Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

piątek, 30 grudnia 2016

Dlaczego warto zakochać się w dramach koreańskich?


Wszystko zaczęło się w marcu tego roku. To środek sezonu serialowego, w którym z całą pewnością jest co oglądać. Trwa przecież emisja "The Flash" i "Arrow", powraca "ONCE" po zimie i jest też sporo seriali rozpoczętych z początkiem roku (a wprowadzonych w okresie zwanym "hiatus" - szczególnie dłużącej się dla fanów przerwie). Po raz kolejny przeglądałam ciekawostki udostępniane na stronie BookGeek, gdzie znalazłam informacje o "pierwszym serialu w klimatach New Adult". Choć NA nie jest moim ulubionym gatunkiem, jego bohaterowie to najczęściej moja grupa wiekowa. Nie typ powieści jednak mnie przyciągnął, lecz jej lokalizacja. To przecież Azja - to kultura, którą pokochałam oglądając mangi i anime. Czy ta magia sprawdzi się także w wersji aktorskiej?

Odnalazłam więc wspominany tytuł -"Cheese in the Trap" - i rozpoczęłam seans, który zdetronizował oglądanie aktualnie seriale. Z dnia na dzień próbowałam wygospodarować jak najwięcej czasu, by starczyło go na więcej niż jeden odcinek tej serialowej opowieści. Miejscem akcji nie była Japonia czy też Chiny, ale nieznana mi do tej pory jakoś bardziej (poza ciekawostkami geograficznymi / historycznymi) Korea Południowa.

W gatunku znamy na całym świecie jako drama zakochałam się bez pamięci. Co ciekawe nie było to moje pierwsze podejście. Kiedyś oglądałam filmową (jak wtedy sądziłam) adaptację mangi i anime. Wersja aktorska w niczym uroku poznanej wcześniej opowieści dogonić nie mogła - była to zresztą produkcja japońska... a to zupełnie inna bajka niż dramy koreańskie (tajwańskie czy chińskie także zostają daleko w tyle).

Bardzo utalentowana aktorka, którą zobaczycie także w "Goblinie"
Mimo tak dobrego początku po "Cheese in the Trap" nie mogłam sobie znaleźć równie wciągającego tytułu do oglądania. Każda poznawana historia wydawała się nie aż tak dobra jak poprzednia. Dopiero w wakacje znowu zadziałał czar - przyciągnęła mnie na nowo opowieść "School 2015: Who Are You", a dzieła dopełniło wprowadzone właśnie do emocji "W - Two Worlds". Co ciekawe żadna z dram koreańskich z samego opisu mi się nie podobała, to dopiero kolejne odcinki (zwykle epizody 1-3) skraść potrafią serce... a magia nadal trwa.

To wstęp do podsumowania roku 2016, w którym zakochałam się w dramach koreańskich. Zanim przypomnę listę tytułów, które obok przeczytanych książek zapiszę w pamięci za ten rok, kilka ważnych powód - tych, dla których warto dać szansę gatunkowi, który podbił sera fanów na całym świecie - dramie koreańskiej.

#1 Powiew świeżości - Ileż to już razy, oglądając kolejne amerykańskie produkcje, mówimy sobie: "Dość! Przecież to już było tyle razy!" Twórcy wracają do tych samych wątków, w seriach prześledzić możemy podobny rozwój wydarzeń, a co za tym idzie... bez trudu przewidzieć można, co się wydarzy. Zgadnąć przebieg odcinka czy zakończenie? W dramach praktycznie niemożliwe! Widownia to nie tylko Korea - widownia to cały świat.

#2 Inny system wartości - Oszukiwać i mataczyć na potęgę. Im bardziej uda się, że coś ujdzie płazem, a inni nie dojdą prawdy - tym lepiej dla bohaterów. Wyrzuty sumienia? O jakim sumieniu mowa? Może co najwyżej na kilka odcinków, bo inaczej zaburzymy konstrukcję spodziewanego (choć częściowego) happy endu. Życiem należy się maksymalnie cieszyć, prawda? Żyj chwilą, nie zadręczaj się stałym myśleniem o konsekwencjach. W Korei (tej obecnej czy dawnych czasów) oczywiście nie brakuje zły charakterów, ale przeważa inny system wartości. Nie można zaznać szczęścia, jeśli sekret nie zostanie wyjawiony, co oznacza publiczne przyznanie się do winy i odpokutowanie za to, co się stało. To z pewnością do łatwych przeżyć to nie należy - lecz trzeba to zrobić na drodze do lepszej przyszłości.

