Szukaj w tym blogu/ wpisz tytuł, którego szukasz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Dashner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Dashner. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 października 2015

"Nieskończoność trwała"

"Musimy się spotkać we Śnie"

Michael swoje życie do tej pory dzielił między to spędzane We Śnie albo Na Jawie. Można powiedzieć, że w naszym przypadku jest bardzo podobnie, prawda? Niekoniecznie. Rzeczywistość Michaela to świat przyszłości. Czas spędzony Na Jawie ogranicza on zaś do minimum. To smutny i szary obraz dnia codziennego. Zaś We Śnie - cóż to tam zaczyna się prawdziwe życia - choć jednocześnie jest i najbardziej sztuczne. Snem nazywa się rzeczywistości całkowicie wirtualne... Technicznie jednak aż nadto realne. Analogia nazwy do znanego nam stanu snu nie pozostaje tu zupełnie bez znaczenia.

GAME ON: Michaela poznajemy, gdy znalazł się on dokładnie między młotem a kowadłem. Nie było też w tym za wiele jego winy. Może troszkę. Która jednak osoba, o umiejętnościach hakerskich, nie pomagałaby sobie manipulacjami w kodzie, by przeżycia z gry uatrakcyjnić? Pamiętacie jeszcze te proste gry, gdzie jeden tylko kod zabierał Was na odległy poziom czy nieznaną dotąd lokalizację? Michael manipuluje takimi właśnie kodami.... tylko, że w największej z wirtualnych rzeczywistości. VirtNet to nowy dom wszystkich pokoleń przyszłości.

CEL - GŁĘBIA ŻYCIA: Michaelowi dano wybór bez możliwości dokonania wyboru. Chłopak marzył by kiedyś być jednym z najlepszych i dostać się do jeszcze bardziej zaawansowanego z wirtualnych światów zwanego jako "Głębia Życia". Natrafił jednak na ślad terrorysty w rzeczywistości gier - Kaine'a. Przez to spotkanie znalazł się zarówno na celowniku niebezpiecznego gracza, który raz na zawsze potrafi człowieka wyeliminować z gry (tym samym pozbawiając go prawdziwego życia na Jawie), jak i wzbudził zainteresowanie służ SVN. To oni zarządzają dostępem do VirtNetu. Jeśli Michael nie pomoże znaleźć im Kaine'a, zabiorą mu całe wirtualne życie. Gdyby zdecydował się owego hackera poszukać, ten dotkliwie doświadcza swoje ofiary i nie gra według żadnych znanych komukolwiek zasad.

BOHATEROWIE WIRTUALNEGO ŚWIATA: Poza Michaelem nie ma w tej serii aż tak dużo postaci. Są agenci SVN, ale nie pojawiają się zbyt często. Michael zaskarbił sobie za to przyjaźń dwójki innych hakerów - Sary i Brysona. Razem postanawiają przemierzyć nieznane i zakodowane zakamarki VirtNetu by odkryć lokalizację legendarnej już Ścieżki, która prowadzić może do Kaine'a - osoby numer jeden na liście terrorystów przyszłego świata. James Dashner nie rozciąga niepotrzebnie serii i zarówno Kaine'a jak i dawnego legendarnego gracza (który lata temu zaginął) Michael i reszta ekipy spotykają jeszcze w pierwszym tomie. O ile sławny gracz mnie zaskoczył, o tyle wizualizacja Kaine'a troszkę już rozczarowała.

PODOBIEŃSTWA: Początkowo obawiałam się troszkę, że to powieść podobna fabularnie do książki "Player One". Ernest Cline tak wykreował świat bohatera, że ten praktycznie tylko wstawał na moment by się posilić, pospać czy wykonać inne niezbędne codzienne czynności, a potem zaraz wracał do wirtualnego świata, który nie tylko bardziej był atrakcyjny od rzeczywistości, ale też w nim ludzie praktycznie żyli. Podobnie wygląda życie Michaela z tym wyjątkiem, że nie mieszka on w slumsach lecz w pustym apartamencie. Kolejne podobieństwo stanowiła postać legendarnego gracza, którego osiągnięcia wszyscy próbowali prześcignąć. Tak było i w pierwszym tomie Doktryny. Jeszcze jedna wspólna dla obu historii rzecz to gry, które popularne były kiedyś, ale młodsze pokolenia ich nie znają.... Muszą je jednak poznać, by odkryć tajemnicę, bo to tam ukryto różne wskazówki w kodzie. Na całe szczęście James Dashner lepiej poprowadził swoją opowieść, która choć składa się z obrazu różnych gier, to dąży do czegoś innego.

JAK PRÓBY LABIRYNTU: W przetrwaniu liczy się zarówno inteligencja, zdolności jak i spryt. Michael, Sara oraz Bryson nie wiedzą tak naprawdę, w jakiej grze biorą udział. Ci, którzy wysyłają ich na misję, nie mogą im pomóc... aż do ścisłego finału. Podobno wysłano też inne grupy hakerów, które mają te sam cel. Każda z kolejnych prób, jakie stawia przed bohaterami Ścieżka, jest coraz trudniejsza. Brzmi znajomo? Na podobnej zasadzie rozgrywały się Próby Labiryntu w poprzedniej trylogii tego autora. Obie powieści mają elementy przypominające bardziej scenerię gier komputerowych niż typowo powieści. Zarówno Thomas jak i Michael - obaj nie są świadomi swojej roli, która zaczyna się na długo przed tym... niż sięgałaby ich pamięć.

OD STRONY TECHNICZNEJ: Objętościowo "W sieci umysłów" jest o wiele mniejsze od któregokolwiek z tomów "Więźnia Labiryntu". Podział wewnątrz książki także może zaskoczyć. Otóż rozdziały są dość krótkie, a do tego zostały podzielone na jeszcze krótsze.... sceny czy też fragmenty. Jaki jest sens zastosowania takiego podziału, nawet po zakończeniu już lektury trudno jest odgadnąć.  "W sieci umysłów" to poręczne i małe wydanie (choć w żadnym wypadku pocket, gdyż czcionka jest z tych większych), które można czytać zawsze i wszędzie.

MINUSY W PLUSY: W czasie lektury szybka zmiana przeróżnych scenerii typowo wyjętej z gier może lekko nużyć. Kiedy jednak prześledzi się raz jeszcze całość fabuły, takie przeskoki są jednak zaliczane jako plus. Dzięki nim dowiadujemy się o wojnie grendlandzikiej w 2020 roku - co dla bohaterów było już wieki temu (co pozwala choć trochę określić czas akcji wydarzeń). Może latający krąg, labirynt wewnątrz wulkanu czy oblężenie średniowiecznej fortecy z użyciem laserów... to scenariusz troszkę zbyt mocno zaczerpnięty z logiki gier...mimo to autorowi nie brak wyobraźni i nie raz potrafi nas zaskoczyć.

