Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytaj - Przedpremierowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytaj - Przedpremierowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lutego 2018

Royal. Królestwo ze szkła

PREMIERA: 15/02/2018
"Viterra była ostoją wolności i bezpieczeństwa. Idealnym miejscem do życia. Przestępczość nie istniała, a każdy mieszkaniec naszego Królestwa cieszył się pokojem. Viterra była tworem doskonałym. Bardzo długo w to wierzyłam..."

Tatiana ma szczęście żyć w Królestwie Viterry. Zawdzięcza to swoim przodkom, którzy pomagali wznieść państwo pod kloszem kopuły. Jak uczą bowiem podręczniki do historii, światu nie udało się przetrwać trzeciej wojny światowej, promieniowanie zabiło większość ludzkości, a jedynym miejscem do życia pozostaje teraz monarchia Viterry.

[ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ]

Mając siedemnaście lat Tatiana pragnie choć odrobiny wolności. Niestety aby została przyjęta na naukę zawodu u jubilera w pierwszej kolejności musi choć spróbować swoich sił w Wyborze. To tam wszystkie panny zbierają się by zakwalifikować się do wizyty w królewskim pałacu. Dalej już niczym w baśni, jeśli dziewczynie uda się rozpoznać który z czterech młodzieńców jest księciem, w zamian otrzyma koronę. Tatiana całe to reality show uważa za śmieszny pomysł, bierze jednak w nim udział. Kandydatki odpadają jedna po drugiej i odmowną decyzję widzi też bohaterka, zamiast łez uśmiecha się ze szczęścia, że to już koniec tej przygody. Nie wie jeszcze, że właśnie zmieniła bieg swojej opowieści, kwalifikując się jako pierwsza.

Pierwszy tom to zaledwie początek historii, która opisuje tylko pierwszą fazę Wyboru. Jak na niemiecką autorkę przystało Valentina Fast historię antyutopijnej przyszłości opiera na zasadzie funkcjonowanie klasycznych baśni. Niemożliwym jest odgadnąć tożsamość księcia, łatwo za to oddać serce któremuś z młodzieńców. Dla Tatiany może to jednak być spory problem: dla niej udział w transmitowanym na żywo wydarzeniu to tylko formalność. Nie przybyła do zamku po koronę. Tym bardziej też po to aby oddawać komukolwiek swe serce.

Historia ta będzie doskonałym wyborem dla wszystkich fanów serii "Rywalki". Tutaj także gra toczy się o koronę, a zamiast Eliminacji mamy Wybór. Istotna różnica to fakt, że pretendentki do korony nie znają tożsamości księcia, a młodzieńcy wychowywali się razem w zamku powstałym na podobieństwo Neuschwanstein. Każdy z nich mógłby być księciem. Teorie zostają obalone na każdej kolejnej stronie. Tymczasem Tatiana to nie America Singer i często zarzucona jej zostanie chłodna kalkulacja, a nawet manipulacja. Czytelnik jednakże zna już bohaterkę i tym bardziej ją podziwia, kiedy zdenerwowanie pokryć potrafi uśmiechem i opanowaniem.

W polskim przekładzie mamy "Królestwa ze szkła", choć dosłownym tłumaczeniem tytułu niemieckiego (czyli w tym przypadku oryginału) byłoby "Życie ze szkła". Historię rozpoczyna smutny prolog, który przedstawia początki Viterry, ale też przestrzega, że tak wiele z tego było kłamstwem. Akcja tak prędko się rozwija, że praktycznie urywa się zanim rozpocznie się prawdziwa rywalizacja. Pozostaje tylko czekać na kolejny tom, a łącznie będzie ich wszystkich aż sześć. Czy nim korona znajdzie się na głowie jednej z dziewcząt, upadnie także i monarchia? Co znajduje się za granicami szklanej kopuły? Z całą pewnością będę wyczekiwać kolejnych tomów oraz szukać odpowiedzi na te pytania.

"Royal. Królestwo ze szkła" - Valentina Fast
Wydawnictwo: Media Rodzina
Stron: 251
Rodzaj: antyutopia
Dla fanów: serii Rywalki
Wiek bohaterów: 17 lat
W kolejności: NR 03/2018/02/01 (515)

Seria Royal to sześć krótkich tomów, które ukazywały się w latach 2015 - 2016:
1. Królestwo ze szkła
2. Kraina z jedwabiu
3. Zamek z alabastru
4. Korona ze stali
5. Przysięga ze złota
6. Miłość z aksamitu

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Następcy na Wyspie Potępionych


"Dawno temu, w czasach po wszystkich szczęśliwych zakończeniach, a może nawet po szczęśliwych zakończeniach, które nastały jeszcze później, ze Zjednoczonych Stanów Auradonu wypędzono wszystkich złoczyńców. Uwięziono ich na Wyspie Potępionych..."

Uwielbiam klasyczne baśnie i dlatego też nigdy nie mogę sobie odmówić ich współczesnych adaptacji. Były już złe charaktery jako główni narratorzy, a co gdy głos oddać młodszemu pokoleniu? Ten pomysł został już wykorzystany w animowanej serii "Ever After High", która opisywała losy dzieci sławnych baśniowych postaci: tych dobrych jak i złych. Tematem głównym EAH był wybór przeznaczenia i decyzja, czy nowe pokolenie pozwoli na to aby klasyczne scenariusz baśni raz jeszcze się wydarzył, tym razem z ich udziałem. A jak do tej samej tematyki podchodzi Disney? Jaki będzie los drugiego pokolenia w tej interpretacji? Poznać go można na Wyspie Potępionych, gdzie dorastają Następcy.

[ PRZEDPREMIEROWO ]
NASTĘPCY:  Mal to niepisana księżniczka Wyspy Potępionych, jeśli Diabolinę nazwiemy jej królową - a do tego właśnie zostali zmuszeni lata temu baśniowi wygnańcy. Największe zło musi budzić respekt, nawet jeśli magia z wyspy zniknęła na dobra.

Evie to tytułowana księżniczka skoro jej matka Zła Królowa to cóż... koronowana królowa. Obie zostały jednak zesłane na wygnanie... kiedy i tak znajdowały się już na oficjalnym wygnaniu. Evie chce wrócić do świata, nawet jeśli to tylko świat Wyspy Potępionych, ale Mal nie zapomniała dawnej winy - zagubione zaproszenia to w tej rodzinie wrażliwa kwestia.

Jay byłby księciem ... złodziei, gdy jego ojciec Dżafar nadal był wielkim wezyrem. Dni sławy i dobrobytu przeminęły jednak dla wszystkich złoczyńców, tak więc zamiast jaskini skarbów została... rupieciarnia. Na Wyspę Potępionych trafia bowiem wszystko to, czego już nie potrzeba w Auradonie - idealnym baśniowym świecie, z którego wypędzono wszystkich, którzy na sumieniu mieli nikczemne czyny.

Carlos to syn Cruelli de Mon... któremu najmniej się poszczęściło z grupy Następców. Dla matki praktycznie nie jest synem, tylko kimś w rodzaju sługi. Chłopak jednak znalazł ucieczkę w nauce, która jeśli jej się dobrze przyjrzeć wcale wiele nie różni się od dawnej, zakazanej magii. W tej wersji kontynuacji baśni z magii kazano zrezygnować zarówno na Wyspie jak i w samym Auradonie. To magia była źródłem klątw, prawda?

Mal trzyma z Jay'em...kiedy jest to korzystne. Przyjaciółmi jednak nie można ich nazwać. Partnerami w zbrodni już bardziej. Evie po swoim powrocie z zamkowego trybu nauczania (taki indywidualny tok na wygnaniu, gdy już raz zostało się wygnanym) znajduje się automatycznie na celowniku Mal. Carlos zaś od zawsze był popychadłem dla całej reszty. Co musi się wydarzyć by połączyć tych czterech bohaterów w grupę Następców, jaka wkracza razem w filmowej kontynuacji? Odpowiedź tylko po wizycie na "Wyspie Potępionych".

W DRUGIM POKOLENIU: Drugie pokolenie najsławniejszych baśniowych złoczyńców nie ma łatwo. Muszą dorównać swoim własnym rodzicom w byciu niegodziwym. Tak więc im bardziej Mal, Jay, Evie i Carlos są źli, tym lepiej. We wszystkim muszą starać się by być jak najgorsi - tylko w byciu złym wolno im być dobrym. Tak więc słowo "dobry" w żadnym innym kontekście nie ma na Wyspie Potępionych prawa występować. Trzeba jakoś kultywować tradycję Zła.

TAK DOBRE ZŁO: Uczynienie z antybohaterów głównych narratorów to nowy sposób spojrzenia na baśnie. Disney poczynił już takie kroki w innych swoich produkcjach. Mieliśmy już "Czarownicę" w wersji filmowej, a także książkowe historie "Wiedźmy" z Królewny Śnieżki oraz "Bestii" - wszystko to w ich narracji i wersji wydarzeń. W "Następcach" nie znajdziemy jednak dobrej Maleficent ani innej Złej Królowej, możemy ich tylko ujrzeć w roli rodziców. Wersja klasycznej baśni pozostaje taka sama, a nowa jest za to historia kary, na jaką zasłużyli wszyscy baśniowi nikczemnicy i ich kolejne pokolenia.

