Oczywiście nie zawsze jest to możliwe. Czasem po prostu coś oglądamy w telewizji, nie zdając sobie sprawy z tego, że jest to adaptacja filmowa. Łatwiej jest w przypadku obecnie wychodzących ekranizacji, kiedy zwiastun już informuje nas, że będzie to film "na podstawie światowego bestselleru". W przypadku "Niezgodnej" nie musiałam rozpoczynać wyścigu z czasem, gdyż książkę czytałam na dużo wcześniej (w marcu 2012 roku - OPINIA z lektury części pierwszej).
Czytałam "Niezgodną" jednak tylko raz i choć wydarzenia tomu drugiego (OPINIA) przypominały mi sporo faktów z tej historii, to było to w listopadzie 2012 roku,
Z filmu jako ekranizacji jestem zadowolona i myślę, że z samego filmu jak filmu kinowego także. Książka obejmuje akcją sporo wydarzeń, tak samo dzieje się w tej ekranizacji.
PEJZAŻ Z PRZYSZŁOŚCI
- Film rozpoczynają ujęcia krajobrazu spoza granic muru, wzniesionego by chronić miasto frakcji. Na obrzeżach antyutopijnego Chicago można znaleźć wrak statku, który obecnie stoi wśród falujących fal...łąk.
- Ach, zapomniałabym, że to wszystko poprzedza bardzo zgrabnie skomponowane logo z tytułem tomu pierwszego w roli głównej.
- Tak więc poprzez mury obronne zbliżamy się do zniszczonej panoramy miasta. Wieżowce to już tylko szkielety i cienie dawnych czasów. Wszystko wygląda na opuszczone i zniszczone aż nagle... wyłania się pośród tego harmonijne miasto frakcji.
- Akcja rozpoczyna się od opisu systemu frakcji. Choć to tylko definicje, jest to główna problematyka tej antyutopii: Czy można podzielić społeczeństwo według cech charakteru, które najbardziej definiują daną osobowość? Można posiadać nieprzeciętną inteligencję lub być prawym. Zachowaniem może kierować altruizm albo czysta serdeczność. Życiem rządzić powinna prawość czy odwaga? Problem polega na tym,że choć można wybrać dla siebie frakcję (mimo innych wyników testu przynależności), to nie można posiadać jednocześnie tych wszystkich cech. Więcej niż jedna dominująca cecha osobowości świadczy o niezgodności, a takie zagrożenie dla systemu jest likwidowane.
I tutaj mamy naszą główną bohaterkę Tris, dawniej Beatrice Prior, która nie jest pewna swojej przynależności do frakcji. Wychowała się w altruizmie, ale zawsze potrafiła docenić też cechy, które jako najważniejsze wyznawały pozostałe frakcje. W ekranizacji mamy ujęcia z dzieciństwa bohaterki, które wskazują już na jej zainteresowanie frakcją Nieustraszonych. To bardzo ciekawy dodatek. Beatrice dokonuje wyboru i zmienia rodzimą frakcję by znaleźć się w zupełnie niepewnej i niebezpiecznej sytuacji.
ZBUNTOWANA NIEZGODNA
Okazuje się bowiem, że choć ona wybrała Nieustraszonych to niekoniecznie oni muszą wybrać ją. Rozpoczyna się szkolenie fizyczne i psychiczne, a jeśli Tris nie nauczy się dostatecznie szybko walczyć, czeka ją bezfrakcyjność - najgorszy z możliwych losów.
Sceny w siedzibie Nieustraszonych, te wszystkie postrzelone rzeczy, które robi w wolnym czasie ta frakcja zaprezentowano bardzo atrakcyjnie. Zjazd na linie poprzez panoramę zniszczonego miasta, wskakiwanie i wyskakiwanie z pociągu, spadanie w otchłań, a nawet krajobraz strachu. Aż chciałoby się właśnie do tej frakcji dołączyć, dopiero potem jednak ukazuję się całość obrazu antyutopijnej przyszłości Chicago.
Krajobraz strachu to wątek bardzo ciekawy. Można śmiało powiedzieć, że nawet z pogranicza snu, gdyż obowiązują tam podobne prawa (a przynajmniej dla Niezgodnych). Świetnie zrealizowany pomysł w filmie.
A aktorzy? Do większości z nich się przekonałam, ale nadal Cztery widziałam jednak zupełnie
TAKA CIEKAWOSTKA: Aktora, który w filmie wcielił się w rolę brata Tris, zobaczymy w adaptacji innej powieści "Gwiazd naszych wina". Tam para nie będzie grała już rodzeństwa, ale odtworzy piękna historię miłości ;)
Także skaczemy na głęboką wodę ... i do kina / lub lektury ;)
Kto już był w kinie i widział - Jak wrażenia?