Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 grudnia 2016

Zostaw mnie, Gayle Forman


Wiecznie coś do zrobienia. Obowiązki, które nie dają o sobie zapomnieć. Zobowiązania, do których się dziwnym trafem przypisaliśmy. Hobby i pasje, które odchodzą każdego dnia po trochu, jeśli ich nie praktykujemy. I marzenia, które tylko marzeniami pozostały. Jeśli tak wygląda życie ludzi pracujących, posiadających rodzinę i jakby nie posiadających już swojego starego życia, to dlaczego by się z tego wszystkiego nie wypisać? Czemu nie zrobić sobie przerwy, gdy w tym codziennym biegu z dnia na dzień bez wytchnienia zwyczajnie nie starcza już sił? I czy można coś w ogóle z tym zrobić?

Maribeth Klein tworzy kolejne listy celów do osiągnięcia spośród codziennych zadań do wykonania. Proza życia zastąpiła na stałe realizację dawnych marzeń, które kiedyś okupowały szczyty tychże list wraz z wszelkimi korkami, jakie trzeba było podjąć by sny te ziścić. Teraz skrupulatnie robione listy to tylko powód dla którego większość obowiązków spada właśnie na nią. I choć w robieniu tego rodzaju list nie ma nic złego, to czy zawsze umieszczane na nich rzeczy są  dla nas dobre? Przyjdzie czas, gdy Maribeth rozpaczliwie pomyśleć będzie musiała tylko o sobie by przetrwać.

Odejście od starego życia, a właściwie to ucieczka, nie wydaje się być dobrym rozwiązaniem dla żadnej ze stron. To budzący wątpliwości krok ku wolności, jeśli zostawiło się dwoje małych dzieci, męża, rodzinę, przyjaciół i pracę. Posiadanie tego wszystkie traciło jednak i tak na swojej wartości, gdy dusiło bohaterkę i powodowało, że nie potrafiła wrócić do zdrowia. Dla Maribeth jej serce na moment stanęło i zaczęło na nowo dalej uderzać w rytm innego już życia. Dla całej reszty nic się nie zmieniło, bo trudno zauważyć jest zmianę, która nas samych nie dotyczy.

Maribeth Klein rozpoczyna opowieść z jaką zidentyfikować mogłoby się wielu. Tak oto radość życia umyka gdzieś między palcami, a pozostają tylko ciągnące się w nieskończoność listy spraw do załatwienia. Między pracą a rodziną nie pozostaje miejsca na rzeczy takie jak rozwój pasji, nowe hobby czy choćby dłuższą wolną chwilę na odpoczynek. Niestety gdzieś w tej codziennej krzątaninie zaniedbane zostają kwestie zdrowia, a sygnały ostrzegawcze zignorowane. I choć cała sprawa kończy się szczęśliwie, a pomoc przychodzi na czas, to może właśnie przez to cała reszta uważa, że nic się nie stało. To jednak serce nikogo innego tylko Maribeth przestało na moment być i to do niej należy decyzja, jak utraconą równowagę odzyskać. Młoda matka i żona decyduje się na kontrowersyjny wybór, który prosto da się streścić w dwóch słowach tytułu: "Zostaw mnie".

Najnowsza powieść amerykańskiej pisarki Gayle Forman (opublikowana w 2016 roku) to w przeciwieństwie do jej poprzednich książek ("Jeśli zostanę", "Wróć, jeśli pamiętasz", "Byłam tu" czy "Ten jeden dzień") powieść skierowana do dorosłych a już nie młodzieży. Tytuł "Zostaw mnie" to jasny i bezpośredni przekaz, nie pozostawiający żadnych już wątpliwości. Jakie nowe życie ułoży sobie Maribeth i kiedy zdecyduje, że jest gotowa wrócić? Czy będzie miała do czego wracać, po tak niespodziewanym odejściu? Autorka zawsze podejmuje się tematów trudnych: był już niespodziewany wypadek z przejściem na drugą stronę, niewyjaśnione odebranie sobie życia, wreszcie nagłe porzucenie. Tym razem tematem głównym jest to, o czym czasem usłyszeć można w wiadomościach: osoba wychodzi z domu pewnego dnia i znika. Rodzina nie widzi powodu, a podejrzewa najgorsze. Jaki może być jeszcze scenariusz takich historii?

Jedno pozostaje pewne: Gayle Forman to specjalistka od nagłych i dramatycznych zwrotów akcji. Do tego przez dłuższy czas potrafi potem trzymać czytelnika w stanie zawieszenia (dokładnie takim, w jakim muszą funkcjonować jej bohaterowie) nim ogłosi swój wyrok o szczęśliwym zakończeniu dla opowieści lub zupełnie innym jej finale. By poznać konsekwencje takich słów jak "Zostaw mnie", trzeba najpierw poznać Maribeth i jej historię. Emocje przy powieściach tej amerykańskiej pisarki jak zawsze gwarantowane.

"Zostaw mnie" - Gayle Forman
Typ: opowieść w jednym tomie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka  / OPIS WYDAWCY
Stron: 432
W kategorii: Bez wątków paranormalnych


Czytaliście już coś od Gayle Forman? Która z jej książek jest Waszą ulubioną?

środa, 14 września 2016

"Przekonaj mnie, że to ty"

W STRONĘ SŁOŃCA I HISZPANII...

Morze było świadkiem już tak wielu opowieści. Część ludzkich losów jest z nim niewyobrażalnie wręcz związana, a w szczególności już tych osób, które zdecydowały się kiedyś zamieszkać w jego pobliżu. Tak zarówno zimne wody Bałtyku jak i te ciepłe okalające wybrzeża słonecznej Hiszpanii stały się tłem dla losów kilku pokoleń właścicieli nadmorskich pensjonatów. Oto opowieść, rozpoczynająca się i kończąca od sceny utonięcia. Co uczynimy z ocalonym życiem, jeśli ten jeden raz uda się ubłagać los?

"Przekonaj mnie, że to ty" to zarówno rozkaz, prośba jak i zaklęcie. Ten tytuł jest magiczny, bo w głowie czytelnika już na starcie tworzy zarys niezwykłej historii. Do lektury tej powieści skłoniła mnie także zapowiedź wątku hiszpańskiego. Sama w wakacje wreszcie podjęłam się wyzwania nauczenia się tego języka na poważnie - nie tylko w samodzielniej (mniej lub bardziej systematycznej) nauce, ale przede wszystkim na kursie. Chętnie sięgnęłam więc po "Przekonaj mnie, że to ty", bo już na początku była tu zwarta obietnica czegoś więcej. Jaka skryła się za tym tytułem historia i o czym opowiada? Poznajemy jej bohaterów.

WIĘŹ NAJBLIŻSZA: Dwie protagonistki i narratorki to matka i córka. Każda z nich pochodzi z innych czasów, reprezentując tym samym inne pokolenia. Mimo istnienia teoretycznej bliskiej więzi rodzinnej, Urszula i Edyta nie są ze sobą aż tak blisko. Czy to właśnie Hiszpania, tamtejszy język i kultura, zbliżą do siebie tak podzielone konfliktami pokolenia?

KONFLIKT BLIŻSZY: Edyta marzyła o wyjeździe do Hiszpanii. Choć była w klasie licealnej z specjalnym rozszerzonym programem języka hiszpańskiego, nie zdecydowała się pójść na iberystykę. Nie zdecydowała się też na podjęcie żadnych studiów ani dalszej edukacji. W dodatku zdaje się, że jedyną motywacją, jaka za tym stała, jest dokonanie wyboru na przekór matce. Jaka więc jest ta kobieta, której warto się przeciwstawiać do tego stopnia by wpływało to na kluczowe życiowe plany?

Urszula od zawsze marzyła o wydaniu książki i podróżach. Zajmuje się jednak wciąż nadmorskim pensjonatem (w Krynicy Morskiej), a jedyny kontakt z nowościami czytelniczym ma... jako szkolna bibliotekarka. Rozumie, że jej córka przez wzgląd na nagłą zmianę sytuacji rodzinnej, zdecydowała się pozostać w rodzinnym pensjonacie. Nie wie, że Edyta poświęciła też tamtego dnia realizację swego snu o Hiszpanii. Nie pojechała, została by wspierać rodzinę... Z czasem widać jednak, że także z pozyskanym czasem pobytu w kraju niewiele więcej zrobiła. Budzi to konflikt między dwoma pokoleniami. Wkrótce też scenariusz się powtórzy: pojawi się szansa wyjazdu, na drodze ponownie stanie los. Jaka tym razem będzie decyzja? Ile można czekać z realizacją marzeń?

PENSJONAT RODZINNY: Pensjonat "Z morskiej fali" to centrum wydarzeń całej historii, zdecydowanie nie będzie nim Hiszpania, choć akcja wraz z bohaterami przeniesie się tam kilka razy... I to nie tylko za sprawą decyzji Edyty. Narracja jest naprzemienna, choć zdarzają się odstępstwa od tej reguły. Raz na dłużej opowieść przejmuje Urszula, a zawieszenie akcji i niepewności pojawiają się w losach jej córki. Tak samo działała ta zasad i w drugą stronę: Edyta nie mogła dociec losów matki.

Żadna z bohaterek niestety nie zdobyła mojej większej sympatii, co zazwyczaj w sporym stopniu utrudnia lekturę. Choć finał pokazał, że za całokształt wyrazy uznania należą się jednak dla Urszuli. To ona pierwsza zmobilizowała się by spełnić swoje marzenia, a nie tylko żyć na przekór zasadom innych. Po dokładniejszej analizie upór Edyty wydawał się bardzo dziennicy i pozbawiony sensu. To chyba jakiś chichot los, kiedy wylądowało się w ostateczności tam, gdzie człowiek obawiał się najbardziej skończyć... tam odnajdując swoje miejsce na Ziemi. Książkę czyta się dość lekko, rozdziały nie są zbyt długie, lecz jest w ich budowie pewna powtarzalność. Ile razy akcja kręci się wokół przygotowywania posiłków i ich jedzenia, tyle raz pojawia się zniecierpliwienie. Tak właśnie od herbaty do kawy i obiadu do kolacji płynie ta opowieść - czy w Polsce czy to już w Hiszpanii. Są tutaj użyte wstawki z językiem hiszpańskim, nie zawsze zdania te, słowa czy zwroty zostały przetłumaczone (dalej w kontekście czy też w przypisach), przez to będzie to utrudnienie dla nieznających tego języka zbyt dobrze.

Opowieść zawiera kilka ciekawych zwrotów akcji, nie jednak takich, których przewidzieć by się nie dało. Urszula z czasem zyskuje w oczach czytelnika, Edyta zaś traci przez swoje wieczne pretensje do świata o swój los, zamiast z danym czasem coś zrobić. Poprzez liczne perypetie dochodzi wreszcie do upragnionego dialogu i kompromisu, a w międzyczasie poznajemy sporo sympatycznych i wartych zapamiętania postaci. Oczywiście, że jest tu też wątek miłosny (nawet więcej niż jeden), pary te nie zostaną jednakże za długo w pamięci wśród tylu innych o których się już czytało, a ich losy wyryły się na stale w sercu. Choć była to przyjemna lektura, nie będę powracać w cytatach, fragmentach czy całości. Warto ją zapamiętać jako powieść ukazującą kulisy prowadzenia i zarządzania nadmorskimi pensjonatami.