COŚ WYZWALAJĄCEGO: Jest niezaprzeczalnie jednak pewna wolność w tych młodych bohaterach i w samym byciu (baśniowo) złym. Nie trzeba przejmować się zasadami, trzeba je łamać. Nie ma co dbać o dobrą opinię, kiedy należy zasłużyć sobie na taką najgorszą. Jest jednak i nadchodzący konflikt, który zostanie szerzej zobrazowany już w filmowej kontynuacji przygód. Czy byciem złym można odziedziczyć? Czy to coś, co ma się już we krwi? Czy wystarczy wychowanie przez złoczyńcę by stać się złym... i chcieć nim pozostać?

CENA ZŁEJ SŁAWY: W "Wyspie Potępionych" mamy narrację trzecioosobową w wykonaniu czterech narratorów. To oczywiście Mal, Jay, Evie i Carlos opowiadają o swoim życiu na wyspie dla wygnańców i relacjach ze swoimi rodzicami, a te do łatwych nie należą. Złoczyńcy...to często zranieni ludzie, nigdy niezrozumiani i wzgardzeni - swoim dzieciom nie potrafią przekazać żadnych wartości ani ich wychować. Co Mal, Jay, Evie i Carlos by nie robili, by zasłużyć na szacunek i uznanie rodziców, nie mogą więc tego osiągnąć. Jedno spojrzenie na dzieci, jest dla nich przypomnieniem dawnej chwili słabości, której nie można nie żałować. Niby to sławni złoczyńcy Disney'a są tutaj rodzicami, ale z ich potomkami może się zidentyfikować zaskakująca grupa osób, choć brak u nich baśniowego rodowodu.

"Żyjemy w pułapce [...] Żyjemy w baśni, którą napisał ktoś inny."

Symbol serii Następcy to nadgryzione jabłko. Można być to rozpoznawalny znak nie jednej rzuconej przez baśniowych złoczyńców klątwy, można i odnieść bezpośrednio do samej Wyspy Potępionych, gdzie trafia z baśniowego królestwa (Auradonu) wszystko to, co choć troszkę się już zepsuło. Czy Następcy to także zepsute pokolenie? Melissa de la Cruz udziela też głosu jednemu z Następców złotego pokolenia - czyli dzieci baśniowych bohaterów. Syn Króla Bestii i Belli (Ben) to jednocześnie także następca tronu. Sam wie, jak to jest żyć z ciężarem odpowiedzialności tak sławnych rodziców, często więc spogląda w stronę Wyspy Potępionych, by swoim pierwszym dekretem oddać sprawiedliwość swoim rówieśnikom. Konsekwencje tej decyzji można poznać tylko w filmowej ekranizacji dalszych losów Następców, którego akcja zaczyna się co prawda na Wyspie Potępionych, ale rozgrywa już w Auradonie.

PODSUMOWANIE: Melissa de la Cruz to znana autorka powieści młodzieżowych, rozpoznawalna jako osoba odpowiedzialna za serie Au Pairs czy Błękitnokrwiści. Poradziła sobie także z wyzwaniem, jakim było stworzenie na bazie filmu wcześniejszych losów Następców. W efekcie powstała powieść, którą chętnie przeczytają nawet dorośli już fani produkcji Disney'a. Nastoletni fani powinni zaś po nią sięgnąć zanim zobaczą najnowszą musicalową produkcję, by w ten sposób móc nie tylko wcześniej poznać nowych bohaterów, ale także uzupełnić seans filmu o dodatkowe wrażenia, które trudno będzie uzyskać bez lektury sekretów Następców.


"Następcy. Wyspa Potępionych" - Melissa de la Cruz
Wydawnictwo: Egmont / OPIS WYDAWCY
Pod znakiem serii: Disney
W kategorii: Nowe adaptacje baśnie
W kolejności: NR 48/2015/08/04 (404)
Stron: 320 (spory druk)
POWIĄZANIA Z FILMEM: Melissa de la Cruz mając do wglądu scenariusza filmu "Następcy" opisała wcześniejsze losy bohaterów z drugiego pokolenia najsławniejszych baśniowych postaci. Warto poznać ich sylwetki oraz relacje z rodzicami jeszcze przed obejrzeniem filmowej adaptacji ich kolejnych przygód, która ma formę musicalu.
"Wyspa Potępionych" to nie książkowa forma filmu, tak samo jak "Następcy" to nie ekranizacja powieści Melissy de la Cruz. Książka (prequel) opisuje zdarzenia, które poprzedzają bezpośrednio akcję najnowszej produkcji Disney'a.

PREMIERA: 26 SIERPNIA 2015

Ponieważ premiera książki związana jest z premierą sequelowej opowieści w postaci filmu (to nie premiera kinowa, tylko telewizyjna), z "Wyspą Potępionych" związana jest sporo akcja promująca początek serii. Odtwórców głównych ról - a jednocześnie krótki opis postaci - można już przeczytać na stronie Disney'a (LINK).
Tak właśnie zaczyna się filmowa kontynuacja losów Następców - ale jacy byli przedtem? Co połączyło ich w zgrany zespół? Odpowiedzi tylko w książce, kierując się wskazówkami: Najpierw książka, potem film. Choć każdą z opowieści można traktować jako samodzielną. To jednak książka zmienia postrzeganie filmu.

czwartek, 2 kwietnia 2015

"Moja niepamięć"

"- Rozumiesz, Cady? Milczenie to warstwa ochronna, zabezpieczająca przed cierpieniem."

Już na samym wstępie powiem, że jeżeli jesteście przekonani do lektury powieści "Byliśmy łgarzami", to najlepiej zrobicie nie czytając żadnych recenzji aż do momentu, gdy sami nie zapoznacie się z całością książki E. Lockhart. Wyjątkowość tej powieści opiera się w dużej mierze na efekcie zaskoczenia i nie warto go sobie odbierać. Jeśli jednak nie jesteście jeszcze zdecydowani, czy taka lektura jak "Łgarze" to coś, co mogłoby was zainteresować - wówczas zapraszam serdecznie do moich wrażeń z tej literackiej podróży na pewną wyspę, która ożywa tylko i wyłącznie w środku lata.

NAGRODZONA: Pierwsze co przyciąga uwagę do tej książki, jeśli nie wliczać wakacyjnej okładki, to nagroda przyznana przez użytkowników portalu Goodreads w kategorii najlepsza powieść young adult (fiction) opublikowana w 2014 roku. Niemałe nadzieje stwarza też rekomendacja od samego autora "Gwiazd naszych wina". Można też zobaczyć listę innych znanych autorów, którzy "Łgarzom" przyznali po pięć gwiazdek, a miedzy nimi Beth Revis, Jessica Brody, Kami Garcia i Margaret Stohl. Poprzeczka ustawiona jest więc od samego początku już dość wysoko.

MAPA I DRZEWO: Na wstępie do tej historii wita nas mapka wyspy Beechwood. Dowiadujemy się z niej już, że akcja rozgrywać się będzie u wybrzeży stanu Massachusetts i na granicy oceanu Atlantyckiego. Na Beechwood znajduje się aż pięć domów, z czego jeden przeznaczony jest dla służby. Jeśli chodzi o przystanie to są dwie, jednak także dla służby. Całość wyspy obiega ścieżka, a w poprzek przecinają ją liczne alejki wyłożone drewnianymi deskami. Po co tyle tych rezydencji? Odpowiedź zawiera już następna strona, która ukazuje drzewo genealogiczne rodziny Sinclairów. Całość zawiłości rodzinnych więzi lepiej uwidoczni się jednak już w czasie lektury.

HISTORIA RODZINNEJ WYSPY: Sinclairowie to nie byle jaka rodzina. Ich przodkowie byli jednymi z pierwszych kolonistów, którzy przypłynęli do wybrzeży Ameryki na statku "Mayflower". To także jedna z takich rodzin, które podziwia się tylko z daleka.

KRÓL I JEGO TRZY CÓRKI: Jedyną narratorką wydarzeń jest Cadence - najstarsza wnuczka, a jednocześnie ta pierwsza z reszty wnuków, które przyszły na świat. Cady uwielbia baśnie i to na ich podstawie, używając pewnego schematu ich opowiadania, przedstawia historię swoją i Sinclairów. Dziadek Harris to głowa rodziny. Tak więc (król) miał on trzy córki: Carrie, Bess i Penny. Cadence to pierwsza wnuczka, ale od najmłodszej z córek. Kuzynostwo w jej wieku to Johnny (jeden z synów Carrie) oraz Mirren (jedna z córek Bess). Jeszcze tylko Gat, który jest synem siostry partnera życiowego ciotki Carrie. Teraz mamy już ich czworo i możemy rozpocząć opowieść Łgarzy.

