Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

wtorek, 20 grudnia 2016

"Oddaj mi ten sen"

"- Wszystko w porządku?
- Tak [...] Robimy zapasy węglowodanów i czekamy na kolejny etap szaleństwa."

Magia przywracała już życie, ale i odbierała zmysły. Czy i tym razem bohaterowie żyjący na pograniczu światów zdołają nagiąć ją do swojej woli i przetrwać? Czy czekać na nich może jakiś rodzaj szczęśliwego zakończenia? Pisane jest im wygrać, przegrać... a może sami zdefiniują swą przyszłość?

Jill zostaje porwana i nawet połączenie o sile pocałunku cienia i mocy ducha nie jest w stanie pomóc w odnalezieniu dziewczyny. Zostają wezwane wszystkie możliwe formy wsparcia, powątpiewać zaczyna się też coraz to bardziej w zawarte porozumienia. Czy to zemsta alchemików za udzielenie schronienia ich zbiegłej członkini? Cóż złego może być w próbie destabilizacji świata moroji (wampirów czystej krwi), dampirów (domieszka krwi ludzkiej) i strzyg (kompletnie oszalałej wersji obu), jeśli wierzy się, że od początku do końca jest on zły? Sydney Sage i Adrian Ivashkov ponownie stają do walki: o miłość, wolność i poczucie bezpieczeństwa. Trop wiodący do odnalezienia zaginionej księżniczki to także ślad zgubnej magii.

"Ale nie mnie to oceniać. Każdy z nas toczy swoją bitwę najlepiej, jak potrafi."

Kroniki Krwi to sześć tomów, które stanowią sequel do serii Akademia Wampirów. Można rozpocząć lekturę od tej części historii, ale trudno będzie docenić udział bohaterów poprzedniej (głównej) sagi - szczególnie, że właśnie w części finałowej jest on spory. Pojawiają się bezpośrednio najważniejsze postacie "Akademii": Lissa Dragomir, Rose Hathaway czy Dimitri Belikov.

W "Rubinowym Kręgu" stanowią oni jedynie siły wsparcia. Ta opowieść należy już do innych bohaterów. Teraz to Sydney Sage i Adrian Ivashkov ponownie wstrząsnęli znanym światem, odkrywając kolejne tajemnice spisków przeróżnych organizacji - nade wszystko zaś knowań alchemików.

Richelle Mead nie powiedziała też jeszcze ostatniego słowa na temat tego magicznego świata i zapowiada powrót do jego granic: "Dziękuję, że byliście razem ze mną i chociaż na razie następuje przerwa - nie martwcie się. Myślę, że jeszcze się spotkamy z bohaterami tej serii." Nie wiadomo tylko kiedy ani też w jakiej formie to nastąpi. Kto mógłby być nowym bohaterem głównym? W przypadku "Kronik krwi" Sydney Sage była wyrazistą postacią poprzedniej serii, w dodatku pozostawała człowiekiem, co stanowiło kontrast dla innych bohaterów. Adrian Ivashkov zaś był wątkiem niedopowiedzianym, który stanowił wcześniej jedynie tło dla relacji Rose Hathaway i Dimitra Belikova.

W "Kronikach Krwi" Sydney Sage i Adrian Ivashkov byli dla mnie jedną z najbardziej wyrazistych par aktualnie wydawanych serii, które śledziłam. Prawdziwy OTP. Czar trwał najsilniej przez kilka pierwszych tomów, dalej było już widać jedynie jego przebłyski... choć przecież relacja bohaterów zostaje związana przyrzeczeniem oficjalnej przysięgi. Szczególnie w "Rubinowym Kręgu" widać, że losy pary jako małżeństwa do łatwych wcale nie należą, a na drodze pojawia się więcej przeszkód niż sprzymierzeńców gotowych pomóc młodej parze.

"- Ona tego nie rozumie.
- Musi [...] Potrzebuję jej zrozumienia i wsparcia. Bez niej będę zgubiony."

Jak na tle całości prezentuje się "Rubinowy Krąg" - zwłaszcza, że to już finał tej serii? Można odnieść wrażenie, że Richelle Mead chciała jak najwięcej postaci i wątków przypomnieć w tym tomie. Swoją rolę ma więc i Marcus, znów znajdziemy się w obozie Wojowników Światła, czarownice ponownie zjednoczą się w kręgu, na chwilę wpadniemy do osady dampirów oraz pobędziemy przez moment na królewskim dworze. Na finał pozostaje zaś Palm Springs. To wszystko lista lokalizacji, w którym bohaterowie znajdowali się (w kłopotach przeważnie) w tomach poprzednich. Stąd także i takie obszerne przypomnienie postaci głównej serii - "Akademii".