"Przekonaj mnie, że to ty" - Anna Karpińska
TYP: opowieść w jednym tomie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka /  OPIS
W kategorii: Obyczajowa, Bez wątków paranormalnych
Stron: 448
DLA KOGO? Autorka powieści to rocznik 1959, powieść ta więc o wiele bardziej spodobać się powinna czytelnikowi z bliskich roczników lat sześćdziesiątych. Mimo iż jedną z bohaterek jest tutaj młoda osoba dorosła (zaraz po maturze), to światopogląd i sposób przedstawiania rzeczywistości bliższy jest zdecydowanie realiom starszego niż tamto pokolenia - w powieści czasów Urszuli.

Znacie jakieś polskie powieści z wątkiem typowo hiszpańskim?

środa, 16 grudnia 2015

"Trafiony, zatopiony" - Melissa Hill



Darcy Archer ma nie tylko imię związane z powieściami Jane Austen. Nasza bohaterka jest ich wielką fanką. Nie sposób zliczyć ileż to razy przeczytała już "Dumę i Uprzedzenie".... Kobieta po prostu żyje tą opowieścią, aż do tego stopnia, że jej podświadomość wpisała fabułę książki w jej sny. Kim jednak w życiu rzeczywistym okaże się książkowy pan Darcy? I czy taki się znaleźć gdzieś może?

KSIĄŻKI - PASJA - PRACA: Darcy książki kochała praktycznie od zawsze. Chciała zostać pisarką, aż uzmysłowiła sobie, że miłość do książek a ich tworzenie to niezupełnie to samo. Kocha czytać jednak do tego stopnia, że porzuciła pracę w redakcji prestiżowego magazynu mody (która średnio ją interesowała, lecz płatna była bajecznie) by zatrudnić się w klimatycznej księgarni Chaucer’s na Manhattanie. Teraz Darcy potrafi cieszyć się z wynajmowanego (małego lecz przytulnego) mieszkanka, swojej codziennej drogi do pracy i pracy samej w sobie. Tylko ciotka (jej jedyna rodzina) wciąż próbuje ją wyswatać z kolejnymi pisarzami, gdy akurat organizuje im spotkania i promocje książek. Dary żaden z nich jednak nie odpowiada... bo fakt, że lubi się książki to jedno, a inna kwestia już to ich rodzaj i tematyka.

GRUDZIEŃ - ROWER - HUSKY: Powieść zaczyna się powolutku, by zaraz nieoczekiwanie przyśpieszyć i wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń wraz z pewnym wypadkiem, do którego dochodzi w czasie drogi Darcy do pracy. Młoda kobieta potrąca (spokojnie - jadąc rowerem, ale za to w środku grudnia) na ulicach Nowego Jorku pewnego mężczyznę. Ofiara zostaje zabrana nieprzytomna do szpitala, a zdezorientowana Darcy musi zająć się husky osoby, którą potrąciła. Gdy dociera już na oddział by wszystko wyjaśnić i za wszystko przeprosić okazuje się, że pacjent... cierpi na chwilowy acz całkowity zanik pamięci. Kim jest ten tajemniczy nieznajomy? Czy drogi jego i Darcy (tak nagle) przecięły się zupełnym przypadkiem, a może był ku temu jakiś powód? I co z tego wszystkiego wyniknie?

MISJA - ODZYSKANIE PAMIĘCI: Takie pytanie zadawałam sobie na samym początku tej lektury. Potem, gdy Darcy rozpoczyna swoją misję zadośćuczynienia za spowodowany wypadek, nadchodzą też inne pytania, o które trzeba zapytać w pierwszej kolejności. Aidan Harris pozostaje bowiem w szpitalu przez parę dni... i nikt się po niego nie zgłaszani ani nie niepokoi jego losem. Darcy, próbując odnaleźć jego znajomych, rodzinę lub skrawki wspomnień, trafia do domu... który wygląda na posiadłość milionera. Numery połączeń przychodzących też prowadzą do elity Nowego Jorku. Kim rzeczywiście jest Aidan Harris? Czym zajmuje się jego firma? Odziedziczył fortunę czy może zdobył w młodości taki majątek?

MYŚL PRZEWODNIA: "Trafiony, zatopiony" pokazuje, że często tworzymy obraz rzeczywistości czy konkretnych wręcz osób na podstawie naszych przypuszczeń i wyobrażeń. Jednocześnie powieść nie potępia mocy ani daru, jaki niesienie ze sobą posiadanie rozwiniętej wyobraźni. Darcy to marzycielka - jak wielu wielbicieli książkowych światów. Młoda kobieta żyje bardziej przygodami bohaterów niż swoim własnym. Jak bardzo wpływa to na przebieg jej przygód? Odpowiedź między kartami powieści.

BOHATEROWIE: Dary łatwo przychodzi polubić. To postać bliska czytelnikowi także dlatego, że bohaterka to istny mól książkowy. Świadczy o tym nie tylko jej praca z zamiłowania do książek w księgarni (choć nie jest najlepiej płatna) czy małe mieszkanko całkowicie zagracone książkami. Nieustanne powroty do ukochanej lektury? Najlepsi przyjaciele i pocieszyciele w postaci książek? Tak, to także nasza Darcy. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że w życiu bohaterki znajduje się też wiele serdecznych jej osób. Jest ciotka, która wychowywała ją sama praktycznie od czasu, gdy Darcy miała dwanaście lat. Jest dwóch serdecznych współpracowników księgarni. Są też osoby, które Dary zna, ale jeszcze nie rozwinęła się między nimi przyjaźń. Taka tajemnicza historia kryje się w postaci jej starszej (również samotnej) sąsiadki z naprzeciwka (dawnej baletnicy jak się potem okazuje).

TAJEMNICA W ROLI GŁÓWNEJ: W powieściach, które na pierwszy plan wysuwają motyw rozwikłania zagadki, dużą rolę odgrywa zakończenie. Czy przewidziałam poprawnie tożsamość Aidana Harrisa? Część faktów udało mi się odgadnąć, ale wiele fragmentów tej układanki mnie zaskoczyło. Mamy co prawda narrację z punktu widzenia tajemniczego nieznajomego, ale odkrywane są w niej istotne informacje dopiero po tym, jak natrafi na ich trop sama Darcy. Całość intrygi odnosi się nie tylko do tożsamości mężczyzny, lecz i do tajemniczej paczki (pięknie opakowanego prezentu), który miał ze sobą w dniu wypadku. Dla kogo był przeznaczony lub od kogo Harris do dostał? Tropów w tej sprawie jest wiele.

TYTUŁ, OKŁADKA A FABUŁA: Właśnie ten wątek tajemniczego świątecznego podarunku można określić jako główny - odzwierciedla to nawet oryginalny tytuł powieści, który nie brzmi ani trochę jak "Trafiony, zatopiony", lecz bardziej "Podarunek wart zapamiętania" (A Gift to Remember). Zarówno okładka polskiego wydania jak i tytuł, jaki na naszym rynku otrzymała ta powieść, sugeruje zupełnie inny przebieg fabuły niż faktycznie otrzymujemy. Może ma to także zmylić czytelnika w trakcie odkrywania sekretów tej historii? Jeśli "Trafiony, zatopiony", to Darcy dosłownie zwaliłaby z nóg milionera, zmuszając by ją poznał i mogła skraść jego serce. Okładka niezwykle mi się podoba, zwiastuje jednak coś... czego w książce bezpośrednio nie było.

POWRÓT WSPOMNIEŃ / TOŻSAMOŚCI: Troszkę zabrakło mi w tej opowieści zakończenia. Tak jak myślałam po pewnym czasie Harris odnajduje Dary za ladą w księgarni. Taki widziałam tutaj finał lub jedną z scen w powieści. Późniejszy dialog pomiędzy bohaterami muszę zapisać na plus, ale potem następuje epilog, który przesuwa czytelnika w akcji aż o sześć miesięcy do przodu. Szkoda, ze nie streszczono choć wydarzeń, które miały miejsca, zamiast tak tylko opisać, co aktualnie słychać u bohaterów. Ciekawsza byłaby droga do celu, niż tylko przedstawiony wynik działań. Bez tego "Trafiony, zatopiony" to opowieść Darcy, niepoprawnej książkoholiczki, na tropie poszukiwania wspomnień młodego mężczyzny, którego przypadkiem potrąciła. To historia o walce naszych wyobrażeń z tym, co faktycznie kryje prawda.

P.S.: Tak długo odkładać taką książkę! Wiele z rozdziałów tej powieści rozpoczynają przepiękne wręcz cytaty. Co nie oznacza, że z samej powieści Melissy Hill nie ma fragmentów wartych zapamiętania jako przepisane fragmenty. W okresie przedświątecznym warto sięgnąć po ten tytuł od Melissy Hill, gdyż nie tylko czyta się niezwykle lekko, ale fabułę rozpoczyna odliczanie dokładnie tygodnia do Bożego Narodzenia... tak jak teraz - za 7 dni już Święta!


"Trafiony, zatopiony" - Melissa Hill
[ OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE ]
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka / OPIS
Forma: Ebook
Miejsce akcji: Nowy Jork, czasy współczesne
Narracja: Darcy (dobrze już po trzydziestce)
Czas akcji: Na tydzień przed Bożym Narodzeniem
Debiut: Nie, to już kolejna powieść
Data wydania polskiego: 24.06.2014
Wydane w oryginale: rok 2013
W kolejności: NR 71/2015/11/03 (427)

Czytaliście już jakieś powieści Melissy Hill?
A może polecacie szczególnie jakiś tytuł na święta?

wtorek, 17 listopada 2015

Zimowy Konkurs "Po bandzie"

Znów nastał konkursowy Czas! Tym razem do wygrania będzie książka, o której na Zakładce można było już usłyszeć. Pojawił się mini wywiad z jej autorem - a konkretnie TRZY PYTANIA odnośnie kreatywnego pisania. Wiecie już pewnie, jaki to tytuł?

Ten pierwszy poradnik dla pisarzy to prawdziwa cegła. Wewnątrz znajduje się 608 stron pełnych porad zebranych przez specjalistów. Kusił Was kiedykolwiek udział w kursie kreatywnego pisania? Może to właśnie jest ten pierwszy do niego krok?

ZASADY: Nagroda powędruje do tego, kto najlepiej uzasadni swój wybór oraz spełni formalne wymagania zgłoszenia. Wygrywa jedna osoba.

POTRZEBA:
- polubić fanpage na FB / czy też "zaobserwować" Zakładkę w Google Plus / lub na Bloglovin
- dodać komentarz na temat jednej z blogowych recenzji (książki / serialu / filmu / cyklu np. W Morzu Ciekawostek). Wystarczy zwyczajnie skomentować jeden z wcześniejszych postów.