KAŻDE WAKACJE NA WYSPIE: Trzy siostry przybywają co wakacje na wyspę Beechwood by spędzić tam wakacje. Od Ósmego Lata zapraszano też Gata. Trójka najstarszych kuzynków plus ich przyjaciel zawsze sprawiała kłopoty aż do pewnego pamiętnego razu...

PIĘĆ CZĘŚCI: "Byliśmy łgarzami" to opowieść składająca się z części: Powitanie, Vermont, Lato Siedemnaste, Spójrzcie pożar oraz Prawda. Można by śmiało pomyśleć, że to Lato Siedemnaste będzie takie pamiętne, ale wręcz przeciwnie - cała tajemnica zawarła się w wydarzeniach i utraconej części wspomnień z wakacji Lata Piętnastego. Wszystko było tak jak zawsze, może poza faktem, że Gat kogoś miał, a wcześniej miał już serce Cadence. Wakacyjny pobyt na wyspie zakończył się o wiele szybciej niż zwykle, a Cady wylądowała z okropnymi migrenami... i została oddelegowana na zwiedzanie Europy. Łgarze istnieli tylko na czas wakacji, nie kontaktowali się ze sobą w roku szkolnym i nie zdziwiło (choć zraniło) Cadence, że na jej listy i maile nikt nie odpowiedział.

MOJA NIEPAMIĘĆ: Cadence nie wie, co jej się przytrafiło, ale wie, że jeśli umysł wyparł te wydarzenia to nie mogło być to nic błahego. Tenis, szkoła, studia - wszystko to przepadło przez sesje z lekarzami, szukającymi przyczyny jej migrenowych epizodów. Teraz Cady ubłagała powrót na wyspę, gdyż lato Szesnaste już straciła, a Lato Siedemnaste musi udzielić jej odpowiedzi, wypełnić luki pamięci i przywrócić to, co utracone.

NASTROJOWO:  Poprzez ten wątek sztuki odtworzenia utraconych wspomnień atmosfera jest tu troszkę jak w przypadku Mary Dyer (OPINIA), gdzie poskładać w całość trzeba resztki wspomnień z pewnego wypadku. Rodzina nie chce nic powiedzieć, lekarze zalecają aby pamięć owych wydarzeń mogła powrócić sama, we własnym tempie, kiedy osoba będzie na to gotowa. W efekcie każdy strzępek prawdy trzeba w praktyce wyrwać. Nie ma aż takiej intrygi jak w "Revenge" (serialowa Zemsta panny Thorne), ale jest to podobny nastrój, jeśli chodzi o rodzinę Sinclairów: utrzymacie sekretów to najważniejsza zasada, smutki topi się w procentach, a gra pozorów występuje tu na najwyższym poziomie, w którym niezbędne jest skrywanie prawdziwych emocji - bez względu na konsekwencje.

EFEKT ZASKOCZENIA: Powieść "Byliśmy łgarzami" czyta się niewiarygodnie szybko. Tak to już jest z powieściami, gdzie została dla czytelnika pozostawiona tajemnica, która musi odkryć. Przewidywałam różne możliwość i scenariusze dla niepamięci Cadence, a także tego co rodzina mogła przed nią zataić. Finałowego zwrotu akcji jednak nie brałam pod uwagę. Może dlatego, że powieść nagle przekroczyła granice gatunku. Sam zabieg ten jest znany głównie z filmów takich jak przykładowo "NG"*. Nie jest więc to jakiś nowatorski wątek, ale trudno przewidzieć jego nadejście, kiedy czyta się powieść.

W SKRÓCIE: Życie pięknych i bogatych sfer zawsze interesowało pozostałą resztę, która do tego zamkniętego świata nie miała dostępu. W tej rzeczywistości nazwisko znaczy więcej niż osobowość. Ojciec potrafi szantażować córki testamentem, a one same zabiegając o jego względy, popadają w nienawiść do siebie nawzajem. Tutaj siła kryje się w młodszym pokoleniu, która odmawia udziału w intrygach, szukając sposobu na pogodzenie rodziny. Prowadzony dotychczas styl ich życia uniemożliwia im jednak wygranie tej batalii, niosąc za sobą nieodwracalne konsekwencje. "Byliśmy łgarzami" to thriller młodzieżowy, który choć rozgrywa się w promieniach wakacyjnego słońca, to potrafi skrywać mroczniejsze sekretny niż bezgwiezdna noc.

"Byliśmy łgarzami" - E. Lockhart
W oryginale: We Were Liars, 2014
[OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE]
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Nagrody: w głosowaniu użytkowników portalu Goodreads w kategorii najlepsza powieść YA 2014
W kolejności: NR 24/2015/03/01 (380)
Stron: 248 (błyskawicznie się czyta, do czego także przyczynia się styl, który jest prosty ale i wciągający: część opisów jest bardzo obrazowa, a czasem nawet balansuje na granicy i nie wiadomo już, czy to tylko metafora czy też coś takiego rzeczywiście miało miejsce)
CIEKAWOSTKA: W opisie książki (klik!) możemy przeczytać: "Dwóch braci i ich piękna siostra zaprzyjaźniają się z charyzmatycznym rówieśnikiem o politycznych ambicjach". Łgarzy jest czwórka i faktycznie jest tam dwóch młodzieńców i dwie dziewczyny. Jednak Cadence, Johnny i Mirren są dla siebie kuzynami (choć szczerze przyznam, że spotkałam się już z określeniem, że "kuzyn / kuzynka to przecież prawie jak siostra/brat"). Gat nie jest z resztą w żaden sposób spokrewniony, choć on i Johnny odnoszą się do siebie jak bracia. Matka Johnny'ego (ciotka Carrie) jest w luźnym związku z wujem Gata. Tyle jeśli o opisy książek i więzi rodzinnego chodzi :)
_______________________________
*ten film to "Nieproszeni goście"

PREMIERA: 8 KWIECIEŃ 2015

środa, 1 października 2014

"Gdzieś tam czai się wściekły wiatr"

"Przykładała ręce do brzucha Astrid i krzyczała:
-Hop! Hop! Dzidzia! Słyszysz mnie? KOPNIJ, JEŚLI SŁYSZYSZ!"

Dzięki listowi do gazety, który wysłał Alex Grieder, teraz sporo osób w całych Stanach a i nawet w Kanadzie zna historię dzieci i grupy młodzieży z pewnej szkoły w Monumencie, która się nimi zajęła, tym samym pomagając przetrwać i ratując życie.

Tom trzeci rozpoczyna się dokładnie w tym momencie, gdzie zakończyło się "Niebo w ogniu".
Grupa bohaterów szczęśliwie spotkała się w obozie dla uchodźców zaraz za granicą Kanady ze Stanami Zjednoczonymi. To jednak jeszcze nie koniec. Josie, która wcześniej tak świetnie odnalazła się w roli opiekunki młodszych dzieci, porzuciła kontrolę by ratować przyjaciół. Mogła tego dokonać w tym nowym chaosie tylko zdając się na amok grupy krwi zero. Losy dziewczyny były nieznane do momentu, kiedy uwieczniono ją na zdjęciu relacjonującym skandaliczne warunki w obozach dla zer. Niko nie miał zamiaru zaprzestać poszukiwań swojej ukochanej, a teraz już wie, gdzie ona jest.
Tylko jak przedostać się na drugi koniec kraju (i kontynentu), jeśli przecinają go wciąż wściekłe wiatry? A przynajmniej takie krążą legendy. Bohaterowie przeszli jednak już zbyt wiele aby jeszcze więcej zaryzykować, zdając się na rząd w stanie kryzysu, który pragnie ukryć prawdę.

W tym świecierestartującym się dopiero po chaosie rozpętanym przez niecelowo odpaloną broń biologiczną, znajdzie się i grupa dobrych ludzi, którzy pomogą bohaterom w kolejnej z ich wypraw. Bohaterowie przemieszczają się znacznie szybciej i sprawniej niż w tomie poprzednim, wpływa to na pokonywane przez nich odległości. Wiele rzeczy zaczyna już po katastrofie działać normalnie i to znacznie ułatwia podróżowanie. Całość zgrabnie obrazuje zamieszczone mapka (podobnie jak w każdym z tomów).

Szukamy też przyczyn całego zamieszania związanego z wyciekiem broni biologicznej chemikaliów. Wszystko zdaje się być winą projektów militarnych, które nie zostały odpowiednio zabezpieczone na wypadek klęski żywiołowej na tak dużą skalę. Być może pojawią się też długotrwałe zmiany w osobach wystawionych na działanie tej broni. To właśnie chce zbadać rząd - a najbardziej kobiety, które zaszły w nienaturalnie szybko przebiegającą ciążę, w tym Astrid.

