Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

piątek, 1 marca 2013

"Wiecznie żywy" - Posmakować wspomnień

Dziś premiera kolejnej ekranizacji oraz świeża relacja z sensu kinowego.

SKRÓT Z RECENZJI - czyli o czym ta powieść (można pominąć jeśli czytaliście)
- Ze światem coś się stało. Coś bardzo złego. Świat podzielił się na Martwych i Żywych. Miasta wymarły, pozostały już pojedyncze enklawy ludzkości, puste drogi, domy, lotniska..
- To właśnie na lotnisku wraz z grupą innych nieumarłych zombie mieszka R. Nie pamięta swego imienia, tylko, że początek mógł zaczynać się od tej litery. Nikt zresztą ich już nie pamięta, a wraz z nimi całej swej przeszłości.
- Zależnie od woli przetrwania znajdują się w różnych stadiach rozkładu, a namiastkę życia dalej tylko jedna rzecz...inni ludzie. Zombie zabijają aby posmakować ich wspomnień.
Podczas jednego z ataków R niespodziewanie dla samego siebie postanawia ocalić jedną z Żywych. Dlaczego to zrobił ? Czy to poprzez jej utrwalone wspomnienie w przed chwilą pochłoniętym mózgu, a może była to jego własna wola powrotu do prawdziwego życia ?
- Czego można się spodziewać po opowieściach o zombie ? Świat przemienił się zapewne za sprawą jakiejś zarazy, która sukcesywnie eliminuje ludzkość. Pełno tam ożywionych zmarłych, pozbawiony wyrzutów sumienia i pragnących jedynie zabijać. To co stworzył jednak Isaac Marion jest zupełnie inne i zaskakujące. Z jednej strony jest to opowieść o cudownym obudzeniu z wiecznego odrętwienia. Dzięki wręcz absurdalnej nadziei i niezachwianemu romantyzmowi głównego bohatera "Ciepłe ciała" można uznać za pewnego rodzaju antyutopijną baśń. Oczywiście baśń straszną, wręcz przerażającą, ale niosącą nadzieję dla zrujnowanej tej przyszłości.
- Narracje mamy dość niezwykłą, bo z punktu widzenia samego R. Pan Zombie jako narrator sprawdza się wyśmienicie. Styl w jakim została przedstawiona to historia to jej największy plus.
- Historia w całości zawiera się w jednym tomie.

O EKRANIZACJI - scenariusz przyszłości
Twórcy ekranizacji poszli w bardzo dobrą stronę, stawiając na komedię.
Akcja podzielona jest na dwie opowieści, gdyż pojawia się też perspektywa Julii, a wraz z nią kilka scen z odprawy grupy przed wyjście poza mur. Jednak to R. pozostaje nadal głównym narratorem. Zaczynamy od lotniska. Nawet dzisiaj często po prostu trwamy w zawieszeniu, a lotniska to miejsca, gdzie ludzie czekają. Pan Zombie wyobraża sobie tylko jak mogło być kiedyś, ale te domniemane wspomnienia z przeszłości są  przedstawieniem tego, jak jest naprawdę. Faktem jest, że ludzie coraz mniej ze sobą nie rozmawiają, każdy zajęty telefonem, przenośnym komputerem czy mp3 - odcięty od reszty otaczającego go w tej chwili świata i innych ludzi. Smutna prognoza w tym scenariuszu przyszłości, bo kiedy ludzie już pragną tej komunikacji, tracą jej możliwość.


Jest kilka cennych, ukradkowych spojrzeń wymienionych między bohaterami, które przekazują ogrom emocji większy niż potrafiłyby wyrazić to słowa. Choć to wyreżyserowane sceny i gra aktorska, jednak zaskakuje ich naturalność. Ważne to jest szczególnie na początku tej opowieści, kiedy R choć mówić potrafi, to jeszcze nie za wiele.

Sama zaś przemiana R. jest subtelna, ale z każdym krokiem zauważalna. To historia, którą fani filmów o zombi nie potraktują poważnie, ale dla mnie stanowi coś bardziej w kategoriach baśni - choć takiej o przyszłości, gdzie los ludzkości chyli się ku upadkowi, ale jest nadzieja - tylko trzeba jej poszukać w tak nietypowych miejscach jak martwe od dawna serca.

Najbardziej poruszająca była scena upadku. Nie pamiętam już dokładnie czy takową mieliśmy w książce, ale zdecydowanie był to ten moment filmu, który zapadnie mi najbardziej w pamięć.
I oczywiście schody ruchome! Te, które wciąg jeżdżą - z pasażerami czy też bez, oraz te, które zatrzymały się i zastygły w ruchu, stając się po prostu normalnymi schodami. Było parę takich scen - na początku na lotnisku i w czasie ucieczki sekretnymi przejściem poza granicę muru. Coś czuję, że będą mi się te widoki kojarzyły konkretnie z tym filmem jeszcze przez jakiś czas ;)