ZGŁOSZENIE: Należy zgłosić się w komentarzu pod tym postem wg wzoru
nick:
e-mail:
udostępniam: (tutaj podać link - można udostępnić na FB, Google Plus, Twitterze itp)
skomentowany post (link / tytuł recenzji lub postu):
odpowiedź na zadanie konkursowe: 

ZADANIE KONKURSOWE:
Opisz krótko w jakim celu Ty zamierzasz wykorzystać podręcznik "Po Bandzie"? Do czego Ci ta książka posłuży? Może już wcześniej zwykłeś pisać dla przyjemności? A może dopiero zaczynasz? Pragniesz powrócić do dawnego hobby? Dlaczego chciałbyś skorzystać z rad tej książki? Uzasadnij swój wybór i wygraj :)

WSPARCIE:
O kreatywnym pisaniu, wykorzystywanym w różnych celach, można było poczytać TU. Tam także znajdziesz odpowiedzi autora na zadane trzy pytania. Być może dopiero pierwszy raz słyszysz o tej książce? Nic straconego! Jej opis znajdziesz na STRONIE wydawnictwa. Tam także przeczytasz darmowy jej fragment - do pobrania w formatach epub lub mobi.

MINI REGULAMIN:
1. Organizatorem konkursu jestem ja, właścicielka bloga Zakładka do Przyszłości. Sponsorem nagrody jest wydawca książki - Wydawnictwo Prószyński i S-ka.
2. Konkurs trwa od wtorku 17 listopada do czwartku 17 grudnia 2015 (do północy), wyniki ogłoszę w terminie trzech dni od zakończenia konkursu.
3. Zwycięzca ma tydzień na kontakt w celu podania danych do wysyłki.
4. Nagroda zostaną wysłana po otrzymaniu adresu korespondencyjnego.
5. Udział może wziąć każdy, nawet osoby nie posiadające bloga. Tych z was, którzy bloga nie prowadzą, poproszę jednak o podanie imienia w komentarzu.
6. Konkurs tylko dla osób mieszkających na terenie Polski.

Niech szczęście Wam sprzyja!
Jeśli zaś u Was także organizowany jest obecnie jakiś konkurs, śmiało dodajcie o tym info w komentarzu.

piątek, 16 października 2015

Trzy pytania #pobandzie

JAK CZĘSTO MYŚLIMY O PISANIU? Czy jest choć jedna osoba, która czytając dobrą książkę nawet przez moment skrycie nie marzyła o byciu pisarzem? Niezależnie od zainteresowań, wykonywanego zawodu czy posiadania smykałki do pisania uważam, że snucie takich marzeń nie jest zupełnie pozbawione sensu. Osobiście pisanie to dla mnie zarówno hobby, relaks, zabawa czy też forma terapii.

Pisanie to przede wszystkim zabawa. Czasem to jedna wymiana zdań między bohaterami zaczyna dialog, ale dyskusja toczy się już dalej sama. Ile przy wymyślaniu takich scen jest dobrej zabawy! Mogę to tylko porównać do oglądania dobrego filmu / serialu / czytania zajmującej powieści. Piszemy tak by zaskakiwać samych siebie oraz innych. Gramy sami z sobą, a najciekawsze w tej grze jest właśnie to, że nie zawsze wiemy, gdzie zaprowadzi nas początek jakiejś sceny. Pomysły przychodzą także w czasie pisania. Żeby się jednak tego dowiedzieć, trzeba grać!

Pisanie niezwykle relaksuje. Można oczyścić umysł z nagromadzonych lub przewalających się w nim nieustannie myśli. Przecież pisząc coś regularnie w pamiętniku tak po prawdzie adresujemy wiadomość do samych siebie z przyszłości. Myśleliście tak kiedyś o tym? Sama często się tak właśnie czuję, gdy znajdę jakieś przypadkowe notatki, spisane pod wpływem chwili. Zastanawiam się wtedy, jak bardzo się zmieniłam lub też nie zmieniłam wcale od tamtego czasu.

Tutaj pojawia się też automatycznie terapeutyczna funkcja, jaką niesie ze sobą pisanie. Opisać wszystko to, co nas martwi i niepokoi, to jak pozbyć się części emocjonalnego napięcia i ciężaru. Nawet jeśli spisanie tego wszystkiego nie pozwoliło nam znaleźć rozwiązania to i tak było warto. Można to przyrównać do wygadania się przyjacielowi na temat problemu, w którego rozwiązaniu on nie może pomóc, lecz ważne było aby ktoś tego wysłuchał. Wypowiedzieć swoje troski na głos... lub spisać je by przemyśleć potem - jest w tym niewątpliwa odwaga.

Pisanie można uznać za hobby kiedy... szukamy sposobów by doskonalić swoją technikę pisania i, jak w przypadku każdego hobby, uczymy się nieustannie nowych rzeczy. Jako źródło "tajemnej wiedzy o kunsztu pisarskim" często wykorzystywałam wywiady z pisarzami (tymi ulubionymi i tymi, których książek jeszcze nie czytałam) oraz masę różnego rodzaju tekstów. To właśnie J.K.Rowling w jednym z wywiadów (Widzicie? Znowu wywiady!) powiedziała, że trzeba czytać jak najwięcej - także najróżniejszych gatunków literackich. Jest to potrzebne by stwierdzić jasno, co nam się nie podoba, a czego chcielibyśmy przeczytać więcej. Wiemy także jak sami pragniemy coś (może nawet książkę) napisać w przyszłości.

Są oczywiście i sławne kursy kreatywnego pisania. Nie są jednak one aż tak powszechne. Alternatywą są poradniki w formie takich kursów, które tworzą osoby prowadzące zajęcia z kreatywnego pisania. Jako taka książka reklamowane jest "Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller". Jestem właśnie w trakcie lektury tego poradnika i wkrótce pojawi się moja opinia na jego temat. Oto czym kusi sama zapowiedź:

„Po bandzie” to pierwszy kompleksowy polski poradnik dla pisarzy początkujących, średniozaawansowanych, a także dla tych, którzy uważają się za zaawansowanych i myślą, że o pisaniu wiedzą już wszystko.

Z książki dowiesz się między innymi:
- jak zacząć i jak doprowadzić swój pisarski projekt do szczęśliwego końca
- jak wykreować fascynujących, niezapomnianych bohaterów
- jak ułożyć fabułę, poprowadzić narrację i zbudować najlepszy możliwy dialog
- jak napisać scenę erotyczną oraz wykreować porywającą intrygę
- jak być dowcipniejszym pisarzem i w pełni wykorzystać poczucie humoru, które masz
- jak uniknąć pisarskiego bloku i kontynuować mimo przeciwności
- dlaczego wybór miejsca akcji jest kluczowy i jak tworzyć najlepsze dekoracje
- czy zasada „Pokazuj, nie stwierdzaj” zawsze się sprawdza.

Dodatkowo książka zawiera rozmowy:
- ze specjalistką od prawa autorskiego – żebyś wiedział, jaka umowa jest dla Ciebie najlepsza
- z agentką literacką – żebyś mógł zdecydować, czy warto mieć agenta OD RAZU, czy lepiej poczekać
- z redaktorką wydawnictwa – żebyś wiedział, na czym tak naprawdę polega współpraca z wydawcą i redaktorami.

Książka przedstawia najnowocześniejsze podejście i jest dziełem opartym w dużej mierze na teorii i praktyce Jakuba Winiarskiego, pisarza od kilku lat będącego też najskuteczniejszym polskim nauczycielem „creative writing”, którego uczniowie, jak Marta Zaborowska, Nikodem Pałasz czy Katarzyna Kołczewska zdobywają serca czytelników. Zaproszona do projektu Jolanta Rawska wzbogaciła „Po bandzie” o inny punkt widzenia – wszystko po to, aby każdy mógł wybrać, co dla jego pisania najlepsze. [źródło]

TRZY PYTANIA I ODPOWIEDZI
Gdy pojawiła się możliwość zadania własnych trzech pytań autorowi powyższego poradnika, długo się nie wahałam. Było (i nadal jest) kilka takich kwestii związanych z pisaniem, na którymi się zastanawiam, i nie mogę znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Obie opcje wydają się mieć plusy i minusy... która jednak jest lepsza? Wybrałam i sformułowałam swoje wątpliwości, a oto i moje trzy pytania do Jakuba Winiarskiego. Wszystkie związane są oczywiście z kreatywnym pisaniem.

1. Czy uważa Pan, że pisanie powinno stać się przyzwyczajeniem? Czy lepiej jest pisać choć trochę, ale codziennie? Może lepszym rozwiązaniem jest zasiadanie do pisania tylko wtedy, gdy wpadnie nam do głowy jakaś myśl, pomysł na wątek lub wymiana zdań między bohaterami - taki praktycznie gotowy już materiał?

Jakub Winiarski: To indywidualna sprawa i nie ma jednej reguły, jaka mogłaby obowiązywać wszystkich. Ja mogę woleć siadać do pisania codziennie. A ktoś może uważać – i ma do tego prawo – że pisać należy tylko w wyjątkowych momentach, w natchnieniu nieodpartym. Nie mam prawa narzucać w tej sprawie swojego zdania i nie chciałbym, żeby komuś wydawało się, że może mnie coś narzucić. Każdy powinien poznać swój rytm pisania, swój sposób siadania do biurka, że tak powiem. Dla jednej osoby będą to momenty w ciągu dnia, dla kogoś innego bite godziny odsiedziane bez wątpliwości, że można by w tym czasie robić coś innego. Każdy ma swój styl pracy, który powinien znaleźć.

2. Często pomysły na fabułę przychodzą we fragmentach. Jednego dnia powstaje zapis wymiany zdań między bohaterami, innego znów miewa się pomysł na ciekawy opis krajobrazu lub też przemyślenia głównego bohatera. Czy należy potem takie "skrawki" scen obudowywać (tak troszkę) na siłę? Czy czekać może, aż wpadniemy na pomysł, jak te fragmenty połączyć?

J.W.: Jedna z moich warsztatowiczek, Sonia Zohar, opowiadała w wywiadzie, jaki przeprowadziłem z nią na mojej stronie www.literaturajestsexy.pl, że bała się, iż fragmenty nigdy się jej nie złożą w powieść. W końcu jednak coś się przełamało i poukładała książkę z tych kawałków, jakie się jej pisały od dłuższego czasu. To znaczy, że można i tak. Jeśli ktoś jest zdeterminowany i dąży do ukończenia książki, prędzej czy później znajdzie metodę, dzięki której połączy to, co wydawało się nie do połączenia. Powiedzmy, że trzeba do tego trochę siły. Nie fizycznej, ale psychicznej. Takiej siły, która pomaga się nie poddawać.

3. Powieść nie powstaje z dnia na dzień. Często w jej skład wchodzą fragmenty, które napisaliśmy nawet kilka lat wcześniej. Sami zmieniamy się w czasie jej tworzenia. Co jednak z tymi fragmentami powieści, które zwyczajnie już nam się nie podobają lub też nie pasują dłużej do wizji, jaką mamy na opowiedzenie historii? Pozostawić je i zachować na później, bo mogą kiedyś jeszcze się przypadać? Czy może odrzucać, selekcjonując dokładnie to, co chcemy pokazać w powieści?