Wydarzenia w finałowym tomie trylogii relacjonują dwie osoby. Pierwsza z nich to oczywiście Dean (narrator poprzednich dwóch części). Jest to odpowiedzialny młodzieniec, nadal nieodpowiedzialnie zakochany w Astrid, która jest z ciąży ze swoim czasem obecnym starym chłopakiem. Drugim narratorem jest Josie, rozdzielona z grupą w trakcie "Nieba w ogniu", a obecnie przebywająca na terenie obozu dla niebezpiecznych okazów z grupą krwi "0".

Trylogia na miarę serii GONE, którą w pełni można polecić jej fanom. Choć to świat bez wątków paranormalnych, bohaterowie są jak obciążeni klątwą, która zależna jest od grupy posiadanej krwi. Najgorsza jest ona dla zer, które porzucają człowieczeństwo by zabijać, a kontrola powraca dopiero ze zniknięciem chemikaliów z powietrza. To okrutny świat, w którym ujawnia się to, co w ludziach najgorsze, i wciąż stacza walkę z tym, co w pozostało w nich najlepsze. Co zaś się tyczy podobieństw to będą to z pewnością prędko przebiegające ciążę (GONE), obozy pełne przemocy (MROCZNE UMYSŁY) czy nazwy zespołów budynków za ogrodzeniem (NIEZGODNA).

Krótkie rozdziały sprawiają, że czyta się szybko. Naprzemienna narracja zawieszana jest w strategicznych momentach by zwiększać apetyt na dalsze losy bohaterów tej katastrofy. Znaczenie tytułu rozjaśnia się dość szybko, bo choć byliśmy świadkami wypalania chmury gazów, to broń biologiczna nadal krąży nad Stanami. Tym razem jest to jednak postać prawdziwie i celowo wymierzonej, a zaprojektowanej niegdyś broni. Mimo wszystko nasza grupa bohaterów nadal nie traci poczucia humoru, potrafiąc nas rozbawić w tym ponurym świecie, i ani myśli porzucić myśli o odpowiedzialności, jaką wzięli za swoich młodszych kolegów.

"Wściekły wiatr" - Emmy Laybourne
W oryginale: Savage Drift, 2013
>>> PRZEDPREMIEROWO <<<
TRYLOGIA : Monument 14 [TOM 3]
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Stron: 348 (inna czcionka dla zmiany narracji)
W kategorii: Post-apokaliptyczne
W kolejności: NR 63/2014/09/10 (339)
Dla fanów: serii GONE
Ocena: Prawdziwe brawa dla Wydawnictwa Rebis, które w tak krótkich odstępach czasu wydało ten świetny cykl. Powieść zapowiadała się tak niepozornie, jakby miała być zbyt bardzo z opisu podobna do GONE, a okazała się tak świetną, absolutnie wciągającą historią.


PREMIERA: 7 PAŹDZIERNIK 2014

Cykl Monument 14 składa się z trzech części:
1. Odcięci od świata    / 2. Niebo w ogniu     / 3.Wściekły wiatr

czwartek, 19 czerwca 2014

"Zamiast karać wrogów"

"Prawda jest bowiem taka, że szkoła to nic innego jak jeden wielki tabloid."

Popularność jest marzeniem wielu. U Maddy jest to także swojego rodzaju obsesja, z której śmieją się jej przyjaciele. Madison Kasparkova nie może więc ukryć ekscytacji, kiedy jej marzenie po części wreszcie się spełnia. W ogólnokrajowym czasopiśmie wydrukowano przesłany przez nią materiał i zacytowano jej słowa. I choć to tylko 35 strona magazynu to powinna zmienić status Maddy i jej przyjaciół w szkole średniej na przedmieściach San Francisco.
Opublikowany materiał to rubryka, w której zawsze prezentuje się pięciu wybrańców, wyłonionych spośród tysiąca zgłoszeń: a wśród nich znajduje się tym razem chłopak Maddy.
I choć nagła popularność zdaje się nie ekscytować aż tak bardzo (czy też wcale) jej przyjaciół i sympatii, bohaterka wkrótce doświadcza jej niesławnej odsłony - objawiającej się w zdradzie jej chłopaka Masona.

"Zanim powołałyśmy do życia Klub Karmy."
Trójka przyjaciółek, każda z nich upokorzona przez swojego byłego, przystępuje do zemsty, nie czekając na sprawiedliwość losu. A sam los, czy też karma, zdaje się im w tej misji sprzyjać.

Jessica Brody to autorka znana mi już z powieści "52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca" (OPINIA), która wyszła na rynek rok temu (w lipcu). Zapamiętałam z tamtej historii lekki styl, zabawną opowieść i lekcję życia w jednym. Choć część wątków była przewidywalna (kilka sensacji też się znalazło!), lektura z całą pewnością wciągała. Podobnie jest w przypadku "Klubu...".

"Każdy człowiek ma kontrolę nad własnym przeznaczeniem. W końcu taki jest sens naszego istnienia. Nie wpływanie na życie innych, ale kształtowanie własnego."

Tutaj to wątek Spencera jest do rozszyfrowania już od samego początku. Może to czytelnicze przeczucie, ale wiadomo, że ta postać nie jest wprowadzona tylko informacyjnie czy też jako tło.
W czasie lektury pojawia się też ciekawa kwestia skrótów imion. Przykładowo imię Spencer to też męskie imię, kiedy mi zazwyczaj kojarzy się ono ze Spencer Hastings, bohaterką serii PLL. Podobnie jak Alex czy Cam czasem oznacza inne imiona, jako odniesienie do Camryn (żeńskie) czy Cameron (męskie).

"Zamiast karać wrogów, naprawiajmy siebie."
Finał również jest po części do przewidzenia. Początkowo los jakby sprzyja działalności Klubu Karmy, a potem sam bierze odwet za samozwańczą zemstę. Dziewczęta też nieźle się zapędziły i będą musiały to odkręcić zanim i je (ponownie) dosięgnie kara. Opowieść może nie taka kultowa jak film "Wredne dziewczyny", ale o podobnym przesłaniu i zbliżonej fabule. Czyta się to jednak wciąż lotem błyskawicy, gdyż jest to opowieść zarówno zabawna jak i lekka.
"Klub Karmy" - Jessica Brody
[ OPOWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE ]
Wydawnictwo: Fabryka Słów / OPIS
W kategorii: Bez wątków paranormalnych
Szkoła Średnia
Stron: 312  / FRAGMENT do poczytania :)
W kolejności: NR 34/2014/06/02 (310)
OcenaJessica Brody to zawsze gwarancja dobrego pomysłu na powieść - i choć niewątpliwe w efekcie jest ciekawie, to wyobraźnia nadal w czasie lektury podpowiada bardziej wymyślne scenariusze. Zarówno dla "52 powodów" jak i dla "Klubu..." zamysł jest kapitalny, tylko po fabule obiecuję sobie zawsze czegoś więcej. Dobra lektura na rozluźnienie, kiedy przychodzi chęć by poczytać coś lekkiego i niezobowiązującego.
Zwiastun wprowadzi Was w świat tej opowieści w jednym tomie - trailery dla książek tej autorki są zawsze iście filmowe :)
PREMIERA: 20 CZERWCA 2014 

niedziela, 1 czerwca 2014

"HopeLess"


Sky postanowiła klasę maturalną spędzić w murach szkoły średniej... i będzie tam po raz pierwszy w życiu. Wcześniej uczyła się w domu, bo tak postanowiła jej adopcyjna matka Karen. Dziewczyna dorastała także bez zdobyczy technologii ostatnich lat, takich jak komórka, internet czy też telewizja.
Six to najlepsza przyjaciółka bohaterki. Wiele je dzieli, ale połączył więzią przyjaźni szacunek do obstawiania na swoim, a to każda z nich potrafi. Pierwszy, znany z wielu przeczytanych powieści jako okropny, dzień szkoły miały przeżyć razem, lecz Six wybiera się właśnie na wymianę zagraniczną. Sky odpuściłaby szkołę i dokończyła edukację w domu, gdyby nie jej upór właśnie.

Tak więc pierwszego dnia w "normalnym" dla wszystkich świecie poznaje Holdera.
Ich też wiele, wiele dzieli, a łączyć się zdaje jedynie zamiłowanie do długodystansowego biegania. Holder jednak wydaje się znać dziewczynę bardzo podobną z wyglądu do niej... a może to tylko podstęp?

Sky od dawna ma też inny problem: nie czuje pociągu nawet do tych przystojnych chłopaków. Razem z Six zastanawiają się już, cóż też może być z nią nie tak, ale Holder udowadnia, że wszystko jest w porządku... przynajmniej jeśli o prawidłowe reagowania na męskie wdzięki chodzi.
Przyjemna bohaterka jako zabawna narratorka to podstawa sukcesu opowiadanej historii. Początek "Hopeless" bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, a lektura wciągnęła.

