Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

poniedziałek, 17 listopada 2014

Za miesiąc już Świątecznie

Za troszkę ponad miesiąc będą już święta. Co Was wprowadza w ten szczególny świąteczny nastrój i kiedy? Oto moja lista takich impulsów, które zwiastują już niewątpliwie magię świąt.

1. SERIALE: W tym roku szczególnie na prowadzenie wychodzi ONCE (Dawno, dawno temu) poprzez swój zimowy wątek, w którym kontynuowana jest opowieść znana z produkcji Disney'a "FROZEN" (Kraina Lodu - OPINIA O FILMIE). Twórcy pokazują, że nadal dobrze radzą sobie z przeplataniem różnych baśniowych światów, więc do "Krainy Lodu" dołączy także Królowa Śniegu i nie jest nią Elsa. Właśnie wyemitowano odcinek ósmy, który trwa prawie dwie godziny. Wiele razy odwiedzamy w tym sezonie także Arendelle w retrospekcji.
2. PIOSENKI: Nic lepiej (i szybciej) nie wprowadza świątecznego nastroju niż znane przeboje, które zwiastują święta. Nie ma znaczenia, czy usłyszysz je o wiele za wcześniej w centrum handlowym czy też bardziej bliżej czasu świąt w radiu. Muzyka łagodzi obyczaje - nie sposób się na nią gniewać (chyba, że to akurat taki gatunek muzyki za którym szczególnie się nie przepada).

3. KARTKI ŚWIĄTECZNE: Kartki z życzeniami to u mnie w rodzinie tradycja. Zawsze wysyłamy je po całej rodzinie, nawet jeśli nie dostajemy takich od wszystkich, do których je wysyłamy ;) Kartki oczywiście zakupuję na długo przed czasem, kiedy są jeszcze po niższej cenie, a potem zaraz przed Nowym Rokiem, kiedy ponownie tanieją - także praktycznie zawsze mam zapas. (Dotyczy to także Wielkanocy)

4. ORZECHY i SŁODKOŚCI: Orzechy tak mi się właśnie kojarzą ze Świętami, a z całą pewnością w tym czasie o wiele lepiej smakują. Pistacje wygrywają u mnie zawsze, a że barwy świąt to czerwony i zielony, więc jest tym bardziej świątecznie.

5. KSIĄŻKI: Odpowiednia lektura w odpowiedni czas - mało jest rzeczy, które mogą przebić coś takiego. W tym roku stosownie wcześniej ukazać ma się zbiór opowiadań "W śnieżną noc". Mogę już śmiało potwierdzić, że to jest właśnie to, czego potrzeba by poczuć zwiastun magii świąt. Pierwszy opowiadanie ze zbioru (autorstwa Maureen Johnson) jest bezkonkurencyjnie najlepsze. Po prostu przezabawne i z pewnością potrafi poprawić humor. Na dniach wrażenia z lektury w przedpremierowej recenzji :)


RODZAJ: Opowiadania zebrane w jednym tomie
TEMATYCZNIE: Świąteczne opowiadania o miłości
DLA KOGO: Ciepła i inteligentnie dowcipna książka do czytania w blasku choinki. Wspaniały świąteczny prezent nie tylko dla miłośników książek Johna Greena!

Trzy gwiazdy literatury młodzieżowej, z kultowym pisarzem Johnem Greenem na czele, napisały na czas Gwiazdki trzy połączone ze sobą minipowieści. Punktem wyjścia jest burza śnieżna, która w Wigilię kompletnie zasypuje miasteczko Gracetown. Na pocztówkach wygląda to zwykle malowniczo, ale w rzeczywistości bardzo komplikuje życie. I na pewno nikt nie spodziewa się, że przedzieranie się przez zaspy samochodem rodziców, nieplanowana kąpiel w przeręblu albo nieprzyzwoicie wczesna zmiana w Starbucksie mogą prowadzić do odnalezienia miłości. Jednak śnieżną noc, kiedy działa magia świąt, zdarzyć może się wszystko...

Z ZAGRANICZNYCH OPINII:
#1 „Trio znanych autorów budzi do życia magię świąt w trzech uroczych, wzajemnie ze sobą powiązanych opowieściach o miłości i przyjaźni. Starannie skonstruowane, czułe, ale nie czułostkowe historie o młodzieńczych uczuciach przepełnią ciepłem serca czytelników”. SLJ
#2 „Zabawne miłosne perypetie, wyraziści bohaterowie i dowcipnie opisany świat współczesnej młodzieży to niewątpliwe atuty tej pisarskiej współpracy”. Kirkus Reviews

Niezależnie od tego ile jeszcze dni do spędzania w szkole/ na uczelni/ w pracy - odpowiedni nastrój i perspektywa wolnego, świątecznego czasu pomoże nam dotrwać :)
Co Was wprowadza w świąteczny nastrój? Jestem bardzo ciekawa! Dajcie znać!