J.W.: Kundera często powtarza, że artysta powinien umieć posprzątać wokół swojego dzieła. Lubię to zdanie i uważam, że jest słuszne. Nie ma co liczyć, że coś, ci się nam nie podobało raz i drugi, nagle nam się wyda genialne. Nie ma co gromadzić nieudane fragmenty. Selekcjonowanie, odrzucanie tego, co zbędne, to ważna umiejętność. Warto ją ćwiczyć. Choćby na własnych starych tekstach i fragmentach.

Mam nadzieję, że moje pytania także rozwiały część z Waszych wątpliwości! 
Zastanawialiście się kiedyś nad takimi problemami o jakie zapytałam? 
Może zapytalibyście jeszcze o coś innego?

Tutaj także LISTA BLOGÓW, na których ukazały się odpowiedzi na inne zadane pytania - warto sprawdzić każdy z nich, gdyż pytać można było o kwestie dowolne - oczywiście związane z pisaniem:
ewelinadyda.booklikes.com
naczytane.blogspot.com
redakcja-essentia.blogspot.com
soy-como-el-viento.blogspot.com
thievingbooks.blogspot.com
zapiski-okularnicy.pl
zycnadalzpasja.blogspot.com

Info: Jeśli na Waszym blogu także ukazały się odpowiedzi na trzy pytania #pobandzie, to śmiało dodajcie link w komentarzu. Bardzo chętnie zerknę na to, o co pytaliście Jakuba Winiarskiego. Dodatkowo uzupełnię też listę.

P.S.: W przyszłym tygodniu rozpocznie się KONKURS, w których do wygrania będzie właśnie "Po bandzie". Ponieważ to podręcznik do kreatywnego pisania... zadanie także będzie kreatywne i związane z pisaniem :) Informacji szukajcie także na FB Zakładki do Przyszłości

sobota, 10 października 2015

"Po drugiej stronie kartki"

By "Z innej bajki" znaleźć się "Po drugiej stronie kartki"

Co jakiś czas zdarzy się takie małe szczęście, że znajdzie się taką książkę, którą nie sposób wypuścić z rąk. Delilah też taką ma, ale fascynuje ją nie tyle fabuła owej powieści, co jej bohaterowie - a konkretnie jeden z nich. Oliver, a konkretnie książkę Z innej bajki, to miłość jej życia i to nie całkiem fikcyjna czy też nieodwzajemniona.

WCZEŚNIEJ: Książę chciał zaistnieć w prawdziwym świecie, a w tym samym czasie Delilah starała się dostać na karty powieści. Kiedy spotkanie tych dwojga wydawało się już niemożliwe, odnaleziono syna autorki tej szczególnej baśni, który... wyglądał tak samo jak Oliver i zgodził się z nim zamienić miejscami. Jak magiczny świat między stronami Z innej bajki przyjął wprowadzone, a wręcz narzucone mu, zmiany fabuły?

CZTERY MIESIĄCE PÓŹNIEJ: Ponad cztery miesiące - tyle czasu dokładnie minęło od wydarzeń pierwszego tomu. Bohaterów spotykamy, gdy Oliver jest już po przeprowadzce do rodzinnego miasta Delilah, a za moment na rozpocząć swój pierwszy dzień w liceum. Oczywiście rozważna Czytelniczka przygotowała go na scenariusze różnych sytuacji, ale Oliver... to wciąż prawdziwy książę z bajki. Ten szkolny (licealny) wątek to także przykład tego jak książkowe postacie (książęta) poradzą sobie w realnym życiu. Prowadzi to do szeregu śmiesznych sytuacji. Nasz książę z bajki (konkretnie to Z innej bajki) jest skrajnie romantyczny, z drugiej strony bywa naiwny jak dziecko, nieznające jeszcze zasad tego świata. Spokój, jak to w opowieściach już bywa, jest jednak zaledwie pozorny i historia zaraz wciągnie bohaterów w wir wydarzeń.

TERAZ: Książka, czyli jedyny pozostały już egzemplarz Z innej bajki, robi się całkowicie nieprzewidywalna, raz wciągając, to za chwilę wypluwając przeróżnych bohaterów. Wszystko rozgrywa się w myśl zasady: jedna osoba wychodzi ze świata książki, zaraz jedna zostaje do niego w to miejsce porwana. Następnie Z innej bajki rozpoczyna proces upodobnienia przyjaciół Delilah do odgrywania roli ich książkowych odpowiedników. Wszystkie transfery po obu stronach są głównym źródłem humoru tej powieści. Nie tak łatwo odnaleźć się w papierowym świecie, a chyba jeszcze zabawniej wypada fascynacja baśniowych postaci tym wszystkim, co my w dzisiejszych czasach uważamy za normalne i ogólnodostępne: elektryczność, centra handlowe czy komputery.

TRZY HISTORIE: Narracje podejmują tym razem aż trzy postacie. Są to Delilah, Oliver i Edgar - syn autorki magicznej książki, której bohaterowie tak mocno i wyraźnie przemówić potrafią do czytelników. Trudno wybrać najlepszego z tych narratorów, jednak bezsprzecznie największy urok z nich posiada Oliver - to książę z bajki, więc jakże by inaczej? Każdy z tych trzech bohaterów opowiada jednak inną część historii w taki sposób, że ich relacje się nie nakładają na siebie, a o wiele częściej uzupełniają. Mądre rozegranie ze strony autorek, bo nawet jeśli nie przepada się za Edgarem czy Delilah, to ich losy wciąż czytelnika ciekawią.

SERIA W TOMACH DWÓCH: Ta dwutomowa seria to historia bohaterów baśni, którzy mają świadomość powtarzalności swojej opowieści. Wiedzą, że biorą w niej udział w taki a nie inny sposób, bo tak zostali napisani. Są niczym aktorzy wyuczeni i przygotowujący się do nieustannego odgrywania swojej roli, gdy tylko otworzy się książka. W międzyczasie (w oczekiwaniu na czytelnika) mają jednak swoje pasje i zajęcia odmienne od tych z głównego przebiegu fabuły Z innej bajki. Posiadają przez to swoje tylko cechy osobowości - tak często inne od tych książkowych standardów.

I ZNÓW OD POCZĄTKU: Tak więcej coraz więcej książkowych postaci przybywa do realnego świata. W tym samym czasie przyjaciele Delilah zwiedzają baśniowe karty Z innej bajki. Jaki skutek będzie miała taka wymiana? Czy książę, którzy powstał z kart książki (w tym przypadku dosłownie), zdoła pozostać w realnym świecie, gdzie znajduje się jego ukochana?  Bardzo pomaga fabularnie tej opowieści pewnego rodzaju powrót do początku. W jednej chwili bowiem egzemplarz Z innej bajki oraz inne (bardziej dramatyczne sytuacje zewnętrznego świata) zmuszają bohaterów do przywrócenia poprzednich ustaleń. Przez to właśnie opowieść na nowo się rozpędza i jeszcze mocniej wciąga czytelnika. Rozwiązanie problemu staje się oczywiste... ale czy uda się zamierzony plan przeprowadzić?

KSIĄŻKA MATKI I CÓRKI: Drugi tom serii, czyli w oryginale "Off the Page", ukazał się za oceanem w maju tego roku. W tym tygodniu miała miejsce premiera polskiego przekładu. Wszyscy, którzy polubili bohaterów "Z innej bajki" (premiera na naszym rynku w roku 2013), z całą pewnością zechcą sprawdzić, co tam słychać u bohaterów tej serii. Nie było jasne, czy powstanie kontynuacja, tym bardziej ciekawi, co tym razem zaowocowało ze wspólnego projektu matki i córki (Jodi Picoult i Samantha van Leer) by napisać razem książkę.

ILUSTROWANA: To nie tylko wspólna powieść dwóch pokoleń, ale i ilustratorki Yvonne Gilbert, która raz jeszcze wykreowała wygląd baśniowych bohaterów. Jej prace sprawiają iż mimo, że ilustrowana, nie jest to z pewnością książka tylko dla dzieci. Spory plus należy się także dla wydawnictwa za zachowanie oryginalnych okładek zagranicznej edycji - zarówno dla pierwszego jak i drugiego tomu.

W NASTROJU PODOBNYM: W zagranicznych rekomendacjach od wydawcy znajdziemy wzmiankę, że powieść spodoba się szczególnie fanom Meg Cabot. W porównaniu tym jest sporo racji, gdyż sama w trakcie lektury dostrzegałam tu wątek podobny do tego znanego z "Pośredniczki". Chodzi konkretnie o nastrój i rozterki związane z tym, jak utrzymać związek... znajdujący się tak bardzo na granicy dwóch światów. Niespełniona miłość - temat stary jak świat, a wciąż aktualny. Temat też tabu, bo dotyczy uczucia pomiędzy czytelnikiem a postacią fikcyjną. Czy jest tutaj szansa na jakiekolwiek szczęśliwe zakończenie? Odpowiedzi przychodzi szukać, gdy dochodzi do starcia obu światów: baśni i rzeczywistości.

Kontynuację oceniam o wiele wyżej niż "Z innej bajki", choć znajomość tamtej części była niezbędna by czerpać radość z tej lektury. Opowieść nie jest już tak bardzo młodzieżowa, a Samantha van Leer zdaje się wykorzystywać wiedzę z zakresu psychologii, zdobytą na studiach. Może troszkę dziwić tak "baśniowy" finał, lecz... jest on w stylu zakończenie serii "Pośredniczka". Jeśli wciąż bliskie są Wam baśnie i chcecie się przekonać, jak ich bohaterowie poradziliby sobie we współczesnych świecie, to warto poświęcić czas dla tej serii. "Z innej bajki" nie absorbuje aż tak jak "Po drugiej stronie kartki", ale w obu tomach znaleźć można swoje ulubione moment czy też dialogi.


"Po drugiej stronie kartki" 
[ SERIA ] TOM II
Autorzy: Jodi Picoult, Samantha van Leer
W kategorii: Baśnie w nowej odsłonie
W kolejności: NR 60/2015/09/02 (416)
Wiek bohaterów: Delilah (16 lat), Oliver (19 lat), Edgar (18 lat)
Styl: Powieść napisana lekko. Nie dominują tu jakoś szczególnie przydługie opisy czy dialogi. Dobrze wymierzone proporcje, a do tego częste wymiany zdań między bohaterami pełne poczucia humoru. Pogodna opowieść na poprawę nastroju, choć nieustannie utrzymująca w napięciu i oczekiwaniu na finał.

RECENZJA TOMU 1 -> Klik!

Mieliście okazję przeczytać "Z innej bajki"? 
A może pamiętacie tytuły innych powieści, w którzy bohaterowie książek przenosili się do realnego świata?

środa, 26 lutego 2014

"Postrzegać życie jako przygodę"

"Właśnie wróciłem. Dobrze trafiłaś z czasem, byłby z ciebie świetny stalker."

