Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexandra Bracken. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexandra Bracken. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 sierpnia 2018

The Darkest Minds - Mroczne umysły


Instagram Zakładki do Przyszłości
Świat podzieliły znów kolory. Były to zielony, niebieski, żółty, pomarańczowy i czerwony. Ten, kto przeszedł z bohaterami serii Alexandry Bracken przez całość trylogii, wiedział dlaczego po prostu musi iść do kina by zobaczyć jedną z ulubionych serii na wielkim ekranie.

Tym zaś, którzy o tej historii jeszcze nie słyszeli, powiedzieć powinno się jedno: w pierwszej kolejności książka. Wystarczy tylko pierwszy tom by zrozumieć, jak wciągająca to opowieść.


Ukryte przesłanie znajdziecie w tytułach kolejnych tomów, które tworzą całość:



"Mroczne umysły" to bezpośrednie nawiązanie do daru, który należy ukrywać aby przetrwać. W niedalekiej wizji przyszłości tajemnicza epidemia część dzieci i młodzież zabija, resztę pozostaje przy życiu wraz z darem. Skalę umiejętności odzwierciedla paleta kolorów. Zielonych cechuje nadprzyrodzona inteligencja, Niebiescy dysponują telekinezą, a Żółci władają elektrycznością. To koniec bezpiecznego zakresu skali. Czerwonych i Pomarańczowych rozkazano eliminować. Dlaczego? Pomarańczowi łamać mogą umysły innych ludzi i naginać ich do swojej woli. Czerwoni wszystko obracają w zgliszcza, przywołując płomienie.

Rząd Stanów Zjednoczonych utworzył obozy by odzyskać kontrolę nad sytuacją. Inaczej myśli Ruby, której świat podział na kolory zupełnie zniszczył. Choć z obozu udaje jej się uciec, nadal nie wie, komu mogłaby zaufać. Czy warto poszukać bezpiecznego schronienia dla Uciekinierów czy może dołączyć do Ligii Dzieci i stanąć do otwartej walki o wszystko? Ruby musi podjąć decyzję i to szybko. Jej wybór może przesądzić o losie wielu osób - jest jedną z ostatnich Pomarańczowych i nie zawsze panuje nad swoim niszczycielskim darem.

Pierwszy tom rozpoczyna świetną trylogię. Po obejrzeniu nie jestem jednak pewna czy widzowie dadzą tej serii należną jej szansę. Ekranizacja świetnie zaprezentowana trójkę uciekinierów (Liam - Niebieski, Suzume - Żółta, Pulpet - Zielony) i choć lubię główną aktorkę w jej poprzedniej antyutopijnej ekranizacji (jako Rue z "Igrzysk śmierci"), to za nic nie pasowała mi ona do roli Ruby. Nie rozumiem też tak całkowitej zmiany wyglądu bohaterki, innej niż podyktowanej zwiększeniem popularności filmu.

Nielogiczne wydaje się też ujawnianie kolorów poprzez zmianę koloru tęczówki oka. W dodatku w momencie zmiany rozświetlającej się. Po co w takim razie przeprowadzać testy? Gdzie zniknęła cała tajemnica odnośnie natury posiadanych umiejętności? Czy widz (który książek nie czytał) nie jest w stanie rozpoznać, że bohater używa paranormalnych zdolności? Czy nie większe napięcie budowałby fakt, że nie wiemy, kiedy Pomarańczowi zaczynają swoją grę z umysłami innych osób? Zostają nam (fanom serii) jeszcze oczywiście i Czerwoni. Niczym ludzie - smoki a w żadnym stopniu nie jak opisała to Alexandra Bracken. To wszystko powoduje, że człowiek tylko kręci głową, zamiast zobaczyć wreszcie na dużym ekranie tak wyczekiwany finał pierwszego tomu. O absurdalnej scenie walki w centrum handlowym szkoda aż mówić.

Książkowe "Mroczne Umysły" to świetny wątek romantyczny. Historia relacji Ruby i Liam'a nie jest jednak prawidłowo odzwierciedlona w filmowej produkcji. Nie do przyjęcia było używanie swoich mocy na innych. Tymczasem Liam w filmie tak sobie zatrzymuje Ruby, co w pierwszym tomie serii raczej by nie przeszło. To, co bohaterów połączyło w świecie powieści, nie znajduje odzwierciedlenia na ekranie. Ich historia poruszała, wyryć mogła się w sercu. O tej zaś wersji widz łatwo zapomni. 

Równie ważny jak początek jest i zakończenie. Ruby w finałowej scenie staje na stadionie, dumnie przyznając się do swojego koloru. Tymczasem podział na kolory był narzuconym bohaterom przydziałem. Jest to tak otwarte zakończenie, że widz może pogodzić się z nim zbyt łatwo by chcieć zobaczyć kontynuacje losów bohaterów.

Mam nadzieję, że ktoś kiedyś zachowa część tej obsady i lepiej odwzoruje zasady rządzące światem po wybuchu epidemii, która podzieliła dzieci i młodzież na kolory. Trudno liczyć na kolejny film, ale może serial? Może produkcja stacji Netflix? Do osób, które nie czytały książek, pozostaje tylko zaapelować: to tam tkwi niezwykłość tej historii. To tam naprawdę znajdziecie to, czego szukaliście idąc do kinie - świetnej i niezapomnianej historii. I znów książka wygra ze swoją adaptacją, a film przegrywa już w przedbiegach.

