Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

wtorek, 31 marca 2015

"Cześć, Hopeless"

"Zupełnie jakbym tego dnia, gdy połączyłem ich imiona, tworząc przezwisko Hopeless, nazwał tak też samego siebie."

POWÓD DO LEKTURY: Colleen Hoover to autorka, której przeczytałam już cztery książki i zabieram się za kolejną. Moje pierwsze spotkanie z jej twórczością miało miejsce przy lekturze "Hopeless" i od razu powiem, że do grona fanów ani tej pisarki ani tej konkretnej powieści nie należę. Do samej Colleen przekonał mnie najbardziej bardzo osobisty wstęp, który zamieściła ona na wstępnie do "Szukając Kopciuszka". Jej powieść "Losing Hope" kupiłam jednak wcześniej, zanim zabrałam się za owy wstęp. Skoro "Hopeless" nie jest takim rodzajem książki, do której lektury bym wielokrotnie wracała, to dlaczego chciałam ją przeczytać raz jeszcze, tylko że tym razem z perspektywy Holdera? Odpowiedź jest prosta: bo Holder coś ukrywa, jego działa i motywy nie są jasne, a czytelnik zawsze chce jakiegoś wyjaśnienia. Powinniśmy wskazówki co tego znaleźć w kontynuacji "Hopeless", tylko już lekkim mój sprzeciw budzi samo użycie słowa "kontynuacja". Skoro to te same wydarzenia jak w "Hopeless" to jaka z tego kontynuacja?

O KONTYNUACJI SŁÓW KILKA: Słowo "kontynuacja" można rozumieć jako "dalsze wykonywanie jakiejś czynności". W tym znaczeniu tego słowa "Losing Hope" rzeczywiście stanowi kontynuację powieści "Hopeless", ponieważ Colleen Hoover faktycznie "kontynuuje" pisanie (czynność) o tych samych bohaterach. Jako czytelnicy jesteśmy jednak przyzwyczajeni do innego znaczenia słowa "kontynuacja", o wiele bardziej określonym zakresie. Dla mnie "kontynuacja" stanowi dalsze losy poznanych w poprzednim tomie bohaterów, w tym przypadku Sky i Holdera.
Okazuje się, że mając coś takiego na myśli, odnoszę się jednak bardziej do pojęcia takiego jak "sequel", który już jednoznacznie wskazuje, że o "dalsze losy" chodzi. Z sequelami jest też taki problem, że nie zawsze tworzą je ci sami autorzy, którzy odpowiadają za część pierwszą. Kolejne kwestia jest też taka, że sequel może opisywać dalsze losy... ale już kolejnego pokolenia (jak w przypadku serii Cassandry Clare).

POV czy MIDQUEL: Czym więc jest "Losing Hope" skoro nie oddają natury tej książki słowa takie jak "kontynuacja" czy też "sequel"? W języku angielskim oczywiście jest zawsze łatwiej. Jeśli w zagranicznej recenzji zobaczymy skrót POV to już wiemy, o co chodzi. POV (od "point of view") jasno wskazuje, że będzie to ta sama opowieść, co w tomie pierwszym, opowiedziana jednak z punktu widzenia innego bohatera. Oczywiście POV zobaczymy w tekście o wiele częściej, bywają powieści (Dary Anioła czy Wampiry z Morganville), które w kolejnych tomach (gdzie mamy dalszy ciąg wydarzeń)rozszerzają perspektywę narracji na innych bohaterów. Okazuje się jednak, że jest pojęcie na taki rodzaj powieści jakim jest "Losing Hope" i zdaje się to być "midquel". Jest to bowiem taki "rodzaj kontynuacji, którego akcja rozgrywa się w trakcie wcześniejszego dzieła" [źródło]. 

MIDQUEL, TROSZKĘ PREQUEL I SEQUEL: To właśnie idealnie pasuje do wydarzeń znanych już z powieści "Hopeless". Jeśli zaś o prawdziwy rodzaj kontynuacji chodzi, to jest tutaj i owszem. Są to jednak tylko strony 335 - 355. Cała reszta to narracja tych samych wydarzeń, jedynie z innej perspektywy. Co prawda nasz Holder często bywał też w miejscach, w których Sky nie było - te sceny stanowić będą nowość dla czytelnika, mają one miejsce jednakże w trakcie trwania akcji "Hopeless". "Losing Hope" to także rodzaj prequelu, gdyż poznamy szczegóły przeszłości Holdera.

