Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

niedziela, 27 marca 2016

"Wo ist Sina?"

Miejscem akcji jest Stuttgart
Powtarza się nam nieustannie, że by nauka języka obcego była efektywna, musi i być urozmaicana. Sama neurodydaktyka pokazuje, że mózg uczy się najczęściej właśnie wtedy, kiedy jest czymś zainteresowany. Gdy się nudzi, najzwyczajniej w świecie z procesu nauki się wyłącza. Trzeba robić więc to, co się lubi... albo coś, co przynosi szybko wymierne wyniki i jest satysfakcjonujące - jak czytanie w języku obcym.
Jeśli jest opowiadania historia - jest to interesujące.
Jeśli całość jest w języku obcym - jest motywacja (by zrozumieć tekst) i satysfakcja (bo się udało przeczytać cały rozdział i wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi). Gramatyka i słownictwo są gdzieś tam na drugim planie - ale są!

Readersy to forma lektury (już w całości w języku obcym), za którą najfajniej się już zabrać będąc na poziomie B1 - B2. To jeszcze nie ta poprzeczka, co czytanie książek w oryginale, ale z całą pewnością dobry start. Choć readersy można czytać na każdym poziomie nauki, gdy już poznamy troszkę wybrany język obcy, to historie na poziomie A2 będą bardzo uproszczone. Prawda jest jednak taka, że po angielsku wybór readers'ów jest o wiele większy (zarówno jeśli chodzi o poziomy trudności jak i tematykę) niż w przypadku innych języków - a dziś będzie troszkę o niemieckim.

Jest taka seria jak "Niemiecki z Kryminałem", a ze względu na czas i miejsce akcji zainteresował mnie najbardziej tytuł "Wo ist Sina?" (Gdzie jest Sina?). Choć lektura troszkę czasu mi zajęła (czytałam średnio po rozdział dziennie), fabularnie był to bardzo ciekawy kryminał. Po pierwsze jego akcja rozgrywa się w środowisku akademickim - i to nie studentów a wykładowców. Miejscem akcji jest Stuttgart i obrzeża miasta. Po drugie jest tutaj tajemnica, którą trudno rozwikłać na samym początku.

W telegraficznym skrócie jest to opowieść o wykładowcy, który staje się głównym podejrzanym, gdy znika jeden z jego słuchaczy. Zaginiona jest Sina, studentka Uniwersytetu w Stuttgarcie. Na celowniku policji zaś młody wykładowca literatury niemieckiej, czyli Niklas. Funkcjonariusze sprawy nie ułatwiają, a z dnia na dzień pojawia się coraz więcej obciążających dowodów, więc bohater zmuszony będzie ratować się ucieczką.

Historia jest dobra, wątki odkrywane stopniowo, a na start już kilka hipotez dotyczących zniknięcia studentki. Jesteśmy oczywiście za Niklas'em - niesłusznie oskarżonym w tej sprawie zaginięcia. Nie przepadamy za śledczymi... aż narracja ulega zmianie i także ich poznajemy prywatnie.  Początkowo za nic nie mogłam polubić pary funkcjonariuszy śledczych, którzy prowadzili dochodzenie w sprawie Siny. Narracja jest tu z różnych perspektyw, więc czytelnik wiedział dokładnie, że policja nieustannie oskarża niewłaściwą osobę. Stopniowo jednak w słownych utarczkach dwójki policjantów dostrzegałam coraz więcej poczucia humoru, a z czasem wyczekiwałam nawet tych scen z ich udziałem. Przezabawnie podpuszczali siebie nawzajem, ukazując przy tym kulisy pracy policji, na które zazwyczaj nie zwracamy uwagi - nawet widząc je, nie zdajemy sobie z nich sprawy.

Nowe słownictwo to przede wszystkim to stosowane w opowiadaniach. Jest tu spora grupa czasowników, przymiotników i struktur, które związane będą z przemieszczaniem się i lokalizacją przedmiotów w przestrzeni. Jeśli chodzi o gramatykę, było to dla mnie głównie powtórzenie poznanych już wcześniej reguł, zasad i wyjątków. Jednak to o poszerzenie słownictwa chodziło przede wszystkim. Ćwiczenia nie były koniecznością, podchodzi się do nich chętnie - są krótkie i może dlatego też trudno się nimi znudzić.