OBSADA
Teresa Palmer jest dla mnie najbardziej rozpoznawalna jako Numer Sześć - w filmie "Jestem numerem cztery", a o wiele już mniej z "Uczenia czarnoksiężnika". Numer Sześć ma na swoim koncie kilka świetnych widowiskowych scen walki oraz podpalenia. Wiedziałam, że w roli Julie, młodej buntowniczki, świetnie się odnajdzie.
Nie wątpiłam też w umiejętności Nicholasa Hoult'a. To aktor, którego poznałam dzięki serialowi brytyjskiej produkcji - Skins. Grany przez niego Tony to postać problematyczna, jak wszyscy tam młodzi bohaterowie, ale mimo okropnego charakteru nie sposób jej przeoczyć.Ucieszył mnie także udział aktora w produkcji "X-Men: Pierwsza klasa" (gdzie partneruje Jennifer Lawrence). Zapowiedzi bezpośrednio poprzedzające film o zombie, zachęcają do obejrzenia kolejnej ekranizacji z jego udziałem - tym razem będzie adaptacja baśni o magicznej fasoli - "Jack pogromca olbrzymów". W roli R sprawił się fenomenalnie.

CIEPŁA CIAŁA - WIECZNIE ŻYWY
Książka na naszym rynku pojawiła się już we wrześniu 2011 roku. Została wtedy wydana pod tytułem "Ciepłe ciała", co stanowi dokładne tłumaczenie oryginału. Przy promowaniu zmieniono nazwę filmu na "Wiecznie żywy" - podobnie jak i kolejne wydanie książki. Zmiana nie wyszła od producenta - tam tytuł pozostał taki sam. Skoro można było pod danym tytułem promować książkę to dlaczego już nie film ? 
Wprowadza to troszkę zamętu i sprawia, że do książkowego pierwowzoru dochodzi się dość pokrętną drogą.

PODSUMOWANIE
To już druga ekranizacja powieści, na którą się wybrałam w tym roku. To również bardzo pozytywne zaskoczenie, bo film jako ekranizację oceniam lepiej niż miało to miejsce w przypadku "Pięknych Istot". Z tych dwóch polecam zdecydowanie "Wiecznie żywy". Bardziej wierna książce oraz lepiej wykorzystany potencjał. Nie potrafię stwierdzić jaki jest to film w odbiorze bez znajomości książki. Obejrzę jednak raz jeszcze, bo mam w nim już swoje ulubione sceny.
"Wiecznie żywy"
[ Warm Bodies ]
Ekranizacja powieści: "Ciepłe ciała" - Isaac Marion - RECENZJA
Ocena: 5 - / 5
Obsada:
Nicholas Hoult jako R
Teresa Palmer - Julie
Analeigh Tipton - Nora
Na lekarstwo można patrzeć z przymrużeniem oka, ale nawet w serii takiej jak "Las Zębów i Rąk" pojawia się nadzieja na ocalenie - o tym jednak przekonamy się dopiero w tomie trzecim tamtej serii.

17 komentarzy:

  1. Zaciekawił mnie zwiastun w kinie, a teraz Ty piszesz ciekawie o powieści i filmie. Chyba wybiorę się do kina. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam zwiaastun, nawet mnie rozśmieszył i goólnie zainteresował. Więc chciałbym obejrzeć film, ale najpierw przeczytać książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam na tym wczoraj i mogę się zgodzić ;) Zdecydowanie lepsze niż Piękne Istoty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że to nie tylko moja opinia :D

      Usuń
  4. Najpierw sięgnę po książkę , żeby film nie wpłynął na moje wyobrażenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam zwiastun w kinie, a że bardzo mi się spodobał, i że lubię Nicholasa Hoult'a to chyba obejrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się doczekać, gdy już obejrzę! Nie długo się wybieram, ale podobnie, jak i Ciebie irytuje mnie zmiana tytułu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam ten film i nie czytałam książki, więc mogę powiedzieć, jaki jest odbiór w takim wypadku. Jest mianowicie bardzo dobry. Film niezmiernie mi się podobał, nieźle się uśmiałam. Temat potraktowany z przymrużeniem oka, ale i odrobiny sentymentu nie zabrakło. Tak więc, z zapleczem książkowym, czy bez, warto obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli polecamy niezależnie od lektury ;)

      Usuń
  8. Nie ciągnie mnie ani do książki ani do jej ekranizacji... Nie wiem, nie jestem jakoś przekonana:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę czytałam i nawet mi się podobała, więc film także z chęcią zobaczę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze, nie czytałam jeszcze książki, ale do kina by można i tak iść :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiecznie żywy to jak dla mnie bardzo kiepski film, nie podobało mi się w nim dosłownie nic. Liczyłam na dobre kino, a niestety zawiodłam się.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem przekonana do książki, a co dopiero do filmu..

    OdpowiedzUsuń
  13. Za książkę zabieram się już od dawna. :P Film koniecznie chcę zobaczyć, chociaż najpierw chciałabym poznać powieść. Pewnie poczekam, aż będzie do ściągnięcia. ;) I ach! Uwielbiam tego aktora!! <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Planuję pójść na film do kina, bo książka bardzo mi się podobała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Film był kapitalny, ale chętnie bym pochłonęła książkę. Chyba z sympatii do R :D

    OdpowiedzUsuń

Zawsze i chętnie czytam wszystkie komentarze.
Staram się na nie odpowiadać. Zostaw po sobie ślad ;)
(*) - wszystkie cytaty mają swoje źródła w recenzowanych książkach, jeśli jest inaczej cytat zostanie odpowiednio zaznaczony.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...