Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

niedziela, 8 lutego 2015

"Wszystko podawaj w wątpliwość"

"To, co według ciebie jest twoją wadą, jest powodem, dla którego się w tobie zakochuję."

Błękitna okładka, znane nazwisko i obietnica odpoczynku od wątków paranormalnych lub wizji totalitarnej władzy ścigającej bohaterów w antyutopijnym świecie czy też konsekwencji wojny nuklearnej w postapokaliptycznej rzeczywistości. Romantyczna opowieść w czasach współczesnych, czyli kolejna próba odnalezienie ulubionej powieści z gatunku New Adult. Czy to jest ten tytuł?

"- Na serio? Nie masz chłopaka? Możemy to naprawić.
- Nie trzeba. Nie zepsuło się."

Z Teksasu do Michigan - taką właśnie trasę przebywa na początku opowieści Layken Cohen, nasza narratorka na czas trwania tej historii. W rodzinnej miejscowości jej matki, Ypsilanti, pozostała część rodziny ma mieć szansę rozpocząć nowy etap życia. Layken, w skrócie Lake, wolałaby co prawda pozostać w Teksasie, mimo wspomnień straty, jakie wiążą się z nagłym odejściem ojca i głowy rodziny. W tej samej chwili, w której zaparkowała przed nowym domem, na drugim końcu Stanów, jej młodszy brat już znalazł nowego przyjaciela zabaw, sąsiada z naprzeciwka. Jest też i starszy brat, Will Cooper, i być może Lake także znalazła coś więcej niż kiedykolwiek przypuszczała.

"Czy on mi się przypadkiem nie przyśnił? Przystojny facet, który potrafi mnie rozśmieszyć i kocha poezję? Niech ktoś mnie uszczypnie. Albo nie - wolę się nie budzić."

Dużą część tej opowieści zajmuje tematyka slamu, pewnego rodzaju poezji, który pomaga uwolnić się od negatywnych emocji. Trzeba jednak do tego czynu szczyptę odwagi, gdyż wiersze własnego autorstwa, opowiadające o bardzo prywatnych sprawach, wygłasza się przed oceniającą publicznością. Bohaterowie powieści Colleen Hoover będą mieli niewątpliwie o czym opowiadać.

"- To nierealne.
- Wiem. Ale to mój real."

"Pułapka uczuć" obrazuje troszkę to, jak to jest z poznawaniem i zauroczeniami w dzisiejszych czasach. Pierwsze co się liczy to wygląd zewnętrzny i stwierdzenie faktu, czy jest między osobami jakaś chemia - przyciąganie. Dopiero potem myśli się o całej reszcie aspektów otaczającej nas rzeczywistości, które trzeba uwzględnić. Może dlatego doszło do takiej komedii omyłek w przypadku Lake i Willa? Wydaje się raczej logicznym, że jeśli ktoś nam się tak strasznie podoba, to staramy się o tej osobie dowiedzieć jak najwięcej. Przecież już możliwe ponowne spotkanie tej szczególnej osoby spędza nam sen z powiek, chyba więc przeprowadza się taki początkowy "wywiad" czy też jak kto woli "rozpoznanie" na jej temat?

Lake to w miarę twardo stąpająca po ziemi dziewczyna. Mama nauczyła ją myśleć najpierw umysłem, a dopiero potem sercem. Tymczasem kiedy nowy przystojny sąsiad wielokrotnie w rozmowie wspomina, że wychodzi / wraca z pracy, pierwszym pytaniem które się nasuwa jest chyba to, gdzie też ten przystojniak z naprzeciwka pracuje? Prawda? Prawda? Ależ skąd!

"Przede wszystkim jednak chciałabym opowiedzieć o naszym spotkaniu na szkolnym korytarzu, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że nie jest nam dane decydować o naszym losie."