"Wo ist Sina?" to dobra propozycja dla samouków i osób lubiących czytać dłuższe teksty, bo choć taki materiał można byłoby przerabiać na zajęciach grupowych, to najlepiej przeżywa się opowieść w czasie samodzielniej lektury.

Ważnych będzie też kilka słów o wydaniu tej książki. Praktycznie wszystkie potrzebne słówka były umieszczone albo na marginesach albo w słowniczku na końcu publikacji.
Dodatkowe oznaczenia zdań, data pracy z danym rozdziałem.

Każdy rozdział (łącznie 27) opatrzony został użytecznymi ćwiczeniami, które nie tylko utrwalały poznane słownictwo z działu, ale i przypominały (lub wprowadzały) kwestie gramatyczne (które pomijało się zwyczajnie pędząc za biegiem akcji).

Co podoba mi się w tej nowej edycji "Niemieckiego z kryminałem" to także forma wydania książki. Zielony (jako kolor tła dla notatek na marginesie) o wiele lepiej się sprawdza niż niebieski w poprzedniej edycji. Książkę łatwiej się też czyta, bo zarówno okładka jak i strony są bardziej miękkie - plastyczne.  Poprzednie wydanie (z którego mam np. tytuł "Flirts") ma sztywną okładkę, przez co strony trudniej się rozgina, a okładka się przy tym odkształca i łamie.

Przyznam się szczerze, że podczytywałam początki kilku z tych kryminalnych opowieści (z tej serii mam już wszystkie), ale tylko "Wo ist Sina?" wciągnęło mnie na tyle by to od tej historii właśnie zacząć przygodę z serią. Teraz czas na następne - nauka języka obcego trwa przecież nieustannie (każdego dnia) aż będzie na... oczekiwanym przez nas poziomie. Zdecydowanie więcej książek w tej serii i w takim właśnie wydaniu przydałoby się na rynku. Nie muszą koniecznie być to kryminały, mogłaby zakraść się także inna tematyka.

"Wo ist Sina?" - Angelika Bohn
Wydawnictwo: Edgard
Stron: 215
Dla kogo: Seria "Niemiecki z kryminałem" skierowana jest do "uczniów szkół ponadgimnazjalnych, studentów i samouków"
Teksty: "Książki z tej serii są źródłem ciekawych, autentycznych tekstów"
Samodzielna nauka: Tak - książka posiada 80 ćwiczeń (średnio 3 ćwiczenia po każdym rozdziale) oraz klucz odpowiedzi. Jest też słowniczek (w nim 900 słów i wyrażeń) na końcu tomiku.
Typy zadań do pracy z tekstem: znajdowanie synonimów/antonimów, zdania z lukami, dopasowywanie, odpowiedzi na pytania otwarte i zamknięte, transformacje zdań według wzoru
Fragment: (Klik) czyli pierwszy rozdział z ćwiczeniami, kluczem i wycinek ze słowniczka
Zapowiedź wydawnicza: Klik
W kolejności: NR 13/2016/03/04 (446)

Inne tytuły (wszystkie kryminały) dla uczących się języka niemieckiego:

Jak wygląda Wasza przygoda z readers'ami? Czytaliście kiedyś książki takiego typu?
Może macie jakiś inny, a efektywny sposób na naukę języków obcych?

czwartek, 24 marca 2016

Ugly Love: dwa oblicza miłości

MIŁOŚĆ JEST TYLKO TYM, CZYM JĄ UCZYNIMY

DRZWI W DRZWI: Tate właśnie wprowadziła się do mieszkania brata. Zaczyna studia i pracę jednocześnie. Jej powołaniem jest pielęgniarstwo. Plan wejścia do lokum niweczy niechciany lokator w progu, czyli jakiś młody lecz mocno upity mężczyzna. Okazuje się, że to sąsiad jej brata - Miles. Tate musi wtaszczyć go do mieszkania, przy czym usłyszy tajemnicze imię "Rachel" oraz przebłysk historii pełnej bólu i cierpienia. Rano przystojny sąsiad proponuje by zaczęli od nowa, wymazując incydent poprzedniej nocy. Proponuje siostrze swojego przyjaciela pewien układ, który od początku powinna była odrzucić. Problem w tym, że Miles od pierwszej chwili jej się spodobał. I to bardzo.