___________________________________________________________________
KONKURS - ZAPOWIEDŹ
Do tego będzie jeszcze konkurs! Do wygrania oczywiście "W śnieżną noc".
Sprawdzajcie bloga, FB oraz Instagrama po więcej wskazówek - szczegóły jeszcze w tym tygodniu :)

niedziela, 16 listopada 2014

"I cichy czar jest snu, i chwała"

 "Niegdyś gaj, łąka, strumień, ziemia cała, 
Każdy tu widok pospolity
Tak dziwnie pałał, 
Jakby światłością z niebios był spowity, 
W której i cichy czar jest snu, i chwała.
Teraz już nie jest tak, jak niegdyś było.
Gdziekolwiek zwrócę oczy,
Świat się mroczy.
Com niegdyś widział, czy się już prześniło?"*

Kroniki Czerwonej Pustyni wciąż zapełniają swe karty dalszymi losami bohaterów. Dzikie serce kontynuuje "Krwawy szlak".
Większość tego świata przyszłości przemieniła się w bezwzględną pustynię. Stosunkowo do tego odmieniły się i serca ludzi. To w tym świecie Saba i Jack walczą o miłość, lecz jednak przede wszystkim muszą się zatroszczyć o bezpieczeństwo swoich bliskich. Ścieżki bohaterów rozdzieliły się, a żadne z nich nie dotarło też na umówione miejsce spotkania. Jak wyglądają teraz ich historie?

"Tak czy inaczej pokładanie tylu nadziei w jednej osobie... To niebezpieczne."
Saba odnalazła swojego brata bliźniaka (poszukiwania i walka o niego trwała przez cały tom 1), ale zastała go w o wiele bardziej irytującej odsłonie. A to ratunek przyszedł za późno, a to Saba i ojciec niedostatecznie mocno go bronili. Teraz to Lugh jest jedynym mężczyzną, to więc on decyduje jak zadbać bezpieczeństwo swoich sióstr. Jednym słowem: ma być tak jak mówi Lugh. Saba nie czuje już tej więzi z bratem bliźniakiem co wcześniej, zmianą swoich uczuć i przedłużającą się nieobecnością Jack'a jest zaniepokojona, a to nie jedyne co zaprząta jej umysł. Są też duchy poległych w niedawnych bitwach, które za nią podążają, mieszając sny z jawą.

"Wiem, jak on na mnie działa, czym to grozi. Nie mogę pozwolić, abym utonęła w nim jak wcześniej. Aby sprawił, że zniknę."
DeMalo zniknął pod koniec finałowej bitwy poprzedniego tomu, ale teraz powrócił z nową wizją świata. Tonton przeszedł metamorfozę pod rządami nowego władcy, a państwo, które tworzy na swoich ziemiach, ma być Nowym Edenem - wolnym od zepsucia i bez zbędnej przemocy. Problem w tym, że te nowe tereny zdobywa się właśnie poprzez przemoc. Kroniki czerwonej pustyni to po raz kolejny miejsce, w którym bardzo trudno jest żyć.

"Będę tuż obok, będę kroczyć przy tobie w twoich snach. Bo właśnie w naszych snach odnajdujemy siebie. To, kim byliśmy. Kim jesteśmy. Kim możemy się stać. Śpij. Śnij."

W koczowniczym "miasteczku" na skraju końca pustyni bohaterowie spotykają Auriel, córkę człowieka czytającego z gwiazd, która być może zna ich przeznaczenie. Możliwe, że potrafiłaby także pomóc w pełni Sabie, za którą podążają dusze straconych w tak wielu bitwach i walkach, ale oczywiście Lugh na nikogo nie czeka poza samym sobą, a otwarte drogi do umysły nie zostają należycie zapieczętowane. Auriel to bardzo ciekawa postać i mam nadzieję, że spotkamy ją jeszcze w finałowym tomie trylogii.

"Stracone miasta dawnego świata."
Kroniki Czerwonej Pustyni to trylogia, którą zapamiętałam ze względu na wizję pustynnego świata z przyszłości, podobieństwo do Gwiezdnych Wojen oraz niecodzienny styl prezentowania akcji, gdzie czasem trudno było stwierdzić czy dane zdanie to przemyślenia bohatera czy też głośno wyrażana opinia. Ten brak wyznaczników dla dialogów w tomie drugim mnie już tak bardzo mnie nie kłopotał, a tym samym nie zaburzał lektury. Mimo wszystko byłam ciekawa dalszych losów Saby i zdecydowałam się na kontynuację tej serii.