Tak więc mamy, to co mamy. Osobiście jako czytelnik zapomniałam, że Lake ma przed sobą jeszcze ostatni rok szkoły i przeprowadzka na drugi kraniec kraju jest jej raczej nie na rękę. Może główna narratorka za bardzo się tym nie przejmowała, że wyleciał fakt ten wyleciał mi z głowy? Dziwiło mnie jednak, że mając osiemnaście lat może tak sobie siedzieć w domu i nigdzie się nie śpieszyć (studia, poszukiwania pracy). Minął jednak weekend i wybrała się Lake pierwszego dnia do nowego liceum by tam na korytarzu spotkać swojego sąsiada - jej nauczyciela angielskiego, w szczególności zaś poezji.

"Kochałem kiedyś ocean,
Wszystko w niej kochałem"

Wiem, co sobie właśnie pomyślicie. Romans nauczyciela z uczennicą, and here we go. Aria i Ezra, kto oglądał serial Pretty Little Liars lub też czytał książki, zna wszelkie szczegóły takiej relacji. Przypomina się też Cora Carmack i jej "Coś do stracenia", gdzie powinno być łatwiej, bo obserwujemy romans wykładowcy ze studentką (oboje pełnoletni), ale reguły nadal obowiązują (i on można stracić pracę). Mimo wszystko Colleen Hoover się udało i jej "Pułapka uczuć" to jeszcze coś innego. Nie można zapomnieć, że to przecież New Adult, prawda? Cora Carmack to co prawda ten sam gatunek, ale tam jest to raczej komedia niż dramat - choć opowiada o aktorach. "W pułapce uczuć" musi być i traumatyczna przeszłość. Jeśli chodzi o Will to ten warunek zostaje spełniony, jeśli zaś chodzi o Lake, to tylko częściowo, część walki będzie się rozgrywać w fabule tomu pierwszego serii.

"kiedy panicznie machacie rękami, próbując zwrócić
na siebie
uwagę, ale przyjaciele
tylko
wam odmachują...?"

Opis wydawcy na okładce "Pułapki uczuć" jest bardzo zdawkowy i w efekcie nie dowiadujemy się z praktycznie nic o przebiegu fabuły. Romantyczne i (aktualnie) zakazane uczucia bohaterów schodzą jednak na dalszy tor, kiedy pojawia się tematyka choroby - walki z rakiem. Nie jest to "Gwiazd naszych wina" czy "Zac & Mia", gdzie stanowi to stałe tło dla wydarzeń. Tutaj mamy raczej negatywny przykład tego jak sobie radzić w obliczu diagnozy, może dlatego, że autorka chciała zamienić to w opowieść o odchodzeniu, a  całość przekształcić tak by wykazać podobieństwo losów Layken i Willa.

"Pułapka uczuć" to jednak przede wszystkim opowieść o uczuciu, które połączyło bardzo młodego nauczyciela i uczennicę najstarszej klasy. On ma dwadzieścia jeden lat, ona od dwóch tygodni już osiemnaście - nie powinna to być aż taka znacząca różnica, prawda? A jednak jest. Choć gatunkowo jest to New Adult, nie ma tutaj przeładowanie scen erotycznych. Choć można zrozumieć, czemu Lake ulega magii tego uczucia, a Will kilka serc by złamał, to w moim przypadku opowieść tej pary nie trafi na listę tych, które wspomina się często i chce do niej wciąż powracać.

"- A jeśli się mylisz?
- A jeśli nie? Wszystko podawaj w wątpliwość. A jeśli on chce cię wybrać? Nigdy się nie dowiesz, jeśli nie powiesz mu, co czujesz. Zupełnie się od niego odcięłaś. Nie dałaś mu szansy, żeby cię wybrał."

"Pułapka uczuć" nie jest moim pierwszym spotkanie z twórczością Colleen Hoover, gdyż mam już za sobą lekturę "Hopeless". Co prawda amerykańska autorka w przyjemny sposób opowiada historie, a kartki książki szybko mijają wraz z rozwojem akcji i Potrafi też ona czasem rozbawić czytelnika na całego, mimo to nie należy jednak do grona moich ulubionych pisarzy.