REGUŁA (DWÓCH) ZASAD: Może zadziałało to, że Miles to pilot - podobnie jak wielu mężczyzn w rodzinie Tate? Może to współczucie, a może przebłysk dobrej osobowości, którą jakimś cudem Tate dostrzegła w sąsiedzie? Powodów może być wiele by choć częściowo usprawiedliwić to, co dziele się potem - a dzieje się wiele. Miles wyznacza dwie nieprzekraczalne reguły: zero pytań o jego przeszłość, a o przyszłości z nim niech dziewczyna zapomni. Dwójkę połączyć ma jedynie czysto fizyczne przyciąganie i dobrze, że nie zostali wcześniej przyjaciółmi - bo tylko sprawę by to dodatkowo skomplikowało.
W baśni Sinobrody zabrania ukochanej wchodzenia do jednego z pomieszczeń w zamku, a złamanie obietnicy ma okropne konsekwencje. Tutaj będzie podobnie, kiedy w życie wejdzie układ, który zadziałać nie może. Jest sztuczny, a uczuć nie da się tak łatwo kontrolować.

ILE NIENAWIŚCI, ILE MIŁOŚCI: Tate weszła w układ, usprawiedliwiając to romansem: czymś niezwykłym i niezapomnianym, choć z natury przelotnym. Wiedziała, że nie zafunkcjonuje w ten sposób, a mimo to zdecydowała się na taki krok. Sytuacje robią się coraz bardziej napięte (scen erotycznych jest tutaj najwięcej z dotychczasowych powieści autorki), a szacunek bohaterki do samej siebie maleje, ilekroć godzi się na kompromis, na który nikt nie powinien się zgadzać. Trwa w nim, mając nadzieję, że coś się zmieni... A Miles jej tej nadziei brutalnie pozbawia, przypominając, że wiedziała dokładnie, na co się godzi. Nóż by się otwierał w kieszeni, gdyby... Tak, Colleen Hoover znowu to robi. Jeśli czytelnik może mieć problem z osądzeniem czynów bohaterów, to tylko w jej książkach.

CZASY NARRACJI: Wydarzenia "Ugly Love" rozgrywają się na dwóch płaszczyznach jednocześnie. Jest to teraźniejszość z perspektywy Tate oraz przeszłość Miles'a, o którą to dziewczynie nie wolno go nigdy pytać. Postawione przez młodego kapitana zasady zdają się obowiązywać tylko odnośnie do przeszłości i przyszłości, ale blokują też teraźniejszość. Miles nie chce dopuścić do tego by Tate wiedziała na jego temat cokolwiek. Nawet pytania, o zdawać by się mogło błahostki, powodują przekroczenie wyznaczonych granic (zdaniem chłopaka). Gdyby więc nie głos Miles z przeszłości, który odkrywa przed czytelnikiem jego osobowości i uczuciowość to... można by tego bohatera prędko znielubić. Colleen Hoover zaaranżowała to w ten sposób, że chcemy poznać przyczyny - traumatyczne wydarzenia przeszłości - dla których Miles obecnie jest... cóż, jaki jest: odmawia prawa do szczęścia sobie, a przez to także osobom z nim bezpośrednio związanych.

Czego zabrakło mi troszeczkę w "Ugly Love"? Szczegółów! Choć bohaterka uczy się do egzaminów i opracowuje notatki, ani razu nie wiemy, czego dokładnie się uczy. Jaki to materiał? Co powinna wiedzieć początkująca pielęgniarka? Czy praca w szpitalu bardzo pomaga Tate na studiach, bo ma przekład wiedzy na praktykę? Jakieś niezwykłe zdarzenia z dyżurów? Nie ma ani jednej sceny na uczelni czy w pracy. Miejscem akcji jest najczęściej mieszkanie bohaterów. To potknięcie, które w New Adult spotkać można aż za często. Podobnie ma się sytuacja w przypadku Miles'a i brata bohaterki. Niewiele dowiemy się o wykonywaniu profesji, jaką jest pilotowanie samolotu - a przecież jakże to ciekawy zawód!

W TŁUMACZENIU: "Ugly Love" to ósma w kolejności powieść Colleen Hoover. Na rynku anglojęzycznym dostępna od sierpnia 2014 roku, w kwietniu premierę będzie miała w polskim przekładzie. Dlaczego mamy tu pozostawiony tytuł zagraniczny? Podobną strategię zastosowano już w przypadku poprzedniej książki tej autorki - "Maybe Someday". Alternatywą dla "Ugly Love" mogłaby być "zbrukana miłość". Takie określenie funkcjonuje w tekście tłumaczenia i dość dobrze określa naturę "relacji", jaka łączy przez pewien czas bohaterów tej powieści.