PODSUMOWANIE: James Dashner w swojej nowej serii uaktywnia kolejną wizję antyutopijnego świata. Nie jest to wizja rzeczywistości tak zniszczonej ani jakże bezwzględnej jak ta znana z "Więźnia Labiryntu". Tym razem jest to inna prognoza przyszłości, w której najbardziej zaawansowane technologie potrafią naśladować życie, a w wielu przypadkach nawet je prześcignąć. To opowieść o sztucznej inteligencji zyskującej własną świadomość i pragnącej czegoś więcej niż tylko żywotu tworu ludzkiego. Znalazł się tu też świetny motyw gry - rzeczywistości wirtualnej, działającej jednak na zasadach podobnych do snu. James Dashner jako autor znany jest z szybkiego tempa akcji, zabawnych dialogów i zaskakujących zwrotów akcji - to także znaki rozpoznawcze jego nowej serii - Doktryny Śmiertelności.

"W sieci umysłów" - James Dashner
SERIA: DOKTRYNA ŚMIERTELNOŚCI #1
Wydawnictwo: Albatros
W kategorii: Antyutopijne / sztuczna inteligencja
Stron: 384
Tytuł: "W sieci umysłów" nabiera znaczenia dopiero po rozegraniu się finałowej sceny. Nie jest to jednak przypadkowy czy też poetycki tytuł - ma on konkretne znaczenie i odniesienie do fabuły
W kolejności: NR 62/2015/10/04 (418)

DOKTRYNA ŚMIERTELNOŚCI to trzy tomy:
1. W sieci umysłów  2. The Rule of Thoughts  3. The Game of Lives  

* Za oceanem opublikowano już tom drugi, natomiast trzeci zapowiadany jest jeszcze na ten rok.

W przypadku "W sieci umysłów" najlepszą rekomendacją byłoby podanie jednego ze zwrotów akcji. Zrobić tego nie mogę, ponieważ to spory spoiler i dotyczy wydarzeń ścisłego finału tomu pierwszego. Jednocześnie jednak szczegół ten nastawia powieść na zupełnie nowy kurs, którego potencjał będzie można odkryć dopiero w kontynuacji. Kierunek jest tak dobry, że tom drugi musi w tym przypadku okazać się lepszym od pierwszego. To dla mnie tego typu seria, gdzie część wprowadzająca wypada słabiej, ale musi zostać przedstawiona by odpowiedzieć historię dalej.

czwartek, 24 września 2015

Więzień Labiryntu: Próby (ekranizacji) Ognia

źródło: tumblr
Wreszcie udało mi się wybrać na "Próby Ognia"! Wybierałam się tak już od premiery. Najczęściej udaje mi się obejrzeć kinowego ekranizacje właśnie w dniu ich pierwszego pokazu. Poniedziałek po piątkowej premierze to też dobry czas, prawda?

Spotkać będzie można zapewne pełno opinii o tym filmie od osób, które książki jeszcze nie przeczytały. Jeśli jednak już na wstępie ciekawi Was, jak wierna jest to pierwowzorowi adaptacja, to już wyjaśniam. Film odwzorowuje to, czego doświadczyli bohaterowie w drugim tomie serii. Nie robi tego w sposób dokładny.

Choć książkę czytałam już trzy lata temu, to w lekturach typu GONE, zapamiętuje się co drastyczniejsze szczegóły - nawet mimo upływu czasu (RECENZJA - A MOŻE NAWET W KRAINIE DRESZCZOWCÓW). Większość z nich nie znalazła się w tej adaptacji. Esencja historii pozostała - to opowieść o próbie odkupienia za czyny, których się nie pamięta. Drugi film w serii ma także inny główny temat - a jest nim zdrada i to ze strony najbliższej osoby (co i tak nie było tu aż tak dotkliwe, gdyż już w pierwszym filmie wątek telekinetycznego połączenia umysłów wyrzucono). Zapraszam na wrażeniach z "Prób Ognia" w sześciu punktach.

#1 Jeśli zastanawiacie się nad widokiem ukazanym na ulotce i głównym plakacie, który ten film promuje to... nie znajdziecie takiej sceny w całym filmie. Powalony wieżowiec jako most owszem i jestem. Całkiem emocjonująca akcja rozgrywa się w jego wnętrzu. Nie uczestniczy w niej jednak cała gromadka bohaterów, a zaledwie dwoje z nich. Choć upadły budynek (taka gra słów) tworzy most to także jako most nie został wykorzystany. Także nie dajcie się zwieść :D

#2 Nie przepadam za książkami, gdzie na bohaterów co krok wypadają chordy zombi. W czasie lektury (przy wykorzystanych należycie nakładach wyobraźni) można się już poczuć nieco nieswojo, a co dopiero gdy zekranizujemy to w kinie. Nie aż w takim stopniu... rozkładu powiedzmy... wyobrażałam sobie Poparzeńców. Co więcej pamiętam, że z częścią z nich dało się nawet poprowadzić małą konwersację - co momentami czyniło akurat obraz straszniejszym niżby mniej, ale nie o tym teraz. Poparzeńcy w tej adaptacji niczym nie różnią się od zombi. Ci więc, którzy pójdą do kina bez wcześniejsze lektury powieści (pewnie spora grupa widzów), zakwalifikują to jako zombie. A Poparzeńcy nie tym właściwie byli. Cała przemiana i relacje były o wiele bardziej problematyczne.

#3 "Próby Ognia" to opowieść o przyjaźni (w bardzo trudnych czasach), ale także i zdradzie. Tutaj na pierwszy plan powędrują dwie silne postacie kobiece: Teresa oraz Brenda. Żadnej z tych aktorek (od samego początku) nie uznałam za dobrze dobrane do tych roli. Thomas to za to mistrzostwo. Uwielbiam bohatera książkowego, a Dylan (nasza gwiazda Teen Wolf) dobrze ogrywa jego postać. Oczywiście, że przypomina się nam Stiles! Jakże by inaczej. Jako Thomas jest jednak o wiele bardziej opanowany (tak samo sympatyczny), ale i też mniej dowcipny. To dobra gra aktorska i można odczuć różnicę. Idealnie byłoby, kiedy Thomas'a grałby mniej rozpoznawany aktor, ale teraz też nie jest przecież źle!

#4 Oglądając zdjęcia z premier zagranicznych często pojawiała się na czerwonym dywanie nasza (przyszła) serialowa Clary. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że musiała wystąpić w "Próbach ognia" w jakiejś epizodycznej roli. Faktycznie tak jest! Nieprzypadkowe są jednak już liczne ujęcia tej TYLKO epizodycznej postaci. Wątpię by była to aż taka promocja serialowej adaptacji "Darów Anioła"? Może mam takie wrażenie, bo jej wygląda mocno odbiega od reszty. Ona jako jedyna z rebeliantów ma czyste blond włosy, wyszukany strój i uśmiech na twarzy. Cała reszta naszych uciekinierów z Labiryntów? Kąpiel dawno temu, włosy pozlepiane od potu, krwi i piasku, strój dawno w strzępach. Widać kontrast? W filmie zawsze będziecie wiedzieć, gdzie znajduje się ta aktorka. Dosłownie ZAWSZE.
To nie jedyny serialowy crossover, jaki tutaj spotkacie. Fanom o Teen Wolf przypominać nawet nie trzeba, ale spodziewać się też można znajomego z "Gry o Tron" (podobna w charakterze rola).