Na lekturę "Pułapki uczuć" zdecydowałam się w sumie przypadkiem, widząc ten tytuł po sporej przecenie i znając już styl pisarki. Nie żałuję lektury, ale też nie jest to tego typu powieść, do której całości czy też fragmentów bym wracała.

Wiersze w wersji slam czasem niemal zajmują całe strony, rozdziały nie są zbyt długie, a każdy z nich rozpoczyna fragment piosenki zespołu The Avett Brothers - ulubionej kapeli Lake i Willa, w której można się doszukać filozofii życia. Fabuła powieści wciąga i chcemy poznać jej finał. Ciekawi to, co myśli o tym wszystkim Will, bo zdarza mu się zmieniać zdanie. Odpowiedzi na część pytań dostarczy "Nieprzekraczalna granica", którą opowiada nikt inny a pan Cooper.

"Pułapka uczuć" - Colleen Hoover
[TRYLOGIA] Tom 1
Wydawnictwo: W.A.B., Grupa Wydawnicza Foksal
W kategorii: New Adult
W kolejności: NR 09/2015/02/02 (365)
Stron: 320
W ramach wyzwania: Biblioteczne Wariant III

Trylogia:
1. "Pułapka uczuć"      2. "Nieprzekraczalna granica"     3. "This Girl"

Znacie powieści Collen Hoover? Czekacie na "Nieprzekraczalną granicę"?

czwartek, 5 lutego 2015

"Zawsze prowadzi mnie przez Labirynt"

"Labirynt znajduje się tuż pod powierzchnią świata śmiertelników, trochę jak druga skóra. Rósł od tysięcy lat, rozciągając swoje tunele pod miastami Zachodu i łącząc wszystko z sobą pod ziemią. Przez Labirynt można się dostać w dowolne miejsce.
- Pod warunkiem, że się nie zgubisz."

Labiryntów było już we współczesnej literaturze sporo. Jest ucieczka korytarzami poprzez "Las Zębów i Rąk", jest i kinowy labirynt, który odwzorowuje pierwszy tom antyutopijnej trylogii "Więzień Labiryntu". Labirynt Riordana to także żywy twór, ale i idealna architektura, która po stworzeniu sama dalej się tworzy i rozrasta. Starożytna konstrukcja nieustannie się zmienia i próbuje zwieść podróżników, często odbierając im zmysły. Tutaj jednak w korytarzach przeplatają się różne czasy i epoki, a najważniejsze to odkryć drogę do warsztatu wynalazcy i twórcy Labiryntu - Dedala, który może pomóc zapobiec wojnie, jeśli uda się go do tego przekonać.W odróżnieniu od tych wszystkich innych powieści, tutaj udać się trzeba do środka labiryntu, a nie próbować z niego uciec. Riordan ma zawsze oryginale pomysły, kolejnym z nich jest rola współczesnej księżniczki - śmiertelniczki, która prowadzi bohaterów przez labirynt, kiedy mimo przejścia tak wielu dróg nie można trafić do upragnionego celu, a czas dobiega końca. To tylko zarys tego, co przygotował dla czytelników amerykańskich pisarz w przedostatnim tomie swojej serii.

"Labirynt może cię zaprowadzić w dowolne miejsce. Odczytuje twoje myśli. Został zaprojektowany tak, żeby cię zmylić i zabić, ale jeśli uda ci się zmusić go, żeby pracował dla ciebie..."
Czas akcji? "Klątwa Tytana" rozpoczynała się w zimie, teraz mamy lato, czyli (lato, lato wszędzie zwariowało, oszalało moje serce...) zwyczajową porę roku na powrót do Obozu Herosów. Przed wyjazdem na obóz Percy wybiera się jeszcze na dzień otwarty do nowej szkoły, ale wiecie jak to jest. Gdzie heros nie pójdzie, tam pełno potworów - nawet na dniu adaptacyjnym.