Holly Brennan nie lubi latać samolotem. W dodatku obsługa lotu najwyraźniej uważa, że w klasie ekonomicznej (gdzie fotele są mniejsze) powinna wykupić... aż dwa miejsca - ze względu na swoją wagę. Jakby tego było mało Holly ląduje obok prywatnego trenera gwiazd sporu. Można powiedzieć, że Logan Montgomery to jej kompletne przeciwieństwo: wysportowany, zdrowy, zadowolony z życia i siebie człowiek. Coś jednak Logana w Holly intryguje i postanawia jej zaproponować sesje treningowe...mimo iż od dawna przypadkowych klientów nie przyjmuje.

"Miłość w rozmiarze XXL" to niezaprzeczalnie romans, z wieloma scenami dla dorosłych. Jednocześnie jest to także historia o tym, jak często wygląd staje się jedynym kryterium oceny drugiego człowieka. Książka to też po części analiza relacji związków i ich trwałości - a przy tym połączenia ludzkich charakterów. Narrację prowadzili kilku bohaterów, w tym także druga para w tej opowieści: Chase i Amanda Walker.
Zaintrygowała mnie fabuła. Już z opisu można wywnioskować, że Holly dzięki treningowi i zamianie diety sporo kilogramów zostawi za sobą. Jednak autorka przyszykowała kilka niespodzianek w rozwoju jej relacji z ... coraz bardziej osobistym trenerem.

"Znowu zaczęła postrzegać życie jako przygodę. Pragnęła, żeby Tina cieszyła się jej szczęściem, nawet jeśli miało się skończyć katastrofą."
Choć nie polubiłam szczególnie ani Holly ani Logana, to książkę dobrze się czytało. To historia zawarta w jednym tomie. Obserwujemy w niej przemianę Holly i jednocześnie poznajemy jej przeszłość. Bohaterka ma już trzydzieści dwa lata i jedno małżeństwo za sobą, jednak wiele faktów z jej życia może zaskoczyć. Logan to postać, której nic nie brak - jak na instruktora z ciałem wyrzeźbionym latami treningów przystało. Choć oczywiście podoba się on Holly, jego perfekcyjność nieustannie ją irytuje - zaświadcza przy każdym spotkaniu o tym, że taki związek nie może mieć racji bytu. Bohaterka jednak nie daje za wygraną... w kwestii ćwiczeń. I nawet idealny trener ma skazę...na charakterze.

"-Co robisz dziś wieczorem?
- Czekam na ciebie."
Powieść napisana przyjemnym stylem i pewnie dlatego też tak szybko się ją czyta. Kiedy akcja za długo koncentruje się na jednych wydarzeniach i mogłoby zrobić się nudno, autorka wprowadza nowe elementy by zaskoczyć czytelnika. Lekki romans, do którego można by wrócić w każdej chwili, a jednocześnie nieustannie ciekawi dalszy rozwój wydarzeń. Przy tym polska okładka bardzo dobrze dobra, gdyż oddaje charakter głównej bohaterki.

"Miłość w rozmiarze XXL" - Stephanie Evanovich
W oryginale: Big Girl Panties
[OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE]
Wydawnictwo: Prószyński Media  OPIS
Przeczytane jako: Ebook (epub)
W kolejności: NR 10/2014/02/07 (286)
W kategorii: Komedie/ Romans
Lektura dla: starszej młodzieży i dorosłych

piątek, 26 lipca 2013

Wakacyjny Raport

Dzisiaj wakacyjny raport, a w nim dwie powieści z literatury typowo kobiecej.
Prezentacja według kolejności przeczytania.
"Ósemka wygrywa" - Janet Evanovich
W oryginale: Hard Eight
Seria o Stephanie Plum (8/20)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Stron: 416 / W kolejności: NR 47/2013/07/07 (229)

Jakże odmówić przysługi wieloletniej sąsiadce ? Zdecydowanie nie w takiej dzielnicy jaką jest Grajdoł.
Tym razem problem związany jest z prawem do opieki nad dzieckiem, ucieczką jednego z rodziców z córką i kwestią domu, który stanowił gwarancję wydania owego aktu opieki i zapewnienia, że nie dojdzie do uprowadzenia.
Sprawa, jakiej po sąsiedzku podjęła się Stephanie, nagle staje się punktem zainteresowania wielu innych osób - w tym kilku niebezpiecznych znajomych z przeszłości, przez co na nowo ożyje historia Ramireza.
W całość wmiesza się także pewna łowczyni nagród, przyrównywana do Kobiety Kota.
Pozostaje też niewyjaśniona kwestia uczuć Komandosa oraz przysługi, do której spłaty zobowiązała się Stephanie, a ten dług wdzięczności tylko się powiększa, gdy w powietrze wylatują kolejne samochody i niespodziewanie szybko ubywa par kajdanek.

Autorka zgrabnie wplata fakty z przeszłości bohaterki, nie nudząc tymi wstawkami a uzupełniając akcję. Dzięki temu sprawdza się teoria iż możliwe jest czytanie książek z tej serii bez zachowywania kolejności. Jest to możliwe, ale należy poznać początki, czyli wydarzenia tomu pierwszego.

W serii o Stephanie Plum można liczyć na wiele prześmiesznych sytuacji, ale znajdzie się i wiele takich wyjętych prosto z serialu kryminalnego. Konflikt, w jaki wejdzie przypadkowo Stepanie, przypominał mi zdarzenia "Po pierwsze dla pieniędzy", kiedy bohaterka została ofiarą prześladowań pewnego boksera, a teraz wplątuje się ona w gry wojenne, nie wiedząc jak bardzo będą one podobne do tamtych chwil z początków jej kariery. Stephanie może jednak liczyć na pomoc przyjaciół i rodziny, a w tym tomie często zbierać będzie któregoś z nich na swoje polowania z działu windykacji.

"Na ulicy Rainshadow"
Akcja powieści rozgrywa się na wyspie, w nadmorskim klimacie i ten właśnie fakt niesamowicie przyciągał mnie do poznania opowieści o tej "Ścieżce słońca". Tło wydarzeń to wiele perełek - ozdób dla tej historii.

Narracja jest płynna jak przeistaczające się szło w dłoniach uzdolnionej bohaterki. Pojawia się tutaj wątek magii, ale to raczej subtelna ozdoba historii (wyrażająca stan emocjonalny bohaterki, gdy jest ona czymś zasmucona lub napełnia ją inspiracja) niż temat główny. Nie tylko z jej perspektywy poznajemy ciąg wydarzeń na wyspie Zatoki Friday. Początek tej opowieści to zakończenie dłuższego związku i w tej właśnie scenie dialogi wydały mi się nieco sztuczne i sztywne, ale z czasem się to zmieniło i nie zakłócało już biegu historii.

"Ścieżka słońca" to niewątpliwe romans. Podstawiony przyjaciel ma być pocieszeniem dla byłej dziewczyny, a to dodatkowo ma rozładować napięcie w rodzinie, bowiem (mimo zmiany narzeczonej) krąg rodzinny pozostaje ten sam. To sytuacja, gdzie mężczyzna rzuca jedną siostrę dla drugiej, co zaostrza tylko istniejący już od dzieciństwa konflikt między siostrami.

Mieszają się na tej "Ścieżce słońca" elementy tradycyjnego romansu z powieścią typowo obyczajową. Ukazane zostało jak ważna jest rodzina, gdyż i w jej przeszłości znajduje się wiele odpowiedzi i pocieszenia na kłopoty teraźniejszości.

"- Chcę, żebyś spotkała mężczyznę, który nie będzie widział świata poza tobą.
- Nie wierzę, że ktoś taki istnieje.
- Istnieje. I choć powiedziałaś "tak" niewłaściwemu człowiekowi, mam nadzieję, że nie powiesz przez to "nie" temu jedynemu."

Magia to tutaj wątek poboczny - tajemnica, która zbliża i łączy. Jej obecność nie dominuje powieści aż do tego stopnia, że zdarza się zapomnieć o jej istnieniu, wtedy niespodziewanie się pojawia.
To historia miłości dwojga młodych, dorosłych ludzi z życiową pasją: szkłem artystycznym i uprawą winorośli. Jest też stary, wiktoriański dom na końcu ulicy Rainshadow i jego własna magia.

Spokojna opowieść przy której można się zrelaksować i odpocząć. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Lisy Kleypas uważam za udane.

"Ścieżka słońca" - Lisa Kleypas
W oryginale: Rainshadow Road
Trylogia znad Zatoki Friday: 1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 352
W kolejności: NR 48/2013/07/08 (230)

Macie ochotę na którąś z tych historii ? 
A może czytaliście już coś z twórczości tych autorek ?

piątek, 21 czerwca 2013

"Bling Ring" - cena chwili sławy

Od dzisiaj na ekranach kin można już zobaczyć historię z Hollywood. Czym jednak był tytułowy Bling Ring i dlaczego historia ta zyskała taką sławę ?
Odpowiedzi dostarcza dokumentalna powieść Nancy Jo Sales.

Rachel Lee, Nick Prugo, Alexis Neiers, Diana Tamayo i Courtney Ames - to grupa nastolatków  z Calabasas, nieopodal Hollywood, w stanie Kalifornia. To prasa i media nadała im miano Bling Ring'u.

Co dokładnie oznacza ta nazwa ? "Bling" to określenie dla błyskotek, a "ring" to nazwa dla bandy, szajki. To właśnie dziwiło najbardziej w tej sprawie, że początkowo kradziono więcej rzeczy osobistych niż kosztowności. Oczywiście skradzione ubrania od projektantów i biżuteria też miał swoją wartość.

Sprawa nie zyskałaby takiego rozgłosu, gdyby nie lista ich ofiar. Są wśród nich: Paris Hilton, Audrina Patridge, Rachel Bilson, Orlando Bloom i Miranda Kerr, Brian Austin Green i Megan Fox oraz Lindsay Lohan. To do ich domów grupy nastolatków z Calabasas postanowiły wejść, naruszając prywatność, by zakosztować sławy.

Z jednej strony zazdrościmy innym sławy, z drugiej natomiast jesteśmy ich fanami, a czasem podziwiamy skrycie. W dobie nowinek technologicznych informacja jest na wyciągnięcie ręki. Zdaje się, że sława także.
Skoro wszystko jest osiągalne, to niezapowiedziana wizyta w domu gwiazd Hollywood i także.

Wielu powie: gwiazdy same sobie są winne. By pozostać w świetle sławy pozwalają na upublicznienie prywatnych sfer życia. Wystarczył tylko internet by zdobyć adres ich rezydencji oraz, co ważniejsze, trzymać rękę na pulsie by śledzić plotki i nie przegapić informacji, kiedy nie będzie ich w domu. Potrzebny był jeszcze jeden składnik - coś, co ośmieli by odważyć się przekroczyć wyznaczone granice.

Książka Nancy Jo Sales to nie opowieść fabularyzowana, tylko dokument. Stanowi ona rozszerzona wersje artykułu autorki dla  „Vanity Fair”, który podjął próbę odpowiedzi na często stawiane pytania: jak i dlaczego Bling Ring robił to, co robił. W książce znajdziemy fragmenty rozpraw, przytoczone wypowiedzi prawników, rodzin, policji oraz samych członków Bling Ring'u.
Powieść podzielona jest na trzy części, opisuje nie tylko osobowości członków grupy, ale także gwiazdy, do domu których wchodzili by zabrać z stamtąd to, co tylko chcieli.
Najważniejsze, że pozwala ona spojrzeć na kult sławy, wszechobecny w Ameryce, z dystansu. Reportaż to nie tylko losy Bling Ring'u, to także ujęcie problemu w szerszej perspektywie.