#5 Filmowe "Próby Ognia" to o wiele bardziej łagodna wersja wydarzeń niż tak, której doświadczy czytelnik w ramach lektury. Warto oczywiście poznać CAŁOŚĆ Trylogii Labiryntu zanim znajdziemy się już w kinowej sali. O wiele więcej wówczas w tym zabawy, a to taki rodzaj historii, gdzie dobrze jest dostrzegać pewne wątki z perspektywy tego, co dopiero w filmach się wydarzy. Znajomość książkowego pierwowzoru nie daje jednak całkowitej przewagi. Wiele jest odniesień do tego, jak same Labirynty jak i DRESZCZ powstały, a klucz do tego jest we wspomnieniach Thomas'a. Nasz bohater wybrał jednak by... nie pamiętać tego, kim był oraz czego się wcześniej dopuścił. Brakującą część opowieści dopowie dopiero sam James Dashner w kolejnym prequelu (jeden bowiem już jest) do tej serii - a będzie to The Fever Code - INFO. Na ten przyjdzie jeszcze poczekać do roku 2016 (dokładniejsza data nieznana).

#6 Czasem mam wrażenie, że kluczowy w tej serii jest tytuł pierwszego tomu w oryginale, czyli "The Maze Runner". U nas przetłumaczone jako "Więzień Labiryntu" (i choć to chwytliwa nazwa) nie odzwierciedla istoty tej historii. Idealnie oddaje ją słowo "Runner" - określające zapewne w zamyśle autora to, co będą robić bohaterowie tej serii. Znaczna część całej tej serii można podsumować jako: "Biegnij ile tylko masz sił, najszybciej jak możesz zabieraj się stąd. Już za późno! Gazu!" Bieganie (w stresie, długo i okropnie szybko) jak nic potrafi napędzić akcję.

Kiedy pojawił się pierwszy tom tej serii, wielu porównywało ją do sławnych już wówczas "Igrzysk". Antyutopijna przyszłość, tutaj bardziej też postapokaliptyczna, gdzie nie ma ucieczki, a o życie walczy się na wykreowanej arenie (Labirynty) lub poza nią (Pogorzelisko). Z każdym tomem jest to jednak zupełnie inna opowieść, którą bezsprzecznie warto poznać.

Wybieracie się do kina, prawda? Wiecie, kto będzie tam na Was czekał :)
Jeśli jednak nie czytaliście książek (ani nie oglądacie Teen Wolf), a nadal planujecie wyjście do kina, to czekać na Was będzie filmowa opowieść pełna akcji. Nie sposób się na tej produkcji nudzić, niezależnie czy książki się czytało czy też nie. Można się także bawić o wiele lepiej, znając pierwowzór filmu oraz wszystkie te szczegóły, które okażą się istotne w następnej części... a na które już teraz można zwrócić uwagę.
PODSUMOWANIE, czyli dużym skrócie

"Próby Ognia", czyli kiedy myślisz, że już uciekłeś, a okazało się, że... uratował Cię właśnie wróg. W zasadzie to nie tylko "Próby Ognia", ale i "Lek na Śmierć". Zapamiętajcie główne motto tej historii, a nie dacie się zaskoczyć w czasie lektury czy też seansu kinowego.

To także opowieść o tym, że warto sprawdzić dokąd prowadzi tunel wentylacyjny... szczególnie jeśli nie ufa się całkowicie (główne motto tej serii) gospodarzowi owego bezpiecznego przybytku pośrodku Pogorzeliska - pustkowia, gdzie szaleją pozostałości rozbłysków słonecznych (w postaci ludzi i klimatu).

"Próby Ognia" to również okazja by móc podziwiać spektakularne widoki. Znany świat jako rozległa pustynia, gdzie piasek nie zdołał zasypać jedynie gór w tej części globu? Teraz te antyutopijne wizje autora można zobaczyć na wielkim ekranie. Fanów książki zachęcać do wizyty w kinie nie trzeba.

Byliście już na "Próbach Ognia"? Dacie się skusić na ten seans?

środa, 24 września 2014

Więzień Labiryntu:"The Fever Code"

Kiedy wielu z nas odwiedziło już w kinie pewien Labirynt, autor trylogii James Dashner oznajmia, że postawie jeszcze jedna część, która wejdzie w skład tej serii Labiryntu, będzie to tzw. nowy prequel.

Dlaczego nowy prequel?
Ponieważ jeden już jest - "The Kill Order". Według portalu Goodreads, to nie taki znowu krótkie opowiadanie- nowelka, jak to zazwyczaj bywa, ma bowiem 327 stron. Tom ten opisuje początki apokalipsy dla tego świata przyszłości, kiedy rozbłyski słoneczne spustoszyły planetę. Sam tytuł tutaj to już spoiler dla fabuły, ale kto czytał "Lek na Śmierć", ten się spoilerów nie obawia i dokładnie wie, o który "numer" DRESZCZU tym razem chodzi.

Tak więc Mark i Trina byli tam, kiedy rozbłyski dosięgły Ziemię i przeżyli, choć teraz wydaje im się to niczym w porównaniu z tym, co nadeszło potem. Pożoga rozprzestrzenia się przez wschodnie Stany Zjednoczone i jest coś podejrzanego, w sposobie w jaki choroba się przemieszcza (oto nasz spoiler). Co gorsza, choroba ta mutuje i prawdopodobnie rzuci ludzkość na kolona. Mark and Trina są przekonali, że pozostałych da się jeszcze ocalić i są zdeterminowani by sposób ten odnaleźć, jeśli tylko uda im się pozostać przy życiu. W tym nowym świecie każde życie ma cenę, a dla niektórych są oni więcej warci martwi niż żywi.

O czym opowie "The Fever Code"?
Tak więc ten "nowy" prequel, czyli "The Fever Code", będzie opisywał wydarzenia między pierwszym prequelem (The Kill Order) a "Więźniem Labiryntu". Powieść ukaże się w roku 2016.
Tom ten opowie o stworzeniu labiryntu i jak zostali tam umieszczeni poszczególni Streferzy. Ponieważ Thomas w finałowej części ("Lek na śmierć") postanowił nie przyjmować z powrotem swoich wspomnień, jest to szansa dla czytelnika aby poznać tego Thomasa, który pomagał DRESZCZowi labirynt tworzyć. Thomas nie chciał poznać tego, kim był - liczyło się dla niego to, kim się stał. Nie zgodził się na zdjęcia Zatarcia, tak jak Terasa. Zresztą, jak można zawierzyć takiej organizacji jak DRESZCZ, że podane wspomnienia będą tymi prawdziwymi? Czy Thomas rzeczywiście współwinny jest zaplanowaniu wszystkich tych okropnych Prób? A może Streferzy zbuntowali się, zanim zostali umieszczeni w labiryncie? Może zabrano im wspomnienia aby raz jeszcze mieć szansę skorzystać z ich pomocy, kiedy oni sami jej odmówili, widząc przebieg trwających lata Prób? To wszystko nadal tajemnica tej serii :)

Inspiracja autora
James Dashner twierdzi, że od zawsze chciał dopisać początek historii (co zyskuje sens, kiedy finał wszystkiego nie wyjawia). Pragnął dokładnie opowiedzieć o tym, jak Thomas, Teresa, Newt, Minho, Alby i inni Streferzy utracili wspomnienia i znaleźli się w czasie Prób. Prequel ten zakończy prawdopodobnie scena rozpoczynająca tom 1 - przyjazd windy z Thomas'em. Ważny wpływ na pisarza miało również stałe wsparcie ze strony wiernych fanów serii.
"Próby ognia" na ekranie
Z całą pewnością nie bez znaczenie jest tutaj także fakt, że kinowa adaptacja części pierwszej odniosła światowy sukces i podjęto decyzję, że powstanie kolejna ekranizacja - czyli "Próby Ognia". Data premiery tego filmu planowana jest na 18 września 2015 roku.