Jesteście fanami tej serii i byliście już w kinach? A może dopiero macie w planach?

W POLSCE OD 24 SIERPNIA W KINACH

sobota, 5 grudnia 2015

Gwiezdne Wojny i Alexandra Bracken

 "Ta opowieść zaczyna się tak, jak wiele innych: dawno, dawno temu... w miejscu daleko za lśniącymi gwiazdami, które widujecie na nocnym niebie."

Przeglądając gazetki promocyjne (tak, w poszukiwaniu przeróżnych przecen, choć szczególnie tych książkowych) znalazłam kilka stron poświęconych prawdziwej manii Star Wars. Ile lat temu takie zdrowe szaleństwo ogarnęło także i mnie? Aż miło powspominać, kiedy pierwszy raz oglądało się "Nową Nadzieję", "Imperium Kontratakuje" i "Powrót Jedi". Te filmy weszły do kin dekady temu. Lata mojego dzieciństwa to "Mroczne Widmo", a bardziej świadome przeżywanie fabuły przypada zdecydowanie na "Atak Kolonów". Za dwa tygodnie już kolejna filmowa część sagi, stąd ta cała Gwiezdnych Wojen ponowna mania - mówię tutaj w szczególności o gadżetach. Promocja sięga przecież także i książek. Na miniaturce (w owej gazetce promocyjnej) zobaczyłam więc znane mi nazwisko autorki. Ale to mało prawdopodobne, bo w zapowiedziach książkowych (nigdzie!) się na taką informację nie natknęła. Następnego dnia miałam już jako lekturę najnowszą powieść autorki "Mrocznych Umysłów" na naszym rynku.

Alexandra Bracken już we wstępie wyjaśnia swoją głęboką więź z sagą Gwiezdnych Wojen. To nie tylko historia dzielnych Rebeliantów i ich walki z bezwzględnym Imperium - dla niej to także historia wspólnej pasji całej jej rodziny. Przez pewien czas w swoim życiu autorka "Mrocznych Umysłów" nie czytała nic innego jak tylko książki osadzone w uniwersum Lucasa. Sama Bracken pisała też opowieści typu fanfiction osadzone w świecie Star Wars by jeszcze bardziej stać się jego częścią. Teraz miała szansę opowiedzieć raz jeszcze historię znaną fanom filmowych przygód z "Nowej Nadziei" i ... zrobiła to w sposób mistrzowski.

Ileż to razy oglądało się już Gwiezdne Wojny? Nawet nie potrafię tego zliczyć. Jednak film nie daje nam wglądu do myśli i uczuć bohaterów. Nie usłyszymy myśli przelatujących im przez głowy. To na ekranie pozostaje tajemnicą. W książce jednak na szczęście już nie. Tak wiec Alexandra Bracken udziela głosu trzem postaciom: Księżniczce, Łajdakowi i Chłopak z Tatooine. Celowo nie ma tutaj imion bohaterów, bo fanka Gwiezdnych Wojen chce zwrócić uwagę na problem stereotypów.

Narrację rozpoczyna Leia Organa. Choć ciotki wychowały ją na księżniczkę, dziewczyna chce zrobić o wiele więcej. Pragnie by jej głos liczył w międzygalaktycznym senacie. Chce mieć wpływ na kształt przyszłości, dlatego przyłącz się do sił Rebeliantów... przez to ściąga niebezpieczeństwo na swoją planetę. Kiedy nadchodzi wróg czy to ratunek, za nic nie chce pozostać bierna i sama tworzy swoją historię.

Han to często typowy Łajdak i dobrze mu z taką łatką. Pomagała mu ona nie jeden raz wyrwać się ze szponów Imperium i zachować życie (a co najważniejsze ładunek). Łatwiej jest nie przejmować się rzeczami na które i tak nie ma się wpływu, prawda? Dopiero styczność z Leią oraz Luke'iem pozwala przebudzić dobre serce, które wciąż drzemie w przemytniku. Han nadal nie wie, czy warto by bohaterem i czy ta cała Moc powinna kontrolować także i jego los, ale gotów jest zaryzykować - tylko dla swoich (choć nowych, lecz wciąż) przyjaciół.

Jest i Luke - przyszły mistrz Jedi. Na ten moment zostawiony jednak kompletnie samemu sobie młody chłopak, który zaraz zyskał - by w moment później - stracić mentora. Od lat marzył by wyrwać się z farmy i zażyć prawdziwej przygody przestworzy. Nigdy nie opuścił swojej rodzimej planety, ale kiedy już się tak stało - to za sprawą tragedii, którą ściągnęło na niego Imperium. Nie ma jednak ani jednej chwili, by Luke pożałował chęci zostania bohaterem. Dla niego nie jest to bowiem bohaterstwo, tylko potrzeba pomagania tym, który znajdą się w potrzebie. Jest i ta cała mistyczna Moc, której podszepty czasem coś pomogą... lecz jak ją opanować? Jak nie przechylić szali zwycięstwa na Ciemną Stronę Mocy po raz kolejny?