Finał w "Rubinowym Kręgu" nie wywołał u mnie takich emocji jak chociażby pierwsze trzy tomy "Kronik Krwi". Nie mogę jednak powiedzieć, że przez to całą serię wspominać będę mniej pozytywnie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że pomysł na początek relacji Sydney i Adriana Ivashkov'ów był o wiele lepszy niż późniejsze poprowadzenie tego wątku. Historia Rose i Dimitria trzymała w napięciu do ostatnich rozdziałów finałowej części. Niezaprzeczalnie losy alchemiczki i dampira też miały taki potencjał.

Skoro to finał sequela, to kiedy rozpocząć można lekturę? Powinno poznać się "Akademię Wampirów", która liczy sobie sześć tomów. Tam Adrian to zupełnie inna osoba, podobnie jak Sydney. Tamtych dwojga nic połączyć by nie mogło. Zmieniły ich dopiero "Kroniki Krwi" zamykające losy bohaterów także w sześciu częściach:

4. Serce w Płomieniach   5. Srebrne Cienie    6. Rubinowy Krąg

Na kolejne tomy Kronik Krwi czy też wcześniej Akademii Wampirów zawsze przychodziło fanom trochę poczekać. "Rubinowy Krąg" zadebiutował w Stanach na początku lutego 2015 roku by dopiero ponad rok później ukazać się w Polsce (październik 2016). To oczekiwanie łączyło czytelników już od czasu publikacji "Akademii Wampirów". I razem czekać pewnie będziemy i na kolejne części.

"Rubinowy krąg" - Richelle Mead
Seria: tom VI i ostatni
Prequel do serii: Akademia Wampirów
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
W kategorii: Magia / Alchemicy / Moroje, dampiry i strzygi
Stron: 335
W kolejności: NR 43/2016/11/03 (477)
Dodatki: Premiery kolejnych tomów "Kronik" poprzedzały zwiastuny prezentujące fragmenty nadchodzącej serii.


Macie jakiś pomysł na to, kto mógłby stać się bohaterem kolejnej serii? To ktoś, kogo już znamy? A może będzie to zupełnie nowa postać?

czwartek, 8 grudnia 2016

"I twym wiernym echem"

" - Hogwart jest taki wielki.
- Wielki. Cudowny. Pełen żarcia. Oddałbym wszystko, żeby tam wrócić."

Przeczytać i usłyszeć można wiele pozytywnych jak i negatywnych opinii o oficjalnej kontynuacji losów sagi, która miała wpływ na pokolenia. O tym, jaka to będzie lektura, przekonać się trzeba już samemu. Właśnie z tego powodu fani przygód Harry'ego Pottera na całym świecie z odwagą godną mieszkańców Griffindoru sięgneli po pierwsze wydanie scenariusza sztuki o tytule "Harry Potter i Przeklęte Dziecko". Jaki świat (swojej ukochanej serii) zastali po latach?

Dramaty kojarzą się z prostą lekturą. Jej przeczytanie nie zajmuje dużo czasu, skupić się jedynie trzeba na przesłaniu, jakie znajdzie się w dialogach. Tak jednak dzieje się u antycznych mistrzów czy Szekspira, nie za często zaś w tych współcześnie pisanych sztukach. Nawet więc jeśli czytając "Edypa" czy "Antygonę", gdzie ożywała mitologia w losach spotkanych bohaterów, można poczuć się było jak na seansie bardzo dobrego filmu akcji, tak zupełnie nie odczuwa się tego w trakcie lektury "Przeklętego Dziecka" (choć jak na ironię ten tytuł dla Edypa byłby akurat dość trafny).

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" stanowi o wiele bardziej opowieść o dzieciach znanych bohaterów niż pokazanie dalszych losów głównych postaci. Harry pracuje w Ministerstwie (jako Szef Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów), ale za dużo o pracy aurora (o której to marzył) się z tej sztuki nie dowiemy. Wiemy jedynie to, jak poczucie winy prześladuje bohatera, który odczuwa coraz bardziej ciężar tego, ile osób poświęciło swoje życie by po raz kolejny zatrzymać Czarnego Pana. Widmo powrotu sił ciemności znów rozciąga się nad czarodziejskim światem, od kiedy pojawiają się pogłoski o niewłaściwym użyciu zmieniacza czasu oraz niepotwierdzonych plotkach o dziedzicach czarnej magii.

" - Co ty tu... Co pani profesor tu robi?
- Nauczam, choć nie wiem, za jakie grzechy. A co ty tu robisz? Mam nadzieję, że się uczysz."

