W jednym zdaniu: "Hobbit" zawiera opis tego, jak powinna wyglądać prawdziwa przygoda.
Owa wyprawa rozpoczęta została by odzyskać skarb i wyrównać stratę, jaką opisują już tylko legendy o samotnym szczycie góry tam daleko, daleko na Wschód.
Przewodnik: Bilbo to ciekawy, ale i zwyczajny bohater, a przez to łatwiej się z nim identyfikować. Każdy marzy aby wyruszyć na niezwykłą podróż pełną przygód, ale jednocześnie ceni sobie bezpieczeństwo i ciepło jakie panować może tylko we własnym domu - i wstawać tylko po to by nastawić wodę na herbatę, a nie dlatego, że nagle i niespodziewanie znów wzywa nas niebezpieczna przygoda.
I inni bohaterowie: Jest ich w Śródziemiu pełno. Elfy, orki, gobliny, czarodzieje, zmiennokształtni .... a nawet ludzie. Przed lekturą "Hobbita" nie widziałam podobieństwa między powieściami Tolkiena i C.S.Lewisa (Narnia w szafie), a których to autorzy przyjaźnili się ze sobą i dyskutowali o książkach. Teraz jednak widać to w sposób dość wyraźny. Zwierzęta mogą usługiwać do stołu i nawet smok przemówi, gdy nie oprze się zagadce
Tak samo jak jest to niezwykła podróż tak samo niezwykle łatwo się o tym wszystkim czyta.
Szkoda, że choć książka ta jest na liście lektur, w moim przypadku nie była to powieść omawiana na zajęciach - jeszcze wówczas szkolnych. Mnie samej zajęło sporo czasu zanim sama się za "Hobbita" zabrałam, ale niezmiernie się cieszę, że to wreszcie zrobiłam! Posiadam wydanie typu pocket (
Styl i szyk: Kiedy czyta się Tolkiena, doznaje się szoku. Porównać tamten styl pisania: pełen akcji a jednocześnie dokładny i drobiazgowy, przy tym nieprzynudzający, do tego co pisuje się obecnie... Nie ma porównania z tym, co pisuje się dzisiaj i co okrzyknięte bywa czasem najlepszym tytułem danego roku. Pytanie tylko, kiedy do tego doszliśmy, że zadowalamy się czymś takim? Pisać może każdy i to jest piękne, ale co warte jest lektury i naszego czasu, to już całkiem inna sprawa. Oczywiście, że warto czytać nowości, ale lektura taka jak "Hobbit" pokazuje jak wiele jeszcze wspaniałych rzeczy do odkrycia jest w tym, co już dawno temu napisano - a czego mogliśmy nie mieć szansy do tej pory przeczytać.
W skrócie: Powieść o tym, że po pięćdziesiątce też jeszcze wiele może czeka - a przynajmniej w Śródziemiu ;) Nie tylko na każdej następnej stronie, ale także w każdym następnym zdaniu może rozpoczynać się kolejna i jeszcze śmielsza przygoda. Opowieść skrajnie nieprzewidywalna, a do tego jeszcze niezwykle przystępnie napisana.
"Hobbit, czyli tam i z powrotem" - John Ronald Reuel TolkienWydawnictwo: Amber
[ POWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE - ALE TEŻ WSTĘP DO TRYLOGII ]
Tłumaczenie: Braiter Paulina (z tego przekładu byłam bardzo zadowolona, czytało się dobrze - szczególnie tłumaczenie licznych pieśni elfów i krasnoludów - także mogę polecić)
W kolejności: NR 94/2013/12/06 (276)
W ramach projektu: Klasyka - na nowo odkryta
Ekranizacja tej powieści podzielona jest na trzy części.
Choć "Hobbit" to taki swego rodzaju prequel (choć napisany wcześniej) to ekranizacja sporo wydarzeń odnosi już do "Władcy Pierścieni", a z lektury tylko "Hobbit" tych rzeczy się jeszcze nie dowiemy.
Tej trylogii jeszcze nie czytałam i tylko fakt, że kiedyś byłam na premierze "Drużyny pierścienia" - wówczas sporo na temat serii czytając - pozwoliło mi się rozeznać w tych "wstawkach" do opowieści.
Żeby w pełni docenić te nawiązania, trzeba poznać także trylogię - oczywiście mam zamiar :)