PODSUMOWANIE: Już w grudniu premiera siódmego już filmu z tej gwiezdnej sagi. W ramach przypomnienia nawet najdrobniejszych szczegółów można oczywiście raz jeszcze obejrzeć wszystkie filmy (szczególnie części IV - VI). Jeśli jest jednak także taka opcja, by wsłuchać się w wcześniej niedostępne myśli bohaterów, to zdecydowanie jestem gotowa zaryzykować lekturę książek, które nie są pierwowzorami same w sobie, lecz zostały oparte na znanych i uwielbianych filmach. Znam już zakończenie, to fakt... Ale każdy autor ma inny styl opowiadania historii, prawda?

P.S.: Adaptacja Bracken faktycznie jest wyjątkowa. Przeczytałam już "Miecz Jedi", który nie był zły - choć nie aż tak dobry. Teraz natomiast jestem w czasie lektury adaptacji "Imperium kontratakuje" ("Zatem Jedi zostać chcesz?") za które zabrał się Adam Gidwitz. Nie przypadła mi ona do gustu tak jak to, co stworzyła autorka "Mrocznych Umysłów". Zobaczymy jak poradzi sobie Tom Angleberger (adaptacja trzeciej... czyli VI części - Powrót Jedi). Wszystkie recenzje tych tytułów w grudniu na Zakładce do Przyszłości :)


"Księżniczka, łajdak i chłopak z Tatooine"
Autorka: Alexandra Bracken
Wydawnictwo: Egmont  /  OPIS
W kategorii: Star Wars: Gwiezdne Wojny
Stron: 275 (spora czcionka)
Dla kogo: Adaptacja "Nowej Nadziei" dla młodszych czytelników (choć ja mając 26 lat świetnie się przy jej lekturze bawiłam)
Uwagi: Wewnątrz znajdują się także ilustracje - zaczynające każdą z trzech części (w kolorze) oraz wkomponowane w tekst książki (czarno-białe).
Ciekawostka: W oryginale mamy w tytule nie "chłopaka z Tatooine", tylko "The Farm Boy" - jako miło, że Luke to w tłumaczeniu chłopak właśnie z tej pustynnej i piaszczystej planety a nie ze wsi (choć i w tym nie ma przecież nic złego).
W kolejności: NR 67/2015/11/03 (423)

Jesteście fanami Gwiezdnych Wojen? A może zaliczacie się i do czytelników "Mrocznych Umysłów"? Wiedzieliście o nowej powieści tej autorki?

wtorek, 1 grudnia 2015

Podsumowanie (Stosik) Listopada 2015

Już pierwszy dzień grudnia! Wszyscy rozpoczynają odliczanie do Świąt... a książkoholicy przeliczają możliwość pozyskania większej ilości książek w ramach gwiazdkowych prezentów.

Aby nie dać się wciągnąć w wir zakupów i promocji, warto przejrzeć ile wartościowych książek już w tej chwili zgromadziliśmy na półkach, a jeszcze nie przeczytaliśmy. Oto moje książkowe zdobycze z listopada:
Przegląd całości
A) RECENZENCKIE:
"Tajemny ogień" - C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld (to ebook)  PRZECZYTANE
"Co ze mnie zostało" - Kat Zhang  PRZECZYTANE

B) ZAKUP WŁASNY (lecz zawsze po promocji)
"Pamiętnik" - Nicholas Sparks (6,99 zł - pierwszy tom kolekcji Albatrosa) PRZECZYTANE
"Księżniczka, łajdak i chłopak z Tatooine" - Alexandra Bracken (taniej za 19.99) PRZECZYTANE
"Zatem Jedi zostać chcesz?" - Adam Gidwitz (j.w.) TERAZ CZYTAM
"Strzeż się potęgi ciemnej strony!" - Tom Angleberger (j.w.)
"Star Wars. Miecz Jedi" - Jason Fry (j.w.) TERAZ CZYTAM
"List w butelce" - Nicholas Sparks  (14,99 w ramach kolekcji - twarda oprawa)
"Star Wars. Ruchomy cel" - Jason Fry (taniej za punkty w Tesco)

C) Z WYMIANY (czyli za punkty na portalu Finta)
"Restart" (za punkty Finta)

D) Jako cegiełki w bibliotece (1 książka - 1 zł)
"Agencja" - Ally O'brien
"Blondynka śpiewa w Ukajali"

W takim klimacie... z okablowaniem :)
W powyższym zestawieniu uwidacznia się (u mnie) bardzo powrót manii związanej z serią Star Wars - Gwiezdne Wojny. W tym roku czytelniczym przekonałam się do książek, które powstały na podstawie filmów. Jednak czytając historię, którą już znamy, nie ma aż takiego elementu zaskoczenia odnośnie fabuły. To był także powód mojego wahania w przypadku serii książek Star Wars - opisującej filmy IV - VI. Zaryzykowałam i nie żałuję ani przez moment! Szczególnie, że autorką książkowej adaptacji dla "Nowej Nadziei" jest nikt inny jak tylko Alexandra Bracken od trylogii "Mroczne Umysły"!
Są też trzy krótsze opowieści o przygodach bohaterów... i tutaj pojawia się perełka -> w tych książkach zawarte są tropy i wskazówki do nowego filmu Star Wars, który na ekrany wchodzi w grudniu.

