Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

niedziela, 5 lutego 2017

Wróżka podnosząca ciężary


Pływak, który stojąc na linii startu, zaczyna się chwiać. Obraz się rozmywa i startuje albo za szybko albo za późno wskakuje do wody. Wielkie nadzieje, zawody przegrane.
Dziewczyna podnosząca ciężary, która zaczyna tracić wiarę w sens tego, co w życiu robi. To, co sprawiało jej kiedyś radość i dawało siłę, teraz staje się wadą, z którą ciężko jest normalnie żyć.
Gimnastyczna wyrzucająca w powietrze wstążkę tylko po to, by celowo ją upuścić.
Wszystkie te historie sportowców splatają się od lat w Akademii Wychowania Fizycznego w Korei Południowej. Poświęcali do tej pory dla sportu wszystko. Czy teraz poświęcą także i miłość? A może życiową pasję można pogodzić z niespodziewanym uczuciem?

Powoli ale już... początkowo niechciana miłość wisi w powietrzu
"Weightlifting Fairy Kim Bok Joo" to moja jedenasta w kolejności drama koreańska. To także tytuł, którego nie miałam w planach oglądać wcale. W roli gościnnej w jednym z pierwszych epizodów miał pojawić się Lee Jong Suk (aktor dobrze znany z dramy "W - Two Worlds"... emitowanej wcześniej przez tą samą stację) i tylko dlatego zwróciłam na nią uwagę. Inaczej było już z tematyką, którą miała podejmować - podnoszenie ciężarów. Choć wcześniej serialowe opowieści o sporcie oglądałam i byłam z nich zadowolona. Przykładem może być "Make it or Break it" - amerykańska produkcja o gimnastyczkach. W "Weightlifting Fairy Kim Bok Joo" też są gimnastyczki, a również pływacy i osoby podnoszące ciężary. Są ich trenerzy oraz lekarze, a także rodziny pokładające nadzieje w ich sukcesach z myślą o medalach olimpijskich.

Główną bohaterką tej opowieści jest niezaprzeczalnie Kim Bok Joo. To postać, dla której grająca ją aktorka (znana ze swojej roli w "Cheese in the Trap") musiała specjalnie przybrać na wadze. Cały swój wizerunek poddała zmianie, co widać w stworzonej przez niej kreacji młodej sztangistki.

 

Kim Bok Joo dla ludzi w swoim otoczeniu jest właśnie taką wróżką... podnoszącą ciężary. Stara się nie mieć sekretów przez rodziną i przyjaciółmi, a zawsze kiedy tylko może - to im pomagać. Właśnie dlatego tak nietypowa jest sytuacja, w której zakochuje się w młodym lekarzu. I choć wie, że to relacja niemożliwa do spełnienia, młoda sztangista zapisuje się do jego kliniki by... schudnąć. O całej sprawie dowiaduje się brat owego doktora - Jung Joon Hyeong. Pływak i sztangistka okazują się być dawnymi znajomymi z czasów dzieciństwa, wyjątkowo jednak tamte wydarzenia nie rzutują na rozwój akcji w teraźniejszości. Jung Joon Hyeong początkowo droczy się z Kim Bok Joo, grożąc wyjawieniem jej tajemnicy, lecz stopniowo ... nabiera szacunku do dziewczyny i przekonania, że ktoś taki jak ona powinien być raczej z nim niż z jego starszym bratem (po prawdzie to kuzynem - lecz relacja rodzinna to inny wątek tej opowieści).

Do obejrzenia tej dramy przekonały mnie entuzjastyczne komentarze widzów z całego świata oraz ich wyczekiwanie na finał tej historii... kiedy ja czekałam na finał "Goblina" (bardzo polecany tytuł!). Jedno można zagwarantować od samego początku - to drama pełna poczucia humoru. Wątek miłosny rozwija się tutaj dość późno (dopiero około 11 epizodu), ale kiedy już się pojawi to z pełną siłą (przy czym humoru w historii nadal nie brakuje). "Weightlifting Fairy Kim Bok Joo" nie jest może najlepszym tytułem, jaki do tej pory widziałam. Z całą pewnością nadaje się jako serialowa opowieść, która poprawić ma humor. Jej bohaterowie przechodzą różne załamania, lecz świadomość iż mają na kogo liczyć pomaga im trwać dalej i cieszyć się życiem.