Autorka udaje się do dzielnicy, z której wywodzili się członkowie grupy. Przemierza okolice wzgórz Hollywood, mijając domy poszczególnych oskarżonych. Wybiera się też by zestawić ten obraz z okolicą, gdzie wybierali swoje cele - rezydencjami gwiazd.

Powieść ta to nie tylko próba wyjaśnienia źródeł obsesji Bling Ring na punkcie życia sław lub też pragnienia by takim ono się stało. To także studium amerykańskiego snu - potrzeby określonego stylu życia, poparte licznymi badaniami w temacie przemian społecznych. Jeśli interesuje was socjologia, to z pewnością warto sięgnąć po ten reportaż. Jeśli jesteście zainteresowani kulturą amerykańską i ewolucją wartości, w niej cenionych na tle pokoleń (od walki o niepodległość po współczesne zjawiska) to również będzie to udana lektura.

Warto przeczytać, nie tylko by poznać dokładnie losy Bling Ring'u, ale głównie po to, by przejrzeć otoczkę życia naznaczonego sukcesem i raz jeszcze spojrzeć na przeszłe i aktualne filmowe produkcje amerykańskie czy też piosenki z szczytu list przebojów. Część z nich widzieliśmy wielokrotnie czy też znamy ich teksty nawet na pamięć, ale ta analiza pokazująca ich przekaz na tle aktualnych zmian w społeczeństwie, z pewnością może zaskoczyć - choć jest niezaprzeczalnie słuszna.

Czytanie tej książki jest po części także zagłębianiem się w życie okradzionych gwiazd. Na początku zawsze przytoczony zostaje krótki opis ich kariery, głównie tych zdarzeń, które pomogły im dostać się na szczyt sławy. Poznajemy także fragmenty ich zeznać w czasie toczącej się rozprawy, a także to, jak odnieśli się do włamań.

Minusem jest częsty "wysyp" informacji. Są też liczne nawiązania, do których trzeba się odwołać samemu. Książka byłaby jeszcze dwa razy dłuższa, gdyby zamieścić wszystkie przypisy.Czasami też ujawnione fragmenty wywiadów były zbyt szczegółowe, a nie wszystkie z nich istotne dla całości.


Choć reportaż wyjaśnia, dlaczego włamania okazały się tak proste, to nie daje jednoznacznej odpowiedzi dlaczego. Tutaj na podstawie zgromadzonych informacji i przytoczonych fragmentów rozmów i rozpraw, zmuszeni jesteśmy odpowiedzieć sobie już sami.
"Bling Ring" - Nancy Jo Sales
W oryginale: The Bling Ring: The Teenaged Burglary Gang That Took Hollywood
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Kategoria: Literatura faktu, historia
Czytanie w formie: ebook
W kolejności: NR 39/2013/06/06 (223)
Ocena: To książka - dokument, opisująca kolejne etapy gromadzenia informacji na temat Bling Ring'u. Reportaż ten sprawia, że poznajemy bliżej sylwetki oskarżonych i ich ofiar. Przestawia fakty i pozwala wyrobić sobie o nich już własne zdanie.  Warto przeczytać, jeśli zainteresuje nas bliżej ta historia. Lektura zdecydowanie na kilka dni.

Za możliwość poznania tej prawdziwej historii z Hollywood dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Zwiastun filmu i o ekranizacji słów kilka
Kiedy dowiedziałam się o książce, film z całą pewnością chciałam zobaczyć. W trakcie lektury zmieniałam zdanie. Nie byłam przekonana czy akurat fabularyzowana wersja z udziałem aktorów to dobre rozwiązanie. Czy nie lepszy byłby dokument z dodatkowymi, inscenizowanymi fragmentami ? Takie wrażenie towarzyszyło lekturze książki, gdzie obawa o dalszy, zgubny wpływ sławy na bardziej powszechną, szarą codzienność był często obecny.
Kiedy jednak chciałam zobaczyć jak naprawdę wyglądali członkowie tej grupy (w książce często odwoływano się do ich wyglądu i umieszczonych zdjęć w sieci), nie mogłam od razu tak łatwo ich odnaleźć. Większość wyników odwoływała się już do promocyjnych zdjęć z nadchodzącej ekranizacji i chyba dobrze, bo prawdopodobnie zastąpiły one poprzedni materiał.
Być może o to właśnie chodziło w działalności Bling Ring'u - o chwilę sławy. Zabierając rzeczy gwiazd chcieli także mieć coś z ich życia. Nie tylko wygląd, ale i status.
Teraz myślę, że jednak chętnie udam się do kina by obejrzeć ten film (w reżyserii Sofii Coppoli).

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

"W sztuce wystawianej przez nieskończoność"

"A gdyby bohaterowie bajki żyli własnym życiem, kiedy książka jest zamknięta ?
Gdyby akt czytania był tylko wielokrotnym odtwarzaniem tego samego scenariusza... i nie przeszkadzał bohaterom snuć własnych marzeń, nadziei i aspiracji bez związku z rolami, które odgrywają ?"

Gdy "niebo pęka wzdłuż" dla bohaterów baśni tej powieści rozpoczyna się bajka. To wielokrotnie odtwarzany scenariusz, tylko na potrzeby czytelnika. Zazdrościmy bohaterom ulubionych powieści ich życia pełnego przygód, ale może to czasem oni zazdroszczą nam, bo sami uwięzieni są w jednej tylko, powtarzającej się historii i znudzeni już są grać swoje role.


Delilah McPhee wielokrotnie czyta baśń w ukryciu. Jej znajomi jak i rodzina zgodnie uważają, że już stanowczo nie czas na bajki w liceum. Historia jednak nadzwyczaj przyciąga, nawet gdy zna się już ją praktycznie na pamięć. W końcu bariera zostaje przerwana, a kontakt z bohaterem głównym nawiązany. Teraz trzeba tylko spełnić jego prośbę i pomóc mu...wydostać się z owej bajki.

Historia ukazana jest z trzech perspektyw: czytelnika czyli nas, Delilah i akcji wkoło oraz narracji Oliver - głównego bohatera baśni wewnątrz baśni.
Oliver to szczególny książę, gdyż nie przypadło mu w darach od wróżek męstwo. Królowa, a jego matka, po stracie męża starała się by młody książę nie zakosztował nigdy smaku bitwy. Oliver mimo to wyrusza w przepełniony magią świat, wcześniej jednak składa obietnicę by nigdy nie walczyć. Do odwrócenia złego losu używa swojej mądrości i sprytu.

Klucz do rozpoczęcia przygody to zauważyć szczegół, który nie pasuje do historii...a tak się składa, że jest nim główny bohater, gdyż uznał, że to właśnie on nie pasuje do swojej baśni najbardziej.

"Z innej bajki" to też tytuł powieść czytanej przez bohaterkę i ostatnia książka znanej autorki kryminałów Jessamyn Jacobs. Za autorem też skrywa się pewien sekret.

Bajka, funkcjonująca jako odrębna rzeczywistość i za kulisami żyjąca własnym życiem, to motyw często wykorzystywany. Transfer do i z bajki jest dobrze już znany z Atramentowej Trylogii. Także w "Innej bajce" są odwołania do atramentowej krwi.

Jodi Picoult w duecie z córką stworzyła bajkę wewnątrz bajki. Książka jako egzemplarz sam w sobie ma w fabule także duże znaczenie, gdyż stanowi wrota czy też ramy baśniowego świata. Spadając poprzez strony, by zdążyć na rozpoczęcie następnej sceny (gdy czytelnik przerzuca kartki), można zaczepić się o 'ogon' literki czy też rozerwać sobie tunikę.
Poza księciem Oliverem poznajemy wiele innych bajkowych postaci, których osobowość przeczy temu, co narzuciła im bajka jak i fabuła. Sprzeczności te zapewniają wiele zabawnych sytuacji, ale i bez tego całość każdej z narracji jest bardzo lekka.

Wierzę, że na bajki zawsze jest czas i nigdy nie jest się na nie za starym z prostej tylko zasady: bajki są ponadczasowe i uniwersalne. To my się zmieniamy, a gdy nasze osobowości ewoluują, ciekawie jest przekonać się, jak dziś odczytujemy i postrzegamy te same baśnie, które w dzieciństwie recytowaliśmy praktycznie z pamięci.
"Z innej bajki" - Jodi Picoult, Samantha van Leer
[POWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE]
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
W oryginale: Between the Lines
OPIS wydawcy - KLIK
Stron: 312 (w wersji epub 204)
Ocena: Powieść klimatycznie zbliżona do serii "Taka sobie wróżka" i jej kontynuacji "Prawie dobra wróżka". Ciepła, pełna humoru opowieść o magii czytania oraz przemycająca w fabułę sporo uniwersalnych wartości.
Troszkę szwankowała mi tylko sama Delilah, ale rekompensowała to prawdziwie dobra baśń o księciu ukazana z perspektywy niezależnego już obserwatora.
W kolejności: NR 23/2013/04/ (205)

Dla wydania ebook:
To mój pierwszy ebook przeczytany w całości na czytniku, ale nie dlatego tylko będę darzyć powieść sympatią.
Słowo o takim wydaniu:
- W wydaniu epub są kolorowe czcionki dla zmiany narracji
- Niestety nie ma ilustracji, które stylizują powieść już samym wyglądem na baśń. Mam nadzieję znaleźć je w wersji papierowej, gdyż są przepiękne.
- Ebook ma mniej stron i liczę na to, że te brakujące to właśnie ilustracje ;)
Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Tajemnice Noelle - Wyznania akuszerki

"Tajemnica Noelle" - Diane Chamberlain
[ POWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE ]
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
W moim podziale kategorii:
"Powieści obyczajowe - tajemnice przeszłości"
Jednym zdaniem: obyczajówka z gorzkimi tajemnicami

Czytając daną książkę osobno ocenić czasami trzeba kunszt pisania i stworzoną historię, jaką autor chce nam przedstawić. Najlepiej odbieram takie książki, gdzie te dwie kategorie splatają się ze sobą i tworzą nierozerwalną całość.
Diane Chamberlain pisze lekko, jednocześnie poruszając tematy niecodzienne i trudne. W "Tajemnicy Noelle" znajdziemy takie z nich jak: położnictwo jako zawód, adopcja, podmienione dzieci, zastępcze matki, rozbite przez los rodziny, chemioterapia, utrata bliskich czy kłamstwa, zdrady i przeżywanie żałoby w samotności i tajemnicy. Przez ten nie zbyt zawiły język łatwiej przejść przez te mroczniejsze strony opowieści i jednocześnie skupić się też na historii samej w sobie.
Autorka nie podejmuje się tutaj oceny swoich bohaterów: nie rozgrzesza ich ani też nie potępia. Ocenę ich czynów pozostawia całkowicie czytelnikowi. Może właśnie dlatego trudno jest opowieść ocenić, bo powiązane jest to ściśle z oceną postępowania jej bohaterów.