Albus Severus Potter i Scorpius Malfoy to główni sprawy zamieszania w świecie czarodziejów. Syn Pottera, który trafia do Slytherinu. Zawarcie przyjaźni z potomkiem Malfoya tylko dolewa tu oliwy do ognia. I o tym właśnie będzie ta opowieść. Oczywiście, że nie o komplikowaniu skomplikowanych już spraw (choć o tym częściowo także), lecz o sile przyjaźni na przekór wszystkiemu. W tle problemy z niewychowywaniem dzieci, gdyż nie wszyscy potomkowie cieszą się z życia w cieniu sławy Potterów (Harry nie miał rodziców, wujostwo miał okropne, więc troszkę można było to przewidzieć).

Pierwsze wydanie scenariusza podzielone jest na dwie części sprawiając, że sztuka posiada łącznie cztery akty. Historia ograniczona jest jednak mocno przez ramy sztuki teatralnej: zasada jedności miejsca, czasu i akcji. Choć czas tutaj akurat się zmienia i przeskakuje (występuje wręcz wątek podróży w czasie), to liczba lokalizacji została znacznie ograniczona. Nie jestem pewna, czy poprawiłaby się znaczenie jakoś lektury, gdyby miała ona formę powieści. Chodzi przecież o przekaz historii, bohaterów i akcję, a mniej o formę, w jakiej zostaje to wszystko przedstawione.

Czasem to w zupełnie innym serialu znaleźć można kontynuację...
Zawsze uważałam tom czwarty przygód młodego czarodzieja za najlepszą część ze wszystkich. Moja pierwsza trójka to przecież: Czara Ognia (tom IV), Komnata Tajemnic (tom II) i Książę Półkrwi (tom VI). Mile więc byłam zaskoczona, kiedy okazało się, że bohaterowie postanawiają cofnąć się w czasie do kolejnych zadań Turnieju Trójmagicznego. Syn Pottera i potomek Malfoya chcą zmienić przeszłość by ocalić jedną z osób, która straciła życie z powodu zemsty Czarnego Pana na Chłopcu, Który Przeżył. W konsekwencji powodują niepokój nie tylko w teraźniejszości, lecz znajdą się także u progu stworzenia alternatywnych linii czasu (fani serii The Flash wiedzą coś o tym, szczególnie iż sporo tam odniesień do tej akurat sagi).

Co ciekawe z dodatkowych informacji (to scenariusz sztuki, więc i typowo teatralne dodatki są) dowiadujemy się wiele o obsadzie. Trudno przychodzi wyobrazić sobie, że ta sama osoba grała Dudley'a co Wiktora Kruma. Według tej samej zasady Cedrik Diggory to także James Potter, Jęcząca Marta będzie Lily Potter, a Ciotka Petunia przemieni się w Panią Hooch i... Dolores Umbridge. Wiem, że charakteryzacja to prawie jak magia, jeśli się sztuki jednak nie ogląda (a czyta tylko scenariusz), trudno to sobie wyobrazić.

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" to ciekawy dodatek do serii spisany na zasadzie tworzenia historia niczym w grze "co by było, gdyby...". Co by było, gdyby dzieci dawnych wrogów zostały przyjaciółmi? Co by było, gdyby końca Voldemorta nie wyznaczała ostatnia znana nam bitwa? Co by było, gdyby jeden z Potterów trafił do Slytherinu? Słuszne są opinie, że fabuła tego scenariusza przypomina przebieg tego, na co wpadali twórcy opowiadań fanfiction. "Przeklęte Dziecko" to ciekawy dodatek do serii, jednocześnie stanowi jednak za mało świata HP by stać się oficjalną częścią ósmą sagi, którą zaakceptować mogliby jej fani. Powtarzanie trików znanych z poprzednich tomów to troszkę za mało. Świat magii jest teraz już w rękach fanów i coś mi się wydaje, że o wiele chętnie zwrócą się oni w kierunku opowiadanego właśnie na ekranach kin prequela ("Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć" - więcej ciekawostek o kolejnych częściach filmów TUTAJ).

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" - Joanne Kathleen Rowling i inni
Seria: oficjalna kontynuacja serii o Harry'm Potterze
Forma: sztuka
W kategorii: Magia
Stron: 366
NR 42/2016/11/02 (476)

Czytaliście już oficjalną kontynuację losów Harry'ego Pottera? Jak Wasze wrażenia z tej lektury?

niedziela, 4 grudnia 2016

Zostaw mnie, Gayle Forman


Wiecznie coś do zrobienia. Obowiązki, które nie dają o sobie zapomnieć. Zobowiązania, do których się dziwnym trafem przypisaliśmy. Hobby i pasje, które odchodzą każdego dnia po trochu, jeśli ich nie praktykujemy. I marzenia, które tylko marzeniami pozostały. Jeśli tak wygląda życie ludzi pracujących, posiadających rodzinę i jakby nie posiadających już swojego starego życia, to dlaczego by się z tego wszystkiego nie wypisać? Czemu nie zrobić sobie przerwy, gdy w tym codziennym biegu z dnia na dzień bez wytchnienia zwyczajnie nie starcza już sił? I czy można coś w ogóle z tym zrobić?