Potem już bardzo szybko rozpoczyna się też kolejna wędrówka po Stanach, ale raczej taka przypominająca podróż do "Morzu Potworów". Przejścia do kolejnych lokalizacji są uwarunkowane magią labiryntu i bohaterowie nie doświadczają bezpośrednio podróży poprzez tysiące kilometrów. Zorganizowano to raczej na zasadzie, że z labiryntu można nagle wypaść i znaleźć się w najbardziej nietypowym miejscu w naszej już rzeczywistości.

"[...] wpatrując się w mapy wiodące znikąd donikąd [...]"
Na tom czwarty przypada także finalizacja poszukiwań zaginionego boga dzikiej przyrody - Pana. Co prawda trwają już od dwóch tysięcy lat, ale oficjalnie informuje się o ich intensyfikacji już od pierwszego tomu. Tutaj ma to troszkę wymiar takie misji przy okazji innej (o wiele ważniejszej bo mogącej zapobiec wojnie) misji.

Olimp po kolei odwiedza bohaterów i tutaj robi to Hera, co do której mam raczej mieszane uczucia. Pojawia się także inny bóg - Hefajstos, kiedy misja półbogów prowadzi do jego kuźni. Przy okazji jeszcze wspomnę, że Percy zniknie na jakiś czas z radaru... Tak, będzie i wizyta na jednej z tych wysp wyjętych spod władzy czasu czy też raczej przeklętych poprzez taki czar.

"- Co za ironia, żeby zostać ocalonym przez śmiertelniczkę, ale jesteśmy jej dłużnikami."
Wydaje się, że Percy i Annabeth to taka para... powiedzmy skazana na siebie :) Już w "Klątwie Tytana" pojawia się postać Rachel Elizabeth Dare, na której Percy robi wrażenie (co tam, na mnie też Percy zrobiłby wówczas wrażenie!), a śmiertelniczka właściwie ratuje mu życie, dając szansę ucieczki przez wrogiem. "Bitwa w labiryncie" to ten moment, kiedy pomoc Rachel raz jeszcze będzie potrzebna, szczególnie jeśli o sam labirynt chodzi. Bardzo się cieszę, że Rick Riordan dał szansę zwyczajnej bohaterce aby zaistniała i miała swój aktywny udział w misji  - to tak jakbyśmy my, czytelniczy - zdecydowanie nie półbogowie - mieli teoretycznie możliwość uczestniczenia w świecie bogów, herosów i żywych wciąż mitów.

"Mamy do przejścia wiele mrocznych dróg."
Rick Riordan na temat przewodni tego tomu wybiera Labirynt, z jego starożytnymi i bardziej współczesnymi, niesamowicie krętymi korytarzami. To architektura idealna, która od wieków rozrastała się już sama. To też tunel i środek komunikacji, zapewniający w tomie czwartym przygód kolejną podróż po całych Stanach Zjednoczonych. Tym razem misji przewodzi Annabeth, córka Ateny, dla której architektura i jej historia to życiowa pasja. Jednocześnie uczestnicy wyprawy (czyli jeszcze Percy, Gover i Tyson) szybko się gubią, nieustannie klucząc między naszym i mitycznym światem. W tym tomie ostatecznie rozstrzygnie się też wątek wielkich poszukiwań zaginionego boga Pana, a poprzez jego postać uwidoczni się także wymierne zagrożenie dla istnienia Olimpu.

"W świecie greckim wszyscy są z sobą jakoś spokrewnieni: bogowie, potwory, tytani."
Nico di Angelo wreszcie staje się w tym tomie bohaterem, na którym z całą pewnością może się skupić nowa seria. Postać ma niesamowity potencjał, jej historia zatrzymana przez czas jest wciąż nieodkryta i aż domaga się indywidualnej opowieści. Wiedziałam, że Nico będzie jednym z bohaterów kolejnego cyklu, więc od początku bacznie go obserwowałam. W tym tomie ze zbuntowanego nastolatka zmienia się powoli w herosa odpowiedzialnego za swoje mityczne dziedzictwo. Jak mnie irytował od końcówki "Klątwy Tytana", tak tutaj całkowicie odrobił sobie wszystkie punkty i już nie mogę się doczekać tej nowej serii.