Choć bohaterowie nie są jeszcze na studiach, a wciąż w ostatniej klasie liceum, to powieść można zaliczyć chyba do kategorii New Adult. Chyba takiego początku wielkiego uczucia jeszcze nie było. Kluczem do sukcesu jest sposób, w jakim to wszystko zostało opisane. A bywa wprost przezabawnie! Jeśli zdarzają się między bohaterami chwile napięcia, to jedno z nich zwykle coś chlapnie, a drugie... potrafi to umiejętnie obrócić w żart. Sky jest też skrajnie bezpośrednia. Bohaterowie raz po prostu są ze sobą, to znowu się rozstają by potem do siebie wracać. Bardziej niż lubią, ale nie na tyle bardziej by powiedzieć kocham.Taki jest właśnie początek, środek powieści skupia się tylko na intensyfikacji uczucia tych postaci i wypada o wiele słabiej - nie różniąc się zbytnio od innych podobnych wątków romantycznych.

W pewnym momencie wątek uczuciowy dominuje już całość, jakby nie istniało już nic innego z pozostałej fabuły. Lecz na drodze do realizacji uczucia staje traumatyczna przeszłość - w tym przypadku już praktycznie zapomniana, wymieszana jeszcze ze snami i tym, co kiedyś się widziało. Nie widać natomiast już tak jasno, gdzie przebiegała granica między prawdą a fikcją. Ktoś ewidentnie skrywa prawdę i nie jest to tylko jedna osoba - tu zwykle NA staje się bardziej jak thriller albo kryminał i historia sekretów znów przyciąga czytelnika.

Nasze najwcześniejsze wspomnienia to nie wszystko, co nam się we wczesnym dzieciństwie przydarzyło. Wymieszane ze snami, tym wszystkim, co widzieliśmy potem, a często i z filmami - kolaż przekształconych prawd i kłamstw niezwykle trudny do rozszyfrowania. Większość prawdy bezpowrotnie zapominany. Jedyne źródło prawdy to inny strażnicy sekretów, Ci którzy wtedy nas znali. Tylko czy zechcą wyznać prawdę, jeśli jeszcze kiedyś ich spotkamy?

Początek jest zniewalający i szybko udaje się polubić Sky jako narratorkę. Środek powieści jest jak większość stopniowo uzależniających uczuć, które dopiero się rozwijają, lecz w dość szybkim tempie. Rozwikłanie tajemnicy i finał to kolejne punkty na plus. Podobnie jak w przypadku "Morza spokoju" sekretem będzie historią nadającą się na kryminał czy też thriller, tylko tutaj w NA uczucie gra pierwsze skrzypce. Sky początkowo polubiłam, ale z biegiem opowieści nie mogłam wyjaśnić motywów jej działania i choć ona sama sobie wydawała się sprawiedliwa - dla mnie było akurat odwrotnie (nie można zdradzić szczegółów bez spoilerów dla fabuły). Holder też nie wejdzie do mojego kanonu ulubionych męskich bohaterów.

"Hopeless" - Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte / opis wydawcy
W kategorii: New Adult (jeszcze w szkole średniej)
W kolejności: NR 32/2014/05/08 (308)
Ocena: Podobne odczucie jak przy lekturze "Morza spokoju", jeśli chodzi o całość fabuły. O wiele lepsza narratorka.
Czasami mam nieodparte wrażenie, że opowieści NA z wątkiem traumatycznej przeszłości to po prostu thrillery, gdzie historia została opowiedziana w odwrotnej kolejności. Tu drogą do przezwyciężenie przeszłości i tychże wspomnień staje się tylko i wyłącznie nowo odkryta ale jakże uzależniająca miłość.

Pełen skład to:
1. Hopeless -> PREMIERA 18 CZERWIEC
2. Losing Hope - to opowieść z perspektywy Holder
2.5 Finding Cinderella - historia Daniela i Six (przyjaciółki Sky)
Wszystkie już napisane i wydane. To taka seria na niby, ale pierwszy tom wygląda już jak zakończona opowieść sama w sobie.

niedziela, 30 marca 2014

"Nad księżycem letniego przesilenia"

"My zawdzięczamy ci tyle, że nie wiem, jak mogłabym ci się odwdzięczyć, ale kiedy...
Przyjaciele nie są nic winni, mówi. Nie muszą się odwdzięczać."

"JEŚLI URATUJESZ KOMUŚ ŻYCIE TRZY RAZ...
Saba czuje niesamowite przywiązanie do swojego brata bliźniaka Lugh, urodzonego tego samego dnia co ona. Na dobrą sprawę reszta świata mogłaby zniknąć, jeśli tylko byliby nadal razem. A co się stanie jeśli jej brat zostanie porwany? Urodzeni w dniu zimowego przesilenia teraz muszą zdążyć by ocalić swoje życie nim dobiegnie końca dzień letniego przesilenia. Między nimi wiele miesięcy drogi. W czasie jej trwania zobaczymy pozostałości dawnego świata, które widać w tym, co pozostawili Złomoneterzy: blaszane ptaki czy też wieżowce miast pogrzebanych pod ruchomymi wydmami pustyni. Będzie i Miasto Nadziei, którego nazwa zupełnie przeczy jego naturze. Grupa Wolnych Jastrzębi udowodni, że nie wszystko jeszcze stracone. Pojawi się też panujący nad wszystkim Król Słońce, a wraz z nim droga na Pola Wolności.
W krainie pełnej pyłu pustyni i czerwonego piasku rozegra się opowieść o losach przyszłości.

...ODTĄD JEGO ŻYCIE NALEŻY DO CIEBIE.
Jedna z okładkowych rekomendacji porównuje powieść do "Igrzysk śmierci". Podobieństw takich jednak nie ma, a jedyne jakie mogłyby być to podobieństwo charakterów (Saby do Katniss czy faktu, że Saba cały czas wpada w poważne tarapaty przez to, że nie ma sposobu na to aby przytemperować jej młodszą siostrę Emmi). Dla mnie najwięcej skojarzeń jest jednak z sagą Gwiezdnych Wojen. Nie, nie ma tutaj latających statków. Pustynny krajobraz, sojusznicy zdobywani w trakcie wyprawy, rozdzielone rodzeństwo i walka w świecie pełnym przemocy by rodzina i przyjaciele znów mogli się zjednoczyć.

DZISIAJ OCALIŁAŚ MI ŻYCIE, TO RAZ.
"Krwawy szlak" to taka książka, w której pamiętamy całość ale cieszyć się można także szczegółami.
Autorka potrafi docenić i opisać jak pięknymi i mądrymi zwierzętami są kruki. Saba to silna i uparta dziewczyna, ale też niesamowicie przywiązana do rodziny i wrażliwa osoba, choć to akurat ukrywa. Jack to bohater, który bez wątpienia skradnie serca wielu pań. Miło byłoby mieć też taki kamień serca, który dokładnie wskaże kiedy spotkamy to, czego od dawna poszukuje nasze serce... lub też kogo;) Bohaterów jest sporo, a przybywa ich w miarę rozwoju akcji.
Choć to książka o bezwzględnej wersji przyszłości, gdzie prawo do przeżycia trzeba sobie wywalczyć, to nie ma w niej zbyt wiele brutalności. O wiele częściej podkreślane są za to takie wartości jak waga przyjaźni, więzi z rodzeństwem (nawet tym skrajnie irytującym) oraz komu i kiedy warto zaufać.

JESZCZE DWA RAZY I BĘDĘ CAŁY TWÓJ."
Minus to bardzo nietypowa edycja tekstu. Przyzwyczajeni jesteśmy do myślników, które oznaczają wypowiedzi bohaterów. Tutaj ich brak. W anglojęzycznych powieściach nie byłoby aż takiego przeskoku, gdyż tam są wypowiedzi w pojedynczych cudzysłowach, więc tekst jest ogólnie bardziej spójny niż u nas.
Ale tłumacz może zmieniać takie cechy tekstu, aby dostosować go do kultury i norm języka ojczystego. Przez to trudno się przestawić, a czytanie dobrej akcji idzie opornie, kiedy cały czas mamy akapity i nigdy nie wiadomo, czy oznaczają one: wypowiedź, opis, a może tylko komentarz. Czy bohaterowie tylko to pomyśleli czy też wypowiedzieli na głos? Z czasem jednak można się przestawić i szybciej rozszyfrowywać tekst. Historia niewątpliwie trzyma w napięciu, ale wiele scen/ wątków mogłoby być też lepiej rozegranych.
"Krwawy szlak" zapowiada się jednak wciąż na jedną z lepszy premier kwietnia i zarazem początek obiecującej trylogii.
"Krwawy szlak" - Moira Young
W oryginale: Blood Red Road
[TRYLOGIA] Tom 1
W kategorii: Antyutopijne
W kolejności: NR 16/2014/03/06 (292)
Ocena: Całość powieści obfituje w wiele wydarzeń, lecz dopiero tak mniej więcej od połowy książki ta historia wciągnęła mnie i jeszcze bardziej do siebie przekonała. Nadal najbardziej z oferty wydawnictwa Egmont wyczekuję na kolejne części Sagi Księżycowej, ale Kroniki Czerwonej Pustyni to godna konkurencja dla tamtej serii. Powinna się spodobać także wszystkim, którzy pokochali "Fałszywego Księcia".
PREMIERA: 2 KWIECIEŃ 2014/ zwiastun pl - klik!
"Wiedziałaś, że za każdym razem, kiedy coś tworzysz, wnika w to część twojej duszy?, pyta.
Nie. Nie wiedziałam.
Cóż, tak jest. Dlatego... powinnaś zadbać, żeby to była dobra część ciebie, a nie zła."

czwartek, 27 marca 2014

"W ciemność mojego aż nazbyt realnego świata"

"Z koszmarów w ciemność mojego aż nazbyt realnego świata"

Jeśli kiedyś myśleliście nad połączeniem fabuły "Igrzysk śmierci" i świata wampirów jako kolejnego stadium ku ludzkiej zagładzie ewolucji, to jest właśnie ta książka. Połączenie już z samego założenia trochę dziwne i uczucie to towarzyszy także w czasie lektury.