Może (podobnie jak Wydawnictwo Jaguar czy Moondrive) także Papierowy Księżyc pokusi się o wydanie u nas prequela 'The Kill Order"? Mogłoby się ono ukazać razem z opowiadaniem (umiejscowionym czasowo między 2 a 3 tomem serii, a liczącym raptem 4 strony) z perspektywy Thomasa (First Memory of the Flare).

PYTANIE:
Znacie już całość serii? Byliście już w kinie?
Cieszycie się z powstającej kolejnej ekranizacji i książki w serii?

Osobiście bardzo polubiłam Thomasa (jak kiedyś wspominałam to dla mnie jeden z najlepszych narratorów - jeśli o panów chodzi) i chciałabym bardzo poznać całość jego historii :) Jednocześnie mam wrażenie, że to całkiem możliwe iż James Dashner celowo nie dopowiedział finału, aby zostawić furtkę dla tego nowego prequel'u , nie tak bardzo odległego w czasie jak "The Kill Order".

Notatka opracowana na podstawie stron:
http://www.mtv.com/news/1941528/maze-runner-fever-code-james-dashner/
https://www.goodreads.com/book/show/13089710-the-kill-order

piątek, 19 września 2014

Labirynt na ekranie


Wiele z obecnych premier stanowi filmowe adaptacje powieści. Szczęśliwym trafem (udana ekranizacja Igrzysk Śmierci przetarła na nowo szlak) na ekranie coraz częściej goszczą antyutopijne opowieści. Takiego przeniesienia do kinowego świata doczekał się "Dawca", po raz pierwszy opublikowany w roku 1993, więc na długo przed przygodami Katniss (dla porównania wydanymi w 2008) i trzynastu dystryktów Panem. W "Dawcy" podkręcono wiek bohaterów by zwiększyć widownię i atrakcyjność historii. Największa premiera wakacji (tak, tych studenckich) to dla mnie bezsprzecznie "Więzień Labiryntu" - gdyż lektura każdego tomu była emocjonującą ucztą dla wyobraźni, gdzie napięcia i akcji nie brakowało. Aby było ciekawiej będą to wrażenia z dzisiejszego premierowego seansu w punktach. (Piosenka plus klip to tematyczny wstęp)


1. Co warto wiedzieć: Najlepiej zarys fabuły i wprowadzenie do świata antyutopijnej trylogii James'a Dashnera to spisane wrażenia lektury. Jeśli chcecie wiedzieć, o czym będzie ten film - zobaczcie o czym opowiadała książka.
Czytałam "Więźnia Labiryntu" (RECENZJA "W Labiryncie czy też poza nim") w listopadzie roku 2011, więc po prawie trzech latach i przeczytanych w tym czasie innych książkach, szczegóły akurat tej wykreowanej przyszłości się już zacierają. Z oglądaniem każdej ekranizacji zdaje się sprawdzać jedna zasada: Im więcej czasu minęło od lektury, tym bardziej podoba się film. Przed premierą jednak się przygotowałam.

2. Stan zasobów wiedzy przed seansem: Grudzień 2012 to w moim przypadku poznanie kolejnej części przygód (RECENZJA "A może nawet w krainie DRESZCZowców"), do której twórcy filmu zrobili już małe (ale jakże piękne!) wprowadzenie w ostatnich sekundach tej ekranizacji - widać już nawet Pogorzelisko - miejsce następnej fazy Prób. Zależało mi bardzo aby iść do kina na ekranizację tomu pierwszego znając już finał całości serii, tak więc w sierpniu poznałam tom trzeci (RECENZJA "Zanim zdejmiemy Zatarcie"). Taka perspektywa WIELE zmienia i widać już jasno, co twórcy pominęli, a były to m.in. umiejętności, których Strefowcy będę potrzebować później (np. jak rozbrajać/ dezaktywować Bóldożerców).

3. Architektoniczne cuda: Konstrukcja labiryntu w adaptacji podobała mi się od samego początku. Ściany faktycznie były takie wysokie, mury się już trochę sypią, kiedy labirynt zmienia swój układ, a bluszcz porasta gąszcz korytarzy. Może nie miałoby znaczenia, że gdy bohaterowie opuszczą już labirynt, mają na niego piękny widok z samolotu - może mało to istotne z perspektywy tomu pierwszego, ale finałowego owszem! Labirynt miał sztuczne, a nie prawdziwe niebo i był ukryty pod ziemią, a nie na środku pustyni! - tym bardziej powiększało to skalę całego przedsięwzięcia. Streferzy przemierzają jego korytarze ponownie w części trzeciej i tam znaczenie ma sufit, który się wali - w filmie ta furtka jest już zamknięta.
4. Oni są ostatni - Thomas i Teresa: To jest więź, która stanowi ważny element fabuły i jest siłą do działania dla tej dwójki przyjaciół. Nie tylko po części pamiętają oni siebie z utraconych wspomnień wszystkiego "przed", ale także mogą komunikować się telepatycznie. Kompletnie to zignorowano i pominięto. Takim oto sposobem film bardzo stracił, kiedy tego aspektu już nie ma - kolejny raz jest on ważny (tym razem w tomie drugim), kiedy dochodzi do zdrady i zniszczenia zaufania, którym darzyła się ta para. Nawet jeśli twórcy ten wątek dalej uwzględnią, bez tej "intymnej" więzi telepatycznej nie będzie on miał już takiego znaczenia. Na ekranie między Thomasem a Teresą więzi innej niż przyjacielska (a raczej nawet koleżeńska) nie widać.

5. Gra aktorska - Streferzy:  Dylan O'Brien pasuje na Thomasa, a poprzeczkę ustawiłam wysoko, gdyż narrator "Więźnia Labiryntu" to (dla mnie) jedna z najlepszych męskich postaci, jeśli o powieściowe światy chodzi. Był to także jeden z powodów dla których w tegoroczne wakacje nadrobiłam sezony 1 - 3 serialu Teen Wolf (plus ten meksykański, króciutki sezon 4) i wiedziałam już, że aktor podoła temu zadaniu. Ma się to doświadczenie, kiedy tropi się / ucieka / zwalcza nadnaturalne cuda. Tak więc miny Stiles'a można rozpoznać i tu, mimo to przestałam widzieć tamtą postać, a zaczęłam dostrzegać Thomasa. Duża część obsady to dla mnie wciąż skojarzenia z tak wielu, innych historii. Tak więc Minho to kolega Chloe King (1 sezon SERIALU), Newt jest z Gry o Tron, a Teresa ze brytyjskiego serialu Skins. Bardziej widziałam tamte wcześniejsze serialowe wcielenia aktorów niż Strefowców.