Jest tu animus w maszynie, jest bitwa na arenie, jest i wreszcie plan króla tytanów by zaistnieć raz jeszcze w świecie (nie, nie poprzez aktualizację CV). Percy nadal pozostaje w gronie moich ulubionych męskich narratorów, nie tracąc optymizmu i pozostając tak niesamowicie empatycznym bohaterem. Jedyne co nie powróciło i budzi troszkę wątpliwości to wątek, który troszkę pozostał nierozwiązany, czyli groźba Janusa. Może będzie mieć swoje rozwiązanie w tomie finałowym serii?

Amerykański autor znowu mnie zaskoczył! "Bitwa w Labiryncie" to kolejny tom serii, gdzie również po raz kolejny nie sposób przejrzeć zamiarów pisarza - zadziwi on nas i to wielokrotnie. Bardzo dobra seria, na którą nikt nie jest za stary, a podsuwanie lektury dla młodszego pokolenia to tylko wymówka. Opisana historia może i jest skierowana do młodzieży, ale to też historia uniwersalna, która dzięki dynamicznej akcji i stałej dawce poczucia humoru rozśmieszy każdegoMitologia jest ponadczasowa i dla wszystkich grup wiekowych, tak jak i ożywiające we współczesności mity Ricka Riordana.

"Bitwa w Labiryncie" - Rick Riordan
[SERIA] Tom 4 z 5
Wydawnictwo: Galeria Książki
W kategorii: Mitologiczne i Baśnie
W kolejności: NR 07/2015/01/07 (363)
Ocena: A jaka może być ocena dla tej serii? Oczywiście, że najlepsza jaka jest - w każdej możliwej skali.

wtorek, 3 lutego 2015

"Z gwiazd do nieba"

"-Dziś opróżniamy centrum zatrzymań. Setka kryminalistów dostanie szansę stworzenia nowej historii. [...] Lecisz na Ziemię."

Clarke Griffin nie jest osobą, którą spodziewałoby się znaleźć w Odosobnieniu. Teraz oczekuje w celi na swój ponowny proces, choć wie, że obecnie nikt -pomimo kolejnej rozprawy- nie doczekuje się ułaskawienia. Kolonia musi przetrwać i niezależnie od tego, kto dopuści się złamania praw Kodeksu Gai, musi zostać stracony. Problem w tym, że nie wszyscy z setki młodocianych więźniów zasłużyli na swój wyrok. W Odosobnieniu odliczają dni do swoich osiemnastych urodzin, które oznaczać będą w ich przypadku także koniec. Tym razem jednak uzyskali drugą szansę, a przynajmniej tak się im zadaje na początku. Wylądować po stuleciach na powierzchni ojczystej planety skażonej po wojnie nuklearnej? Czy uda się przeżyć lądowanie? Czy będzie to kolejny wyrok czy może niespodziewane ułaskawienie?

"Ludzie opuścili Ziemię w jej najczarniejszej godzinie, dlaczego więc Ziemię miałoby obchodzić, ilu ich zginie podczas próby powrotu?"

Powieść Kass Morgan ma ciekawą strukturę. Narrację prowadzi naprzemiennie czterech bohaterów: Clarke, Bellamy, Wells oraz dziewczyna imieniem Glass. Każdy z krótkich rozdziałów podzielony jest jeszcze dodatkowo w podobny sposób: wprowadzenie w akcji teraźniejszej, retrospekcja do lat spędzonych na statku, powrót do teraźniejszości i obecnych wydarzeń.