TEMATYKA I BOHATEROWIE
To literatura typowo kobieta i take są też jej główne narratorki: Tara, Emerson, Anna, Noelle i Grace. Z nich polubiłam najbardziej Tarę i Emerson. Nie mogłam zrozumieć postępowania nastoletniej Grace (mimo iż wiekiem jej postać powinna być mi najbliższa) prawie w takim samym stopniu co obarczonej, słusznie lub niesłusznie, tajemnicami Noelle.
Literatura typowo kobieca także dlatego, że to świat, gdzie mężczyźni uciekają od problemów, takich jak choroby pojawiającej się w rodzinie, prawda czy odpowiedzialność za swoje błędy. Tutaj siłę wsparcia stanowi grono koleżanek jeszcze z czasów akademickich, które (jak się okazuje z czasem) wcale tak dobrze się nie znały. Noelle początkowo zdobywa sympatię, im bardziej ją poznajemy, tym łatwiej przewidzieć jest, a z czasem potwierdzić swoje podejrzenia, co do jej tajemnic. Postać, która choć robiła w życiu wiele dobrego, rzuca na swoją osobę zbyt wielkie cienie.
Autorka sięgnęła do swoich własnych wspomnień jeszcze z czasów, gdy była wolontariuszą na oddziale położniczym. Część wątków bazowana jest także na wspomnieniach jej zanajomych i przyjaciół. Wątek dziewczynki zmagającej się z nawrotami białaczki (w powieści postać Haley) napisany został w oparciu o wpisy na blogu, prowadzonym przez ojca pacjentki o tej samej chorobie. Źródeł tych Diane użyła aby oddać emocje, często niełatwe, trgające postaciami. Powoduje to, że powieść to częściowo rzeczywiste historie prawdziwych ludzi przeplatane z fikcją literacką.
Wiele zwrotów akcji udało mi się przewidzieć, zanim padły bezpośrednie słowa potwierdzenia rozwiązanie pewnym tajemnic. Końcówka dostarcza jednak niesamowitego zwrotu akcji i stanowi całkowite zaskoczenie.


O TYTULE I FABULE
Chociaż i po tytułowej "Tajemnicy Noelle", a właściwie po wielu mrocznych tajemnicach, można się spodziewać wszystkiego. Tytuł nie stanowi dokładnego tłumaczenia oryginału. Dosłownie są to "Wyznania akuszerki / położnej" i odnoszą się one bezpośrednio do postaci Noelle (dyplomowanej akuszerki, więc położnej), która pozostawia po swoim pożegnaniu się z życiem na własne życzenie jedynie testament. Najbliższe przyjaciółki Tara i Emerson stopniowo odkrywają kolejne tajemnice, które na tle dorobku w ramach działalności charytatywnej Noelle, stanowią skazę, której usunąć już nie można. Dlatego myślę, że jeśli dokonujemy już całkowitej zmiany tytułu powieści, to lepsza byłaby liczba mnoga, gdyż Noelle na swoim koniec miała o wiele więcej niż jeden stanowczo zbyt mroczny sekret.
Dlaczego więc w tytule samej recenzji "Wyznania akuszerki"? Ponieważ sądzę, że Noelle mino studiów miała w sobie nadal więcej z akuszerki, jaką była jej matka, i tak siebie chciała postrzegać.

3/5 - jeśli musiałabym ocenić moje odczucia po całości lektury
4/5 - gdy pomyślę o kunszcie pisarskim autorki
5/5 - kiedy przypominam sobie, jak prędko czyta się jej historię

Za możliwość pierwszego spotkania z twórczością Diane Chamberlain dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

środa, 11 lipca 2012

Dobra i Zła Wróżka Chrzestna


"Czary w małym miasteczku" - Marta Stefaniak
[ HISTORIA W JEDNYM TOMIE ]
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

OPIS
Mieszkańcy cichego, niewielkiego miasta na prowincji pozornie wiodą spokojne życie. W rzeczywistości borykają się z mniej lub bardziej skrywanymi problemami. Niektórzy z nich wikłają się w brudne interesy, inni nie potrafią się bronić przed prześladowaniem, a jeszcze inni muszą zmagać się ze wstydliwymi, domowymi troskami. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego październikowego dnia do miasta przybywa starsza, nieznana tu nikomu, kobieta. Wkrótce po jej przyjeździe zaczynają dziać się dziwne i tajemnicze rzeczy. Każda z nich po części odmienia życie ludzi mieszkających w tym miejscu na lepsze. Jednak w ślad za starszą panią w miasteczku zjawia się ktoś jeszcze. [źródło ]

Dobra i Zła Wróżka Chrzestna
Świat wygląda czasem jak pole bitwy dwóch wróżek: tej dobrej i złej, a zwykli mieszkańcy małego miasteczka to tylko pionki w kolejnej magicznej bitwie.

Siły dobra i zła ścierają się ze sobą i nie ważą na to, co dzieje się w czasie tej wojny.
Dwie czarodziejki, Mogiera i Rosmonda, tkwią w konflikcie niczym starożytni bogowie z Olimpu. Tak samo jak oni posiadają ogromną moc, lecz do konfrontacji dochodzi najczęściej z udziałem śmiertelników.

Nawet jeśli dobra wróżka dostrzeże twoją niedolę i pomoże spełnić skryte marzenie, na długo nie będziesz cieszyć się szczęściem, bowiem śladem dobrej matki chrzestnej podąża nieustannie ta zła i ona także "obdzarzy" Cię swoim błogosławieństwem.

To historie z życia zwięte, coś o czym często słychać w telewizji i o czym przeczytać można w gazetach. Taka troszkę smutna polska rzeczywistość, której przyczyny są powszechnie znane: alkoholizm, bezrobocie, zatargi w rodzinie i poczucie bezsilność w obliczu niszczycielskiej siły żywiołów. Bohaterowie tej opowieści są w różnym wieku i o przeróżnych statusach społecznych, jednak ostatecznie bez zbytnich rozbieżności, ponieważ zrównują wszystkie różnice przytłaczające ich problemy.

Z wiadomych powodów najbardziej interesowały mnie losy mojej imienniczki. Historia Joanny i miejscowego wikarego, jednocześnie jej szkolnego katechety, ma finał nie aż tak tragiczny jak inne z poznanych historii. Ciekawiły mnie także losy młodej lekarki Łucji, może dlatego, że wiele cech wspólnych wykazała z moim charakterem i chciałam poznać zarówno jej przeszłość jak i przyszłość. Wątek hotelarzy początkowo wydawał się najbardziej oryginalny, z czasem jednak zlał się z innymi.

Styl jest przyjemny, przez większość dominują opisy akcji, a dialogów jest niewiele.
Wielu bohaterów uwikłano w pojedynek sił dobra i zła, lecz dalsze losy zaledwie kilku z nich nie są ostatecznie znane. Czasem lepiej jest wiedzieć, niż snuć mroczne domysły, które podszeptuje wyobraźnia - a jak wiadomo, są to najczarniejsze scenariusze.

Poniekąd liczyłam na szczęśliwe zakończenie. Choć ostatecznie wygrywają siły dobra, to fala spustoszenia po bitwie jest ogromna i często niesie ze sobą śmierć i zniszczenie. Zło nie wciela się w ludzi, wystarczy, że utwierdzi ich w przekonaniu, że mają słuszność.
Podziwiam odwagę aby pisać o tak trudnych tematach jak myśli i motywy działania młodego wikarego, który nie może odpuścić młodej uczennicy gimnazjum. Korupcja, przemoc w rodzinie, problemy alkoholowe, bezrobocie - tyle razy o tym słyszymy, że czasem mimowolnie poczuć można już tylko zobojętnienie. Warto o tym przypominać, warto też pokazać, że udaje się z przeciwnościami, nałogami i złym losem czasem wygrać.


Polecam jeśli lubicie magiczny realizm, gdzie zwykłe wydarzenia mogą być wynikiem magii, jednocześnie nie mając z nią za wiele wspólnego. Jak zawsze na pochwałę zasługuje wydanie i przepiękna, intrygująca okładka. Mimo kilku minusów to pierwsze spotkanie z autorką uważam za udane.
MOJA OCENA: 3,5 / 5


Za możliwość wizyty w małym miasteczku, gdzie zawitały również czary, dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

sobota, 5 maja 2012

"Anna we krwi" - Kendare Blake

"Anna we krwi" - Kendare Blake
[Anna dressed in blood]
SERIA ANNA #1
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

MIEJSCE MIEJSKIEJ LEGENDY
W wielu z miejskich legend, krążących po małym kanadyjskim miasteczku, wyłania się ta jedna, najbardziej krwawa. W pewnym domu w oddali straszy. Całkiem możliwe, że gdy podejdziesz do jego okiennic, aby zerknąć przez szybkę do wnętrza, coś będzie się przyglądać i Tobie, czekając aż przekroczysz próg. Wtedy zaczyna się właśnie ta krwawa część opowieści o duchach.

Tezeusz Cassio odziedziczył po ojcu nie tylko sztylet, przepełniony mocą odsyłania umarłych, ale także życiowy cel. Jego zabity przez zjawę ojciec uwielbiał mitologię, skąd imię syna Tezeusz (od zabójcy Minotaura), matka czarownica kocha za to Szekspira i dzięki temu drugie imię Cassio (po namiestniku Otella). Pozostała przy życiu dwójka nieustannie zmienia miejsce zamieszkanie, w zależności od tego, gdzie do kolejnych nieszczęśliwych wypadków przyczynia się następna zjawa. Anna Karlov powinna odejść z tego świata ponad pięćdziesiąt lat temu, lecz nadal sieje postrach w swym rodzinnym pensjonacie. To wyzwanie będzie inne niż wszystkie poprzednie, a odesłanie nie tak proste.

BIAŁA SUKNIA WE KRWI
Duchy, według Kendare Blake, funkcjonują na podobnej zasadzie co zombie. Nagła śmierć daje siłę do zemsty, która pociąga za sobą kolejne życia. Uśmierceni przez duchy zabijają kolejnych żywych i tak w nieskończoność, aż do momentu kiedy łowca nie przerwie takiego tragicznego kręgu. Ale zjawy to nie jedyny problem. W przypadku naszego bohatera można śmiało powiedzieć, że odpowiada mu taki a nie inny los, ponieważ czyni go wyjątkowym.
Cassio cały czas się przenosi, nie ma więc czasu aby wytworzył silniejszy rodzaj więzi ze swoimi rówieśnikami. Z informatorami kontaktuje się wyłącznie telefonicznie lub za pośrednictwem korespondencji. Może właśnie dlatego na obiekt swoich uczuć wybiera właśnie zjawę, czyli kogoś, kto poniekąd idealnie wpasowuje się do jego życia i zawodu łowcy duchów. Nie wiemy jak ta relacja będzie się sprawdzać, ponieważ nie ma ona szans rozwinąć się w tomie pierwszy, kiedy to zakończenie rozdziela bohaterów. Kierując się jednak doświadczeniem z znanych już powieści o duchach, możemy śmiało liczyć na częściowe odtworzenie mitu o Orfeuszu i Eurydyce w tomie drugim ("Girl of nightmares")

O FABULE
Wizja, jaką tworzymy w umyśle po przeczytaniu zapowiedzi, jest o wiele ciekawsza niż historia Kendare Blake sama w sobie. Nie można książce odmówić wartkiej akcji, jest ona niestety raczej dość schematyczna i zdaje się być zbudowana według jednego wzoru, który się po prostu powtarza poprzez rozdziały książki. Możliwe, że właśnie przez to nie ma jak za bardzo tak naprawdę wczuć się w historię. Nie ułatwia też tego sam bohater, który jest nad wymiar pewny siebie i sarkastyczny, choć i jemu zdarzają się lepsze momenty. Postać i przeszłość tajemniczej Anny Karlov buduje dobrze napięcie, lecz gdy poznajemy rozwiązanie zagadki (nie tylko zresztą tej) są to same wydarzenia, bez próby analizy przyczyny takich zachowań lub źródła ich konfliktów.