6. Za całokształt: Zdecydowanie warto iść do kina na ten film pełen akcji, napięcia i efektów specjalnych. Filmowa opowieść zaczyna się tak nagle, bez napisów, po prostu ciemność i jazda pudłem - prosto do Labiryntu. Twórcy ekranizacji pokusili się także o podobne podejście jak w Igrzyskach, czyli pokazanie poczynań z siedziby DRESZCZu, choć w przypadku "Więźnia..." czytelnik ma do tego mały wgląd w postaci epilogu.
Raz nawet podskoczyłam (co przesądza o tym, że jest to udany film!), a to jest już coś, bo przecież znam fabułę i wiem, czego się spodziewać. Z chęcią poleciłabym wyjście na ten seans, a sama obejrzała przynajmniej jeszcze z raz lub dwa. Z perspektywy trzech tomów serii ta historia jest zdecydowanie warta poznania ;)
EKRANIZACJA TOMU 1 TRYLOGII - W KINACH OD DZIŚ

Kto z Was był już w kinie? Jak wrażenia? 
Mieliście okazję porównać film z wcześniejszą lekturą tomu 1/ serii?

piątek, 22 sierpnia 2014

"Zanim zdejmiemy Zatarcie"

"Jeśli wszystko to, co uparcie przedstawiali jako prawdę, faktycznie nią było, nie chciał stanąć w obliczu swoich wspomnień, nawet gdyby mógł. Nie rozumiał tej osoby, którą - jak twierdzili - był wcześniej."

Trochę minęło już czasu od lektury "Prób ognia", a od grudnia 2012 roku pozapominało się sporo. Największy problem jest zawsze z mniej charakterystycznymi bohaterami drugiego albo trzeciego planu, których po takim czasie nie pamięta się już praktycznie wcale. Jeśli historia była jednak wystarczająca poruszająca, głównego bohatera i najważniejsze punkty jego historii pamiętamy doskonale - a Thomasa nie da są zapomnieć, choć "Więzień..." jak i "Próby ognia" obfitują w masę akcji i jej punktów zwrotnych.

- LEK NA POŻOGĘ -
W finałowej części trylogii Thomas budzi się w siedzibie DRESZCZu. Po dniach spędzonych w izolacji prowadzący poprzednie próby pozwalają mu spotkać się z resztą swojej grupy i oferują przy tym możliwość odzyskania wspomnień. Tylko, że Thomas nie jest pewny czy chce na powrót stać się tamtą osobą, która - jak się już wcześniej okazało - pomogła zaprojektować próby labiryntu.

Do tej pory nie wiadomo wciąż czy próby już się zakończyły, jak zapewnia DRESZCZ, czy może trwają nadal. Wszystko to by znów zmapować jeszcze więcej "wzorów aktywności mózgu związanych ze wszystkimi znanymi ludzkimi emocjami" Odpornych  i skonstruować lek na Pożogę - chorobę stopniowego szaleństwa umysłu, która ogarnęła już większą część świata.
Ponieważ Teresie nadal nie można ufać, a ja bardzo cenię Thomasa także za to, że jednak nie odpuścił wszystkiego dawnej przyjaciółce, gdyż i ja (razem z głównym bohaterem) czułam się mocno dotknięta pod koniec wydarzeń tomu drugiego, Thomas konstruuje ścisłą grupę zaufanych osób, mając nadzieję, że tym razem sprzymierzeńców dobrał dobrze. Nie pozostaje dużo możliwości zawarcia sojuszu, a pośród wrogów DRESZCZu można wybrać tylko z dwóch opcji: organizacji Prawej Reki czy też obecnej pani Kanclerz Paige.

"Thomas nie odpowiedział, odczuł gorzki ciężar rzeczywistości. Jeśli naprawdę mieli uciec do zwyczajnego świata, musieli zacząć żyć jak zwyczajni ludzie. Ale czy to w ogóle było możliwe w świecie, gdzie istniała Pożoga?"

Potrzeba znalezienie leku okazuje się jeszcze większa, gdy bohaterowie Prób obserwują upadek
jednego z ostatnich chronionych wieloma murami miast - Denver. Podobnie jak w "Niebie w ogniu" droga do wolności także tutaj wiedzie przez to miasto. Po raz pierwszy w tej serii mamy też okazję ujrzeć kawałek normalnego świata, innego niż zaprojektowany na czas kolejnych Prób labirynt czy dotknięte przez rozbłyski słoneczne pasy Pogorzeliska.

"czuł smutek na myśl o tym, że świat przypuszczalnie wróci do normy po rozbłyskach słonecznych, ale wtedy będzie już światem bezludnym."

- TO JEST JUŻ FINAŁ -
To finał więc i będzie bezpośrednie spotkanie z twórcami/ głównodowodzącymi DRESZCZu. Dowiedzieć się można już na wstępie, dlaczego akurat te osoby wybrane zostały na Streferów.
W finałowym tomie następuje walka o to, czego bohaterowie pragną, a czego nie chcą sobie przypomnieć ze swojej przeszłości. Thomas chce dokonać czegoś dobrego, ale jednocześnie nie nosić codziennie ciężaru tego, czego wcześniej mógł się przypuszczalnie dopuścić pracując dla DRESZCZu. Problem w tym, że tą niesamowicie bogatą i wpływową organizację stać na kolejne testy, w razie gdyby obecny eksperyment się nie powiódł. Thomas część przypomina sobie sam, ale części nie można już poznać - chyba, że zdecydujemy się zawierzyć relacji innych bohaterów - taki opcja tylko pozostaje.

Czy DRESZCZ mimo wszystko miał słuszność robiąc wszystko to by uzyskać jak najwięcej zmiennych do finalnego wzoru, a cel w ostatecznym rozrachunku uświęca środki? Bohaterowie, jak i czytelnik, muszą zdecydować sami.

                                                   - JEŚLI WYBIERAMY SIĘ DO KINA -
Finał serii to zupełnie inna opowieść niż jej początek. Każdy tom odkrywa zupełnie inny aspekt i część poznawanego dopiero świata przyszłości. Jednak dopiero po lekturze całej trylogii można zasiąść w fotelu kinowym z pełną świadomością losów tej historii. Oglądając ekranizację ze znajomością tylko pierwszego tomu to świadomość zaledwie ułamka tej tajemnicy, a w tym przypadku znajomość końca zmienia znacząco perspektywę odbioru początku.