Weightlifting Fairy Kim Bok Joo
W emisji: 16 listopad 2016 - 11 styczeń 2017
Stacja: MBC
Liczba odcinków: 16
Czas trwania jednego odcinka: 60 minut
Wciąga od odcinka: 11 (tam rozpoczyna się na dobre wątek miłosny)
W rankingu: aktualnie #7 miejsce na MDL
W SKRÓCIE: Opowieść bez wątków paranormalnych mimo iż w tytule wymieniona jest wróżka podnosząca ciężary. Budząca ciepło w sercu komedia opowiadająca o sportowcach, chcących w swoje życie pełne wyzwań wpleść także miłość. Warto obejrzeć także dla przemiany Lee Sung Kyung oraz ponownej roli pływaka - której podobnie jak w "School 2015: Who Are You" - podejmuje się Nam Joo Hyuk.


Po inne tytuły dram koreańskich zapraszam do podsumowania poprzedniego roku (10 tytułów)

czwartek, 2 lutego 2017

Na granicy "Księgi snów"


"– Na progu śmierci istnieją rozmaite formy życia [...] Głęboka, średnia i lekka śpiączka. Ale tutaj, Sam, bliżej centrum... – doktor Saul zakreskowuje okręgi oznaczone jako „sen” i „brak świadomości” – ... znacznie bliżej przytomności znajdują się obszary, na których teraz żyje twój ojciec. Widzisz? Bliżej życia niż śmierci. Rozumiesz?"

Gdyby wyobrazić sobie stany świadomości jako nakładające się na siebie obszary coraz to większych kręgów, szybko można byłoby przywołać obraz znany z "Boskiej komedii". Czy przebywając ścieżkę od świadomości lub nieświadomości poruszamy się jedynie w graniach wytworów ludzkiego umysłu czy też zbliżamy się do granicy zupełnie innego ze światów?

Henri, Eddie i Sam - to trzy osoby, które dzielą się w powieści swoimi przemyśleniami o stanach na granicy świadomości: między jawą a snem, między rzeczywistością a być może innym światem. Trzy historie pozornie ze sobą niezwiązane, szybko okazują się biec do jednego punktu.

Henriego poznajemy na moment przed wypadkiem, w wyniku którego zapada w stan śpiączki. Uratował życie by za chwilę sam stać się ofiarą nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Sam to jego syn, a także osoba, do której tego dnia Henri śpieszył na spotkanie. Młodzieniec często wymyka się ze szkoły na oddział intensywnej terapii, zamiast przygotowywać się do egzaminów. Tam pragnie poznać ojca, którego wcześniej nie miał okazji za często spotykać. Do dyspozycji ma rady nie tylko dwóch znakomitych lekarzy, ale i własne zdolności: emocje osób widzi jako kolory, a patrząc na śpiącą osobę zobaczyć może przebłyski jej snów. Pozostaje jeszcze Eddie - dawna miłość Henriego, który zostawił ją po tym, jak wyznała mu swoje uczucia. Z nowym narzeczonym u boku redaktorka powieści antyutopijnych otrzymuje powiadomienie o stanie Henriego i zdumiewającym fakcie, że to w jej rękach pozostawił decyzje dotyczące jego stanu zdrowia. To w "Księdze snów" połączą się na stale ich losy.

Choć to dopiero moje pierwsze spotkanie z twórczością Niny George od pierwszy stron jej powieści widać, że autorka nie podejmuje się łatwej tematyki. "Księga snów" spaja losy trzech narratorów, których połączył temat śpiączki. Jedna osoba jej doświadczyła, jedna jest nadzwyczaj wyczulona na emocje z pogranicza stanów świadomości, inna jeszcze została zawezwana jako opiekun i świadek.