PODSUMOWANIE: "Ugly Love" to kolejna powieść amerykańskiej autorki, która każe kwestionować kwestie moralne i etyczne, jeśli chodzi o miłość. Colleen Hoover wie, jak zawikłać przeszłość bohaterów, byśmy przed czasem nie odkryli tajemnicy ich losów. Tematyka wchodzenia i utrzymywania tego typu relacji łatwa nie jest, dlatego właśnie tak bardzo interesowało mnie, jak podejdzie do tego autorka, która powieści z nurtu New Adult stworzyła już wiele.


"Ugly Love" pokazuje wyraźnie, że miłość może być tylko tym, czym sami ją uczynimy. To my sami stawiamy sobie reguły i egzekwujemy ich bezwzględne wypełnienie - każdego dnia, w każdej sytuacji. Sami tworzymy mury więzienia, z którego tak trudno potem uciec, że aż to niewykonalne w pojedynkę i potrzebujemy do tego drugiej osoby - szczególnie jej miłości, poświęcenia, zrozumienia i wytrwałości. Jeszcze trudniej niż uciec z więzienia własnego tworu... jest taką osobę znaleźć.

"Ugly Love" - Colleen Hoover 
Typ: opowieść w jednym tomie
[PRZEDPREMIEROWO]
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
W kategorii: New Adult
Stron: 344
W kolejności: NR 12/2016/03/03 (445)
Zapowiedź wydawnicza: LINK

Czy taka historia jak "Ugly Love" może skończyć się happy endem? Musicie przekonać się sami! 
PREMIERA 13 KWIETNIA - powieść dostępna już w przedsprzedaży (LINK)

poniedziałek, 21 marca 2016

W cieniu Białej Róży


Violet wraz z Raven i Ash'em umyka pościgowi arystokracji, przedzierając się przez kolejne kręgi Samotnego Miasta. Na każdym etapie tej podróży trzeba zaufać obcym, podając jedynie hasło temu, który wierzy w słuszność działań Czarnego Klucza. Violet jeszcze nie zna swojej roli w rodzącym się powstaniu. Czy jej sprosta? Na ten moment najważniejsze to wytrwać w drodze do celu. Nie ma sił ani też miejsca na myśli o czymkolwiek innym.

PRZEZ WSZYSTKIE KRĘGI: Amy Ewing pozostawiła swoich bohaterów w "Klejnocie" w sytuacji zagrożenia życia. Pierwotny plan ucieczki Violet oddała wraz z buteleczką serum swojej przyjaciółce. Zdarza się jednak cud i ratunek mimo to przychodzi - choć z niespodziewanego kierunku. Prędko nadejdzie i taki moment, że to sama Violet będzie musiała się wyratować - w czym pomogą jej Augurie (nadprzyrodzone zdolności manipulacji kolorem, kształtem i wzrostem natury). Dosłownie przez płomienie grupa wydostanie się z Klejnotu by podążać dalej. To dopiero pierwszy etap ucieczki, która troszkę potrwa. Dzięki temu dłużą chwilę spędzimy w Banku i w Dymie by bohaterowie spróbowali dotrzeć do bezpiecznego schronienia na Farmie.

MIASTO -WYSPA PEŁNA TAJEMNIC: W tomie drugim na jaw wychodzi wiele tajemnic. W fabule będzie surogatka, która urodziła Diuszesę z Domu Jeziora. A jak powstało Samotne Miasto? Ten sekret historii także należy do ujawnionych losów przodków bohaterów. Życie Palatynek i ich obrona Wyspy przed kolonistami przypomina troszkę dzieje rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej.

WZROST BOHATERÓW: Violet jako główna bohaterka bardzo zyskuje w "Białej Róży". Coraz więcej wyborów jest jej własnych, co przekłada się na większą odpowiedzialność, jaką się dziewczyna wykazuje. Oglądamy jak Raven wraca do siebie, choć ledwo udaje jej się uniknąć zagrożenia. Dowiadujemy się o wiele więcej o szkoleniu i realiach życia grupy jaką są Towarzysze, a dzięki temu lepiej rozumiemy osobowość Ash'a. Nadal skrywa on wiele tajemnic nie tylko przed samym czytelnikiem ale i swoją wybranką - Violet. Mało w tomie drugim jest Arystokracji, której obecność praktycznie dominowała "Klejnot". Tutaj o ich poczynaniach dowiadujemy się tak jak bohaterowie: z gazet lub relacji innych postaci. Pojawia się jedynie Garnet, który - co zaskakujące - czynnie pomaga w ucieczce Violet i innym.