Totalitarna Kolonia składa się z trzech statków, które nie są równe w prawach. Jest jeden luksusowy "Feniks" i dwa pracujące pracujące na niego "Walden" i "Arkadia". Clarke i Glass to dziewczyny z "Feniksa", którego obywatele raczej nie trafiają do Odosobnienia. Zasobów nie ma tam dużo, ale nie są tak racjonowane jak na pozostałych dwóch statkach, gdzie wiele osób by przeżyć dopuszcza się kradzieży.

Clarke Griffin jest na stażu medycznym, kiedy zostają straceni oboje jej rodzice. Dziewczyna nie może też wybaczyć swojej byłej sympatii, a jednocześnie synowi Kanclerza - Wellsowi, zdrady powierzonej tajemnicy, która doprowadziła do wykonania wyroku. Glass Sorenson jest najlepszą przyjaciółką Wellsa, udaje jej się jednak pozostać w Kolonii i uniknąć losu misji przydzielonej bez pytania setce więźniów. Pragnie tylko jeszcze raz zobaczyć Luke'a - chłopaka, dla ochrony którego zrobiłaby wszystko. Bellamy Blake właściwie wprasza się na Misję 100, ponieważ nie może zostawić młodszej siostry Octavii samej w towarzystwie prawie setki domniemanych przestępców i nieznanego zagrożenia na Ziemi. Tak losy bohaterów, którzy nie znali się za dobrze i pochodzili z różnych statków, zostają splecione we wspólnym wysiłku i dążeniu do przetrwania czy to już na powierzchni Ziemi czy nadal w kosmosie.

"- Co jest, miłość ci zaszkodziła? [...] On cię kocha, Clarke. Taką miłością, na jaką większość ludzi czeka przez całe życie.
Clarke westchnęła.
- No cóż, dla twojego własnego dobra mam nadzieję, że nigdy się takiej nie doczekasz!"

Sojusze i uczucia, które połączyły młodych na statku, powoli zatracają swe znaczenie na Ziemi. Coś, czego setka więźniów, mogła nie przeżyć, staje się dla nich nową szansą. Czasem podejmują decyzję takie jak na pokładzie, bo to wreszcie oni mogą egzekwować surowe prawo, które wcześniej ich słusznie lub niesłusznie potępiło. Częściej jednak starają się dążyć do nowego, lepszego świata. Wyroki mogły być niesprawiedliwe, ale zarówno Clarke jak i Glass czy Wells i Bellamy mają na koncie decyzje nieodwracalne, bardzo kontrowersyjne jeśli chodzi o kwestie moralne. Dotyczy to przeważnie retrospekcji, kiedy młodzi bohaterowie związani byli jeszcze Kodeksem Gai i decydowali się na kroki równie sprzeczne jak samo prawo, do którego przestrzegania byli zobowiązani przez lata życia spędzone w Kolonii.

"Dziś wieczorem chmury pokrywające Ziemię nie kojarzyły mu się z całunem - wyglądały po prostu jak koc. Planeta nie umarła, zapadła tylko w zaczarowany sen, który będzie trwał, aż nadejdzie czas, by powitać ludzkość z powrotem w domu."

Jako fanka serialu, którego drugi sezon obecnie emituje stacja CW, przed lekturą miałam już pewne wyobrażenie dotyczące postaci i tego świata przyszłości. Tak więc Clarke, Bellamy, Wells czy jego ojciec kanclerz to bohaterowie mi znani. Można powiedzieć, że tajemnicą pozostawała Glass, której nie ma w serialowej adaptacji, lecz różnic jest jeszcze więcej. Gdzie się podziali jednak Finn, Raven, Monty, Jasper i Murphy? Jak to właściwie jest z tym serialem? Jakie relacje łączą powieść i serial na jej podstawie?