Niemiecka pisarka musiała dokładnie zgłębić temat, który opisuje - widać to w konwersacjach lekarzy prowadzących leczenie bohaterów. Choć styl powieści nie jest bardziej wyszukany, tematyka tej książki powoduje, że nie czyta jej się szybko - a do pewnych cytatów chce się wrócić by na chwilę chociaż nad nimi się zastanowić. Nie jest to też lekka lektura pełna przygód, raczej stanowiąca refleksje opowieść o tym, czego jeszcze na temat życia wciąż nie wiemy. Bardzo chętnie podejdę do lektury "Lawendowego pokoju" czy "Księżyca nad Bretanią". Wszystko, co snów dotyczy, jest mi bardzo bliskie, dlatego też był to dobry wybór na pierwszą do przeczytania z powieści tej autorki.

"Księga snów" - Nina George
TYP: opowieść w jednym tomie
W oryginale: Das Traumbuch, 2016
Wydawnictwo: Otwarte
Stron: 424
Okładka: To zazwyczaj połowa sukcesu, by przekonać czytelnika do danej lektury. W przypadku "Księgi Snu" (polski przekład mamy wcześniej niż ukazał się anglojęzyczny) świetnie dobrane zdjęcie wyraża ten obszar za mgłą, którego nie znamy, a gdzie prawdopodobnie leży sen i stany z jego pogranicza. Choć ścieżka zalana jest już częściowo wodą, nie oznacza to wcale, że nie ma powrotu. Czy warto powrócić na ląd czy też przekonać się wreszcie o tym, co leżało od zawsze tuż poza naszym zasięgiem?

PREMIERA: 2 LUTY 2017

środa, 1 lutego 2017

Diabolika: W układzie sześciu słońc


Daleko w świecie przyszłości, w odległej galaktyce i istniejącym w nim układzie sześciu słońc unosi się cesarski dwór. To tam miejsce córki senatora, oskarżonego o zdradzę stanu, zajął ktoś inny. Nie wzrusza jej okrucieństwo władcy, szaleństwo jego następcy ani bezwzględne spojrzenie diabolik - genetycznych hybryd zaprojektowanych by chronić jedną osobą, a tego kto jej zagrozi, pozbawiać życia bez chwili wahania czy współczucia. Kim jest Sidonia czy też dziewczyna, która się pod nią podszywa?
[ W RECENZJI PRZEDPREMIEROWEJ ]

Opowieść tytułowej Diaboliki rozpoczyna prolog, w którym ukazane zostały wczesne lata jej życia. Utrwalano tylko zmodyfikowane w kodzie genetycznym cechy: bezwzględność, brutalność i siłę. Nemesis zabijała, kiedy traktowano ją jak zwierzę. Pojawienie się rodziny galaktycznego senatora obiecywało odzyskania człowieczeństwa i życie w ucywilizowanym świecie pełnym luksusów. Wymuszona impulsami elektrycznymi lojalność wobec córki senatora - Sidonii - wyznacza nowy i jedyny cel życia młodej Diaboliki. Taka jest ostatecznie rola tych stworzeń w świecie przyszłości - za cenę własnego życia chronić ponad wszystko jedną osobę.

Główna akcja rozpoczyna się wiele lat po tych wydarzeniach. Sidonia dorastając wraz z Nemesis traktowała ją bardziej jak siostrę niż sługę swojej rodziny. Diabolika zna i akceptuje swoje miejsce, choć smutno jej przyznać, że nie ma w niej boskiego płomienia, jaki mają mieć w sobie istotny ludzkie. Nie poszukuje odpowiedzi na pytanie o to, kto ją stworzył i jaki jest jej cel istnienia - ona to doskonale wie. I gotowa jest go spełnić.