W MOCY BIAŁEJ RÓŻY:  Tytułowa "Biała Róża" to dobrze ukryte miejsce, w którym bohaterowie rozkwitają. Budzi się ich moc, a przy tym zyskują i pewność siebie. Okazuje się bowiem, że Augurie to nie jedyna manifestacja mocy, jaką może przybierać tak bezpośredni kontakt z siłami natury. Właśnie kiedy Violet odkrywa prawdziwą naturę swojej mocy, zaczęło mi to przypominać relacje, jakie tworzyły się między bohaterkami w serii "Magiczny Krąg" od Libby Bray. Szczególnie jest to widoczne, gdy do Białej Róży zostają sprowadzone kolejne uratowane surogatki - każda z nich ma inną osobowość, a przez to i podejście do rzeczywistej natury Augurii. Pokazane tu zostaje, że choć można kogoś uratować, to nie jest to jednoznaczne z zyskaniem jego lojalności. Nie wszyscy ludzie pragną ratunku, nawet jeśli go faktycznie potrzebują.

W STRONĘ CZARNEGO KLUCZA: "Biała Róża" to dobry pomysł na zatytułowanie tomu, w którym dochodzi o ewolucji postaci. Ich życie nie jest już zamrożone w Klejnocie, ma szansę rozkwitnąć. Teraz potrzeba już tylko finałowego tomu (Czarnego Klucza) by uzyskać odpowiedzi, jakie zakończenie będzie odpowiednie dla tej historii. Minusem pozostaje wciąż fakt, że Violet potrafi często "nagle" przypomina sobie o rzeczach najistotniejszych dla jej przetrwania. W tych momentach to czytelnik wyprzedza przebieg wydarzeń myślami i musi chwilę czekać, aż tak samo potoczą się rozważania głównej bohaterki - a jednocześnie też jedynej narratorki tych wydarzeń. Z tego powodu znika troszkę elementu zaskoczenia.

Przez udział w fabule tajemniczych "szeptów", które słyszy Raven, "Biała Róża" przypominała mi momentami "W ramionach gwiazd", gdzie tacy właśnie bohaterowie odegrali sporą rolę. Może i w Trylogii Samotnego Miasta (w tomie trzecim) ich obecności nadane zostanie jakieś większe znaczenie?

Amy Ewing znana jest już z kończenia swoich powieści mocnym cliffhangerem. Tak było w "Klejnocie", kiedy odkryto związek surogatki z towarzyszem, a oboje ich zamknięto - przeznaczając ich los na stracenie. W "Białej Róży" zaś atak wymierzony jest w osobę z kręgu rodzin bohaterów. Próby jej wyratowania i stopień pokrewieństwa przybliżają opowieść o Samotnym Mieście do znanej Igrzyskowej Trylogii. Czy zbliżony będzie i jej finał?

"Biała róża" - Amy Ewing
TRYLOGIA: tom II
Wydawnictwo: Jaguar  / OPIS WYDAWCY
W kategorii: Antyutopia / nadnaturalne
DLA KOGO?  Opowieść o Samotnym Mieście spodoba się z pewnością fanom serii "Rywalki". Podobieństwo jest tutaj nie tylko w koncepcji tworzenia okładek, ale i fabule. Obie historie rozgrywają się w przyszłości, gdzie panowanie nad niższymi klasami sprawuje bezwzględna arystokracja. Główne bohaterki zostają wciągnięte w ten świat i nie chcąc grać według jego reguł, próbują rzeczywistość zmienić.
W obu przypadka jest to bardziej lżejsza antyutopijna opowieść niż "Igrzyska" czy bardziej krwawe i brutalne rozgrywki.
Wiek bohaterów: 16 - 19 lat
W kolejności: NR 11/2016/03/02 (444)

Znacie już Trylogię Samotnego Miasta? Jakie wrażenie zrobiła na Was "Biała Róża"?
"Czarny Klucz" w oryginale ukaże się dopiero na początku października 2016 roku.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...