"Polowanie" opisuje świat, gdzie większość społeczeństwa stanowią wampiry - a przynajmniej my wampirami byśmy je nazwali (to określenie nie pada też wprost w tekście). One same nazywaj się ludźmi - nową i lepsza ich wersją. Ich pożywieniem stała się krew (zwierzęca lub syntetyczna z braku innej), śpią w obręczach zawieszonych pod sufitami mieszkań i ich wygląd jest bez zarzutu. Do tego jeszcze najwyraźniej oddychają, mogą pozwolić sobie na deser i starzeją się. Bohater musi codziennie się starać aby być branym za jednego z nich: golić, ukrywać fizyczne jak i emocjonalne symptomy bycia człowiekiem. Obecnie określiło by się go mianem "hepera".
Wkrótce ma się rozpocząć kolejne Wielkie Polowanie, odbywa się raz na kilka długich lat. W loterii biorą udział wszyscy obywatele - ta nowa rasa ludzka. Każdy ma szansę by móc zabić i posmakować krwi heperów, specjalnie trzymanych hodowanych w niewoli. Trzeba tylko zostać wylosowanym.
I zostaje wylosowany nasz ukrywający się w społeczeństwie wampirów bohater, który pragnie tylko tego, aby to na niego nie zwrócono uwagę. Gra jednak już się rozpoczęła.

"Ale przemilczałem - kłamię - bez wahania. Przychodzi mi to łatwo, kłamię wszak przez całe życie, moja tożsamość to przecież oszustwo od początku do końca."
To częściowy powrót do takich wampirów w starym wydaniu, ale jednocześnie i sporo zastrzeżeń odnośnie fabuły. Jak człowiek, żyjący z dnia na dzień w społeczności całkowicie zdominowanym przez wampiry, miałby szanse przetrwać? Już nie wspominają, że Gene nie zostaje w domu, ale chodzi do liceum - włącznie z uczestniczeniem w zajęciach z wychowania fizycznego. Można to tłumaczyć tylko faktem, że owe wampiry noszące teraz miano "ludzi", nigdy kontaktu z prawdziwym człowiekiem nie miały. Wydaje się, że w praktyce jednak instynkt wciąż by podpowiadał, że coś jest nie tak.
Skoro to świat przyszłości, to gdzie się podziały samochody? Elektryczność najwyraźniej pozostała, więc czemu istnieje tylko transport konny? Wiele przemawia za tym, że w "Polowaniu" widzimy antyutopijną przyszłość losów naszego świata, ale nie ma wielu odpowiedzi, jak do powstania tej rzeczywistości doszło.

Jeśli pominąć tych kilka niewiadomych kwestii, to akcji jest sporo - i to błyskawicznej akcji. Gene zostaje wylosowany z puli ogółu wraz z inną dziewczyną ze swojego liceum - Ashley June, do której ewidentnie coś czuje. W ośrodku badań, na kilka dni przed łowami, odbywać się będzie także szkolenie...a w jego wyniku nasz bohater pozna innych heperów. Czy zdecyduje się im pomóc czy też raczej postawi na swoje przeżycie, skoro ich, jako nagrody w łowach, jest już praktycznie przesądzone? Odpowiedź jest w tym wypadku zaskakująca.

"Samo życie. Nauczyli ją, że jest ważne, wartościowe, że należy je chronić i nigdy nie oddawać przedwcześnie."
"Polowanie" opisuje społeczność zdominowaną przez stare, dobre wampiry - czyli takie, które dosłownie stopią się w słońcu. Jednocześnie w rządy krwi zmieniają się w bestie, atakując jak horda zombie. Ślina ścieka obficie z kłów i brak jest już tej wystudiowanej, chłodnej postawy, którą próbuje opanować bohater, tłumiąc wszystkie ludzkie odruchy. Kiedy karty zostają odkryte, akcji jest naprawdę sporo i trudno przewidzieć przyjdzie ścisły jej finał.
"Polowanie" - Andrew Fukuda
W oryginale: The Hunt (2012)
[TRYLOGIA] Tom 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów  PRZEDPREMIEROWO
NR 15/2014/03/05 (291)
W kategorii: Antyutopia + wampiry
Stron: 360
Miejsce akcji: Ameryka Północna, a pozwala tak przypuszczać drzewo Jozuego wpisane w pustynny krajobraz w okolicy ośrodka.
Ocena: Na "The Hunt" czekałam już od dłuższego czasu, powieść w planach pojawiła się dość dawno temu. Zdziwiona byłam w czasie lektury, że "Polowanie" to właśnie ta powieść, gdyż spodziewałam się zupełnie innej akcji. Schemat książki momentami bardzo przypomina "Igrzyska", a wampirza jej część - często polowania na wymierających ludzi w świecie zombie.
Dodatki:
Fragment: KILK      /       Zwiastun PL - Klik  /   OPIS WYDAWCY
PREMIERA: 28 MARCA 2014

poniedziałek, 17 marca 2014

"Zakładnik jej opowieści"

"Na wakacjach nie mamy żadnych obowiązków, problemy zostawiamy we własnym kraju. Nowe miejsca nie chcą gościć naszych kłopotów i lęków."

Powieść rozpoczyna scena, kiedy Nicco w kreatywny sposób obdarowuje swoją dziewczynę z okazji jej urodzin, a ona... oznajmia, że ich związek jest już właściwie skończony. To początek kolejnej opowieści autora "Trzech metrów nad niebem", które szalenie mi się spodobały aż obejrzałam ich dwie adaptacje: produkcję z Włoch (opinia) oraz Hiszpanii (opinia). "Chwila szczęścia" kusi polskiego odbiorcę szczególnie wątkiem...bohaterek z Polski, które pojawią się na dłużej w tej historii.

"Wykreowaliście świat chaosu"
Nicco nieustannie prowadzi w swoich myślach dialog z byłą dziewczyną, jednocześnie analizując przeszłość i szukając powodu, dla którego Alessia od niego odeszła. Nie jest to jego jedyne zmartwienie.
Bohater stał się nową głową rodziny, ale jest to rola trudniejsze niż poprzednio. Za życia ojca wszystko trzymało się jakoś w całości, pomimo napotykanych problemów. Teraz obie siostry Nicco odreagowują kryzys na różne sposoby, a swoje problemy w związkach (czy to z chłopakiem czy ze zdradą) obarczają Nicco - to on, jako głowa rodziny, ma się ze wszystkim uporać. Trudno nie czuć sympatii wobec bohatera, kiedy zmuszony jest mierzyć się z tak skrajnym brakiem odpowiedzialności ze strony sióstr.

"Gdybym mógł zawrócić świat, sprawiłbym, żebyś to ty wróciła"
Nicco doświadczając kolejnych chwil szczęścia definiuje trwałość tych chwil - na ile starczy dane wspomnienie czy też jak bardzo jest ono ulotne. Przypomina sobie najczęściej o tym, co stracił (ojca) i czego nie może już odzyskać (Alessia).

"-Księżyc jest wysoko, a niebo pełne gwiazd. Wygląda na to, że jedna z nich zeszła na ziemię, by mnie odnaleźć".
Nicco i Gruby (jego najlepszy przyjaciel) stają przed niedostępną dla nich wcześniej perspektywą - jest nią wakacyjna przygoda z cudzoziemkami.Może się początkowo wydawać, że turystki z Polski wiele rzeczy nie pojmują, także ze względu na barierę językową, ale rozumieją więcej niż się chłopakom wydaje- pokazuje to w szczególności zakończenie opowieści.