"Fatalnie ulokowany optymizm, oto dziedziczna przypadłość mojej rodziny. Zawsze szukamy promienia słońca wśród chmur. Nawet w Pasie Burz."

Ogólnie dla książek z tej trylogii nie powinno być rozdziałów, tylko części (rozdziałów na książkę jest tylko 10). Przykładowo jeden rozdział trwa od strony 88 aż do 158. W tym przypadku jednak rozdziały wyznaczają szlak wędrówki i przystanki bohaterów oraz ukazują ten świat przyszłości w "malowniczych" i działających na wyobraźnię nazwach: Jałowa Ziemia, Wężowa Rzeka, Szlak Widm, Nowy Eden, Przegrana Sprawa, Sektor Dziewiąty, Łkające Wody, Droga do Wskrzeszenia.

"Świetny moment na kryzys tożsamości"
Krótkie i proste zdania oraz brak wyznaczników dla dialogów składają się na nieskomplikowany styl tej serii. Tom drugi rozpoczyna prolog z perspektywy Jack'a, a następny rozdział to już opowieść Saby, czyli akcja mająca miejsce sześć miesięcy później. W tym tomie relacje między bohaterami jeszcze bardziej się komplikują, a Saba musi się zmagać z zainteresowaniem aż trzech młodzieńców. Gdybym bardziej była związana z bohaterami tej serii, to przyznam, że takie "zamieszanie" mogłoby sercem fana wstrząsnąć. Na osłodę do postaci towarzyszących, obok Nero, dołączy jeszcze wilkopies Trop. Patrząc z perspektywy dwóch tomów to "Krwawy szlak" był o wiele bardziej naładowany akcją niż jego kontynuacja.


"Dzikie serce" - Moira Young
TRYLOGIA: Kroniki czerwonej pustyni TOM II
W oryginale: Rebel Heart (2012)
Wydawnictwo: Egmont  OPIS WYDAWCY
Stron: 400
W kategorii: Antyutopia
Bohaterowie: Sana/ Jack/ DeMalo/ Tommo oraz Auriel, Maev, Ash, Creed, Emmi,
W kolejności: NR 71/2014/11/03 (347)

*Cytat: William Wordsworth, Oda o przeczuciach nieśmiertelnych czerpanych ze wspomnień o wczesnym dzieciństwie, w tłumaczeniu Zygmunta Kubiaka

środa, 12 listopada 2014

Szmaragdowy łucznik (Arrow - Sezon 2)

Świetny finał pierwszego sezonu serialu zawsze stanowi dobry start by rozpocząć sezon drugi. Choć teraz mogę oczekiwać już tylko na najnowsze, zapowiadane odcinki opowieści o pewnym łuczniku, to warto podsumować ten kompletny drugi rozdział historii. Oto recenzja w punkach, czyli dlaczego warto oglądać sezon II Arrow oraz o tym, co mogłoby być lepsze.
Wprowadzenie do historii szmaragdowego łucznika TUTAJ.

1. "Przeszłość nas nie łamie, tylko nas kształtuje."
[Gdy retrospekcja dogania akcję w czasie rzeczywistym] 
Pięć lat temu bohaterowie w czwórkę, poradzili sobie ze zniszczeniem obozu militarnego, stacjonującego na wyspie. Z uzbrojonymi żołnierzami czy przeprogramowaniem wyrzutni rakiet. Trudno uwierzyć, kiedy kilka miesięcy później nie potrafią zaradzić załodze frachtowca, która szuka zatopionego okrętu podwodnego jeszcze z czasów drugiej wojny. Ta grupa jest o wiele mniej przeszkolona, nie zna wyspy i liczebnie jest mniejsza niż poprzednio stacjonujący tam żołnierze. Niewiarygodne! Przyzwyczajeni jesteśmy do tego w seriach, że następny przeciwnik superbohaterów jest silniejszy niż jego poprzednik. Kiedy tak jednak nie jest, czuć w czasie seansu pewien mankament dotyczący fabuły. Co prawda jest tam to całe mirakuru, ale to raczej przybliżanie serii Arrow (wcześniej bez udziału wątków fantastycznych) w kierunku science fiction aż do jednak zdecydowanego udziału nadprzyrodzonych wątków, które wprowadza seria spin-off, czyli "The Flash".

2. "Mówią, że udane życie to najlepsza zemsta. Ja wolę tortury."
[Jak rozpocząć spin-off korzystając z głównej serii] 
Barry to postać, która pojawia się na na dwa odcinki. Poznajemy go w jednym epizodzie (02x08), a w stan spoczynku przechodzi już w następnym. Ta postać jednak (również późniejszy główny już bohater serii bliźniaczej) będzie bezpośrednim powodem dla wprowadzenie nadprzyrodzonych wątków w świecie "Arrow". Inne miasto to często z całą pewnością inny świat, więc dlaczegóż by i nie inna historia oraz prawa nią rządzące? Barry Allen to ciekawy wątek - jest to osoba zachwycona innym superbohaterem, zanim sama się takim stanie. Młodzieniec pomaga też zaprojektować maskę dla Strzały. W pierwszy sezonie nie mogłam uwierzyć, że namalowanie maski na linii oczu ukrywa osobowość, ale teraz (gdy maska już jest) to jednak wolałam wersję bez :D Zmiennym jest jak widać serce fana serii.