Ukryte tożsamości to częsty i fajny wątek - ale zawsze wysoka cena za jego skrywanie
#3 Jeden odcinek trwa około godziny czasu a nawet ponad (lub zaledwie 10 minut) - Kto nie chciałby wydłużyć czasu trwania ulubionego serialu? Choć liczba odcinków dla serii jest mniejsza niż amerykańskie sezony (około 20 odcinków), to w wydłużonym czasie antenowym poznamy równie dużo historii. A jeśli mamy tylko chwilkę? Są też minidramy - czas trwanie jednego epizodu 10-15 minut.

#4 Na tydzień przypadają dwa odcinki - zazwyczaj emitowane dzień po dniu - Gdyby tak "ONCE" albo "The Flash" były dwa razy w tygodniu? I to dzień po dniu? To marzenie sprawdza się, kiedy ogląda się na bieżąco emitowane dramy. Prawdziwy cliffhanger na zakończenie epizodu? Jest szansa, że w tym samym tygodniu poznamy jeszcze rozwiązanie konfliktu!

#5 Wciągająca fabuła - Nawet jeśli wątek wydaje się być znany (zamiana miejsce przez podobnie wyglądające bohaterki), to jego realizacja będzie zupełnie inna niż to, do czego przywykliśmy w czytanych powieściach czy oglądanych serialach / filmach. Warto sprawdzić, czy damy się zaskoczyć!

#6 Niepowtarzalni bohaterowie - Wiele postaci po seansie dram koreańskich wejdzie z pewnością do grupy ulubionych aktorów czy bohaterów fikcyjnych. Trzeba będzie przyszykować osobną listę także na nowe OTP!

#7 Niezapomniana ścieżka dźwiękowa - Te utworzy (piosenki czy sama linia melodyczna) będzie Was prześladować. Ona sama opowiada już w sobie historię. Doskonale przypomina o tym, co było przed chwilą na ekranie.

#8 Czasami są to ekranizacje popularnych anime/ mang / webtoon'ów - Bez chwili wahania można stwierdzić, że wiele dram na podstawie innych już historii ma bardzo wysoki poziom. Ekranizacją mangi będzie "Let's Fight Ghost", a na podstawie webtoon'u powstała cudowna opowieść o dawnych czasach "Moonlight Drawn by Clouds" czy właśnie wspomniane na początku "Cheese in the Trap".


#9 Melodyjność języka koreańskiego - Kto kocha języki obce, ten zrozumie. Ten język po prostu śpiewa. Jeśli wydaje się, że japoński (pamiętany z anime) brzmi pięknie, to posłuchajcie tylko koreańskiego. Muzyka dla uszu i żadna kara, kiedy trzeba oglądać produkcje z napisami (przy większości aktualnie emitowanych przyda się znajomość angielskiego - to główny język tłumaczeń).

#10 Historia, tolerancja i otwartość na świat - Jakie były często wspominane czasy Goryeo i historia Korei? Jak wyglądały relacje dynastii rządzących tym małym krajem z wielkimi Chinami? By chcieć poznać świat dram koreańskich wystarczy spełnić jeden warunek: Być otwartym na świat i inne kultury. Kto już przekonał się do tej części Azji dzięki mandze czy anime, tylko rozszerzy swoje horyzonty. A kogo zawsze interesowała Azja, ma szansę lepiej jeszcze ją poznać.

Na podsumowanie KOLEJNOŚĆ oglądania dram w 2016 roku plus krótkie ich streszczenie (oraz jak teraz je oceniam, kiedy obejrzałam już troszkę więcej tych serialowych opowieści):

1. Cheese in the Trap [RECENZJA]   !!!
2. Who Are You: School 2015  [RECENZJA
3. Pinocchio  [RECENZJA
4. I Can Hear Your Voice  [RECENZJA]   !!
5. Let's Fight Ghost  [RECENZJA
6. W - Two Worlds  [RECENZJA]  !!!!
7. Healer  [RECENZJA !!!
8. Moonlight Drawn by Clouds [RECENZJA]   !!!!
9. The K2  [RECENZJA
10. Mask - Drama, której jeszcze nie recenzowałam. Więcej o niej w przyszłym już roku. W skrócie jednak powiem, że to historia zamiany tożsamości i podszywania się pod inną osobę w celu zdobycia fortuny. To opowieść o tym, czy gdybyśmy mieli pełno upragnionych pieniędzy, wszystko naprawdę uległo by trwałej i natychmiastowej poprawie na lepsze.


Mam nadzieję, że ktoś z Was równie mocno pokocha świat koreańskich dram. Zdecydowanie warto! Z aktualnie emitowanych tytułów serce z całą pewnością skraść może pewien "Goblin". O tym tytule już w 2017 roku :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zawsze i chętnie czytam wszystkie komentarze.
Staram się na nie odpowiadać. Zostaw po sobie ślad ;)
(*) - wszystkie cytaty mają swoje źródła w recenzowanych książkach, jeśli jest inaczej cytat zostanie odpowiednio zaznaczony.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...