Prawidłowa kolejność w jakiej należy czytać książki z tej serii
W grudniu z całą pewnością można się spodziewać na Zakładce do Przyszłości recenzji wszystkich powyższych książek (obecnie czytam "Miecz Jedi"). Lektura przebiega wręcz błyskawicznie, w dodatku to świetny sposób na przypomnienie sobie ulubionych filmowych opowieści. Z tej serii (od Wydawnictwa Egmont) brakuje mi jeszcze jednego tomu - ale może jeszcze go upoluję? :)

PODSUMOWANIE MIESIĄCA - LISTOPAD 2015

Czytelniczy Listopad u mnie w liczbie jedynie 4 książek plus jednej ekranizacji obejrzanej w kinie (LINK)

NR 65/2015/11/01 (421) "Tajemny ogień" - C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld RECENZJA
NR 66/2015/11/02 (422) "Co ze mnie zostało" - Kat Zhang
NR 67/2015/11/03 (423) "Księżniczka, łajdak i chłopak z Tatooine" - Alexandra Bracken
NR 68/2015/11/04 (424) "Pamiętnik" - Nicholas Sparks

Pierwsza poważna praca... pochłania sporo czasu. To już nie studia, choć wydawało się, że tam także nieustannie czasu brakowało - nie jednak aż tak jak już w życiu zawodowym. Przeczytanych jest więc ile jest. Za to jakie są to powieści! Wreszcie nadrobiłam "Pamiętnik" (pamiętam, jak tytuł ten wystąpił w serialu Teen Wolf) i ze spokojnym sumieniem mogę obejrzeć jego ekranizację. O powieści Alexandry Bracken już wspomniałam. Trochę więcej oczekiwałam po dwóch pierwszych książkach przeczytanych w tym miesiącu.

Dokładniejsze wrażenia z wszystkich tych listopadowych lektur (plus "Belle Epoque" oraz "Srebrnych Cieni" jeszcze z października) w grudniu na blogu. Jak głosi czytelnicza tradycja (moja przynajmniej) trzeba postarać się poprawić wynik przeczytanych w roku książek... doczytując w grudniu ile tylko możliwe :)

A jak Wasz czytelniczy listopad? Ile książek udało się przeczytać? Które z nich najlepiej wspominacie? 

P.S.: Można śmiało także umieścić linki do Waszych podsumowań - chętnie zajrzę :)

PRZYPOMINAM O ZIMOWYM KONKURSIE! ZGŁOSZENIA DO 17 GRUDNIA! (LINK)

piątek, 4 września 2015

Po Zmierzchu Dnia


Zielony, Niebieski, Żółty, Pomarańczowy i Czerwony - ponownie bitwę rozpoczęły wszystkie kolory, tym razem by oficjalnie stanąć do walki o normalną przyszłość. Ruby wraz z Cole'm podejmuje zdecydowane działania by przenieść ocalałych na Ranczo - ostatnie z bezpiecznych schronień. Postanawiają też odłączyć się od agentów Ligi Dzieci, których podejrzewają o zmienną lojalność wobec stron konfliktu. Być może pomocne okaże się odkrycie przyczyny, która uzbroiła dzieci i nastolatków w arsenał nadnaturalnych zdolności. Przyjaciele wchodzą w konflikt, szukając dostępnych rozwiązań, a złożone obietnice dotrzymania sekretów ciążą coraz bardziej. Trylogia Kolorów zmierza do swojego finału, który nastąpi zaraz "Po Zmierzchu".

W SWOICH BARWACH: Nie zostało już zbyt wielu Pomarańczowych. Ruby poznaje losy pozostałych równych jej kolorem nadprzyrodzonych darów, lecz jednocześnie uzmysławia też sobie prawdę, jaka jest zawarta w słowach Clancy'ego - osobie, której nie chciałabym musieć już nigdy zaufać. To Czerwoni i Pomarańczowi, najsilniejsze barwy i największa moc, muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za resztę: Niebieskich, Żółtych i Zielonych. Czy Ruby to jedyna osoba, która może poprowadzić innych do wolności? Czy przypadnie jej rola, które odmieni losy nie wyzwolonych już z obozów dzieci... ale tych, który nadal w nich pozostali?

Tematem głównym trzeciego tomu jest wyzwalanie obozów rehabilitacyjnych, gdzie w czasie kryzysu wywołanego przez OMNI pozamykano dzieci i młodzież zdradzające objawy choroby, czyli przejawy nadnaturalnych zdolności. Ruby nie możne zaznać spokoju dopóki jej historia nie zatoczy pełnego koła. Dziewczyna uciekła z jednego z obozów o najbardziej zaostrzonym rygorze. To tam rozpoczynał się (dość ponuro) tom pierwszy tej swoistej Trylogii Kolorów. Sceneria obozu Thurmond nadal nawiedza jej sny - tak samo jak twarze koleżanek z baraku, które pozostawiła uciekając.