Seria jak i książka (tom 1) mają wspólny początek, a stanowi go pierwsza wersja powieści, która jeszcze nie trafiła wówczas do druku. To tym zarysem historii posłużyli się twórcy scenariusza dla serialu. Obie serie opisują losy tych samych postaci, ale w wersji alternatywnej, ponieważ powstawały osobno od tego czasu. Serial dodał sporo nowych bohaterów, jednocześnie nie uwzględnił też części książkowych.

Nie mogę się jednak dziwić Kass Morgan, że zdecydowała się na sprzedanie praw, kiedy pojawiła się możliwość ekranizacji jej jeszcze nieopublikowaniej wówczas powieści, bo czy może być lepsza reklama dla książki niż jej nadchodząca ekranizacja? Serial jednak tak szybko ruszył z produkcją, że autorka obawiała się trochę aby jej powieści nie potraktowano jako adaptacje serialu na książkę. Okazało się, że nie ma się czym martwić, ponieważ powieść "Misja 100" ukazała się na sześć miesięcy przed premierą pilotażowego odcinka serialu.

"Zadygotała, jakby zobaczyła ducha - widmo chłopaka, któremu tak lekkomyślnie powierzyła swoje serce."

Kass Morgan zgadzając się tak prędko na adaptację swojej powieści w postaci serialu, była świadoma tego, że obie wersje historii obiorą od tej pory całkiem oddzielne drogi. Ucieszyło ją jednak, że jej fosforyzujące kwiaty, rozświetlające ciemności lasu, pojawiły się w pierwszy epizodzie serialu. Jeśli zaś chodzi o to, jak bardzo dobrani aktorzy (z wyglądu) przypominają swoje książkowe pierwowzory, to najlepiej sprawdzają się tu Octavia i Clarke. Mimo różnic w wyglądzie reszta obsady dobrze odkrywa powierzone im role. (*Informacje na podstawie wywiadu thedailyquirk.com)

Sama autorka powieści przyznaje, że książka skupia się bardziej na opisaniu emocjonalnych więzi między postaciami, podczas gdy serial za swój główny temat obiera zewnętrzne zagrożenie zarówno dla nowych kolonistów jak i dla stacji, wciąż zawieszonej w kosmosie. Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić, bo trafnie oddaje ono relację w jakiej znajdują się powieść i serialowa adaptacja. Książka nie jest tak dynamiczna, ale podejmowane przez bohaterów decyzje są często o wiele bardziej dramatyczne niż te, które oglądamy w pierwszym sezonie. Wiele cech postaci uwidacznia się także w serialu tylko w innych okolicznościach. Jestem całkowicie za Bellarke, a realizację tego wątku dostałam już pierwszym tomie, kiedy serial zdecydowanie ten rozwój wydarzeń przeciąga :)

"Misja 100" - Kass Morgan
[TRYLOGIA] Tom 1
Wydawnictwo: Bukowy Las
Fragmenty: rozdział 1 / rozdział 3
Stron: 264/  PRZEDPREMIEROWO
W kategorii: Antyutopijne Inspiracje
W kolejności: NR 08/2015/02/01 (364)
W skrócie: Alternatywne losy bohaterów serii to dla wszystkich fanów serialu "The 100" pozycja obowiązkowa, gdyż zdecydowanie warto znać pierwowzór na podstawie którego powołano do istnienia tak dobry serial. Nie może też być zbytnio nudno, ponieważ scenariusz serialu i książka różnią się znacznie, jako że powstawały oddzielnie i niezależnie od siebie. Dla osób, które serialu jeszcze nie znają to dobra szansa aby rozpocząć przygodę z tym antyutopijnym światem. "Misja 100" to lektura, którą czyta się bardzo szybko i choć może wydawać się lekka, to opowiada o podejmowaniu decyzji sprzecznych z kodeksem moralnym.
PREMIERA: 4 LUTY 2015

Trylogia The 100 to:
1. "The 100"    2. "Day 21"   3. "Homecoming"  (premiera 24 luty USA)

Znacie serial "The 100"? Losy którego z bohaterów najpilniej śledzicie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...