- PLUS I MINUSY ORAZ TO CO NIEDOPOWIEDZIANE - 
Właściwie to sam epilog "Leku..." (raptem dwie strony) ujawnia największe sekrety przeszłości jak i przyszłości tego, o czym już nie przeczytamy. To notatka od DRESZCZu i nawet Thomas nie będzie mieć takiej pewności, jak czytelnik, który przeszedł z nim całą tą drogę od pierwszej strony "Labiryntu" do ostatniej "Leku". Nie wszystko jednak wyjaśniono, choć są ku temu poszlaki w zachowaniu bohatera i tego, co zaczął już kwestionować w obrazie ujrzanego raju.

Przez całą trylogię wydarzenia poznajemy tylko z perspektywy Thomasa, ale to wyjątkowo dobry narrator. Cieszę się, że J.Dashner nie pokusił się o dodanie innych punktów narracji - na co w kolejnych tomach serii decyduje się coraz to więcej autorów (Rachel Caine, Richelle Mead, Cassandra Clare); a zazwyczaj jest to zbędne, gdyż bohaterowie drugiego planu niekoniecznie sprawdzają się jako narratorzy, przy czym seria na tym nie zawsze zyskuje. Duży plus za konsekwencję.

W serii tej krótkie rozdziały skutecznie przyśpieszają tempo akcji. W fabule w krótkim czasie pojawia się jednak także wiele powtórzeń - niczym podobnych do siebie etapów pewnej gry. Alternatywny tytuł dla tego tomu powinien brzmieć: "Elektromiotacz", tak dużo poświęcono mu w tym tomie uwagi. Mimo kilku minusów to niezwykle emocjonująca seria z świetnym bohaterem osadzonym w roli głównej.


"Lek na śmierć" - James Dashner
[TRYLOGIA] Tom III
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc (z nieba spadł)
W kategorii: Antyutopia / Postapokaliptyczne
Stron: 387 (średniej wielkości czcionka)
W kolejności: NR 50/2014/08/04 (326)
Ocena: Thomas to jeden z moich ulubionych bohaterów z fali nowych antyutopijnych opowieści. Polubiłam go praktycznie od samego początku, a to przyczyniło się reż do tego, że tak bardzo chciałam poznać losy tej historii. Szybka akcja przyciągnie fanów GONE (przerażających tworów wyobraźni autora, które funduje bohaterom jest tutaj pełno), a przemiana jaką sprowadza na ludzi Pożoga to coś dla fanów historii, gdzie panoszą się stwory niczym zombie (Las Zębów i Rąk). Jak wypadł tom trzeci jako finał? Nic nie jest emocjonujące tak jak tom 1, ale 2 i 3 stoją na dobrym poziomie. Teraz pozostaje czekać aż do labiryntu wejdziemy w kinach :)
W ramach wakacyjnego projektu: POZNAJ FINAŁ SERII

TRYLOGIA LABIRYNTU
1. Więzień Labiryntu  / 2. Próby Ognia  / 3. Lek na Śmierć Pożogę
PREMIERA FILMU - 19 WRZEŚNIA  (Tak, tak - Teen Wolf i Stiles zdecydowanie!)

niedziela, 13 kwietnia 2014

W drodze do Ekranizacji #2

Wieści ze świata adaptacji czyli  #W drodze do Ekranizacji część druga. Tym razem to dwa nowe zwiastuny, pierwsze zdjęcia z planu internetowego mini-serialu oraz wybór obsady dla dwóch produkcji.

1. "WAMPIRY Z MORGANVILLE"  (lipiec 2014)     RECENZJE
Prawdziwy news to dla mnie pierwsze zdjęcia z serialowej adaptacji Wampirów z Morganville. To będzie zupełnie inny rodzaj projektu niż wszystkie inne znane nam adaptacje. Fundusze zbierano dość długo, część pochodziła z dotacji od fanów. Serial będzie nadawany internetowo (a web TV series/ TV Mini-Series). Ponadto obsada wydaje się obiecująca! Nawet jeśli nie jest może wymarzona. Jeśli jakaś długaśna seria zasługuje na adaptacje - to jest właśnie ten właściwy wybór. Co przypomina mi, że mam trzy księgi do przeczytania by dokończyć całość serii.
By być na bieżąco warto śledzić stronę fanów na FB - TUTAJ wszystkie ujęcia z planu.

2. "UPADLI" (20 luty 2015)         RECENZJE
Mamy już większość aktorów z obsady "Upadłych". TU można obejrzeć wybranych aktorów, którzy postarają się odtworzyć książkowe postacie. Nie jest to ekranizacja, której jakoś szczególnie wyczekuję, ale jeśli pojawi się w naszych kinach - to z pewnością będą chciała ją zobaczyć. Choć zamiast tej serii chyba wolałabym zekranizowane TYLKO SZEPTEM (bez pozostałych części). Przeczytać można - nie jest to obowiązkowa lektura. Serię przeczytałam w całości. Najlepszy był tom trzeci - mający w sobie wątek podróży w czasie, a nawet coś troszkę na kształt "Błękitu Szafiru"...

3. "BŁĘKIT SZAFIRU"  (7 sierpnia 2014)        TRYLOGIA CZASU
Jeśli zaś mowa o Trylogii Czasu to pojawił się właśnie pierwszy zwiastun drugiego tomu. Po tych paru scenach widać już, że scenarzyści poszli na całość ze zmianami i wyprzedzaniem akcji. Tak jakby widz nie potrafił doczekać do ujawnienia tajemnic i sekretów serii. Ale czegoż można było się spodziewać jeśli taki ogromny spoiler z części trzeciej (najpilniej strzeżony sekret trylogii można by rzec) pojawia się już w "Czerwieni Rubinu"? Momentami nawet nie jest mi specjalnie żal, że nie grają tej serii w polskich kinach.
TYLKO I WYŁĄCZNIE CZYTAĆ KSIĄŻKĘ! Film na własne ryzyko.

4. "PIĄTA FALA"           RECENZJA
Adaptacji ma się doczekać także "Piąta fala". Wybrano już główną aktorkę - będzie to Chloe Moretz. Książka to udana lektura, która ma w sobie parę różnych narracji - ciekawe jak zostanie to przedstawione w filmie.

5. "WIĘZIEŃ LABIRYNTU" (19 wrzesień 2014)         RECENZJE 
Pojawił się też pierwszy zwiastun "Więźnia Labiryntu". Tom 1 i 2 to bardzo wciągająca lektura, nie miałam szansy przeczytać jeszcze finał (ale niedługo promocje na Światowy Dzień Książki!). Jeśli chodzi o obsadę to jestem trochę rozczarowana - są to dobrze znani mi aktorzy, którzy kojarzą się bardzo z innymi rolami, a przez to trudniej będzie ich zobaczyć w tej nowej perspektywie. Thomas jeszcze ujdzie, ale Teresa już kompletnie nie! Dla mnie to po prostu Effy z serii Skins (Kumple).

Które projekty filmowe śledzicie? Jakie ekranizacje macie już na oku? A może coś Was zaciekawiło na tyle, że planujecie lekturę przed seansem kinowym?

niedziela, 23 grudnia 2012

"A może nawet w krainie DRESZCZowców"


Długo oczekiwana kontynuacja losów Streferów poznanych w pierwszej części trylogii "Więźnia Labiryntu" wreszcie przed nami.