PROBLEMATYKA: Bohaterowie tej serii pozostają praktycznie nieustannie w stanie wewnętrznego konfliktu. Nie mają szans cieszy się z wolności, bo nawiedzają ich wspomnienia obozowego życia, niedoskonałej ucieczki oraz powodu, dla którego do ośrodków rehabilitacyjnych trafili - zdradzili ich często rodzice, a zawiodło nade wszystko państwo - antyutopijne Stany Zjednoczone, które nie przyjmowały pomocy z zewnątrz, wierząc, że OMNI to wirus rozprzestrzeniony by osłabić potęgę tego kraju. "Po Zmierzchu" dostarcza odpowiedzi na temat przyczyn OMNI i tego, gdzie można byłoby szukać ratunku. Czy chorobę można wyleczyć? Jakim kosztem? Czy dla bohaterów istnieje powrót do życia bez nadnaturalnych zdolności Zielonych, Niebieskich, Żółtych, Pomarańczowych i Czerwonych? A nawet jeśli, taka ścieżka byłaby kiedyś dostępna, to czy zdecydowali by się nią podążać?

SEKRET DWÓCH TOMÓW: Swój kolor nadal ukrywa przed bratem Cole. Ten sekret nie może wyjść też na jaw przed innymi. Czerwoni znani są ze swojej gwałtowności i stopniowej utracie kontroli przy wzroście nieokiełznanej mocy ognia. Jak długo jednak uda utrzymać się przywództwo nad już praktycznie małą armią dzieci i młodzieży, władającej nadprzyrodzonymi mocami, jeśli w ich oczach jest się kimś, kto brzmienia niechcianego daru nigdy nosić nie musiał? Kimś kogo zaraza jako jednego z tak nielicznych ominęła? Bracia Stewart (Liam i Cole) to postacie, których pojawienie się w fabule praktycznie zawsze przyśpiesza tempo akcji. Podobnie jak pod gruzami pożegnaliśmy w tomie drugim jednego z bohaterów, tak w "Po Zmierzchu" autorka stosuje bardzo podobną zagrywkę w przypadku jednego z braci. Czy fakt, że bohaterowie (Ruby) bezpośrednio nie są świadomi losu swoich przyjaciół - dowiadując się o wszystkim post factum - ma osłabić czy też wzmocnić przekazanie tej wiadomości fanom serii? Trudno powiedzieć, sama nie należę do fanów krwawych scen, ale takie rozwiązanie zastosowane zarówno w tomie drugim jak i trzecim serii wydawało mi się troszkę dziwne. Może dlatego, że pozostawiało nadzieję, że bohater wciąż mógł jednak to przeżyć (przy braku możliwość identyfikacji).

TO JUŻ JEST FINAŁ: Konkluzja serii to albo jej zwieńczenie albo lekki niedosyt dla czytelnika. Końcówka tej trylogii, która rozgrywa się w szpitalu i hotelu, przypomniała mi o bardzo podobnym zakończeniu, jakiego doczekała się inna antyutopijna opowieść - seria GONE. Jeśli spojrzeć na obie historie jako całość, to jest w nich sporo podobieństwa. Mutacje, odpowiedzialne za nadnaturalne zdolności, dotykają tylko dzieci i młodzież. Społeczeństwo odwraca się od nich lub zostaje od tej grupy odgrodzone. Wśród dzieci zdolności ujawniają się w różnej skali i reprezentują sobą różny poziom mocy. Jest pewna skala, którą ocenia się zdolności: w GONE są to kreski, w Mrocznych Umysłach kolory. Nabyte zdolności można użyć do dobrych lub złych celów. Zmiana w GONE była terytorialna, ale ograniczona. W Mrocznych Umysłach wymagała wprowadzenia nowej organizacji do funkcjonowania państwa.
Po tych zaś wszystkich rewelacjach (społecznych i politycznych) bohaterowie zwyczajnie wskakują do samochodu i ruszają przed siebie, a autorka w podziękowaniach nawiązując do tego finału radzi, że warto podejmować przygodę poznania nowych ludzi... Tak jakby całość to była kolejna lekka opowieść o zawieraniu przyjaźni, a nie historia o latach poniżenia i życia w strachu latami, gdzie skrajny brak zaufania nie był podstawą przetrwania.