Zainteresowanie Sidonii (a przede wszystkim Senatora) wytworami zamierzchłej ziemskiej technologi ściąga na rodzinę niechcianą uwagę Imperatora. To on przywołuje Sidonię - w roli zakładnika - do układu sześciu słońc, gdzie na ogromnym statku przebywa dwór. Problem arystokracji pozostaje ten sam: utrzymać władzę. Coraz trudniej to robić, gdy zakazanoło się rozwoju dawnej technologii, która kiedyś wzniosła statki na podwój gwiazd. Teraz tylko maszyny naprawiają maszyny, lecz coraz częściej to statki rozsypują się w nicości kosmosu.

Jedynym celem życia Nemesis była ochrona Sidonii. Tym razem w roli zakładnika także zajmie jej miejsce w niebezpiecznej grze rozgrywającej się na galaktycznym dworze, gdzie panuje bezwzględny władca z szalonym siostrzeńcem w roli następcy. Czy ktoś w córce senatora rozpozna czujne i niewzruszone spojrzenie diabolik? Grodzi jej arystokracja, jej przeciwnicy - zbędnicy oraz jej własny gatunek. Nikt tak nie rozpozna wykalkulowanej gry okrucieństwa jak inna diabolika. Czy tam, gdzie zapomniano o litości można odnaleźć swoje człowieczeństwo?

S.J. Kincaid już od pierwszego rozdziału tworzy niesamowity i fascynujący świat, który wciąga czytelnika. Jak w "Naznaczonych śmiercią" wierzono w siłę sprawczą nurtu, tak tutaj władzę na losem sprawować ma Kosmos, który to sprzątnął (za pomocą asteroidy) bazy danych, na których przetrzymywano całe zdobycze nauki. Resztę dzieła dopełnili ludzie, wierząc iż to znak by porzucić dawne technologie. Nieciekawa jest więc sytuacja międzygalaktycznych podróży, kiedy korzysta się od lat z tej samej technologii. Jednocześnie tak wiele wynalazków zadziwia i wartych jest zapamiętania. Przykładem będą tu: robot w postaci drucików do układania wymyślnych fryzur za pomocą pilota, możliwość częstych i dowolnych modyfikacji cech twarzy czy koloru skóry.

Jak w większości baśni o świecie przyszłości sporo i w "Diabolice" jest z baśniowych motywów. Pierwszy napotykany to "Nowe szaty cesarza", a ukrytych tożsamości w legendach pełno - podobnie jak w historii szalonych królów. Na uwagę zasługuje też kreacja postaci. Diabolika zna swoje miejsce, nie podważa liczby odebranych żyć, ale nie udaje też niewinności. Nic nie jest jednak do końca określone w tej historii podobnie jak motyl na okładce. O białych barwach, jak włosy dziewczyny, wygląda pięknie lecz i krucho. Część jego skrzydeł jest żelazna, podobnie jak zmodyfikowany kod genetyczny. Nemesis dość prędko zda sobie sprawę, jak blisko centrum galaktycznego świata się znalazła i jak wiele może zmienić - choć jej życie jeszcze nie tak dawno temu miało tylko jeden cel.

"Diabolika" to pierwszy tom serii przewidzianej jako trylogia. Nieznane pozostają nadal tytuły ani daty premier kolejnych dwóch części. Ta historia nadal się rozgrywa, a kiedy początek jest tak wciągający niełatwo będzie doczekać premier kolejnych przygód.

"Diabolika" - S.J. Kincaid
TRYLOGIA: tom #1
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
OPIS WYDAWCY
Stron: 400
DLA FANÓW: serii takich jak Saga Księżycowa, Starbound, Naznaczeni Śmiercią czy Czerwona Królowa
FRAGMENT: prolog i początek rozdziału 1
Ciekawostka: Autorka wielu polskim czytelnikom może być już znana. Ten, kto czytał "Insygnia. Wojny światów", łatwo może rozpoznać ten tytuł z 2013 roku. Tamta opowieść również rozgrywała się w kosmosie i zachwycała technologicznymi innowacjami - "Diabolika" stanowi tu jednak o wiele ciekawszą propozycję.

PREMIERA: 15 LUTY 2017
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...