"Długo i szczęśliwie" (w oryginale: Ever After) z roku1998
Tym razem jest to filmowa wersja baśni zupełnie bez udziału magii. Osoba opowiadająca historię zaprasza do siebie samych braci Grimm by wyśmiać ich wersję magicznej karocy i szklanego pantofelka. Celem jest ukazania opowieści jako historii w stu procentach realnej, czyli takiej która (podobno) wydarzyła się naprawdę. Najzabawniejsze jest to, że należałoby wezwać nie braci Grimm, ale samego Charles'a Perraulta, gdyż aspekty baśni takie jak szklane pantofelki, magiczna karoca i wróżka chrzestna przypisuje się właśnie jemu, ale mniejsza już z tym.

Książę w tej wersji? Jego ojciec Król (Franciszek, król Francji aby było zabawniej - kto ogląda "Reign", ten wie, o co chodzi) zmusza go do małżeństwa, gdyż chce wymusić na młodzieńcu odnalezienie jakiegoś sensu w życiu. Już od pierwszego spotkania Danielle (to imię naszego Kopciuszka) z Henrykiem (to imię księcia) dziewczyna wie, że młody następca tronu ma sporo wad... charakteru. Do przewidzenia było więc, że ... (choć mnie i tak zaskoczył taki przebieg wydarzeń) pamiętny bal (tutaj maskowy) kończy się płaczem. Sama Danielle to też przełamanie stereotypu baśni, bo choć dziewczyna jest traktowana jako służąca, to potrafi pogonić przyrodnią siostrę i powiedzieć co myśli, na temat macochy. Zaś złote pantofelki i piękna suknia? To część wyprawki ślubnej Danielle, którą przywłaszcza sobie macocha i jej piękniejsza z córek. Relacja Kopciuszka i macochy? Także ciekawa. Na pytanie dlaczego macocha tak ją traktuje i czy kiedykolwiek ją kochała, kobieta odpowiada: "A czy można kochać kamień w trzewiku?"
Danielle nieźle uszkodzi też księcia (na co warto popatrzeć), kiedy trzeba - choć z argumentami w dyskusji też sobie świetnie radzi, gdyż jest oczytana za sprawą wspólnego hobby, które dzieliła z ojcem (to zamiłowanie do czytelnictwa to także cecha Elli z najnowszej adaptacji z 2015 roku).
"Ella zaklęta" - filmu z 2004 roku, będący ekranizacją książki

Wróżka Chrzestna nie jest w tej baśni mile widziana, a to ze względu na "dar", jaki ofiarowała młodej Elli - dar posłuszeństwa. Nasza Ella ma bardzo trudno życie, gdyż cokolwiek ktoś do niej powie, a jest to zdanie w formie rozkazu, dziewczyna musi to wykonać, nawet jeśli nie chce / zagraża to jej życiu / sama nigdy by tego z własnej woli nie zrobiła. Oczywiście posiadanie takiego "daru" to tajemnica, której bohaterka za wszelką cenę strzeże. Z dalszych elementów: jest macocha i jej córki, jest bal, jest i książę. Księcia w tej wersji pochwalić za bardzo nie można, choć on i Ella spotykają się na długo przed balem - sam bal też (podobnie jak w wersji z Danielle) pozytywnym wydarzeniem nie jest. Film jest zrealizowany w takiej formie, że to bardzo, ale to bardzo przerysowana komedia, dlatego właśnie jestem ciekawa, jaki jest książkowy pierwowzór. P.S.: Scena w sali pełnej luster, porośniętych bluszczem... najlepsza w całym filmie!
"Historia Kopciuszka" (w oryginale "A Cinderella Story") wersja również z 2004 roku
Czyli widać, że nie tylko w 2014/2015 roku mieliśmy pod rząd dwie interpretacje baśni o Kopciuszku. Tym razem są to jak najbardziej klasyczne opowieści (chociażby poprzez czas akcji). Podobna sytuacja musiała mieć miejsce około dziesięciu lat temu. Przecież opowieści typu "Dawno, dawno temu" mogą się wydarzyć także współcześnie? Taki jest motyw przewodni tej uwspółcześnionej adaptacji. Tak więc Sam (nasz Kopciuszek) i Książę spotykają się na czacie. Sam przybywa na bal by zgubić telefon komórkowy, nie szklany pantofelek. Codzienne życie Kopciuszka to praca w rodzinne restauracji i bycie outsiderem w liceum. Kiedy więc książę (tutaj Austin) pozna prawdziwą tożsamość swojej tajemniczej randki z balu Halloween, zostawia dziewczynę na pastwę wyzwisk całej szkoły. Rehabilitacja następuje dopiero później, po tym jak Sam dokonała już konfrontacji z macochą i jej córkami.
W obu wersjach zachowania księcia (czy to Austin czy Henryk) pochwalić za bardzo nie można. To bohaterka musi pozostać silna i najczęściej uratować się na czas sama. Nie ma też tutaj wróżki chrzestnej, są za to wierni służący / pracownicy restauracji, który zostali z Kopciuszkiem (Danielle czy też Sam), po śmierci jej ojca. Ze względów finansowych jak i sentymentalnych Kopciuszek pragnie pozostać na rodzinnym gospodarstwie / w rodzinnej restauracji.
"Kopciuszek" - wersja animowana z 1950 roku
Często zobaczyć można porównanie najnowszej aktorskiej wersji do pierwszej adaptacji tej baśni w wykonaniu Disneya. Obejrzałam więc raz jeszcze wersję z 1950 roku, której wytwórnia wiele zawdzięcza (m.in. wyjście z kryzysowej sytuacji finansowej). Jest to co prawda animacja, ale to w hołdzie tej produkcji powstawała ta nowa.