3. "Nie mogę wrócić. Niewiele mi zostało z duszy, ale nie zniosę dalszego zabijania."
Po raz kolejny udowodniona zostaje teza, że była dziewczyna (miłość) zawsze stanowić będzie słaby punkt superbohatera. Nie wystarczy, że wciąga go w dodatkowe kłopoty, to jeszcze zaburza osąd sytuacji. W tym wypadku powinno się to nazywać tezą dwóch sióstr: Laurel czy też SPOILER! Sary (będzie jeszcze i Helena). Skoro mógł przeżyć Oliver, to dlaczego i nie Sara? Taki przebieg wydarzeń wydawał się bardzo prawdopodobny już w sezonie pierwszym, więc powrót jednej z dawnych dziewczyn Olivera wcale nie dziwił. Wywoływał za to niedowierzanie fakt, że bohaterowie znów wdali się w trójkąt, których wcześniej tak ich poróżnił.

4. "Dlatego mścisz krzywdy"
Arrow to okazja do obejrzenia narodzin różnych superbohaterów. Jest tutaj Barry, ale jest i Roy.
Plusem tej serii jest niezaprzeczalnie fakt, że większość wątków nie jest przeciągana. Jest ich co prawda więcej, ale rozwiązanie zagadki następuje o wiele szybciej. Czasem jednak jest i tak, że trzeba poczekać kilka odcinków, a fabuła powinna jednak bardziej zaskakiwać. Ten model jest o wiele lepszy niż nieustanne powtarzanie bohaterom: "To nie on, nie idź tam!" lub też "Przecież już dobrze podejrzewaliście, że to on! Nie rezygnujcie teraz!"

5. "Od momentu narodzin swoich dzieci martwimy się, co zrobi im świat. Nie myślimy o tym, jak my je możemy skrzywdzić. Jesteśmy swoim najgorszym wrogiem."
Sprawy rodzinne pozostają na tak samo skomplikowanym poziomie jak wcześniej. Moira walczy w sądzie by uniknąć kary śmierci, potem są jeszcze wyścigi w wyborach na fotel burmistrza. Choć sezon pierwszy jako całość oceniam jako lepszy, to finał sezonu drugiego jest z prawdziwym przytupem. Nie obeszło się bez ofiar, ale Thea Queen zupełnie mnie zaskoczyła w finałowym odcinku - wątek ten też dobrze poprowadzono już w sezonie trzecim.
6. "Miasto potrzebuje Strzały. Tylko to się liczy. I nie ważne, kto nosi kaptur."
To opowieść o narodzinach superbohaterów i ich wrogów - odbiciach ich przeżyć z przeszłości. "Arrow" pokazuje jak jedna wyspa tworzy kolejnych herosów i przeciwstawne im siły. Serial obrazuje drogę zemsty, na której upadają - by stać się kimś więcej lub też by dalej podążać tą samą ścieżką nienawiści. Tych, którzy staną po stronie dobra, czeka trudniejsze zadanie. Kiedy jednak bohaterowie się podnoszą i zaczynają od nowa, wiedzą już, którą stronę tej walki dobra ze złem, choć pełnej często odcieni szarości, wybrali.
PODSUMOWANIE
Sezon 2 Arrow to 23 odcinki i świetny (lepszy niż byłby kinowy) finał. Widać tu ewolucję bohaterów i mało kto pozostaje taki, jak na początku. Jeśli mam oceniać, to lepszy był sezon pierwszy - doceniam jednak fakt, że Oliver decydował się działaś w swojej "branży" i obejść się przy tym bez zabijania.
Jeśli zaś chodzi o Olicity (dla którego to połączenie zabrałam się za ten serial) to nie za wiele zmieniło się w tej sprawie, a mam wręcz wrażenie, że więcej z tego moje OTP było w sezonie pierwszym. Pojawia się za to nowe połączenie (Barricity), ale więcej o nim w następnej dawce serialowej wiedzy - zestawienia początku seriali, czyli Arrow (sezon trzeci) i The Flash (sezon 1).

Tutaj zapowiedź sezonu trzeciego (który jest aktualnie w emisji)
Widzieliście już drugi sezon "Arrow"? Lepszy niż sezon pierwszy? Jak oceniacie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...