"Chwila szczęścia" - Federico Moccia
W oryginale: Quell'attimo di felicita
Wydawnictwo: Muza  / OPIS
PRZEDPREMIEROWO
Stron: 320
W kolejności: NR 13/2014/03/03 (289)
Ocena: Narratorem jest Nicco i ta powieść to w większości jego przemyślenia. Najczęściej myśli bohatera powracają do niedawnego rozstania z Alessią, przez co lekturze często towarzyszyć może uczucie powtarzalności. Wraz z pojawieniem się turystek z Polski (Ani i Pauliny) akcja nabiera tempa. To lekka opowieść o młodych dorosłych, będących u progu życia (i najlepszej zabawy) lecz wzbraniających się jeszcze bez poważnymi decyzjami, które łączą ludzi na lata. Zabawna opowieść, lecz nie opowiadająca o miłości z kategorii takich jak ta w "Trzech metrach nad niebem" (trudno jednak przy ocenie uniknąć porównań). Oczywiście spora dawka kultury włoskiej (w postaci kuchni czy też zabytków) gwarantowana.
W kategorii: Bez wątków paranormalnych
PREMIERA: 19 MARCA 2014

Ciekawostki z fabuły:
- Znajdziemy tu odwołania do innych współczesnych pisarzy, np. kiedy Valeria (młodza siostra Nicco) czyta książkę "o dziwnym tytule 1Q84" (str.79).
- Cytat: "-One chcą przypiąć z nami kłódki! Niech żyje Moccia..." jest prawdopodobnie odwołaniem autora do jego własnych, wcześniejszych powieści.
- W fabule jest też wyjście na koncert...Coldplay ;)

wtorek, 11 marca 2014

"Dokładnie moje przeciwieństwo"

"Pod każdym względem dokładnie moje przeciwieństwo"

Trzy różne okładki, a każda opowiada istotnych fragment tej historii -to w nich ujawnia się sekret najszczęśliwszych chwil. Jest więc tu widok z fontanny pełnej zatopionych monet. Jest i jeden z licznych kubeczków po zjedzonych hektolitrach lodów. W tle widnieje tarcza księżyca, widoczna także na naszej okładce. To na jego powierzchni możecie poszukać wyjaśnienia dla tytułu i dowiedzieć się czym jest "Morze spokoju".

Dziewczyna przeprowadza się do pobliskiej miejscowości. Nikt nie wie o niej zbyt wiele, z wyjątkiem jej imienia rosyjskiego pochodzenia i upodobania do bardzo wyzywającego stroju. I oto właśnie Nastii chodzi. Nikt też nie dowie się niczego od niej wprost, gdyż dziewczyna po prostu nie mówi. Nie dlatego, że nie potrafi, lecz dlatego, że tak jest o wiele łatwiej niż byłoby opowiedzieć o wydarzeniach dnia, które po roku leczenia i terapii wreszcie do niej powróciły (od samego wypadku minęło już jednak dwa i pół roku). Czytelnik też nie jest tu uprzywilejowany - a każdy sprawek wspomnień będzie siłą wydarty, by pod koniec opowieści móc jakoś odtworzyć całość. Przez większość lektury można pomyśleć, że będzie to wątek iście kryminalny, ale tak nie jest.

Nastia kolekcjonuje imiona i nazwy, szukając tych, która mają niezwykłe znaczenie, a nie są tylko pustymi pojęciami. Obiecującym wydaje się więc Morze Spokoju, dla kogoś, kto szuka miejsca z dala od świata i pełnego ciszy. Narrację prowadzić będzie dwóch bohaterów ;)

"Że nie postąpiłem aż tak autodestrukcyjnie"
Książka mogłaby nazywać się również wykazem wszelkich działań autodestrukcyjnych. Poznajemy dokładniej przeszłości i motywy działania trzech bohaterów, ale to wyniszczający się powoli i konsekwentnie skład - do tego stopnia, że szkoda aż tych wszystkich szczęśliwych chwil, których jest w tej historii więcej niż kilka. W nowym liceum Nastia poznaje Josha i Drew. To para przyjaciół od lat, i choć nie będzie tu typowego wątku "którego z nich ma wybrać", to obecność Nastii znacznie zmieni relacje między przyjaciółmi. Bohaterka nie może uwolnić się od traumatycznych wspomnień (i trudno jej się dziwić), Josh stracił większość mu bliskich osób, a Drew... Cóż Drew ma wszystko, ale nie przeszkadza to w wyniszczaniu siebie: emocjonalnie czy też w trakcie trwania licznych imprez, gdzie nie tak znowu trudno o niewłaściwą decyzję. To także opowieść o tym, jak nisko (i na jak długo) trzeba upaść aby uznać, że zasłużyło się na drugą szansę. Momentami działania głównej bohaterki bardzo przypominają te znane z "Trzynastu Powodów" (o niej słowo w tej recenzji).

Zakończenie dla tej historii zupełnie zmienia postrzeganie opowieści jako całości, co przyczynia się także do wyższej dla niej oceny. Zakończenie odmienia bohaterów. W przypadku Nastii najbardziej polubiłam ją w wspomnianych skrawkach przeszłości oraz tym swego rodzaju epilogu. Nie mogę za to powiedzieć abym lubiła Nastię ("Słoneczko") i Josha czy też Drew, w trakcie trwania opowieści.
"Morze spokoju" - Katja Millay 
W oryginale: The Sea of Tranquility 
[POWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE]
Wydawnictwo: Jaguar  /OPIS/
W kategorii: Bez wątków paranormalnych
W kolejności: NR 12/2014/03/02 (288)
Forma: ebook/  PRZEDPREMIEROWO
Ocena: Historia w tle (czyli przeszłości głównej bohaterki) to najlepsza część tej opowieści. Chęć odkrycia tej tajemnicy nakręca lekturę. Perspektywa zdarzeń przeszłości wydaje się też o wiele bardziej zajmująca niż wydarzenia akcji rozgrywającej się już w teraźniejszości. Nastia nie jest skora do zwierzeń i sporo stron lektury upłynie, zanim z kawałków wyłoni się całość tajemnicy - zdecydowanie opłaci się jednak dotrwać do finału. Znajdzie się też tych kilka pięknych scen, jak wspomniana na początku fontanna z monetami, które warto poznać.
PREMIERA: 19.03.2014

P.S. czyli  Morze Spokoju Tak blisko...
"Morza spokoju" nie można porównać do powieści "Tak blisko..." (recenzja). Po pierwsze "Morze spokoju" to kolejny raz akcja w szkole średniej, w "Tak blisko..." jesteśmy już na studiach, a to całkiem zmienia postrzeganie świata. Główne bohaterki nie są do siebie w żadnym stopniu podobne, choć w obu powieściach jest napaść, pobicie, nauka samoobrony, stopniowe odzyskiwanie zaufania do siebie i świata.

wtorek, 4 marca 2014

"Póki los nam sprzyja"

"Czasem wypowiedzenie marzenia na głos wystarczy, żeby się spełniło."

Nowy świat zdefiniowały kolory: zielony, żółty, niebieski, czerwony i pomarańczowy. I także czarny, który zrównał te wszystkie kolory, charaktery i osoby.

Symbol, jaki widnieje na okładce, to dwudziesta trzecia litera greckiego alfabetu. Oznaczać może kilka rzeczy, lecz najważniejsze z nich dla fabuły tej powieści będę dwa znaczenia. W psychologii literą tą oznacza się psychikę, w parapsychologii zaś jest "wspólnym określeniem na wszystkie zjawiska paranormalne". I tutaj zaczynają być potrzebne kolory.

"-Może nic się nigdy nie zmieni - powiedział. - Ale warto poczekać, gdyby miało się jednak okazać inaczej."
Zastajemy świat pogrążony w chaosie, w który wpędził go kryzys ekonomiczny i tajemnicza epidemia, która część dzieci zabiła, a resztę pozostawiła... z niebezpiecznymi, niezrozumiałymi zdolnościami. Tym bardziej nie chciały dokładniej zrozumieć ich władze Stanów Zjednoczonych, dopóki wszystkich ocalałych nie zgromadzona w "ośrodkach rehabilitacyjnych", odcinając ich od świata i rodziny...która często sama oddawała swoje zupełnie odmienione, niebezpieczne dzieci.
Historię opowiada Ruby, która wymknęła się władzom obozu Thurmond przy pomocy Ligi Dzieci. Tymczasowym wybawcom nie może jednak zaufać, a do pościgu dołączą wkrótce jeszcze nowe strony konfliktu. Ruby jest Pomarańczowa, a jej zdolności potwierdzają tylko, dlaczego to ten właśnie kolor uważa się za najbardziej niebezpieczny.

To dopiero początek nowego porządku świata, więc trudno tu jeszcze mówić o prawdziwej antyutopii. Dzieci i młodzież, które muszą zaistnieć jak najdalej od świata dorosłych, to wątek dobrze znanym
fanom serii GONE - i tam istotną rolę grają zawsze niedawno nabyte moce.

"Zasługiwaliśmy, by marzyć o przyszłości."
Bohaterów tej opowieści godnych zapamiętania jest więcej niż kilku. Liam - jestem pewna, że za tym młodzieńcem będzie szaleć sporo pań. Ruby początkowo przypominała bohaterkę "Dotyku Julii", ale z czasem zmieniła się zdecydowanie na korzyść. Suzume nie można nie lubić i nawet za Pulpetem przyjdzie zatęsknić, szczególnie pod sam koniec opowieści tego tomu.