Maribeth Klein tworzy kolejne listy celów do osiągnięcia spośród codziennych zadań do wykonania. Proza życia zastąpiła na stałe realizację dawnych marzeń, które kiedyś okupowały szczyty tychże list wraz z wszelkimi korkami, jakie trzeba było podjąć by sny te ziścić. Teraz skrupulatnie robione listy to tylko powód dla którego większość obowiązków spada właśnie na nią. I choć w robieniu tego rodzaju list nie ma nic złego, to czy zawsze umieszczane na nich rzeczy są  dla nas dobre? Przyjdzie czas, gdy Maribeth rozpaczliwie pomyśleć będzie musiała tylko o sobie by przetrwać.

Odejście od starego życia, a właściwie to ucieczka, nie wydaje się być dobrym rozwiązaniem dla żadnej ze stron. To budzący wątpliwości krok ku wolności, jeśli zostawiło się dwoje małych dzieci, męża, rodzinę, przyjaciół i pracę. Posiadanie tego wszystkie traciło jednak i tak na swojej wartości, gdy dusiło bohaterkę i powodowało, że nie potrafiła wrócić do zdrowia. Dla Maribeth jej serce na moment stanęło i zaczęło na nowo dalej uderzać w rytm innego już życia. Dla całej reszty nic się nie zmieniło, bo trudno zauważyć jest zmianę, która nas samych nie dotyczy.

Maribeth Klein rozpoczyna opowieść z jaką zidentyfikować mogłoby się wielu. Tak oto radość życia umyka gdzieś między palcami, a pozostają tylko ciągnące się w nieskończoność listy spraw do załatwienia. Między pracą a rodziną nie pozostaje miejsca na rzeczy takie jak rozwój pasji, nowe hobby czy choćby dłuższą wolną chwilę na odpoczynek. Niestety gdzieś w tej codziennej krzątaninie zaniedbane zostają kwestie zdrowia, a sygnały ostrzegawcze zignorowane. I choć cała sprawa kończy się szczęśliwie, a pomoc przychodzi na czas, to może właśnie przez to cała reszta uważa, że nic się nie stało. To jednak serce nikogo innego tylko Maribeth przestało na moment być i to do niej należy decyzja, jak utraconą równowagę odzyskać. Młoda matka i żona decyduje się na kontrowersyjny wybór, który prosto da się streścić w dwóch słowach tytułu: "Zostaw mnie".

Najnowsza powieść amerykańskiej pisarki Gayle Forman (opublikowana w 2016 roku) to w przeciwieństwie do jej poprzednich książek ("Jeśli zostanę", "Wróć, jeśli pamiętasz", "Byłam tu" czy "Ten jeden dzień") powieść skierowana do dorosłych a już nie młodzieży. Tytuł "Zostaw mnie" to jasny i bezpośredni przekaz, nie pozostawiający żadnych już wątpliwości. Jakie nowe życie ułoży sobie Maribeth i kiedy zdecyduje, że jest gotowa wrócić? Czy będzie miała do czego wracać, po tak niespodziewanym odejściu? Autorka zawsze podejmuje się tematów trudnych: był już niespodziewany wypadek z przejściem na drugą stronę, niewyjaśnione odebranie sobie życia, wreszcie nagłe porzucenie. Tym razem tematem głównym jest to, o czym czasem usłyszeć można w wiadomościach: osoba wychodzi z domu pewnego dnia i znika. Rodzina nie widzi powodu, a podejrzewa najgorsze. Jaki może być jeszcze scenariusz takich historii?

Jedno pozostaje pewne: Gayle Forman to specjalistka od nagłych i dramatycznych zwrotów akcji. Do tego przez dłuższy czas potrafi potem trzymać czytelnika w stanie zawieszenia (dokładnie takim, w jakim muszą funkcjonować jej bohaterowie) nim ogłosi swój wyrok o szczęśliwym zakończeniu dla opowieści lub zupełnie innym jej finale. By poznać konsekwencje takich słów jak "Zostaw mnie", trzeba najpierw poznać Maribeth i jej historię. Emocje przy powieściach tej amerykańskiej pisarki jak zawsze gwarantowane.

"Zostaw mnie" - Gayle Forman
Typ: opowieść w jednym tomie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka  / OPIS WYDAWCY
Stron: 432
W kategorii: Bez wątków paranormalnych


Czytaliście już coś od Gayle Forman? Która z jej książek jest Waszą ulubioną?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...