REKOMENDACJE
Pełna przerażających i nawet makabrycznych opisów, historia ta sama w sobie straszna nie jest. O wiele bardziej zatrważające były przypuszczenia niż to, czym się okazały być.

Polecam tylko tym z was, którzy kochają opowieści o duchach i czytają wszystko z tego gatunku. Osobiście uwielbiam takie historie i po "Annie we krwi" spodziewałam się czegoś więcej. Szczerze jednak przyznam, że chętnie poznam zakończenie tej opowieści.

MOJA OCENA
Treść: 5 / 10 - przeciętna
Ogólna ocena całości: 6 / 10 - dobra (dodatkowy punkt za projekt okładek do tej serii, które bardzo mi się podobają)

Opis na tylnej obwolucie książki został napisany prawdziwie mikroskopijnej skali, która od tej pory stanowi dla mnie rekord w drukowanych na okładka czcionkach.

Za możliwość poznania historii Anny we Krwi dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

wtorek, 10 kwietnia 2012

A Place of Secrets - Rachel Hore


"Pod nocnym niebem" - Rachel Hore
[ A Place of Secrets ]
OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Przechadzając się po parkowych terenach, otaczających rezydencje na terenie całej Anglii i nie tylko, można swoją wędrówkę często zakończyć u stóp folly. Wieże, ruiny zamków lub starożytne świątynie z czasów rzymskich. Obiekty te zostały wzniesione w latach dużo późniejszych, szczególnie popularne w osiemnastym wieku. Miały być niecodzienne, fantazyjne, zaskakujące z zestawieniu z otoczeniem, część z nich spełniała także dodatkowe funkcje. Na szczycie jednej z nich astronom amator wraz z swoją przybraną córką dokonają jednego z największych odkryć stulecia.

TAJEMNICA FOLLY
Historia folly trwa poprzez wieki, a tajemnice przeszłości możemy poznać dzięki dociekliwej Jude, która dokonuje wyceny biblioteczki Anthony’ego Wickhama, astronoma amatora z osiemnastego wieku. Odkrywa ukryte tam jego dzienniki, które z czasem pisać zaczęła Esther Wickham, jej śladu nie ma jednak w rodzinnych drzewach genaologicznych. Niedopowiedziane fragmenty historii zdają się ujawniać sny Jude, a także jej siostrzenicy. Fragmenty układanki trzeba połączyć w całość, a przewodzi wszystkiemu mapa nieba.

SIÓDMA PLANETA
"Pod nocnym niebem" to moje pierwsze spotkanie z brytyjską pisarką Rachel Hore. Akcję swojej powieści osadziła w rodzinnym hrabstwie Norfolk. Opowieść o tajemniczej Esther i jej przybranym ojcu, którzy zamieniają noc na dzień, przeczesują nocny nieboskłon, wzorowana jest na prawdziwych postaciach William Herschel i jego siostry, którzy za pomocą teleskopu o wzmocnionych soczewkach odkryli siódmą planetę układu słonecznego, dzisiaj zwaną Uranem. Folly, podobna do tej opisanej w powieści, związana byłą z historią konfliktu sióstr - w powieści są to relacje Jude i jej starszej siostry.


REKOMENDACJE
Powieść napisana jest nieskompikowanym językiem z którym kontrastują bardziej wyszukane listy i wspomnienia Esther. Szczególnie wyróżnia ją ukazanie historii na przełomie wielu pokoleń, nie tylko daleko w przeszłości, ale również w czasie obecnym, gdzie swoimi wspomnieniami wymienić się mogą prababcia z swoją prawnuczką. Opowieść o stracie ważnej osoby w życiu i próbie radzenia sobie, w zdawać by się mogło, pustej już teraz codzienności. Rozdzielone linie losu bohaterów, które przeplatają się ponownie, nawet gdy oni sami są tego jeszcze nieświadomi. Tylko ciekawa koncepcja dziedziczenia snów nie została aż tak dobrze rozwinięta.
Ciekawa, niezobowiązująca, jednak niesamowicie zajmująca książka.
Inna powieść autorki, dostępna już u nas, to "Okruchy przeszłości" i bardzo chętnie chciałabym zapoznać się z nią w przyszłości (Może ktoś z was już już czytał ?).

MOJA OCENA: 8 / 10
Za możliwość zapoznania się z historią astronomii osiemnastego wieku dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

FOLLY W TWOJEJ OKOLICY
Rozejrzyjcie się dookoła, poszukajcie w swojej okolicy, bo może i tam wśród lasów czy parków skrywa się któraś z folly, posiadająca historię równie pełną tajemnic. W mojej rodzinnej miejscowości od dawna fascynowały mnie dwa takie obiekty, nigdy jednak nie wiedziałam jak je nazwać. Obie to wieże ciśnień: jedna nadal na wzgórzu, druga wkomponowana w nowoczesną galerię handlową.

Jak wygląda książkowa folly, wokół której rozegra się wiele ważnych wydarzeń na przestrzeni wieków, możecie zobaczyć na filmiku ( lub na zdjęciu) z udziałem autorki książki - KLIK

niedziela, 18 marca 2012

Corredo - noszę je w sobie


"Szkoła LaOry" - Agnieszka Grzelak
[ SERIA ] Blask Corredo 5
Wydawnictwo  Prószyński i S-ka
LaOra, najstarsza z dawnych mieszkanek wyspy Nut, postanawia założyć szkołę artystyczną dla dziewcząt. Szklarka ma poważne obawy, czy powstanie szkoły nie przyczyni się do wskrzeszenia ducha okrutnych instruktorek, w końcu jednak zgadza się zostać nauczycielką malarstwa na szkle.
Od pierwszych chwil istnienia szkoła staje się bardzo popularna. Zapisują się do niej zarówno uczennice z odległych zakątków Północnego Kontynentu, jak i dziewczęta pochodzące z miejscowych arystokratycznych rodów.
Mori, która pełni obowiązki opiekunki internatu, musi sobie poradzić z gromadą niesfornych dziewcząt. Jedna z nich, tajemnicza Enixa, niepokoi ją szczególnie. Kłopoty sprawia także nowa, nieznana nikomu nauczycielka kaligrafii. Z każdym dniem coraz wyraźniej widać, że nie przebierając w środkach, usiłuje zaszkodzić szkole. Chcąc rozwiązać problemy szkoły, Mori musi po raz kolejny zmierzyć się z niebezpieczeństwem.
[ RECENZJA ]
Zostawiliśmy już za sobą wydarzenia, które przemieniły oblicze wyspy Skyle i jej mieszkańców i ponownie udajemy się na Północy Kontynent. Choć nie odwiedzimy tym razem dalekich południowych krajów i nie zatopimy palców w piaskach pustyni, to może zadowolimy się linkami, za gościnnością Avenidów, do najmroźniejszych zakątków tego świata, na kolejną wyspę instryktorek - tajemniczą, skutą lodem Sersanę.
"...żyłam na wyspie oddzielonej od Corredo jedynie cieniutką błoną rzeczywistości.
Noszę to w sobie."
LaOra przekonała do swego pomysłu otworzenia szkoły artystycznej wiele z dawnych towarzyszek. Kobiety, wychowane przez wygnane z Corredo instruktorki, noszą w sobie blask Corredo i przelawają go w rzeczywistość, która je otacza, tworząc przy tym przepiękne rzeczy: muzykę, suknie, biżuterię, ogrody i obrazy. Nie ma nic złego w chęci otaczania się pięknem, tylko czy niezależnie od dobrych intencji nie powróci przeszłość od której uciekają latami ?
Możemy bez obawy wkroczyć w ten świat, ponieważ mimo trudnych do przezwyciężenia przeszkód i sytuacji bez wyjścia, nie tracimy nadziei na pomyślne zakończenie.
"Zaciągnięty dług życia musi być zwrócony."
"Szkoła LaOry" daje możliwość dokończenia wielu wątków i losów bohaterów, których przygody śledziliśmy już w "Tajemnicach Skyle". Jednocześnie uczennice szkoły to kolejne splątane nici niezwykle zajmujących historii. Choć więszkość dziewcząt to panienki arystokratycznego urodzenia, zdarzy się wśród nich prawdziwy talent i może tego jeszcze nie wiemy, ale na jej ścieżkę życia już padają ciepłe smugi światła Corredo. Piękna melodia grana na harfie to cień śpiewu tamtejszego ptaka lub szumu liści w tamtej krainie.

Kobiety w książkach pani Grzelak to niezwykle silne osobowości, nawet jeśli początkowo z różnych powodów stłamszone i niepewne swojej wartości. Odnajdują wewnętrzy blask i dążą do zmiany swojej sytuacji na lepszą, nigdy jednak nie zapominają także o innych, który są im bliscy.
Autorka zaprasza do raz kolejny w poszukiwanie śladów Corredo, tych dobrych i złych, a ja nie mogę się oprzeć i nie wziąć udziału w tej wspaniałej podróży. Akcja ma miejsce w wymyślonej rzeczywistości, wcale nie gorszej niż prezentują inne zagraniczne pozycje z tego gatunku. Napisana przez polską autorkę jest jednocześnie bardziej bliska, gdyż w zachowaniu i sposobie myślenia bohaterów dostrzec można wiele pozytywnych (lecz nie tylko) cech typowych dla naszej mentalności.

Książki z tej serii są  lekkie, lecz zajmujące, do których zawsze chętnie się wraca. Zupełnie tak samo jak bohaterowie nieustannie powracają do Corredo.
Mam nadzieję na kolejne części z tego cyklu.

MOJA OCENA : 9,5 / 10



                                              cykl Blask Corredo:
1. Herbata szczęścia
2. Córka szklarki
3. Ścieżki Avenidów
4. Tajemnice Skyle
5. Szkoła LaOry
Za możliwość spędzenia miłych chwil w Corredo dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

PROMOCJE KSIĄŻKOWE
PRZEDPREMIEROWO JUŻ W MATRASIE:
"Niezgodna" - Veronica Roth z 25 % rabatem - RECENZJA
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...