Początek był trochę przytłaczający, ale kiedy tylko dochodzi do spotkania Ruby z inną grupą uciekinierów...powieść po prostu ożywa i nabiera akcji - i taka już pozostaje do samego końca. Autorka nie skupia się jedynie na opowieści głównej bohaterki, a przez to zyskuje całość.
Jedyny minus to dla mnie zastosowanie słowa "obóz", gdyż ma ono bardzo negatywny wydźwięk i jest bezpośrednio powiązane z wydarzeniami drugiej wojny światowej. Dzieci licznie zgromadzone w takich obozach, na których przeprowadza się eksperymenty i poniża przy każdej okazji, to zbyt bliskie powiązanie historyczne. Początkowo czytając o Ruby, wydawało mi się, że czytam o czymś zupełnie innym.

"Nie mogąc zbadać granic"
Wiele antyutopii to powieści, w których przewodzi ucieczka. Z czasem jednak to umykanie z rąk pościgu zmienia się w misję z celem, najczęściej odszukaniem azylu w tym pogrążonym w chaosie świecie przyszłości. Nie jest to trylogia, gdzie na odnalezienie owego azylu poświęca się aż dwa tomy.
Ile kolorów? :)
W "Mrocznych umysłach" mamy ten "młody" typ antyutopii, w który świat przeistoczył się zaledwie kilka lat wcześniej (nie więcej niż 10 lat). Nie ma więc za bardzo tajemnicy przeszłości i prawd zatuszowanych dziesięciolecia temu. Jest za to bardzo dobra akcja i ciekawa historia.
Warto przeczytać "Mroczne umysły", by po ich lekturze już nigdy więcej nie spojrzeć tak samo na kolor pomarańczowy.
"Mroczne umysły" - Alexandra Bracken 
W oryginale: The Darkest Minds  (TRYLOGIA)
Wydawnictwo: Otwarte  PRZEDPREMIEROWO
W kolejności: NR 11/2014/03/01 (287)
Ocena: Obecnie najlepsza seria od Moondrive, na której kolejny tom będę niecierpliwie czekać. Bardzo dobra lektura, zdecydowanie warta polecenia. Akcja i nadnaturalne zdolności spodobają się fanom serii GONE. W fabule znajduje się ciekawy pomysł z pisaniem recenzji i zamieszczaniem ich w sieci - warto zwrócić na to uwagę w trakcie lektury ;)
Zwiastun:  KLIK

PREMIERA: 01.04.2014

"Ogarnęło mnie przedziwne wrażenie, że straciłam coś, czego tak naprawdę nigdy nie miałam - że nie byłam tym, kim dawniej, a co więcej, nie byłam tym, kim miałam być. Poczułam dziwną pustkę."

piątek, 3 sierpnia 2012

"Algorytm serca" - "Żona_22" Melanie Gideon


"Żona_22" - Melanie Gideon
PRZEDPREMIEROWO
[ POWIEŚĆ W JEDNYM TOMIE ]
Wydawnictwo Otwarte
"Algorytm serca"
Najpiękniejsze opowieści o miłości pokazują najczęściej drogę, jaką przejść musi dwójka ludzi aby odnaleźć w sobie to cudowne uczucie będące mieszanką zaufania, poświęcenia i szczęścia. Wreszcie po burzliwych przygodach, od pierwszego spojrzenia do pierwszych słów "Kocham", zbliża się epilog historii, a w nim: ślub, małżeństwo, dzieci i piękny dom.
Tutaj gdzie większość opowieści się kończy, książka Melanie Gideon właśnie się zaczyna. Odnajdywanie się to piękna rzecz, lecz tylko próba czasu może udowodnić wygraną walkę o miłość.

MAŁŻEŃSTWO W XXI WIEKU - czyli historia pewniej ankiety
"Żona 22" to historia Alice Buckle. Nasza bohaterka jest już po czterdziestce i zbliża się do przełomowego czasu w swoim życiu: to będzie rok, kiedy przeżyje wiekiem swoją matkę. Zawsze stanowiła dla niej pociechę myśl, że nawet jeśli jest jej ciężko, jej matka też mając tyle lat przez to przechodziła. Ten okres niepewności potęguje uczucie, że Alice i jej mąż William oddalają się od siebie, a z dziećmi stopniowo zatraca dawny kontakt.
Wkrótce Alice otrzyma zaproszenie na udział w badaniu na temat małżeństw z wieloletnim stażem w XXI wieku. Pytania do ankiety otrzymuje mailami w częściach, a w razie potrzeby może się poradzić osobistego asystenta, który został jej przydzielony na czas trwania badania. Podczas odpowiadania na pytania powracają wspomnienia, a internetowa znajomość przeradza się z coś niespodziewanego.

WIEK PRZEŁOMOWY
Cudownie jest cieszyć się młodością i w dalsze lata wówczas patrzy się z optymizmem. Wiek średni to czas istotny. Dochodzi wówczas do wielu kryzysów, ale jakże miałoby być inaczej, jeśli to wtedy człowiek się zmienia. Patrzy się wstecz na swoje minione już lata i wydają się one znacznie piękniejszym obrazem, niż codzienność, którą mamy przed sobą. Pomyśleć można, że najlepsze już za nami. Nic bardziej mylnego. Nigdy nie wiesz bowiem, czy najlepsze jeszcze aby nie przed tobą.

FACEBOOK I GOOGLE - a ile jaki jest twój wynik ?
W czasie ceremonii otwarcia obecnych nowożytnych Igrzysk podsumowano ostatnie lata i sporą część spektaklu poświęcono technologii, nie tej pozwalającej na loty w przestrzeń kosmiczną, ale tej najbliższej nas. Książka Melanie Gideon to pod wieloma względami powieść na miarę nowoczesności. Świadczy o tym już sam tytuł będący przecież internetowych nickiem. Rozdziały przybierają przeróżną postać: wymiany korespondencji e-mailowej, postów zamieszczanych na Facebook'u czy listy wyników z wyszukiwarki Google. Alice, jej znajomi jak i rodzina komunikują się za pośrednictwem internetu, co nie oznacza, że nie znajdują czasu na wieczorki kulinarne o różnym motywie przewodnim. Widać jednak w opowieści tej znak naszych czasów i zastanawiamy się sami, jak dużą rolę internet pełni w naszym życiu. Jak często zdarzają się dni, kiedy nie wchodzimy do sieci aby sprawdzić najnowsze nowinki ? Jak często wymieniamy krótkie wiadomości zamiast się spotkać ? Ile wiedzielibyśmy o zainteresowaniach i wydarzeniach w życiu naszych znajomych, gdyby nie internetowe środki komunikacji ? Rachunek nie jest zbyt optymistyczny, choć nie oznacza to, że internet to samo zło. Alice korzysta z powszechnie dostępnej mapy Google Earth i dzięki temu może spacerować ulicami pięknych miast Europy. To także online dochodzi do przełomu w jej relacjach rodzinnych.

CHICK LIT - czyli troszkę o gatunku
"Żona 22" to typowy Chick Lit, czyli gatunek powieści skierowany do współczesnych kobiet, opowiadający o życiu często w sposób lekki i zabawny, jednocześnie nie pomijając istotnych problemów. Choć zawiera wątki romantyczne, nie jest to typowy romans, ponieważ relacje sercowe bohaterek są dla nich w takim samym stopniu ważne jak relacje rodzinne i przyjaźnie.

REKOMENDACJE
Przeczytałam powieść "Żona 22" w ekspresowym tempie i jestem zachwycona! Główna bohaterka już mocno po 40 i choć mi jeszcze sporo do tego brakuje, to mogłam się z Alice łatwo zidentyfikować, a w fabule czytelnik zagłębia się natychmiastowo. Od samego początku polubiłam William, a także dwójkę dzieci oraz kilkoro przyjaciół, którzy zapewnili niesamowitą dawkę dobrego humoru. Sam Alice to dramatopisarka, więc jej narracja jest absolutnie doskonała: przezabawna, sarkastyczna, a kiedy trzeba także uczuciowa i refleksyjna. Akcja jest taka naturalna, że czytanie do przyjemność. Porównać wrażenie mogłabym tylko do powieści "Z deszczu pod rynnę" Kerstin Gier.
Moja jedyna sugestia to zerkanie do ANEKSU w czasie lektury odpowiedzi na poszczególne pytania z ankiety. Oczywiście pytania łatwo odgadnąć, ale ułatwia to czytanie, a nie ma bezpośredniego nawiązania do aneksu, który jest na końcu książki, w tekście. Sam jednak pomysł na powieść jest cudowny i choć zagadkę rozwiązać można przed czasem, nie psuje to lektury, wręcz przeciwnie ;)

"Żona 22" to taki lekki, niezobowiązujący, jednotomowy Chick Lit, którego było teraz najwyraźniej trzeba. Wyśmienita premiera na wakacje ;)  MOJA OCENA: 9 / 10
PREMIERA: 8 sierpnia 2012
Za możliwość przedpremierowej świetnej zabawy z lekturą dziękuję wydawnictwu Otwarte.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...