PO ZMIERZCHU DNIA: Tłumaczenie stanowi część sukcesu danego tytułu na rynku zagranicznym. W przypadku trzeciego tomu serii nie podobała mi się za bardzo ani okładka a już z całą pewnością nie tytuł tej finałowej części. "Po Zmierzchu" kojarzy mi się z cyklem powieści o wątkach nadnaturalnych, które Wydawnictwo Dolnośląskie na specjalnej stronie polecało dla fanów Sagi Zmierzch.
Nadal "Mroczne Umysły" pozostawały ulubioną z aktualnie wydawanych przez Moondrive serii. Nie mogę powiedzieć bym miała tutaj ulubione tomy, mam raczej ulubione sceny. Prawda jest jednak taka, że to historia, gdzie jest sporo rozważań zanim dochodzi do finałowej akcji. Mam wrażenie, że jak na takie tempo wydarzeń powieści te powinny być bardziej skondensowane, wówczas lepiej by się je czytało. Całość historii to dość oryginalna seria, są jednak wątki, które przypominają inne książkowe światy. Spory udział siły militarnych zbliża serię momentami do "Igrzysk" czy "Niezgodnej"... a w tamtych światach brak przecież było możliwości interwencji nadnaturalnych sił  - to taki miejsce w fabule, gdzie "Mroczne Umysły" mogłyby zapunktować zamiast powtarzać schemat pozbywania się starej władzy. Finałowa intryga nie jest tak spektakularna, a i to kogo zabraknie w szczęśliwym zakończeniu, nie sprawia wrażenia dobrze przemyślanego zakończenia. Tak jakby należało kogoś ustrzelić, bo to przecież finał... a już na kogo padnie, na tego bęc.


"Mroczne umysły. Po zmierzchu" - Alexandra Bracken
[ TRYLOGIA: MROCZNE UMYSŁY ] - TOM 3
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
W kategorii: Antyutopia / Paranormalne zdolności
W kolejności: NR 50/2015/08/06 (406)
W SKRÓCIE: Nie wybrzmiała jeszcze melodia "Igrzysk" (wkrótce kolejna ekranizacja w kinach), które zapoczątkowały nową falę mody na antyutopijne światy, a już mamy kolejne serie, które chętnie zobaczylibyśmy na dużym ekranie albo w postaci serialu. Opowieść warta ekranizacji to dla mnie zdecydowanie "Mroczne Umysł". Seria ta łączy w sobie dwa popularne trendy. Mamy tutaj świat przyszłości, targany problemami, w którym nie jest łatwo żyć, a o każdy dzień jak i wolność przychodzi nieustannie walczyć, co rodzi prawdziwych bohaterów (i ich przeciwników). Pozostają jednak w akcji cały czas zdolności paranormalne i to nie wynikające z faktu, że ktoś nie jest człowiekiem... ale dlatego, że umiejętności te w jakiś sposób nabył. Nie ma magii, a by wyjaśnić przyczyny całości potrzebna jest medycyna i nauka. Do tego wszystkiego ciekawa akcja i bohaterowie, wśród których znajdzie się swoich ulubieńców.

CIEKAWOSTKA: Tytuły serii tworzą razem całość: Mroczne umysły nigdy nie gasną po zmierzchu. Pierwsze dwa tomy i ich tytuły bardzo dobrze się komponują. Obraz całości troszkę burzy zarówno okładka jak i tytuł finałowej części. Problematyczne jest angielskie "afterlight", czyli światło widoczne po zachodzie słońca - swego rodzaju poświata. "Afterlight" to też spojrzenie na przeszłe wydarzenia, swego rodzaju retrospekcja - a tego z całą pewnością doświadczają nie raz bohaterowie serii. Już mały dodatek zmieniłby wydźwięk całości: "Mroczne umysły nigdy nie gasną po zmierzchu dnia". Walka jest już zakończona (każdy dzień to walka), porządek na ten moment względnie przywrócony, ale zdolności być może nadal pozostaną - nie wiadomo, czy nie mogłyby jeszcze się przydać.

1. Mroczne Umysły      2. Nigdy nie gasną     3. Po Zmierzchu

Znacie serię Mroczne Umysły? Jak odbieracie poszczególne tomy / finał?

poniedziałek, 8 września 2014

"Zaraz za Krainą Czarów"

"Po prostu świetnie. Byłam częścią Tęczowej Gromady. Do pełni szczęścia potrzebowaliśmy jeszcze tylko Czerwonego."

Oblicze świata odmieniło ujawnienie się paranormalnych zdolności wśród młodzieży i dzieci. Kiedy nad anomalią trzeba było zapanować, rodzice ze strachu wydawali swoje dzieci do rządu, który kierował jej bezzwłocznie do specjalnych obozów. "Mroczne umysły" przedstawiały z perspektywy Ruby dzieje także innych młodych ludzi, którym udało się z takich ośrodków uciec. W tle wspominane jest smutne dziesięć lat przeszłości kraju (Stanów Zjednoczonych), kiedy to rodzice wydawali swoje dzieci lub odbierał je im rząd, tworząc zastępy zdradzonych młodych ludzi, którzy stracili miejsce, gdzie mogliby kiedyś powrócić. Teraz nadchodzi tom drugi i szansa by, być może, poznać wreszcie przyczyny OMNI (ostrej młodzieńczej neurodegeneracji idiopatycznej). Przeskok między wydarzeniami tomu pierwszego a drugiego to tutaj aż pół roku. Pierwszy rozdział to akcja teraźniejsza, w drugim autorka nie można dłużej trzymać nas w niepewności i musi już nadrobić powstałą lukę czasową w akcji.