O CZYM JEST 'LOSING HOPE': Opowieść Holdera rozpoczyna się od kulis samobójstwa jego siostry bliźniaczki, Les. Całość zaczyna się jeszcze o wiele wcześniej, od trójki przyjaciół z dzieciństwa: Holdera, Les i Hope. Hope została porwana (co wiemy z akcji "Hopeless"), lecz okazuje się, że choć dziewczyna została wyrwana z rodzinnego dramatu, to przeniósł się on jeszcze na kogoś innego. Samobójstwa nigdy nie można zrozumieć i wydarzenie to zmienia psychikę Holdera. Bohater nieustannie szuka też w obcych twarzach uprowadzonej Hope, aż ją znajduje. I tutaj zaczyna się wcześniej wspomniana tajemnica i problem z tomem pierwszym.

KLUCZOWE PYTANIA: Jakim cudem Holder przez taki czas utrzymał sekret tożsamości przed Sky / Hope? Jak mu się to mogło udać? Dlaczego był z nią, wiedząc o jej utraconych wspomnieniach i milczał? Jeśli chodzi o Colleen Hoover to takich irracjonalnych (frustrujących czytelnika) zachowań znalazłoby się parę, nie tylko w "Hopeless" ale i "Pułapce uczuć". Odpowiedzi nie ujawni żadna dodatkowa perspektywa, a kwestia "chciałem / chciałam cię / was chronić, to dla twojego/ waszego dobra" jakoś nie wydaje się nawet wystarczać.

POWIEŚĆ I JEJ CZĘŚCI: Nowość stanowią tutaj rozdziały połówkowe czy ułamkowe. To co prawda tylko i wyłącznie numeracja, ale też jakiś ciekawszy sposób manipulacji strukturą tekstu powieści. Kolejna nowość to listy w dzienniku do Les. Po odejściu siostry Holder zwraca się do niej w taki sposób: prosi o radę ale i próbuje zrozumieć coś, czego zrozumieć się nie da. Tam znajdzie się też pewien "brakujący - odnaleziony z czasem list". Perspektywa Holdera potwierdza też gatunek tej powieści, czyli New Adult. Zarówno Sky jak i Holder mają traumatyczną przeszłość, z którą muszę się uporać (standard). Holder pamięta ją całą, choć nie zna części wydarzeń. Sky brała w nich udział, choć pamięć w obronie przed skrajnymi emocjami zablokowała część z nich. Opowieść o czułości, która rodzi się z więzi dwojga ludzi - tak w telegraficznym skrócie.

DLA KOGO: Podobnie jak "Tak krucho", te same opowieści tylko opowiedziane z innej perspektywy to coś dla tych fanów, którym tak spodobał się tom pierwszy, że chętnie by go przeczytali raz jeszcze. Skoro można przeczytać jednak to samo, tylko z innej perspektyw, która ujawni coś nowego z teraźniejszości akcji, a może coś nowego jeszcze dopowie z przeszłości innego bohatera... to dlaczego nie? Czasem wciąga taka lektura, ale momentami już troszkę nuży - znamy przecież dokładnie przebieg akcji tomu pierwszego. Jeśli danych bohaterów jednak bardzo lubimy, to pewnie sama radość. Ja akurat w przypadku powieści Colleen Hoover nie potrafię się w tych bohaterach zakochać. Także jeśli chodzi o ulubionych autorów i ich serie (wspomniane Dary Anioła czy Wampiry z Morganville) nie zawsze już tak cieszy zmiana w narracji, nawet jeśli dotyczy lubianej (bardzo) przez czytelnika postaci. Czy dany "midquel" czy też zabieg taki jak wprowadzenie nowej osoby do narracji się spodoba - to kwestia bardzo indywidualna.

COŚ NOWEGO: Tutaj (w LH) też po raz pierwszy zarysowana jest historia Daniela i jego "Kopciuszka", ale nici z klasycznego odwołania do motywów tamtej sławnej baśni. To raczej wyniki przyzwyczajenia przyjaciela Holdera aby nie nazywać ludzi tak jak wszyscy inni, czyli po imieniu, lecz poprzez zastosowanie różnych ksywek. Tutaj mamy inny przykład:

"- Cześć, Hopeless - mówi.
- Mówiłem już, żebyś mnie tak nie nazywał, dupku.
- Trzeba było tym pomyśleć, zanim walnąłeś sobie ten tatuaż - odgryza się."

Nie tyle ze względu na ciekawość losów Daniela i Six, ile na cień szansę na jeszcze jakieś bardziej bezpośrednie nawiązanie do baśni oczywiście "Szukając Kopciuszka"... dokładnie przeczytam :)

POWIEŚĆ W POWIEŚCI I... REKLAMA: Sky czyta Holderowie powieść pod tytułem... "Pułapka uczuć", która jest pierwszą opowieścią Colleen Hoover.... Niezła reklama, prawda? Czytając "Hopeless" nie zwróciłam na to uwagi, nie było wtedy jeszcze "Pułapki uczuć" na naszym rynku. Jeśli ktoś jednak pierwszą powieść tej pisarki zna, będzie miał bardzo dobre odniesienie co do tej sceny:
"Czyta dalej, a ja nie protestuję. Po kilku rozdziałach zaczynam się zastanawiać, czy mój przyśpieszony puls jest wynikiem tak długiego wsłuchiwania się w jej głos czy seksualnego napięcia, jakim przesycona jest ta książka. Może jednego i drugiego." Nie pierwszy raz widzę taki rodzaj reklamy, ale zawsze śmiesznie jest znaleźć takie triki.

