności: NR 54/2013/08/03 (236)
W ramach projektu: Mitologiczne i Baśnie
Ocena: - Musiałam się bardziej wczytać w postacie głównej trójki bohaterów by ich polubić.
- Odkładałam też "Szklany tron" kilka razy na rzecz innych lektur, a potem dopiero do niego wracałam.
- Zbyt luźne nawiązanie do klasycznej baśni - i jeśli tego właśnie się w tej lekturze szuka, lepiej już poszukać w Księżycowej Sadze.
- Druga połowa książki zdecydowanie lepsza niż pierwsza.
Z nowości wydawniczych Uroborosa jak do tej pory najlepiej wypada "Król Kruków", zobaczymy jak się sprawdzą "Tancerze burzy" ( trzecia z mojego stosiku), a potem będzie podsumowanie całości ;)