Nie za wiele wiadomo tutaj o księciu, poza tym, że gdzieś tam hula i ożenić się nie chce. Motywem napędowym całości opowieści jest tutaj postać starego już króla, który marzy o wnukach. Tylko jak przymusić do decyzji księcia? Romantyczna sceneria w postaci balu wydaje się być dobrym planem, tylko czy na ten bal przyjdzie ta jedyna? Jeśli zaś chodzi o to, co dzieje się w rodzinnej rezydencji Kopciuszka... za dużo się o niej też nie dowiemy. Spora część tej animacji opiera się bowiem na przygodach przyjaciół dziewczyny, czyli zwierzętach: w szczególności są to myszy domowe i ich próby przechytrzenia kota macochy Lucyfera.
Aktorska wersja z 2015 roku nie tylko nadała więc osobowość księciu, wyostrzyła wewnętrzne konflikty w małym królestwie, jak i wyjaśniła, dlaczego Kopciuszek znosił swój los i nie spróbował szczęścia gdzieś indziej w krainie baśni, jak wielu innych bohaterów.
Tak więc jesteśmy już na powrót wśród klasycznych adaptacji, gdzie mało jest komedii, a o wiele więcej tego co mają w sobie wszystkie baśni: tajemnicy, niebezpieczeństwa i piękna. Bardziej mroczna wersji braci Grimm została także wykorzystana w ekranizacji musicalu (Into the Woods) z końcówki 2014 roku. Tam "Kopciuszek" to jedna z wielu baśni, więcej o tej wersji było już TU i TUTAJ. W skrócie: jest mrocznie, ale scen z samego balu nie zobaczymy, choć Kopciuszek wybiera się tam aż trzy razy - mamy za to każdą z scen ucieczki, w tym ostatnią z utworem muzycznym w postaci rozmyślań i zatrzymaniem czasu.
C i n d e r ella z roku 2015 (od marca w kinach)
1. Pomyślałam, że fajnie byłoby zobaczyć jak wszystkie inne panny próbowały swojego szczęścia w Próbie Szklanego Pantofelka - by pokazano to w takim ogólnym przekroju i było to właśnie w tej wersji!
2. Ella i Kit to postaci zbliżone charakterami. Jest między nimi pewnego rodzaju porozumie, co bardzo fajnie wypadało w tej adaptacji. Ella choć jest tylko córką kupca jednocześnie nadaje się do roli królowej, gdyż... przykładowo zna trzy języki obce, o dobrym sercu i empatii nie wspominając. W jej rozmowach z księciem nie widać też aż takiej różnicy pomiędzy różnymi warstwami społecznymi.
4. Ella rozmawia ze zwierzętami, co nie oznacza, że rozumie ich mowę. Zwyczajnie się do nich zwraca, gdyż jest pełna empatii, a poza tym dość samotna. W przeciwieństwie do wersji z 1950 roku, tutaj przygody małych "przyjaciół" Kopciuszka nie rywalizują o miejsce z akcją baśni, nie zapomniano jednak o ich udziale.
5. Tajemnica nieznajoma przybywa na bal i momentalnie zdobywa sympatię księcia? Z punktu widzenia dorady króla to ewidentny podstęp, mający na celu zamach stanu albo sabotaż sojuszu z Saragossą (tutaj poprzez zniszczenie szans nakorzystne politycznie małżeństwo księcia).
7. Pierwsze spotkanie w lesie i pierwsza rozmowa, a także pierwszy taniec! Razem z sceną finałową to chyba trzy najsilniejsze punkty tej adaptacji. W wersji z 1950 roku choć jest taniec, to raczej ukazuje jak to para nie widzi świata poza sobą. Tutaj mamy bal, na który przybyło pełno gości - także z innych krajów.
Można powiedzieć, że całość jest dość naiwna, ale taka nie jest. Jednak to cały świat ma uległość Kopciuszka jak i młody wiek oraz brak doświadczenia Kita za dowody naiwności. Na szczęście dwoje młodych ludzi ponownie się odnajduje, co tu dowodzi, że bardziej niż płomienna miłość jest to pokrewieństwo charakterów.
PODSUMOWUJĄC: Od ukazania opowieści jako prawdziwej i wyeliminowania udziału magii, poprzez komedię w fikcyjnej krainie i współczesne czasy jako miejsce akcji, na powrót wracamy do klasycznej scenerii i scenariusza baśni. To w takiej wersji zdaje się drzemać ich największa siła i to w takiej tradycyjnej odsłonie najbardziej zachwycają. Mam nadzieję, że "Kopciuszek" to dopiero początek tego powrotu do klasycznych wersji, które jednak ukażą wątki i aspekty we wcześniejszych wersjach pominięte lub przemilczane: coś na co nie zwróciliśmy uwagi, a co wciąż jest do odkrycia.
ŹRÓDŁA: "Ella" i "Historia Kopciuszka" to filmy, które widziałam dawno temu. Na potrzebę porównania i odniesienia się do tej nowej adaptacji widziałam za to "Długo i szczęśliwie" i wersję animowaną z 1950 roku.
Widzieliście te wersje Kopciuszka? Może kiedyś przypadkiem w telewizji? Która z nich najbardziej do Was przemawia? A może jest to jest miejsce dla jakieś zupełnie innej baśni? ;)