"Bezzwłoczna akceptacja, adaptacja, reakcja"
Tom drugi jest pod wieloma względami inny, gdyż to także zupełnie inna Ruby niż znamy z pierwszego tomu. Teraz jest Liderką swojego zespołu, mającą za sobą wiele symulacji i profesjonalne przeszkolenie. Wie, co zrobić z więźniem oraz jak się zachować w obliczu ostrzału.
Ruby przez ostatnie pół roku zdobyła sporo doświadczenia podczas pracy w Lidze Dzieci. Jest bardziej opanowana i może lepiej sobie radzi w trudny sytuacjach, a przez to ma moc by pomóc większej liczbie osób; w planach ma uratowanie nie tylko swoich dawnych przyjaciół ale i dzieci pozostałe w obozach Psi. Czy bardziej lubiłam Ruby w tym tomie? Polubiłam ją jako bohaterkę i narratorkę od tomu pierwszego i to się nie zmieniło, teraz dziewczyna ma teraz większy zakres umiejętności.

"Czyżby? A gdzież to znajduje się ten raj? Zaraz za Krainą Czarów, prosto w kierunku twojej wyobraźni?"
Książka posiada jeden z najbardziej preferowanych przeze mnie modułów, czyli podróż. Początek "Nigdy nie gasną" to pobyt w ośrodku szkoleniowym (Bazie) Ligi Dzieci, gdzieś na przedmieściach Los Angeles. Potem następuje podróż na Wschodnie Wybrzeże w poszukiwaniu pewnego pendrive'a oraz... Liama. W międzyczasie trzeba będzie się zmierzyć z uzurpatorem Uciekiniera oraz plemieniem Niebieskich na obrzeżach zalanego przez rzekę miasta. Kiedy bohaterowie już się zjednoczą, czeka ich wyścig z czasem w drodze w odwrotnym kierunku. Tam, skąd wyruszyli, rozegra się także finał.

"Czyli znowu błądzimy w ciemnościach jak za starych dobrych czasów."
To seria, gdzie już sam początek zaciekawia i wciąga. Najlepsza akcja przypada tu jednak na dużo dalsze rozdziały. Kolory znowu się łączą: Pomarańczowy, Niebieski, Żółty i Zielony, a z czasem nawet i Czerwony. Do gry wkraczają nowi bohaterowie. Wstęp (dość spory) to chwila by ich lepiej poznać zanim zobaczymy ich w konfrontacji ze starymi, znanymi i lubianymi postaciami.
Nieustannie czekałam aż Ruby i pozostali trafią na ślady Liama, a potem czy jak już (nie jeśli, gdyż to było raczej pewne, że można naprostować kasowanie wspomnień) odzyska pamięć, to będzie to znowu nasz ulubiony bohater. Wątki z utratą pamięci są częste, ale rzadko trafia się na takie dobrze realizowane. Zupełnie nie spodziewałam się także odkryć innego oblicze Cate, gdyż dla mnie rola i miejsce tej postaci były już jasno określone przy pierwszym tomie. Nie przypuszczałam także, że Pulpeta i Ruby będzie łączyć aż tak silna przyjaźń. W tym tomie niestety nie spotykamy jeszcze Zu. Pojawia się za to starszy brat Liama a sława Ligi - Cole.

Co prawda jest mały prolog do wydarzeń następnego tomu, ale nie jest to aż taki cliffhanger jak po tomie pierwszym. Spokojnie można więc zaczekać na finał.
Już wiem, czemu na okładce drugiego (w wydaniu amerykańskim) znajduje się właśnie kompas. By poznać odpowiedź, musicie jednak przeczytać ten tom.

"Nigdy nie gasną" - Alexandra Bracken
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
W kategorii: Antyutopia/ zdolności paranormalne
Stron: 478 (czcionka raczej z tych małych, sporo tekstu na stronie, a więc i sporo czytania)
Bohaterowie: Ruby / Liam / Cole / Pulpet / Vida
Miejsce akcji: od Los Angeles po Wschodnie Wybrzeże
W kolejności: NR 55/2014/09/02 (331)
Ocena: Najlepsza z obecnie wydawanych serii od Wydawnictwa Otwartego / Moondrive - to samo napisałam przy tomie pierwszy i opinię podtrzymuję ;)

Trylogia Mroczne Umysły
1. Mroczne umysły  / 2. Nigdy nie gasną   / 3. In the Afterlight (28.10.2014 USA)

Skoro jednak trylogia o Julii doczekała się swoich nowelek, to tym bardziej powinno tak być w przypadku "Mrocznych umysłów" (dla mnie to o niebo lepsza opowieść niż ta spod pióra Tahereh Mafi) i części pośrednich pomiędzy tomami: (1.5) In Time, która jest prawdopodobnie o Zu, oraz (2.5) Sparks Rise, gdzie poznamy losy przyjaciółki Ruby - Sam, która zostaje w obozie, gdzie przybywa grupa Czerwonych. Idealny moment na wydanie tych opowiadań przypadałby przed premierą tomu trzeciego, a umiliłby jednocześnie tak bardzo czas oczekiwania.

wtorek, 4 marca 2014

"Póki los nam sprzyja"

"Czasem wypowiedzenie marzenia na głos wystarczy, żeby się spełniło."

Nowy świat zdefiniowały kolory: zielony, żółty, niebieski, czerwony i pomarańczowy. I także czarny, który zrównał te wszystkie kolory, charaktery i osoby.