"Teraz albo nigdy. Walcz albo giń."
Wędrówkę przez ten świat rozpoczynamy z Thomasem, kiedy zjawia się on w Labiryncie z wymazanymi wspomnieniami wcześniejszego życia. Tak jak inni Streferzy nie wie jak ani dlaczego się tam znalazł. Po początkowym szoku i dezorientacji, poprzez walkę, wyrzeczenia i konieczność podejmowania dramatycznych wyborów, Streferom udaje się wydostać z więzienia, które okazuje się być sztucznie stworzonym, odizolowanym od reszty miejscem, prawie na kształt samodzielnego wymiaru. Jego twórcy znani są jako organizacja o nazwie DRESZCZ, a warunki, które stworzyli, kontrolowanym eksperymentem, gdzie pod okiem kamer za ich zgodą giną ludzie.
Wraz z ucieczką z Labiryntu rozpoczyna się kolejny etap, tym razem czas "Prób Ognia", gdzie bohaterowie muszą zmierzyć się z ocalałą rzeczywistością świata zewnętrznego.

Strefa międzyzwrotnikowa to teraz Pogorzelisko - nawiedzana przez burze, z deszczem w postaci potężnych piorunów, ogromna pustynia. Ten spopielony świat to miejsce do którego rząd ocalałych państw odsyła Poparzeńców by uniknąć dalszego rozwoju szalejącej epidemii Pożogi.
I właśnie Pogorzelisto DRESZCZ wyznacza na następną strefę zagłady. By uzyskać więcej Zmiennych oraz Wzorów do analiz zmuszają Thomasa wraz z innymi do przejścia kolejnej próby.

"Jeśli dam rozkaz, urządzicie im igrzyska śmierci."(*)
Tom drugi serii ujawnia już na samym początku, że skala eksperymentu była o wiele szersza i poza Streferami istniała lustrzana grupa, która przeżyła podobny scenariusz wydarzeń w Labiryncie.
Teraz Teresa znika, a jej miejsce zajmuje Aris z Grupy B. Z nim, podobnie jak wcześniej z dziewczyną, Thomas potrafi nawiązać komunikacje telepatyczną. Powracają w snach fragmenty wspomnień, uzmysławiając młodemu bohaterowi jego świadomy udział w tworzeniu Labiryntu i współpracy z międzynarodową organizacją DRESZCZ.
Wydanie z Grecji
Utrata wiary w najbliższych przyjaciół, zaufania i niewinności będzie największą próbą tej części trylogii i wpłynie znacząco na jej dalszy bieg.

Nie sposób nie darzyć sympatią kogoś, kto bez względu na nieznane niebezpieczeństwo rzuca się na pomoc innym, a taki właśnie jest Thomas. Często pakuje się przez to w kłopoty, trudno jednak nie docenić takiej dozy empatii i tak nieskalanej rozgoryczeniem osobowości w tym antyutopijnym świecie. Bohater staje w opozycji do wartości świata, który uległ częściowej zagładzie. Rodzący się konflikt wewnętrzny zmusza go z czasem do konfrontacji z swoim obrazem odzyskiwanych wspomnień, które prezentują wręcz przeciwny obraz. I tutaj jednak zwycięża ostatecznie siła charakteru.
Tym bardziej wydarzenia "Prób ognia" stopniowo wstrząsają czytelnikiem, kiedy ta charakterystyczna wiara i zaufanie, jakie Thomas pokłada w innych, zaczyna dla niego tracić sens.
Świadomi już swoich wspomnień Streferzy zawalczą w tomie trzecim o "Lek na śmierć" (premiera w roku 2013).
"Przeżyć. Zyskać kolejny dzień."
Pierwszej skrzypce gra w tej trylogii akcja i intryga. Prosty a przyjemny w odbiorze styl to dobry wybór, gdyż nie rozprasza uwagi czytelnika i można się zanurzyć w świecie wykreowanym przez autora. Olbrzymi plus to dobry rozkład akcji na poszczególne rozdziały, nie są zbyt długie ale zakończone w perfekcyjnych momentach akcji.
Zaczyna się jednak dość łagodnie, od otrzymanych instrukcji dotyczących następnej próby. Czytając pierwsze rozdziały pomyślałam sobie, że trylogia "Więzień Labiryntu" to taka troszkę spokojniejsza i mniej brutalna wersja GONE, ale zdanie to zmieniłam diametralnie, kiedy Streferzy przemierzali tunele pod Pogorzeliskim i obraz tego, co tam napotkali.
Autor tworząc wizję Pożogi, a w szczególności dotkniętych nią Poparzeńców, sprytnie manewruje na granicy. Choć jest tak wiele różnych stadiów epidemii, nie można jednoznacznie powiedzieć, że mamy do czynienia z zombie, z drugiej strony trudno jest zdefiniować fazy szaleństwa.

Po lekturze "Prób ognia" wiadomo już, że ta antyutopijna wizja z pogranicza science fiction wykorzystuje jeden z prawdopodobnych scenariuszy końca świata, czyli zbyt dużej siły słońca oddziałującej na klimat planety. To właśnie rozbłyski słoneczne w "Więźniu Labiryntu" i "Próbach ognia" winne są powstanie takich miejsc jak Pogorzelisko. A co z resztą naszego świata ? Dowiemy się zapewne w tomie trzecim.

Trylogia ta to doskonała propozycja dla tych, którzy zaczytywali się w seriach takich jak GONE, Maximum Ride czy nawet klimatycznie zbliżona opowieść rozpoczynająca się w "Lesie Zębów i Rąk" z propozycji tego samego wydawnictwa.
"Próby ognia" to dobra kontynuacja i jeszcze lepszą zapowiedź dla całości trylogii.
"Próby ognia" - James Dashner
Seria: Trylogia Więzień Labiryntu, TOM II
TOM I - RECENZJA
Wydawnictwo Papierowy Księżyc
Stron: 417
Ocena: 5- / 5

Za możliwość udziału w "Próbach ognia" dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc.
O "Próby ognia" można powalczyć dzisiaj na FB stronie wydawnictwa !- - - > LINK
Tutaj polecam jeszcze zwiastun tomu już trzeciego, gdyż prezentuje on w retrospekcji zdarzenia mające miejsce w czasie "Prób ognia" ;)
(*) "Jeśli dam rozkaz, urządzicie im igrzyska śmierci." - to kwestia wypowiadana przez jednego z nowych bohaterów w tej powieści. Nie małe jest zdumienie i oczywiste skojarzenia. Nie wiem czy w oryginale mamy dokładnie taki tytuł jak w serii pani Collins, ale jest to rzecz warta sprawdzenia - czy autor świadomie odnosi się do znanej antyutopijnej opowieści.

niedziela, 13 listopada 2011

"W labiryncie czy też poza nim"


"Więzień Labiryntu" - James Dashner
[ The Maze Runner 2009 ]
Wydawnictwo Papierowy Księżyc 2011

Ciemność jeszcze nigdy nie była tak przytłaczająca i nie trwała aż tyle. Szyb windy wreszcie się otwiera i wydostajesz z tego koszmaru aby... znaleźć się w następnym. Gratulujemy dotarcia do Strefy. Z każdej strony otacza Cię labirynt, którego ściany są tak wysokie, że przysłaniają słońce. Spróbuj znaleźć wyjście i przekonaj się na ile Cię stać. Jeśli jesteś gotów,  wystarczy już tylko otworzyć pierwsze strony tej książki.