PRAWDA, CZYLI CO DAJE POV: Wychodzi na to, że Sky od początku kogoś Holderowi przypominała. Cała prawda przedarła się i ujawniła w jego snach, już po pierwszym spotkaniu w sklepie i rozmowie na parkingu. Holder jednak, podobnie jak Sky, odrzuca od siebie taką wersję. W tej chwili Sky interesuje go jedynie jako osoba nowo poznana. Fascynuje go fakt, że jeszcze nigdy nie poczuła do żadnego innego młodego mężczyzny przyciągania, a za jego sprawą to właśnie się zmienia. Holder więc nie chcąc przerwać tej magii, nie zważa na prawdę i skutki jej ukrywania. Jednocześnie sam Holder to jednak bardzo wyrozumiała i empatyczna postać, jest więc przy dziewczynie we wszystkich najtrudniejszych momentach.

CO ZMIENIA PERSPEKTYWA: Coś w tym jest, że bohaterki w oczach bohaterów zawsze wyglądają tak skrajnie bezbronnie. To znowu irytuje czytelnika, który do narracji poprzedniej postaci jest już przyzwyczajony i wcale nie widział jej w taki sposób. Przykładowo: "Odwraca się i patrzy na mnie szeroko otwartymi oczami." - Sky i jej "szeroko otwarte oczy" to często powtarzający się element w narracji Holdera. Chyba aż za częsty, bo z czasem zaczyna... Dość już o minusach. Ponowne przerabianie fabuły łatwe pewnie nie jest. W przypadku "Hopeless" wyjątkowość tej historii polegała na efekcie zaskoczenia, a jeśli i ten element zabierzemy, to przy powtarzalności fabuły całość zaczyna z czasem lekko nużyć. Muszę jednak przyznać, że i tutaj w "Losing Hope" finał (ten odnaleziony list) i tak ponownie jest dość emocjonujący i nadaje całość opowieści większy sens niż można by przypuszczać.

"Losing Hope" - Colleen Hoover
RODZAJ: midquel do powieści "Hopeless"
Wydawnictwo: Otwarte/ Moondrive
W kategorii : New Adult (szkoła średnia)
W kolejności: NR 23/2015/03/09 (379)

Lubicie czytać raz jeszcze te same historie, tylko opowiedziane z innej perspektywy? Co myślcie o teorii, że "LH" to midquel?

6 komentarzy:

  1. "Hopeless" mam na półce i nie mogę się doczekać jej przeczytania, ale są wątpliwe szanse, żebym sięgnęła po "Losing hope". Nie lubię czytać takich samych historii tylko z perspektywy kogoś innego, bo to psuje mi zwykle humor i sprawia, że widzę dużo wad we wcześniej czytanej historii.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Hopeless" mnie oczarowało, bez dwóch zdań - chociaż właściwie bardziej jako całość niż szczegóły typu bohaterowie, fabuła itp. Dlatego "Losing hope" na półce mam, aczkolwiek zabieram się do czytania od dnia premiery, więc pewnie jeszcze trochę poczeka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hopeless średnio mi się podobało, mam nadzieję, że inne powieści tej pani są lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze poluję na książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie czytałam "Losing Hope", jednak mam nadzieję, że to nadrobię. Uwielbiam "Hopeless" i jestem ciekawa jak autorka przedstawiła punkt widzenia Holdera

    OdpowiedzUsuń
  6. W Polsce jest zdecydowanie mniej określeń, co do statusu kolejnej książki, ale cieszę się, że podałaś dwa inne, dzięki temu czegoś się dowiedziałam. Książki autorki czytałam zaraz po sobie, więc jakoś tak wszystko mi się zlewa, ale raczej miałam podwójnie pozytywne uczucia. Szczególnie tu podobała mi się kwestia listów, czy pamiętnika. ;) Nie wiedziałam, że występuję tu taka reklama... Fajnie wiedzieć. :P


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Zawsze i chętnie czytam wszystkie komentarze.
Staram się na nie odpowiadać. Zostaw po sobie ślad ;)
(*) - wszystkie cytaty mają swoje źródła w recenzowanych książkach, jeśli jest inaczej cytat zostanie odpowiednio zaznaczony.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...