Symbol, jaki widnieje na okładce, to dwudziesta trzecia litera greckiego alfabetu. Oznaczać może kilka rzeczy, lecz najważniejsze z nich dla fabuły tej powieści będę dwa znaczenia. W psychologii literą tą oznacza się psychikę, w parapsychologii zaś jest "wspólnym określeniem na wszystkie zjawiska paranormalne". I tutaj zaczynają być potrzebne kolory.

"-Może nic się nigdy nie zmieni - powiedział. - Ale warto poczekać, gdyby miało się jednak okazać inaczej."
Zastajemy świat pogrążony w chaosie, w który wpędził go kryzys ekonomiczny i tajemnicza epidemia, która część dzieci zabiła, a resztę pozostawiła... z niebezpiecznymi, niezrozumiałymi zdolnościami. Tym bardziej nie chciały dokładniej zrozumieć ich władze Stanów Zjednoczonych, dopóki wszystkich ocalałych nie zgromadzona w "ośrodkach rehabilitacyjnych", odcinając ich od świata i rodziny...która często sama oddawała swoje zupełnie odmienione, niebezpieczne dzieci.
Historię opowiada Ruby, która wymknęła się władzom obozu Thurmond przy pomocy Ligi Dzieci. Tymczasowym wybawcom nie może jednak zaufać, a do pościgu dołączą wkrótce jeszcze nowe strony konfliktu. Ruby jest Pomarańczowa, a jej zdolności potwierdzają tylko, dlaczego to ten właśnie kolor uważa się za najbardziej niebezpieczny.

To dopiero początek nowego porządku świata, więc trudno tu jeszcze mówić o prawdziwej antyutopii. Dzieci i młodzież, które muszą zaistnieć jak najdalej od świata dorosłych, to wątek dobrze znanym
fanom serii GONE - i tam istotną rolę grają zawsze niedawno nabyte moce.

"Zasługiwaliśmy, by marzyć o przyszłości."
Bohaterów tej opowieści godnych zapamiętania jest więcej niż kilku. Liam - jestem pewna, że za tym młodzieńcem będzie szaleć sporo pań. Ruby początkowo przypominała bohaterkę "Dotyku Julii", ale z czasem zmieniła się zdecydowanie na korzyść. Suzume nie można nie lubić i nawet za Pulpetem przyjdzie zatęsknić, szczególnie pod sam koniec opowieści tego tomu.

Początek był trochę przytłaczający, ale kiedy tylko dochodzi do spotkania Ruby z inną grupą uciekinierów...powieść po prostu ożywa i nabiera akcji - i taka już pozostaje do samego końca. Autorka nie skupia się jedynie na opowieści głównej bohaterki, a przez to zyskuje całość.
Jedyny minus to dla mnie zastosowanie słowa "obóz", gdyż ma ono bardzo negatywny wydźwięk i jest bezpośrednio powiązane z wydarzeniami drugiej wojny światowej. Dzieci licznie zgromadzone w takich obozach, na których przeprowadza się eksperymenty i poniża przy każdej okazji, to zbyt bliskie powiązanie historyczne. Początkowo czytając o Ruby, wydawało mi się, że czytam o czymś zupełnie innym.

"Nie mogąc zbadać granic"
Wiele antyutopii to powieści, w których przewodzi ucieczka. Z czasem jednak to umykanie z rąk pościgu zmienia się w misję z celem, najczęściej odszukaniem azylu w tym pogrążonym w chaosie świecie przyszłości. Nie jest to trylogia, gdzie na odnalezienie owego azylu poświęca się aż dwa tomy.
Ile kolorów? :)
W "Mrocznych umysłach" mamy ten "młody" typ antyutopii, w który świat przeistoczył się zaledwie kilka lat wcześniej (nie więcej niż 10 lat). Nie ma więc za bardzo tajemnicy przeszłości i prawd zatuszowanych dziesięciolecia temu. Jest za to bardzo dobra akcja i ciekawa historia.
Warto przeczytać "Mroczne umysły", by po ich lekturze już nigdy więcej nie spojrzeć tak samo na kolor pomarańczowy.
"Mroczne umysły" - Alexandra Bracken 
W oryginale: The Darkest Minds  (TRYLOGIA)
Wydawnictwo: Otwarte  PRZEDPREMIEROWO
W kolejności: NR 11/2014/03/01 (287)
Ocena: Obecnie najlepsza seria od Moondrive, na której kolejny tom będę niecierpliwie czekać. Bardzo dobra lektura, zdecydowanie warta polecenia. Akcja i nadnaturalne zdolności spodobają się fanom serii GONE. W fabule znajduje się ciekawy pomysł z pisaniem recenzji i zamieszczaniem ich w sieci - warto zwrócić na to uwagę w trakcie lektury ;)
Zwiastun:  KLIK

PREMIERA: 01.04.2014

"Ogarnęło mnie przedziwne wrażenie, że straciłam coś, czego tak naprawdę nigdy nie miałam - że nie byłam tym, kim dawniej, a co więcej, nie byłam tym, kim miałam być. Poczułam dziwną pustkę."
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...