"-KTO MNIE TU PRZYSŁAŁ ?"
Thomas nie pamięta nic z wyjątkiem własnego imienia. Ma ogólne pojęcie o tym jak świat funkcjonuje, ale nie może przywołać z pamięci konkretnych zdarzeń, miejsc, imion ani twarzy. Nie wie tym bardziej kim są otaczający go chłopcy w różnym wieku, od praktycznie jeszcze dzieci poczynając, a na prawie pełnoletnich nastolatkach kończąc. Wszyscy mówią jakby jakimś dziwnym slangiem, co tylko zwiększa jego zdenerwownie. Co gorsza nikt nie kwapi się nawet aby cokowiel wyjaśnić. Wszyscy są troszkę podekscytowani, ale ogólnie znużeni. Tyle raz przechodzili już przez tą samą nużącą wiązankę pytań.
Bohater próbuje sobie przypomnień cokolwiek sprzed przebudzenia w szybie windy, tak samo jak my bywamy sfrustrowani starając się wyostrzyć obraz już uciekającego snu, a dobrze wiemy, iż jeszcze przed chwilą był on wielobarwną rzeczywistością. Gdy nikt nie śpieszy się z udzielaniem odpowiedzi w pełni podzielamy więc frustracje Thomasa.
Ileż Ci ludzie już tutaj tkwią i jak tak dłużej można ? Jak można było zaakceptować koszmar, który nas otacza ?
Zarzucamy ich pytaniami, dokładnie i aż zaskakująco takimi samymi, jak bohater. Razem z nim widzimy na każdym kroku możliwość ucieczki. Mamy pełno pomysłów.
Probem jednak w tym, że wszystkie z nich już dużo wcześniej wypróbowano.
Myślisz, że nadal masz jeszcze szansę ? Nie porzucaj nadzieii aż samego końca. Może on nadejść zaskakująco szybko.

Gdy zaistnieje szansa przywołania wspomnień czy nadal tak bardzo będziecie pragnęli znaleźć wyjście z labiryntu ?
Thomas, z dniem tylko gdy się pojawia, zdaje się burzyć dotychczasowy porządek. Wydaje się, iż niemal we wszystkie złe wydarzenia jest zamieszany, a brak jego wyraźnych wspomnień może być bardziej wybawieniem niż karą. Zaczyna sobie bowiem przypominać, że... być może już wcześniej kiedyś ...

"CO TAKIEGO ZROBIŁEM ?"
"Więzień Labiryntu" to początek serii (jak do tej pory są już trzy tomy) często porównywanej do osławionych już "Igrzysk Śmierci". Czy jest to trafne zestawienie ? Jak najbardziej tak, jednak z samego początku "Igrzyska" mogą wydawać się troszkę bardziej formalną antyutopią. Akcja obu powieści rozgrywa się w ,być może nie aż tak odległej, przyszłości. Korytarze labiryntu, a raczej jego przypuszczalni konsktruktorzy, przywodzą na myśl arenę Głodowych Igrzysk. Już sama okładka tej książki (amerykańska prezentowana niżej, którą widziałam jako pierwszą) wydaje się być sceną z mocno pokręconego, ale jakże wciągającego, snu. I fabuła też taka jest !
Sposób w jaki prezentowana jest ta rzeczywistość, to w jakiej kolejności otrzymujemy następne informacje, przeprowadzone zostało w wręcz mistrzowski spósb.
Nie ma miejsca na żadne znurzenie. Autor potrafi nas w takim samym stopniu wprowadzić w niezłe napięcie emocjonalne jak i rozbawić nas chwilę później. Fabuła nie jest ciężka, a wyjście z labirunty jesteśmy od samego początku tak samo mocno zdeterminowani odnaleźć jak bohaterowie tej powieści.
Większość obsady to męska widownia, więc powieść jak najbardziej spodoba się też tej grupie czytelniczej. Fanki antyutopii, z areną rodem z ekranizowananych właśnie "Igrzysk", też nie powinny czuć się zawiedzione, skraść serce może nie jeden z bohaterów, a i może przedstawicielka naszej grupy także będzie miała szansę na rozwikłanie zagadki labiryntu.
W bardzo sprytyny sposób wykorzystano swego rodzajnu slang jakim posugują się mieszkańcy Strefy aby zastąpić pewne słowa. Tłumaczenie tej części musiało być sporym wzywanie, ale poradzono sobie z nim bardzo dobrze. Okładka amerykańska jest niezwykle tajemnicza, lecz cieszę się bardzo, że polska edycja ma też swoją własną.

"CO TAKIEGO ZROBIŁEM, ŻE MNIE TUTAJ ZESŁANO ?"
Nie żałuję ani jednej z chwil spędzonej na przeszukiwaniach korytarzy Labiryntu. Jeśli więc lubicie szybką akcję, mieć mocno nadszarpane nerwy i pragniecie wyzywań, jakie przed Wami stawia autor tej zagadki, to nie wahajcie się ani chwili.
Wyobraź sobie, że znajdujesz się na arenie Igrzysk Śmierci, nie znając zasad jakie kierują tą grą o przetrwanie, w której finał oznacza Wyście albo Śmierć, a otrzymasz esencje "Więźnia Labiryntu".
Serdecznie polecam.
MOJA OCENA : 10/10

Kolejne części cyklu to :
2. Próby Ognia [The Scorch Trials] RECENZJA!
3. lek na Śmierć [The Death Cure] - polska premiera planowana na rok 2013


The Maze Runner  a Więzień Labiryntu
Polski tytuł "Więzień Labiryntu" nie stanowi oczywiście dosłownego przekłądu amerykańkiego "The Maze Runner". Myślę jednak, że jest to bardzo dobry zabieg, gdyż już sam w sobie tytuł w oryginale zdradza część akcji. Na tym przecież nam zależy, aby w przypadku tego rodzaju powieści, jak najmniej zostało zdradzone zanim przystąpi się do czytania.
Kim jest autor ?
James Dashner mieszka i tworzy swoje historie w Górach Skalistych. Poza serią zapoczątkowaną "Więźniem Labiryntu" napisał także dwie inne serie THE 13TH REALITY (Trzynasta rzeczywistość) oraz serię, która zaczyna powieść A DOOR IN THE WOODS.
Strona autora .jamesdashner.com

PRZECZYTAJ FRAGMENT na stronie wydawnictwa
Zwiastun książki z napisami
*Tytuł recenzji jak i tytuły akapitów są cytatami z tej właśnie książki.
** Czytałam wydruk cyfrowy więc nie potrafię powiedzieć ile książka ma stron. Mamy 62 rozdziały (o bardzo różnej długości) + epilog.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania przedpremierowego książki dziękuję wydawnictwu PAPIEROWY KSIĘŻYC
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...